Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki

(rozdział siedemnasty, część 1)

 

Dwie części siedemnastego rozdziału zajmą skrzypkowie. Nie byle jakiego formatu wioliniści! Pierwszą część poświęcę paru znakomitościom, a drugą tylko jednemu- najznakomitszemu.

Michael Rabin był jednym z najbardziej utalentowanych i tragicznych wirtuozów skrzypiec XX stulecia- nie dożył 36 lat. Jego ojciec był skrzypkiem w nowojorskiej filharmonii, a matka pianistką po Juilliard School. Ojciec młodziutkiego Rabina stał się pierwszym nauczycielem gry na skrzypcach, ale szybko pojął, że poziom muzykalności syna przewyższył jego możliwości jako nauczyciela, więc ostatecznie technikę skrzypcową doskonalił przy  Iwanie Galamianie, przyszłym nauczycielu Itzhaka Perlmana i Pinchasa Zukermana. Michael Rabin po raz pierwszy wystąpił profesjonalnie w wieku dziesięciu lat z Havana Philharmonic pod dyrekcją Artura Rodzińskiego, wykonując I Koncert Wieniawskiego. Dwa lata później, w wytwórni Columbia Masterworks nagrał Kaprysy Paganiniego na skrzypce solo, a w następnym roku zadebiutował w Carnegie Hall, w wieku 13 lat, z Concerto No.5 Vieuxtemps’a. W tym czasie dyrygent George Szell miał powiedzieć, że Rabin jest największym talentem skrzypcowym, jaki zwrócił jego uwagę w ciągu ostatnich 30 lat, a Dimitri Mitropoulos nazwał Rabina „genialnym skrzypkiem jutra”. W latach 50. Rabin podpisał kontrakt z Capitol-EMI, dla którego nagrał najważniejszą część swojej spuścizny, w tym Koncert skrzypcowy nr 1 Paganiniego, pierwszy i drugi koncert skrzypcowy Wieniawskiego oraz koncerty Czajkowskiego, Mendelssohna i Głazunowa. Pod koniec lat 50. Rabin nagle przerwał swoją karierę nagraniową, z powodów, które nigdy nie zostały ujawnione, jednak regularnie występował w salach koncertowych całego świata, miewał również recitale radiowe w latach 60., które potwierdzały jego niebywale talenty. Coraz częściej opowiadano o jego niestabilności emocjonalnej- bowiem nie potrafił przeistoczyć się z cudownego dziecka w dorosłego wirtuoza. W późnych latach 60. plotkowano o zażywaniu narkotyków, o fobiach- strachu przed upadkiem ze sceny, ale nie miało to (jak się wydaje) wpływu na jego karierę muzyczną, pozostawiając karierę koncertową nietkniętą do czasu jego śmierci na skutek upadku w jego mieszkaniu w Nowym Jorku (podobno w wyniku poślizgnięcia uderzył głową o krzesło).
Spuścizna Rabina jest zebrana w katalogu EMI oraz wznawiana przez Blue Moon, hiszpańską firmę zajmującą się ponownym wydawaniem starych płyt jazzowych i klasycznych na CD, założona i należąca do Jordi Pujola. Kompletne kaprysy Paganiniego na skrzypce solo dostępne są w postaci pojedynczej płyty CD (obie edycje- EMI i Blue Moon, zostały opisane w artykule: „Rekomendowane wydawnictwa płytowe, rozdział czwarty”). Wydawnictwo EMI resztę jego utworów wydało w sześciopłytowym zestawie zawierającym również praktycznie wszystkie jego zarejestrowane nagrania koncertowe.

Zestaw firmy EMI nie jest pełnym przedstawieniem dyskografii Michaela Rabina, ale inny sześciodyskowy „Michael Rabin- Studio Recordings 1954-1960”  wydawnictwa Testament je uzupełnia. Wydawnictwo Testament skorzystało z licencji udzielonej przez EMI i Capitol, więc niektóre ścieżki muzyczne w obu 6-płytowych zestawach się powtarzają.

Wydawnictwo Blue Moon wybrało inną metodę prezentowania nagrań Rabina- zamieszcza w jednopłytowych albumach albo jeden tytuł zgodny z oryginalnym LP sprzed lat, bądź najwyżej dwoma, jeśli można było je w pełni zmieścić na pojedynczym krążku. I tak na przykład „Mosaics & The Magic Bow” mieści dwa tytuły: „Mosaics” oraz „The Magic Bow”.


Zawartość dwóch albumów: „Mosaics” i „The Magic Bow”, która tworzy również ostatnią płytę zestawu Testamentu. „Mosaics” jest wyborem bisów Rabina, które pozwalają rozpoznać na jakie trudności techniczne skrzypek mógł sobie pozwalać („Etude In Thirds” Aleksandra Skriabina i Kaprys Wieniawskiego, op. 18/4, zaaranżowana na skrzypce i fortepian przez Fritza Kreislera). Inne utwory, jak walc Claude’a Debussy’ego „La Plus que lente”, ukazują zdolności liryczne skrzypka, a przede wszystkim bogactwo tonalne jego instrumentu. Rabinowi akompaniuje Leon Pommers- pianista o dużym doświadczeniu. Skrzypce Rabina tworzą „duży” dźwięk, natomiast brzmienie fortepianu Pommersa nie jest szczególnie grube i energetyczne, jednak jest dobrze zrównoważone z głośnością i liniami dźwiękowymi skrzypiec. Na „The Magic Bow” skrzypkowi towarzyszy The Hollywood Bowl Symphony Orchestra, dyrygowana przez Felixa Slatkina. Orkiestra i skrzypek interpretują kompozycje Fritza Kreislera, Grigorasa Dinicu, Julesa Massaneta, Pabla Sarasate, Nicolo Paganiniego, Johanna Brandla, Nikołaja Rimskiego-Korsakowa i Camille’a Saint-Saensa. W tych nagraniach Rabin jeszcze płynniej połączył wirtuozowski pokaz z lirycznością przekazu, a jego wykonanie „Introduction and Rondo capriccioso” Camille’a Saint-Saënsa sprawia, że ​​utwór tli się hiszpańską pasją, w jego odczytaniu można podziwiać niebywałe umiejętności techniczne okryte ciepłym głębokim ciepłem. Oba albumy zostały nagrane w 1959 roku w Capitol Studios w Hollywood. Nie mam żadnych wątpliwości- wysokie umiejętności Rabina, przemyślana interpretacja znanych utworów, są oprawione w pełny i przejrzysty dźwięk, który ma pierwszorzędną jakość dającą zadowolenie nawet najbardziej wymagającym audiofilom.
Jest pewne, że EMI wiązało wielkie nadzieje z karierą nagraniową „najlepszego młodego amerykańskiego skrzypka” Michaela Rabina. Pogląd ten został wzmocniony po nagraniu w 1957 r. Koncertu skrzypcowego Mendelssohna z Sir Adrianem Boultem i Philharmonia Orchestra. EMI w tym czasie zamówiło 13 zdjęć reklamowych, z których niektóre z czasem staną się kultowymi obrazami ich młodej gwiazdy.

Planowano też przedłużenie kontraktu Rabina na rok z opcją dodatkowego roku, co przekładało się na ciągłą aktywność studyjną do połowy 1960 roku. Gdyby doszło0 do podpisania umowy to byłby zobowiązany do nagrania jednego LP rocznie, jak w pierwszej umowie z 1954 r. W 1957 r., zanim negocjacje kontraktowe Rabina zostały sfinalizowane, EMI zrestrukturyzowało swoje amerykańskie spółki, łącząc EMI (USA) i Angel z niedawno nabytą spółką zależną Capitol Records. W ramach tego nowego układu Rabin, jako Amerykanin, był uprawniony do zawarcia umowy z Capitol Records, a nie EMI.
Ravel, Saint-Saëns, Mendelssohn, Philharmonia Orchestra, Michael Rabin ‎– Mendelssohn Violin Concerto” wydane w 1958 roku przez Angel Records w drugiej dekadzie XXI wieku odświeżone zostało na potrzeby wydania CD przez Blue Moon.


Gra skrzypcowa Rabina jest imponująca już w pierwszej części Mendelssohna „The Passionate Allegro”. Tę część kompozytor rozpoczął od stylu sonatowego i natychmiast można upajać się pięknym dźwiękiem Rabina, z wyjątkowym poczuciem melodii. Część druga pokazywała powolną i liryczną stronę kompozycji. Płyta zawiera także „Tzigane” Ravela i „Scottish Fantasia” Brucha. „Scottish Fantasia” w drugiej części ma wiele zmian tempa… Nadal docenić można piękno barwy skrzypiec. Trzy słynne utwory z płyty nagrano w Londynie, a datę nagrania szacuje się na 1956–1957. Jest to najlepszy okres nagrywania monofonicznego, więc efekt dźwiękowy oddaje wzorcowo styl tamtych czasów- dźwięk jest bardzo bliski, bowiem nagranie ma podkreślać dźwięk i fakturę skrzypiec. W „Tzigane” Ravela, który rozpoczyna się czterominutowym solistycznym pokazem na skrzypcach, struna brzmi przepięknie, efekt przestrzenny jest bardzo realny. Gra Rabina na skrzypcach zawsze dawała entuzjazmu, była też bardzo drobiazgowa i piękna… Tu nie jest inaczej. Ponadto jego gra zachowuje gładkość i harmonię, dzięki czemu wszystkie dynamiczne zmiany przychodzą naturalnie. W reedycji wytwórni Blue Moon, zwłaszcza przetworzenie dźwięków wysokiej częstotliwości jest olśniewające- szczegóły miękkiego dźwięku i „powietrza” są obfite, ekspresja dźwięku jest żywa oraz przestrzeń dźwiękowa Sali jest wiernie oddana.
Pierwszy raz usłyszałem grę Michaela Rabina gdy wykonywał komplet Kaprysów Paganiniego. Jego kunszt, niezwykle dramatyczna interpretacja, ostateczny tryl 24. kaprysu, przekonała mnie, że mam do czynienia z jednym z najlepszych wirtuozowskich nagrań wszechczasów. Tak, to jedne z najlepszych nagrań skrzypcowych… Obok innych realizacji muzycznych Michaela Rabina.

 

Jeden z najwybitniejszych skrzypków naszych czasów- Itzhak Perlman, znany ze świetnej techniki, bezpośredniej interpretacji i precyzji wykonania. Jego wielki talent i osobisty urok zapewne również przyczynia się do uznania go największym wirtuozem skrzypiec naszych czasów. Katalog nagrań Perlmana obejmuje nie tylko standardowy repertuar skrzypcowy, ale także kompozycje współczesnych kompozytorów. Występował właściwie z każdą ważną orkiestrą, na festiwalach muzycznych, recitalach i koncertach na całym świecie. To skrzypek, który gra na siedząco… W wieku czterech lat zachorował na polio i od tego czasu chodzi o kulach. Wkrótce potem zaczął studiować skrzypce. Po nauce gry na skrzypcach w Shulamit High School w Tel-Avivie występował z Israel Broadcasting Orchestra. Gdy miał kilkanaście zaledwie lat przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, aby studiować w Juilliard School u pedagoga skrzypiec Ivana Galamiana i jego asystentki Dorothy DeLay. Perlman zadebiutował w 1963 r. (miał wtedy 18 lat) grając w Carnegie Hall Koncert fis-moll Wieniawskiego. Rok później wygrał Konkurs im. Leventritta co pomogło młodemu skrzypkowi przyśpieszyć międzynarodową karierę. Choć głównie jest artystą solowym, Perlman występował też z wieloma innymi muzykami, w tym z Yo-Yo Ma, Jessye Normanem, Isaacem Sternem i Yuri Temirkanovem. podczas obchodów 150-lecia Czajkowskiego w Leningradzie w grudniu 1990 rok. Wielokrotnie występował i nagrywał ze swoim przyjacielem i innym skrzypkiem izraelskim Pinchasem Zukermanem. W 50. rocznicę swoich urodzin Itzhak Perlman wykonał główny repertuar skrzypcowy w specjalnej serii koncertów w Londynie. W tym też roku rozpoczęto produkcję specjalnej edycji płytowej dla upamiętnienia daty urodzin- to zestaw 20 płyt wydany w maju 1995 roku. Tytuły wybrał sam Perlman i zawierał niektóre z jego ulubionych utworów Sarasate’a, Wieniawskiego, Kreislera i Czajkowskiego. Później- w 2015. roku, 70. rocznicę urodzin wielkiego skrzypka, Warner Classics uczci wydaniem „The Complete Warner Recordings” składającego się z 77 płyt CD w zestawie deluxe box. Ten zbiór dostępny jest też jako 59 oddzielnych wydań CD w postaci mini LP.



„The Complete Warner Recordings” obejmuje każdy aspekt tworczości Perlmana. Zawiera koncerty zasadnicze, utwory rzadko słyszane, w tym zlecone współczesnym kompozytorom, inne utwory na skrzypce i orkiestrę; muzykę kameralną, repertuar recitalowy i crossoverowy (w tym jazz, ragtime i muzykę klezmerską). Nagrania dokumentują jego współpracę z największymi światowymi orkiestrami i szeregiem znakomitych solistów i dyrygentów, w tym Marthą Argerich, Vladimirem Ashkenazym, Danielem Barenboimem, Plácido Domingo, Carlem Maria Giulinim, Bernardem Haitinkiem, Lynnem Harrellem, Yo Yo Ma, Zubinem Mehtą, Seiji Ozawa, André Previnem i Pinchasem Zukermanem. Nagrania te zmontowano z największą starannością, starannie zremasterowane w 24-bitowym / 96 kHz dźwięku w Abbey Road Studios. Format każdego albumu jest repliką oryginalnego wydawnictwa LP. Notatki na temat muzyki i występów zostały napisane przez cieszącego się międzynarodowym uznaniem eksperta w dziedzinie muzyki skrzypcowej Jeana-Michela Molkhou. Zestaw zawiera pięknie wyprodukowaną książkę w twardej oprawie, zawierającą sporo fotografii (wiele z nich z prywatnych kolekcji i nigdy wcześniej nie publikowanych). Książka zawiera wywiad z Itzhakiem Perlmanem przeprowadzony przez Jeana-Michela Molkhou oraz esej o życiu skrzypka i jego karierze.

Camilla Wicks [1] zaczęła naukę gry na skrzypcach już w wieku 3 lat. Jej pierwszym nauczycielem był ojciec Ingvald Kristian Eriksen Varhaugvik, kompozytor i skrzypek.. Matka- Ruby Lenora Wicks, była pianistką, studiowała u znanego kompozytora Xavera Scharwenki. Została okrzyknięta cudownym dzieckiem gdy mając 7 lat (w roku 1935) zadebiutowała wykonaniem 4. koncertu skrzypcowego Wolfganga Amadeusa Mozarta w Long Beach Municipal Auditorium. W wieku 8 lat wystąpiła z 1. koncertem skrzypcowym Maxa Brucha, a rok później zagrała 1. koncert skrzypcowy Niccolò Paganiniego. Studiowała w nowojorskiej Juilliard School pod kierunkiem Louisa Persingera, nauczyciela m.in. Yehudi Menuhina, Isaaca Sterna i Ruggiero Ricci. Z New York Philharmonic w wieku 13 lat. Wicks zagrała pod najbardziej prestiżowymi dyrygentami swoich czasów, w tym Bruno Waltera i Fritza Reinera, a także odbyła kilka tras koncertowych po Europie.

Repertuar Wicks był różnorodny i obejmował szerokie spektrum stylów i idiomów, od Bacha, Mozarta i Beethovena, poprzez Ysaÿe’a, Brahmsa, Francka, aż po Blocha, Milhauda, Dohnanyia czy Honeggera. Camilla Wicks często promowała utwory mniej znane, zwłaszcza kompozytorów skandynawskich, którzy nierzadko komponowali specjalnie dla niej. Norweski kompozytor i wiolonczelista Bjarne Brustad dedykował jej kilka swoich kompozycji na skrzypce solo. Dała też wiele premierowych wykonań utworów kompozytorów skandynawskich (m.in. Farteina Valena, Haralda Sæveruda, Klausa Egge, Hildinga Rosenberga). Blisko współpracowała również z Ernestem Blochem. W 1958, po siedmiu małżeńskich latach przerwała karierę artystyczną by całkowicie poświęcić się rodzinie i wychowaniu dzieci, których urodziła pięcioro w ciągu 10 lat. Gdy jej małżeństwo się rozpadło Wicks została sama z dziećmi. Wtedy zdecydowała się kontynuować karierę solistyczną. Zajmowała się również nauczaniem i w kolejnych dziesięcioleciach stała się szanowanym pedagogiem i wykładowcą na wielu amerykańskich akademiach muzycznych. W 1970 objęła Katedrę Skrzypiec w Royal Academy of Music w Oslo i otrzymała tam dożywotnią profesurę. Od lat 80. kierowała Katedrą Skrzypiec w San Francisco Conservatory of Music i pozostała na tym stanowisko aż do emerytury, na którą przeszła w 2005.
Dla wielu kolekcjonerów płyt zapisanie Koncertu skrzypcowego Sibeliusa (18 lutego 1952) dla Capitol Records przez Camillę Wicks i Sixten Ehrling, który poprowadził The Symphony Orchestra of Radio- Stockholm pozostaje jednym ze szczytowych interpretacji tego arcydzieła.

Nagranie to jest legendarne, a długa nieobecność płyty w katalogach tylko zwiększyła wielki entuzjazm dla jej powrotu do sprzedaży, jednak nie w postaci płyty, która byłaby następnym wydaniem tej z 1952 roku lecz jedną ze ścieżek dźwiękowych zestawu czterech CD pod wspólnym tytułem „Camilla Wicks: Violin Concertos & Pieces” z 2018 roku (Profil, nr katalogowy: PH18095).

W Violin Concerto op. 47 Sibeliusa Camilla Wicks łączy zrównoważony wirtuozowski talent z bardzo subiektywnym ciepłem. To legendarne nagranie zaliczono do najświetniejszych wersji obok Heifetza, Oistrakha czy Isaaca Sterna. Po ciepłym Allegro moderato, część druga, Adagio di molto, szlachetnie płynie w wolnym tempie. Gra z czasem staje się gorączkowa i tęskna, z westchnieniami i spazmami dźwięku orkiestry. Ostatnia część jest szczególnie naturalna, uzupełniana skrzypcowym bogactwem harmonicznych tonów. Rytmiczna swoboda jest mocno zauważalna. Ten monumentalny spektakl został starannie odrestaurowany dla potrzeb nowej edycji. Wszystkie ścieżki dźwiękowe dają przyjemność i satysfakcję poznawania czystego tworzenia muzyki. Wicks nie ma oczywiście problemów technicznych. Słyszy się, że skrzypaczka wyobraża sobie część koncertu lub krótszą kompozycję jako pewną całość. Bardzo niewielu skrzypków potrafi grać bez podkreślania trudnych technicznie fragmentów przetykanych dramatycznymi przerwami aby jednak zwrócić na siebie uwagę. Na początku jej gra wydaje się powściągliwa, ale szybko wyczuwa się jej niezwykłą siłę muzyczną co może być charakterystyczne tylko dla największych wirtuozów [2]. Wicks w nagraniach używa bogatej palety rubato i portamenti. Jej rytmiczna werwa jest cudowna. Czasami bierze długie łuki w dużych pasażach, czasem krótsze łuki, bawi się dźwiękiem. Kiedy chce dużego, trwałego, projekcyjnego dźwięku, ma to. Kiedy chce brzmieć sottovoce, to brzmi delikatniej niż można by przypuszczać. Płyty oferują jej wczesne nagrania z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych i z roku 60., gdy skrzypaczka była szczególnie atrakcyjnym wykonawcą. Wicks to wciągający muzyk a jej osobowość muzyczna choć bez żadnych ograniczeń, zawsze jednak szanująca grających w orkiestrze bądź towarzyszących w mniejszych składach, o czym można się przekonać słuchając zebranych kompozycji: Sibeliusa Violin Concerto op. 47, Barbera Violin Concerto op. 14, Beethovena Violin Concerto op. 61, Mendelssohna Violin Concerto op. 64 i Auf Flügeln des Gesanges op. 34 No. 2, Czajkowskiego Violin Concerto op. 35, Wieniawskiego Violin Concertos Nos. 1 & 2, Brahmsa Ungarischer Tanz No. 7 for Violin & Piano, Chopina Nocturnes in D major op. 27 No. 2 & in C sharp minor op. posth. for Violin & Piano, Schuberta Ave Maria for Violin & Piano, Kreislera Tambourin chinois, Sarasate’go Introduction & Tarantelle op. 43 i Malaguena, Brustada The Troll’s Windmill for Violin solo oraz Benjamina Santo Domingo i Jamaican Rumba.

 

Arthur Grumiaux, belgijski skrzypek, w 1973 roku otrzymał tytuł szlachecki od króla Belgii Baudouina za zasługi dla muzyki, dzieląc tym samym tytuł z Paganinim. Ale nie tylko to go z wielkim Włochem się kojarzy, bowiem jego gra- doskonała technicznie, przede wszystkim robiła wielkie wrażenie na słuchaczach gdy muzykalność łączył z wyrafinowaną elegancją. Grumiaux nagrywał przez ponad 20 lat dla Philips Records / Decca Records i te najznakomitsze nagrania skrzypka- Haendla, Bacha, Vivaldiego, Michaela Haydna, Schuberta, Mendelssohna, Brucha, Czajkowskiego, Henryka Wieniawskiego i Johana Svendsena, są stale w sprzedaży. Szczególnie godne uwagi wśród jego nagrań są sonaty Ludwiga van Beethovena wykonane z rumuńską pianistką Clarą Haskil. Zestaw 3 płyt- “Arthur Grumiaux / Clara Haskil Beethoven: The Violin Sonatas” (Decca, z 2007 roku).

James Leonard z portalu AllMusic tak recenzuje nagrania Arthura Grumiaux i Clary Haskil:
Na początku 2007 roku zarówno Decca, jak i Brilliant wydali trzy zestawy płytowych sonat skrzypcowych Beethovena w wykonaniu belgijskiego skrzypka Arthura Grumiaux i rumuńskiej pianistki Clary Haskil. Nagrane w 1956 i 1957 roku i pierwotnie wydane na LP przez firmę Philips. Występy te przetrwały próbę czasu. Bezproblemowa wirtuozeria Grumiaux, eleganckie frazowanie i nienaganna intonacja w połączeniu z uczuciowością Haskil i sympatycznym, jeśli nie zawsze doskonałym akompaniamentem, stworzonym dla jednej z najbardziej atrakcyjnych kolekcji dzieł centralnego repertuaru. Pomimo, że wydanie ma swoje lata, każdy szukający kompletnego zestawu sonat powinien na pewno rozważyć jego zakup. Co dziwne, dźwięk wydaje się być zupełnie inny w obu wydaniach- w przypadku Decci  jest duży i dynamiczny ze zdrową porcją pogłosu, podczas gdy dźwięk Brilliant jest suchy i odległy z minimalnym lub przynajmniej zminimalizowanym pogłosem. Jest to bardzo dziwne, bo oryginalny dźwięk LP Philipa był nieco suchy, ale głęboki z rozsądną ilością pogłosu. W związku z tym osoby zainteresowane sonatami Beethovena Grumiaux i Haskil są reprezentowane przez obie reedycje z dwiema bardzo różnymi alternatywami dźwiękowymi.”
Każdy szukający kompletnego zestawu sonat skrzypcowych Beethovena chyba powinien rzeczywiście postawić na półce płytowej tę pozycję obok kompletu Itzhaka Perlmana i Vladimira Ashkenazy’ego albo Jaschy Heifetza i Emanuela Bay’a, tym bardziej że poziom artystyczny jest bardzo wysoki, a dźwięk wydaje się być co najmniej atrakcyjny.

 


[1] Informacje biograficzne Camilli Wicks zaczerpnięte zostały z: 

[2] Dobrze opisane [w biografii] są instrumenty jakich Camilla Wicks od początku kariery używała: w dzieciństwie koncertowała na małych skrzypcach 1/2 Klotza oraz Grancino z 1700 roku. W początkowym okresie swojej kariery grała na skrzypcach 3/4 Tononiego z 1698, których siła brzmienia nie była wystarczająca do solowych występów w dużych salach koncertowych, co szczególnie przeszkadzało skrzypaczce podczas jej pierwszego europejskiego tournée. Rodzice kupili jej wówczas Stradivariusa „Duke of Cambridge” z 1725 roku (oficjalna nazwa instrumentu to Antonio Stradivari, Cremona, 1725 „Duke of Cambridge, Spohr, Bott”; zawiera ona nazwiska jego pierwszych właścicieli). Stradivarius 1725 „Duke of Cambridge” miał burzliwą historię. W 1894 w Nowym Jorku został skradziony skrzypkowi Jeanowi Josephowi Bottowi, który zakupił go w 1872 od Moritza Hauptmanna, głównie jako lokatę kapitału. Bott zmarł rok później. O kradzież został oskarżony sprzedawca skrzypiec nazwiskiem Fletcher, na podstawie zeznania Augusta Gemündera. Gemünder, szanowany lutnik specjalizujący się w kopiach stradivariusów twierdził, że Fletcher sprzedał skradziony Bottowi instrument (w rzeczywistości była to tania kopia). Fletchera skazano na rok więzienia, jednak po trzech miesiącach został zwolniony, mimo iż wciąż nie odzyskano skrzypiec. Zostały one odnalezione dopiero w 1900, u rodziny nazwiskiem Springer. Ustalono wówczas, że nieznany sprawca krótko po kradzieży sprzedał je w lombardzie za 4 dolary. Następnie instrument kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk i nikt nie zorientował się, że to autentyczny Stradivarius. Ostatecznie w lipcu 1902 skrzypce wróciły do wdowy po Botcie, a Fletcher został oczyszczony z zarzutów. Camilla Wicks grała na skrzypcach 1725 „Duke of Cambridge” w szczytowym okresie swojej kariery przypadającej na II poł. lat 40. i początek lat 50. XX wieku. Gdy w 1958 zrezygnowała z kariery solowej, sprzedała Stradivariusa przekonana, że nie będzie już więcej koncertować. Kiedy w latach 60. Wicks wznowiła koncerty solowe, jej długoletni przyjaciel, skrzypek Ruggiero Ricci, podarował jej współczesną kopię należących do niego skrzypiec Bartolomeo Giuseppe Guarneri ‚del Gesù’, Cremona, 1731, „Gibson, Huberman”. Kopię tę, na zamówienie Ricciego, wykonał w 1959 australijski lutnik Arthur Smith. W 1963, podczas swojego występu w Dallas, Ricci zagrał pierwszą połowę koncertu na Guarnerim, a drugą na skrzypcach Smitha, udowadniając, że brzmienie współczesnego instrumentu w niczym nie ustępuje osiemnastowiecznemu. Skrzypce Smitha stały się ulubionym instrumentem koncertowym Wicks, na którym wykonała „najbardziej satysfakcjonujące interpretacje” i z którym nie rozstała się do końca swojej kariery. W wieku 89 lat, nie mogąc już grać, Wicks zdecydowała się sprzedać skrzypce. „Niech wracają do obiegu. Są zbyt wspaniałe, żeby leżeć w szafie”- stwierdziła. 11 maja 2017. Skrzypce Arthur Edward Smith, Sydney, 1959 zostały sprzedane na aukcji Tarisio za 70 000 dolarów.(według Wikipedii)

 


Przejdź do części drugiej tego artykułu >>

Kolejne rozdziały: