Rekomendowane jazzowe wydawnictwa płytowe
(rozdział dwudziesty szósty, część 1)

Winter & Winter [1]], niemiecka wytwórnia płytowa z Monachium, specjalizuje się w muzyce jazzowej, klasycznej i improwizowanej. Została założona przez Stefana Wintera po upadku jego wytwórni JMT Records. Od 1997 roku Winter & Winter wydaje płyty Dave’a Douglasa, Paula Motiana, Jima Blacka, Freda Fritha i Uri Caine’a oraz wznawia albumy z katalogu JMT, w tym nagrania Steve’a Colemana, Cassandry Wilson, Grega Osby’ego, Django Batesa i Paula Motiana.

Jim Black [2] stał się jednym z najbardziej poszukiwanych perkusistów awangardowego jazzu i rocka eksperymentalnego, odkąd stał się kluczowym członkiem śródmiejskiej sceny muzycznej Nowego Jorku w latach 90-tych. Gdy Black przeniósł się z Bostonu do Nowego Jorku (podobnie jak wielu innych, którzy stali się widoczni w nowojorskim świecie avant jazzu). został członkiem Bloodcount Tima Berne’a, Tiny Bell Trio Dave’a Douglasa, Ellery Eskelin Trio i Pachora. Oprócz swoich regularnych występów i nagrań w tych grupach, Black grał także z Benem Monderem, Nedem Rothenbergiem, Stephane Furic, Dave Binney, Cuong Vu i wieloma innymi. Black opracował wielozadaniowe podejście do gry na perkusji z użyciem różnych przedmiotów, od dzwonków po miski i ręczne bębny, zachwycając niezliczoną liczbę publiczności na koncertach, co na pewno pomogło wprowadzić nowe pokolenie słuchaczy do jazzu i muzyki improwizowanej. Debiutanckim albumem Jima Blacka, firmowanym jego nazwiskiem, była plyta:

  • AlasNoAxis” nagrana 17 i 18 lutego 2000 roku  w  Bearsville Studios, którą wydała w tym samym roku wytwórnia Winter & Winter.


„AlasNoAxis” wykorzystuje całą gamę stylów muzycznych, ale w żadnym momencie kwartet nie brzmi w sposób chaotyczny, są muzykalni i zdyscyplinowani, choć może nieco szokować basista-  Skúli Sverrisson, bo używa kombinacji basu i niecodziennych brzmień pochodzących od urządzeń elektronicznych. Styl gry Blacka na perkusji jest wyjątkowy- włącza różne rodzaje instrumentów perkusyjnych do swojego zestawu akustycznej perkusji, tworząc niespotykane bity. Chris Speed płynnie gra raz na saksofonie a innym razem na klarnecie, jedna jak współodpowiedzialni za stronę muzyczną- gra „nietypowe” linie melodyczne. Hilmar Jensson nie przyjął roli wiodącej czy eksperymentatora- raczej dopasowuje grę do pozostałych członków zespołu, jest akompaniatorem.
W swojej recenzji dla AllMusic, Dave Lynch miedzy innymi napisał: „…’AlasNoAxis’ to świetny debiut dla Black’a, chociaż ci, którzy wolą ich jazz nieskażony elementami świata indie, prog i avant rocka, mogą być nieco zniechęceni”.
W JazzTimes Bill Shoemaker zauważył, że „…album jest czymś w rodzaju dźwiękowego odpowiednika baru tapas: dużo mocnych smaków podawanych w małych porcjach, z dużą ilością alkoholi, aby oczyścić paletę między smakami

 

Uri Caine [3], ceniony pianista i kompozytor jazzowy, wnosi do swojej muzyki eklektyczny wachlarz dyscyplin i wpływów. Jego własne żydowskie dziedzictwo, jego wykształcenie klasyczne i jazzowe oraz zainteresowanie elektroniką łączą się w ambitne hybrydy, które często stanowią wyzwanie, ale zawsze są pomysłowe. Caine na początku lat 90-tych XX wieku zadebiutował kilkoma albumami, które wprowadziły jego eklektyczną mieszankę wpływów post-bop, klezmerskich i klasycznych na estrady świata jazzu. Związał się z wytwórnią Winter & Winter, dla której nagrał tak znakomite płyty jak: „Gustav Mahler / Uri Caine: Urlicht / Primal Light” (z 1997 r.), „The Goldberg Variations” (z 2000 r.) czy nominowany do nagrody Grammy „The Othello Syndrome” (z 2007 r.). Podczas gdy muzyka klasyczna jest główną częścią brzmienia Caine’a, jest on równie biegły w ekspansywnym modalnym jazzie i muzyce z wpływami funku, co można usłyszeć na „The Philadelphia Experiment” (z 2000 r,). Współpracował również przy projektach łączących jazz i awangardę z podobnie nastawionymi współczesnymi muzykami, takimi jak Dave Douglas, John Zorn, Donny McCaslin i innymi.

  • W 2001 roku Uri Caine (Fender Rhodes piano) wraz z: Timem Lefebvre’m (bas), Zach’em Danziger’em (perkusja), DJ Logic’iem (gramofony), Jessiem System oraz Petem Davenport’em (wokal), nagrali album „Bedrock 3” (wydany przez Winter & Winter)


Peter Marsh  z magazynu BBC napisał: „Kariera pianisty Uri Caine’a przeszła oszałamiającą, prawie jak John Zorn, ścieżkę od prostego akustycznego jazzu do przeróbek pieśni klezmerskich, Mahlera i Wariacji Goldbergowskich. Podobnie jak Zorn, ma nieomylną zdolność całkowitego wchłaniania podstaw każdego gatunku i niedomykania się, delikatnie, ale stanowczo je obalając, ale w całym postmodernistycznym nowojorskim stylu Caine (znowu jak Zorn) jest fantastycznym muzykiem. Gdyby tylko trochę zwolnił…”
David R. Adler z  AllMusic wyraził opinię o płycie „Bedrock 3takimi słowami: „Uri Caine, który nagrał już akustyczne trio dla Winter & Winter (Blue Wail z 1998 roku), zdecydował się na ten naelektryzowany numer. Współpracując z basistą Timem Lefebvre i perkusistą Zachem Danzigerem (obaj wspierali gitarzystę Wayne’a Krantza), Caine gra na [pianie] Fender Rhodes w większości utworów i dzieli się autorstwem wszystkich utworów z kolegami z trio. Jest silny element drum’n’bass, zwłaszcza w hiper-funkowych kawałkach, takich jak „Fang”, „Flagrant Fragrant” i „J. Edgar Hoover in a Dress”. Na pierwszym planie są wartości produkcji hip-hopowej; DJ Logic nie tylko występuje gościnnie, ale cała płyta jest bardzo podobna do miksu DJ-skiego, z bezpośrednimi (i czasami ledwo wykrywalnymi) przebiegami między utworami. Jeśli dodać wyzwalane dźwięki i próbki ludzkiego głosu, to otrzyma się coś całkiem potężnego: hybrydę jazzu i hip-hopu z osobistym i przystępnym pchnięciem awangardy. Modna, przestronna, a czasem mroczna muzyka ma również swoje żartobliwe aspekty: szaloną mieszankę disco, techno i koktajlowej bossa novy w „Lobby Daze”; słowa „seks / perwersja” powtarzały się w regularnych odstępach czasu podczas „Nimfomanii”; brawa i podziękowania na koniec „Toe Jam”; oraz kawałek z wokalnym freakout Pete’a Davenporta na zamykającym „Root Canal”. ‘Bedrock 3’ nie jest pierwszym flirtem Caine’a z muzyką elektroniczną ani jego pierwszym występem na Fender Rhodes. W tym sensie rozwija dźwięki i koncepcje słyszane na jego albumach ‘Mahler’, ‘Philadelphia Experiment’ i na koncertach z Dave Douglas New Quintet.”

 

Muzyczne tradycje Bałkanów przedstawił publiczności w Norwegii multiinstrumentalista Stian Carstensen [4] i jego zespół Farmer’s Market. Chociaż założył grupę, który miał być free jazzowym zespołem, Carstensen coraz bardziej kierował zespół w kierunku bałkańskiej muzyki ludowej, łącząc tradycyjne i nowoczesne podejście w wyjątkową muzykę zakorzenioną w folklorze. Grając na akordeonie od ośmiu lat, Carstensen jako nastolatek zanurzył się w muzyce heavy metalowej. Chociaż nauczył się grać na gitarze, akordeon pozostał jego ulubionym instrumentem. Wraz ze studentami wydziału jazzu w Konserwatorium w Trondheim, Carstensen założył Farmer’s Market pod koniec 1991 roku. Pierwotny zespół, w którym znaleźli się basista Finn Guttormsen, gitarzysta Nils Olav Johansen , saksofonista Havard Lund i perkusista / perkusista Jarle Vespestad, nagrał swój debiutancki album ‘Speed-Balkan-Boogie’ w czasie Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego w Molde w 1994 roku. Wraz z odejściem Lunda w 1995 roku, na jego miejsce zwerbowano trifona Trifonova, grającego na instrumentach dętych drewnianych. Carstensen nagrał swój drugi album, „Music From the Hybrids”, w zmniejszonym składzie Farmer’s Market (Johansen , Vespestad i Guttormsen). Jego trzeci album, „Sommerbrisen”, wydany w 1998 roku, współtworzyli tylko basista Arild Andersen i gitarzysta Frode Alnaes.

  • Płyta z roku 2000- „Farmer’s Market”, wydana przez Winter & Winter, powstała w szerszym składzie: Trifon Trifonov (saksofon altowy i klarnet), Stian Carstensen (akordeon, kaval, gaida, gitara, pedal steel guitar, banjo i wokal), Nils-Olav Johansen (gitara i wokal), Jarle Vespestad (perkusja) i Finn Guttormsen (gitara basowa)


Glenn Astarita z magazynu All About Jazz napisał o płycie: „Nieczęsto można usłyszeć koegzystencję bułgarskiego chóru z norweskim zespołem jazz-rockowym i zaproszonych muzyków, którzy wykorzystują tak rozbieżne etniczne instrumenty jak tapan, gaida (dudy) i gadulka (skrzypce z 11 rezonującymi strunami) a nawet więcej. Jednak tutaj, w ramach tego nowego, fantastycznego dzieła norweskiego multiinstrumentalisty Stiana Carstensena i jego zespołu ‘Farmers Market’, znajdujemy niemal bezbłędne połączenie etnocentrycznych elementów muzycznych w ściśle skoordynowane aranżacje, które przebiegają tak płynnie. Zasadniczo ogólna koncepcja, podejście i wykonanie działają! Nie jest to nierozsądny eksperyment ani nierówna, nieokreślona konwergencja odmiennych kultur muzycznych, ale przejrzyste połączenie stylów i wpływów agrarnych wraz z mocnymi dawkami klasycznego europejskiego rocka progresywnego i motywów folkowych. Na tym się nie kończy, ponieważ muzycy również wrzucają do miksu trochę szalonego chaosu. W kompozycji zatytułowanej „Graovo Dance” radosne motywy łączą się z energicznymi rytmami i głębokim liryzmem klarnecisty Filipa Simeonova, podczas gdy Carstensen, grając na banjo, łączy zachodnie motywy bluegrass z rytualnym celebrowaniem ducha w „Monkey’s Dance” w stylu wschodnioeuropejskim. Podczas gdy zabawnie zatytułowany „Les Paul, More John” zawiera zgrabną artykulację Carstensena i gitarzysty Nilsa Olava Johansena w ramach mistrzowsko precyzyjnych zmianam tempa perkusisty Jarle Vespestada. Zespół ożywia nawet wspomnienia lekko kołyszącej się orkiestry Guy Lombardo w ‘Some Fag Rag’, ponieważ zawiera również motyw honky-tonk z dziwnie mierzonymi rockowymi rytmami i dziwnymi głosami, pośród ogólnej radości i dobrodusznych igraszek. Bez wątpienia ‘Farmers Market’ to wciągająca i bardzo zabawna impreza oraz jedna z największych niespodzianek 2000 roku. Zasadniczo jest to wspaniale wyprodukowane dzieło, wzmocnione przez notorycznie nienaganną inżynierię dźwięku Winter & Winter. W związku z tym usunięcie tego klejnotu z odtwarzacza CD może być trudne. Wysoce polecana [płyta]!”
Po ośmioletniej przerwie w pracy wrócili „do gry” albumem „Surfin 'USSR”, gdzie wynieśli swój charakterystyczny, pełen humoru styl na nowe wyżyny, zanim nagrali nieco poważniejszy, choć nie mniej zabawny, album „Slav to the Rhythm” (2012), który jest bardziej tradycyjną progresywną fuzją stylistyczną, ale z nadal dużą dawką ich charakterystycznego brzmienia inspirowanego Bałkanami w miksie. Zarówno „Surfin ZSRR”, jak i „Slav to the Rhythm” Farmer’s Market wygrał Spellemannsprisen (norweski odpowiednik Grammy) w kategorii Open Class.

 

Znakomity akordeonista i kompozytor Guy Klucevsek zadziwił publiczność na całym świecie swoim mistrzostwem gry na nieporęcznym instrumencie na jazzowych i światowych awangardowych koncertach. Co najmniej od połowy lat 80-tych Klucevsek występował i nagrywał z różnymi twórczymi muzykami, takimi jak John Zorn, Bill Frisell, Anthony Braxton i Kronos Quartet . W 1996 roku był współzałożycielem Accordion Tribe z mistrzami akordeonu z całego świata, w tym Larsem Hollmerem (Szwecja), Marią Kalaniemi (Finlandia), Bratko Bibiciem (Słowenia) i Otto Lechnerem (Austria). Klucevsek współpracował również z Alanem Bernem, amerykańskim kompozytorem, pianistą, akordeonistą, pedagogiem i działaczem kulturalnym, mieszkającym w Berlinie. Bern jest uznawany na całym świecie za wkład w badania, upowszechnianie i twórczą odnowę muzyki żydowskiej. Obaj panowie wspólnie nagrali album:

  • Guy Klucevsek and Alan Bern – Accordance”, nagrany w Villa Medici – Giulini (Briosco, Włochy), został wydany przez wytwórnię Winter & Winter w 2000 roku,


Na ścieżkach dźwiękowych płyt w lewym kanale gra na akordeonie Guy Klucevsek, a w prawym Alan Bern na akordeonie, fortepianie i melodice. Jeśli trzeba by było scharakteryzować płytę, to napisanie, że jest pełna poczucia humoru byłoby nieodległe od rzeczywistości. Klucevsek i Bern czerpią inspiracje z każdej tradycji, która wykorzystuje akordeony, aby utworzyć wielokulturowy obraz muzyczny. To łatwo przyswajalna muzyka, po prostu- ładna, pełna głębi, wdzięku i humoru (jak już zostało to zasugerowane). Ten zestaw nagrań, skomponowanych przez dwóch wymienionych wykonawców, prezentuje muzyków jako grających z wielką wirtuozerią, ale i z mocno zaznaczoną funkcją służalczą wobec muzyki, którą skomponowali. Obojętne czy to muzyka klezmerska, cygańska, swingujący jazz, czy muzyka klasyczna, to twórczość, która bada tonacje instrumentów używanych jako „głosy” w pieśniach. Utwory mają swoją głębię i wymiar. Na tym dobrym albumie nie ma miejsca na nudę, bo ci co się spotkali by nagrać ścieżki do płyty, dali nowe spojrzenie na to co można wydobyć z instrumentów tak przecież osłuchanych.

 

Dave Douglas to jeden z najbardziej oryginalnych trębaczy i kompozytorów swojego pokolenia (urodził się w 1963 roku). Jego zakres stylistyczny jest szeroki, ale nienaruszony, jego muzyka odzwierciedla osobistą estetykę z wachlarzem zainteresowań i wyraźnie cytuje tak różnorodne wpływy, jak między innymi Igor Strawiński, Stevie Wonder i John Coltrane. Jako kompozytor Douglas adaptuje i syntetyzuje niezwykłe formy oraz tworzy własne z różnych elementów. Jako trębacz posiada wszechstronną technikę jazzową. W swym muzycznym dorobku ma ponad 20 płyt z Masadą Johna Zorna, produkcje z artystami tak odmiennymi jak Anthony Braxton, Sheryl Crow, Suzan Vegą i Hanem Benninkiem, Fredem Herschem, Myrą Melford, Urim Cainem i Patricią Barber i paroma jeszcze.

  • Charms of the Night Sky” to dziesiąty album firmowany przez Dave’a Douglasa. Został wydany przez wytwórnię Winter & Winter w 1998 roku i zawiera występy Douglasa (trąbka), Grega Cohena (akustyczny bas), Marka Feldmana (skrzypce) i Guya Klucevska (akordeon). Nagrania zrealizowano w Avatar Studio.

Eklektyzm Dave’a Douglasa wnoszącego olbrzymi wachlarz stylów muzycznych- od muzyki ludowej, tanga, swingu czy rocka, tworzy akceptowalny program, który przyciąga do swojej koncepcji tak młodszych fanów jazzu co i tych doświadczonych. Tej koncepcji trębacz pozostał wierny od pierwszych firmowanych swoim nazwiskiem płyt po tę pozycję. Mieszanie stylów nie przeszkodziło Douglas’owi tworzenie oryginalnych melodyjnych kompozycji jazzowych o znamionach wyjątkowo wysokiej jakości. Osiem z 13 utworów na „Charms of the Night Sky” to duety akordeonowo-trąbkowe z Guyem Klucevsekiem. Jeden utwór zagrany został w trio ze wsparciem ze strony basisty Grega Cohena; a w pozostałych czterech utworach pojawia się skrzypek Mark Feldman. Dave Douglas skomponował 9 z 13 piosenek: „Bal Masque” to piękny walc, który poprzez akordeon kojarzy się z francuską muzyką tradycyjnęj. Utwór klezmerski- „Facing West”, zawiera potężny idiom jazzowo-swingowy. Podobnie „Decafinata” kołysze, zapraszając do tańca. Melodią „Little One” Herbiego Hancocka, zespół lirycznie koi przed kompozycją „Wild Coffee” Guya Klucevska, która nawiązuje do tradycyjnych tańców wschodnioeuropejskich. „The Girl with the Rose Hips”, również Klucevska, kontrastuje z wyciszonym duetem na trąbkę i akordeon. Sesja pokazała ciągoty Douglasa do szukania inspiracji w tradycyjnej muzyce świata, jednak zachowując pełną kreatywność przez cały czas.

 

  • Album „Songs for Wandering Souls”, trzynasty w katalogu płytowym Dave’a Douglasa, nagrany w składzie: Dave Douglas (trąbka), Brad Shepik (gitara) i Jim Black (perkusja), nagrany w Avatar Studio, został wydany w 1999 roku przez wytwórnię Winter & Winter.

O tej płycie Thom Jurek z AllMusic napisał: „…Podczas gdy poprzednie ‘wycieczki’ Tiny Bell Trio koncentrowały się na możliwościach tekstury, dynamiki i nastrojowości w ramach danej struktury kompozycyjnej, ‘Songs for Wandering Souls’ skupia się na wykonaniu grupowym – wszystkie [kompozycje] oprócz dwóch są autorstwa Douglasa, inne zaaranżowane przez niego specjalnie dla tej z wielu jego grup. Krążek otwiera ‘Sam Hill’, piękna ‘piosenka’, w której główny ‘wołający’ głos przynosi Douglas, ale jego ‘odpowiedź’ tkwi w lirycznym przepływie gry Shepika. Temat i melodia są powtarzane wielokrotnie w całym utworze, a solówka jest ograniczona do zaledwie trzech lub czterech taktów, ale to wystarczy. Czułość i empatia, jaką ci muzycy, zwłaszcza podejście Jima Blacka do ‘piosenki’, są niczym innym, jak poruszającym emocjonalnie. Gdzie indziej, w „Loopy”- z Blackem jako prowadzącym rodzaj rytmicznego śpiewu, z którego Shepik ujawniał melodię, która najwyraźniej zaczyna się od środka, a Douglas wtrąca się do ostatniej nuty – zespół gra przez siedem minut dalej odchylony w stronę trzech różnych struktur harmonicznych obecnych w kompozycji. Kołysze się łatwo, lekko i na tyle z wdziękiem, że słuchacz zapomina o jego dziwnych stylistycznych atrybutach. Głębokie słuchanie, z jakim gra ten zespół, jest naprawdę niezwykłe. Każda melodia kołysze, tańczy i mieni się i umiejętnościami, i entuzjazmem, jakie ten zespół pokazuje w lirycznej improwizacji i zwracając uwagę na szczegóły kompozycji, dynamikę i wartość solówek. […] Godny uwagi jest „Breath-A-Thon” Kirka, ponieważ pierwotnie był to utwór solowy, tutaj zaaranżowany dla całego trio. Pojawia się tutaj modalny styl  i melodyjny sentymentalizm oryginału Kirka, a także jego ciepłe poczucie humoru. ‘Songs for Wandering Souls’ to naprawdę cudowna odsłona podróży tego rewelacyjnego zespołu. Niech będzie długa i pomyślna.”

 


[1]  Według:

[2] Według:

[3] Według:

[4] Według:

 


Przejdź do części 2 >>

 

Kolejne rozdziały:

</div