Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych
(rozdział trzydziesty czwarty, część 1)

 

Ten rozdział zderza ze sobą nagrania już w tej chwili archiwalne z albumami współcześnie tworzonymi. Wiele archiwalnych ścieżek muzycznych było tak dobrze nagranych, że ich remastery dziś zachwycają i rzeczywiście potrafią konkurować z nagraniami współczesnymi tworzonymi z pełną dbałością o jakość techniczną nagrań.

 

Henryk Szeryng [1], znakomity polsko-meksykański wirtuoz skrzypiec, dokonał szeregu nagrań, które były bardzo wysoko ocenionymi przez krytykę i melomanów. Pierwszym wydanym albumem Szerynga był pełny cykl sonat na skrzypce i partit Jana Sebastiana Bacha (Odeon, z 1955 roku), które ponownie zinterpretował 12 lat później. Nagrania sonat i partit Bacha z 1955 roku zostały uznane za najlepsze nagranie w roku wydania przez Academie Charles Cros, a za zestaw wydany w 1987 roku przez Deutsche Grammophon otrzymał Grand Prix du Disque. Wysoko oceniono również kilka sonat Beethovena i Brahmsa, które nagrał z Arthurem Rubinsteinem. Był pierwszym skrzypkiem w historii, który nagrał nowo odkryty III Koncert skrzypcowy E-dur Niccolo Paganiniego, zresztą wg własnej- Szerynga, rekonstrukcji opracowanej z części przechowywanych w archiwach spadkobierców legendarnego włoskiego skrzypka.. Nagrania sonat fortepianowych i skrzypcowych Mozarta i Beethovena z Ingrid Haebler również cieszą się dużym uznaniem. Ogromny sukces odnotowano gdy wydano w 1960 roku płytę Szerynga z Charlesem Munchem, dyrygującym Boston Symphony Orchestra, z Koncertem skrzypcowym Czajkowskiego, którego III część jest uważana za jeden z najtrudniejszych technicznie utworów, jakie kiedykolwiek napisano na skrzypce.

Jako skrzypek Szeryng był wyjątkowy, ale też bywał krytykowany za zbytnią powściągliwość, choć potrafił grać ciepło i z ogniem, kiedy czuł się do tego zobligowany. Gra Szerynga na skrzypcach solo Johanna Sebastiana Bacha w czasie pierwszego spotkania Rubinsteina, zrobiła na pianiście duże wrażenie- „doprowadziła mnie do łez […] Prawdziwi melomani chcą emocji – wspaniałych chwil – które daje im gra Szerynga„.

  • Podwójny album “Johann Sebastian Bach – Sonatas & Partitas For Solo Violin”, był wielokrotnie wydawany wydany- pierwotnie przez Odeon a później przez Sony Classical, również w ramach serii Masterworks Portrait. Edycja przedstawiona na fotografiach niżej jest płytą wydaną przez koreański oddział Sony Classical w 1991 roku.


Muzykolodzy zwracają uwagę, że istotą stylu barokowego jest kontrapunkt (punctus contra punctum, w j. pol.- nuta przeciw nucie)- technika polegająca na prowadzeniu kilku niezależnych linii melodycznych jednocześnie. Jest to wykonalne w zespole wielo-instrumentowym, znacznie trudniejszym by odtworzyć na klawiaturze i prawie niemożliwe by zagrać na skrzypcach.

Bach w sześciu utworach, które są grane przez skrzypka solo, wymaga „niemożliwego”- właśnie tego by brzmiały jak cztery różne instrumenty grające w tym samym czasie. Wyjątkowe wirtuozostwo Henryka Szerynga nie dość, że umożliwiało sprawne zagranie tego repertuaru, ale też zrobił to w sposób całkowicie naturalny, jakby instrument był do takiej gry przystosowany. Te niezwykle trudne utwory brzmią jakby łatwymi były w opanowaniu, jakby kontrapunktowe linie w ogóle nie rodziły problemów. W nagraniach imponuje to, że nie odczuwa się rutyny, akademizmu, czy bezuczuciowości. Najwyższa muzykalność, elegancja i wyrafinowanie tu królują. Nie ma żadnych śladów dziwactwa lub manieryzmu. Intonacja jest krystaliczna. Spośród cykli sześciu sonat i partit Bacha na skrzypce solo, które miałem okazję słyszeć, ten zaliczę do najlepszych, a z uwagi na wartość techniczną nagrań nawet lepszą niż te z wydania Deutsche Grammophon, choć właściwie nie można zarzucać realizatorom zmarnowanej okazji. Komplet monofoniczny z 1955 roku, wyprodukowany w Korei, jest wspaniale brzmiącym zestawem- skrzypce Szerynga, o bardzo dużym wolumenie, brzmią ciepło, są bogate w harmoniczne tony, barwne i okrągłe w wyższych rejestrach. Jako że kompozycje są na instrument solo to nie odczuwa się jakichś wad z powodu wyboru techniki mono w trakcie sesji nagraniowej. Nie słychać też (przesadnych w innych realizacja) szumów typowych dla użycia mikrofonów lampowych.

 

Piotr Iljicz Czajkowski (ros. Пётр Ильич Чайковский, ang Pyotr Ilyich Tchaikovsky) zasłynął jako twórca arcydzieł baletowych: „Jeziora łabędziego” (ros. Лебединое oзеро), „Śpiącą królewnę” (ros. Спящая красавица) i “Dziadka do orzechów” (ros. Щелкунчик, ang. The Nutcracker). Po sukcesie baletu „Śpiąca królewna” [2] w 1890 roku, Iwan Wsiewołożski, dyrektor Teatrów Cesarskich, zlecił Czajkowskiemu skomponowanie dwuczęściowego programu z operą i baletem. Operą byłaby „Jolanta”. Do baletu Czajkowski ponownie połączył siły z Mariuszem Petipą, z którym współpracował przy „Śpiącej królewnie”. Materiał wybrany przez Petipę był adaptacją opowiadania Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna „Dziadek do orzechów i król myszy” w adaptacji Aleksandra Dumasa zatytułowanej „Historia dziadka do orzechów”. Fabuła opowieści Hoffmanna (i wersji Dumasa) została znacznie uproszczona w przypadku baletu w dwóch aktach. Opowieść Hoffmanna zawiera długą historię retrospekcji w głównym wątku zatytułowanym „Opowieść o twardym orzechu”, która wyjaśnia, w jaki sposób Książę został przemieniony w „Dziadka do orzechów”. To musiało zostać usunięte z baletu. Petipa udzielił Czajkowskiemu niezwykle szczegółowych instrukcji dotyczących kompozycji każdego numeru, łącznie z tempem i liczbą taktów.

Treść baletu przedstawia się następująco [3]:

  • Akt I

W domu Radcy trwają przygotowania do bożonarodzeniowego przyjęcia. W salonie, chwilowo niedostępnym dla dzieci, znajduje się pięknie ubrana choinka. Stopniowo pojawiają się zaproszeni goście. Mała Klara marzy o tym, by dorosnąć i dostawać kwiaty od narzeczonego, tak jak jej siostra. Już są wszyscy, zatem otwarto salon. Ukazuje się choinka i złożone pod nią prezenty. Wśród przybyłych obecny jest ojciec chrzestny Klary Drosselmeyer i jemu przypada rola rozdania prezentów. Jako ostatni, pod choinką zostaje Dziadek do Orzechów. Ten ostatni prezent nie budzi zachwytu wśród dzieci i dorosłych, tylko Klara jest nim zauroczona. Odkłada na bok lalkę i przytula niechcianego przez innych Dziadka. Przyjęcie trwa, wszyscy doskonale się bawią, tylko Fred dokucza Klarze i psuje Dziadka do Orzechów. Na szczęście Drosselmeyer potrafi naprawić zabawkę. Po zakończonym przyjęciu goście rozchodzą się do domów, a Klara przytulając Dziadka do Orzechów zasypia w fotelu. We śnie Klara widzi pokojówki, matkę, babcię i dziadka w dziwnych przebraniach. Zza choinki wychodzą myszy. Akcja wkracza w baśniowy klimat. Choinka rośnie, Klara dorośleje a zabawka ożywa. Dziadek do Orzechów dowodzi zabawkowymi żołnierzami, walcząc z myszami. Wojsko używa armaty i z pomocą Klary, zwyciężają myszy. Dziadek do Orzechów zamienia się w Księcia, a Klara w Księżniczkę. Razem podążają do Krainy Słodyczy.

  • Akt II

Księżniczka Klara wraz z Księciem wędrują przez Krainę Słodyczy. Napotykane postacie są ożywiane przez Drosselmeyera. Wędrówce towarzyszy muzyka, a poszczególne postacie wykonują uroczyste tańce. W całej krainie trwa święto z okazji przybycia Książęcej Pary. Klara z Księciem wędrują przez Cukrową Łąkę, przechodzą przez Bramę Łakomczuchów, trafiają do Gwiazdkowego Lasu. Płyną przez Jezioro Róż łódką ciągniętą przez delfiny do Konfiturowego Gaju. Dalej wędrują do Cukierkowa – stolicy Cukierkowej Krainy, w której znajduje się Marcepanowy Pałac. W cukierkowym świecie wszystko cudownie i słodko pachnie, wszyscy są weseli. W poszczególnych scenach balet wykonuje tańce charakterystyczne: Taniec wieszczki cukrowej, Taniec hiszpański, Taniec arabski, Taniec chiński, Trepak (Taniec rosyjski), Taniec pasterski. Suitę zamyka Walc kwiatów. Zachwycona Klara w końcu jednak budzi się w fotelu z zabawką w ramionach.
Oryginalny balet trwa tylko około 85 minut, jeśli jest wykonywany bez oklasków lub przerw. W większości bardzo znanych wersji baletu kolejność tańców została nieco zmieniona lub muzyka została zmieniona. Na przykład wersja „ George Balanchine New York City Ballet” z 1954 r. Dodaje do partytury Czajkowskiego entr’acte, które kompozytor napisał do drugiego aktu „Śpiącej królewny”, ale które obecnie rzadko jest grane w produkcjach tego baletu. Służy jako przejście między odejściem gości a walką z myszami. Prawie wszystkie nagrania CD i LP całego baletu przedstawiają partyturę Czajkowskiego dokładnie tak, jak ją pierwotnie wymyślił.
Czajkowski, jeszcze przed prawykonaniem scenicznym, sporządził z muzyki do baletu 20-minutową orkiestrową suitę, która bardzo się ówczesnym słuchaczom (oczywiście do dziś się gusty nie zmieniły). Całość rozpoczyna dystyngowana „Uwertura”, po niej następuje sześć „Tańców charakterystycznych” – „Marsz”, „Taniec Cukrowej Wróżki” (z charakterystycznym anielskim brzmieniem czelesty), żywiołowy „Trepak” (Taniec rosyjski), „Taniec arabski”, „Taniec chiński” i „Taniec pastuszków”. W finale pojawia się porywający, pełen harf, „Walc kwiatów” (powszechnie uznawany za jeden z najpiękniejszych walców w dziejach muzyki).

Suita z baletu  „Dziadek do orzechów op. 71a” była wielokrotnie nagrywana, a jedną z najbardziej cenionych wersji jest interpretacja  Philharmonia Orchestra pod batutą rosyjskiego dyrygenta Efrema Kurtza. Nagrania podchodzą z roku 1958, a zrealizowane je w londyńskim Kingsway Hall. W oryginalnej recenzji w The Gramophone z listopada 1958 r. zauważono, że „Jakość orkiestrowa jest znakomita, a dynamiczne kontrasty ogromne. Jeśli usłyszysz początkowe nuty pizzicato ‘Tańca Cukrowej Wróżki’, koniec ‘Walca kwiatów’ sprawi, że twoi sąsiedzi będą walić w ścianę z desperacji.”

W 2016 roku wytwórnia Hi-Q Records [4] przygotowała i wydała zremasterowaną wersję suity do zapisu XRCD24 (eXtended Resolution Compact Disc) z uzyciem technologii K2 firmy JVC:

  • CD “Tchaikovsky The Nutcracker Suite From The Ballet” w wydaniu Hi-Q Records nosi nr kat. HIQXR051.

Według notatki portalu Audiophile Reference Recordings: Muzyka Tchaikovsky The Nutcracker Suite From The Ballet” wykonana została przez Philharmonia Orchestra pod batutą znanego Efrema Kurtza. Kurtz był znany każdemu  kolekcjonerowi płyt w latach pięćdziesiątych z tego, że rozpoczął serię nagrań baletowych Czajkowskiego z Philharmonia Orchestra w 1958 roku dla EMI. Wysoka imponująca postać, tak wysoka, że często rezygnował z podium [dyrygenckiego].

Efrem Kurtz był wybitnym rosyjskim dyrygentem, który uczył się u Głazunowa, Czherepnina i Arthura Nikischa. Kurtz miał bogaty repertuar symfoniczno-operowy i dyrygował prawykonaniami utworów Coplanda, Barbera, Waltona, Hindemitha, Strawińskiego, Szostakowicza i Chaczaturiana, ale najbardziej ceniono go za interpretacje muzyki rosyjskiej. HI-Q wydało już „Swan Lake”, a wydanie „The Sleeping Beauty” jest w przygotowaniu. […] Nagranie pochodzi z marca 1958, Kingsway Hall, Londyn. Producentem był: Peter Andry, a inżynierem nagrań: Neville Boyling. Nacinanie dla produkcji LP odbyło sięw Abbey Road Studios z oryginalnych stereofonicznych analogowych taśm-matek za pomocą urządzenia Neumann VMS82. Analogowy sygnał pre-cut podawało specjalnie przystosowany magnetofon Studer A80 z dodatkową „zaawansowaną” głowicą odtwarzającą, dzięki czemu nacinanie jest procesem całkowicie analogowym.
Suita, przedstawia wybrane przez kompozytora fragmenty muzyki z baletu, które uznał za konieczne dla skrótowego zaprezentowania utworu, ale i też takie jakie mogły się szczególnie podobać publiczności. Kurtz wykonuje godną podziwu pracę, sprawiając, że wszystko brzmi znajomo i przyjaźnie. Całość brzmi perfekcyjnie, nie tworząc jakichś fragmentów szczególnie wyróżniającymi się. Gra zespołu Philharmonia Orchestra jest precyzyjna, barwna i przede wszystkim elokwentna. Słuchając orkiestry trudno cokolwiek zarzucić interpretacji Kurtzowi- muzyka we fragmentach tanecznych jest skoczna i radosna, a tam gdzie ma być dramatycznie Kurtz zapewnia moc brzmień cięższych. A więc, wszystko jest tak, jak chciałby tego słuchacz.
Trzeba przyznać, że dźwięk na tym wznowieniu jest zaskakująco dobry. Usprawnienie procesu masteringu i produkcji płyt kompaktowych, poprzez rozszerzenie rozdzielczości (XRCD24) technologią opracowaną przez firmy JVC, na podstawie oryginalnych taśm Master Tapes z Abbey Road Studios rzeczywiście zapewnia słuchaczowi wyższą wierność i lepszą jakość dźwięku. Wysoko należy ocenić środkową część pasma, odpowiedzialną z ciepłą barwę tonów. Dźwięk w szerokim zakresie jest bardzo wyraźny, bardzo szczegółowy i bardzo czysty. Przestrzenność jest dobrze oddana, a przede wszystkim zadbano o realne poczucie głębi orkiestry. Zakres dynamiki i najniższy bas nie są tu priorytetem, ale na pewno nie zaniżają poziomu technicznego nagrania. Opakowanie typowe dla wydawnictwa Hi-Q: twarda oprawa typu Digipack jest nieskazitelnie błyszcząca, wkładki wpięte wewnątrz; dysk wpinany do plastikowego uchwytu.  Całość bardzo estetyczna, muzycznie atrakcyjna- nie do pominięcia przez melomanów.

 

Ludwig van Beethoven [5] napisał 32 sonaty fortepianowe… Pierwotnie nie miały one stanowić znaczącej całości, jednak jako zestaw tworzą jeden z najważniejszych zbiorów utworów w historii muzyki. Hans von Bülow (znaczący niemiecki dyrygent i wirtuoz pianista z epoki romantyzmu) nazwał je „Nowy Testament” literatury fortepianowej. Sonaty fortepianowe Beethovena zaczęto postrzegać jako pierwszy cykl najważniejszych utworów fortepianowych skomponowane dla gry salonowej jak i nadający się do wykonania w sali koncertowej (stanowią „pomost między światami salonu i sali koncertowej”). Pierwszą osobą, która zagrała je wszystkie w jednym cyklu koncertowym był Hans von Bülow (na fotografii niżej), a pierwszym kompletnym nagraniem mógł się pochwalić Artur Schnabel, który zrealizował je dla wytwórni His Master’s Voice.

Muzykolodzy wyróżniają sonaty: „wczesne” (od nr 1 do nr 15)- na które duży wpływ miały dzieła Haydna i Mozarta;  „środkowe” (od nr 16 do nr 27)- które różnią się od jego wcześniejszych, bo jego eksperymenty z modyfikacjami popularnej formy sonatowej Haydna i Mozarta stały się bardziej śmiałe, podobnie jak głębia ekspresji oraz „późne” (od nr 28 do nr 32)- które były jednymi z jego najtrudniejszych dzieł i jednym z najtrudniejszych we współczesnym repertuarze. Muzyka znalazła nową drogę, często wykorzystując technikę fugalną i przejawiając radykalne odejście od konwencjonalnej formy sonatowej. „Hammerklavier” z tego okresu został uznany za najtrudniejszą sonatę Beethovena. Właściwie uznano tę sonatę za niegrywalną, aż do czasu- 15 lat później, kiedy Liszt zagrał go na koncercie.
Dziś wielu znakomitych pianistów ma, w repertuarze cały ten cykl [6], bądź tylko ich część jak Emil Gilels, któremu śmierć nie pozwoliła dokończyć dzieła… Nagrał 29 sonat dla Deutsche Grammophon.

Emil Grigorjewicz Gilels (ros. Эмиль Григорьевич Гилельс), uznawany za jednego z najwybitniejszych pianistów XX w., powszechnie podziwiany za doskonałą kontrolę techniczną i gładki ton, był szczególnie ceniony za interpretacje niemiecko-austriackiej klasyki, a w szczególności kompozycji Beethovena, więc nic dziwnego, że Deutsche Grammophon parokrotnie i w różnych wyborach przedstawiała Sonaty Beethovena w wykonaniu Gilelsa. Bardzo popularnym stał się zbiór trzech Sonat na jednym krążku LP i CD: nr 8 c-moll op. 13 („Pathétique”), nr 13 Es-dur op.27 „Sonata quasi una fantasta” oraz nr 14 cis-moll op.27 „Moonlight”. Pierwsze wydanie winylowe ukazało się w 1981 roku (Deutsche Grammophon – 2532 008). W 2013 japoński oddział Universal Music (nr kat. 0289 400 0362 2) oddał do sprzedaży limitowaną edycję zremasterowaną przy wykorzystaniu technologii K2HD. Płytę zatytułowano- „Beethoven, Sonaten: Pathétique, Mondschein / Moonlight / Clair de lune”.


Gilels, wyjątkowy wirtuoz, powoli dojrzewał w ciągu długiej jego kariery, do nagrań sonat w 1972 roku (miał wtedy 56 lat), jego interpretacje pogłębiły się, a  jego doskonała technika pozostawała wciąż na najwyższym poziomie aż do ostatnich nagrań z ostatniego roku życia (umarł w 1985 roku). Z rozmów z innymi melomanami wynika, że właściwie wszyscy lokują nagrania Gilelsa wśród ulubionych. Dlaczego? Zbyt często wykonawcy używają wysokiego tempa podczas gry Sonat Beethovena, a Gilels jest jednym z tych nielicznych, którym się nie „śpieszy”, a mimo to osiąga wielką siłę, która jest charakterystyczna dla muzyki Beethovena. Wszystkie grane nuty nie są nawet w najmniejszym stopniu rozmazane. Gilels daje trzem sonatom poruszający, pełen pasji obraz przy najbardziej technicznie precyzyjnej grze. Jego niewiarygodna technika pomaga w eksponowaniu melodii, co wcale nie jest oczywistością, bo wielu pianistów dbających o pokazanie wirtuozerii zapomina po co kompozytor tworzy muzykę. To wykonanie należy do najlepszych, bo to szczyt artyzmu, muzykalności i wirtuozerii.

 


[1] Według – Henryk Szeryng (1918-1988), skrzypek z podwójnym obywatelstwem- polskim i  meksykańskim, był jednym z najznakomitszych wirtuozów wśród skrzypków XX wieku. Naukę pobierał od 5 roku życia u znakomitych nauczycieli: na fortepianie od swej matki, dwa lata później zaczął uczyć się gry na skrzypcach u M. Frenkela w Warszawie i w wieku 8 lat u W. Hessa i Carla Flescha w Berlinie, a następnie w Paryżu u Jacques’a Thibaud i Gabriela Bouillon. W Paryżu studiował kompozycję u Nadii Boulanger. Debiutował w Filharmonii Warszawskiej, mając 15 lat, wykonaniem Koncertu Skrzypcowego Brahmsa, wzbudzając powszechny podziw swoim dojrzałym już artyzmem. Kiedy wybuchła II wojna światowa, gen. Władysław Sikorski powierzył Szeryngowi, który władał biegle siedmioma językami, funkcję łącznika i tłumacza. Szeryng objął te stanowiska, ale przerwał studia, choć nadal grał na skrzypcach, dając ponad 300 koncertów dla wojsk alianckich na całym świecie. Gdy towarzyszył Sikorskiemu w misji do Meksyku w 1941 r. w poszukiwaniu domu dla 4000 polskich uchodźców, pozytywne przyjęcie poruszyło Szerynga tak głęboko, że zdecydował się zostać obywatelem Meksyku i uczynił to w 1946 r. W Meksyku kierował wydziałem muzycznym na National University of Mexico i tak było do momentu spotkania w 1954 roku Arthura Rubinsteina, który namówił go do powrotu ma estradę. Rubinstein i Szeryng od tego momentu regularnie tworzyli razem muzykę przez resztę swojej kariery i nagrywali większość klasycznej literatury kameralnej jako duet lub w trio z wiolonczelistą Pierre’em Fournierem. Kariera polsko-meksykańskiego skrzypka naznaczona była licznymi wyróżnieniami, jak sześć nagród Grand prix du Disque, Médaille d’Argent miasta Paryża, dwie nagrody Edison, a także został mianowany oficerem Ordre des Arts et Lettres w Paryżu w 1963 r., oprócz wymienionych otrzymał wiele innych nagród, które trudno tu wymieniać.

Henryk Szeryng grał na skrzypcach, które były w jego posiadaniu: Guarneri del Gesù „Le Duc” i „Sanctae Theresiae”, Stradivarius „Hercules”, a także kopię Messiah Strad autorstwa Jeana-Baptiste’a Vuillaume’a, którą podarował księciu Rainierowi III z Monako . „Le Duc” był instrumentem, który był najczęściej wykorzystywany na koncertach i w czasie nagrań. W grudniu 1972 roku przekazał „Herkulesa” miastu Jerozolima z okazji 25. rocznicy powstania państwa Izrael, z zastrzeżeniem, że zostanie on wypożyczony na użytek wybitnych młodych izraelskich skrzypków. W 1974 roku podarował także „Sanctae Theresiae” Meksykowi z podobnym zastrzeżeniem, że zostanie wypożyczony na użytek wybitnych młodych meksykańskich skrzypków.

[2]  Według:

[3]  Według:

[4] Hi-Q Records to wytwórnia specjalizująca się w muzyce klasycznej. Te klasyczne płyty LP zostały wiernie odtworzone z oryginalnych analogowych taśm Master EMI, nagranych z reguły w Abbey Road Studios, tłoczonych na oryginalnych prasach EMI w The Vinyl Factory w Hayes w Anglii i zawierają wszystkie oryginalne okładki i opakowania albumów. Wersje CD pakowane są w ekskluzywnych książeczkach.

[5] Według:

[6] Komplety sonat Beethovena omówiłem w trzech miejscach bloga: w wykonaniu Wilhelma Kempffa („płyty polecane (klasyka, rozdział dwudziesty)”), Claudio Arau („płyty polecane (klasyka, rozdział drugi)”) oraz Paula Lewisa („nagrania jakościowo wybitne (rozdział dwudziesty piąty)”)

 


Przejdź do części drugiej artykułu >>

Kolejne rozdziały: