Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki
(rozdział trzynasty, część druga)

 

Pierwszą część artykułu zacząłem słowami: …wskazanie nagrania najlepszego spośród wszystkich płyt, zawierających kompozycje Chopina jest chyba niemożliwe, a przynajmniej mocno karkołomne. Ja spróbuję wybrać nie jedną, lecz kilka: te które nie „obrażą uszu” melomana (wg mojej oceny), nie zniechęcą audiofila i reprezentują wszystkie gatunki muzyczne, którymi się Chopin zajął. Żeby nie powielać opinii znakomitych muzykologów, propagatorów i recenzentów uznałem, że ograniczę swoje poszukiwania znakomitych nagrań do płyt wydanych przez Narodowy Instytut Fryderyka ChopinaInstytut wydaje parę różnych serii, wśród nich- „The Real Chopin”. To zestaw płyt otwierający działalność fonograficzną Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, prezentująca pierwszy raz w historii światowej fonografii komplet dzieł Chopina na instrumentach z epoki. Dla tej bardzo wysoko ocenianej przez międzynarodową krytykę serii, nagrań dokonali (i wciąż dokonują) czołowi pianiści polskiej i światowej sceny muzycznej, grający na instrumentach ze zbioru Instytutu: Erardach z 1838 i 1849 roku, Pleyelu z 1848 roku oraz kopii fortepianu Buchholtza.
Obok tej prestiżowej serii są i inne: „Dzieła Wszystkie Fryderyka Chopina na instrumentach współczesnych”, „Koncerty zatrzymane w czasie” i „Muzyka czasów Chopina” (niektóre pozycje płytowe z tych wymienionych serii omówię w części trzeciej artykułu).

Walce:

  • Walce, Barkarola, Berceuse, Ecossaises”, które wykonuje Tatiana Shebanova w ramach serii obejmującej wszystkie dzieła Fryderyka Chopina („Real Chopin”), na fortepianie Erard z 1849 roku. Walce Chopina to poematy taneczne, które muzykolog Bohdan Pociej określił jako: „urzekające melodyczno-brzmieniową urodą, tchnące romantycznym wdziękiem, porywające witalną energią ruchu„. W interpretacji Shebanovej zachwycają zarówno te określane jako „brillant”  (błyskotliwe) i wirtuozowskie (np. F-dur op. 34 nr 3, Des-dur op. 64 nr 1, e-moll WN29), jak i te melancholijne czy refleksyjne (a-moll op. 34 nr 2, cis-moll op. 64 nr 2). Płytę dopełniają tańce szkockie – „Ecossaises” op. 72, włoska „Barkarola” op. 60 oraz barwna „Kołysanka” Des-dur op. 57. Nagrań dokonano w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie, w dniach 19-20 maja 2007.

  • Znaczenie dynamiki w interpretacjach kompozycji Chopina jest wyjątkowo istotne, bo uważa się, że częstym grzechem głównym jest „troppo forte”, a więc zbytnia głośność. Dźwięk olbrzymi, agresywny nie jest konieczny, a nawet przeszkadza wyrafinowanemu i stonowanemu brzmieniu chopinowskiemu. Sam Chopin hołdował zasadzie: „La mesure c’est l’âme de la musique” (umiar jest duszą muzyki). Z przekazów wiadomo, że siłą dźwięku operował ostrożnie. I właśnie Tatiana Shebanova, która wykorzystuje ogromną skalę dynamiczną to nie przekracza owego umiaru, nie osiąga fortissimo! Raczej obraca się w sferze brzmień piano. Jej gra potęgę brzmienia akcentuje jedynie w momentach kulminacji, co uważam za chwalebne bo chyba kompozytor chciał właśnie takich interpretacji jego utworów.
  • Inny ważny element dzieła muzycznego- barwa dźwięku (*), jest równie ważna jak jego struktura (wg Howarda Mayera Browna), a więc rodzaj brzmienia, jaki zostanie wydobyty z instrumentu stanowi o muzykalności wykonywanego dzieła. Odczytać z nut jakość brzmieniową, którą twórca wpisał w dzieło jest niezmiernie trudno, potrzeba bowiem ogromnej wiedzy muzykologicznej i wyczulonego słuchu by przywołać ją „do życia” grając na instrumencie nawet tym z epoki w jakim nuty zostały zapisane. I w tym przypadku, jak się wydaje (bo pewności nie mam, bo bazuje jedynie na przypuszczeniach i odczuciach) Tatiana Shebanova skalę barw i odcieni dźwięku oddaje wiernie, a na pewno z bogactwem wyjątkowym, w czym pomaga fortepian (Erard z roku 1849), który brzmi jak ten, na którym grał Fryderyk Chopin.

 

Polonezy:

  • Polonezy, Nokturny, Mazurki” w wykonaniu Janusza Olejniczaka (numer: NIFCCD 011) zawiera: Polonezy fis-moll op. 44, A-dur op. 40 nr 1, As-dur op. 53, Nokturny i Mazurki. Nagrań dokonano w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie w dniach 7–10 lutego 2008, na Erardzie z 1849 r. i Pleyelu z 1848 r.
    Polonezy, tańce polskie, pełne elegancji i uroczyste kompozycje, tworzone były nie tylko przez polskich kompozytorów, ale to w twórczości Chopina osiągnęły idealny kształt. Polonez pochodzi od tańca ludowego zwanego chodzonym. Pod koniec XVIII wieku przekształcił się w popularny taniec towarzyski wykonywany na dworach szlacheckich i w magnackich pałacach dla uświetnienia uczt, biesiad i uroczystości. Artystyczną formę nadał polonezowi Michał Kleofas Ogiński. Jego utwory odegrały istotną rolę podsycania patriotyzmu po utracie przez Polskę niepodległości. Polonezy pisali tak znani kompozytorzy jak: Józef Elsner, Maria Szymanowska, Karol Kurpiński, Jan Stefani i Karol Lipiński. Ta tradycja, a zwłaszcza popularność form poloneza pisanych na fortepian, musiała wpłynąć na wyobraźnię młodego Chopina. Jego pierwsze dziecięce improwizacje opierały się na polonezowym rytmie, a te trochę późniejsze ale nadal młodzieńcze kompozycje też miały formę poloneza. Fascynacja polonezem jak i mazurkiem, od najmłodszych lat do końca życia miała dla twórczości Chopina znaczenie podstawowe. Te dwa gatunki wywierają istotny wpływ na inne formy, na przykład: na refreny rond, na utanecznienie ballad i scherz, albo rodzaj tonalności (wpływ modalizmu mazurków). Poematy taneczne, komponowane przez Fryderyka Chopina, to realizacja idei apoteozy tańca, opis żywiołu tańca; idea później również podjęta i rozwijana przez neoromantyków i impresjonistów. Na płycie Janusz Olejniczak gra: Poloneza A-dur- uroczystego, majestatycznego i energicznego, Poloneza As-dur- najbardziej bohaterskiego i wirtuozowskiego oraz Poloneza fis-moll- o niekonwencjonalnej formie, który jest pełen ogromnej energii i dramatyzmu, kontrastów i bogactwa różnorodnych motywów (na płycie są też: Mazurki- o szorstkich, wiejskich harmoniach, jak i pełne elegancji, skomplikowane dzieła, nokturny- jeden ekspresyjny, a drugi intelektualnie wyrafinowany oraz Walc a-moll, pełen czułości i smutku).

  • Dla nieprzywykłych uszu historyczny fortepian brzmi specyficznie, bez wspomaganej pedalizacją potęgi, jaka towarzyszy nam od lat przy słuchaniu Chopina. Dźwięk jest krótki, niemal bez rezonansu, niewybrzmiewający jak w współczesnych instrumentach, co właściwie powinno utrudniać granie legato i zubażać śpiewność, którą Chopin zapisał w nutach. Nie utrudnia, nie zubaża. Śpiewność jest po prostu innego rodzaju-  ani przez chwilę nie odnosi się wrażenia zachwiania melodyki ani urywanej narracji. Artysta nie może zagrać jakiegokolwiek utworu dobrze na fortepianie (lub pianinie) inaczej strojonym od pierwszego kontaktu z nim. Potrzeba czasu na poznanie specyfiki barw, na przyzwyczajenie się do innej mechaniki, która nieco stukocze. A jednak wydaje się, że kompozycje romantyków nie tracą, a może nawet zyskują na perlistości i przejrzystości. Pianista zmuszony jest do podkreślania łuków i łuczków co w efekcie w szczególny sposób wzmaga ich wdzięk. Dźwięki forte wydobywa niemal spod klawiszy. Pozwala drgać strunom z niskiego rejestru, co daje urocze echo. Stopień sprężystości repetycji akordów w starym Erardzie daje wspaniale radosny efekt, a z kolei lekko matowy i stłumiony odcień tonu instrumentu pozwala uwydatniać nostalgiczność i smutek z treści utworów (w Mazurkach artysta sięga najgłębszych pokładów wrażliwości i wzrusza) Pianista stosuje rubato swobodnie i bogato. Polonez As-dur op. 53 jest spójną opowieścią, w której część z oktawami staccato to pokaz szybkiej jazdy, słychach wręcz tętent kopyt. Na fortepianie z epoki można się przekonać, o co naprawdę Chopinowi chodziło, gdy pisał o „szwoleżerach na warszawskim bruku”.
  • Wydawcą jest jak w przypadku wszystkich płyt opisywany w tym artykule: Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Płytę wzorowo wydał NIFC- inżynieria dźwięku z polskiego studia radiowego jest doskonała.

 

Sonaty:

  • Howard Shelley, grając na Pleyelu z 1848 i Erardzie z 1849, dla NIFC Sonaty c-moll, b-moll i h-moll, dobierał brzmienie fortepianu do charakteru poszczególnych części sonat. Płyta nosi tytuł- „ Sonaty” (numer: NIFCCD 022). Shelley używa fortepianu Pleyela tylko dla drugiej i czwartej części Sonaty b-moll op.35, a dla całej reszty muzyki gra na instrumencie z 1849 roku.

  • Sonata c-moll op. 4 (**), ta mieszanka stylu Hummela i przebłysków geniuszu Chopina, z jednej strony była przez autora lekceważona, a z drugiej- żal mu było ją podrzeć i wyrzucić. Shelley uznał, że należy włączyć tę kompozycję do repertuaru głównego nurtu. Cała płyta dzięki temu prezentuje komplet sonat Chopina. Ta młodzieńcza sonata  z opusu 4- mniej popularna, traktowana przez pianistów jako zbyt szkolną znalazła się w regulaminie Konkursu Pianistycznego im. F. Chopina dopiero w 2010, a więc w XVI jego edycji, co wywołało kąśliwe uwagi ze strony krytyków. Sonatę c-moll właściwie nie nagrywano, pojawiała się sporadycznie w wydaniach kompletnych wszystkich dzieł. Shelley interpretuje Sonatę c-moll jak pełnoprawny utwór chopinowski: często używa rubata, stosuje odważną artykulację, pięknie eksponuje frazy. Udowadnia, że mamy do czynienia nie tylko ze szkolna pracą, ale przede wszystkim pełnowartościową kompozycję. Tak w tej, jak w pozostałych sonatach, dzięki krótszemu wybrzmiewaniu tonów w instrumentach z połowy XIX wieku, pojawiają się szczegóły faktur często niewyraźnie przedstawiane przez współczesne instrumenty. Inność barwowa, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni, rzuca świeże światło na muzykę, którą przecież doskonale znamy. Płyta „Chopin, Sonaty” to osiągnięcie najwyższej miary- Shelley pięknie gra na fortepianie, jego artykulacja jest znakomita, nigdy nieprzesadzona, umieszczająca kontrastujące motywy we właściwej proporcji. Shelley, mimo że gra delikatnym tonem doskonale sobie radzi z jego dynamiczną rozpiętością. Rubato jest doskonałe (już o nim wspominałem), frazowanie żywe, ale nigdy nie przesadne. Howard Shelley nie zmarnował szansy pokazania trzech kompozycji Chopina w sposób, który mógłby być w pełni akceptowalny przez ich autora… Jak sądzę.
    Inżynieria dźwięku na całej płycie jest znakomita, trudno o lepszy cyfrowy zapis fortepianu. Zresztą nie inaczej jest w przypadku innych tu omawianych płyt.

 

Koncerty fortepianowe:

  • W roku 2005 i 2006: dokonano nagrań dwu koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina w wykonaniu Dang Thai Sona, oraz Orkiestry XVIII Wieku (Orchestra of the Eighteenth Century) Fransa Brüggena. Płyta „Piano Concertos 1 & 2” osiągnęła status Platynowej Płyty przyznawany przez Związku Producentów Audio Video dla płyt sprzedanych powyżej 10 tysięcy egzemplarzy. „Piano Concertos 1 & 2” jest rejestracją dwóch największych wydarzeń artystycznych festiwalu „Chopin i jego Europa”: Koncert e-moll pochodzi z koncertu 8 września 2005, który odbył się w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie, a Koncert f-moll nagrano podczas 31 sierpnia 2006 w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej.

  • Napisane przez 20- latka koncerty, najpierw Koncert f-moll op. 21 a później Koncert e-moll op. 11 (numery opusów tych utworów nie oddają chronologii komponowania obu dzieł i wynikają jedynie z kolejności ich publikacji) pozostały ważną częścią repertuaru pianistycznego. Krytykowane z powodu nieco banalnych partii orkiestrowych… Ale przecież to tak piękne utwory! Miarą arcydzieł jest też to, że można je wielokrotnie słuchać bez znudzenia, a te można.  Fortepian Erarda z 1849 roku, bardzo podobny do instrumentów, które sam użyłby Chopin, nie ma takiego nośnego rezonansu jak współczesny fortepian koncertowy, ale tę cechę nadrabia klarownością i intymnością brzmienia. Ma jak współczesne fortepiany koncertowe rozpiętość 7 i 1/2 oktawy, a jego charakterystyka dźwiękowa nie różni się zbytnio w górnym rejestrze, natomiast niższy rejestr jest nieco bardziej płytki. Unikalne barwy dźwięku i ekspresyjność dynamiki fantastycznie wykorzystał pianista wietnamski Dang Thai Son- instrument ten rzuca zupełnie inne światło na koncerty Chopina co i wyrafinowanej orkiestrze, grającej na starych instrumentach mamy do zawdzięczenia.
  • Występy można uznać za bardzo dobre- solista to doświadczony chopinista, operujący doskonale w zakresie rubato i legato. Frans Bruggen wykazuje się iście romantycznym temperamentem w tych występach… Niewielkie błędy w występie na żywo są oczywiście wybaczalne. To, czym można zachwycać się podczas występu Dang Thai Sona, to jego skupienie na szczegółach i niuansach artykulacyjnych, idealne poczucie rytmu, styl brillant został zachowany.

 

Dzieła młodzieńcze:

  • Świetnie zrealizowaną płytą z wczesnymi utworami Chopina jest „Chopin: Works for Piano and Orchestra” z serii „The Real Chopin”- (Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, NIFCCD 009, rok wydania: 2008)

  • Z opisu NIFC: „Płyta zawiera trzy arcydzieła młodziutkiego Chopina, skomponowane w Warszawie w latach 1827-29 oraz Andante spianato i Wielki Polonez w wersji z orkiestrą. Wykonawcą jest Nelson Goerner i Orkiestra XVIII Wieku pod dyrekcją Fransa Brüggena. Płytę dopełnia Mazurek Dąbrowskiego (późniejszy narodowy hymn Polski), po raz pierwszy wykonany na instrumentach historycznych. Utwór Fantazja A-dur na tematy polskie op. 13 nagrany został podczas festiwalu Chopin i jego Europa 30 sierpnia 2006 r. w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie. Utwory Wariacje B-dur na temat arii „Là ci darem la mano” z opery „Don Giovanni” W. A. Mozarta op. 2, Rondo à la Krakowiak F-dur op. 14, Andante spianato i Wielki Poloneze Es-dur op. 22 oraz Mazurek Dąbrowskiego nagrane zostały 11 listopada 2007 r. w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Płyta została nagrodzona prestiżową nagrodą w dziedzinie fonografii Diapason d’Or” Nelson Goerner i orkiestra Brüggena ma wiele do zaoferowania. Goerner gra na Erardzie z 1849 roku, czyli na instrumencie o 20 lat młodszym niż muzyka Chopina, która jest w programie płyty. Jest to zupełnie inny dźwięk niż z nowoczesnego fortepianu koncertowego Steinwaya czy Kawai: lekko stłumiony w górnym zakresie i z ograniczoną partią niskich tonów. Ten instrument łatwiej sobie wyobrazić w salonie niż w sali koncertowej. Goerner łączy brzmienie fortepianu z interpretacją, która wyklucza sentymentalizm i nieszczery dramat. Tempo rubato jest obecne, ale używane oszczędnie. Muzyka na płycie tworzy urokliwą atmosferę artystyczną, czemu sprzyja bardzo wysoka jakość realizacji nagrań.

 

Pieśni:

  • Jest parę pozycji godnych uwagi, a wśród nich „Pieśni”, które wykonują: Aleksandra Kurzak, Mariusz Kwiecień i Nelson Goerner.

  • Z materiałów informacyjnych NIFC można wyczytać: „Aleksandra Kurzak młoda, polska utalentowana sopranistka oraz Mariusz Kwiecień baryton, słynący z ogromnej muzykalności, absolwent Metropolitan Opera’s Lindeman Young Artist Development po raz pierwszy dla Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina nagrali w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w dniach 24–26 marca i 23–27 czerwca 2009 roku komplet Pieśni Chopina. Obydwoje artyści ściśle związani ze sceną Metropolitan Opera w Nowym Yorku jak i londyńską Covent Garden. Przy fortepianie wielka postać współczesnej pianistyki, artysta znany z wielkich kreacji kompozytorów romantycznych, zwłaszcza Chopina, Nelson Goerner.”
  • Płyta została nagrodzona prestiżową nagrodą w dziedzinie fonografii Diapason d’Or (francuskiego czasopisma muzycznego Diapason)
  • Krytyk dwutygodnika Polityka (***) napisał: „Pieśni były również dość bagatelizowanym przez Chopina gatunkiem jego twórczości, pisane w celach raczej towarzyskich niż artystycznych, do słów polskich poetów (głównie Witwicki i Zaleski, ale też w dwóch przypadkach Mickiewicz); mają wdzięk staroświeckich bibelotów, choć kilka jest bardzo dramatycznych. W czarnej serii postawiono na czołówkę: Aleksandra Kurzak, Mariusz Kwiecień i towarzyszący im na pleyelu Nelson Goerner. Oboje śpiewacy wykonują Chopina z ciepłym, aksamitnym dźwiękiem, ale – co zaskakujące – Kurzak, mimo że ma głos sopranowy, śpiewa dosyć nisko, ciemną barwą. Czasem może zbyt słodko (ale takie są te pieśni), nawet z czułością, zawsze aktorsko. Goerner jest wspaniałym partnerem, który czasem, jak w rozpędzonym „Wojaku” czy burzliwym „Narzeczonym”, ma całkiem niełatwe zadania pianistyczne.
  • Aleksandra Kurzak i Mariusz Kwiecień to wykonawcy artystycznie bardzo dojrzali Choć oboje należą do elity śpiewaków operowych, nie byli jednak uwiązani od rutyny, dzięki czemu komplet pieśni Chopina, zabrzmiał świeżo z dbałością o wydobycie kunsztownych melodii i z czytelnym podaniem poetyckiego tekstu. Te liryczne utwory były pisane przez Chopina dla domowego śpiewnika, więc musiały jednocześnie przyciągać kunsztowną melodią i być łatwe do wyśpiewania. Muzyczna finezja kryje się również w akompaniamencie- gra Nelsona Goernera na XIX-wiecznym Peyelu spełnia tę rolę doskonale.

 

Kameralistyka:

  • Cała twórczość kameralna Fryderyka Chopina to tylko kilka kompozycji. Chopin zadedykował młodzieńcze Trio g-moll op. 8 (****) na fortepian, skrzypce i wiolonczelę księciu Antoniemu Radziwiłłowi (biegłemu wiolonczeliście) oraz specjalnie dla niego skomponował Introdukcję i Polonez C-dur op. 3 na fortepian i wiolonczelę, Pozostałe dwie kompozycje kameralne Chopina powstały we współpracy z wybitnym wiolonczelistą- Augustem Franchommem- „Grand Duo Concertant” na fortepian i wiolonczelę (na tematy z opery Robert Diabeł Giacomo Meyerbeera) oraz arcydzieło z późniejszego okresu- Sonatę g-moll op. 65 na fortepian i wiolonczelę (****). Ten utwór, uznawany przez długie lata za nieudany, doceniono dopiero w XX wieku. Potrzeba było czasu by zauważono nowatorstwo kompozycji, jej piękno oraz pełną melancholii i zadumy aurę brzmieniową. Na płycie „Chamber Music” z roku 2010, wydanej przez NIFC te kompozycje wykonują: pianista Jan Krzysztof Broja (grający na Erardzie z 1849 roku), wiolonczelista Andrzej Bauer oraz skrzypek Jakub Jakowicz.

  • W Sonacie g-moll partia wiolonczelowa jest bardzo wysokiej jakości, a partnerstwo pomiędzy instrumentami- wiolonczelą , i fortepianem, jest idealnie zrównoważone. Trio g-moll na fortepian, skrzypce i wiolonczelę ujawnia Chopina pod wpływem dokonań Ludviga van Beethovena, którego muzykę bardzo sobie cenił. Trio- Broja, Jakowicz i  Bauer te wpływy, poprzez szerokie i burzliwe wykonanie wydobywa. (znanego fanom. „Introdukcję”, „Poloneza op.3”, i „Grand Duo Concertant” to zupełnie inne dzieła o zupełnie innym charakterze, a tutaj służą one jako antrakty pomiędzy dwoma poważniejszymi utworami. Pełne zapisy muzyki kameralnej Chopina są sporadycznie realizowane, więc bravi się należy Narodowemu Instytutowi Fryderyka Chopina za pomysł i realizację

 

Instrument Buchholtza z 1825 roku, warszawskiego fortepianu Fryderyka Chopina, został na podstawie zachowanych analogicznych egzemplarzy zrekonstruowany przez cenionego budowniczego fortepianów Paula McNulty’ego. Wykonana praca przez McNulty’ego, budowniczego kopii fortepianu Chopina, jest imponująca. Wymagała wieloetapowego przygotowania: „Pomysł zbudowania kopii fortepianu Buchholtza z 1825 roku pojawił się osiem lat temu, w roku Chopinowskim. Rozpoczęliśmy poszukiwania odpowiedniego instrumentu i znaleźliśmy go w Krzemieńcu na Ukrainie. Był w fatalnym stanie […] Gdy dotarliśmy do miejsca, w którym go przechowywano, czyli niewielkiego muzeum, odkryliśmy, że jest on w bardzo złym stanie, nienadającym się zupełnie do grania. Miało to jednak swoje zalety. Osoby, które próbowały nieudolnie naprawić instrument, pozostawiły w jego płycie głębokie dziury, poprzez które – dzięki specjalnemu urządzeniu – byłem w stanie dokładnie zbadać jego budowę. Bez tych bardzo szczegółowych informacji nie mógłbym w ogóle przystąpić do budowy rzetelnej kopii” – opowiadał Paul McNulty (*****). W przypadku budowy kopii, niezwykle istotna jest wierność projektowi budowniczego oryginału. Paul McNulty stwierdził, że w Krzemieńcu, nie tylko mógł prześledzić budowę całego instrumentu, ale także zbadać z ogromną dokładnością mechanizm młoteczkowy i jego geometrię, proporcje, grubość strun, rozmiar klawiszy i system pedałów. „Każdy szczegół dokładnie sfotografowałem, miałem również możliwość wykonania prostych szkiców, które później bardzo przydały mi się w pracy. Rysowanie dokładnego szkicu fortepianu ukończyłem w maju 2017 roku i przez całe lato pracowałem nad budową instrumentu. Całość ukończyłem w listopadzie” – opowiadał Paul McNulty. Instrument przedstawiono publiczności w Teatr Wielkim–Operze Narodowej, 17 marca 2018 roku. Na kopii instrumentu Buchholza zagrał  Krzysztof Książek na tle orkiestry Collegium 1704 pod batutą Václava Luksa.

Pianista zarejestrował w styczniu 2018 roku materiał, który został wydany na czas uroczystej prezentacji instrumentu 17 marca 2018. Jest to też jego debiutanckie nagranie na instrumencie historycznym i premierowe nagranie wykonane na kopii fortepianu Buchholtza. Na płycie znalazły się: Karola Kurpińskiego Fuga i koda B-dur na temat „Jeszcze Polska nie zginęła”, Fryderyka Chopina: Ballada F-dur op. 38, Koncert f -moll op. 21 (w wersji na jeden fortepian), 4 Mazurki op. 7 i Nokturn fis-moll op.48 nr 2. Nagrania zrealizowano w Sali Koncertowej Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, 6-7 stycznia 2018. Porównanie fortepianów historycznych z kolekcji Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina z dźwiękiem kopii instrumentu Buchholtza nie wypada korzystnie dla nowego obiektu NIFC. Kopia według projektu Bucholtza brzmi nie gorzej niż fortepiany, które Chopin polubił po przybyciu do Paryża. We fragmentach utrzymanych w środkowym i nieco wyższym rejestrze,  wypada selektywnie, miękko i śpiewnie, natomiast przy większej dynamice, zwłaszcza w górnym rejestrze, staje się nieco szklisty, w tym aspekcie różni się zasadniczo od brzmienia Pleyela czy Erarda. Może potrzebny jest czas, bo te zbyt mocno zaznaczające się barwy mogą wynikać z faktu, że instrument jest nowy, który nie został jeszcze dobrze rozegrany. A może Chopin rzeczywiście miał powody, dla których „przedkładał instrumenty Pleyela nad wszystkie inne”?

Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w 2018 roku wydal przepiękny album „Fortepian Chopina”, opatrzony zdjęciami Wojciecha Grzędzińskiego, który ukazuje cały proces powstawania kopii instrumentu pochodzącego z wytwórni Fryderyka Buchholtza– od chwili wyboru odpowiedniego drzewa aż po moment zamontowania tabliczki „Fryderyk Buchholtz w Warszawie” na wykonanej kopii.

Zestaw fotografii, który świetnie ilustruje rzemieślniczy wysiłek Paula McNulty’ego, jest uzupełniony szkicem historycznym prof. Beniamina Vogla, wybitnego znawcy fortepianów historycznych. Album jest bardzo starannie wydany. Standard użytych materiałów do wyprodukowania tego dzieła jest niewiarygodnie wysoki… Przyjemnie album wziąć do ręki… Gorzej z położeniem jej na powrót na półkę, bo nie chce się samemu sobie odbierać tych dotykowych i wzrokowych rozkoszy.

 

 

*) Chodzi tu raczej o kolorystyczną rozmaitość brzmienia. Ten aspekt był jednym z ważniejszych w czasie rozmów pomiedzy studentami a profesorami  konserwatorium moskiewskiego (Tatiana Shebanova była absolwentką tej uczelni w klasie prof. Wiktora Mierżanowa). Nauczyciele rozbudzali wyobraźnię studentów odwołując się do skojarzeń z malarstwem. Bliskość malarstwa i muzyki była dla nich czymś oczywistym. Komuś, kto nie mógł uzyskać na fortepianie określonego kolorytu, Heinrich Neuhaus (ceniony rosyjski pianista i pedagog pochodzenia polsko-niemieckiego) mówił: „idź do galerii i posłuchaj jak śpiewa Rembrandt, Vermeer, Monet, Renoir”. Rada nie była nietrafna, zważywszy że harmonia barw w obrazach wielkich mistrzów przemawiała do samego Chopina… Po zwiedzeniu Galerii Drezdeńskiej, pisał: „…istnieją obrazy, na których widok zdaje mi się, że słyszę muzykę”

**) Sonata fortepianowa c-moll op. 4 – sonata na fortepian solo, skomponowana przez Fryderyka Chopina w latach 1827-1828 w Warszawie. Chopin studiował wówczas kompozycję u Józefa Elsnera, dzieło powstało zapewne jako „praca roczna” (utwór ukazujący umiejętności kompozytorskie), z dedykacją dla Elsnera. Wydawca utworu otrzymał rękopis już w 1828, jednak pierwsze wydanie nastąpiło po śmierci kompozytora.

***) Cytat z:  

****) Więcej informacji o:

  • Sonacie g-moll op. 65: ,
  • Trio g-moll op.8 : ,

*****) Cytat pochodzi z: 

 


Przejdź do części trzeciej artykułu>>
Powrót do części pierwszej artykułu>>

Kolejne rozdziały:

Dodaj komentarz