Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych
(rozdział czterdziesty)

Wydawnictwa płytowe, mające większe ambicje niż tylko produkowanie nagrań z myślą o komercyjnym sukcesie, konstruują nowe systemy mikrofonowe, modyfikują urządzenia nagrywające, budują oddzielne przestrzenie o specjalnych właściwościach akustycznych lub w inny sposób starają się według swoich kryteriów nagrywać i odtwarzać muzykę o wyższym standardzie technicznym. Pewne firmy dają szansę współczesnym muzykom nagrywającym utwory, inni kupują prawa do dawno nagranej muzyki i po zakończeniu procesu zremasterowania wg własnych metod wprowadzają na rynek znane wykonania z wcześniejszych edycji w zupełnie nowej postaci dźwiękowej. Te drugie to przeważnie produkty, których bazą są rejestracje, będącymi od wstępu wzorcowymi realizacjami, więc daje to możliwość porównywania pierwotnych nagrań z najnowszymi wydawnictwami bez pewności, że rema stery dały lepszy efekt niż ich surowce. Inaczej ma się rzecz ze współczesnymi nagraniami, które w czasie produkcji były traktowane z najwyższą starannością z myślą o wyprodukowaniu tego materiału we wszystkich formatach dziś popularnych, albo właśnie tworzonych- nie ma meloman żadnego odniesienia, ale może w przyszłości one staną się materią wyjściową dla przyszłych formatów?

 

Okrzyknięty jednym z najwybitniejszych – być może największych skrzypków tego stulecia – Jascha Heifetz (według notatki wydawcy) zapewnia to, co uważane jest za niezrównane wykonanie ukochanego koncertu Czajkowskiego, ale też przepięknego Koncertu d-moll Sibeliusa. Dyrygent Fritz Reiner i Chicago Symphony Orchestra, w szczytowej formie, stanowią doskonały kontekst dla olśniewających występów Maestro Heifetza. Oryginalne 3-ścieżkowe taśmy sesyjne zostały użyte do masteringu nagrań w serii reedycji dla kompletów tworzonych przy okazji 60-cio lecia RCA Living Stereo i innych serii w drugiej dekadzie XXI wieku. „…Muszę powiedzieć, że ominięto zwykłe przeszkody. Dołożono wszelkich starań, aby zrobić właściwe rzeczy, zaczynając od sposobu, w jaki podjęto decyzję o zremasterowaniu tych RCA” (Jonathan Valin, The Absolute Sound, 11 czerwca 2013)

  • Chaikowsky Violin Concerto”, w wykonaniu Jashy Heifetza i Chicago Symphony pod batutą Fritza Reinera, wydane przez RCA Victor Red Sea w 1958, zostało nagrane w Orchestra Hall, Chicago, Illinois.

Podczas gdy Reiner i Heifetz są często krytykowani za przyjmowanie znacznie bardziej precyzyjnego, kontrolowanego emocjonalnie podejścia do muzyki niż inni wykonawcy, to trzeba jednak przyznać, że w tym przypadku naprawdę ich praca działa korzystnie. Wszystko jest wyjątkowo ciepłe, ale nie staje się „miodem”. Dźwięk, który Heifetz wydobywa ze swojego instrumentu, wydaje się być efektem bezwysiłkowej dokładności i płynności, natomiast towarzysząca orkiestra Reinera została przymuszona do podwyższonego poziomu profesjonalizmu, choć w tamtych czasach już była zespołem wiodącym na świecie. Jakość dźwięku jest niezwykła, nawet dziś może konkurować z najlepszymi realizacjami.

  • W tym samym miejscu- Orchestra Hall (Chicago, Illinois) nagrali Heifetz i Chicago Symphony pod dyr. Waltera Hendla w 1959 roku „Sibelius: Violin Concerto In D Minor, Op. 47” dla RCA Victor Red Seal.

W powszechnej opinii Heifitz był „właścicielem” Koncertu skrzypcowego Sibeliusa. I w tym przypadku nie można zaprzeczyć wielkiemu skrzypkowi wyjątkowej wirtuozerii i precyzji. Fritz Reiner i Chicago Symphony Orchestra stanowią doskonały akompaniament dla wielkiego skrzypka przy jednym z najbardziej ukochanych przez melomanów dzieł fińskiego kompozytora. Jakość nagrań Heifitza jest fantastyczna w mistrzowskiej realizacji inżyniera nagrań Lewisa Laytona i producenta Johna Pfeiffera. Zremasterowane z 3-ścieżkowego Transfer & Recut, autorstwa inżyniera Ryana Smitha z firmy Sterling Sound w Nowym Jorku, stawia Heifetza w odpowiedniej proporcji do Chicago Symphony Orchestra pod dyrekcją Waltera Hendla (zastępującego chorego Fritza Reinera). „Złoty wiek” RCA Records- mniej więcej od 1958 do 1963 roku, początku ery stereo, był oparty na czystym wzmocnieniem lampowym, co pomogło w tworzeniu nagrań wykazujących niezrównaną wierność i ciepło, realistyczną obecność i wprowadzenie pasma środkowego na należne mu miejsce.

  • Album “Bruch: Violin Concerto No. 1 in G Minor, Mozart: Violin Concertos No. 4”, w wykonaniu Heifetza i zespołu New Symphony Orchestra Of London pod batutą Sir Malcolma Sargenta, został wydany przez RCA Living Stereo w 1963.

Malcolm Sargent zrealizował dwa nagrania Koncertu g-moll Brucha z Heifetzem, w 1952 i 1963. Do 1963 roku prace Heifetza były już bez zarzutu i ta wersja nie rozczaruje wielbicieli gry skrzypcowej. Kiedy to nagranie powstało pierwszy Koncert skrzypcowy Brucha był jednym z najpopularniejszych koncertów w repertuarze skrzypcowym, a ta wersja zdominowała inne wykonania. Nie było nikogo, kto mógłby zagrać tę muzykę jak Jasha Heifetz. Tempo w Koncercie Brucha jest znacznie szybsze, niż w konkurencyjnych nagraniach w tamtych latach, a tym bardziej jakie można by usłyszeć z płyt z lat pięćdziesiątych. Orkiestra pod batutą Sir Malcoma Sargenta gra czysto dając naprawdę dobrą podstawę Heifetzowi dla niewymuszonej interpretacji dzieła Brucha. Pomimo stosunkowo szybkiego tempa, muzyka nie brzmi pośpiesznie. Koncert Mozarta, ma w sobie i nieco romantyczną nutę, bo wprowadza poetyckość do dzieła, ale w ramach klasycznej proporcji. Heifetz zdecydowanie gra to jako dzieło klasycznie, wydobywając całe piękno dzieła. Niektóre z trzykanałowych nagrań Heifetza wykorzystywały trzeci kanał, aby wyróżnić solistę, wywołując wysoce niepożądany efekt nienaturalnego odłączenia go od orkiestry w sposób, jakiego nigdy nie można było usłyszeć w sali koncertowej, ale można uznać, że nagranie płytowe może spełniać inną rolę- nie musi dokładnie odzwierciedlać rzeczywistości koncertowej, bo przecież melomani kupują taką płytę dlatego, że gra Heifetz i chce przede wszystkim jego grę podziwiać.  W tym spektakularnie przezroczystym, ale wcale nie ostrym nagraniu dwukanałowym, zarówno solista, jak i orkiestra są blisko mikrofonu, co daje perspektywę pierwszego rzędu. Faktem jest, że jego instrument jest nieco ‘większy” niż podczas spektaklu na żywo, ale… Może się to bardzo podobać. Słychać pewne pogorszenie jakości taśmy, cechę, którą zauważa się tym mocniej im remastery przedstawiają nagrania dokładniej- z większą selektywnością. W limitowanej japońskiej edycji te wady są jednak do pewnego stopnia maskowane pełnią wybrzmienia tonów czy bogactwem barw.

 

Jules Massenet nie jest najczęściej wykonywanym na koncertach czy nagrywanym kompozytorem. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli się wysłuchać w urokliwe miniatury z płyty „Massenet: Ballet Music Le Cid- Scenes Pittoresques”, to trzeba będzie uznać francuskiego kompozytora za godnego zaszczytu wpisania go do każdego przewodnika muzycznego czy encyklopedii.

Suita baletowa do czteroaktowej opery „Le Cid” z 1885 r., wychwalającej hiszpańskich bohaterów wojny z Maurami, składa się z serii tradycyjnych tańców z różnych regionów Półwyspu Iberyjskiego. Melodie rozbrzmiewają żywo już od pierwszego utworu z serii tańców „Castillane”. Po tym następuje seria silnie skontrastowanych małych fragmentów, które prezentują szeroki zakres ekspresji- od mocnego w „Aragonaise”, poprzez przewiewny w „Aubade”, aż po liryczną „Catalane”. Suitę kończy radosny „Navarraise” z tętniącym życiem „Finale”. Doskonały warsztat orkiestracji Masseneta dobrze widać w „Scenes pittoresques”. Ta kompozycja rozpoczyna się marszowym tańcem, po którym następuje „Air de Ballet”, delikatnie wirująca część wypełniona dźwiękami przeplatających się drewnianych instrumentów dętych. Po wzniosłym „Angélus’ie” pojawia się bogate brzmienie fanfar w żywiołowym tańcu finałowym „Fete boheme”. Płyta „Massenet: Ballet Music Le Cid- Scenes Pittoresques”, w wykonaniu City of Birmingham Orchestra pod dyr. Louisa Fremaux, została (również) wydana w 2008 roku w wersji XRCD24 przez Klavier Records (nr kat.- KCD 11007).

Muzyczny materiał źródłowy- z taśm „matek”, został zremasterowany bardzo pieczołowicie z wykorzystaniem technologii opracowanej przez JVC Victor Company of Japan. Płyta kompaktowa, w limitowanej ilości, o rozszerzonej rozdzielczości firmy JVC zapewnia rzeczywiście słuchaczowi wyższą wierność i lepszą jakość dźwięku w stosunku do standardowej produkcji CD.

Ta płyta należy do tych, o których od pierwszych nut można powiedzieć, że będzie słuchacz miał okazję poznać wyjątkowe nagranie. W przypadku „Massenet: Ballet Music Le Cid- Scenes Pittoresques” obraz dźwiękowy jest absolutnie szczegółowy, o głębokim i masywnym dźwięku. Wydawnictwo Klavier wykonało niesamowitą pracę przystosowując ciekawe  klasyczne nagrania EMI do poziomu referencyjnego. Audiofil nie może pominąć tej produkcji, bo dźwięk sali koncertowej „namawia” do słuchania, a meloman na pewno zechce wprowadzić tę płytę do kolekcji z uwagi na jej dużą wartość artystyczną.

 

Eric Hoeprich, muzyk grający na historycznym klarnecie i rożku basetowym [1], od trzydziestu lat specjalizuje się w. repertuarze klarnetowym XVIII i XIX wieku. Jako główny klarnecista w Orkiestrze XVIII wieku (Orchestra of the Eighteenth Century) Fransa Brüggena miał wiele okazji występować i nagrywać jako solista, a także występować i nagrywać z wieloma orkiestrami instrumentalnymi z epoki w Europie, Stanach Zjednoczonych i Australii. Jego działalność jako kameralistka jest znana w całym świecie, zarówno z zespołami dętymi Nachtmusique i Stadler Trio, jak i gościnnie z licznymi kwartetami smyczkowymi i pianistami. Nagrywał dla firm Philips, Deutsche Grammaphon, EMI, Harmonia Mundi, SONY, Glossa, Erato, Decca, Accent i Teldec. Jest wykładowcą Conservatoire de Paris oraz Królewskiego Konserwatorium Muzycznego w Hadze. Jako ceniony instrumentalista zapraszany jest do prowadzenia kursów mistrzowskich na całym świecie.

Zainteresowanie Hoepricha historycznym klarnetem doprowadziło muzyka do zgromadzenia dużej kolekcji klarnetów z XVIII i XIX wieku, w której jest prawdopodobnie najstarszy zachowany francuski klarnet, wykonany w XVIII wieku przez Prudenta w Paryżu. Dodatkowo posiada klarnety Georga Ottensteinera, na których grał Richard Mühlfeld, dla którego Brahms napisał swoje utwory kameralne na klarnet, a także reprodukcję klarnetu basetowego Antona Stadlera, którą Hoeprich wykonał na podstawie ryciny z programu w Rydze, w którym grał Stadler. koncert klarnetowy Mozarta w 1794 roku. Szczególnie interesującym obiektem jest klarnet tego samego producenta, który zbudował instrument, na którym grał Heinrich Bärmann (Baermann), klarnecista, dla którego Weber skomponował wszystkie swoje wielkie dzieła, a wśród nich:

  • Koncerty klarnetowe f-moll i es-moll, które znalazły się na płycie „Carl Maria von Weber: Yhe Clarinet Concertos”, wydanej przez wydawnictwo Glossa w 2020 roku. Sesje nagraniowe odbyły się w Keizersgrachtkerk w Amsterdamie [2] w czerwcu 2019 r.. Album zawiera dwa koncerty klarnetowe, które znajdują się na początku i na końcu listy odtwarzania. Pomiędzy nimi znajduje się krótki koncert B-dur Karola Kurpińskiego.

Kopia Instrumentu na jakim grał Bärmann w rękach Erica Hoepricha jest wspaniały. Ogólne brzmienie jest idealnym zespoleniem łagodności i czystości, ale Hoeprich oddaje również ciepło i blask, zmieniając jego paletę. Elastyczność jego gry rozciąga się na jego muzykalność, ale też jest równie fascynująca, gdy przyjmuje dramatyczną ekspresję Webera i jego żywość- cechę, która jedynie w rękach mistrza może sprawić, że muzyka kompozytora nie będzie brzmiała powierzchownie. Hoeprich czuje się swobodnie (to się słyszy) w grze zespołowej, ale przecież to nie jedyny występ z orkiestrą prowadzoną przez Guy’a Van Waas’a czy (wcześniej) przez Fransa Brüggena. Orkiestra, z ekspresyjnymi basami i fagotami, jest pełna werwy, grając jedną fascynującą frazę po drugiej pod batutą Van Waasa, który podobnie zresztą jak solista jest zwykle członkiem sekcji klarnetowej tej orkiestry. A kto wie lepiej jak powinno się poprowadzić koncerty klarnetowe jak nie klarnecista? Na najwyższym poziomie są odegrane oba Koncerty Webera. Koncert Kurpińskiego kontrastuje z koncertami Webera dzięki idealnemu współdziałaniu solisty z różnymi członkami zespołu. Te trzy dzieła są piękne, pomysłowe i dobrze wykonane, które warto poznać właśnie w interpretacji Hoepricha i Orkiestry XVIII Wieku.

 

Eric Hoeprich w wywiadzie dla Polskiego Radia pr.2 mówił: „Barwa instrumentu i sposób budowania fraz muszą być jak najbliższe temu, co chciał w swojej muzyce przekazać kompozytor. Tylko wtedy jesteśmy w stanie pojąć jego brzmieniowy świat” Jak przyznał w rozmowie, grając utwór, zawsze stara się możliwie najbardziej zbliżyć do tego, co sam kompozytor chciałby usłyszeć. Taki też cel stawiał sobie, przygotowując się wraz z Orkiestrą XVIII Wieku do wykonania Koncertu klarnetowego A-dur Wolfganga Amadeusza Mozarta na scenie Filharmonii Narodowej (w czasie festiwalu- „Chopin i jego Europa”)- „Ten koncert jest wyjątkowy na wielu poziomach” – tłumaczył. – Przede wszystkim jest to ostatnie ukończone przez Mozarta dzieło instrumentalne, a także utwór szczególny ze względu na Antona Stadlera, z myślą o którym był pisany. Mozart zdecydowanie chętniej sięga w nim po niskie rejestry klarnetu i to trzeba podkreślić: chociaż koncert grany na współczesnym klarnecie brzmi lekko i przyjemnie, to jednak jeśli pozna się faktyczne brzmienie i zamierzenie Mozarta z zejściami do głębokich, niskich rejestrów, nie chce się już więcej do współczesnego klarnetu wracać. Różnice są uderzające, a klarnet historyczny czyni z koncertu Mozarta dzieło jeszcze lepszym”. Jak mówił artysta, współczesny klarnet ma niewystarczającą skalę, by wykonać partię zapisaną przez Mozarta. Wyjaśnił też, czym wyróżnia się charakterystyczny klarnet z XVIII wieku- „Żeby uzyskać na takim instrumencie pożądane półtony, trzeba wykonywać coś, co nazywamy palcowaniem krzyżowym. Oznacza to nauczenie się nowych pozycji w celu wydobycia odpowiednich dźwięków”.

  • Album „Mozart: Clarinet Concerto”, w wykonaniu Erica Hoepricha i Orkiestry XVIII Wieku (Orchestra of the 18th Century) pod batutą Fransa Brüggena, została nagrana w Doopsgezindekerk [3] w Haarlem w lutym 2001. Płytę wydało wydawnictwo Glossa z nr. kat.- 81107 w 2013 roku.

Z notatki wydawcy- firmy Glossa, dowiadujemy się, że: „W 1992 roku odkryto program koncertu Antona Stadlera w Rydze w marcu 1794 roku, na którym zagrał Koncert klarnetowy Mozarta. O dziwo, w programie tym znajduje się grawerunek czegoś, co Stadler nazwał Klarinette Inventions, który to instrument miał ze sobą do grania muzyki Mozarta. Do tego czasu nikt nie wiedział, jak wygląda klarnet basetowy i szokiem był widok długiego instrumentu z bulwiastym dzwonkiem na końcu. To wydanie w wytwórni Glossa było pierwszym, kiedy utwór został zarejstrowany na instrumencie posiadanym przez Stadlera. W tym nagraniu muzyka Mozarta na klarnet i róg basetowy rozbrzmiewa w różnych ustawieniach, a wszystkie utwory są związane z klarnecistą Antonem Stadlerem. Wysłuchanie na tej samej płycie wspaniałych barw klarnetu Erica Hoepricha i głosu Joyce DiDonato jest wysublimowanym przeżyciem”
Eric Hoeprich gra porywająco, choć nieśpiesznie, z oszczędnie podawanymi ornamentami. Brüggen wspiera go żywą i ciepłą teksturą instrumentów strunowych, z bogatymi tonami dętych drewnianych. Koncertowi towarzyszą, fragmenty „La Clemenza di Tito” (uwertura i dwie arie z udziałem Joyce DiDonato), Adagio KV411 i Maurerische Trauermusik KV477. Chociaż niektórzy mogą mieć wątpliwości, co do wyboru repertuaru, ale prawdziwa doskonałość materiału wynagradza wstępne zniechęcenie.
Warto przybliżyć otoczkę historyczną zbudowania rogu basetowego Stadlera: instrument powstał w wyniku współpracy z klarnecistą i konstruktorem instrumentów Theodorem Lotzem, który jest powszechnie podziwiany za udoskonalenie konstrukcji tuby basetowej poprzez zmianę jej kształtu. Przetrwało mniej niż tuzin tych instrumentów. Kiedy doda się Mozarta do zespołu Stadler-Lotz, rezultatem musiała być wyjątkowa muzyka skomponowana w ostatnich siedmiu latach życia kompozytora, w tym Kwintet klarnetowy, Koncert klarnetowy, Maurerische Trauermusik, czyli Masonic Funeral Music oraz dwie ważne partie obbligato na róg basetowy i klarnet basetowy Stadlera w dwóch ariach z La clemenza di Tito. Rękopisy kwintetu i koncertu zaginęły i mogły zniknąć, gdy – według Stadlera – jego bagaż rzekomo został skradziony, gdy był w Niemczech, ale Constanze Mozart (żona Wolfganga Amadeusa) zauważyła: „Inni jednak zapewniają mnie, że wspomniany portmanteau [kufer] został zastawiony za 73 dukaty. . . . Wierzę, że [były] w tym instrumenty i inne rzeczy”. Uważano, że Stadler był typem bez zasad, rzekomo kradnącym pieniądze Mozartowi, twierdząc, że jest jedynym wynalazcą klarnetu basetowego i że był winien jego twórcy, Lotzowi, za dwa instrumenty w chwili śmierci tego ostatniego.
Eric Hoeprich, dodał pewne spostrzeżenia o swoim klarnecie basetowym, w związku z nagraniami Koncertów klarnetowych Webera i Mozarta, w ramach wywiadu dla PR2: „To bardzo wyjątkowy instrument, prawdopodobnie powstał tylko w jednym egzemplarzu i należał do Antona Stadlera, klarnecisty, dla którego Mozart napisał swój koncert A-dur. Niestety, klarnet ten nie zachował się do naszych czasów. Pozostały po nim jednak pewne dokumenty oraz podobne, ale nowsze, dziewiętnastowieczne klarnety, co umożliwiło mi odtworzenie jego budowy i zbudowanie repliki. Gram więc na dwudziestoletnim, a nie dwusetletnim instrumencie”. Rozmowa z artystą została przeprowadzona, 29 sierpnia 2016 na festiwalu „Chopin i jego Europa„.

 

Klasyczne arcydzieła napisane na chiński instrument ludowy- Èrhú [4] przed XX wiekiem były używane głównie do towarzyszenia różnym formom chińskiej opery i narracji. Wykorzystanie Erhu jako instrumentu solowego rozpoczęło się na początku XX wieku wraz z rozwojem guoyue (國樂; dosłownie- „muzyka narodowa”), zmodernizowanej formy tradycyjnej chińskiej muzyki pisanej lub dostosowanej do profesjonalnej sceny koncertowej.

Dzieła na ten instrument są szeroko prezentowane na płytach wyprodukowanych w Chinach, ale tylko niektóre z wykorzystaniem innowacji technologicznych zmierzających do poprawy jakości dźwięku. Najwyższej jakości płytą jest wydana przez Kushu Otozo Publishing Co. we wrześniu 2009:

  • 二胡风华国乐 (Erhu: Fenghua Chinese Music) – Erhu Flavor Of Classical Chinese Music

Erhu to jeden z najbardziej znanych i najpiękniejszych tradycyjnych chińskich instrumentów. Ta klasyczna muzyka na Erhu jest dostępna na dwóch płytach CD w opisywanym wydawnictwie, z których każda zawiera 13 doskonale znanych w Chinach utworów.
„Erhu: Fenghua Chinese Music” jest dobrze znana jako mistrzowska, z głębokim zrozumieniem repertuaru muzyki smyczkowej. Mistrzowie tego instrumentu wspaniale interpretują pełne, doskonałe i poruszające klasyki chińskie (według opinii recenzentów Chińskiej Republiki Ludowej): „Muzyka ludowa, która fascynuje Chińczyków, ale też słynna muzyka, która szokuje świat, jest wielkim darem, a inteligentna i nowatorska interpretacja, unosząca się przy słuchaniu poruszona jest jej pięknem”.

To świetny prezent dla każdego, kto ceni muzykę, a zwłaszcza tradycyjne chińskie melodie. Świetnie nadaje się również do grania w czasie specjalnych chińskich lub azjatyckich okazji, tym bardziej że oddaje doskonale brzmienie ciekawego instrumentu (muszę przedstawić w tym miejscu pewne zastrzeżenie- niektóre z utworów robią wrażenie „ukłonu” w kierunku słuchaczy oczekujących miłych, łatwych aranży pop, z udziałem co prawda Èrhú, ale na tle instrumentów elektronicznych co wydaje się pomyłką, która oddala tę prezentowaną muzyką od artyzmu, a przybliża do stylu zbliżonego do muzyki funkcjonalnej).

 


[1] Rożek basetowy został opisany w artykule: „Instrumenty orkiestry symfonicznej: okresu barokowego, klasycznego i romantycznego (rozdział 2)

[2] Kościół Keizersgrachtkerk w Amsterdamie został opisany w artykule: „sale koncertowe / studia nagrań (część dziesiąta)

[3][iii] Sala Doopsgezindekerk została opisana w artykule: „sale koncertowe/studia nagrań (część dziesiąta)

[4] Instrument Èrhú został opisany w artykule: „Instrumenty dawnych epok, (suplement)

 


Kolejne rozdziały: