Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki
(rozdział dwudziesty szósty, część 2.)

Muzyka da camera to rozległy temat, więc kontynuować zamierzam co rozpocząłem w części pierwszej:

 

Kwartety smyczkowe Dmitrija Szostakowicza należy uznać za wypowiedź ujawniającą najgłębsze myśli i uczucia kompozytora, w dużej mierze niehamowane przez ograniczenia socrealizmu. Kwartety, jako forma muzyczna, jest intymna, nieteatralna, więc trudna do zaliczania ich do takich w jakich można znaleźć deklaracje polityczne, albo społeczne.

Emerson String Quartet zdecydował się zarejestrować cykl na serii koncertów („Shostakovich: The String Quartets”, Deutsche Grammophon, z 2006 roku), które odbyły się w ramach festiwalu muzycznego w Aspen [1] w latach 1994–1999. Wybór takiego sposobu realizacji przynosi ogromne korzyści i skutkuje występami, które dają złudzenie bycia w czasie koncertu. Takiego wrażenia nie można by stworzyć w studio nagrań.

Muzycy  Emerson String Quartet grają technicznie oszałamiająco, szczególnie w przypadku szybszych części. Artykulacja, szczególnie w przypadku szybszych części jest fenomenalna, a intonacja zawsze niezmienna. Zespołowi udaje się również przedstawić pustkę i rozpacz w wolniejszych częściach późnych kwartetów. Piętnaście kwartetów smyczkowych Szostakowicza jest szalenie melodyjnych, odznaczających się lirycznym wyrazem i często bezpośredniością (intymnością). Gra jest nie tylko namiętna i precyzyjna, ale nasycona wyczuwalną intensywnością. W przeszłości Emerson String Quartet byli oskarżani o stawianie techniki przed zrozumieniem i interpretacją dzieł i możliwe, że jest również możliwe, że podobna krytyka jest uzasadniona w przypadku tego cyklu.
Nagrany dźwięk, bezpośredniość gry Emerson String Quartet, jest bez zarzutu. Nie ma żadnej słyszalnej wskazówki że spektakle są tworzone w obecności publiczności, bo oklaski zostały uwzględnione rozsądnie- na zakończenie kilku prac. Zarejestrowane podczas występów na żywo w trzech oddzielnych latach (1994, 1998 i 1999) podczas letniego festiwalu muzycznego Aspen w Kolorado są dowodem na to, że pod względem technicznym nagrania koncertowe mogą konkurować z dokonaniami studyjnymi.

 

W październiku 2016 nakładem Polskiego Radia, ukazała się płyta skrzypka Jakuba Jakowicza i pianisty Bartosza Bednarczyka poświęcona w całości muzyce kameralnej Franciszka Schuberta. Materiał muzyczny nagrano w Filharmonii Narodowej w Warszawie w maju i grudniu 2015 roku i styczniu 2016 roku.


Zanim dokonano nagrań obaj muzycy dopracowywali kompozycje Schuberta na wielu recitalach, więc wybór jest bardzo przemyślany- Fantazja C-dur na skrzypce i fortepian to arcydzieło niezwykle ekspresyjne, ale i wirtuozowskie, a jego struktura kompozycyjna zapowiada przyszły czas w muzyce (prawykonanie w 1828 roku nie było sukcesem, a jej piękno doceniono dopiero w następnym stuleciu). Fantazja stawia przed muzykami bardzo wysokie wymagania techniczne, co powoduje omijanie jej przez muzyków nawet dziś. Jakowicz i Bednarczyk podjęli się nagrania fantazji bodaj jako pierwsi polscy wykonawcy. Dopełnieniem albumu są utwory ukazujące inną stronę  twórczej wyobraźni Schuberta: pełne energii Rondo h-moll oraz Sonata a-moll (zwana także Sonatiną), kompozycja bardziej intymna i prostsza wykonawczo, bardzo “schubertowska”.

O muzyce Schuberta i pracy nad albumem Jakowicz  i Bednarczyk opowiadają w wywiadzie przeprowadzonym przez Jacka Hawryluka,  zamieszczonym w książeczce płyty. Jakowicz i Bednarczyk z Fantazją C-dur zmagają się od dawna, ale dopiero na dwa lata przed realizacją płyty zdecydowali się ją zarejestrować. „Nie spieszyliśmy się, bo nie zależy nam na natychmiastowym efekcie. Żyjemy tą muzyką na co dzień i to ma dla nas wielką wartość” – mówi Jakub Jakowicz. –„ A Fantazja jest onieśmielająca, dlatego cieszę się, że mogliśmy nagrać ją z pomocą dwojga wybitnych reżyserów dźwięku: Andrzeja Sasina i Aleksandry Nagórko, z którymi łączy nas artystyczna przyjaźń. Czuliśmy się bardzo dobrze, komfortowo wręcz, mając ich po drugiej stronie mikrofonu, a jest to wręcz kluczowe, kiedy ma się do czynienia z tak subtelną muzyką. Musi być wtedy bliskość między ludźmi” – uważa Jakowicz.
Jakowicz tłumaczy problemy na jakie natyka się muzyk podczas grania Fantazjii: „Jest w niej dużo nut i nie do końca wiadomo, jak do nich podejść. Skrzypkowie kojarzą Schuberta z łatwymi utworami, a tu niespodzianka: nic nie jest proste, nic nie jest oczywiste. Niektóre fragmenty są technicznie tak trudne jak kaprysy Paganiniego”. Z kolei pianista Bartosz Bednarczyk mówił w wywiadzie dla Polskiego Radia o swojej partii: „Gęsty, bezkompromisowy zapis. Główna myśl biegnie logicznie, aż tu nagle bum!, zupełnie coś innego: skok w jedną stronę, skok w drugą stronę i powrót. A to wszystko w środku taktu. Utrzymane w klasycznej konwencji, gdzie niczego nie da się ukryć ani oszukać”. Ale to właśnie Bednarczyk wiele lat temu oszalał na punkcie Fantazji C-dur i długo musiał przekonywać Jakowicza, aby zmierzyli się z tym dziełem. „Nie znałem jej wcześniej. Posłuchałem. Zabrzmiała ostatnia nuta, skończyło się, a ja pomyślałem wtedy: Boże, i co teraz?” – opowiada pianista. Obaj muzycy znają się bardzo długo, zaczęli grać razem na studiach i od razu spróbowali się wspiąć na „wysoką górę”: zaczęli współpracę od „Sonaty Kreutzerowskiej” Ludwiga van Beethovena. Potem ich koronnym utworem była „Partita” Witolda Lutosławskiego, a teraz „Fantazja” Schuberta.
Dziś, kiedy się słucha duetu Jakowicz–Bednarczyk czuje się spięcie dwóch temperamentów, ale wzajemnie porozumienie. Świetnie się uzupełniają… Jeśli powstające pomiędzy muzykami emocje zdoła się nagrać (a wydaje się, że się udało) i spowodować, że słuchacz je wyraźnie odczuje to do odtwarzacza wkłada meloman ideał, który przynosi artystyczne uniesienie.

 

W wielu utworach Maurice’a Ravela słuchacz wyłowi wpływy różnych stylów muzycznych od jazzu po impresjonizm, zwłaszcza w muzyce kameralnej. W utworach na skrzypce i fortepian poza wymienionym wpływami wpływy odnaleźć można tonalne barwy Debussy’ego i liryzm Francka. Płyta „Ravel: Complete Music for Violin & Piano” w wykonaniu skrzypaczki Aliny Ibragimovej i pianisty Cedrica Tiberghiena, wydana przez Hyperion Records w 2011 roku zawiera: opublikowaną pośmiertnie jednoczęściową Sonatę, z najwcześniejszego okresu twórczego Ravela, oszałamiającą sonatę skrzypcową G-dur o wyjątkowym charakterze i przyjęciu bluesowego idiomu; wymagającą wirtuozerii od wykonawców „Tzigane”.

Rosyjska skrzypaczka Alina Ibragimova i francuski pianista Cedric Tiberghien prezentują na płycie, wciągające w wir muzyczny: relację z pełnego zasobu dzieł Ravela na skrzypce i fortepian, a także Sonatę skrzypcową Guillaume Lekeu (belgijskiego kompozytora z tego samego czasu co Ravel).

Utwory Maurice’a Ravela na skrzypce i fortepian, które duet przedstawia na płycie „Ravel: Complete Music for Violin & Piano”, są powszechnie uważane za jedne z najpopularniejszych w tym gatunku. Kompozycje żywo uchwyciły „epoką jazzu”, szczególnie się ją odczuwa w nagraniu. „Berceuse”- hołdzie Ravela dla Gabriela Faure’a. Skrzypaczka Alina Ibragmiova, laureatka prestiżowej nagrody Royal Philharmonic Society „Young Artist of the Year”, jest ekspresyjna i jednocześnie wykazująca dojrzałość interpretacyjną. Cédric Tiberghien wzbogaca przekaz wyważonym, eleganckim i bezbłędnym wykonaniem. Duet przedstawia niezrównane partnerstwo, prawdziwe zrozumienie i wzajemny szacunek. Nagrania wzbudzają zachwyt.

 

Komplet utworów Karola Szymanowskiego przeznaczonych na skrzypce i fortepian liczy tylko pięć kompozycji, które pochodzą z różnych okresów twórczości kompozytora. Najwcześniejszą jest Sonata op. 9, napisana jeszcze w czasie studiów Szymanowskiego u Zygmunta Noskowskiego przed 1904 rokiem. Utrzymana jest w stylistyce neoromantycznej, ale z indywidualnym rysem, o głębokiej ekspresji i oryginalną kolorystyką. Romans op. 23 z 1910 roku jest pierwszym utworem, który powstał przy współpracy z wybitnym skrzypkiem i przyjacielem kompozytora- Pawłem Kochańskim. „Nokturn” i „Tarantela” oraz „Mity” pochodzą z późnego czasu, w którym Szymanowskiego. Odnajdziemy w nich w pełni ukształtowany, własny styl drugiego okresu twórczości kompozytora – z nawiązaniami do impresjonizm i muzyka orientalna miała wpływ twórczość kompozytora. Kołysanka op. 52 z 1925 roku jest prostą, delikatną kompozycją.

Te utwory znalazły się na krążkach CD podwójnego albumu- „Szymanowski– Complete Violin and Piano Works”, który został zrealizowany przez skrzypka Sławomira Tomasika i pianistę Roberta Morawskiego (Polskie Radio, Fundacja „Skrzypce” im. T. Wrońskiego, Warszawa 2011).

Bogata twórczość Karola Szymanowskiego nie ograniczała się do tylko dużych form: opery, baletu, ale i do mniejszych: pieśni i dzieł na skrzypce i fortepian (powstałe głównie pod wpływem wielkiej przyjaźni z wybitnie utalentowanym skrzypkiem Pawłem Kochańskim, którego ciekawa historia opisana jest w książeczce dodanej do płyty). To wykonanie ma poważnych konkurentów w postaci nagrań Aliny Ibragimovej i Cedrica Tiberghiena dla Hyperion Records oraz Piotra Pławnera i Waldemara Malickiego dla wytwórni Dux. Wszystkie są warte „grzechu”, ale omawiany album ma pewną przewagę- jest znakomicie nagrany, lepiej niż wcześniejsze edycje firm: Hyperion i Dux. Zrealizowane wykonania i zapisane na płytach Polskiego Radia odznaczają się świetną jakością tak techniczną jak i artystyczną. Sławomir Tomasik pokazuje się z najlepszej strony przede wszystkim w bardziej znaczących dziełach, jak Sonata, Opus 9 i późniejszych Mitach. Robert Morawski, niezależnie od utworów, buduje specyficzną atmosferę, która dobrze się wpisuje w twórczość Szymanowskiego. Drobniejsze kompozycje były rzadziej nagrywane. Trzy transkrypcje Paganiniego (Kaprysy: 20, 21 i 24) są niezwykłe ze względu na genialnie skonstruowane przez Szymanowskiego akompaniamenty fortepianowe. Transkrypcja opracowana przez Kochańskiego „Pieśni Roksany” z opery „Król Roger” stanowi świetny przykład na to, że skrzypce są instrumentem zupełnie bliskim ludzkiemu głosowi. Sporą część albumu wypełniają utwory transkrybowane: przez Grażynę Bacewicz Prelude in B minor, Op. 1 No. 1, przez Pawła Kochańskiego „Roxana’s Song from the opera ‚King Roger’”, „Kurpie Song ‚Zarzyjze, kuniu’” i „Dance from ballet ‚Harnasie’” oraz wykonawców „Kurpie Song ‚U Jezioreczka’”.
Ten podwójny album zawierający przekrój przez istotny dział twórczości wielkiego polskiego kompozytora zdobył nagrodę „Fryderyk”  w 2011 roku  w kategorii „Album Roku Muzyka Kameralna”.

 

Anagram Records w 2016 roku wydał „Wieniawski / Kania Cello Sonatas”. Twórczość Józefa Wieniawskiego [2] i Emanuela Kani [3] prawie nikomu nie jest znana, co może być powodem zaciekawienia u tych, którzy muzykę klasyczną lubią.

Tę płytę zrealizował duet: Błażej Goliński (wiolonczela) i Radosław Kurek (fortepian) w Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach [4] pod techniczną opieką reżyserów dźwięku: Joanny Popowicz i Antoniego Grzymały. Obaj kompozytorzy: J. Wieniawski i E. Kania, reprezentują grupę artystów czekających na odkrycie, ale dziś cieszy się o wiele mniejszym zainteresowaniem i uznaniem, choć pozostawił po sobie szereg kompozycji, w tym sonatę E-dur op. 26 na wiolonczelę i fortepian, która została umieszczona na omawianej płycie (to drugie nagranie w dziejach). Sonata prezentuje najlepsze cechy dojrzałego romantyzmu- emocjonalność, kontrasty nastrojów, zmiany tempa i dynamiki oraz wymagania wirtuozerskie. Sonata a-moll na wiolonczelę i fortepian Emanuela Kani to utwór, pełen melodyjnych tematów i efektownych ozdobników, niedawno został wydany z rękopisu przez Błażeja Golińskiego, który jest tu także wykonawcą partii wiolonczeli.

Opinię o płycie najlepiej wraża „Recenzja dorobku habilitanta Pana dr. Błażeja Golińskiego” autorstwa Dominika Połońskiego [5]: „[…] Wybór dzieł zamieszczonych na płycie jest bardzo świadomy i nawiązuje do szerokiej działalności habilitanta na rzecz odkrywania dla szerokiej publiczności często zapomnianych lub wcześniej nieznanych dzieł wiolonczelowych kompozytorów polskich. Już sama możliwość wysłuchania utworów, które nie są wykonywane, znane, zupełnie nowe dla świata wiolonczeli, stanowi wartość w mojej opinii bezcenną prezentowanego dzieła artystycznego. Od pierwszych taktów zwraca uwagę niezwykłe piękno dźwięku Błażeja Golińskiego, jego wrażliwość na barwę i wspaniały dialog kameralny z pianistą Radosławem Kurkiem. Pierwszą część płyty zajmują dwie pozycje z dorobku Emanuela Kani- polskiego kompozytora, organisty i pedagoga żyjącego w latach 1827-1887. Są to: Sonata wiolonczelowa a-moll oraz Romance op. 9. Jak zauważył sam habilitant, i zgadzam się z tą opinią, idąc nawet krok dalej, stwierdzam, że twórczość Emanuela Kani zdecydowanie nie jest odkrywcza czy znacząca dla historii lub literatury wiolonczelowej. Nie zaskakuje i nie wzrusza, jednak  posiada cechy charakterystyczne dla polskiej twórczości epoki postchopinowskiej: jest lekka, bardzo przyjemna w odbiorze, chwilami urocza niczym muzyka Schuberta. Bez wątpienia tak pozytywny  odbiór  przeciętnej partytury Emanuela Kani stał się możliwy dzięki wspaniałej interpretacji i umiejętnościom instrumentalnym Błażeja Golińskiego i doskonałej kameralistyki Radosława Kurka, który towarzyszy mu na płycie. Nie wszystko wzbudziło mój jednakowy entuzjazm. Chwilami  zbyt umiarkowana dynamicznie i przestrzennie gra wyeksponowała w wielu miejscach nieznośny eklektyzm i monotonię twórczości Emanuela Kani. Bardzo słabym utworem jest „Romance” op. 9 Emanuela Kani, jednak habilitant wykonuje go na płycie z lekkością i urodą miniatur Fritza Kreislera. Z przyjemnością powraca się do tej pozycji na płycie dzięki wspaniałemu dopracowaniu artystycznemu przez obu wykonawców. Zdecydowanie ciekawszym dziełem jest sonata Józefa Wieniawskiego- brata słynnego Henryka. Sonata ma bardzo dojrzałą trzyczęściową formę. Wykonawcy w znakomity sposób przedstawili charakter i wyraz części pierwszej: Allegro Maestoso. W części drugiej gra Błażeja Golińskiego zachwyca głębokim brzmieniem, wyrazem, ekspresją i doskonałym opanowaniem techniki instrumentalnej potrzebnej do bezkompromisowego wyrażenia swojej wyobraźni muzycznej. Słuchając cz.2: Andantino uznałem, że w rzeczy samej droga indywidualnych predyspozycji i potrzeb studenta/ ucznia jest najwłaściwszym kierunkiem. Pomimo braku znaczących osiągnięć solistycznych czy konkursowych Habilitant zaprezentował w części drugiej sonaty niezwykły talent artystyczny i metafizyczną umiejętność przekazania swojej wyobraźni w sposób doskonały technicznie poprzez wiolonczelę. Finał: Allegro Brillante e Molto Grazioso nieco mnie rozczarował. Technicznie nadal bez zarzutu i znakomity kameralnie nie oddaje zupełnie charakteru bardzo jednoznacznie określonego przez kompozytora. Nie ma świetlistych kryształów brillante i lekkości grazioso. Jest doskonałe pełne brzmienie wiolonczeli z pominięciem jednak sensu finału (lekkiego kontrastu dla przeżyć części drugiej) tej pięknej sonaty. Coda finału została potraktowana zbyt płytko i pozornie, wręcz populistycznie, co dla mnie było wielkim rozczarowaniem, gdyż całą płytę oceniam naprawdę wysoko. Ma olbrzymią wartość jako obraz wartościowej literatury wiolonczelowej pozostawionej nam przez polskich kompozytorów (nie mamy jej zbyt wiele w codziennym repertuarze koncertowym). Ponadto Habilitant wraz z Radosławem Kurkiem grają wybitnie i płyty słucha się z wielką przyjemnością.” A więc- summa summarum, pozycja godna polecenia (przeze mnie również).

 

Zdarzają się płyty jednego wykonawcy, które gromadzą najpopularniejsze kompozycje jednego okresu muzycznego, na przykład baroku. Taką płytą jest „Pachelbel: Canon / Mozart: Eine kleine Nachtmusik / Albinoni: Adagio” w wykonaniu włoskiego znakomitego zespołu I Musici. Płytę w 1997 roku wydał Philips Classics, a sesje odbyły się w szwajcarskim Musica Théâtre [6] w La Chaux-De-Fonds w 1983 roku.

Na płytę Philipsa I Musici wybrali znakomite, przepiękne, wysoce melodyjne, przeboje muzyki klasycznej: Johanna Pachelbela „Canon In D”, Wolfganga Amadeusa Mozarta „Serenada na orkiestrę smyczkową” G-dur nr 13 KV 525 (znaną jako „Eine kleine Nachtmusik”), Tomasa Albinoniego [7] „Adagio” g-moll, Ludwiga van Beethovena– „Menuet” G-dur i Luigi Boccheriniego „Minuet from strings”.

Kameraliści- I Musici, są fantastycznymi wykonawcami tego repertuaru- „Eine Kleine Nachtmusik” jest prawdopodobnie najlepszym nagranym wykonaniem obok  Marrinera i Akademii St. Martin’s in the Field z 1985 roku, pozostałe kompozycje wykonane są z dbałością stylistyczną i z mocniejszym ukazaniem piękna linii melodycznych. To, co sprawia, że to nagranie jest wspaniałe, to naprawdę cudowne odtworzenie barokowych kompozycji- precyzyjne, spójne, urocze i muzykalne w świetnym środowisku akustycznym zabytkowego teatru w La Chaux-de-Fonds i dobrze wykonanej pracy realizatorów nagrywaniem cyfrowym.
To mało wymagające słuchanie szalenie melodyjnych utworów sprawi prawdziwą przyjemność nawet tym, którzy znają te utwory doskonale, bo po wysłuchaniu wersji przygotowanych przez I Musici może się okazać, że nie ma innej opcji- trzeba wsunąć płytę do odtwarzacza ponownie.

 

 


[1] Miejsca, w których odbywają się koncerty festiwali w Aspen zostały opisane w artykule: „Najsłynniejsze sale koncertowe, które bywają studiami nagrań i najsłynniejsze studia, które publiczności nie wpuszczają. (część dziesiąta)

[2] Józef Wieniawski, według- : (ur. 1837 r. – zm. 1912 r.) był polskim pianistą, kompozytorem, pedagogiem i dyrygentem. Pochodził z rodziny o silnych tradycjach muzycznych. Jego matka Regina, siostra cenionego pianisty Edwarda Wolffa, była jego pierwszą nauczycielką gry na fortepianie. Starszy brat Henryk był jednym z najwybitniejszym skrzypków i kompozytorów XIX wieku, młodszy brat Aleksander – śpiewakiem, natomiast bratanek Adam Tadeusz – kompozytorem i pedagogiem, jednym z inicjatorów Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego. Jednym z pierwszych nauczycieli Józefa w Lublinie był Franciszek Synek. W wieku dziesięciu lat rozpoczął czteroletnie studia w paryskim konserwatorium (1847-1850), gdzie kształcił się w klasach fortepianu Piotra Józefa Zimmermanna i Antoniego Franciszka Marmontela. Nauki kompozycji i kameralistyki pobierał natomiast u Karola Walentego Alkana. Uzyskał szereg nagród z tych przedmiotów. Uczelnię ukończył z najwyższym wyróżnieniem otrzymując Prémier Grand Prix (z gry na fortepianie oraz z harmonii). Technikę gry na fortepianie doskonalił również u wuja Edwarda Wolffa.

[3]  Emanuel Kania, według  , (Uszyce, 26 marca 1827 r. – Warszawa, 16 marca 1887 r.), polski kompozytor, pianista, organista i krytyk muzyczny, jako pianista koncertował w wielu miastach Polski i za granicą. Był również pedagogiem gry fortepianowej. Kształcił się we Wrocławiu u Carla Schnabla, wrocławskiego pianisty i budowniczego fortepianów. Pracował także jako organista we wrocławskim kościele św. Macieja. W 1853 r. osiadł w Warszawie, od 1869 r. został profesorem Instytutu Muzycznego. Był znanym krytykiem i recenzentem muzycznym, znawcą twórczości Fryderyka Chopina. Swoje recenzje muzyczne zamieszczał w czasopismach „Kurier Codzienny” i „Kłosy”. Jako kompozytor pozostawał pod dużym wpływem Chopina. Jego kompozycje cieszyły się w swoim czasie powodzeniem i były wydawane przez renomowane wydawnictwa muzyczne. Spuścizna kompozytorska Kani obejmuje liczne utwory fortepianowe (nokturny, romanse, walce, mazury, polonezy, etiudy), sonatę wiolonczelową, trio fortepianowe, muzykę do wodewilu Jana Kantego Gregorowicza pt. Werbel domowy (wyk. 1860) oraz pieśni (m. in. Marzenie do słów Włodzimierza Wolskiego i Dola do słów Kazimierza Brodzińskiego)

[4] Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego zostało opisane w artykule: „Najsłynniejsze sale koncertowe, które bywają studiami nagrań i najsłynniejsze studia, które publiczności nie wpuszczają. (część piąta)

[5] Dominik Połoński, według , Dominik Połoński (ur. 1977, zm. 2018) – polski wiolonczelista. Jedyny na świecie instrumentalista smyczkowy używający tylko prawej ręki podczas gry.
W 2004 ciężko zachorował na chorobę nowotworową mózgu, w wyniku czego zmuszony był przerwać karierę. Przebył kilka operacji neurochirurgicznych, które uratowały mu życie, jednak w wyniku choroby lewa ręka pozostała już na zawsze bezwładna. Po długiej rehabilitacji powrócił na estradę 18 stycznia 2009 roku, dokonując w Warszawie prawykonania Koncertu wiolonczelowego na prawą rękę Olgi Hans, która napisała ten utwór specjalnie dla niego. Utwory na jedną rękę komponowali dla niego również inni uznani kompozytorzy – Dariusz Przybylski, Andrzej Kwieciński, Artur Zagajewski, Weronika Ratusińska czy Sławomir Zamuszko

[6]  Musica Théâtre w La Chaux-De-Fonds, został opisany w artykule: „Najsłynniejsze sale koncertowe, które bywają studiami nagrań i najsłynniejsze studia, które publiczności nie wpuszczają. (część dziesiąta)

[7]  Adagio g-moll na smyczki i organy , według:  – jeden z najsłynniejszych utworów muzyki poważnej, powszechnie kojarzony z nazwiskiem Tomasa Albinoniego, należy do mistyfikacji muzycznych. W rzeczywistości, do Albinoniego w tym utworze należy jedynie partia basu. Całą nadbudowę (melodia, harmonizacja, rytm i instrumentację) napisał Remo Giazotto (1910-1998). Ów włoski muzykolog pod koniec II wojny światowej odnalazł w gruzach biblioteki w Dreźnie fragment orkiestrowej partii basu nieznanego koncertu (lub sonaty) Albinoniego. Ponieważ reszta partytury zaginęła podczas bombardowania, Giazotto postanowił ocalić resztę, nadając jej kształt dzieła ukończonego i komponując w roku 1949 słynne później Adagio. Wydał je natomiast pod nazwiskiem Albinoniego (po raz pierwszy – Ed. Ricordi, 1958), wskazując siebie jedynie jako redaktora. Powyższy stan wiadomości przetrwał do lat 80. XX wieku. Od roku 1985 Państwowa Biblioteka w Dreźnie (Staatsbibliothek Dresden) w swoich listach i publikacjach regularnie prostuje informację, jakoby kiedykolwiek była w posiadaniu tego rękopisu Albinoniego; zaznacza, że Giazotto nigdy nikomu nie udostępnił rękopisu do wglądu i stwierdza, iż Adagio to utwór, który musiał powstać współcześnie. Adagio Albinoniego otrzymało rozgłos międzynarodowy m.in. dzięki Herbertowi von Karajanowi, który nagrał i często włączał ten utwór do programu swoich koncertów.

 


Powrót do części 1 artykułu >>

Kolejne rozdziały: