Rekomendowane jazzowe wydawnictwa płytowe
(rozdział dwudziesty szósty, część 2)

Winter & Winter, charakteryzuje się tym, że muzycy współpracujący z Stefanem Winterem nie chcą jej zdradzać, na przykład  znakomity perkusista Paul Motian. Trudno się dziwić artystom, którzy mają zapewnioną dobrą obsługę techniczną i… No właśnie- coś na co niektórzy nie zwracają szczególnej uwagi- na wysokiej jakości, o jednakowej stylistyce, opakowania ich produktów:

 

Stephen Paul Motian [1], mistrzowsko subtelny perkusista i znakomity kolorysta, był także zaawansowanym improwizatorem i liderem zespołów. Zaczął grać na perkusji w wieku 12 lat. Zaczął koncertować w Nowej Anglii w zespole swingowym. A kiedy zamieszkał w Nowym Jorku w 1955 roku i grał z wieloma muzykami- w tym Theloniousem Monkiem, Lennie Tristano, Colemanem Hawkinsem, Tonym Scottem i George’em Russellem- zanim osiadł w regularnej roli w najsłynniejszym trio Billa Evansa (z basistą Scott’em LaFaro), występując w jego klasykach w „Village Vanguard” i „Waltz for Debby”. Przez prawie dekadę współpracował z Keithem Jarrettem, występując w amerykańskim kwartecie pianisty do 1977 r. Ponadto Motian był wolnym strzelcem dla artystów. jak Mose Allison, Charles Lloyd, Carla Bley i Liberation Music Ensemble Charliego Hadena. W 1972 Motian nagrał swoją pierwszą sesję jako dla wytwórni ECM. W 1988 Motian przeniósł się do wydawnictwa JMT, gdzie nagrał długą serię świetnych albumów, zaczynając od 'Monka in Motian'. W 1998 roku Motian podpisał kontrakt z wytwórnią Winter & Winter, gdzie zaczął nagrywać kolejny stały strumień albumów:

 

  • Album „Flight of the Blue Jay” w wykonaniu Paul Motian and the Electric Bebop Band wydany 4 września 1997 przez Winter & Winter, zawiera wykonania bebopowych standardów jazzowych. Nagrania zrealizowano w Avatar Studio.


Electric BeBop Band był swingującym zespołem głęboko zakorzenionym w tradycji, ale utworami instrumentowanymi w taki sposób by  muzyka brzmiała nowocześnie.

Scott Yanow z magazynu AllMusic napisał: „W ciągu 20 lat poprzedzających ten set, Paul Motian prowadził jedne z najbardziej intrygujących grup jazzowych. Na potrzeby tego projektu jego Electric Bebop Band składa się z dwóch tenorów (Chris Potter i Chris Cheek), dwóch gitar (Kurt Rosenwinkel i Brad Schoeppach), basisty (Steve Swallow) oraz samego lidera grającego na perkusji. Z wyjątkiem wstępnej selekcji Motiana i pary oryginałów Rosenwinkela, repertuar składa się z trzech utworów Theloniousa Monka i po jednej melodii Buda Powella, Milesa Davisa, George’a Shearinga, Charliego Parkera i Rodgersa & Harta. W zasadniczo prostej melodii bebopowa, najbardziej niezwykłym aspektem zestawu (który niestety nie ma dokładniejszych informacji, więc indywidualni soliści nie są identyfikowani) polega na tym, że istnieje wiele sekcji, w których dwóch różnych graczy gra solo. Zwykle jest to dwóch tenorów lub obaj gitarzyści, ale czasami jest to tenor i gitarzysta. Wszyscy grają dobrze, ale tak naprawdę nie dzieje się nic jakoś nieoczekiwanego. Utwory są dobre; najważniejsze to ‘Celia’ Powella, średnio wolny ‘Blue Room’, ‘Milestones’ (piosenka z 1947 roku) i ‘Work” Monka’. AllMusic Review by Scott Yanow  [-]
W ciągu 20 lat poprzedzających ten set, Paul Motian prowadził jedne z najbardziej intrygujących grup jazzowych. Na potrzeby tego projektu jego „Electric Bebop Band” składa się z dwóch tenorów ( Chris Potter i Chris Cheek ), dwóch gitar ( Kurt Rosenwinkel i Brad Schoeppach ), basisty Steve’a Swallow oraz samego lidera grającego na perkusji. Z wyjątkiem wstępnej selekcji Motiana i pary oryginałów Rosenwinkela , repertuar składa się z trzech piosenek Theloniousa Monka i po jednej melodii Buda Powella , Milesa Davisa , George’a Shearinga , Charliego Parkera i Rodgersa & Harta . Zasadniczo prosta data bebopowa, najbardziej niezwykły aspekt zestawu (który niestety nie ma nut liniowych, więc indywidualni soliści nie są identyfikowani) polega na tym, że istnieje wiele sekcji, w których dwóch różnych graczy gra solo. Zwykle jest to dwóch tenorów lub obaj gitarzyści, ale czasami jest to tenor i gitarzysta. Wszyscy grają dobrze, ale tak naprawdę nie dzieje się nic tak nieoczekiwanego. Piosenki są lepsze; najważniejsze to „Celia” Powella , średnio wolny „Blue Room”, „Milestones” (piosenka z 1947 roku) i „Work” Monka . Ale ogólnie rzecz biorąc, ta płyta nie jest niezapomniana.

 

  • Album „Tethered Moon: Masabumi Kikuchi + Gary Peacock + Paul Motian, First Meeting”, został wydany przez wytwórnię Winter & Winter we wrześniu 1997. Sesje nagraniowe zorganizowano w Bauer Studios Ludwigsburg


Tytuł jest niejasny, a więc unormuję: „First Meeting” to album zespołu Tethered Moon, w skład którego wchodzą pianista Masabumi Kikuchi, basista Gary Peacock i perkusista Paul Motian. Tethered Moon, chociaż czasami przypisywany jest basiście Gary’emu Peacock’owi, ale jest w rzeczywistości prowadzony przez japońskiego pianistę Masabumi „Poo” Kikuchi (on też jest producentem tej płyty). Spokojna, wyciszona, refleksyjna gra Kikuchiego idealnie współgra z dwójką swoich przyjaciół z zespołu podczas gry siedmiu utworów z zestawu, na który składają trzy standardy, trzy kompozycje Peacocka i pozostałych członków zespołu oraz długiej i introspekcyjnej ścieżki autorstwa Kikuchiego. Mikrofony rejestrujące dźwięki fortepianu Kikuchiego chyba zostały ustawione inaczej niż w przypadku sesji do „Chansons d’Edith Piaf” [2], bo nucenie pianisty podczas gry nie jest tak mocno słyszane jak na dwa lata później wydanej płycie.
Basista Peacock i perkusista Motian są, podobnie jak na innych albumach, znakomici. Minimalistyczne linie perkusyjne świetnie uzupełniają  dźwięki fortepianu tworząc bogaty zestaw równoległych linii melodycznych. Głęboki, barwny bas, wolno artykułowany, starannie buduje swoje linie. Peacock potrafi zagrać wszystko, od zwykłego pochodu basu po zaskakujące sugestywne tony, do których pozostali muzycy mogą tworzyć swobodnie co tylko sobie wymyślą, a co na pewno dobrze zabrzmi. Peacock- czasami liryczny, czasami perkusyjnie genialny, zadowoli tak muzyków z jakim przyszło mu grać jak i słuchaczy. To bardzo dobry album, dobrze przemyślany, rozplanowany i wyjątkowo dobrze zagrany. „First Meeting” to bardzo dobry album, przemyślany i wyjątkowo dobrze zagrany.

  • Płyta „Trio 2000 + One”, wydana przez wytwórnię Winter & Winter w 1998 roku, firmowana przez Paula Motiana, została nagrana przez zespół w składzie: Paul Motian (perkusja), Chris Potter (saksofon tenorowy), Masabumi Kikuchi (fortepian), Steve Swallow (bas elektryczny), Larry Grenadier (kontrabas). Nagrania zrealizowano w Avatar Studio.


Andrew Bartlett tak opisał płytę „Trio 2000 + One”: „Kiedy Stefan Winter prowadził wytwórnię JMT, perkusista Paul Motian zawsze był w ‘czymś’, wyróżniając się szczególnie w swoim dziwnie ukształtowanym trio z saksofonistą tenorowym Joe Lovano i gitarzystą Billem Frisellem. Oto znowu Motian, tym razem na oszałamiających płytach Winter & Winter, z ich okładkami typu gatefold w stylu opraw książkowych i cudowną dbałością o szczegóły wizualne. Jego trio również zmieniło się, tworząc kwintet przez większą część tej sesji. Motian założył zespół rytmiczny, z którego Ornette Coleman byłby dumny. Jest Steve Swallow na basie elektrycznym i Larry Grenadier na basie akustycznym, a Chris Potter na saksofonie tenorowym. Jest też pianista Masabumi Kikuchi, który swoim chrząknięciem i jękiem nadaje tym powolnym melodiom poczucie pośpiechu- i trzewną egzekucję, która gwarantuje zgiełk. Tenor Pottera brzmi wspaniale, gdy podskakuje między różnymi uderzającymi basami, a on dobrze wykorzystuje całą otwartą przestrzeń…”

 

  • Album „Play Monk and Powell”, nagrany w listopadzie 1998, to album Paula Motiana i Electric Bebop Band wydany przez niemiecką wytwórnię Winter & Winter w 1999 roku i zawierający utwory Theloniousa Monka i Buda Powella. Album jest czwartym wydawnictwem grupy po „Paul Motian and the Electric Bebop Band” z 1992 roku, „Reincarnation of a Love Bird” z 1995 roku i z 1996 roku „Flight of the Blue Jay”. Sesje nagraniowe odbyły się w Avatar Studio.


Płyta została nagrana w składzie personalnym: Paul Motian (perkusja), Chris Potter (saksofon altowy), Chris Cheek (saksofon tenorowy), Steve Cardenas (gitara elektryczna), Kurt Rosenwinkel (gitara elektryczna), Steve Swallow (bas elektryczny). Jeśli przeglądnie się spisy utworów wykorzystywanych na płytach Motiana to łatwo zauważyć, że darzy Monka- kompozytora, szczególnym sentymentem, bo udaje mu się nagrać jeden lub dwa numery Monka w czasie sesji nagraniowych do kolejnych płyt. Z doboru kompozycji wynika, że Motian też ceni kunszt kompozytorski Buda Powella. Motian dla tego projektu wybrał sprawdzonych saksofonistów Chrisa Pottera i Chrisa Cheeksa oraz podwojoną siłę gitar Kurta Rosenwinkela i Steve’a Cardenasa oraz wieloletniego współpracownika- basistę Steve’a Swallowa. Ten dobór sprawia, że znane kompozycje Monka i Powella mają zapewnioną solidną podstawę.
Glenn Astarita z All About Jazz opisał te nagrania tymi słowy: „…Potężny elektryczny bas Swallowa podkręca „We See” Monka, podczas gdy nieuchwytny Motian tańczy w rytmach, dając poczucie przestrzeni i głębi. Tutaj i przez cały czas Cardenas i Rosenwinkel podkreślają i akcentują tematy, a gdy są przywoływani, dodają gustowne solówki i teksturowane wsparcie rytmiczne. Cheeks i Potter obsługują saksofony tenorowe, podczas gdy czterej soliści na ogół zmieniają się lub pracują w tandemie. Zespół wykonuje miękką, ale przewiewną wersję „Keep Loving You” Buda Powella, podczas gdy swingują mocno na „Brilliant Corners” Monka, ponieważ rogi i gitary wydają dość „duże brzmienie”, które ładnie się wyświetla, zwłaszcza gdy pracują nad melodiami i tematami w unisono. „Electric BeBop Band” jest bezpośredni i silnie naładowany w „Rootie Tootie” Monka, podczas gdy „Black Pearl” Powella zawiera wyraźną, stonowaną i zręczną grę gitarową Cardenasa i Rosenwinkela, skutecznie nagraną i oddzieloną kanałem lewym i prawym. Ponownie, Motian i Swallow bawią się dobrze- jakby wędrowali po szeroko otwartym terenie, ale klucz tkwi w często sugerowanej strukturze rytmicznej, utrzymując pulsujący puls. Na pewno znak dwóch mistrzowskich asów rytmicznych! Mężczyźni wyrywają z naciskiem refreny podczas „San Francisco Holiday” Monka, jednocześnie emitując energiczną i nieco na lewo od środka wersję „Parisian Thoroughfare” Powella. Przy długości 46. minut może się wydawać, że przed zakończeniem nagrywania sprawy dopiero się rozpoczęły; jednak wielu z nas jest przyzwyczajonych do 74-minutowej pojemności płyty kompaktowej. Z drugiej strony kupujący nie zawsze jest odbiorcą 74 „dobrych” minut muzyki, ponieważ niektórzy artyści wydają się być zobowiązani do wypełnienia przestrzeni zamiast dobrego materiału. Nie w tym przypadku, ponieważ Motian i spółka uznali, że menu powinno być krótkie i na temat, ponieważ jakość ma pierwszeństwo przed ilością. Krótko, słodko i na temat! Zalecane
Steve Loewy z Allmusic stwierdził: „…Nagrania są całkowicie szanującymi kompozycje, chociaż wolności są brane z tempa i harmonii. Wyniki są bardziej niż zadowalające, choć nieco konserwatywne, a solówki przeszły hojnie. Motian ponownie ujawnia swoją zdolność do ‘kopania i palenia’, a także wrażliwej gry, potwierdzając swoje miejsce wśród najwybitniejszych perkusistów jazzowych”.

 

  • Płyta „Europe”, nagrana w Bauer Studios Ludwigsburg przez Paul Motian and the Electric Bebop Band, została wydana przez Winter & Winter w 2001 roku.


„Europe” to piąta płyta grupy, po „Paul Motian and the Electric Bebop Band” (1992), „Reincarnation of a Love Bird” (1995), „Flight of the Blue Jay” (1997) oraz „Play Monk and Powell” (1999), nagrana w składzie: Paul Motian (perkusja), Pietro Tonolo (saksofon tenorowy, saksofon sopranowy), Chris Cheek (saksofon tenorowy), Steve Cardenas (gitara elektryczna), Ben Monder (gitara elektryczna), Anders Christensen (bas elektryczny).
Ten pyszny bebop (choć nie do końca korzenny) tworzy cudownie świeży kształt albumu. Wielu krytyków uznało tę płytę za jedną z najlepszych w historii Paula Motiana.
Michael Bailay z All About Jazz: „…Europa to aksamitnie bogaty i inteligentny recital współczesnego jazzu; taki, który ma w sobie więcej klasy i gustu niż cokolwiek, co mogą sobie wyobrazić mniejsze talenty. Europa sprawia, że sluchacz chce szukać więcej tej samej muzyki. Podejrzewam, że to jest prawdziwy cel każdej wielkiej muzyki – powielanie…”.
Recenzja autorstwa Alexa Hendersona AllMusic mówiła: „Bop snob może być dość sztywny i dogmatyczny, jeśli chodzi o grę na perkusji jazzowej; jeśli nie grasz jak Philly Joe Jones czy Ed Cobb około 1957 roku; będą się upierać, że jesteś heretykiem, który rozpaczliwie potrzebuje skruchy. Ale Paul Motian nigdy nie dał się nabrać na taki dogmat; Weteran perkusji lubi mieć otwarte opcje i nie bał się wskakiwać w różne jazzowe sytuacje. Europa jest zasadniczo prostą pracą hard bop / post-bop, a jednak niekoniecznie jest to album, z którym puryści jazzowi będą się czuć komfortowo. To dlatego, że Motian nie trzyma się całkowicie akustycznego formatu, jakiego oczekują puryści. Andersa Christensena słychać wyłącznie na basie elektrycznym, ale i dwaj gitarzyści (Steve Cardenas i Ben Monder) nie stronią od wzmocnienia, więc nawet jeśli Europa nie jest do końca fusion, to jest prostym jazzem z elektrycznymi perspektywami. Puryści będą zadowoleni z piosenek- Motian porusza się wśród materiału Charliego Parkera, Theloniousa Monka i Tadda Damerona, ale prawdopodobnie nie będą się dziwić, jak się je gra. Jednak dla tych, którzy nie są dogmatykami, ‘Europa’ ma wiele do zaoferowania. Brak dogmatów Motiana jest odświeżający, a piosenki, które zostały napisane w erze bop’u, brzmią na instrumentach elektrycznych bardzo naturalnie. Trzeba przyznać, że nie upiera się przy trzymaniu się standardów, które fani jazzu wielokrotnie słyszeli. Motian często wybiera mniej znane utwory znanych artystów (takie jak „Birdfeathers” Parkera i „Oska T” Monka), a jedyną piosenką, która została wykonaniami uśmiercona, jest „If You Could See Me Now” Damerona. Perkusista interpretuje także utwór „2300 Skidoo” Herbiego Nicholsa, uznając jednego z niedocenianych bohaterów jazzu. ‘Europa’ to solidne dzieło, które zadowoli tych, którzy podziwiają elastyczność i otwartość Motiana.”

 


 

[1] Według:

[2] O płycie „Chansons d’Edith Piaf” pisałem w artykule- „Rekomendowane jazzowe wydawnictwa płytowe (rozdział siódmy)

 


Powrót do części 1 >>

Kolejne rozdziały: