Od czego zależy zmienność fizycznych parametrów kabli?

 

Już na dobre tkwimy w XXI wieku. Powinniśmy być mądrzejsi niż audiofile sprzed kilkudziesięciu lat. Powinniśmy, ale czy jesteśmy? Mechanika kwantowa zmusza nas do innego spojrzenia na rzeczywistość wokół siebie, a przynajmniej każe się zastanowić- czy aby wiedza jaką zdobyliśmy do tej pory upoważnia nas do wątpienia w coś co słyszymy, gdy nie potrafimy tego racjonalnie wytłumaczyć?

Bywają audiofile, którzy myślą prosto, cytuję- „Miedź przewodzi prąd i dopóki się nie utleni robi to tak samo dobrze”. Skoro fizyka, której nauczyli się przez lata edukacji, nie mówi nic na temat przebiegu prądu w różnych warunkach fizycznych, to zjawiska nie ma i już! A jaka jest rzeczywistość? Spróbuję przybliżyć mój punkt widzenia na przykładzie tzw. wygrzewania się kabli. Zacznę od wypowiedzi autorytetu w świecie audio- George’a Cardasa (wywiad ukazał się onegdaj na stronach  portalu Stereolife):

„Istnieje wiele czynników, które sprawiają, iż wygrzewanie kabli jest koniecznością i wiele powodów dla których rezultaty mogą być zmienne. Jeżeli zmierzysz nowy kabel za pomocą woltomierza, zobaczysz, iż kabel posiada ładunek, gdyż dobre dielektryki źle przewodzą prąd. Trzymają ładunek podobnie jak potarte futro kota w czasie suchego dnia. Trochę czasu zabiera wyrównanie się tego ładunku w kablu. Lepsze kable zazwyczaj dłużej się wygrzewają…

…Kable, które nie mają czasu na rozładowanie, jak kable instrumentów muzycznych czy kable mikrofonowe, często używają dielektryków takich jak guma lub karbonizowana bawełna by poradzić sobie z tym problemem. Rozwiązanie to w bardzo dużym stopniu redukuje mikrofonowanie i czas wygrzewania, ale inne parametry tych dielektryków są słabe, co nie pozwala na soniczne zakwalifikowanie ich jako kabli high-end…

…Jednym z powodów dla których wygrzewanie kabli zajmuje tak dużo czasu jest powiązanie tego ładunku z mechanicznymi naprężeniami w kablu. Fizyczna struktura kabla zostaje zmieniona przez ładunek i odwrotnie…

…Im lepsza izolacyjność dielektryka tym więcej czasu zajmuje jego ułożenie. Ładunek w kablu może powstać poprzez zwykłe poruszanie kablem (efekt piezoelektryczny i zwykłe tarcie), testowanie wysokim napięciem podczas produkcji, etc.

…Gdy zacząłem walczyć z tymi problemami, udało mi się znacznie zredukować czas wygrzewania i jeszcze bardziej poprawić dźwięk kabli. Wiem, iż Bill Low z Audioquest także podjął pewne kroki w celu minimalizacji tego problemu. Naprężenia mechaniczne są źródłem fenomenu wygrzewania i to nie tylko w przypadku kabli. Takie samo zjawisko widzimy w instrumentach muzycznych. Brzmią znacznie lepiej jeżeli już wcześniej grały. Wielu muzyków zostawia swoje instrumenty w pobliżu grającego systemu audio, aby je wygrzać…

…Nigdy nie uda nam się całkowicie pozbyć szkodliwego ładunku, możemy tylko dążyć by być jak najbliżej zera. Pewien ładunek zawsze pozostaje. Generalnie jest on na poziomie pojedynczych miliwoltów w dobrze wygrzanym kablu. Szum elektrostatyczny jest funkcją naprężeń w kablu i zachowanego ładunku, który w dobrym kablu zostanie rozładowany zarówno z czasem jak i podczas używania. Ilość czasu jest zależna od konstrukcji kabla, użytych materiałów, procesów technologicznych, itp.

…W połowie lat 80. wielokrotnie obserwowałem, iż dźwięk wielu kabli może być poprawiony przez przetarcie ich ściereczką antystatyczną…

…Obecnie używany płynu elektrostatycznego podczas produkcji każdego z kabli, a także zewnętrznej otuliny, która charakteryzuje się antystatycznością. Taka drobiazgowość dotycząca magazynowanego ładunku, znacznie skróciła czas wygrzewania kabli….

…Wydaje się, iż jest wiele bardzo małych czynników, które dodają się. Z czasem można zauważyć, iż są one ze sobą powiązane. W skrócie- jeżeli powierzchnia dielektryka posiada duży lub nierównomiernie rozłożony ładunek, który rozładuje się z czasem, szumy i zakłócenia w kablu również z czasem zostają zredukowane. Właśnie to jest źródłem zmian podczas wygrzewania kabli.

Uwaga- przesuwanie kabla, w pewnym stopniu, powoduje naprężenia. Wpływ tych naprężeń jest powiązany z użytymi materiałami i konstrukcją kabla. Podczas targów, gdy nie mamy wiele czasu, nigdy nie wyłączamy systemu. Wierzę także, iż stosowanie płyt demagnetyzujących takich jak Cardas Frequency Sweep i Burn-In Record pomaga. Pewna niewielka ilość energii pozostaje w kablu w naprężeniach mechanicznych. Gdy kabel rozluźni się, pewna ilość ładunku również ulegnie rozładowaniu. Jest to powiązanie elektromechaniczne. Wiele czynników związanych z wygrzewaniem kabla znajduje jego odzwierciedlenie w jego sonicznym charakterze i sygnaturze kabla…

…Częściowo te zmiany są dowodem na istnienie ładunku statycznego w kablu. Nowy kabel ma duży ładunek. Może on wynosić nawet kilkaset miliwoltów. Jeżeli kabel zostanie odłożony szybko jego ładunek spadnie do wartości poniżej stu miliwoltów, natomiast do wartości równej dziesięciu miliwoltów rozładowywać się będzie kilka dni podczas używania w systemie audio, a wartości zero nigdy nie osiągnie….

…Interakcje pomiędzy mechanicznymi i elektrycznymi naprężeniami w kablu są integralną częścią jego wygrzewania, a także jego rezonansu. Wiele z tych czynników jest określonych ogólną kategorią szumu elektrostatycznego (dokładniej „triboelectric noise”)…

…Jeżeli kabel jest zaginany lub przesuwany minie pewien czas, gdy znów będzie „rozluźniony”. Konstrukcja kabla jest tu bardzo ważna. Bardzo uważny projekt i jego wykonanie przez producenta bardzo w tym pomaga. Bardzo ambitne detale mogą być znacznie poprawione przez odpowiedni wybór materiałów i symetryczną konstrukcję….”

Cytowany artykuł (właściwie tylko jego część) wyjaśnia wiele z tego co jedynie zauważaliśmy. Wyjaśnia komu? Przede wszystkim tym, którzy nie traktują „audiofilskiego słyszenia” za bliskie faktom, lub że ma coś wspólnego z racjonalnymi poglądami. Jednak powyższe cytaty mogą uwiarygodnić nasze spostrzeżenia, bo pan Cardas lubi mierzyć zanim coś napisze…  Jeśli sceptycy nie zostali przekonani, że zjawisko rozgrzewania istnieje, to powinni się zastanowić- po co produkuje się profesjonalne urządzenia, które (jak wynika z opisu) mają pomóc pozbyć się „fatalnego dźwięku” nowości? Można przyśpieszać rozgrzewanie komponentów audio, kabli i innych urządzeń wpiętych w system na różne sposoby- na przykład przy użyciu precyzyjnie opracowanych sygnałów (hałasu) ze specjalnej płyty CD (np. IsoTek- Full System Enhancer & Rejuvenation Disc).

Można też przy użyciu profesjonalnego  Audiodharma Cable Cooker ™. To urządzenie reprezentuje najnowszą generację produktów high-end. Można do niego podłączyć praktycznie wszystkie kable audio/video, bo wyposażony jest w łącza RCA, BNC lub XLR, IEC, Schuko, banany lub nagie przewodniki. Gdyby czekać na wygrzanie kabla np. zasilającego w systemie audio musielibyśmy poświęcić ponad 200 godzin. Cable Cooker skraca czas oczekiwania do dni dwu/czterech, a nawet mniej. Wygrzewanie kabli nie dotyczy tylko nowych produktów ale i tych, które pozostawały poza systemem od dłuższego czasu. Zazwyczaj potrzebują tylko 24 godzin na przywrócenie ich wartości po podłączeniu do Audiodharma Cable Cookera. A bez użycia „przyśpieszacza”? No cóż, zapewne cztery razy dłużej. Czas przygotowania do normalnej pracy zależy od wielu czynników- materiału przewodnika, materiału dielektryka, przekroju drutu, liczbę przewodów i złożoność geometrii uzwojenia… Pamiętać należy, że kable, które zostały zakłócone (przeniesione, wygięte, skręcone, itp) potrzebują dodatkowego czasu na dojście do optymalnych parametrów. Konstruktor Cookera zaproponuje następującą metodologię procesu wygrzewania: po pierwsze- podłączyć do urządzenia nowy lub używany przewód(y) na 24 godziny, następnie należy umieścić kabel z powrotem do systemu audio i odtwarzać muzykę przez kilka godzin. Proces ten powinien być powtarzany, aż kabel wg naszego odczucia nie będzie się już zmieniał sonicznie. Pierwszą i najbardziej zauważalną poprawę dźwięku zauważa się w ciągu pierwszych 12 godzin „leczenia”- spadek szumu w kablu.

Cable Cooker ™ Pro nie jest tani. Audiofil może uznać za przedmiot niezbędny, albo i nie. Dla producentów kabli to na pewno bezcenny sprzęt, bo już nie musi sprzedawać akcesoriów, które zanim się wygrzeją zachowują się nieprzewidywalnie i to całkiem długo. Przez ten czas niejeden potencjalny kupiec może się nowym produktem rozczarować… I tak się najczęściej dzieje! Napisałem to ku przestrodze- nie wierzcie testom czy własnym, czy obcym wykonywanym pośpiesznie. Audio wymaga dużej pokory i cierpliwości…

George Cardas wspomina również o zaniedbywanym efekcie piezoelektrycznym  i szczątkowym ładunku elektrycznym zależnym od naprężeń mechanicznych samego kabla. To jednak tylko część problemów z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Dwa przewody ułożone obok siebie, będą się przyciągać lub odpychać w zależności od tego, w którym kierunku płynie prąd. Ponieważ sygnał muzyczny jest prądem zmiennym i bardzo złożonym, siła przyciągania się poszczególnych żył w kablu również będzie zmienna, co wywołuje drgania. Następny problem to pole magnetyczne wokół przewodnika wygenerowane przez kabel, w którym płynie prąd.

Ułożenie kabli w systemie audio to bardzo istotne zagadnienie, bo jak już wcześniej zaznaczono, kable emitują fale elektromagnetyczne, a w ich następstwie powstają interferencje tych fal, a one najpewniej zakłócają przebieg prądowy. Ponadto George Cardas zwraca uwagę na zły wpływ naprężeń w przewodnikach, a dokładniej na to by kabli nie przesuwać lub mocno zaginać. Kable powinny pracować w stanie ustabilizowanym. Zasadą też jest by nie stykać ze sobą, lub zbliżać do siebie, kabli zasilających i sygnałowych. Jeśli z przyczyn technicznych nie możemy sobie pozwolić na niekrzyżowanie kabli to zadbajmy o przecięcie pod kątem zbliżonym do 90 stopni (jest też o tych zagadnieniach mowa w artykule: „WIBRACJE: ich natura, efekty i rozwiązania (część druga)„)

Rady, które pozwoliłem sobie tu zapisać, podpierając się autorytetem pana Cardasa, są takimi, które nie wymagają nakładów finansowych. Skutek jaki przyniesie zadbanie o perfekcyjne (w miarę możliwości) ułożenie kabli zadziwić może. Systemy stereo wymagają czystości sygnału audio, a inaczej pisząc-  neutralności. Gdy okablowanie wprowadza swój własny dźwięk, sygnał audio jest zapewne zanieczyszczony. Problem w tym, że takich transparentnych kabli jest mniej niż byśmy chcieli. Łatwo je rozpoznać, będą się świetnie prezentowały w różnych systemach- od lampowych po tranzystorowe, od tanich po najdroższe. Znam tylko jeden taki kabel zasilający… Natomiast kabli sygnałowych, które nie brukają znacząco, jest całkiem sporo. Podobnie głośnikowych.

Dodaj komentarz