Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych
(rozdział czterdziesty siódmy)

Remastery do formatu XRCD czy przy użyciu technologii K2 dotyczą pozycji płytowych uznanych za klasykę gatunku jak na przykład- „The Firebird” w wykonaniu The London Symphony Orchestra pod dyr. Antala Dorati’ego, a te najczęściej są znakomicie przygotowane technicznie do odtworzenia w urządzeniach audio. Jednak obok pojawiają się nagrania zrealizowane z najwyższą dbałością o walor artystyczny i techniczny, a i one zapewne za jakiś czas też zostaną uznane za wzorzec.

 

Igor Strawiński był kompozytorem, którego kariera odznaczała się wielką różnorodnością stylistyczną. Osiągnął międzynarodową sławę wraz z realizacją trzech baletów, dla zespołu Siergieja Diagilewa: „The Firebird” (1910), „Petrushka” (1911) oraz „The Rite of Spring” (1913). Ostatni z nich zmienił sposób, traktowania struktury rytmicznej przez kompozytorów. Od tej pory Strawiński miał reputację muzycznego rewolucjonisty, rozszerzającego granice projektu muzycznego. Trudno wybrać reprezentacyjne kompozycje wielkiego rosyjskiego kompozytora, ale nie jest to niemożliwe… Przynajmniej dla mnie, bo po prostu przedstawię moje ulubione utwory genialnego artysty: „Firebird” i  „Le Sacre Du Printemps”.

  • Balet „The Firebird”, w wykonaniu The London Symphony Orchestra pod dyr. Antala Dorati’ego, został wydany przez Mercury Records w ramach serii Mercury Living Presence. Inzynierem Omawiana edycja wydana została w 2012 roku przez Hugo Productions.


Firebird” pierwszy z baletów, napisanych dla Siergieja Diagilewa jest kompozycją przełomową. W porównaniu z innymi utworami, o melodyjnym charakterze, jeszcze łagodny i nie tak ekstatyczny jak późniejszy „The Rite of Spring” („Le Sacre Du Printemps”). Choć „Firebird” został nagrany ponad 60 lat temu, jego efekty dźwiękowe wciąż potrafią przyćmić współczesne nagrania. Nie dość, że był kiedyś hitem na liście przebojów muzyki klasycznej, to jego wykonanie było bez zarzutu. Nagranie jest znakomite, z pełnym życia ekscytującym wykonaniem. The British Penguin Records Guide stwierdził, że „jest to płyta, której nie można pożałować przez całe życie”. Interpretacja muzyki baletowej Strawińskiego przez Doratiego jest wystarczająco mocna, a muzykę, którą dyryguje, łączy jedno: obraz jest niezwykle plastyczny, postacie są żywe i gotowe do tańca. Porównując jego nagrania tego baletu zrealizowanych w dwóch różnych okresach, a wydane przez Mercury i Decca, podstawowa koncepcja nie uległa zmianie. Ta dojrzała jest bardziej dzika. Dobrze wypadły zarówno London Symphony, jak i Detroit Symphony Orchestra (Decca / 1984), a zmiany ekspresji orkiestry były imponujące. Dorati za każdym razem utrzymywał mocne napięcie opowieści i bardzo dramatyczny wydźwięk. W swoim nagraniu Dorati wraz z London Symphony Orchestra tworzy bardzo barwny spektakl i podbudowany wcale nie archaicznym dźwiękiem (nagranie z czerwca 1959 dokonane w Watford Town Hall w Londynie, przez C. R. Fine’a i Roberta Eberenza dla Mercury Records, inżynierem nagrań była słynna Wilma Cozart). Słuchacz ma możliwość śledzenia wielu drobnych motywów, które są tak charakterystyczne dla tej kompozycji. Tę pozycję z katalogu Mercury Records można kupić w wersji LPCD’45 (vide >>) co tylko spotęguje dobre wrażenia z odsłuchów tego tytułu.
Recenzent portalu MusicWeb- Rob Barnett, tak podsumował recenzję omawianego albumu: ”…Ta płyta to jedno z najwspanialszych nagrań ostatniego stulecia. Jeśli masz jakiekolwiek uczucie do rosyjskiej tradycji lub do nieokiełznanej zmysłowej orkiestrowej ekstrawagancji, nagranej sensacyjnie, to musi to znaleźć się na Twojej liście zakupów.”

 

Le Sacre Du Printemps” ostatni z baletów skomponowanych przez Strawińskiego dla Diagilewa narobił wielkiego zamieszania na widowni w czasie paryskiej prapremiery 29 maja 1913 w Théâtre des Champs Élysées. To zamieszanie, a może bardziej- starcie zwolenników nowego w muzyce z  tradycyjnie myślącymi, wywołała jeden z największych skandali w historii muzyki. Strawiński zastosował nowe środki wyrazu, które miały współgrać z pogańskim obrzędem. Le Sacre opowiada o człowieku żywiołu w pogańskiej celebracji wiosny. Część I to „Adoracja Ziemi”, która uosabia wiele intensywnych nastrojów. Część II to „Ofiara”. Barbarzyński i dziki (niezrozumiały dla publiki) obrządek ludowy kompozytor starał się przedstawić w swoim balecie. Rytmika nabrała nowego znaczenia – stała się pierwszoplanowa. To ona kształtowała myśl muzyczną. Strawiński zastosował też ostro brzmiącą instrumentację z dysonansowymi współbrzmieniami. Muzyka narzuciła choreografię daleką od klasycznej. Ten utwór był nagrywany wielokrotnie, między innymi przez znakomitości: Charlesa Dutoit i Orchestre Symphonique De Montréal, Valeryego Gergieva i Mariinsky Orchestra and Ballet, Pierre’a Bouleza i The Cleveland Orchestra, Bernarda Haitinga, Claudia Abbado i London Philharmonic Orchestra, czy wreszcie Georga Soltiego i zespołu Chicago Symphony Orchestra.

Nagraniem godnym rekomendacji jest na pewno „Le Sacre Du Printemps” w wykonaniu chicagowskiej orkiestry pod batutą Soltiego. Z dwóch powodów: jest to potężne i żarliwe wykonanie „Święta Wiosny”, a poza tym można zdobyć również w wersji XRCD’24. Solti prowadzi orkiestrę w niebywale szybkim tempie, jednocześnie zachowując szczegółowość przekazu. Jest prostą interpretacją (ale nie prostacką!) bez przesady i zniekształceń. W wsłuchiwanie się w szczegóły interpretacji na pewno pomaga format XRCD.
Oryginalna płyta LP została wydana przez Decca Records. Sesje nagraniowe odbyły się  w 1974 roku w chicagowskim Medinah Temple.

Ten album po raz pierwszy ukazał się prawie 50 lat temu w wytwórni London / Decca i stanowił jedno z największych osiągnięć Sir Georga Soltiego dyrygującego zespołem Chicago Symphony Orchestra. Ponowne pojawienie się tych nagrań, ale w reedycji JVC XRCD (vide >>) dało skutek oszałamiający. Napisać, że „Le Sacre du Printemps” (Święto wiosny) jest intensywnym, naładowanym emocjonalnie dziełem, byłoby niepełną informacją… Chicagowska Orkiestra Symfoniczna (ang. Chicago Symphony Orchestra, CSO), zaliczana do tzw. Wielkiej Piątki orkiestr USA, nigdy nie grała słabo, a i tak Solti uważał, że konieczne jest podniesienie międzynarodowego wizerunku orkiestry. Poprowadził ją w europejskiej trasie koncertowej w 1971 roku, grając w dziesięciu krajach. Po raz pierwszy w swojej 80-letniej historii orkiestra grała poza Ameryką Północną. Orkiestra została pochwalona przez europejskich krytyków i została powitana w domu na koniec trasy wielką paradą. Trzy lata później powstały nagrania do „Le Sacre Du Printemps”. Mastering Alana Yoshidy do poziomu XRCD oparty był na nagraniach wykonanych w chicagowskiej Medinah podczas trzech sesji w maju 1974 roku. Nagranie to, jak się wydaje, oddaje nastrój i intencje kompozytora gdy tworzył tę genialną muzykę baletową. Można rzeczywiście poczuć dźwięk tradycji rosyjskiej na tym wyjątkowym materiale firmy JVC w wersji  XRCD24, o rozszerzonej rozdzielczości do 24-bitów. Ta edycja zapewnia słuchaczowi większą wierność i lepszą jakość dźwięku poprzez usprawnienie procesu masteringu i produkcji płyt kompaktowych. Ma wszystko, czego szuka się w „Święcie wiosny”- żywiołowy ogień, dzikość, piękno, pompatyczność i spontaniczność. Dźwięk na tym krążku CD (XRCD), jest po prostu cudowny! To remaster na najwyższym poziomie. Dźwięk przypomina współczesne nagranie najwyższej jakości- jest selektywny, żywy, dynamiczny i cichy (ukrywający artefakty).

 

Marc Minkowski (według wydawcy- ), jeden z najwybitniejszych dyrygentów naszych czasów, podjął z Naïve wieloletnią współpracę, podczas której badał lub będzie badał muzykę m.in. Bacha, Haendla, Haydna i Mozarta. Pierwsze z tej serii nagrań zawiera utwory Georgesa Bizeta wykonane na instrumentach z epoki. Wprowadza oryginalne podejście do muzyki z dwóch jego arcydzieł, L’Arlésienne i Carmen. W 1872 roku Bizet skomponował muzykę okolicznościową do sztuki teatralnej Daudeta L’Arlésienne. Po ogromnym sukcesie tej muzyki skomponował suitę na orkiestrę opartą na najlepszych utworach z oryginalnej muzyki incydentalnej. W 1879 roku, cztery lata po śmierci Bizeta, jego przyjaciel Guiraud zaaranżował nową suitę orkiestrową, głównie opartą na muzyce Bizeta, ale też dodał nowe cytaty z muzyki incydentalnej. W 2007 roku Marc Minkowski wybrał najlepsze utwory z oryginalnej muzyki incydentalnej i stworzył własną, fascynującą suitę. Program uzupełnia Preludium i trzy „Entr’actes” z „Carmen”. Płyta otrzymała tytuł: „Bizet- L’Arlesienne & Carmen / Les Musiciens du Louvre – Grenoble”. Ścieżki muzyczne zostały nagrane przez Les Musiciens du Louvre [1], Chamber: Grenoble Chamber Orchestra i Lyon National Opera Chorus pod dyr. Marca Minkowskiego w październiku 2007 w MC2 (Maison de la culture de Grenoble).


Wyprodukowano wiele bardzo dobrych nagrań podobnej muzyki, ale tylko kilka naprawdę świetnych- brzmiących świeżo i do takich właśnie z dużą dozą pewności należy zaliczyć nagrania Marca Minkowskiego. Płyta zawierająca suity „Carmen” i „L’Arlésienne” potwierdza tę świetną reputację płyt Minkowskiego. Zorkiestrowane na nowo przez dyrygenta suity, które pozbawione zostały drobnych dodatków autorstwa Guiraud’a pozwalają na możliwie najpełniejsze docenienie geniuszu Bizeta.

Nagrania z albumu „Bizet- L’Arlesienne & Carmenzostała bardzo wysoko oceniona przez krytyków wpływowych magazynów i portali internetowych:

  • James Leonard z AllMusic Review: „Ta luksusowa produkcja muzyki incydentalnej Bizeta z L’Arlésienne zawiera rozszerzenie zapisu nutowego przez dyrygenta, przedruk opowiadania, na którym oparto pracę sceniczną, piękne reprodukcje odpowiednich obrazów Van Gogha i Gauguina, a w swej istocie , przepiękne wykonanie całej muzyki incydentalnej z Markiem Minkowskim prowadzącym Les Musiciens du Louvre- Grenoble. Jedynym prawdziwym haczykiem jest kolejność programu. Płyta zaczyna się chlupotliwym wykonaniem Suity z Carmen, następnie przechodzi do radosnego wykonania pierwszej Suity z L’Arlésienne, następnie do barwnych wykonań większości pozostałych utworów z L’Arlésienne, po czym kończy się energicznie. wykonaną drugą Suitą z L’Arlésienne. Taka kolejność może zmylić słuchaczy, którzy znają tylko suity lub słuchaczy, którzy przyzwyczaili się do słuchania przypadkowej muzyki w kolejności jej pojawiania się w utworze scenicznym. Ale biorąc pod uwagę czystą, pełną charakteru grę muzyków z Grenoble i żywiołową dyrygenturę Minkowskiego, te zastrzeżenia prawdopodobnie znikną, gdy tylko zacznie się muzyka. Nagrany w niesamowicie żywym, cyfrowym dźwięku przez Naïve, każdy, kto kocha muzykę, prawdopodobnie będzie zadowolony z wyników, niezależnie od predyspozycji do programu
  • Magazyn muzyczny BBC: „Nie wiem, co najbardziej chwalić, żywe, napięte rytmy różnych marszów i tańców… zmysłowe, orkiestrowe kolory spokojniejszych chwil, namiętność, która nagle wybucha… w uwerturze L’Arlésienne.”
  • Gramophone Magazine: „Minkowski bawi się tymi suitami, rozkoszując się ich bogatymi brzmieniami i wspaniałymi melodiami, jednocześnie obdarzając je poważnym wyczuciem. Suity L’Arlésienne rzadko brzmiały tak autentycznie poruszająco… Śpiew chóralny jest wspaniały, a gra Les Musiciens du Louvre przeplata się z delikatnością koloru i uczucia, podczas gdy nagranie i wspaniałe opakowanie są pierwszorzędne. Jest to teraz oczywisty pierwszy wybór praktycznie pod każdym względem dla tych, którzy chcą mieć płytę łączącą muzykę Carmen i L’Arlésienne.”

Muzyka z tej płyty jest szalenie przyjemna do słuchania w domowym zaciszu, zapewne też i dlatego, że orkiestra używając instrumentów z epoki uzyskuje iście „francuskie” brzmienie, a to się nie zdarza codziennie!. Brzmienie zespołu, drapieżne instrumenty dęte i lekko chropawe smyczki przywracają muzyce wiele z jej żywości. Idealnie naturalne dźwięki prezentują cały program z wyczuwalną realnością.

 

V Symfonia Szostakowicza w wykonaniu André Previna z London Symphony wydana w 1966 roku przez RCA Victor w ramach serii „Red Seal”, była w wielu kręgach uważana za dominującą jako najbardziej porywające nierosyjskie nagranie tej symfonii. Jej blask ani trochę nie przygasł przez więcej niż pół wieku od czasu pierwszego wydania. Jednak jeszcze świetniej brzmi na dobrze zremasterowanej płycie CD do postaci XRCD24 (wydanie z grudnia 2011). Nagrania ścieżek muzycznych dla płyty „André Previn Conducts Shostakovich, London Symphony Orchestra – Symphony No. 5” powstały w 1966 roku w  londyńskim Kingsway Hall.


Symfonia piąta napisana pod przymusem w ciągu czterech miesięcy wiosną 1937 roku stała się najpopularniejszym dziełem Dmitrija Szostakowicza. W latach 30. XX wieku w sowieckiej Rosji pod rządami Stalina, pukanie do drzwi mogło prowadzić do przesłuchania lub czegoś wiele gorszego, a Szostakowicz był bardzo krytykowany po wykonaniu opery „Lady Makbet mceńskiego powiatu” z 1934 roku. A  dopiero co ukończona IV Symfonia również nie zachwycała decydentów partyjnych… Przed premierą V Symfonii w listopada 1937 ukazał się artykuł w moskiewskiej gazecie, przypisywany Szostakowiczowi, mówił w nim, że nowe dzieło jest „twórczą odpowiedzią radzieckiego artysty na uzasadnioną krytykę”. Premierę w tym samym miesiącu dała Filharmonia Leningradzka pod batutą Jewgienija Mrawińskiego, który wyniósł dzieło do poziomu aplauzu. Urzędnicy partyjni twierdzili, że publiczność składała się chyba tylko ze zwolenników Szostakowicza, ale też podnosili motyw „rehabilitacji” kompozytora, który znowu napisał muzykę, aby ludzie mogli się nią cieszyć. Rok po premierze Mravinsky zrealizował pierwsze nagranie na płytę 78 obr./min. Od tego momentu pojawiło się mnóstwo interpretacji takich dyrygentów jak np.: Sanderlinga, Rowickiego, Skrowaczewskiego, Aszkenazy’ego, Barshai’a, Jansonsa, Kondrashina, Rostropowicza, Rozhdestvensky’ego, Svetlanova, Temirkanova, Bernsteina… No i André Previn’a.
Previn pracując nad V Symfonią po prostu pozwolił jej brzmieć jak zapewne chciał Szostakowicz, bo: „wszystko jest w nutach”, bo w tym arcydziele, jak w innych kompozycjach wielkiego Rosjanina, jest pełna treść, a więc nie ma miejsca na upiększającą nadinterpretację. Szostakowicz jest surowy, potężny i wystarczająco poruszający bez „pomocy” ze strony dyrygenta. Nagranie Previna z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną otwiera Moderato- jest porywające i trzymające w napięciu. Następna część- Allegretto (a-moll), mająca formę trójskładnikową, rozpoczyna się ciężkim, głośnym wstępem w basach, po którym następuje łagodniejsze tony. Ta część jest beztroska i ogólnie optymistyczna. Szczególnie obecne są waltornie LSO. Ta krótka część poprzedza wielkie Largo- najlepszy fragment Symfonii. Largo daje dostęp do ogólnego podsumowania długich i wyczerpujących obrazów wielkiego strachu i terroru. Ciemność i mrok tych wspomnień kontrastuje z wewnętrznym spokojem, dziwnie widocznym w tej muzyce. Allegro non troppo (d-moll – D-dur) – stanowi według kompozytora triumf stalinizmu- mroczne zwycięstwo, pełne podstępu i oszustwa, a słuchając go trzeba patrzeć na nie jak w lustrze. Czteroczęściowe dzieło wieńczy patetyczny finał w tonacji durowej, który – jak próbował przekonać Szostakowicz – przełamuje pesymistyczny wyraz symfonii, źle postrzegany przez sowieckich krytyków.
Nagranie jest kompetentnie zrealizowane, brzmi bardzo współcześnie- sekcje są wyselekcjonowane i wyraźnie usytuowane w przestrzeni między głośnikami. Barwy są bardzo naturalne. W stosunku do wersji podstawowej ta- określona jako „XRCD 24 Super Analog Mastering Audiophile CD – JVC”, jest dużo bliższa wyobrażeniu realnego spektaklu.

 

Orchestre Philharmonique du Luxembourg i jej dyrektor muzyczny Gustavo Gimeno [2] prezentują kompozytorski portret Césara Francka na płycie „Franck, Symphony In D Minor – Symphonic Variations”, wydanej przez PentaTone w czerwcu 2020 roku. Sesje nagraniowe odbyły się w Philharmonie Luxemburg. Na płycie znalazła się Symfonia d-moll, a także mniej znane, ale równie zachwycające Wariacje symfoniczne na fortepian i orkiestrę z Denisem Kozhukhinem [3] w roli solisty. Urodzony w Liege, ale wychowany w Paryżu, Franck zsyntetyzował wagneryzm z francuskimi tradycjami muzycznymi, co dało doskonałą równowagę między zmysłowym brzmieniem orkiestry i zuchwałą harmonią z jednej strony, a klarownością i wdziękiem z drugiej. Podczas gdy trzyczęściowa symfonia podąża trajektorią od ciemności do światła, Wariacje oscylują między poematem symfonicznym a miniaturowym koncertem fortepianowym.
Orchestre Philharmonique du Luxembourg (OPL) i Gustavo Gimeno kontynuują uznaną serię portretów kompozytorskich Pentatone, która zawierała już monografie Szostakowicza, Brucknera, Ravela, Mahlera, Strawińskiego, Debussy’ego i Rossiniego. Denis Kozhukhin dodaje kolejne wydawnictwo do swojej obszernej dyskografii Pentatone, która zawiera już Griega / Mendelssohna (2019), Burleske Straussa (2018), Koncerty fortepianowe Ravela i Gershwina (2018), Czajkowskiego i Griega (2016), a także recital solowy Brahmsa (2017).


Symfonia D-dur Francka była mocno cenioną przez Furtwänglera, Klemperera, Karajana i wielu innych jako najlepszą, jeśli nie jedyną, symfonię frankofońską. Wszyscy ją dyrygowali… Płyta Gustavo Gimeno z Orkiestrą Filharmonii Luksemburskiej jest jędrnai bogata w barwy. Orkiestra robi wrażenie przekonanej do interpretacji swojego dyrygenta, i że lubi utwór Francka gdy gra z zapałem. Orkiestra gra ten znakomity utwór rewelacyjnie. Denis Kozukhin z orkiestrą Wariacje symfoniczne czynią szalenie atrakcyjnymi, do tego stopnia, że może stać się kompozycją natychmiast polubioną. Ma piękno, pomysłowość i jest doskonałym przykładem idealnej współpracy fortepianu i orkiestry. Dennis Kozhukhin daje delikatną narrację w szeroko malowanych ramach orkiestrowych. W Wariacjach symfonicznych Kozhukhin ma swoje własne, pełne energii odczytanie tej muzyki. Pomaga w tym doskonałe, nowoczesne brzmienie fortepianu przygotowanego przez techników Pentatone. Każdy niuans dotyku solisty jest ujawniony przez system odtwarzający, niezależnie od tego czy będzie czytał wielokanałowe ścieżki SACD czy stereo CD. Symfoniczna głębia, dzięki potraktowanej z rozmachem kompozycji Francka przez orkiestrę z Luxemburga, ale również dzięki umiejętnościom inżynierów nagrań. Trafne nagrania, wzorcowo zrealizowane!

 

Ludwig van Beethoven zaczął komponować „Mszę uroczystą” („Missa solemnis”) [4] w 1819 roku, kiedy dowiedział się, że jego patron (i uczeń) arcyksiążę Rudolf zostanie mianowany kardynałem arcybiskupem Olmütz. Plan zakładał, że msza będzie gotowa do odprawienia na uroczystości intronizacji w marcu 1820 r., ale jeden rok okazał się zbyt krótkim czasem. Dopiero prawie trzy lata później, w styczniu 1823 roku, Beethoven mógł dokończyć dzieło. Jak można się było spodziewać, pod każdym względem nie miał sobie równych – choć skomponowany do użytku podczas nabożeństw, nawet współcześni Beethovenowi uznali, że przekracza granice gatunku. Sam Beethoven był świadomy zarówno rozmiarów, jak i wagi dzieła: w liście określił je jako „moje największe dzieło”. Jest to również dzieło, które w swoim przebiegu zawiera wielkie kontrasty: od uroczystego Kyrie i intensywnego podniecenia na otwarciu Glorii po niepokojące zapowiedzi wojny podczas zamykającego Dona nobis pacem. Bach Collegium Japan i Masaaki Suzuki, pierwotnie założone w celu wykonywania dzieł chóralnych Bacha, po wydaniu Wielkiej Mszy c-moll Mozarta zrobili kolejny wielki krok naprzód. Opisywana jako „odświeżająco otwarta, spontaniczna i naturalna” ich interpretacja otrzymała nagrodę Gramophone Award 2017. Wraz z wybitnym kwartetem wokalnych solistów zespół wykorzystuje teraz swoje doświadczenie w wykonawstwie historycznym arcydzieła Beethovena:
Album „Beethoven – Missa solemnis”, wydany przez BIS Records w lutym 2018 roku, został zarejestrowany w Lilia Hall, Kawaguchi (Sala koncertowa w Kawaguchi w Japonii). W sesjach brali udział: Ann-Helen Moen (sopran), Roxana Constantinescu (mezzosopran), James Gilchrist (tenor), Benjamin Bevan (baryton), Ryo Terakado (skrzypce), orkiestra Bach Collegium Japonia oraz dyrygent Masaaki Suzuki.


„Missa solemnis” jest powszechnie uważana za arcydzieło katolickiej muzyki kościelnej, chociaż w ciągu czterech lat potrzebnych do jej ukończenia wyrosła na monumentalne dzieło, które przekroczyło wszelkie ograniczenia liturgiczne. Być może nie było więc przypadkiem, że prawykonanie w Petersburgu odbyło się w dawnej Filharmonii, a utwór został opisany w karcie programowej jako „oratoryjne”. Początkowo jednak „Missa solemnis” była zaplanowana jako kompozycja liturgiczna- uroczysta msza, którą Beethoven chciał skomponować jako kolejne wielkie dzieło religijne w sytuacji kryzysowej- całkowitej głuchoty. Wtedy coraz bardziej zwracał się ku religii, a nawet szukał w niej pociechy, choć i tak kompozytor był głęboko religijny.
Nagrania „Missa solemnis” Beethovena albo eksponują trudy podczas słuchania kompozycji, albo robią coś, by złagodzić te trudy. Masaaki Suzuki jest wykonawcą, który raczej nie próbuje ułatwić słuchania niełatwej kompozycji. Orkiestra i chór są stosunkowo małe pod Suzukim, tempo nieco przyspieszone, soliści potrafią poradzić sobie z przerażającymi trudnościami muzyki. Beethoven zapewne pochwaliłby bezkompromisowość Suzuki, podobną do jego własnej. Suzuki wnosi do tego wykonania- doskonale dopracowaną grę orkiestrową i dobrze dobrany kwartet wokalistów. Na wyróżnienie zasługują fragmenty niezaprzeczalnie piękne – w szczególności Benedictus z melodyjną  solówką na skrzypce Ryo Terakado i przepiękny śpiew solistów. Mimo szczególnej dbałości Suzuki o szczegóły, w tym wykonaniu brakuje silniejszych emocji. Chór, liczący tylko 31 głosów, broni się przed przykryciem przez orkiestrę- jest pełen siły i wigoru.
Recenzja AllMusic autorstwa Blaira Sandersona miała taką treść: „Ponieważ Masaaki Suzuki i Bach Collegium Japan podnieśli poprzeczkę dla historycznych wykonań kompletnych kantat Jana Sebastiana Bacha, słuchacze mogą z łatwością przewidzieć, co ten ceniony zespół może osiągnąć w innych wielkich dziełach chóralnych. To nagranie Missa Solemnis Ludwiga van Beethovena op. 123 oferuje odkrywcze wykonanie, które jest tak wyraźne w fakturze, żywe w tempach, skrupulatne w wykonaniu i szczegółowe w swoich partiach, że ten pomnik zachodniej muzyki chóralnej wydaje się otrząsnąć ze wszystkich omszałych naleciałości prawie dwóch stuleci. Suzuki zachowuje ekspansywne, a nawet kosmiczne uczucie największej masy Beethovena, jednocześnie utrzymując muzykę szczupłą, skupioną i płynną, unikając jakichkolwiek skojarzeń z konwencjonalną wagą i nadmiernym szacunkiem. Rzeczywiście, ta Missa Solemnis momentami brzmi niemal Mozartowsko w swoich jasnych brzmieniach i czystych fakturach, ale nie brakuje jej niebywałej mocy i głęboko ludzkiej ekspresji, które Beethoven włożył w swoje późne arcydzieło. Refren jest dość wyraźny w swojej fakturze, a kwartet sopranistki Ann-Helen Moen, mezzosopranistki Roxany Constantinescu, tenora Jamesa Gilchrista i barytonu Benjamina Bevana jest ciepło wyrazisty i równo dobrany pod względem jakości i siły głosu. Ta hybrydowa płyta SACD przechwytuje orkiestrę żywym dźwiękiem w czułej akustyce Kawaguchi Lilia Music Hall, a wielokanałowy dźwięk BIS zapewnia niezbędną przestronność, aby pomieszczenie muzyczne mogło oddychać. [Nagranie] Wysoce rekomendowane.”

 


 

[1] Les Musiciens du Louvre (według: ) to francuski zespół instrumentów z epoki, założony w 1982 roku. Początkowo z siedzibą w Paryżu, od 1996 roku ma siedzibę w Couvent des Minimes w GrenobleThe Guardian uważa ją za jedną z najlepszych orkiestr na świecie.

Les Musiciens du Louvre-Grenoble wspiera odnowę muzyki barokowej we Francji, a bardziej ogólnie- wykorzystanie instrumentów z epoki i stylu z epoki. Projekt des Musiciens du Louvre-Grenoble proponuje progresywne i liryczne przewartościowanie, od muzyki barokowej po muzykę współczesną i programowanie pewnych utworów, które zostały zaniedbane z nieuzasadnionych lub niejasnych powodów. Dzięki temu projektowi zespół jest jedną z najbardziej rozwiniętych, pomysłowych i oryginalnych grup muzycznych na świecie.

[2] Według:

[3] Denis Kozhukhin (ur. w Niżnym Nowogrodzie, 1986), rosyjski pianista, który w 2006 roku zdobył III nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Leeds. Otrzymał również I nagrodę na Konkursie Królowej Belgijskiej Elżbiety w 2010 roku na fortepian. Kozhukhin był uczniem Escuela Superior de Música Reina Sofía w Madrycie u Dymitra Baszkirowa i Claudio Martíneza Mehnera. Po ukończeniu studiów otrzymał dyplom osobiście od królowej Hiszpanii Zofii i został uznany najlepszym studentem roku. Dwukrotnie najlepszym zespołem kameralnym zostało uznane Trio Cervantesa prowadzone przez Kozhukhina.

Po studiach w Madrycie Kozhukhin został zaproszony na studia do Międzynarodowej Akademii Pianistycznej Lake Como, gdzie pobierał naukę u Dimitri Bashkirova, Fou Ts’onga, Stanislava Ioudenitcha, Petera Frankla, Williama Granta Naboré, Johna Perry’ego, Menahema Presslera, Borisa Bermana, Charles Rosen i Andreas Staier.

[4] Według notatki wydawcy:


Kolejne rozdziały: