Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki
(rozdział pięćdziesiąty)

 

W ostatnich latach pojawiło się sporo ciekawych realizacji płytowych (zwłaszcza realizowanych przez wytwórnie niszowe) twórczości okresu romantycznego i barokowego co na pewno warto tu odnotować:

 

  • Podwójny album „Bach: Cello Suites”, w wykonaniu wiolonczelistki Alisy Weilerstein, został nagrany w Teldex Studio (Berlin) w lipcu i wrześniu 2019 roku. Płytę wydała wytwórnia Pentatone w kwietniu 2020 roku.

Alisa Weilerstein zdecydowała się nagrać komplet Suit na wiolonczelę Bacha, po swoim uznanym debiucie w wydawnictwie Pentatone z „Transfigured Night” [1]. Te utwory przedstawiają najwyższy poziom, na jaki może się wspiąć każdy wiolonczelista i jedno z najbardziej transcendentnych i satysfakcjonujących doświadczeń dla słuchaczy. Swoimi suitami Bach stworzył w zasadzie bez precedensu solową muzykę wiolonczelową, która na zawsze zdefiniowała ten gatunek i zrównała wiolonczelę barokową z jej bardziej popularną kuzynką, violą da gamba. Odkąd Pablo Casals ponownie umieścił je w centrum uwagi po 150 latach względnego zapomnienia, suity Bacha stały się alfą i omegą dla pokoleń wiolonczelistów. Dla pani Weilerstein radość płynąca z tej żywej, współczesnej, bezsprzecznie żywej muzyki jest samą radością odkrywania. Po latach słuchania i studiowania tych utworów, teraz powierza swoją interpretację słuchaczowi. Od czasu podpisania ekskluzywnego kontraktu z Pentatone, Alisa Weilerstein wydała „Transfigured Night” (2018) i pojawiła się na koncertach fortepianowych Beethovena Part 1 Inona Barnatana, a także na albumie „Old Souls” z muzyką na flet i instrumenty smyczkowe (oba wydane w 2019 roku).
Krytycy muzyczni dobrze oceniają tę płytę:
Leighton Jones w The Classic Reviews: „Alisa Weilerstein okazała się wyjątkową wiolonczelistką i wybitnym muzykiem [wcześniej o tej wiolonczelistce pisałem ty >>], o czym świadczy jej współpraca z solistami Trondheim w Haydnie i Schoenbergu oraz z Danielem Barenboimem w Elgar’ze. Zwracając uwagę na jeden z filarów repertuaru wiolonczelowego — sześć suit Bacha , wnosi odświeżające podejście. Już od pierwszych nut Preludium Pierwszej Suity od razu widać, że to początek przemyślanej podróży […] Jest tu wolność, duch, tęsknota i spontaniczność, jej zmysł grania tej muzyki ewoluuje, rozwija się i płynie. Artykulacja wykonana jest delikatnie z precyzją i starannością; kontrast dynamiki z subtelnością i frazowaniem jest tak naturalny, jak jej użycie rubato […] Nagrana w Teldex Studios w Berlinie w lipcu i wrześniu 2019 r. wiolonczela jest wystarczająco blisko, bez zauważalnego szumu podstrunnicy, co rozprasza uwagę niektórych nagrań, w tym cenionego skądinąd zestawu Stephena Isserlisa. Broszura jest odpowiednio szczegółowa i przyjemna w lekturze, ale to piękno tych pielęgnowanych interpretacji sprawia, że ​​nagranie Weilersteina jest godne pochwały i odświeżające.”
Gramophone w podsumowaniu: „…A więc kolejny wspaniały cyfrowy zestaw Cello Suites, który można umieścić obok Emmanuelle Bertrand, Albana Gerhardta, Stevena Isserlisa, Thomasa Demengi i Yo-Yo Ma (jego najnowsza wersja). A szczególne cechy Weilerstein? Jej postanowienie, by każda część, każdej Suity, błyszczała na własnych warunkach. Nie są systematycznie narzucanym sposobem, ale raczej receptą na ułatwienie pokazania ogromnego zakresu ekspresji cyklu. Nie żeby najlepsi z jej rywali tego nie robili; ale z Weilersteinem cieszysz się wrażeniem bycia eskortowanym przez barokową salę taneczną, przez wszechogarniającego komentatora z wszechstronnym zrozumieniem tego, co gra, czy to intensywność Czwartej Suity, baletowa wielkość Szóstej, czy tragiczne zachowanie piątej. Ma wszystkie opcje, a Pentatone nagrał ją z imponującą prezencją.”
Tim Homfray z The Strad: „…To świetne występy, zawsze przemyślane, zawsze ciekawe i znakomicie zagrane. Nagrany dźwięk jest doskonały.”

 

  • Album „Sachsen-Weimar: Concerti”, nagrany przez Thüringer Bach Collegium 29-31 października 2018roku Johann-Sebastian-Bach-Kirche (Arnstadt), został wydany przez wytwórnię Audite w lipcu 2019 roku.

Na koncerty skrzypcowe księcia Johanna Ernsta IV Saksonii-Weimaru duży wpływ wywarli Bach, Telemann i Walther. Efekty są niewątpliwie włoskie – barokowe przysmaki, skomponowane przez zmarłego o wiele za wcześnie „Vivaldiego z Turyngii”. To wydawnictwo jest debiutanckim nagraniem Thüringer Bach Collegium i wyznacza początek ich współpracy z firmą Audite. Drugi album (dzieła Johanna Bernharda Bacha) ukaże się jesienią 2019 roku i planowane są kolejne projekty. Książę Johann Ernst IV Sachsen-Weimar był wykształcony przez Johanna Gottfrieda Walthera i Johanna Sebastiana Bacha, przejrzał także kompozycje młodego księcia i zaaranżował na własny użytek niektóre koncerty Johanna Ernsta na instrumenty klawiszowe. Georg Philipp Telemann, który dokończył też koncerty skrzypcowe. Rezultaty są niewątpliwie włoskie: raz genialnie wirtuozowskie, innym razem kontemplacyjne i liryczne – skomponowane przez zmarłego o wiele za wcześnie „Vivaldiego z Turyngii”. Thüringer Bach Collegium pod dyrekcją Gernota Süßmutha nagrało sześć koncertów skrzypcowych księcia Johanna Ernsta – wydanych pośmiertnie w 1718 roku przez Telemanna – z ogromnym entuzjazmem. Utwory te łączą się z dwoma kolejnymi koncertami, z których zachowały się oryginalne partie weimarskich orkiestr dworskich: koncert na trąbkę i orkiestrę oraz koncert na dwoje skrzypiec, który przetrwał w adaptacji JS Bacha i został „zrearanżowany”. To pionierskie nagranie ożywia centralny rozdział muzycznej historii Weimaru, w którym swoje miejsce miały także dzieła nadwornego kompozytora Jana Sebastiana Bacha. W kompozycjach Johanna Ernsta muzyczna perspektywa była europejska: w 1713 roku wybuchła istna „Vivaldomania”, aranżowano, naśladowano i naśladowano utwory weneckiego kompozytora. Można tego doświadczyć w koncertach książęcych, pisanych w najpiękniejszym stylu Vivaldiago. (W oparciu o notatki wydawcy- Audite)
Ernst dogłębnie przestudiował styl Vivaldiego. Wszystkie prace składają się z trzech krótkich części, na przemian wolnych i szybkich, co wydaje się wynikiem naśladowania użycia przez Vivaldiego ritornello i rozszerzonych sekwencji, choć jednak trzeba uznać, że muzyka jest charakterystyczna dla Ernsta, koncerty są umiejętnie skomponowane. a niektóre, dzięki transkrypcjom Bacha, wyniesione są do miana arcydzieła, Zespół gra na instrumentach z epoki-  dysponuje nieco chropowatym dźwiękiem, co wcale nie jest wartością ujemną, bo wydaje się całkowicie autentycznym. Czuje się, że Thüringer Bach Collegium wykonuje tę muzykę stylowo, z entuzjazmem i swobodą.
Krytyk magazynu Fanfare tak konkludował: „W sumie wielu będzie się wydawało, że Ernst zasługiwał na uwagę, jaką poświęcili swojej muzyce najwybitniejsi swoich czasów, a nie na zaniedbanie następnych pokoleń mniej wybitnych. Ostatnie nagrania wprowadzają nas w bardzo ujmującego i godnego aspiranta. Słuchaczom może nasunąć się pytanie- skoro kompozytorzy żyjący w czasach Vivaldiego mogli tak głęboko zagłębić się w jego indywidualny styl, dlaczego kompozytorzy naszych czasów tworzą tak blade pastisze? W każdym razie zdecydowanie zalecane”.

 

  • Wytwórnia: Passacaille 15 kwietnia 2022 wydała płytę nagraną przez Naamana Sluchina i Pieta Kuijkena – „Schubert: Complete Works for Violin and Pianoforte


Franz Schubert (zgodnie z notatką wydawcy) był niezwykle płodnym kompozytorem, ale cała jego twórczość na skrzypce i fortepian mieści się na dwóch płytach CD. Jego śmiałe posługiwanie się tonacjami widoczne jest już we wczesnych utworach z lat 1816 i 1817, które wyraźnie odzwierciedlają jego podziw dla Mozarta. Pierwsze trzy noszą nazwę „Sonatina”, prawdopodobnie mającą przemawiać do muzyków amatorów. Są to jednak bardzo złożone dzieła młodego kompozytora. Utwory późne, powstałe w latach 1826 i 1827 na krótko przed jego śmiercią, cechuje wybujała wirtuozeria, a fortepian bywa traktowany jak zastępcza orkiestra.
Piet Kuijken (piano forte) i Naaman Sluchin (skrzypce) poświęcili ponad dziesięć lat na intensywne badania nad interpretacją tych dzieł i pytanie o odpowiednie instrumenty z epoki, w celu oddania optymalnej prawdzie duchowi muzyki Schuberta w jej głęboko ludzkiej głębi: W tych utworach Schubert prezentuje wszystkie możliwe techniczne sztuczki; inwencja jest stale stosowana w strukturze formalnej, największa prostota znajduje się obok oburzającej wirtuozerii i można znaleźć nieskończoną różnorodność barwy.
To doskonała kolekcja prac skrzypcowo-fortepianowych, choć wybór na rynku płytowych jest dość duży, przykładem niech będzie „Schubert: The Complete Works for Violin & Piano” w wykonaniu Jaime Laredoi (skrzypce) i Stephanie Brown (fortepian). Ta para jest równie biegła w rejestrowaniu ciemnych i słonecznych stron utworów skrzypcowo-fortepianowych Schuberta, przy czym obie te strony są najbardziej widoczne w bardzo późnej Fantasy D934. Laredoi i Brown, tworzą zgrany zespół i może się podobać to jednak duet Kuijken i Sluchin może być ulubionym zestawem z uwagi na to, że został bezbłędnie nagrany.

 

  • Album wydany przez wytwórnię Passacaille w maju 2022 roku- „The Art of Resonance. Archlute & Theorbo Music of the Italian Seicento”, nagrany przez szwajcarskiego lutnistę Luca Piancę, przedstawia twórczość wielu kompozytorów XVI i XVII wieku, między innymi: Alessandro Piccininiego, Giovanniego Girolamo Kapspergera,  Maurizio Cazzattiego.

Na początku XVII wieku muzyka we Włoszech uległa radykalnej zmianie (według wydawcy). Od pierwszych eksperymentalnych prób we Florencji ożywienia praktyki muzycznej greckiej starożytności, która nie została szczegółowo przekazana, wykształcił się gatunek monodii, w której śpiewak mógł wreszcie wyrazić wszystkie niuanse tekstu („afekty”), uwolniony od surowych ograniczeń polifonii. Towarzyszące temu monofonicznemu śpiewowi pojawiły się nowe typy instrumentów szarpanych, takich jak archilutnia i teorba, charakteryzujące się przede wszystkim potężnymi rejestrami basu i intensywnymi rezonansami. Nowe wymagania ekspresyjne skłoniły do ​​grania barwami, (de)crescendo i agogiki, aby przekonująco oddać ludzkie namiętności, elementy, które znalazły zastosowanie także w muzyce czysto instrumentalnej, jak w pracach nad tym nagraniem. Rygorystyczność polifonii ustąpiła miejsca stylowi bardziej opartemu na improwizacji, co było szczególnie ważne dla Luca Pianki w jego interpretacji utworów solowych na lutnię i teorbę Piccininiego, Kapsbergera, Melliego i Raimondo.
Ważne w epoce baroku staje się pobudzanie w słuchaczach określonych doznań, a gdy do głosu dochodzi muzyka instrumentalna, rodzą się gatunki dedykowane określonym instrumentom. Ten nurt widoczny jest w pierwszych dekadach XVII wieku zwłaszcza u kompozytorów włoskich. Utwory na omawianej płycie rozbrzmiewają w barwnej, pełnej wyrazu interpretacji lutnisty Luci Pianci, którego archilutnia, która różni się od lutni wielkością swych rozmiarów, długą bardzo szyją i ilością strun, rezonuje w o wiele większym zakres brzmieniowym od częściej stosowanej typowej lutni. Sztuka Luca Pianki tu osiąga piękno- brzmieniowe i wyrazowe.

 

  • Nostalgia – The Sea of Memories”, wydana przez wytwórnię Accent we wrześniu 2020 roku, została nagrana w Église de Franc-Waret przez: Nihan Devecioglu (wokal), Friederike Heumann (viola da gamba) i Xaviera Díaz-Latorre’go (theorbo, gitara). Zawiera kompozycje: Luigiego Rossiego (1598-1653), Claudia Monteverdiego (1567-1643) i Johannesa Hieronymusa Kapsbergera (1580-1651), Alessandro Grandiego (1575-1630), Bartolome’a Salaverdego (1580-1640), Carlosa Goncalvesa (1938), Diego Ortiza (1510-1558), Sieur de Sainte-Colombe’go (1640-1700).


Morze Śródziemne od wieków było centrum przesiedleń i migracji. Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego ludzie osiedlili się na terenach wyludnionych przez lata wojny, wypędzeń i ucieczek. W 1492 r. hiszpańska rekonkwista doprowadziła do wypędzenia Żydów sefardyjskich, którzy sprowadzili swoją kulturę do wielu krajów basenu Morza Śródziemnego. Nawet dzisiaj Morze Śródziemne ponownie odgrywa niechlubną rolę w ucieczce i wypędzeniu. Niemiecka gambistka Friederike Heumann wykorzystała to jako okazję do zaprezentowania wraz z turecką pieśniarką Nihan Devecioglu i hiszpańskim gitarzystą Xavierem Díaz-Latorrem wielu starożytnych kultur wokół Morza Śródziemnego: tradycji ludu sefardyjskiego, pieśni z Libanu, Turcji, Armenii i Grecji, muzyka artystyczna od Wenecji po Fado w Hiszpanii i Portugalii, której wpływy sięgają aż do Ameryki Południowej” (opis według notatki wydawcy).
To nowe spojrzenie na muzykę z ziem z obrębu Morza Śródziemnego z okresu wczesnego baroku łączy muzykę z głównych kultur nadmorskich – greckiej, włoskiej, judeo-hiszpańskiej i arabskiej – z ariami z oper barokowych, które zakorzenione są na tych samych wybrzeżach. Ta kolekcja to coś więcej niż muzyka – to lekcja jednomyślności. Na przykład- tożsamość i muzyka Kapsbergera ,znakomicie ilustrują sens tego intrygującego albumu. Kapsberger miał na imię Giovanni Girolamo, żył pomiędzy 1580 do 1651 rokiem, jego ojciec był austriackim wojskowym, a udał się do pracy u papieża w Rzymie, pisząc energiczne linie dla instrumentów szarpanych, które w żadnym wypadku nie były chrześcijańskie w stylu. Był człowiekiem wielokulturowym. A jeśli usłyszy się w jego muzyce minimalizm XXI wieku, to nie powinno budzić zdziwienia. To, co się pojawia wciąż powraca. W podobnym duchu łączył dźwięki Monteverdi, które słyszał w weneckim porcie, z początkiem sztuki, która później stała się operą. Aria Monteverdiego w tym zestawie ścieżek dźwiękowych słodko przechodzi w hymn suficki z Turcji i sefardyjską pieśń weselną, przybywającą z Grandy przez Saloniki. Słuchaczowi pozostaje dostosowanie się do pochodzenia pewnych tonów czy brzmień. To wszystko przecież jest muzyką i ten album przypomina nam o uniwersalności sztuki. Muzyka tu płynie od melodii do melodii jak woda w łagodnej rzece. To lekcja dogadywania się… „Nostalgia The Sea of Memories”,  jest wydawnictwem koneserskim, w stylu minimalistycznym, ale w mniejszym stopniu z wygenerowaną w studiu ‘kliniką’ lub technikami mikrofonowymi niż z akustycznym otoczeniem i sprzężeniem zwrotnym XVII-wiecznego kościoła katolickiego w Walonii, regionie Belgii. Grająca w gamba Friederike Heumann, uznana za współproducenta wykonawczego, odpowiedzialna za koncepcję i koordynację projektu, studiowała u Jordi’ego Savalla (goszcząc później w składach René Jacobsa, Emmanuelle Haïm, Williama Christie i Tonego Koopmana). Urodzony w Barcelonie Xavier Díaz-Latorre jest członkiem zespołów Savalla- Hesperion XXI, La Capella Reial de Catalunya i Le Concert de Nations. Należą się też pochwały. amerykańskiej etnomuzykolog Katherine Meizel (Uniwersytet Stanowy Bowling Green, Ohio) za napisanie interesującego eseju po angielsku, francusku, niemiecku, z tekstami piosenek. Wspaniała, interesująca płyta!

 

  • Album „CPE Bach: Sonatas & Rondos” w wykonaniu pianisty Marca-Andre Hamelina, nagrany w dniach 21-25 stycznia 2021 roku w (Worcester, Massachusetts), został wydany w grudniu 2021 roku przez Hyperion Records.

Muzyka Carla Philippa Emanuela Bacha stawia przed wykonawcą złożone wymagania stylistyczne, jak mało który z tamtych czasów, niezwykłą dramaturgię i intensywność złagodzoną oświeceniową elegancją i wpływami baroku. Występy Marca-André Hamelina wyznaczają nowe standardy w tym nieskończenie absorbującym repertuarze (według notatki wydawcy). Te występy ocenili krytycy muzyczni znaczących magazynów w ten sposób:
Gramophone: „Dwie hojnie wypełnione płyty Hamelina są mocnym argumentem nie tylko za historycznym znaczeniem kompozytora, ale także za przydatnością współczesnego fortepianu do jego nieograniczonego lotu wyobraźni i niepokojącego zestawienia… przez cały program zachwyt i rozkosz Hamelina są bardzo zaraźliwe. Informacyjny esej książkowy jest autorstwa Mahan Esfahani, który sam jest doświadczonym interpretatorem CPE Bacha na klawesynie. Krótko mówiąc, nie wyobrażam sobie lepszego wprowadzenia do CPE Bacha na współczesnym fortepianie niż te dwie radosne płyty
The Arts Fuse, USA „Hamelin, muzyk obdarzony nadzwyczajnymi talentami, sprawia, że ​​czujemy się tak, jakby kompozytor powrócił na Ziemię, odkrył wspaniałość współczesnego fortepianu i improwizuje muzykę na naszych oczach”
Classical Music Sentinel: „Hamelin z pewnością wydobywa cały urok, finezję i wyrafinowanie nieodłączne tej muzyce. Równowaga i perfekcyjnie oceniona równowaga dynamiczna między rękami, płynne frazowanie i temperowane rubato, wszystko to składa się na całość, aby oddać muzyce pełną sprawiedliwość. Istnieje tendencja, by muzyka z tamtego okresu brzmiała schematycznie, ale Hamelin tak tego nie widzi. Pod jego niezwykle wnikliwą interpretacją każda fraza, ozdoba, harmoniczny zwrot brzmią świeżo, muzycznie i innowacyjnie
MusicWeb International: „Często pojawia się nagranie, które podnieca, całkowicie satysfakcjonuje i zaznacza wszystkie właściwe pola; ten krążek jest jednym z takich… Oszałamiająca wirtuozeria Marca-André Hamelina, czysta muzykalność i poczucie dramatyzmu pokazują te wspaniałe dzieła w ich najlepszym wydaniu. Jasno brzmiący Steinway i doskonała akustyka składają się na zwycięską kombinację. Notatki z książeczki naukowej są dziełem Mahan Esfahani, wygodnie przetłumaczonym na język francuski i niemiecki…
Audiophile Audition: „…jak zwykle brzmienie Hyperiona jest niedoścignione. Scena dźwiękowa ma idealny rozmiar dla tej najbardziej eleganckiej muzyki kameralnej

 

  • Album „Smetana, Dvořák, Olivier Schnyder Trio – Bohemian Rhapsodies” nagrany przez Oliver Schnyder Trio (Oliver Schnyder- fortepian, Andreas Janke- skrzypce i Benjamin Nyffenegger- wiolonczela) 23 i 24 maja 2020 roku w Tonhalle Maag (Zurych, Szwajcaria). Andreas Janke grał na skrzypcach Carlo Bergonziego, „Hozier, Andrews” z lat 1733-39. Płytę w lipcu 2022 wydała wytwórnia Prospero Classical (nr katalogowy: PROSP 0033)w formie tzw. Digibooka.


Oliver Schnyder Trio (według notatki od wydawcy) gra dwa arcydzieła muzyki czeskiej: Trio fortepianowe g-moll op. 15 Bedřicha Smetany i słynne Trio nr 4 e-moll op. 90, „Dumky” Antonina Dvořáka. Na swój aktualny album Trio wybrało tytuł „Bohemian Rhapsodies”. Z jednej strony nawiązuje to do geograficznego pochodzenia nagranych utworów, z drugiej jest to celowy hołd złożony albumowi „Bohemian Rhapsody” popowej grupy Queen, który ukazał się w październiku 1975 roku. „Bohemian Rhapsody”; może oznaczać „Bohemian Rhapsody” lub „Rhapsody of a Bohemian”. A Smetana i Dvořák mogą być również postrzegani jako „bohemy” w pewnym sensie, jak żywo wyjaśnia muzykolog Eva Gesine Bauer w swojej czytelnej i szczegółowej broszurze.
Sarah Batschelet [2]  22 maja 2021 r. pisała: „The Marina Korendfeld Concert Series powstała 25 lat temu z niezależnej inicjatywy w Baden w Szwajcarii, mieście oddalonym o około 20 minut od Zurychu, aby zaoferować utalentowanym młodym muzykom platformę do występów przed niewielką publicznością. Jednak w ciągu ostatnich dwóch i pół dekady w serii regularnie występowali również bardziej uznani soliści i formacje kameralne, zachęcone stale rosnącą renomą. Występ Oliver Schnyder Trio był jedną z trzech takich propozycji w maju tego roku. Do Schnydera, wybitnego pianisty z lokalnymi korzeniami, dołączyli inni znakomici muzycy: Andreas Janke, skrzypek i pierwszy koncertmistrz Tonhalle Orchester Zürich oraz Benjamin Nyffenegger, jej solista wiolonczelista. W programie znalazły się utwory zarówno Bedřicha Smetany, jak  i Antonína Dvořáka, czyniąc koncert czymś w rodzaju czeskiej rapsodii dla 50-osobowej publiczności zdystansowanej społecznie. Biorąc pod uwagę ograniczenia Covid, koncert odbył się w miejscowym kościele parafialnym w mieście Wettingen, który, choć większy niż zwykła sala serialu, miał niezwykle dobrą akustykę. Oliver Schnyder jest wytwornym poetą przy fortepianie; eksploruje pełny wymiar treści emotywnych w każdej partyturze, ale nigdy nie robi niczego efektownego kosztem precyzji i przejrzystości. To powiedziawszy, fortepian wyraźnie szarpie za struny serca w Trio fortepianowym g-moll, które Smetana napisał krótko po tym, jak w 1855 roku stracił ukochaną [która zachorowała] na szkarlatynę i uzdolnioną muzycznie córkę, gdy miała zaledwie 4 lata – i to tylko rok po śmierci jej młodszej siostry. Tak więc, choć dzieło miało być bardzo dramatyczne, a nawet szorstkie, o ile odzwierciedla tragedię śmierci dziecka, jest w pewnym sensie prawdziwym Klageliedem i ewidentnie przywołuje dziecięcą niewinność w przekonujący sposób. Dla wszystkich trzech muzyków dzieło jest mocno umięśnione, ale jest też uświetnione pięknymi lirycznymi i zabawnymi momentami, które ostatecznie sprawiają, że historia przegranej jest o wiele bardziej przejmująca. Na przykład w drugiej części linia wiolonczelisty Benjamina Nyffeneggera była często bliska rozdzierania serca; w ujęciu współczesnym, zarówno lirycznym, jak i żałosnym jak film tragiczny. Po Smetanie pojawiła się kolejna perełka: Trio fortepianowe Dvořáka nr 4 w g-moll, op.90  „Dumky”, którą kompozytor ukończył i miał prawykonanie w Pradze w 1891 roku. Tu, w Wettingen, 130 lat później, wszyscy trzej świetni muzycy tkali swoje partie w harmoniach, które demonstrowały niezwykłą równowagę brzmieniową i fakturalną dzieła. Fortepian Schnydera był przez cały czas swego rodzaju blaskiem gwiazd, nawet jeśli zawierał w basie bijący dzwon śmierci, podczas gdy wiolonczela cieszyła się chwilami, które przywoływały ujmującą, jeśli nie sentymentalną kołysankę. Jednak we wszystkich sześciu częściach trio doskonale sprostało wymaganiom czeskiego lamentu Dvořáka, a wymiana wizualna między muzykami była sama w sobie przyjemnością. Rzeczywiście, choć miejscami posępne i ciężkie, trio okazało się na końcu utworu niemal beztroskie, a nawet jasne. Tę znakomitą konfigurację trio dało bardzo cenionej publiczności.”

 

  • Płyta „Purcell: Music For Queen Mary” w wykonaniu Monteverdi Choir, Monteverdi Orchestra, Equale Brass Ensemble pod dyr. ‎Johna Eliota Gardinera, nagrana w lutym 1976 w Rosslyn Hill Chapel (Londyn, Anglia), została wydana w 1977 roku przez wytwórnię Erato.


Purcell [3] skomponował uroczysty utwór na każde urodziny sześcioletniego panowania królowej Marii, ale „Come ye Sons of Art.” (1694) jest najbogatszym i najbardziej świątecznym ze wszystkich. Jeszcze większa jest wspaniała i przejmująca „Ode For The Birthday Of Quenn Mary” (1695), utwór, który dodaje poczucia retrospektywnej melancholii, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że został również zagrany na własnym pogrzebie Purcella w Opactwie Westminsterskim kilka miesięcy później. To nagranie jest niczym innym jak objawieniem i klejnotem wśród nagrań muzyki dawnej Johna Eliota Gardinera. „Come ye Sons of Art.” otwiera pięknie ułożona uwertura, w której smyczki i trąbki współgrają, wywołując atmosferę oczekiwania. Następuje radosna część zaaranżowana na kontratenor solo, w której wezwaniu do „świętowania tego triumfalnego dnia” wtóruje pełny chór przy akompaniamencie trąbek. Ta kombinacja gra na mocnych stronach Gardinera, a świąteczna atmosfera jest znakomicie przywołana, mimo że chór jest przez cały czas powściągliwy. Z pozostałych części szczególnie piękne jest współdziałanie fletu i bogatych smyczków w „Strike the Viol”. Thomas Allen, jest niesamowity w „The day that such a blessing gave”. Felicity Lott śpiewa najdelikatniejszą arię „See Nature, rejoicing”, przy akompaniamencie lekko granego oboju obbligato (niestety w tej budżetowej reedycji instrumentaliści nie są zidentyfikowani). Allen i Lott spotykają się w końcowej części „See Nature, rejoicing”, zanim pełny chór, trąbki i perkusja zapewni odpowiednią kodę. Oczywiście dostępnych jest wiele nagrań tego utworu. Szczególnie dobre interpretacje zapewniają The King’s Consort pod batutą Roberta Kinga (z wytwórni Hyperion) oraz Taverner Choir and Players pod batutą Andrew Parrotta (z Virgin), ale nagranie Gardinera jest naprawdę wyjątkowe. Królowa Maria miała zaledwie 32 lata, kiedy zmarła na ospę. Nie ma wątpliwości, że Purcell, ówczesny organista Opactwa Westminsterskiego, znakomicie zareagował na zadanie dostarczenia odpowiedniego muzycznego epitafium. Muzyka na pogrzeb królowej Marii składa się z siedmiu części, z których marsz, najsłynniejsza jest oprawa trąbek i kotłów. Podejście Gardinera polega na podkreśleniu dostojeństwa muzyce, pięknie przestrzeganej przez Chór Monteverdi w trzech zdaniach pogrzebowych. Akustyka kaplicy Rosslyn Hill wydaje się idealnie pasować do tego przejmującego utworu chóralnego. Nie ma jasności między różnymi instrumentami i głosami, ale to po prostu podnosi na duchu, melancholijny tekst.  Dwukrotnie pojawiająca się Canzona rozdziela zdania pogrzebowe i brzmi niezwykle nowocześnie – niemal minimalistycznie w motywacyjnej grze instrumentów blaszanych. Po raz kolejny rozczarował mnie brak informacji o zawodnikach, którzy bez wyjątku grają znakomicie. Po ostatnim zdaniu pogrzebowym, Ty znasz tajemnicę naszych serc , powraca pochód i kończy się wspaniały cykl. Podobnie jak w przypadku „Come ye sons”, wykonanie muzyki żałobnej przez Gardinera ma głębię i powagę, której brakuje w innych wersjach. Ogólnie rzecz biorąc, w samym przedstawieniu można znaleźć bardzo mało do krytykowania. Biorąc pod uwagę, że ma nagranie już ćwierć wieku, jakość nagrania uznać należy  jako wzorową i bardzo realistyczną. Opakowanie jest pozbawione wyobraźni, ale pomijając brak informacji na temat instrumentalistów (i instrumentów), jest adekwatne, biorąc pod uwagę super budżetową cenę. Ta płyta jest bez cienia wątpliwości, bez której nie chciałoby się obejść.Płyta rzeczywiście robi wrażenie jak najlepsze- śpiew chóru Monteverdi jest wyjątkowo dobry i został dobrze nagrany. Naturalna rytmiczność „Music for Queen Mary” i łagodna ekspresja artyzmu Gardinera urzekają słuchacza. Michel Garcin znany dyrektor artystyczny Erato  od 1953 roku, był pierwszym, który zapewnił Sir Johnowi Eliotowi Gardinerowi naprawdę produktywne warunki pracy, dzięki której mógł wyrazić siebie. Rozpoczęli owocny okres współpracy w 1975 roku, a w lutym 1976 nagrali pierwszy wspólny album: poświęcony Purcellowi, ten właśnie- „Music for Queen Mary”, który osiągnął status legendy.

 


 

[1] Według notatki wydawcy-

[2] Według:

[3] W oparciu o recenzję red. Petera Brighta:

 


Kolejne rozdziały: