Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki
(rozdział dwudziesty siódmy)

Historia muzyki polskiej sięga epoki średniowiecznej, ale trzeba pamiętać, że to nie oznacza prapoczątków muzyki Słowian, lecz to, że w tym czasie pojawiły się pierwsze zapisy nutowe. Najstarszym znanym zapisem słowno-nutowym [1], jaki znalazł się na terenie Polski, jest sekwencja Ad celebres rex cęlice, zawarta w Kodeksie Matyldy z początku XI w. W renesansie znaczenie polskich kompozytorów zyskało na znaczeniu wraz z kompozycjami takich twórców jak: Mikołaj Gomółka [2], Wacław z Szamotuł, Marcin Leopolita czy Jakub Polak. Ważne znaczenie dla kultury muzycznej miało także powołanie w 1543 roku przez króla Zygmunta I Capella Rorantistarum. Istotnym kompozytorem z przełomu renesansu i baroku jest Grzegorz Gerwazy Gorczycki, który reprezentował styl szkoły weneckiej. W baroku prym wiedli: Mikołaj Zieleński, Marcin Mielczewski i Adam Jarzębski. Twórcą dzieła uważanego za pierwsze polskie oratorium („Audite mortales”) jest Bartłomiej Pękiel.. Pod koniec XVIII wieku została wystawiona w Warszawie opera (właściwie wodewil) „Krakowiacy i Górale” z mówionymi tekstami Wojciecha Bogusławskiego i muzyką Jana Stefaniego, która i w dzisiejszych czasach bywa grywana i nagrywana [3]. Romantyzm dla polskiej muzyki był okresem szczególnym, bo nie dość, że wtedy Fryderyk Chopin dał światu arcydzieła muzyki fortepianowej to obok niego tworzyli doskonali kompozytorzy: Michał Ogiński, którego polonezy były chętnie słuchane w europejskich salonach; również salony się szczelnie wypełniały gdy w nich gościły takie postaci muzyki polskiej jak Józef Elsner, Juliusz Zarębski czy Karol Kurpiński. Światową sławę zyskali także: Henryk Wieniawski, Ignacy Jan Paderewski. Twórcą polskiej opery narodowej stał się wtedy Stanisław Moniuszko, uważany (obok Ignacego Dobrzyńskiego) za najwybitniejszego kompozytora polskiego drugiej połowy XIX wieku. Czas współczesny- XX i XXI wiek, to czas (w muzyce) rozpoczęty znakomitymi pracami symfonicznymi Mieczysława Karłowicza był równie obfity jak wiek XIX: w dziedzinie pieśni i dzieł muzyki kameralnej sławą okrył się Władysław Żeleński, również do pomoniuszkowskich wybitnych kompozytorów zaliczyć można dwóch słynnych lwowiaków: Jana Galla i Stanisław Niewiadomskiego. W czas „Młodej Polski” wkroczył najwybitniejszy polski kompozytor po Chopinie- Karol Szymanowski. W drugiej połowie XX wieku międzynarodowe uznanie zdobyli: Grażyna Bacewicz, Witold Lutosławski, Tadeusz Baird, Kazimierz Serocki, Marek Jasiński, Włodzimierz Kotoński, twórca muzyki chóralnej śpiewanej na całym świecie Andrzej Koszewski, a także współtwórcy polskiej awangardy- Krzysztof Penderecki, Henryk Mikołaj Górecki, Witold Szalonek oraz słynący głównie z muzyki filmowej, autor utworów symfonicznych Wojciech Kilar. Urodzeni na przełomie dekady lat trzydziestych, czterdziestych i po roku 50.: Tomasz Sikorski, Zygmunt Krauze, Krzysztof Meyer, Marta Ptaszyńska, Elżbieta Sikora, Andrzej Krzanowski, Eugeniusz Knapik, Aleksander Lasoń, Paweł Szymański i Stanisław Krupowicz, oraz młodsi Hanna Kulenty, Paweł Mykietyn, Agata Zubel, Aleksandra Gryka też mieli okazję zademonstrować swoje talenty.

Muzykę polską stara się od wielu lat przybliżać publiczności wirtuoz skrzypiec Janusz Wawrowski. Odkrywanie i wykonywanie zapomnianych utworów znakomitych rodzimych kompozytorów to jego idée fixe. Ten znakomity muzyk współpracuje z międzynarodową wytwórnią fonograficzną Warner Music w ramach wieloletniego kontraktu artystycznego, którego wynikiem jest jak dotąd pięć wysoko ocenianych albumów. Płyta z 2018 roku- „Hidden Violin” Janusza Wawrowskiego, wydana przez Warner Music, nagrana wspólnie z argentyńskim pianistą Jose Gallardo, prezentuje najpiękniejsze polskie utwory na skrzypce i fortepian, co było sposobem uczczenia przez Wawrowskiego 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę oraz udostępnienia mu (przez mecenasa sztuki Romana Ziemiana) niezwykłych skrzypiec Stradivariusa.

Ten instrument to znacznie więcej niż wspaniałe skrzypce, to ambasador naszej muzyki na świecie. Jego historia i niesamowite brzmienie budzą zainteresowanie natychmiast, kiedy tylko o nim wspomnę i kiedy tylko się pojawia!”- mówi Janusz Wawrowski. Wiele szczegółów dotyczących tych skrzypiec [4] owiane jest tajemnicą. W swej budowie wybiegają mocno ponad okres twórczości nazywany Amatiese. Forma instrumentu nawiązuje już do najwspanialszych egzemplarzy Stradivariego z tzw. okresu złotego jego twórczości. Pozostawały przez lata w rękach prywatnych właścicieli. Wykonywano na nich koncert tylko raz w roku. Dzięki temu jest to obecnie jeden z najlepiej zachowanych Stradivariusów na świecie. Skrzypce powstały w 1685 roku i mimo że upłynęły 333 lata wszystkie jego elementy są oryginalne. „Dziś, kiedy pierwszy Stradivarius przyjechał do Polski po drugiej wojnie światowej jest w moich rękach, wydaje mi się, że spełnia się jedno z moich największych muzycznych marzeń. Te skrzypce to ukryty skarb, który został znaleziony i przekazany mi, abym mógł zgłębić piękno ich brzmienia i ujawnić je całemu światu. Muszę przyznać, że to najwspanialszy instrument, na jakim kiedykolwiek w życiu miałem okazję grać. Skrzypce są doskonale zachowane i utrzymane, mają idealne proporcje geometryczne i cudownie brzmią. Jego ton jest szlachetny, krystalicznie czysty, głęboki i bardzo dźwięczny. To prawie jak autonomiczny organizm. Wibracje, które odczuwam podczas grania, sprawiają wrażenie, że jest zdrowy, że żyje. Dotyk łuku wyzwala niesamowitą energię. Instrument daje mi zdolność wyrażania intensywnych emocji: potrafi elektryzować radością, ale też płakać poruszając umysły i serca słuchaczy. Wierzę, że dźwięk staje się fizyczną, namacalną substancją, którą mogę dowolnie kształtować własnymi myślami. ” – zwierza się Janusz Wawrowski

Płyta demonstruje szerokie spektrum wirtuozerii i muzykalności obu muzyków, jednocześnie skupiając się na cechach i brzmieniu instrumentu. Album wydany jest w bogato zaprojektowanym digipacku, którego zewnętrza są miłą w dotyku aksamitną tekturką. Nagrania zostały zrealizowane w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie, które przygotowali uznani laureaci GRAMMY Aleksandra Nagórko i Andrzej Sasin (z wytwórni CD Accord).


Według notatki jaką znaleźć można w internetowym portfolio  skrzypka: „…’Hidden violin’ to płyta, która tworzy historię. Skrzypce Stradivariusa, na których gra Wawrowski, prawdopodobnie nigdy wcześniej nie były nagrywane. To sprawia, że po raz pierwszy od czasu ich powstania, brzmienie tego drogocennego instrumentu staje się dostępne szerokiej publiczności. Album jest wydany z dbałością o szczegóły – delikatne złocenia oddają barokowego ducha skrzypiec, a aksamitne wykończenie nadaje całości wyjątkowej elegancji. Repertuar dobrany został tak, aby pokazać wszelkie niuanse brzmieniowe i wirtuozowskie możliwości zarówno solisty, jak i jego niezwykłego instrumentu.”

W programie albumu są dzieła Wieniawskiego, Karłowicza, Bacewicz, Różyckiego, fragmenty Harnasiów Szymanowskiego i in. Realizatorzy Aleksandra Nagórko i Andrzej Sasin dokonali perfekcyjnego nagrania duetu Wawrowskiego z pianistą Jose Gallado, co doceniono, bowiem płyta została wyróżniona nagrodzona Fryderykiem 2019 w kategorii „Album Roku Recital Solowy”.

 

Arcydzieło – Koncert skrzypcowy A-dur op. 8 oraz Symfonię e-moll op. 7 (Odrodzenie”) Mieczysława Karłowicza, na płycie wydanej przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina pod nr kat. NIFCCD 067 w 2019 roku, zagrali skrzypaczka Alena Baeva (gra na instrumencie Stradivariusa „Molitor” z 1697 r ) oraz Royal Philharmonic Orchestra pod batutą Grzegorza Nowaka.

Pierwsza kompozycja- Koncert skrzypcowy, wiąże się z postacią Stanisława Barcewicza, dla którego Karłowicz postanowił skomponować swoją pierwszą kompozycję na skrzypce, a druga- Symfonia „Odrodzenie”, w swojej warstwie programowej stanowi wyraz inspiracji kompozytora filozofią Nietzschego, Schopenhauera, ideami modernizmu, ale niektórzy muzykolodzy dopatrują się w niej przede wszystkim idei narodowowyzwoleńczych. Symfonia ta pod względem muzycznym nawiązuje do dzieł wielkich romantycznych symfoników: Czajkowskiego, Wagnera i R. Straussa. Karłowicz po mistrzowsku zorkiestrował dzieło, dbając jednocześnie o wydobycie melodii. Koncert skrzypcowy formalnie opiera się na klasycznym trzyczęściowym cyklu sonatowym, natomiast w warstwie estetycznej jest napisany w stylistyce neoromantycznej. Dziś Koncert jest często spotykany w polskim repertuarze skrzypcowym. Wydana przez NIFC płyta z Koncertem skrzypcowym A-dur Mieczysława Karłowicza w interpretacji artystki z Royal Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Grzegorz Nowaka i Symfonia „Odrodzenie” są rejestracją koncertu z Festiwalu „Chopin i jego Europa” (w 2018 roku).

Dyrygent Grzegorz Nowak poprowadził orkiestrę z zaangażowaniem, wykorzystując szybkie tempa, dzięki czemu muzyka płynie wartko, ale brzmi w sposób bardzo klarowny. Interpretacje są w większym stopniu zwracające się ku klasyce niż charakterystycznej dla okresu romantycznego. Można zauważyć, że przejrzystość i zachowanie dyscypliny w interpretacji sprawiają, że nie ma tu charakterystycznej dla romantyzmu  czasami przesadnej tkliwości i wybujałych nastrojów. W grze brytyjskiej orkiestry jest dużo naturalnego wdzięku świadczącego o życzliwym stosunku do twórczości (niełatwej) polskiego kompozytora.

W Koncercie skrzypcowym wybitna rosyjska skrzypaczka- Alena Baeva (zwyciężczyni XII Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego w Poznaniu) gra gładkim, pełnym i barwnym dźwiękiem, z odrobiną vibrato. Dysponując nienaganną techniką rosyjska skrzypaczka z łatwością prezentowała walory Koncertu Karłowicza.
Płytę należy uznać za atrakcyjny dokument koncertu festiwalowego, ale też jako jedną z najlepszych interpretacji muzyki Mieczysława Karłowicza.

 

 

Henryk Górecki jest wyjątkiem wśród współczesnych kompozytorów, bo stworzył długi poważny utwór, który stał się hitem. Nagranie jego III Symfonii w wykonaniu zespołu London Sinfonietta z sopranistką Dawn Upshaw zdobyło szczyt brytyjskich list przebojów we wczesnych latach 90.

III Symfonia op. 36 „Symfonia pieśni żałosnych” [5]– trzyczęściowa symfonia Henryka Mikołaja Góreckiego, powstała w okresie od października do grudnia 1976 w Katowicach.

Górecki tak opisał tworzenie Symfonii Pieśni Żałosnych: „‚3. Symfonię’ pisałem od 30 października do 30 grudnia 1976 na zamówienie rozgłośni Südwestfunk w Baden-Baden. Prawykonanie odbyło się 4 kwietnia 1977 w ramach XIV Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Współczesnej. Śpiewała Stefania Woytowicz, grała Orkiestra Symfoniczna rozgłośni Südwestfunk pod dyrekcją Ernesta Boura. Symfonia składa się z trzech pieśni. Pierwsza – najdłuższa (ok. 27 minut) – to ścisły kanon przerwany inwokacją sopranu. W temacie kanonu wykorzystałem fragment pieśni kurpiowskiej ze zbiorów ks. Władysława Skierkowskiego. Pieśń druga – najkrótsza – jest rodzajem lamentacji o prostej budowie ABABC. W pieśni trzeciej zastosowałem wariacyjne opracowanie autentycznej melodii ludowej z Opolskiego, ze zbiorów Adolfa Dygacza. Symfonię dedykowałem mojej żonie. Czas trwania około 55 minut.” Symfonia powstała pod wpływem słów wyrytych na ścianie więziennej celi numer 3 pensjonatu Palace przez Helenę Błażusiak: ‘Mamo, nie płacz, nie. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie. Zdrowaś Mario’. Dziewczyna została schwytana 25 września 1944 przez Niemców w Schronisku na Lubaniu i więziona przez gestapo w zakopiańskim Palace. Wspomniane słowa prawdopodobnie nawiązywały do ballady z 1919 roku, autorstwa Anny Fischerówny o Jurku Bitschanie:
„…Do swoich znów się rwie. / Rwie się, lecz pada na nowo… / „Ach, Mamo, nie płacz, nie!… / Niebios przeczysta Królowo! / Ty dalej prowadź mnie…”
W symfonii odznacza się przejście od charakterystycznej dla wcześniejszego Góreckiego atonalności do technik bardziej tradycyjnych. Jej premiera miała miejsce 4 kwietnia 1977 na festiwalu w Royan. Dyrygentem orkiestry był Ernest Bour, a solistką Stefania Woytowicz (sopran). W każdej z części sopran śpiewa do słów innego polskiego tekstu. Pierwszym jest XV-wiecznym polski lament maryjny, drugim – wiadomość napisana na ścianie celi w kwaterze Gestapo podczas II wojny światowej, trzecim zaś – śląska piosenka ludowa o matce szukającej syna, poległego w powstaniach śląskich. Części pierwsza i trzecia napisane są z perspektywy matki, która straciła dziecko, część druga z perspektywy dziecka oddzielonego od matki. Tematami dominującymi w symfonii są macierzyństwo oraz separacja spowodowana przez wojnę. Początkowo utwór i jego kompozytor znany był jedynie krytykom i koneserom, głównie jako jeden z twórców powojennej, polskiej muzyki poważnej. Jednak od 1992, kiedy to wydawnictwo Elektra Records opublikowało symfonię (w wykonaniu London Sinfonietta pod dyrekcją Davida Zinmana), trafiła ona na czołowe miejsca amerykańskich i brytyjskich list przebojów zajmujących się muzyką poważną, przynosząc światową sławę swojemu twórcy. Ponad milionowa sprzedaż, która przerosła nakład współczesnych twórców muzyki poważnej, nie przełożyła się na zainteresowanie innymi dziełami artysty. […]

Wydawałoby się, że przebojowa płyta wydawnictwa Nonesuch z interpretacją Davida Zinmana prowadzącego orkiestrę London Sinfonietta z sopranistką Dawn Upshaw, która stała się właściwie kultowa (głównie za sprawą audycji ClassicFM z 1993 roku) zamknie drogę innym wydawnictwom na całe dekady, ale tak się nie stało. W 2006 konkurencyjną edycją stało się wykonanie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia z sopranistką Zofii Kilanowicz poprowadzonych przez Antoniego Wita (Naxos 8.550822).

Podczas gdy Naxos łączy z Symfonią trzy utwory w dawnym stylu, podobnie jak w przypadku wydawnictwa Nonesuch, australijskie nagranie wydane przez ABC Classics (z 2018 roku) oferuje tylko Symfonię III. To wydawnictwo opatrzone jest tytułem- „Górecki: Symphony Of Sorrowful Songs”, a wykonawcami są Yvonne Kenny (sopran) oraz australijskiej Adelaide Symphony Orchestra pod dyr. Takuo Yuasa. Nagrań dokonano w 2000 roku w Adelaide Town Hall.

„Symphony Of Sorrowful Songs”, który już dziś aspiruje do roli klasyka, wydane przez ABC Classics po raz pierwszy w 2002 roku, a ostatnio jako tom 97 z serii „1000 lat muzyki klasycznej” jest naprawdę konkurencyjnym wydawnictwem w stosunku do wersji Antoniego Wita i Davida Zinmana, ale też wśród 22. innych aktualnie oferowanych wersji. Yvonne Kenny rywalizuje udanie z Dawn Upshaw pod każdym względem- wznosi głos o pięknej barwie nad orkiestrą, która jest rzetelnym wsparciem dla solistki. Wyróżnić należy wiolonczele i basy, które w miarę upływającego czasu odtwarzania pierwszej części kompozycji stają się sugestywniejsze niż inne grupy instrumentów. Istotne znaczenie ma druga część Symfonii, a w niej Yvonne Kenny i orkiestra są odpowiednio bardziej tonowani. Tempo narzucane przez dyrygenta Takuo Yuasa jest szybkie- większe niż w nagraniu London Sinfonietty pod batutą Davida Zinmana, ale na pewno tempo nagrania ABC nie robi wrażenia zbyt szybkiego, raczej to inne są zbyt wolne… Finał przebiega również szybciej niż pierwsze nagranie tej Symfonii wydane przez Nonesuch. Wersja Kazimierza Korda z Filharmonią Warszawską jest jeszcze czasowo dłuższa.

Recenzent Classics Today [6]– Victor Carr Jr w lutym 2002 roku napisał: “Cieszy gdy stosunkowo nowe dzieło orkiestrowe stało się „hitem”, gromadząc publiczność na całym świecie i wielość nagrań prawie tak licznie, jak te z symfoniami Mahlera. Oczywiście nie wiadomo, czy III Symfonia Góreckiego za sto lat przepełni katalog płyt CD […]. Nie ma co gadać, że symfonia gra właściwie sama, w pewnym sensie przeciwstawiając się „interpretacji”. Dlatego biorąc pod uwagę porównywalne siły wykonawcze, niewiele jest rzeczy, które pozwalają odróżnić jedną interpretację od drugiej. Mimo to nagranie Takuo Yuasy jest jednym z najlepszych, jakie pojawiły się do tej pory. Maksymalnie wykorzystuje dźwięczne niskie struny [orkiestry] Adelaide Symphony w długiej, hipnotycznej pierwszej części, znacznie wzmacniając inspirowaną przez muzykę grawitację. Bogaty głos Yvonne Kenny sprawia, że ​​jej pieśń wyraźnie przenika przez orkiestrę. Jej głęboko szczery śpiew, być może mniej anielski niż Dawn Upshaw na płycie Zinmana, niemniej jednak przekazuje pasję tej muzyki. Uzupełnieniem tego jest bardzo skupiona, intensywna lektura Yuasy i chociaż jest o kilka minut krótsza niż konkurencyjne wersje, nie poświęca ani odrobiny promienistej mocy dzieła. Wreszcie, nagranie idealnie oddaje brzmienie orkiestry w bogato rezonującej akustyce Adelaide Town Hall. W katalogu, który już obfituje w świetne Trzecie Góreckiego, nowe wydawnictwo ABC Classics pięknie się wyróżnia.
Czy warto szukać wydania ABC Classics? O tak! Dzieło Góreckiego zasługuje, żeby mieć nawet kilka wersji, ale gdybym miał namawiać do zakupu tego jednego to raczej wskazałbym interpretację Australijczyków, bowiem jest lepiej brzmiącą i jednocześnie nie gorzej wykonana niż dla przykładu Symfonia w interpretacji Antoniego Wita z NOSPR’em.

 

Z inicjatywy muzyków Narodowego Forum Muzyki Filharmonii Wrocławskiej i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii w Szczecinie powstał zespół West Side Sinfonietta, którego debiutancką płytą jest wydana w 2019 roku przez CD Accord- „Moritz Moszkowski”.

W dorobku Moritza Moszkowskiego, polsko-niemieckiego pianisty pochodzenia żydowskiego z przełomu wieków XIX i XX, większą część zajmują dzieła na fortepian, jednak stworzył też wiele kompozycji orkiestrowych, między innymi znakomite utwory, takie jak Preludium i fuga op. 85 na orkiestrę smyczkową, Koncert skrzypcowy C-dur op. 30 i Tańce hiszpańskie op. 12. Wszyscy pianiści znają świetnie Moszkowskiego z niesamowitych koncertów fortepianowych, a „Tańce hiszpańskie”, są właśnie skomponowane, na fortepian, na którym powinni grać dwaj pianiści (na cztery ręce). Ale, że zostały również opracowane na różne inne zespoły to ten fakt wykorzystał zespół West Side Sinfonietta nagrywając tę płytę.


Mamy ‘Preludium i fugę’, gdzie są tylko instrumenty smyczkowe i możemy wsłuchać się w orkiestrę kameralną. Jest Koncert skrzypcowy C-dur na dużą orkiestrę symfoniczną z waltorniami i perkusją, a na końcu przedstawiamy słynne ‘Tańce hiszpańskie’ w bardzo okrojonym składzie, a dokładnie w oktecie” – mówił Marcin Danilewski (skrzypek i dyrygent West Side Sinfonietty) i kontynuował: „Moszkowski w młodym wieku przeprowadził się do Wrocławia, wówczas Breslau. Ale dla naszej orkiestry, która jest orkiestrą wrocławską, najważniejsze było to, że był wrocławianinem. Właśnie dlatego wybraliśmy jego utwory na naszą pierwszą płytę”. „Chociaż Moritz Moszkowski był wirtuozem fortepianu, jednak na płycie ten instrument odgrywa rolę drugorzędną. – Na przykład w Koncercie skrzypcowym i Tańcach hiszpańskich fortepian się pojawia, jednak nie ma roli wiodącej” – powiedział Marcin Danilewski i dodał, że zależało im na pokazaniu różnorodności dzieł tego kompozytora – „Moim zdaniem to będzie bardzo przyjemne zobaczyć, jak różne brzmienia potrafił wydobyć ze swoich utworów pan Moszkowski

„[…] Dorobek Moritza Moszkowskiego zasługuje na żywą, koncertową i nagraniową, pamięć. Coraz częściej sięgają po te nuty młodzi wykonawcy, dowodząc, że publiczność czasów współczesnych Moszkowskiemu nie myliła się, z entuzjazmem przyjmując jego dzieła. „The Musical Courier” retorycznie pytał: „któż nie jest pod wrażeniem czaru tych melodii?”. Warto to pytanie powtórzyć 95 lat po śmierci kompozytora, witając monograficzny album West Side Sinfonietty” – napisał Grzegorz Chojnowski, w eseju zamieszczonym w broszurze albumu.
Nagrań dokonano w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu w maju 2019 roku. Zrobiono to udatnie- brzmienie jest bez zarzutu.

 

W broszurze dwupłytowego albumu „Maksymiuk & Sinfonia Varsovia”, wydanego w styczniu 2016 roku przez Warner Music, czytamy: „Pojawienie się w naszym pejzażu muzycznym niespotykanej miary talentu Jerzego Maksymiuka, a dzięki niemu artystycznego ewenementu, któremu na imię Polska Orkiestra Kameralna, było dla nas wszystkich czymś w rodzaju trzęsienia ziemi – pisze w omówieniu do płyty Adam Rozlach. Najnowszy album „Maksymiuk | Sinfonia Varsovia” to kwintesencja stylu i repertuaru charyzmatycznego Maestro i jego ukochanej orkiestry, której międzynarodową renomę współtworzył i z którą jest silnie związany do dziś.

Dwupłytowy album prezentuje zarówno nagrania archiwalne poddane starannemu remasteringowi, jak i nowe interpretacje zarejestrowane w 2015 roku. Doboru utworów dokonał sam Maestro Maksymiuk. Na płytach znalazły się dzieła Mozarta, Bacha, Rossiniego, a także Debussy’ego, Bartóka czy Strawińskiego. Ważną część repertuaru Jerzego Maksymiuka od zawsze stanowiły utwory polskich kompozytorów, nie mogło ich zabraknąć także i w tej jubileuszowej kolekcji. Obok dzieł Grażyny Bacewicz, Tadeusza Bairda i Adama Jarzębskiego znalazła się także kompozycja samego Maestro (Vers per archi).
„…praca z żadną inną orkiestrą nie dała mi tyle satysfakcji, co moja praca, w charakterze solisty i dyrygenta, z orkiestrą Sinfonia Varsovia”  – Yehudi Menuhin, 29 sierpnia 1991
Album to sentymentalna podróż do czasów gdy Kameraliści Jerzego Maksymiuka zasypywali publiczność swych pierwszych koncertów fajerwerkami techniki i artyzmu niespotykanymi wcześniej w polskim wykonawstwie muzycznym, a także dokument obecnej współpracy słynnego dyrygenta z ukochaną orkiestrą. Płyta jest także cennym kompendium, które przekrojowo wyznacza najważniejsze punkty w dziejach jednej z najbardziej niezwykłych przyjaźni artystycznych na polskiej scenie muzycznej.
Janusz Marynowski, dyrektor Orkiestry Sinfonia Varsovia: Propozycja wydania tego albumu wydała nam się najpiękniejszym możliwym prezentem dla naszego Przyjaciela – Jerzego Maksymiuka, który w 2016 roku obchodzić będzie swoje 80 urodziny. W ten sposób orkiestra chciała podziękować mu za kilkadziesiąt lat muzycznej współpracy. Jednocześnie nowy album jest zapowiedzią naszych przyszłych wspólnych projektów, w tym jubileuszowego koncertu poświęconego Maestro, który odbędzie się w Filharmonii Narodowej 9 kwietnia 2016 roku.
Polska Orkiestra Kameralna powstała w 1972 roku  przy Warszawskiej Operze Kameralnej początkowo jako orkiestra grająca opery kameralne. Jej ambicją była jednak gra koncertowa. Orkiestra usamodzielniła się, a wieloletnia wspólna praca  młodych utalentowanych muzyków z równie młodym dyrygentem Jerzym Maksymiukiem przyniosła efekty. Orkiestra stała się sensacją, szybko zdobywając uznanie w kraju, a także rozpoczynając karierę zagraniczną. Z czasem z Polskiej Orkiestry Kameralnej wykształciła się Orkiestra Sinfonia Varsovia, która podtrzymuje do dziś tradycje słynnego zespołu i jest jedną z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych na świecie polskich orkiestr symfonicznych. W gronie dyrygentów związanych z zespołem znaleźli się obok Jerzego Maksymiuka inni legendarni artyści: Yehudi Menuhin, Marc Minkowski i Krzysztof Penderecki.

Dorota Szwarcman w tygodniku Polityka [7] napisała: „Widząc jego energię, żywotność i kreatywność, mamy wrażenie obcowania z muzykiem wciąż młodym duchem. Kiedyś kojarzony był z piorunującymi tempami, dziś pociąga go poezja, rozmach, przestrzeń, namysł. Dlatego na współcześnie nagraną płytę z Sinfonią Varsovią wybrał „Popołudnie fauna” Debussy’ego i suitę z baletu „Ognisty Ptak” Strawińskiego. ‘Symfonię klasyczną’ Prokofiewa też interpretuje z większym umiarem, niż zapewne uczyniłby to kiedyś; wyrazem jego miłości do muzyki współczesnej jest „Elegeia” Tadeusza Bairda. Nie mogło też zabraknąć własnej kompozycji („Vers per archi”) – w ostatnich latach Maksymiuk dużo komponuje. Kontrastem są pomieszczone na drugiej płycie albumu nagrania z lat 1975–79, dokonane z Polską Orkiestrą Kameralną. Legendarne interpretacje „Tamburetty” Adama Jarzębskiego czy III Koncertu brandenburskiego Bacha, których tempo i dźwięk zdradzają, ile katorżniczej pracy musiało się kryć za takim efektem, rewelacyjne wykonania Sonaty na smyczki C-dur Rossiniego, Divertimenta D-dur Mozarta i zwłaszcza Divertimenta Beli Bartóka przypominają nam o tym kanonie historii europejskich orkiestr kameralnych.”
Ten atrakcyjny, przez wybór przebojowych dzieł klasycznych, ale też rzetelnie zrealizowany technicznie, zestaw jest warty każdej złotówki wydanej przy jego zakupie. Kto lubi Pana Maksymiuka na pewno nie ominie okazji zdobycia tych dwu płyt w jednym opakowaniu (zresztą bardzo estetycznym).

 


[1]  Według:

[2]  O kompozycjach Mikołaja Gomółki wspominałem w artykule „Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych (rozdział szesnasty)

[3]  W 2019 roku NIFC wydał „Cud mniemany czyli Krakowiacy i Górale” w wykonaniu Collegium Vocale 1704 pod dyr. Václav` Luksa

[4] Według:

[5] Według:

[6] Według:

[7] Według:

 


Kolejne rozdziały: