Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki

(rozdział siedemnasty, część 2)

 

Tę część siedemnastego rozdziału poświęcam skrzypkowi wszech czasów- Heifetzowi:

Istnieją skrzypkowie, ale oprócz tego istnieje on” (Dawid Ojstrach). On? Czyli kto? To mógł być tylko Jascha Heifetz (Иосиф Рувимович Хейфец). Urodził się w rosyjsko-żydowskiej rodzinie w Wilnie, na Litwie (w 1901 roku), przeniósł się jako nastolatek do Stanów Zjednoczonych, gdzie jego debiut w Carnegie Hall został entuzjastycznie przyjęty. Był wirtuozem od dzieciństwa- Fritz Kreisler powiedział po wysłuchaniu debiutu Heifetza: „Równie dobrze możemy wziąć nasze skrzypce i przełamać je na kolanach”. Miał długą i udaną karierę wykonawczą; ale po urazie prawego ramienia porzucił estradę na rzecz nauczania.

Wielu wyrażało zachwyty na temat gry Heifetza, choćby Itzhak Perlman: „Cele, które postawił nadal pozostają, a dla dzisiejszych skrzypków raczej przygnębiające jest to, że nigdy już nie zostaną osiągnięte”, a Inni twierdzili, że wlał w swoją grę uczucie zawsze mając na uwadze szacunek dla intencji kompozytora. Jego styl gry miał duży wpływ na określenie sposobu, w jaki współcześni skrzypkowie podchodzą do instrumentu. Jego użycie szybkiego vibrato, naładowanego emocjonalnie portamento, szybkiego tempi i wspaniałej kontroli łuku pozwoliło stworzyć wysoce charakterystyczny dźwięk, który sprawia, że gra Heifetza jest natychmiast rozpoznawalna dla jego miłośników. Skrzypek Itzhak Perlman, który sam jest znany ze swojego bogatego ciepłego tonu i wyrazistego użycia portamento, opisuje ton Heifetza jako „tornado” ze względu na jego emocjonalną intensywność. Perlman powiedział, że Heifetz wolał być nagrywany stosunkowo blisko mikrofonu; w wyniku tego można by odczuć nieco inną jakość dźwięku podczas słuchania Heifetz podczas występu w sali koncertowej  [1].

Heifetz dokonał swoich pierwszych nagrań w Rosji w latach 1910–11 (miał wtedy niecałe 10 lat), będąc jeszcze uczniem Leopolda Auera. Te nagrania ukazały się po śmierci Heifetza, wydane na płycie LP jako dodatek do magazynu The Strad. W Ameryce jego pierwsze rejestracje muzyczne nastąpiły po debiucie w Carnegie Hall (w listopadzie 1917 roku) w wytwórni Victor Talking Machine Company / RCA Victor. Przez następnych kilka lat, w latach 30-tych, Heifetz nagrywał głównie dla HMV w Wielkiej Brytanii, ponieważ RCA Victor wycofał się z drogich klasycznych sesji nagraniowych podczas Wielkiego Kryzysu; płyty te zostały wydane w USA przez RCA Victor. Heifetz lubił grać muzykę kameralną- znane są ścieżki dźwiękowe kameralnych kompozycji Beethovena, Schuberta i Brahmsa z 1941 r. zrealizowane z Emanuelem Feuermannem i Arturem Rubinsteinem, a także współpraca Gregorem Piatigorskim (obie formacje były nazywane jako Million Dollar Trio). W pierwszych latach po II wojnie światowej  z powodu zakazu nagrywania przez Amerykańską Federację Muzyków Heifetz aby nagrać związał się z Decca Records, bo ta wytwórnia Decca rozwiązała spór z muzykami, na długo przed tym jak to zrobiła RCA Victor. Nagrał wtedy krótkie utwory, w tym własne transkrypcje kompozycji George’a Gershwina i Stephena Fostera. Nagrania powstawały głównie w małych studiach, zremasterowane cyfrowo wykonania (wydane przez MCA) mają wyjątkowo czysty, wierny dźwięk. Po powrocie „pod skrzydła” RCA Victor (w tej wytwórni kontynuował nagrania aż do wczesnych lat 70), Heifetz nadal nagrywał utwory solowe, kameralne i koncertowe, głównie z Boston Symphony Orchestra pod dyrekcją Charlesa Muncha i Chicago Symphony Orchestra pod dyrekcją Fritza Reinera. W 2000 r. RCA wydała podwójną kompilację CD zatytułowaną „Jascha Heifetz- The Supreme”, która daje próbkę głównych nagrań Heifetza, w tym nagranie Koncertu skrzypcowego Brahmsa z 1955 r. z Reinerem i Chicago Symphony Orchestra; nagranie Koncertu skrzypcowego Czajkowskiego z 1957 r. (z tą samą orkiestrą); nagranie Koncertu skrzypcowego Sibeliusa z 1959 r. z Walterem Hendlem i Chicago Symphony Orchestra; nagranie z 1961 roku Scottish Fantasy Maxa Brucha z Sir Malcolmem Sargentem i New Symphony Orchestra z Londynu; nagranie A-moll Koncertu Glazunova z 1963 r. z Walterem Hendlem i RCA Victor Symphony Orchestra, nagranie Trzech Preludiów George’a Gershwina z 1965 r. (transkrypcja Heifetza) z pianistą Brooksem Smithem; oraz nagranie z 1970 roku Chaconne bez akompaniamentu Bacha z Partity nr 2 d-moll.

Podczas swojej trasy koncertowej do Izraela w 1953 r. Heifetz grał Sonatę skrzypcową Richarda Straussa. W tamtym czasie Strauss jak i wielu innych niemieckich artystów było uważanych przez wielu za co najmniej nazistowskich sympatyków, więc i dzieła Straussa były źle widziane w Izraelu (jak dzieła Richarda Wagnera). Heifetz odpowiadał: „Muzyka jest ponad tym … Nie zmienię mojego programu”.
Radziecki establishment uważał Heifetza i jego nauczyciela Leopolda Auera za zdrajców w swoim kraju [z uwagi na ich emigrację do USA] […] Heifetz bardzo skrytykował reżim sowiecki; potępił Międzynarodowy Konkurs im. Czajkowskiego za uprzedzenia wobec zachodnich konkurentów. Podczas Konkursu Carla Flescha w Londynie Oistrakh próbował przekonać Ericka Friedmana, ucznia Heifetza, do udziału w Konkursie Czajkowskiego, którego był głównym jurorem. Usłyszawszy o tym, Heifetz stanowczo to odradzał, ostrzegając Friedmana: „Zobaczysz, co się tam stanie”. W związku z tym konkurencja spotkała się z międzynarodowym oburzeniem po tym, jak Friedman, już doświadczony wykonawca i artysta nagrywający dla RCA, który występował z Chicago Symphony Orchestra, London Symphony Orchestra i Boston Symphony Orchestra, znalazł się na szóstym miejscu za konkurentami jeszcze na dorobku. Joseph Szigeti poinformował później samego Heifetza, że dał jego uczniowi najwyższe noty. Po, co prawda udanej operacji dla usprwnienia praweg ramienia w 1972 roku, Heifetz przestał dawać koncerty i nagrywać płyty. Mimo że sprawność jako wykonawcy była na dobrym poziomie, a on nadal grywał prywatnie, jego ramię nie pozwalało na trzymanie smyczka tak wysoko jak wcześniej. Pozostało być aktywnym w sferze edukacyjnej, prowadząc najpierw kursy mistrzowskie w UCLA, a następnie na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, gdzie wykładowcami byli słynny wiolonczelista Gregor Piatigorsky i skrzypek William Primrose, a przez kilka lat prowadził także zajęcia w swoim prywatnym studiu w domu w Beverly Hills. W 1987 r., w wieku 86 lat, po upadku w swoim domu wielki skrzypek zmarł.
Katalog nagrań Heifetza jest dobrze reprezentowany, zwłaszcza dzięki wielopłytowym zestawom: 10. płytowemu „The Original Jacket Collection” (Sony Classical– 88697-21742-2),  103. płytowemu „The Complete Album Collection” (RCA Red Seal‎– 88697700502) bądź 24. płytowemu “The Complete Stereo Collection” (Sony Classical– 888430953420).

Jascha Heifetz – The Complete Stereo Collection” zawiera wszystkie nagrania stereofoniczne Heifetza zgrupowane w estetycznym pudełku. Wszystkie tytuły zostały zremasterowane z oryginalnych taśm analogowych do jakości 24-bit / 192 kHz. Powtórzę- niespełna dwa tygodnie po swoim debiucie w Carnegie Hall Heifetz dokonał swoich pierwszych nagrań dla RCA Victor. Dopiero około 40 lat później Heifetz zaczął ponownie nagrywać większość repertuaru skrzypcowego głównego nurtu w stereo. Wydanie tego materiału na płytach CD daje melomanom oszałamiający trójwymiarowy obraz dźwiękowy gry Heifetza gdy był w szczytowej formie artystycznej- Beethoven, Brahms , Koncerty Mendelssohna, Czajkowskiego i Sibeliusa znajdują się w tym zestawie wraz z ostatnią „sesją” wielkiego skrzypka, która była nagraniem na żywo jego ostatniego publicznego występu w październiku 1972 roku. Heifetz w swoim repertuarze miał szeroki wachlarz wirtuozowskich utworów i własne transkrypcje. I takie utwory można również znaleźć w tym zestawie.

W „przebojach” takich jak koncerty Beethovena, Brahmsa, Mendelssohna, Czajkowskiego i Sibeliusa, stereofoniczne odpowiedniki LP ustanowiły nowe standardy- portal ClassicsToday oznajmił: „Heifetz i Munch grają [Beethovena] z klasyczną puszystością i rzeźbioną perfekcją. Jest rzeczą oczywistą, że bezbłędna intonacja i chwytająca artykulacja Heifetza pozostawiają większość innych graczy w cieniu, jest to po prostu największy występ, jaki został nagrany, a dzieło powstało dla Heifetza: Mendelssohn był sam w sobie romantyczną klasyczną powściągliwością i stworzył wirtuozowski pokaz, który wymaga całkowitej kontroli nad instrumentem”. Recenzent z Fanfare o koncertach Brucha i Vieuxtempsa: „Po prostu nie było nikogo, kto mógłby zagrać tę kwiecistą romantyczną muzykę, jak Heifetz… To jest najlepsze nagranie arcydzieł Brucha, jakie kiedykolwiek powstały zarówno pod względem wydajności, jak i brzmienia”.

Jak zauważył krytyk Gramophone: „wątpliwe jest, czy jakikolwiek inny międzynarodowy solista poświęcił tyle czasu i energii muzyce kameralnej, zwłaszcza na koncertach i nagraniach z wiolonczelistą Gregorem Piatigorskim, który rozpoczął się w 1961 roku i jest udokumentowany w tej kolekcji”.


Ostatnie nagranie skrzypka to zapis ostatniego publicznego występu 23 października 1972 r. w Los Angeles. Tutaj jest on kompletny, rozmieszczony na dwóch płytach CD. Krytyk Tim Page napisał, że „program- zarówno w jego planowaniu, jak i jego realizacji- nie różnił się znacząco od tego, który Heifetz mógł zaoferować dziesiątki lat wcześniej. Od początku Sonaty Francka- zachwycony, wyśrodkowany, bezpośrednio liniowy w swoim frazowaniu, nieskazitelnie arystokratyczny w swej naturze- artysta nie może się mylić… Jest coś szlachetnego w konsekwencji Heifetza: niewielu wykonawców sprawowało tak skrupulatną kontrolę nad swoim życiem twórczym”. Niezmiennie „trafiał w cel””, czy to w przypadku Bacha bez akompaniamentu, czy sonat Mozarta i Beethovena, czy Koncertu Czajkowskiego, czy w miniaturach.

Warto zarekomendować parę pozycji z pakietu „Jascha Heifetz – The Complete Stereo Collection”:

  • „Violin Concerto” Głazunowa i „Symphonie Concertante In E-Flat” Mozarta to jedna z pozycji, która według niektórych komentatorów to jedne z najlepszych pozycji Heifetza, w której słodycz, lekkość brzmienia i względna powściągliwość ujawniają więcej „smaku” niż kreacje z lat wcześniejszych. Dźwięk jest bardziej otwarty i ma delikatną fakturę.

  • “Bruch Scottish Fantasy” oraz “Concerto No.5” Vieuxtemps’a (oba koncerty Heifetz wykonał z New Symphony Orchestra, pod dyr. Sir Malcolma Sargenta) zapewne zostały zapisane, aby podkreślić walory skrzypka wszechczasów- gwałtowny ton i fenomenalną wirtuozerię. Oba koncerty brzmią całkowicie przekonująco w rękach Heifetza. Dokumentują zrozumienie wykonawcy intencji kompozytorów i czasu powstania kompozycji, ponieważ są wyraźnie mocno osadzone w idiomie epoki romantycznej.

  • “Concerto in E Minor” Mendelssohna i Prokofiewa “Concerto in G Minor” (Boston Symphony, Charles Munch) są powszechnie uważane za klasyki i słusznie. I właśnie preferuje się późniejsze- z końca lat 50., nagrania koncertów dokonane przez Heifetza, a zwłaszcza koncert Mendelssohna.

  • “Heifetz Plays Gershwin And Music Of France” (z pianistą Brooksem Smithem) może być bliski intencjom kompozytora, bo skrzypek znał Gershwina osobiście. Jascha Heifetz często ograniczał bisy do pierwszego lub trzeciego z trzech preludiów Gershwina, które transkrybował na skrzypce i fortepian. „George Gershwin był moim dobrym przyjacielem”, powiedział kiedyś swojemu kierownikowi trasy koncertowej: „często graliśmy razem. Poprosiłem go o napisanie koncertu na skrzypce, ale zmarł, zanim miał okazję to zrobić” (Schuyler G. Chapin). Inne kompozycje na tej płycie to: Gershwina „Selections from Porgy & Bess”, Debussye’go “a Chavalure / Golliwog’s Cake Walk”, “Beau Soir”, Ravela “Valses Nobles Et Sentimentales: No. 6 & No. 7”, Poulenca „Movements Perpetuels, Saint-Saensa „The Swan” oraz Iberta “Le Petit Ane Blanc”. Nagrany dźwięk z około 1965 roku jest najwyższej klasy.

  • Sonata No. 9 In A „Kreutzer” (na fortepianie towarzyszył Brooks Smith). Słuchacze odnajdą w nagraniu nienaganne frazowanie obu artystów. Równowaga między instrumentami jest dobra i naturalna. Heifetz gra z pełną ekspresją, na co może pozwolić bowiem Smith okazuje się mocno wspierającym partnerem. Można na ścieżce dźwiękowej usłyszeć pewne artefakty, bo ułożenie mikrofonu może było zbyt bliskie… W każdym razie umiejscowienie mikrofonu pozwala wyłowić szczegóły brzmieniowe jakich nie sposób wychwycić będąc na koncercie. Na tym samym krążku umieszczono „Concertos For Two Violins” Bacha z drugim skrzypkiem Erickiem Friedmanem i New Symphony Orchestra of London dyrygowana przez Malcolma Sargenta. Heifetz w tym utworze potwierdza reputację błyskotliwego i wymagającego muzyka by pozostali dotrzymali mu kroku. Podczas gdy Friedman choć czasem obezwładniony przez Heifetza (wielu krytyków to słyszy) próbuje dostosować się do apodyktycznego skrzypka. Zremasterowany dźwięk daje świetny efekt co sprzyja uznaniu tego wykonania za prawdopodobnie najbardziej ekspresyjny pokaz Koncertu Bacha na dwoje skrzypiec d-moll, jaki kiedykolwiek został nagrany.

  • Nie można zaprzeczyć potędze wirtuozerii i precyzji Heifetza gdy gra “Sibelius Violin Concerto In D Minor, Op. 47” z Chicago Symphony Orchestra pod dyrekcją Waltera Hendla (wypełniając chorego Fritza Reinera). Już pierwsze nuty grane przez Heifetza w tym nagraniu wysyłają dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Odkrył cały romantyczny urok koncertu i właściwie uczynił go swoim własnym. Ten 3-ścieżkowy zapis sprawia, że Heifetz jest w odpowiedniej proporcji do orkiestry. Materiał muzyczny został wyprodukowany przez legendarnego Jacka Pfeiffera z Lewisem Laytonem jako inżynierem. Nie ma niczego lepszego w tej dziedzinie póki co.

Podsumowując- nawet jego najzagorzalsi przeciwnicy po wysłuchaniu nagrań z katalogu RCA musieli przyznać, że Jascha Heifetz miał najlepszą technikę skrzypcową pośród muzyków XX wieku (a kilka nagrań z jego koncertów dowodzi, że jego precyzja nie była produkcją studyjną). Zresztą wystarczy posłuchać utworów wirtuozowskich w jego wykonaniu, zwłaszcza to jak łatwo buduje melodie z emitowanych z zawrotną szybkością nut. Wielu wielbicieli skrzypiec gani Heifetza za emocjonalną powściągliwość. Heifetza często oskarżono o bycie zimnym i niczym maszyna doskonała zbytnio. Ale jego techniczna doskonałość, posiadała wyraz sentymentalny, zresztą zamiast potępienia tego kim nie był znacznie lepiej było chwalić jego wyjątkowo mocną osobowość i to, że nie błądził, że doskonale opanował technikę skrzypcową, że zadbał o czysty ton oraz że prezentował pewność siebie w doborze interpretacji utworów. Skrzypek Aaron Rosand powiedział: „Jedna ze wspaniałych rzeczy dotyczących Jaschy Heifetza jest to,  że mówiąc muzycznie, zawsze trafiał prosto w sedno”.

 

[1]  Fragmenty zapisane kursywą zaczerpnięto z  informacji  zamieszczonych w: 


Wróć do części pierwszej tego artykułu >>

Kolejne rozdziały: