Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki
(rozdział dwunasty)

 

Przy wyborze płyt do swojej kolekcji warto zwracać uwagę na tzw box’y, bo w przypadku pozycji z muzyką klasyczną te pudła zawierają z reguły świetnie zrealizowane edycje, z często na nowo remasterowanymi nagraniami (jak w przypadku rewelacyjnego zestawu płyt “RCA Living Stereo 60 CD Collection). Omówię parę box’ów dla uzasadnienia mojej tezy.

 

Wydał kilka znakomitych zestawów płyt- z kompozycjami Beethovena, Brahmsa, Chopina, Schuberta, Schumanna…

Claudio Arrau, chilijski pianista i pedagog, był cudownym dzieckiem. W 1913, gdy miał 10 lat, podjął studia muzyczne w Konserwatorium Sterna w Berlinie (Stern’sches Konservatorium) pod kierunkiem Martina Krausego. Choć Claudio Arrau potrafił imponująco grać Liszta, jego jedyny nauczyciel Martin Krause, który był uczniem Liszta, ostrzegał go, aby nie stał się specjalistą w repertuarze jednego z kompozytorów, zachęcając go do zainteresowania też innymi. W konsekwencji repertuar Arrau był bardzo duży. Po ukończeniu studiów w 1918 odbył pierwsze tournée po Europie, rozpoczynając kilkudziesięcioletnią karierę pianisty, który szczególnie upodobał sobie twórczość romantyków. Wyróżniał się techniczną doskonałością, umiejętnością subtelnego różnicowania brzmienia instrumentu i płynnym prowadzeniem frazy. Dokonał wielu nagrań w firmach fonograficznych jak: EMI, RCA, Decca, Philips Classics i innych. Pianista i dyrygent Daniel Barenboim pisał o Arrau: „to ktoś z niezwykłą kontrolą swojego instrumentu, prawdopodobnie o najszerszym repertuarze spośród wszystkich pianistów przeszłej lub obecnej doby, z ogromnymi zainteresowaniami poza swoją specjalizacją”.

 

Zrodziło się pytanie- czy gdyby stwardnienie rozsiane tragicznie nie skróciło karierę Jacqueline du Pré i skróciło jej życie, świat muzyczny w ogóle traktowałby ją jako kultową postać wśród wiolonczelistów? Może tak, może nie. Zestaw 17. płyt CD w pudełku, obejmujący nagrania du Pré poprzednio wydane przez EMI, prezentuje pokłady możliwości artystycznych tej instrumentalistki.

Nie ma wątpliwości, że du Pré była inspirującą i bardzo komunikatywną artystką, której nagrania dobitnie świadczą o jej talencie na poziomie doskonałości, choć nie wszystkie nagrania osiągają jednolity poziom. Zestaw rozpoczynają: wzorcowe wykonanie Cello Concerto in E minor Elgara z Barbirollim w roli dyrygenta, następnie nie mniej autorytatywny Koncert Deliusa pod dyr. Sargenta, Cello Concerto No.1 Saint-Saënsa pod Barenboim’em. Druga płyta zawiera Cello Concerto B moll Dvoráka oraz Cello Concerto A moll Schumanna, których słucha się nie gorzej niż te koncerty, z których de Pré zasłynęła. Interpretacje uznane za klasyczne stykają się tu z rzadziej spotykanymi, na przykład Cello Concerto D moll Lalo, z Danielem Barenboimem dyrygującym Cleveland Orchestra. Wiele nagrań zawartych w tym pudełku jest wciąż dostępnych na indywidualnych płytach, ale jest kilka- jak wczesne nagrania sonat Brahmsa, trio klarnetowe i fortepianowe Beethovena lub Couperina „Les Gouts-Reunis”, które są trudniejsze do zdobycia. Sonata wiolonczelowa Chopina i adaptacja wiolonczelowa Sonaty skrzypcowej Franck’a: przykuwają uwagę skomplikowane motywy i energia, a przede wszystkim doskonałym brzmieniem nagrań. Ścieżki dźwiękowe pochodzą z różnych miejsc: najczęściej du Pré korzystała z No.1 Studio, Abbey Road w Londonie, ale też nagrywała w londyńskim BBC Studios i Kingsway Hall, Medinah Temple w Chicago, Severance Hall (Cleveland) i Usher Hall w Edinburgh’u. Dźwięk w niektórych nagraniach, nie jest do końca tak dobry jak w przypadku standardu studyjnego, ale za to przekazuje realizm sali koncertowej i poczucie obecności na spektaklu muzycznym. W pudle znajduje się dobrze zredagowana broszura przedstawiająca życie i sztukę Du Pré zarówno w słowach, jak i obrazach, a także przegląd czasowy jej kariery.
Jacqueline Mary du Pré, urodziła się 26 stycznia 1945 w Oksfordzie,  w 1973 roku po raz ostatni wystąpiła publicznie, zmarła 19 października 1987 w Londynie.

 

Sukcesy równorzędnych partnerów w muzyce są rzadkie lub krótkotrwałe. Ciągłe wspólne ćwiczenia i stałe przebywanie obok siebie w trakcie tras koncertowych też nie sprzyjają trwałości profesjonalnych związków. Posłużę się przykładem- najbardziej znany duet rodzeństwa to Wolfgang Mozart i jego siostra Nannerl (Maria Anna), ten duet nie koncertował długo. Wolfgang poznawał wielki świat, a  Nannerl wyszła za mąż i choć uznawana za jedną z najwybitniejszych pianistek swojego pokolenia. pożegnała karierę muzyka koncertującego. Krytycy zastanawiają się nad tajemnicą, która pozwala (albo przymusza) siostrom Labèque- Marielle i Katii, przez prawie pół wieku grać albo na cztery ręce, albo na dwóch fortepianach z niebywałymi sukcesami. A przecież ich gusty są bardzo różne: Katia lubi rock music, a Marielle barokową muzykę. Trudno tez bardziej się różnić pod względem temperamentu: Katia bez przerwy gada i potrafi wyglądać świetnie w rozchełstanej bluzie, a Marielle jest elegancka i wygląda na zamyśloną. Niech ta tajemnica pozostanie zagadką nierozwiązaną… „Chciałyśmy grać razem„, mówi Marielle- „ale nie miałyśmy pojęcia o repertuarze na dwa fortepiany. Wspaniały francuski pianista, Michel Béroff powiedział: „Wiesz, ten Visions de l’Amen Oliviera Messiaena to wspaniały kawałek dla dwóch fortepianów. Powinnyście to spróbować, więc pracowałyśmy nad tym w Konserwatorium, aż pewnego dnia zapukał ktoś do drzwi, a był tym kimś Olivier Messiaen!” To spotkanie otworzyło wiele drzwi: „Nagrałyśmy ten kawałek„- mówi Katia- „…A potem stałyśmy się częścią bardzo elitarnego, awangardowego zestawu. Pracowaliśmy wiele z Luciano Berio, Pierre Boulez i György Ligeti.” Tak się zaczęło… Ale żadna z sióstr nie była zadowolona, ​​że zostały „wrzucone do szuflady- specjalista od muzyki współczesnej”, więc gdy ktoś wystąpił z propozycją nagrania wersji na cztery ręce „Rhapsody in Blue” Gershwina, ani przez chwilę się nie zastanawiały. Stało się jak w bajce: nagranie zdobyło tytuł „Złotej Płyty”, a duet Labèque wtargnął na stale do czołówek gazet.

Katia i Marielle Labeque to obecnie najsłynniejszy koncertujący duet pianistyczny. Ich spektakle są zawsze wyprzedane i witane entuzjastycznie, bo po prostu należy się po nich spodziewać niespotykanej wirtuozerii i muzykalności. Decca, wydając zestaw retrospektywnych 6. płyt CD „Piano Fantasy: Music for Two Pianos„, zdecydowała w tej kolekcji wyróżnić muzykę Europy Środkowej (Brahmsowi i Dvorakowi poświęcono dwie płyty z kompletami tańców: „Hungarian Dances” i „Slavonic Dances”), 3 płyty CD są przydzielane muzyce francuskiej (Bizet, Faure, Ravel, Poulenc, Milhaud), hiszpańskiej (de Falla, Albeniz, Infante, plus kubańskiej Lecuony) oraz rosyjskiej (Czajkowskiego, Skriabina), a płyta nr 6  zawiera utwory na fortepiany z orkiestrą („Concerto in F” i „Rhapsody in Blue” Gershwina, „Double Concerto” Poulenca). Box pozwala nie tylko prześledzić rozwój artystyczny duetu, ale też ewolucję technik nagrywania (od ADD do DDD, wykrywalnych w różnicach jakościowych dźwięku). Ważny i atrakcyjny zestaw!

Miał opinię ekscentryka. Igor Strawiński napisał o nim, że „był najokropniejszą osobą, jaką kiedykolwiek znał – i zarazem najrzadszą”. Jego prowokacyjne kompozycje w duchu mrocznej, modernistycznej dekadencji, w równym stopniu fascynowały współczesnych, co bulwersowały opinię publiczną. Nazywany był przez krytyków genialnym błaznem. Charakterystyczne dla twórczości Erika Satiego są terminy muzyczne i nazwy kompozycji wymyślone przez jego samego (Gnossienne), słowa które nie miały żadnego powiązania z muzyką (Ogives – ang. ostrołuk) lub nawiązujące do antycznej Grecji (gymnopédie) (*). Miał wyrafinowane poczucie humoru… Legenda głosi, że tytułem- „Trois morceaux” Satie odpowiedział swojemu przyjacielowi- Debussy’emu, który radził, że powinien „zwracać większą uwagę na formę” w swojej muzyce. Satie później opowiadał: „Wszystko, co zrobiłem … napisane „Trois morceaux en forme de poire” (trzy kawałki w kształcie gruszki), przyniosłem do Debussy’ego, który zapytał: „Dlaczego taki tytuł?” Dlaczego? Mój drogi przyjacielu, żebyś nie mógł krytykować moich „Trois morceaux”- bo jeśli są one w formie gruszki, to nie mogą być bez formy!„.

W innym miejscu blogu, gdy o fortepianowej twórczości Erika Satie pisałem, w artykule „Rekomendowane wydawnictwa płytowe rozdział piąty” pytałem: „Z wyborem interpretacji jego twórczości też (wydawałoby się) problemów nie ma, bo jest ich całe mnóstwo. Tylko rodzi się pytanie- które nagranie wybrać?”. Tak teraz- w przypadku zestawu „Tout Satie!”, problem ten za nas firma Erato rozwiązuje… Wszystkie kompozycje Satiego, zebrane na 10.dyskach, są wykonywane przez kompetentnych muzyków, a nagrania te są uznane przez krytykę za reprezentatywne dla twórczości kompozytora co najmniej, a nawet za jedne z najlepszych. Kompilacja, nie ma sobie równych, bo jest kompletna. „Tout Satie” udowadnia, że muzyka francuskiego mistrza jest tak samo prowokacyjna, co urocza. Kolekcję wypełniają dzieła przeznaczone na fortepian solo, orkiestrę, zespoły kameralne, a także utwory wokalne. Zebrane kompozycje uświadamiają jak niezależną postacią był Satie, też ekscentrykiem i wyjątkowym fenomenem! Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że zapoczątkowuje nurt, określany później minimalizmem.

Warto zestaw zdobyć choćby dla kilku pozycji, których nie można już nigdzie kupić. Trzeba mieć też świadomość tego, że całkiem duża rzesza melomanów nie wie, jak wiele utworów fortepianowych opracował Satie i że są wśród nich takie, które nigdy nie zostały opublikowane, więc silą rzeczy nie są włączone do tego pakietu płyt, zresztą podobna sytuacja dotyczy piosenek. Satie, podczas swojego życia, publikował tylko te utwory, które chciał by „ujrzały światło dnia”. Po jego śmierci wiele manuskryptów zostało odkrytych w jego mieszkaniu, wśród nich były takie, które zostały ukończone, lub bliskie ukończenia.

Dwie pierwsze płyty z zestawu zawierają utwory orkiestrowe, oraz balety. Satie nie był w najlepszej kondycji finansowej (najczęściej), więc Claude Debussy zadbał by utwory przyjaciela dotarły do szerszej publiczności, co samemu kompozytorowi miało pomóc w trudnym dla niego okresie. Debussy uważał, że druga z „Gymnopédie” nie nadawała się do aranżacji, więc zorkiestrował on pierwszą i trzecią, zamieniając jednocześnie ich numerację. Płyta pierwsza zawiera też zorkiestrowane przez samego kompozytora utwory: „La belle excentrique” (zestaw tańców), „Cinq grimaces pour le songe d’une nuit d’été” (zestaw niezwiązanych ze sobą krótkich utworów). Wersje „Parade”, „Mercure” i „Relâche” z zestawu „The Complete Ballets of Erik Satie”, prowadzone przez Maurice’ego Abravanela, chyba są lepsze. Balety tego zestawu pochodzą z różnych źródeł, są dobrze zrobione, więc krytykować ich też nie mam zamiaru. Kilka utworów wykonanych przez Orchestre du Capitole du Toulouse, a prowadzonych przez Michela Plassona, są znakomite i dobrze nagrane. „En habit de cheval” – w orkiestracji Satiego, „Cinq grimaces” – orkiestrowany przez Mihaud i „La Belle excentrique”, powinny być słuchane częściej. „Socrate”, wg Satiego- „symfoniczny dramat w trzech częściach”. To prawdopodobnie najdłuższa kompozycja Satie’go, skomponowana na głos i małą orkiestrę (bądź fortepian), z tekstem ułożonym z fragmentów dialogów Platona. Utwór w całości skoncentrowany jest na tekście, prezentowanym w formie recytatorskiego śpiewu do tła w postaci nienarzucającej się muzyki, która obrazuje ostatni czas życia Sokratesa. Część krytyków opisywała dzieło kompozytora jako nudne i nijakie, inni odnajdywali w nim spokój i delikatne piękno, a publiczność? W 1920 roku, w czasie premiery orkiestrowej wersji utworu, przekonana, że słyszy nowy muzyczny dowcip kompozytora, śmiała się – Satie był rozczarowany reakcją widowni. Balet zatytułowany „Uspud”, który był przewidziany na fortepian z fletem, harfą i inst. strunowe, w zestawie jest tylko grany na fortepianie, wiec pojawia się wśród płyt od nr 3 do 7, które poświęcone zostały wyłącznie utworom fortepianowym. Podstawą nagrań fortepianowych na tych płytach jest seria wykonywana przez Aldo Ciccolini’ego, która powstała w połowie lat 80. Trzeba zaznaczyć, że wielu uważa Aldo Ciccoliniego za pianistę klasyka, który kojarzony jest właśnie przede wszystkim z muzyką Erika Satie, więc włączenie ich do zestawu nie jest niespodzianką. Jednak ten obszerny zestaw Ciccolini nie wypełnia jako jedyny wykonawca, pojawiają się inni znakomici soliści: Anne Queffélec, Michel Legrand, Jean-Yves Thibaudet, Alexandre Tharaud. Trzy „Gymnopedies” grają trzej różni pianiści (Cicccolini-Legrand-Tharaud). To zapewne chwyt marketingowy, bo jeśli chcesz mieć jednolitość interpretacyjną to należy wyszukać na półkach sklepowych odpowiednie komplety, ot np. pięciopłytowy „Satie: Piano Work” Aldo Cicccolini’ego z 2003 roku. Istnieją również nowo nagrane pozycje, np. Jean-Yves’a Thibaudet’a „Satie: Complete Solo Piano Music”. Poza adaptacją baletu „Uspud”, pośród tytułów kojarzonych wyłącznie z utworami fortepianowymi, na liście spotkamy kompozycję orkiestrową- „The Angora Ox”, wykonywaną tu tylko przez fortepian solo. Podobnie muzyka do filmu „Cinéma”, na małą orkiestrę, w „Tout Satie!” ma postać fortepianową w wersji skróconej. „Cinéma” bywa  grywana jako interludium do baletu „Relâche”, bo zawiera powiązany materiał tematyczny. Trois Petites Pieces”, pierwotnie napisany na małą orkiestrę, Satie później ułożył na duet fortepianowy. W tej wersji tę kompozycję usłyszymy na płycie piątej. Ósmą płytę wypełniają nagrania fortepianowe, fortepianowo- skrzypcowe (na skrzypcach grają: Isabelle Faust lub Yan Pascal Tortelier), albo na fortepian i trąbkę (gra na niej David Guerrier). Na tej płycie Jean-Pierre Armengaud przedstawia fortepianowe (premierowe) wersje dwóch baletów: „Mercure” i „Relâche”, które są notowane jako premierowe nagrania świata (grane przez Armengaud). Natomiast druga wersja baletu „Parade”, przygotowana została na 4 ręce przez Armengaud i Alexandre Tharaud. Na dwóch ostatnich płytach znajdują się utwory wokalne- pieśni i kompozycje chóralne. Mady Mesplé, Gabriel Bacquier i Nicolai Gedda, z akompaniamentem fortepianowym Aldo Ciccoliniego, Anne-Sophie Schmidt z Jean-Pierreem Armengaudem, wykonują pieśni te wcześniej opublikowane i tę, która się do tej pory nie ukazała- „Bonjour Biqui”. Wszystkie są bardzo dobrze wykonane, pokazując, że Satie był dobrze przygotowany by tworzyć wysokiej jakości pieśni artystyczne. Przyjemnie się ich słucha. Zbiór prac chóralnych otwiera „Messe des pauvres” (Msza dla biednych) na chór mieszany i organy. Dziwaczny to utwór, frapujący, jeden z tych, który konicznie należy usłyszeć choćby jeden raz. Drugim utworem (na płycie są tylko dwa) jest „Genevieve de Brabant”, drobna opera, praca z wieloma rozmowami i bez libretta.
Zestaw można śmiało zalecać, przy założeniu, że jednak rozkochani w twórczości Satie’go mogą nie tyle być rozczarowanymi w niektórych momentach. co będą raczej zachęceni do wyszukania innych bardziej odpowiadających im interpretacji.

 

Niewiarygodnie dobry stosunek jakości do ceny i – przede wszystkim – nagrania najwyższej jakości od początku do końca. Kto kocha Rachmaninowa, nie powinien przejść obojętnie obok…”— International Record Review, marzec 2015.
Przedstawiony na 32 dyskach CD, w solidnym opakowaniu pudełkowym „The Complete Works”, Siergiej Rachmaninow jest świetnym wyborem: Na komplet dzieł składają się koncerty fortepianowe, solowe kompozycje na fortepian, transkrypcji, kameralne utwory, symfonie i inne utwory orkiestrowe, a także opery, pieśni i muzyka chóralna. Całość pochodzi z katalogu firmy Decca. Lista wykonawców najbogatsza, przy czym muzyka fortepianowa reprezentowana jest przez takich mistrzów jak: Sviatoslav Richter, Martha Argerich, Nelson Freire, Zoltán Kocsis, Vladimir Ashkenazy, Mikhail Pletnev, Byron Janis, Alexis Weissenberg, Alexander Ghindin i Jorge Bolet. Występy orkiestralne prowadzą tacy dyrygenci jak: André Previn, Neeme Järvi, Vladimir Ashkenazy, Riccardo Chailly, Edo de Waart, Kirill Kondrashin, Walter Weller i Charles Dutoit.

Z początku Rachmaninow postanowił poświęcić się kompozycji; życie jednak zmusiło go podjęcia kariery koncertującego pianisty, uniemożliwiając poświęcenie się jedynie komponowaniu. Częste występy pianistyczne Rachmaninowa w wielu krajach Europy i w Ameryce Północnej postawiły go w rzędzie najwybitniejszych pianistów epoki. Pianista- Rachmaninow, pozostawił niewiele nagrań. Stało się tak z winy RCA Victor, która nie preferowała ambitniejszego repertuaru, który artysta wielokrotnie proponował; oczekiwano, że nagrywał będzie przede wszystkich własne efektowne miniatury, szczególnie Preludium cis-moll op. 3 nr 2, jeden z najpopularniejszych utworów pierwszej połowy XX wieku. Interpretacje własnych utworów, m.in. czterech koncertów fortepianowych i Rapsodii na temat Paganiniego (z Orkiestrą Filadelfijską pod dyrekcją Eugene Ormandy’ego i Leopolda Stokowskiego), potwierdzają, że dysponował wielkim wolumenem brzmienia, swobodą techniczną (selektywna artykulacja nawet w szybkich tempach to potwierdza), szlachetną artykulacją. W zarejestrowanej grze Rachmaninowa zauważyć można tendencje modernistyczne bardziej niż romantyczne, kładące nacisk na nowatorskie rozwiązania harmoniczne i perkusyjne wybrzmienia. To wszystko można usłyszeć na nagraniach firmy Ampico, dołączonych do pakietu jako bonus. Twórczość kompozytorska, mimo angażującej kariery pianistycznej, była kontynuowana. Nawiązywała do stylu Piotra Czajkowskiego, nacechowana pięknymi rozbudowanymi liniami melodycznymi z typowo rosyjską nutu melancholii i patosu oraz dyscypliną formy jest wysoce cenioną po dzień dzisiejszy. Wirtuozostwo pianistyczne Rachmaninowa podpowiadało komponowanie według nowocześniejszych zasad, choć nadal było słychać jak mocno osadzone jest w tradycji romantycznej. W swoich utworach na fortepian dbał by wirtuozowskie, brawurowe środki nie przysłaniały innych elementów- formy, artykulacji czy różnicowania dynamicznego. Jego koncerty fortepianowe (także „Rapsodia na temat Paganiniego na fortepian i orkiestrę”) dowodzą umiejętności koordynowania brzmienia fortepianu i orkiestry. Melomani rozkochani w twórczości Rachmaninowa „będą mieli pod ręką” komplet zremasterowanych nagrań, co wydaje się dużo bardziej praktyczne, niż poszukiwanie płyt oddzielnie wydanych, a niejednokrotnie już niedostępnych.

 

The Debussy Edition”,wydany przez Deutsche Grammophon w 2012 roku, nieomal komplet prac Claude’a Debussy’ego, nie ma słabych punktów. Zaskakująco brakuje „Rapsodie pour orchestre et saxophone”, ale wszystkie pozostałe znaczące utwory zostały włączone do boxu: w przypadku utworów orkiestrowych pod dyr. Bouleza („Nocturnes”, „Première Rhapsodie”, „La Mer”), Chailly (“Khamma”), Hatink (“Danse”). Muzykę fortepianową wykonują Krystian Zimerman („Préludes”), Arturo Benedetti Michelangeli (“Images”, “Children’s Corner”),  Mitsuko Uchida (“12 Etudes”), Zoltán Kocsis (drobne utwory fortepianowe), bracia Kontarsky w utworach na cztery ręce i dwa fortepiany. Posłuchać też warto: Melos Quartet w „String Quartet” G- moll, Dumay/Pires w „Sonata In G Minor For Violin & Piano” i Argerich z Maiskym w “Sonata In D Minor For Cello & Piano”. Wymieniłem te najbardziej znane nazwiska. Ach! I jeszcze jedno nazwisko wymienię- Abbado. Claudio Abbado prowadzi muzyków i śpiewaków w pięcioaktowym dramacie lirycznym- „Pelléas et Mélisande”. To wykonanie wg wielu jest jedną z najlepszych współczesnych wersji tego tytułu.

Debussy był kompozytorem znanych utworów fortepianowych jak „Clair de lune”, „La fille aux cheveux de lin”, arcydzieł orkiestrowych- „Prélude à l’après-midi d’un faune”, „Nocturnes” i „La Mer”, i innych z tych najpiękniejszych melodii jakie kiedykolwiek napisano. Ten zestaw oferuje łatwy sposób, zdobycia wszystkich podstawowych dzieł Debussy’ego potrzebne, w wygodnym jednym pudełku, zawierającym chyba najlepsze wykonania.

 

Na koniec zaproponuję zestaw przygotowany przez Sony Classical w 1991 dla uczczenia dwudziestolecia śmierci Igora Strawińskiego. Kolekcja 22. płyt CD- „Igor Stravinsky 1882–1971 The Edition”, umieszczonych w estetycznym trójściennym czarnym pudle (przypominającym półkę), pozwala poznać najważniejsze dzieła kompozytora, pokierowane przez niego samego (z pewnym wyjątkiem- nagraniami prowadzonymi przez przyjaciela i ucznia Roberta Crafta): balety: „Ognisty Ptak”, „Pietruszka”, a przede wszystkim ten, w którym w pełni zamanifestowała się indywidualność kompozytora, jeden z najbardziej oryginalnych i ważnych utworów muzycznych XX wieku, „Święto Wiosny” czy „Symfonię psalmów na chór i orkiestrę”. Wartość tego zestawu jest tym większa, że też ułatwia dotarcie do nagrań równie fascynujących ale rzadziej wydawanych: dzieł sakralnych, kameralnych i mniejszych utworów orkiestrowych.

Igor Strawiński, prowadził własną muzykę już w 1928 roku, kiedy miał 46 lat, a wtedy już dokładnie wiedział jaką wartość przedstawiają jego kompozycje i miał też niewiele wątpliwości co do własnego znaczenia dla sztuki XX wieku. Kompozytor „trzymał batutę” do 1966 roku. Na pięć lat przed swoją śmiercią zrezygnował z dyrygowania orkiestrami. W latach 50. i na początku 60. Columbia poprosiła wielkiego kompozytora, by nagrał wszystkie swoje dzieła. Różnie oceniano dyrygowanie Strawińskiego, a co za tym idzie wartość tych nagrań… Ale kto, jak nie sam kompozytor powinien wiedzieć najlepiej jak powinny brzmieć jego utwory?  Inni dyrygenci mają prawo do innej interpretacji zapisu nutowego, a meloman… Meloman powinien się radować, bo ma wybór pośród licznych nagrań. Zbiór Columbii wydane ponownie przez Sony Classical, jest na pewno jednym z najistotniejszych w historii nagrań muzycznych, bo kompozytor, który był na szczycie niejednej listy twórców wszech czasów, zostawił nam nagrany dokument z własnymi przemyśleniami na temat całej swojej twórczości. Jakość nagrań jest wysoka, brzmieniowo spójne, mimo że pochodzą z różnych lat, a nawet dekad.

 

*) Cytat z:  


 

Kolejne rozdziały:

               

 

Dodaj komentarz