Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział dwudziesty czwarty, część 1.)

Istnieje socjologiczne pojęcie- „kobieca muzyka” (Women’s music), które rozumie się jako muzyka tworzona przez kobiety, muzyka dla kobiet bądź jako muzyka o kobietach. Nawet nie chodzi o podział na muzykę damską i męską, lecz o zwrócenie uwagi na relacje pomiędzy udziałem kobiet w szeroko rozumianej kulturze muzycznej… Nie będę kontynuował tych rozważań bo ten wstęp potrzebny jest mi tylko po to by jakoś uzasadnić to, że chcę cały rozdział (w dwóch częściach) poświęcić znaczącym dla muzyki folk, ale i progresywnej, kobietom. Część pierwszą poświęcam wyjątkowej artystce- Joni Mitchell [1] :

 

 

Debiutancki album Joni Mitchell z 1968 roku, „Song to a Seagull”, w recenzjach jest określany arcydziełem czystego folku. Od czasu wydania debiutu wyprodukowano ponad 100 wersji „Song to a Seagull”, w tym 60 winylowych reedycji, na przykład:

  • Song To A Seagull”, zremasterowana przez Berniego Grundmana, żółta winylowa płyta wydana w lipcu 2023 roku przez Reprise Records (nr kat.- 08122788257).

Recenzje winylowego albumu „Song to a Seagull” z 2003 roku określają album jako urzekające, oszczędne, folkowe brzmienie, prezentujące unikalną gitarę i eteryczny głos Joni Mitchell. Niektórzy słuchacze uważają jednak, że wcześniejsze tłoczenia są lepsze ze względu na ich autentyczne, analogowe ciepło, a ostatnie remastery wywołują debatę na temat zmian w jakości dźwięku. Audiofile często chwalą oryginalne lub wysokiej jakości tłoczenia za bogate brzmienie, ale zauważają dziwactwa starych winyli; nowe wersje dzielą fanów – jedni cenią sobie klarowność, a inni tęsknią za „mrocznością” oryginału. Album jest ceniony za intymny klimat, często tylko Joni Mitchell i jej gitara, z pomysłowym fingerpickingiem [3] i bogatym, czystym wokalem. W opinii kytyków muzyka płyty opisywana jako psychodeliczny folk ze średniowiecznymi akcentami, charakteryzuje się pogłosową, przestrzenną atmosferą i nietypowymi zmianami akordów. Produkcja Davida Crosby’ego słynie z lekkości, niekiedy prowadzącej do mglistego brzmienia, z Stephenem Stillsem na basie w jednym utworze. Nagrania: „I Had a King”, „The Dawntreader” i utwór tytułowy są często chwalone za swoje piękno i atmosferę. „Mrożący krew w żyłach” wysoki rejestr i płynna kontrola głosu Mitchell są bardzo chwalone.

Dyskusje na temat tej reedycji często koncentrują się na tym, czy redukcja szumów lub techniki remasteringu poprawiły, czy też stłumiły unikalną atmosferę oryginału… A więc może kupić powinno się wersję cyfrową?

  • W przypadku wersji cyfrowej „Song to a Seagull”, zwracam potencjalnym kupującym uwagę na zremasterowaną z oryginalnych taśm-matek reedycję CD, wyprodukowanego z użyciem procesu HDCD (High Definition Compatible Digital), wyprodukowaną w roku 2000 przez Reprise Records (nr kat.– 7599-27441-2). Album został zmasterowany przez Joe Gastwirta.


Recenzje płyt CD z lat 2000., prawdopodobnie wpisują się w dyskusje na temat wydań HDCD (High Definition Compatible Digital), które były popularne w tamtym czasie i miały na celu poprawę brzmienia wcześniejszych edycji. Konkretne opinie wydań CD z tego czasu mogą odnosić się do reedycji lub remasterów o różnej jakości dźwięku, przy czym niektórzy fani preferują oryginalne, analogowe brzmienie od późniejszych cyfrowych prób, które mogą pozbawić je ciepła i klarowności. Recenzenci konsekwentnie chwalą jej poetyckie, narracyjne teksty, zwracając uwagę na sposób, w jaki maluje obrazy miejskiego życia i natury, co od samego początku ugruntowuje jej pozycję wielkiego talentu. Album tworzy charakterystyczny, często upiorny lub oniryczny nastrój, wzmocniony unikalnym, niekiedy upiornym, wokalem i instrumentacją (jak dźwięk „banshee” w „Nathan La Franeer”).
Reedycja oryginalnego miksu pozwala doświadczać bardzo intymnego, oszczędnego brzmienia wokalu i gitary, ale potencjalnie z przestarzałymi cechami produkcyjnymi epoki, natomiast próby oczyszczenia brzmienia (jak te z lat 20. XXI wieku) budziły kontrowersje, a niektórzy fani uważali, że pozbawiły ją oryginalnej magii. Album jest uznawany za wybitny, ale ma również potencjał rozwoju, a wielu recenzentów z niecierpliwością oczekuje jej przyszłych dokonań

 

 

Joni Mitchell ma szczególny dar do pisania osobistych piosenek o ciernistej stronie życia, co szczególnie uwidoczniło się na albumach takich jak „Ladies of the Canyon” i „Blue”, zresztą na wcześniejszych również. Mitchell przyniosła do muzyki pop również wyjątkową inteligencję i elokwencję i żeby tego co dobrego zrobiła dla muzyki słuchanej przede wszystkim przez młodych słuchaczy włączała udanie jazz i „muzykę świata” do swoich dzieł na długo zanim to stało się modne. Mitchell stała się jedną z najbardziej odważnych artystek swojego pokolenia, a także kluczową inspiracją dla wielu kobiet aspirujących do bycia w muzyce tzw. kimś.
Gdy Joni Mitchell zaczęła zdobywać po swoim debiucie- „Song to a Seagull” wierną grupę wyznawców, jej drugi tytuł z 1969 roku- „Clouds” (nagrany w A&M Studios w Hollywood, Kalifornia), budował szeroką popularność, bo wysoka sprzedaż wyniosła płytę do Top 40, a przecież trudno jej produkcje zakwalifikować do nurtu pop.

 

Na fotografii japońska edycja „Clouds” wydana 25 czerwca 1995 roku (WPCR-379)

„Clouds”, drugi album studyjny Joni Mitchell, wydany w 1969 r. przez Reprise Records, ozdobiony autoportretem malowanym farbami olejnymi, wyprodukowany przez autorkę, opisuje relacje (subtelnie opowiedziane) pomiędzy kochankami- albo na sposób depresyjny, albo flirtujący, czasem przepełnione niepewnością a czasem nadziejami. Utwory na albumie zawierają niekonwencjonalne, subtelne harmonie zagrane przez skromny zestaw instrumentów, którymi posługują się sama Mitchell (gitara, instrumenty klawiszowe) i Stephen Stills  (bas, gitara). Pieśń protestu- „The Fiddle and the Drum”, pozbawiona jest instrumentalnego akompaniamentu. „Clouds” to duży krok naprzód dla Joni Mitchell w stosunku do debiutu- wokale wydają się bardziej szczere i są też mocniej wypełnione subtelną ekspresją.
Płyta spotkała się ze znakomitymi recenzjami a w efekcie licznymi wyróżnieniami, z tym najważniejszym włącznie- nagrodą Grammy za najlepszy występ folklorystyczny w 1969 roku.

  • Album CD „Clouds”, wydany w limitowanej edycji przez Reprise Records (nr kat.- WPCR-14094) w Japonii w 2011 roku, otrzymał rozkładaną okładkę w postaci minirepliki LP z OBI, nadrukowaną okładką i wkładką z japońskimi tekstami. Płyta SHM-CD, została zremasterowana w 1997 roku.


Japońska reedycja albumu „Clouds” (oryginał wydano w 1969 roku) na płytach SHM-CD / HDCD z 2011 roku jest wysoko ceniona za doskonałą jakość dźwięku, oferująca klarowną, szczegółową i rozległą scenę dźwiękową, która podkreśla akustyczny, folkowo-poetycki charakter albumu. Znany z utworu „Both Sides Now”, album jest chwalony za emocjonalną głębię i intymne, czyste partie wokalne. Jakość dźwięku formatu SHM-CD (Super High Material CD) w połączeniu z masteringiem HDCD (High Definition Compatible Digital) zapewnia zdecydowanie lepsze, bardziej przejrzyste wrażenia słuchowe w porównaniu ze standardowymi płytami CD. Ta reedycja zawiera 10-utworów, w tym znalazły się takie klasyki jak „Both Sides Now”, „Chelsea Morning” i „That Song About the Midway”. Album uwydatnia wczesny, strzelisty i czysty styl wokalny Joni Mitchell, zanim przejdzie ona do późniejszych, niższych rejestrów. W nagraniach położono nacisk przede wszystkim na jej misterną grę na gitarze akustycznej i intymne, przejmujące teksty piosenek.
Słuchacze często opisują ten okres jej twórczości jako „surowy, ale genialny”, uznając to specyficzne, wysokiej jakości wydawnictwo za doskonałe, intymne i ponadczasowe, choć momentami melancholijne, doświadczenie słuchowe.

  • Wśród wersji winylowych płyty „Cloudes” jest w czym wybierać- bo aż w 80. wersjach. Przedstawię remasterowaną reedycję z roku 2023, wydaną przez Reprise Records (nr kat.– R1 6341), jako Transparent Orange Vinyl. Wersja winylowa w kolorze transparentne pomarańczy sprzedawana wyłącznie w księgarni Barnes and Noble.

Winylowa reedycja albumu „Clouds” z 2023 roku jest wysoko ceniona za intymną, ciepłą jakość brzmienia, która wprowadza wokal Mitchell i gitarę akustyczną bezpośrednio do przestrzeni odsłuchowej. Ten drugi album Mitchell podkreśla jej progres w pisaniu piosenek z wyrafinowanym folk-popem, często określanym jako „doskonałe” lub „niezbędne” tłoczenie. Ta wersja  winylowa oferuje doskonałe zrównoważenie zakresów częstotliwości, szczegółowość i obecność, oddając „oddechowy” charakter jej głosu. Album celnie prezentuje oszczędne, akustyczne skupienie, pozwalające zabłysnąć misternej partii gitary. Płyta jest uważana za arcydzieło „folkowego, inteligentnego i niezwykle emocjonalnego pisania piosenek”.
Niektóre wydania są uważane za „zabójcze” ze względu na umiejętność zrównoważenia wokalu i gitary, unikając „zawoalowanego” lub nadmiernie „ostrego” brzmienia gorszych reedycji.

 

 

Następny wydany album Joni Mitchell- „Ladies of the Canyon” (Reprise Records, z 1970. roku) sprzedał się jeszcze lepiej dzięki przebojowości singla „Big Yellow Taxi”, ale zawierał także jedną z jej najważniejszych kompozycji- „Woodstock”, która stała się wielkim przebojem kwartetu Crosby, Stills, Nash & Young.


Płyta nie jest monotematyczna jak poprzednie. Artystyczna wizja Mitchell obejmuje różnorodne tematy piosenek- od uwag o celebrytach, przez obserwacje pokolenia Woodstock, po złożoność uczucia miłości. Ten album krytycy traktują jest jako przejście między wczesną twórczością Mitchell a bardziej późniejszymi- wyrafinowanymi albumami. „For Free” opowiada o izolacji wywołanej sukcesem, co zostaje rozwinięte w „For the Roses and Court and Spark”. Inny strój brzmieniowy, znany z późniejszych płyt, pojawia się w „Ladies of the Canyon”, zresztą wiele piosenek z tego albumu, w tym wspomniany „Woodstock”, zawiera gęsto ułożone, pozbawione słów harmonie. Aranżacje stają się bogatsze: Joni Mitchell gra na gitarach i instrumentach klawiszowych, Teresa Adams na wiolonczeli, Paul Horn na klarnecie i flecie, Jim Horn na saksofonie barytonowym, Milt Holland na instrumentach perkusyjnych, a w „The Circle Game” wspiera wokalistkę The Lookout Mountain United Downstairs Choir. „Ladies of the Canyon” to fantastycznie urozmaicone wydawnictwo, ukazujące nowe tendencje w twórczości Joni Mitchell, co będzie rozwijane z doskonałym skutkiem w późniejszym czasie.

 

 

Aprobata krytyków i komercyjne dobre wyniki przełomowej płyty z 1971 r.- „Blue” były bezprecedensowe: rozświetlony, wyraźnie o charakterze spowiedzi zestaw ścieżek dźwiękowych mocno ugruntował Mitchell na pozycji artystki obdarzonej niezwykłymi talentami o jakie trudno wśród wykonawców muzyki pop.

Instrumentarium użyte w czasie sesji w A&M Studios; (Hollywood, Los Angeles, Kalifornia) było i dość tradycyjne i oryginalne, bo obok gitar czy perkusji używanych przez muzyków towarzyszących (między innymi znakomitych- Stephena Stillsa i Jamesa Taylora), Joni Mitchell (oprócz gitary i fortepianu) zagrała na Appalachian dulcimer (Na tradycyjnym instrumencie strunowym z rodziny cytr [2] , o skali diatonicznej, zwykle z trzema lub czterema strunami, pierwotnie granym w regionie Appalachów w Stanach Zjednoczonych). Tytuł, a nawet okładka sugeruje raczej melancholijną atmosferę, która będzie wyrażała uczucia osobiste, ale i treści uniwersalne. Autorka czuje się źle wobec własnych niepowodzeń uczuciowych i źle wobec szaleństwa czasów- upadkiem młodzieżowej kontrkultury w Altamont czy zbrodnia grupy Mansona. W „Blue” piosenkarka i autorka tekstów wyznaje swoje nieszczęścia i zmusza do zastanowienia się nad własną przyszłością, bez wygody wspólnoty doznawanej w środowisku hippisowskim. W „Blue” poezja jest zespolona z muzyką idealnie- muzyka wydaje się dostosowywać do słowa. Piosenki zgromadzone na płycie zagrane zostały z jazzowym luzem, bez ograniczania się do akustycznego folku, ale też nie wchodzą w rejony bardziej skomplikowane i zróżnicowane stylistycznie… Na to przyjdzie jeszcze czas odpowiedni.

  • Nowo zremasterowana przez Berniego Grundmana winylowa reedycja „Blue”, wydana przez Reprise Records (nr kat.– RCD1 2038), z krążkiem w postaci „Crystal Clear”, jest sprzedawana z sukcesem od 2022 roku.

Winylowa reedycja albumu „Blue” Joni Mitchell z 2022 roku (często wydawana w ramach serii Rhino High Fidelity lub Crystal Clear Vinyl) jest powszechnie chwalona za intymne, ciepłe i szczegółowe brzmienie, pozwalające wydobyć piękno oszczędnej instrumentacji. Jest uważana za niezbędne, najwyższej klasy tłoczenie tego klasyka z 1971 roku, często opisywanego jako ciche, płaskie i oddającego oddech, a w niektórych opiniach, doskonały, głęboki ton fortepianu oryginalnych nagrań studyjnych. Wiele recenzji podkreśla, że tłoczenia z 2022 roku są „całkowicie ciche i płaskie”, a niektórzy użytkownicy uważają je za niemal identyczne z oryginalnymi, wysokiej jakości tłoczeniami.
Album „Blue” jest nadal uważany za jeden z najbardziej wpływowych, szczerych albumów piosenkarsko-autorskich, a utwory takie jak „A Case of You” i „Blue” pozostają poruszające emocjonalnie. Wersje z 2022 roku są najczęściej opakowane w grube okładki, które przemawiają do audiofilskich kolekcjonerów. Reedycja z 2022 roku jest ogólnie dobrze postrzegana jako wysokiej jakości, przystępny sposób na delektowanie się emocjonalną głębią albumu, choć niektórzy recenzenci zauważyli sporadyczne, odosobnione problemy z kontrolą jakości, takie jak szum powierzchniowy.

 

 

W 1972 roku Joni Mitchell w tym samym A&M Studios nagrała materiał na swoją piątą płytę „For the Roses”. „Lokomotywą” dla albumu miał być przebojowy singiel- „ You Turn Me On, I’m a Radio ”, który Mitchell napisała sarkastycznie w wyniku prośby wytwórni o piosenkę przyjazną dla radia. Rzeczywiście ten singiel stał się hitem. Popularne stały się też: groźny portret uzależnionego od heroiny  „Cold Blue Steel and Sweet Fire” oraz zainspirowany dziełem Beethovena „Judgment of the Moon and Stars”. W nagraniach wykorzystano bogaty zestaw instrumentów- gitary (akustyczna i elektryczna), fortepian, bas, instrumenty perkusyjne, instrumenty dęte trzcinowe, skrzypce i harmonijka ustna.


Recenzent AllMusic- David Cleary, napisał: „W For the Roses Joni Mitchell zaczęła na poważnie odkrywać jazz i inne wpływy. Jak można się spodziewać po albumie przejściowym, odkryto wiele stylistycznych gruntów, w tym proste utwory ludowe przy użyciu gitary („For the Roses”) i fortepianu („Banquet”, „See You Someime”, „Lesson in Survival”) jawnie jazzowe („Barangrill”, „Cold Blue Steel and Sweet Fire”) i hybrydy łączące dwa nurty („Let Wind Carry Me”, „Electricity”, „Woman of Heart and Mind”, „Judgement of the Moon and Stars” „). „Blonde in the Bleachers” przenosi kodę zespołu rock & roll’owego na plecy piosenkarza i autora piosenek. Przebojowy singiel „You Turn Me on I’m a Radio” to niezwykły esej na temat [muzyki] pop i country, który zawiera solo harmonijkowe Dylan’owate grane przez Grahama Nasha i bujny wokal. Ustalenia tutaj opierają się na wstępnym rozszerzeniu obserwacji po raz pierwszy widzianej w Lady of the Canyon. „Judgement of the Moon and Stars” i „Let the Wind Carry Me” prezentują długie przerywniki instrumentalne. Teksty należą do najlepszych [autorstwa] Mitchell, utrzymując się w stylu porywającej szczerości i głębi prezentowanej na Blue. Jak zawsze, są wybrane opcje dotyczące problemów w relacjach, takie jak „Lesson in Survival”, „See You Someime” i być może najlepsza ze wszystkich jej piosenek z tego gatunku, „Woman of Heart and Mind”. „Cold Blue Steel and Sweet Fire” przedstawia kruchą scenę przetrwania w śródmieściu, podczas gdy „Barangrill” chwali nieskomplikowane zalety zatrzymania się na poboczu ciężarówki. Ta znakomita płyta to coś więcej niż pomost między świetnymi albumami, który sam w sobie jest najwyższej klasy.”
W 2007 r. album „For the Roses” był jednym z 25 nagrań wybranych przez Bibliotekę Kongresu do dodania do Krajowego Rejestru Nagrań. To pierwszy i jak dotąd jedyny album Joni Mitchell, który został w ten sposób wyróżniony.

 

 

Album „Court and SparkJoni Mitchell, pierwotnie wydany w 1974 roku, był przełomowym albumem, prezentującym błyskotliwe kompozycje Mitchell, introspektywne teksty o miłości i współczesnym życiu ubrane w bogate aranżacje muzyczne z udziałem muzyków jazzowych, takich jak Tom Scott i Joe Sample. Reedycji w postaci LP bądź CD jest sporo, bo ponad 200, przy czym winylowych edycji można zliczyć aż 116.

  • Reedycja LP „Court and Spark”, na butelkowo-zielonym przezroczystym winylu, wydana 29 września 2023 roku przez Asylum Records (nr kat.– 603497841325), została zremasterowana przez Berniego Grundmana pod nadzorem Joni Mitchell.


Album Joni Mitchell „Court and Spark”, ponownie recenzowany w latach 2023-2024 z okazji 50. rocznicy, pozostaje arcydziełem, chwalonym przez krytyków za genialne, płynne połączenie folku, popu i jazzu z wyrafinowanymi, łatwymi do zrozumienia tekstami, poruszającymi tematykę miłości, wolności i związków. Często podkreśla się jego ponadczasowy urok i kultowy sukces takich hitów jak „Help Me” i „Free Man in Paris”. Wydania winylowe z trzeciej dekady XXI wieku spotkały się z uznaniem audiofilów za oszałamiającą jakość dźwięku. Brzmienie było opisywane jako bogate, ciepłe, naturalne i transparentne, przybliżające słuchaczom oryginalne, analogowe brzmienie. Album przedstawia udane przejście Mitchell od czystego folku do włączenia wyrafinowanego jazzu i popu, z udziałem muzyków jazzowych z LA Express. Płyta łączy przystępne popowe hity („Help Me”) ze złożonymi, mroczniejszymi perełkami, takimi jak „People’s Parties/Same Situation”, prezentując głęboki zakres emocjonalny.
Ta powszechnie uważana za szczytowe osiągnięcie w jej karierze płyta jest mocno zalecana fanom jazzu i audiofilom poszukującym wzorcowych nagrań..

  • Edycje CD „Court and Spark”, wydane przez wytwórnię  Asylum w 1993 roku lub po roku 2011. i zmasterowane przez Bernie’go Grundmana, odniosły komercyjny i krytyczny duży sukces.

Recenzje CD z końca lat 90. XX wieku, bądź późniejsze (i retrospektywne analizy) podkreślają genialność „Court and Spark”, subtelną złożoność pod lekkim brzmieniem oraz trwały status arcydzieła, które poszerzyło zakres kompozytorski Mitchell, tworząc unikalne, urzekające brzmienie. Płyta przedstawia znaczące odejście od jej wcześniejszego folkowego brzmienia ku połączeniu trzech nurtów: jazzu, popu i rocka, z orkiestrowymi instrumentacjami. Złożona gra na gitarze i fortepianie, wyrafinowana produkcja oraz wkład muzyków jazzowych tworzą bogatą mozaikę dźwięków, uatrakcyjniając odbiór muzyki. Płyta eksploruje udanie wolność, sławę i złożoność współczesnej miłości z dowcipem, głębią i spostrzegawczością, często kontrastując naturalne obrazy ze współczesnymi aranżacjami.
Album „Court and Spark” stał się najbardziej komercyjnym albumem Mitchell, a „Help Me” stał się jej pierwszym hitem w pierwszej dziesiątce listy przebojów.

Płyta o tak dopracowanym, innowacyjnym brzmieniu, które z powodzeniem łączy folkową intymność z jazzowym wyrafinowaniem jest mocno polecaną fanom muzyki jazzowej, ale i folkowej.

  • Znana z bezkompromisowej jakości i dbałości o zachowanie pierwotnego zamysłu artysty wytwórnia Mobile Fidelity Sound Lab wydała 24 stycznia 2025 roku „Court and Spark” (nr kat.– UDSACD 2273). Nagrania zgromadzone na płycie zremasterował Rob LoVerde.

„…Numerowana edycja hybrydowej płyty SACD Mobile Fidelity, oparta na oryginalnych analogowych taśmach-matkach i umieszczona w rozkładanym, miniaturowym opakowaniu w stylu LP, prezentuje klasyk z 1974 roku ‘Court and Spark’ z absolutną szczegółowością, tonalnością i bezpośredniością. […] Dzięki niesamowitej przejrzystości i otwartości, ta kolekcjonerska edycja bezkompromisowo odtwarza tekstury, detale i zapierający dech w piersiach kunszt, dzięki którym ‘Court and Spark’, jak twierdzą niektórzy fani, jest najwspanialszym dziełem kanadyjskiej artystki. Dźwięki rozkwitają i zanikają w akustycznym otoczeniu koncertowym. Sceny dźwiękowe rozciągają się daleko i głęboko, a czarne tła i zrównoważone tony dodają niesamowitego realizmu. Podniesiona prezencja i otwartość w przejrzysty sposób ukazują ważkie słowa Mitchell i jej unikalne frazowanie, a także wkład jej cenionych muzyków wspierających – w tym Toma Scotta i LA Express, a także gościnnych występów takich artystów jak David Crosby, Graham Nash, Jose Feliciano i Robbie Robertson. Mitchell, eksperymentująca z melodycznymi parametrami gitary i fortepianu, słusznie znajduje się w centrum tego wszystkiego. Jazz-rockowe rytmy perkusisty Johna Guerina, śliskie partie gitary Larry’ego Carltona, wibrujące instrumenty dęte i stroiki grane przez Scotta – kluczowe dla zmieniających kształt aranżacji utworów – teraz również brzmią świeżym dźwiękiem. […] Tekstowo ‘Court and Spark’ dorównuje dowcipowi, uczciwości, oryginalności i intelektowi wszystkiego, co znajduje się w twórczości Mitchell – nie lada wyczyn. Zestawiając pozytywy z negatywami i analizując okoliczności z wielu perspektyw, Mitchell zgłębia kwestie związane z miłością i wolnością, pewnością i zagubieniem, zaufaniem i strachem z nieskrępowaną śmiałością i introspektywną empatią. Waha się między poddaniem się a wycofaniem, a większość płyty poświęca na analizowanie komplikacji i poświęceń związanych z takimi działaniami…” [wyjęte z notatki wydawcy]
Krytycy muzyczni w swoich recenzjach zgodnie podkreślają zdolność remasteringu do wydobycia subtelnych niuansów instrumentalnych – szczególnie w utworach z jazzowymi wpływami – przy jednoczesnym zachowaniu naturalnego, ciepłego i zrównoważonego brzmienia balladowego. Płyta SACD jest opisywana jako oferująca „doskonałą szczegółowość, klarowność i otwartość”, wydobywająca bogate faktury oryginalnego nagrania. Często jest porównywana do starszych wydań, w tym DCC Gold CD, nad którymi góruje pod względem brzmieniowym. Remastering Roba LoVerde zapewnia „prezencję referencyjną” z „praktycznie zerowym poziomem szumów” na warstwie SACD oraz CD. Płyta SACD precyzyjnie oddaje „intymną” i pełną emocji jakość wokalu Joni Mitchell. Płyta jest uważana za „pierwsze nagranie” dla audiofilów, którzy chcą doświadczyć tego albumu w wysokiej rozdzielczości. Hybrydowa płyta SACD zawiera warstwę DSD, która jest wysoko ceniona, choć niektórzy użytkownicy chwalą również wydanie winylowe UltraDisc One-Step 180 g 45 obr./min za „czarne tła” i „niezrównany realizm”.

 

 

W 1975 roku Asylum Records wydało „The Hissing Of Summer Lawns”, przełomowy album Joni Mitchell, który jest obrazem ewoluowania od gładkiego jazz-popu „Court and Spark” do radykalnego właśnie- „Hissing of Summer Lawns”, śmiałego dzieła, które stało się jednym z najtrudniejszych w odbiorze albumów Mitchell.
Kolekcjonerom analogów polecam remasterowaną reedycję 2024 roku (nr kat.- RCV1 726357) w formacie 2*Vinyl, 45 RPM, z serii „Club Edition’. Płyta została zremasterowana przez  Ryana Smitha w Sterling Sound.

Krytyczne recenzje reedycji winylowej z 2024 roku i albumu „The Hissing of Summer Lawns” podkreślają, że to awangardowe arcydzieło, wyprzedza swoje czasy o dekady. Często chwalony za złożone połączenie jazzu, rocka i muzyki świata, album ten charakteryzuje się znakomitymi partiami wokalnymi i barwnym komentarzem społecznym. Produkcja i dźwięk remasteru z 2024 cieszą się dużym uznaniem, a wielu słuchaczy zauważa, że ​​faktury dźwiękowe, w tym pętle taśmowe, a w niektórych przypadkach miksy Atmos/Quad, w końcu zyskują należne uznanie. Album był początkowo niezrozumiany przez niektórych krytyków, album jest obecnie uznawany za wynik „geniuszu” i „dopracowano” dzieło muzyczno-tekstowe, często plasując się na szczycie list jej najlepszych utworów. Album zawiera zjadliwą, zdystansowaną krytykę życia na przedmieściach i amerykańskiego snu.
Według powszechnej opinii z 2024 roku album został niesłusznie skrytykowany po premierze i jest obecnie pozycją obowiązkową dla osób pragnących zrozumieć szczytowy okres twórczości Mitchell

 

 

Istnieją albumy, które tworzą niepowtarzalne uczucie. „Hejira” Joni Mitchell (Asylum Records, pierwsze wydanie- 1976 rok) jest jednym z nielicznych dzieł sztuki w muzyce pop, albumów, na których wszystko pasuje – od tekstów po oprawę graficzną. Prawdopodobnie najbardziej melancholijny album Mitchell, jego dziewięć raczej skromnie zaaranżowanych, niezwykle introwertycznych piosenek odzwierciedla dokładnie nastrój, który sugeruje okładka z przodu: niekończąca się przestrzeń samotnej autostrady, zimowy chłód pokrytego śniegiem pola. Nazwany na cześć historycznej ucieczki proroka Mahometa z Mekki do Medyny w 622 r. n.e., symbolizuje odosobnienie, wewnętrzną refleksję i poszukiwanie sensu.
Jest to rodzaj muzycznego filmu drogi, stworzonego podczas długiej podróży przez Stany Zjednoczone, z Maine na wschodnim wybrzeżu z powrotem do Kalifornii. Joni Mitchell opowiada o noclegach w motelach i przelotnych znajomościach („Coyote”, „Blue Motel Room”, „Furry Sings The Blues”, „A Strange Boy”), snuje rozważania o bratnich duszach, jak tragicznie ranna pilotka Amelia Earhart („Amelia”), filozofuje o wewnętrznym konflikcie między pragnieniem wolności i zakorzenienia („Song For Sharon”, „Refuge Of The Roads”) a niemal narcystycznym poszukiwaniem siebie („Hejira”). W jakiś sposób album oddaje również ducha zanikającej ery flower power, gdy rozczarowanie wkraczało do muzyki pop wraz z punkiem.
Oprócz charakterystycznej gry Mitchell na gitarze, legendarny basista fusion Jaco Pastorius jest muzycznie urzekający. Dzięki swojemu niepowtarzalnemu stylowi gry na bezprogowym basie, zapewnia melodyjny fundament w utworach „Coyote”, „Hejira”, „Black Crow” i „Refuge Of The Roads”. Jedenastu muzyków sesyjnych obejmowało gitarzystę Larry’ego Carltona i Neila Younga, który rozpakował swoją harmonijkę do „Furry Sings The Blues”.[według słów wydawcy]

Na fotografii reedycja LP „Hejira” z 2024 roku.

Album winylowy „Hejira”, jest w recenzjach chwalony, zwłaszcza w odniesieniu do nowych reedycji, na przykład z 2024 roku. Opinie audiofilów podkreślają, że wysokiej jakości reedycje oferują znaczną poprawę brzmienia, ujawniając większą dynamikę, klarowność i głębię w porównaniu z niektórymi oryginalnymi wydaniami. Chris Bellman z Bernie Grundman Mastering jest chwalony za tworzenie doskonałego analogowego brzmienia w najnowszych wersjach winylowych. Krytycy chwalą jego unikalne, przesiąknięte jazzem, introspektywne brzmienie oraz głębokie teksty o podróżach, samotności i uzależnieniu, często nazywając go arcydziełem wyprzedzającym swoje czasy, nawet jeśli jego swobodny charakter nie każdemu przypadnie do gustu; najnowsze wydania są wyróżniane ze względu na doskonałą jakość dźwięku. Recenzenci konsekwentnie chwalą sugestywne, poetyckie teksty, często uważane za jedne z najbardziej osobistych i głębokich Joni Mitchell. Wielu uważa „Hejirę” za jedno z najlepszych i najważniejszych dzieł Mitchell, przełomowe dzieło w muzyce pop i folk ze względu na ambicję i unikalne brzmienie. Wyprzedzając swoje czasy: Jego ambientowe, przesiąknięte jazzem brzmienie było uważane za wyprzedzające swoje czasy o prawie dekadę, zapowiadając późniejszy, wyrafinowany pop i jazz-pop.

Stephen Innocenzi  zremasterował w  Atlantic Studios tradycyjne wydanie reedycji „Hejira”, wyprodukowaną w Niemczech przez Asylum Records po roku 1987.

Album „Hejira” z 1976 roku (często kojarzony z późniejszymi wydawnictwami CD, w tym ze znaczącym wydaniem CD z 1987 roku) to przełomowe dzieło, chwalone za poetyckie teksty, swobodną strukturę i innowacyjne brzmienie, zdefiniowane przez charakterystyczny bezprogowy bas Jaco Pastoriusa i oszczędne aranżacje, tworzące mglistą, kontemplacyjną podróż przez amerykańskie krajobrazy i introspekcję, uważaną za arcydzieło i przełom w pisaniu piosenek. Recenzje podkreślają muzyczne odejście od popu, w ambientowy charakter i głęboką głębię tekstów, co czyni go ulubieńcem fanów i krytyków za unikalne połączenie jazzu i folku. To odejście od bardziej przystępnych albumów Mitchell, charakteryzujące się oszczędnym rytmem, wirującymi gitarami i wyraźną, melodyjnym basem Jaco Pastoriusa. Tematyką albumu jest „podróż”, wyobcowanie, niezależność, samotność i samopoznanie poprzez poetyckie, bezpośrednie teksty inspirowane podróżą przez kraj. Płyta jest opisywana jako wyprzedzająca swoje czasy, z ambientową, swobodną strukturą, która zapowiadała późniejszy jazz-pop. Album jest powszechnie uważany za jedno z najlepszych dzieł Mitchell, często zaliczany do najlepszych albumów w historii, mimo że początkowo nie był jej najlepiej sprzedającym się albumem, a przecież brzmienie słynie z „urzekającej jakości”, „zimnej przejrzystości” i hipnotycznego, muzycznego ruchu.
Chociaż album „Hejira” został wydany w 1976 roku, wzmianka o płycie CD z 1987 roku często odnosi się do konkretnego tłoczenia płyty kompaktowej. Recenzje tych płyt chwalą ich doskonały mastering i jakość dźwięku, podkreślając, że wydobywają one niuanse oryginalnego nagrania, a niektóre niemieckie tłoczenia są szczególnie cenione za doskonały dźwięk.

Reedycja albumu z 2025 roku, wydana przez Mobile Fidelity Sound Lab (MFSL) otrzymała kartonową okładkę w postaci 4-panelowej digisleeve z 8-stronicową książeczką z tekstami, informacjami o twórcach. Ta limitowana reedycja wzbogaca serię: Original Master Recording, Ultradisc UHR.

„…Numerowana edycja hybrydowej płyty SACD firmy Mobile Fidelity zapewnia autorytatywne detale, tonalność, bezpośredniość i przejrzystość: po raz pierwszy zestaw z 1976 roku zaprezentowano w wersji audiofilskiej na płycie Joni Mitchell to jedyna artystka, która mogła stworzyć Hejirę. Legendarna piosenkarka i autorka tekstów mówiła o tym, omawiając album dekady po jego premierze. Fakt ten wydawał się jednak oczywisty od momentu, gdy jesienią 1976 roku ukazał się na rynku album, który uzyskał status złotej płyty. ‘Hejira’, pełen przygód reportaż z podróży, dociekliwa narracja i niekonwencjonalny hołd dla wolności, pozostaje niepowtarzalną pozycją w katalogu nagrań muzycznych – oszczędną, przepiękną, medytacyjną serią dźwiękowych winiet, na które składają się unoszący się harmoniczny pop, cool jazz, soft rock i subtelne elementy wokalne, które przywołują uczucia ruchu, odkrywania i autorefleksji. Oparta na oryginalnych analogowych taśmach-matkach, numerowana hybrydowa edycja SACD Mobile Fidelity prezentuje płytę, która według magazynu „Rolling Stone” znalazła się na 133. miejscu listy najlepszych albumów wszech czasów, z absolutną szczegółowością, bogactwem, precyzją i bezpośredniością. […] Ta kolekcjonerska reedycja w zapierający dech w piersiach sposób oddaje tony, faktury i kunszt wykonania, dzięki którym Hejira funkcjonuje jako ekwiwalent wyzwalającej podróży otwartą drogą, gdzie w pobliżu jest tylko błękitne niebo, naturalny krajobraz i świeże powietrze. Przejścia rozkwitają, niosą się i zanikają w zoptymalizowanym akustycznie otoczeniu.
Referencyjna bezpośredniość, zwiewność i obecność nadają utworowi Mitchell przejrzystą perspektywę gęstych ciągów słów, frazowania przypominającego strumień świadomości i niespiesznego, choć dynamicznego tempa. Podobnie, instrumentalne wkłady jej pierwszorzędnych muzyków wspierających – w tym członków LA Express, Johna Guerina, Maxa Bennetta i Toma Scotta, a także Neila Younga, Victora Feldmana i Abe Mosta – wyłaniają się z niezwykłą klarownością i wielowymiarowością. Podczas gdy Mitchell, której intymny wokal i abstrakcyjne partie gitary stanowią centrum wszystkiego, odrestaurowana przez Mobile Fidelity płyta Hejira jeszcze bardziej ukazuje wizjonerski rozmach gitarzysty Larry’ego Carltona i basisty Jaco Pastoriusa. Choć można ją usłyszeć tylko w czterech utworach, bezprogowy bas Pastoriusa uosabia płynność, subtelność, elastyczność, przestrzeń i zmienność kształtów utworów, które często zdają się pojawiać znikąd, niczym kłębiasta chmura kłębiasta nad głową. W synchronizacji z głosem Mitchell, fuzja Pastoriusa unosi się i unosi, zawieszona we mgle, którą chce się głęboko wciągnąć. […] Umieszczona w rozkładanym, miniaturowym opakowaniu w stylu LP, ta płyta SACD pozwala również obejrzeć niezapomnianą okładkę albumu Hejirapastisz 14 różnych zdjęć, które Mitchell zmontowała za pomocą aparatu Camera Lucida w jeden obraz, którego centralnym punktem jest portret przedstawiający ją w stoickiej pozie — a także zdjęcia Mitchell jeżdżącej na łyżwach po zamarzniętym jeziorze w Wisconsin w czarnych łyżwach, czarnej koszulce i futrzanej pelerynie. […] Oparte na jazzie aranżacje, naznaczone zredukowaną perkusją i wszelkiego rodzaju zakrzywionymi, zaokrąglonymi i niespokojnymi dźwiękami, sugerują, że Mitchell nie ma konkretnego celu… [w oparciu o notatki wydawcy]
„Hejira” SACD z 2025 roku, wydana przez MFSL, zbiera niezwykle pozytywne recenzje audiofilskie, chwaląc wyjątkową szczegółowość, zakres dynamiki, klarowność i wciągający dźwięk, z uwypuklaniem basu Jaco Pastoriusa i gitary Larry’ego Carltona. Recenzenci zauważają, że album pięknie oddaje „jazzowy” kierunek albumu i stanowi znaczącą poprawę, oferując oszałamiającą głębię i ciche tła, zapewniając prawdziwie satysfakcjonujące wrażenia słuchowe. Jakość dźwięku można śmiało określić jako „nieskazitelną”, „krystaliczną” i „oszałamiającą”, z doskonałą separacją stereo i bogatym detalem, który wydobywa niuanse głosu Mitchell i złożone aranżacje. Gra Jaco Pastoriusa na bezprogowym basie jest wyjątkowa i stanowi fundament albumu, głównie dzięki niemu wydanie skutecznie oddaje wejście albumu w rejony inspirowane jazzem. Reedycja MoFi uważana jest za „przekonującą aktualizację”, oferującą znaczną poprawę w porównaniu z wieloma oryginalnymi wydaniami, co czyni je pozycją obowiązkową dla fanów i audiofilów.

 

 

Both Sides Now” to jedna z najbardziej popularnych piosenek Joni Mitchell . Po raz pierwszy nagrany został przez Judy Collins w 1968 roku. W następnym roku został włączony do albumu autorki- „Clouds”. Mitchell ponownie nagrała utwór w orkiestrowej aranżacji dla swojego albumu „Both Sides Now z 2000 roku, którego sesje odbyły się w AIR Studios (Hampstead, Londyn) oraz w Ocean Way (Los Angeles, USA). Album wydała wytwórnia Reprise Records w tym samym roku w dwóch wersjach- nielimitowanej (na fotografii niżej) i ekskluzywnej o ograniczonej ilości przeznaczonej do sprzedaży.

„Both Sides Now” jest albumem koncepcyjnym- to opowieść o „nowoczesnym” związku dwojga ludzi zawarta w piosenkach, z których większość pochodzi z lat 30. i 40.. Większość z nich to nieszczęśliwe piosenki miłosne. Aranżacje Vince’a Mendozy rozpisane zostały na olbrzymią, jak na ten nurt muzyczny, 71-osobową orkiestrę, zwykłą orkiestrę oraz na swingowy big band i na ich tle Mitchell jawi się jako mistrzyni frazowania i jazzowego brzmienia. Gdy śpiewa stosuje opóźniony timing, moduluje głos z wyraźnym zanikiem nut dla wydobycia uczuciowości podczas interpretowania tekstów. 17. album studyjny Joni Mitchell zdobył dwie nagrody Grammy w 2001 roku za najlepszy tradycyjny popowy wokalny album i najlepszy instrumentalny towarzyszący wokaliście za utwór „Both Sides Now” oraz kanadyjską nagrodę Juno za wokalny jazzowy album roku.

W 2000 roku w USA ukazało się limitowane wydanie promocyjne „Both Sides Now”  w wyjątkowej tekturowej zgrzebnej okładce. Płyta CD wydana w formacie HDCD przez Reprise Records (Ne kat.– 2-47620-AB) jest poszukiwaną przez kolekcjonerów wersją, która jest wynikiem dbałości firmy Reprise by te promocyjne egzemplarze (nie do sprzedaży!) brzmiały możliwie najlepiej.

„Both Sides Now”, w formacie HDCD, jest wysoko cenione za bogate, wciągające brzmienie, podkreślające aranżacje Vince’a Mendozy z London Symphony Orchestra. Album śledzi historię związku, przechodząc od zalotnych standardów jazzowych do słodko-gorzkich refleksji. Wyróżnia się stonowaną sekcją rytmiczną z Wayne’em Shorterem i Herbie Hancockiem. Krytycy zauważyli znaczące przejście od wcześniejszego, wyższego rejestru do głębszego, bardziej dojrzałego i „chropawego” głosu, co dodało utworom dramatyzmu. Nagrana ponownie wersja „Both Sides Now” jest przez wielu uważana za lepszą od oryginału, odzwierciedlając całe życie doświadczeń. Kodowanie HDCD (High Definition Compatible Digital) zapewniło doskonałą jakość dźwięku dla bogatych, 70-osobowych aranżacji orkiestrowych. Choć niektórym purystom nie podobała się bogata orkiestracja, album został powszechnie uznany za jeden z jej najbardziej pewnych siebie projektów, a wielu recenzentów podkreślało jego emocjonalną, „łatwą w odbiorze” głębię.
Album został uznany za mistrzowskie, choć melancholijne, ponowne przyjrzenie się jej życiu i twórczości, co zapewniło mu trwałą reputację klasyka jej późniejszej kariery.

 

 

Ostatnią płytą firmowaną przez Joni Mitchell jest „Shine”, wydany przez wytwórnię Hear Music w 2007. roku (miała wtedy 64 lata). W 2002 roku Joni Mitchell zdecydowała się odejść z branży muzycznej, ale w październiku 2006 r. publiczność dowiedziała się, że wróciła do pisania i nagrywania. W wywiadzie Mitchell „ujawniła, że nagrywa swoją pierwszą kolekcję nowych piosenek od prawie dekady”. Parę miesięcy później, w wywiadzie dla The New York Times, Joni Mitchell powiedziała, że album został zainspirowany wojną w Iraku i „coś, co jej wnuk powiedział podczas słuchania dyskusji rodzinnych: „Bad dreams are good – in the great plan”. Sunday Times napisał w lutym 2007 r., że album ma „minimalistyczny charakter, rzadkość, która nawiązuje do jej wczesnych prac”, dodając, że „odpoczynek i niektórzy dobrzy uzdrowiciele przywrócili znaczną część wokalu piosenkarce”. Sama Mitchell opisała „Shine” jako „tak poważną pracę, jakiej nigdy nie wykonałam”.


Głos Joni Mitchell po wydaniu „Travelogue” wydawał się krytykom zmęczony (według mnie było przeciwnie- głos był bogatszy o wachlarz uczuć), więc ulgę przynosi to,  że w „Shine” brzmi on jeszcze pełniej, najwyraźniej przywrócony po odpoczynku i zastosowaniu „kilku dobrych metod uzdrowicieli”. Płyta jest urozmaiconym zestawem piosenek, który napoczyna zapadającą w pamięć folkowa kameralna melodia, w której Mitchell przypomina o sobie grającej na fortepianie w bardzo rozpoznawalny sposób. W tym otwierającym utworze pojawia się Bob Sheppard, którego kompetentne linie altowego i saksofonu sopranowego zdobią większość utworów. Nagrania są też wzbogacane dźwiękami pedal steel gitar Grega Leisza i gitary Jamesa Taylora. Melodycy są wspierani solidną sekcją rytmiczną w osobach: Larry’ego Klaina (bas), Briana Blade’a (perkusja) i Paulinho Da Costy (instrumenty perkusyjne). Język muzyczny płyty „Shine” jest jednocześnie potoczny i złożony- przedstawia smutek odłączenia się człowieka od natury. Najwyższych lotów liryka Joni Mitchell zawsze była wyrafinowana do takiego stopnia, że paradoksalnie można przeoczyć cud jej muzyki. Jednak wsłuchując się w kolejne tytuły jej autorstwa coraz to bliższe słuchaczom (tego pewny jestem) są jej słowa, skomplikowane akordy. charakterystyczne synkopy, harmonie wokalne, tekstury dźwięków i kunsztowne melodie.

W wersji analogowej- na winylu, album „Shine” ukazał się dopiero 2020 roku, wydany na wyłącznej licencji Craft Recordings oddziału Concord Music Group, Inc Craft (nr kat.– 00888072090194).

Na swój winylowy debiut, „Shine” otrzymało luksusową oprawę. Podczas gdy wiele winylowych reedycji tytułów z połowy lat 2000. wydaje się być jedynie zgranymi kopiami płyt CD przeniesionymi na nowy nośnik, „Shine” został profesjonalnie przygotowany. Muzykę zremasterował Bernie Grundman z cyfrowych źródeł o wysokiej rozdzielczości. Nagrania są słodkie co sprawia, że wrażenia słuchowe są bardziej wciągające niż na oryginalnej płycie CD, z lepszym basem i większą szczegółowością w całym paśmie częstotliwości. Całość została wytłoczona na niezwykle cichym, 180-gramowym winylu i umieszczona w przepięknym, rozkładanym opakowaniu.

 

 

16 razy nominowana do nagrody Grammy, 9 razy ją zdobyła. Pierwszy raz w 1969 roku za swoją drugą płytę „Clouds”, a po raz ostatni w 2007 za „One Week Last Summer”. O kim chcę napisać? O Joni Mitchell,  kanadyjskiej piosenkarce folk rockowej, popowej i na koniec jazzowej. Zaczynała od śpiewania w małych klubach nocnych w zachodniej Kanadzie, później grając na ulicach Toronto. Dopiero po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych (w 1965 roku) udaje jej się zadebiutować albumem „Song to a Seagull”. Ogólnoświatową sławę przynoszą kompozycje  „Big Yellow Taxi” i „Woodstock”. Jej wczesne płyty miały charakter folkowy, ale w późniejszych przeważać zaczęła nuta jazzowa.


 

 

Turbulent Indigo„, piętnasty album w dyskografii pieśniarki i autorki tekstów Joni Mitchell, zdobył nagrodę Grammy w 1994 roku, bo uznano, że jest najlepszym Pop Albumem Roku. John Milward napisał w magazynie Rolling Stone: „najlepszy album Mitchell od połowy lat 70.”. Inspiracją dla Mitchell był Vincent van Gogh, do którego nawiązuje w tytułowym utworze. Autoportret Joni Mitchell widniejący na okładce płyty też jest w stylu van Gogha. Pozostałe utwory zajmują się bardziej uniwersalnymi tematami, na przykład w „The Magdalene Laundries” opowiada o cierpieniach irlandzkich kobiet, a w „Not to Blame” o notorycznych pobiciach kobiet przez swoich ukochanych, w innych utworach porusza tematy konsumpcjonizmu, globalnego ocieplenia czy chorobą AIDS. Całośc jest bardzo muzykalna, poetycka i bardzo smutna. Kompozycje, sposób artykulacji wokalnej, wreszcie aranż dają świadectwo, że Mitchell przestaje być balladzistką folkową a zaczyna być jazzową, co w pełni da wyraz w nagraniach z podwójnego albumu- „Travelogue„.



Joni Mitchell mówi: „Travelogue jest moją ostatnią…” Jeśli rzeczywiście tak jest to koniec jest szczególnie błyskotliwy, albo nawet olśniewający. Jest to zbiór 22 utworów na dyskach CD zapakowany w bogaty digipack z mnóstwem reprodukcji obrazów Mitchell, Ta płyta to z jednej strony poetyckie wspomnienie, a z drugiej inna interpretacja znanych jej utworów z wcześniejszych płyt. Nowe aranże rozpisano na dużą 70. osobową jazzową orkiestrę, a w niej jazzowe legendy: Herbie Hancock, Wayne Shorter, Kenny Wheeler i Paulinho da Costa, perkusista Brian Blade, basista Chuck Berghofer, organista Billy Preston. To nie jest przearanżowany „Best of”, lecz nowy spójny album, w którym utwory przenikają się logicznie. Te całkowicie przekształcone pieśni obejmują całą jej karierę, od jej debiutu „Song From Seagull”, aż po „Turbulent Indigo” (niektóre albumy zostały pominięte). Klimat, odpowiedniość muzyki i treści utworów pozostały bez zmian, jedynie to co w tle- instrumentarium i artykulacja wokalistki się zmieniła. Jej głos, od lat palenia papierosów, jest osłabiony, ale też bardziej ekspresyjny i dojrzały. Czy obietnica Joni Mitchell się spełniła? No nie…. „Shine”, dziewiętnasta płyta stała się je najnowszą płytą studyjną (wydana 25 września 2007 roku).

Nagrane w stacji radiowej CFQC (Saskatoon, Saskatchewan, Kanada) ok. 1963 roku pierwsze piosenki wykonane przez 19.letnią Joni Mitchell (wówczas Joan Anderson) zostały upublicznione przez Rhino Records w 2020 roku. Album zatytułowano „Early Joni – 1963”. Masteringiem zajął się Bernie Grundman. Te wczesne nagrania zostały udostępnione wyłącznie w postaci winylowej.

Wczesne lata pomiędzy 1963 i 1967 ukazują 19-letnią Joan Anderson w jej rodzinnym Saskatoon, prezentując czysty, pewny głos sopranowy i już wtedy wysoki poziom artystycznego zaangażowania. Te wczesne nagrania z radia CFQC AM prezentują „folkową” fazę, która stanowi podwaliny dla jej późniejszego geniuszu Joni Mitchell, ukazując jej wykonywanie tradycyjnych piosenek i bluesa, demonstrując, jak twierdzą recenzenci, niezwykły, choć „dziewczęcy”, talent. Te nagrania są częścią wczesnych lat z projektu „Archiwa”, ukazując ją przed jej fantastyczną karierą. Wśród jej wczesnych wykonań znajdują się tradycyjne pieśni ludowe, takie jak „House of the Rising Sun” i „John Hardy”. Recenzenci podkreślają jej natychmiastową, niezaprzeczalną charyzmę i wiarę w jej występy, nawet na tym wczesnym etapie. Nagrania te są uznawane za historyczne, ponieważ oddają „sprzed sławy” brzmienie jednej z najbardziej wpływowych artystek w muzyce.


 

[1] W artykule: „Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/balladab (rozdział szósty)” zostały krótko omówione dwie płyty: „Turbulent Indigo” i „Travelogue„, który również został przedstawiony w innym dziale: „Płyty LP i CD edytorsko wyjątkowe (część szesnasta)

[2] Dokładny opis instrumentu o nazwie Appalachian dulcimer znajduje się tu: 

[3] Fingerpicking (lub fingerstyle) to technika gry na gitarze, polegająca na szarpaniu strun opuszkami palców, paznokciami lub kostkami palcowymi zamiast kostką, co pozwala na tworzenie złożonych, jednoczesnych melodii, linii basowych i akordów w grze solowej, powszechnej w folku, bluesie i współczesnej muzyce gitarowej. Kluczowe elementy to przypisanie poszczególnych palców (kciuka, wskazującego, środkowego i serdecznego) do różnych strun w celu uzyskania rytmicznych wzorców oraz utrzymywanie spójnej pozycji dłoni dla uzyskania czystych, muzycznych dźwięków.

 


Przejdź do części 2 artykułu >>
Przejdź do części 3 artykułu >>

Kolejne rozdziały: