Porównanie odtwarzaczy  Audio Research,
oryginalnych i modyfikowanych przez dc-Components

 

Audio Research to jeden z najstarszych producentów sprzętu audio w USA. Firma powstała w 1970 roku z inicjatywy Williama Z. Johnsona w Minneapolis. Kilkadziesiąt lat potrzeba było, by produkty firmy Audio Research zyskały miano kultowych i jednych z najlepszych na rynku. Audio Research Company (ARC) starał się budować przedwzmacniacze, wzmacniacze, odtwarzacze czy przetworniki bardzo solidnie. Zasypywanie sklepów tanimi produktami? Nie oni! W drugiej dekadzie XXI wieku ARC zatrudniał tylko około 50 osób, ale zajmował budynek o powierzchni 4500 metrów kwadratowych. W firmie panuje nienaganna czystość. Miejsce to bardziej przypomina laboratorium niż montownię urządzeń lampowych. Jednak ta dbałość o czystość podyktowana jest względami technicznymi – np. płytki drukowane myje się dokładnie, zanim w nie wlutuje się komponenty mając pełną świadomość, że zanieczyszczenia laminatu mogą stać się przyczyną późniejszych usterek. Według konstruktorów firmy na brzmienie wpływa wiele lekceważonych przez innych producentów wysokiej klasy sprzętu audio czynników. Wszystkie elementy montuje się ręcznie, po czym poddaje się sześcioetapowemu sprawdzianowi jakości. Zmontowane urządzenia poddaje się testom oraz fabrycznemu wygrzewaniu, a dopiero po nim testuje się odsłuchowo. Test odsłuchowy odbywa się w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu, a jako sprzętu towarzyszącego używa się przejrzystych kolumn – głównie Wilson Audio lub Avalon. Procedurę wykonuje zawsze ten sam technik. Dopiero po jego akceptacji, urządzenie może być przekazane do działu pakowania, a następnie do sprzedaży. Wygrzewanie ma też dodatkowy cel – kupujący nie będzie musiał czekać setki godzin na poznanie rzeczywistych walorów brzmieniowych urządzenia spod znaku ARC. Taki sam system szczegółowych testów stosowany jest w przypadku urządzeń serwisowanych lub dostarczonych do firmy w celu wykonania upgrade’u. Firma zapewnia, że utrzymuje magazyn części do wszystkich urządzeń wyprodukowanych od początku działalności. Wiele starszych modeli można upgrade’ować do nowszych specyfikacji, no i wciąż możliwe są naprawy. Upgrade’ować można w fabryce AR, ale nie tylko. Znajdą się także w Europie fachowcy do tego przygotowani. A nawet jeszcze bliżej! W Polsce napraw sprzętu spod znaku Audio Research i bardzo udanych modyfikacji dokonuje firma DC Components, ale o tym później…

Renoma odtwarzaczy Audio Research rozpoczyna się właściwie wraz z zaprezentowaniem modelu CD7 opatrzonego  dopiskiem „Reference”, którego produkcję rozpoczęto w roku 2005. W 2008 roku wprowadzony został jego następca CD8 Reference, a użytkownicy siódemki zyskali dostęp do jej rozwiązań poprzez możliwe do wykonania u dystrybutorów Audio Research’a modyfikacje zasilacza . I choć obie konstrukcje różniły się przetwornikiem- w CD7 zastosowano układ Crystal CS4396, a następne modele oparto o Burr-Browna PCM 1792, to posiadacze CD7 jednak wynosili swojego ulubieńca na wyższy poziom. Reference CD8 był bardzo dobrze ocenionym źródłem i zbierał bardzo pochlebne opinie. Wreszcie po paru latach powstał Reference CD9, który jest nie tylko CD Playerem, ale również DAC’iem. Firma opisuje go tak:

Ludzie wciąż chcą odtwarzać swoje płyty, ale również dodać inne źródła cyfrowe, takie jak komputer, audio do systemów muzycznych, więc stworzyliśmy Reference CD9 odtwarzacz CD / DAC. Łączy on w sobie wszystko co najlepsze z obu- super wysokiej rozdzielczości odtwarzacz płyt kompaktowych z super wysokiej rozdzielczości przetwornikiem cyfrowo-analogowym, który jest wspaniały w swej muzykalności. Reference CD9 posiada cztery wejścia cyfrowe: 2.0HS USB, AES / EBU, RCA i TOSLINK. Wszystkie wejścia obsługują 24 bity /z rozdzielczością 192kHz. Jak można się spodziewać CD9 Reference zachowuje transport Philips PRO2R, nadal najlepszy dostępny mechanizm CD. Jest po prostu niezrównany pod względem odtwarzania płyty kompaktowej. Korzystając z tego co nauczyliśmy się w trakcie prac nad DAC’iem i DSP, CD9 wykorzystuje DAC 24-bitowy w trybie mono, z dwoma oscylatorami podstawowego; jeden 44,1 / 88,2 / 176,4 kHz, druga dla częstotliwości próbkowania 48/96 / 192kHz. Konwersja częstotliwości próbkowania jest wybierana dla wszystkich wejść, umożliwiając odtwarzanie w rozdzielczości natywnej lub poprzez upsampling, w tym płyty kompaktowej i po raz pierwszy- wejście USB. Dodatkowo, istnieje możliwość wyboru filtru cyfrowego-  fast lub slow rolloff. Przepustowość CD9 Reference jest pięć razy większa od CD8, z jedną dziesiątą zniekształceń, większym zakreem dynamicznym, a także mniejszym szumem. Podobnie jak w przypadku referencyjnego 5SE, Reference PH2SE i Reference DAC, sekcja analogowa jest lampowa, z czterema podwójnymi triodami 6H30, z regulacją zasilacza wyposażonego w 6550WE i 6H30. Magia jest kontynuowana. Panel przedni ma znajomy, przyciemniany wyświetlacz CD po lewej stronie. Po prawej stronie znajdują się trzy pionowe rzędy diod wskazujących częstotliwość próbkowania, wybór wejścia, filtr i moc. Oprócz wejść cyfrowych, tylny panel zawiera wyjścia cyfrowe (AES / EBU i BNC), niesymetryczne RCA oraz zbalansowane wyjścia XLR oraz złącze zasilania 15A IEC. Ze względu na swoją funkcję jako osobny DAC dużą płytką przeznaczoną tylko dla wejścia USB 2.0 HS. Dźwiękowo, CD9 Reference jest w nowej klasie, łącząc magiczną muzykalność lamp o nowych poziomach przejrzystości i żywotności. Reference CD9 brzmi „szybciej”. Poprawie uległa dynamika. Znacznie zwiększono rozdzielczość z naciskiem na czystość przekazu, która teraz jest wciągająca. Rytm, tempo i czas są lepsze niż kiedykolwiek. To trzeba usłyszeć by docenić. Nadszedł czas, aby usłyszeć swoją muzykę w najwyższej Definition®.”

Fotografie przedstawiające model CD9 pochodzą ze strony www.audioresearch.com

Opis testu:

Po latach od zakończenia produkcji, zbierający pięciogwiazdkowe oceny w recenzjach cd 7 z fabrycznym upgradem zasilacza do wersji 7,5 (plus modyfikacje dc-components) oraz najnowsze dzieło amerykańskiej firmy odtwarzacz CD 9 podłączane były do przedwzmacniacza BAT 51 SE w wersji modyfikowanej przez firmę dc-components i końcówek mocy Mcintosh 601. Okablowanie stanowią- łączówki Shunyata Aurora (XLR), dwa odcinki Neotech  NES 1002, łączące wzmacniacze z głośnikami  ART  Emotion  Signature. Za zasilane odpowiedzialne były produkty firmy Verictum–  dystrybutor prądu Gnosis wraz z  kompletem kabli zasilających Demiurg. O czyszczenie z fal RFI i EMI zadbał komplet filtrów Verictum- X-Bulk i X-Block. Należy też wspomnieć, że odtwarzacze wyposażone zostały w bezpieczniki Verictum X-Fuse. Odtwarzacz i przedwzmacniacz posadowiono na stoliku AudioStyles Damian’d Design.  Użyto też podstawek Synergistic Resrarch MIG 1 i 2. Pomieszczenie akustycznie adaptowane panelami Acoustic Manufacture. Zakres prac wykonanych przez firmę dc-Components w odtwarzaczu Audio Research CD 7 jest bardzo duży i obejmuje pełną przebudowę napędu, układu cyfrowego i analogowego, a także poprawę zasilania. Prace nad odtwarzaczem trwały ponad 2 lata, a każdy element był indywidualnie dostrajany by uzyskać założone przez firmę brzmienie. Wnętrze odtwarzacza zapełnione zostało nowymi modułami (których naliczyłem 7), a jego waga wzrosła o około 5 kg. Można powiedzieć, że więcej znajdziemy w nim elementów opatrzonych logiem dc-components niż fabrycznie zamontowanych przez Audio Research. Firma dc-Components posiada także w ofercie modyfikację modeli CD3, CD3 mkII, Reference 8, a obecnie przygotowuje podobny zestaw do najnowszego odtwarzacza Audio Research CD9, oferuje także modyfikacje urządzeń innych firm, między innymi sławnego CD Gryphona Mikado czy źródeł firmy Ancient Audio.

Jak wyglądało wnętrze ARC 7 (z wykonaną modyfikacją zegara i podstawową wersją zasilacza)
przedstawia fotografia pierwsza, natomiast po modyfikacji przedstawiają dwa następne zdjęcia:

Pierwszym podlegającym procedurze testowej był, Audio Research CD7 (ver.7,5) z pełną modyfikacją dc-Components. Czytnikowi „powierzono” płytę z 1956 roku „Ella i Louis”. Słuchało jednocześnie trzech audiofili, zapewniam – trzeźwo oceniających rynek audio. Momentami było siedmiu słuchaczy, którzy nie oceniali, ale jednak prawa głosu nikt im nie odbierał. Ich zdanie w relacji jednak pominę bo nie było inne niż tych trzech uważniej słuchających. W pierwszych taktach „Can’t We Be Friends?” pojawia się pianista… Fortepian zajmuje prawie całą przestrzeń pomiędzy głośnikami. Czekamy na Ellę Fitzgerald… Zaczyna śpiewać pełnym głosem, który umiejscowiono dużo wyżej niż wysokość do jakiej sięgają głośniki. Jest czysty, wyrazisty i duży. Dołącza Louis Armstrong niżej usytuowany, jakby śpiewał siedząc przed Ellą. Wokalistka śpiewa głosem czystym, jedwabistym. Wokalista brudnym, chrapliwym z wyrazistymi, acz naturalnymi, sybilantami. W przypadku tej pary to idealne zestawienie by nigdy nie popaść w nudę. Słucham te nagrania często i z różnych systemów audio. ARC CD7 niczego nie ukrył z tego co może pokazać ta fantastyczna produkcja Normana Granza i całe szczęście, bo całość- każdy utwór, to ciepłe ballady. To ciepło ARC podkreśla, jednocześnie głosy i instrumenty wyselekcjonowuje z przestrzeni. Należy pamiętać, że płyta jest monofoniczna, więc nie można się spodziewać, że obraz muzyczny sięgnie poza obszar między głośnikami, ale to co się działo pomiędzy nimi było spektakularne. Można było wniknąć w każdy niuans interpretacyjny obojga wokalistów. Różnicowanie barwowe w tym pomagało. Wsłuchując się w przekaz wokalny doczekiwaliśmy pojawienia się trąbki Satchma. A zagrała z dużym wolumenem, z naturalną dla tego instrumentu różnicowaną barwą. Jak się później okaże ten krótki trzy minutowy test dowiódł, że wybór płyty „Ella and Lois” jako testowej nie był pomyłką. Uznaliśmy, że nie powinniśmy odsłuchiwać większej ilości płyt niż trzy, by nie narażać naszej pamięci na zafałszowania.  Następna płyta miała dać odpowiedź jak  przede wszystkim odwzoruje barwy instrumentów testowany odtwarzacz. Wybraną płytą była „Hubay: Scenes de la Csarda”. To płyta dwóch wykonawców- skrzypka Hagai’a Shahama i pianisty Arnona Ereza (wydawnictwo- Hyperion z 2004 roku). W utworze „No.2 My Little Flute Op.13” w introdukcji instrument Ereza zabrzmiał z pełnym zakresem częstotliwości o barwie Stainwey’a jaką pamiętam z koncertów z sali kameralnej NOSPR’u lub Filharmonii Śląskiej, gdy siadywałem w pierwszych rzędach. Hagai Shaham gra na płycie głębokim, dużym matowym  tonem. Słychać doskonale jego artykulację. Skrzypce wybrzmiewają bogatym dźwiękiem ze słyszalnymi efektami drgającego pudła rezonansowego, czy w glissandach czy w pizzicato.  Modyfikowane przez dc-Components CD7 potrafiło to wszystko nam- słuchaczom, wspaniale przedstawić. Wreszcie trzecia płyta- ”Hope” Hugh Masekeli (Triloka Records ‎z 2003 roku) w utworze „Stimela (The Coal Train)”  miała utwierdzić w przekonaniu, że przerabiany ARC CD7 buduje właściwą przestrzeń w głąb i na szerokość, a dodatkowo udowodnić czy nagranie „live” zbuduje atmosferę prawdziwego zdarzenia koncertowego z jego dynamiką i dźwiękami wzbogaconymi w harmoniczne czy wreszcie z naturalnymi pogłosami. I wydarzyło się to, na co wszyscy czekaliśmy! „Siedziałem” w dziesiątym rzędzie, może trochę dalej od sceny… Takie miałem złudzenie! System Marka, gospodarza spotkania, potrafi wygenerować głośność jaką znam z koncertów z użyciem mikrofonów, wzmacniaczy i zestawów głośnikowych. Już pierwsze uderzenia perkusisty w krowi dzwonek pozwalają ocenić nasycenie instrumentu w harmoniczne… W omawianym przypadku żaden z nas zastrzeżeń nie miał- trudno byłoby to lepiej odtworzyć! Strój flugelhornu Hugh Masekeli oddany był idealnie, mimo że przecież nie siedzieliśmy wśród innych melomanów w Waszyngtońskim Blues Alley na koncercie w lipcu 1993 roku i trudno nam określić dokładne brzmienie instrumentu w tej sali, jednak przypuszczać możemy, że właśnie tak brzmiał- ciepło i barwnie. Puls basu był mocno zaznaczony. Szerokość sceny, która wykraczała sporo poza głośniki oraz jej głębokość, imitowały rzeczywistość (tę przypuszczalną, według naszego wyobrażenia) nie z pierwszego może rzędu tuż pod sceną lecz z ciut dalszych, bo nie należy zapominać, że to był jednak zelektryfikowany koncert z poważnym wzmocnieniem.

Przyszła kolej na testowanie dwóch pozostałych odtwarzaczy Audio Researche’a. I wiecie co… Aż mi się nie chce opisywać to co usłyszeliśmy mając świeżo w pamięci bogactwo wybrzmień z dc-components à la CD7 (albo na odwrót? Bo zgłupiałem od wrażeń!). No cóż, zaczęliśmy słuchanie od egzemplarza atrakcyjniejszego, o czym nie wiedzieliśmy, a następnym pozwoliliśmy „grać” już tylko na jego tle. A jak czuje się audiofil, który musi pogodzić się z ograniczeniami, których jeszcze przed chwilą nie było, to wszyscy wiemy. Audio Research CD7 i CD9 wykazywały podobny charakter brzmieniowy. W porównaniu do modyfikowanej wersji obraz dźwiękowy stał się nie tak klarowny i nie tak dynamiczny. Wolumen instrumentów sporo stracił. Podobnie stało się z wypełnieniem w harmoniczne- oj, było ubogo. Muzykalnie też nie było. Zaczęliśmy się kręcić w fotelach, sięgać po napoje… Po prostu zaczęliśmy się nudzić i czekać aż ta udręka się skończy, wraz z ostatnią z testowanych płyt. Odtwarzacze tej samej firmy, z serii tej samej- Reference, nie powinny aż tak być inne!

Podsumowując:

Wniosek z testów jaki można wysnuć jest prosty – warto starszy model profesjonalnie modernizować (piszę o modyfikacji wykonanej przez firmę profesjonalnie do tego przygotowaną, mającą pełne kompetencje), bo koszt sumaryczny będzie znacznie niższy niż modelu z najnowszej produkcji bez tego typu usprawnień jakie tu zostały opisane. Przyznam się, że do tej pory nie byłem entuzjastą przeróbek porządnie skonstruowanego sprzętu, wychodząc z zasady- „dobre wrogiem lepszego”. Po odsłuchu przerabianego przez fimę dc-components odtwarzacza zmieniłem zdanie.

 


Modyfikacje odtwarzaczy CD, od strony technicznej, opisuje: 

Podobny test przeprowadził pan Wojciech Pacuła, który ukazał się w: 


Przejdź do części drugiej artykułu:
„Czy usłyszymy wpływ wymiany gniazd IEC i RCA w sprzęcie audio?” >>
Przejdź do części trzeciej artykułu:
„Porównanie dwóch wzmacniaczy Leben CS 300XS: oryginalnego i modyfikowanego” >> 

Dodaj komentarz