Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział dwudziesty czwarty, część 2.)

Mimo że kultura muzyczna jest dla wszystkich, bo w muzyce nie płeć jest ważna, ale sama muzyka, to ja i tak uparcie (i na przekór) tę część i następną dwudziestego czwartego rozdziału poświęcę wyłącznie wykonawczyniom…

Krytycy muzyczni utrzymują, że Mahalię Jackson należy uznać za najistotniejszą i najlepszą pieśniarkę gospel, jaka kiedykolwiek żyła; wielką postać, której popularność rozrosła się ponad podziały rasowe. Jej wyjątkowo wyrazisty kontralt wciąż inspiruje pokolenia wokalistów nurtu gospel i soul siłą przekazu, zmysłowością i kunsztem wokalnym. Pani Jackson pierwszych nagrań dokonała dla wytwórni Decca w 1937 roku, stając się tym samym pierwszą artystką gospel, która podpisała kontrakt nagraniowy z wytwórnią płytową. Jeszcze wtedy żaden z utworów tej płyty nie był autorstwa Thomasa A. Dorseya, legendarnego kompozytora, dla którego zaczęła pracować w tym samym czasie jako piosenkarka (z myślą o niej napisał „Peace in the Valley”). Płyta nie odniosła sukcesu, co spowodowało długi rozłam ze studiem nagraniowym, ale kariera była wciąż budowana dzięki licznym koncertom w kościołach w coraz bardziej odległych miastach USA. Do nagrań wróciła dziewięć lat później, tym razem dla Apollo Records. Przełom nastąpił wraz z wydaniem singla „Move on Up a Little Higher” (Herberta Brewstera) wydanego na początku 1948 r., który stał się najlepiej sprzedającym się nagraniem gospel wszech czasów, Mahalia Jackson szybko stawała się gwiazdą pierwszej wielkości- jej nagranie „I Can Put My Trust in Jesus” zdobyło nagrodę Akademii Francuskiej, co zaowocowało udaną trasą koncertową po Europie, realizacja „Silent Night” („Cicha noc”) stała się jedną z najlepszych w historii sprzedaży płyt w… Norwegii. Sukces Jackson osiągnął tak duże rozmiary, że w 1954 roku zaczęła prowadzić swój cotygodniowy program radiowy w CBS, pierwszej audycji poświęconej stylowi gospel o narodowych zasięgu.
W tym samym roku podpisała kontrakt z Columbią Records. Jednak wraz z sukcesem Mahalii Jackson coraz częściej pojawiały się głosy purystów krytykujących wokalistkę za produkcję zbliżającą gospel do popu. Triumfalny występ na  festiwalu Newport Jazz Festival w 1958 r. rozwiał wszelkie wątpliwości i umocnił jej pozycję na szczycie wokalistyki jazzowej i gospel w opinii krytyków muzycznych, ale jej płyty rzeczywiście coraz bardziej odsuwały ją od głównego nurtu gospel. Jej dotychczasowa publiczność nie akceptowała polityki Columbii, która nalegała na kolejne nagrania z orkiestrami i chórami. W następnych latach, zwłaszcza 60. Coraz częściej przyjmowała rolę polityka- zaśpiewała na inauguracji Prezydenta Johna F. Kennedy’ego, później była także powiernikiem i zwolennikiem dr Martina Luthera Kinga, a na jego pogrzebie śpiewała swoją ostatnią prośbę „Precious Lord”; przez dekadę była siłą w ruchu na rzecz praw obywatelskich, ale po zamordowaniu Kinga i braci Kennedy wycofała się z życia politycznego. Do ostatnich dni życia (zmarła 27 stycznia 1972 roku) zachowała świetną dyspozycję wokalną, kończąc karierę pożegnalnym koncertem w Niemczech w 1971 roku.
Wspomniany koncert na festiwalu Newport został zarejestrowany i wydany jako „Live At Newport 1958” (Columbia, data wydania: 17 listopada 1958)

Przed występem Mahalii Jackson konferansjer zapowiedział: „Panie i panowie, jest niedziela i czas na największą na świecie śpiewaczkę gospel, panią Mahalię Jackson!”. I nie przesadził… W ciągu 45-minut wykonała bliskie muzyce pop, kilka melodii komercyjnych oraz pieśni soul. We wszystkich tych utworach głos Jacksona brzmiał pewnie, silnie i wyraźnie, wsparty tylko fortepianem i organami. Przypomnę, że moment realizacji tych nagrań, był czasem gdy jej fani kwestionowali jej rosnącą sławę i popularność, zarzucając jej sprzedawanie talentu i porzucenie tytułu „Królowej Gospel”. Koncert w Newport po raz kolejny udowodnił, że Mahalia Jackson wciąż potrafi wykorzystywać dane przez Boga- niesamowity głos i doskonałe wyczucie melodii.
Leo Stanley, recenzent AllMusic, podsumował: „…Jackson była u szczytu kariery i dała oszałamiający występ na tym koncercie, wykonując takie piosenki, jak: „He’s Got the Whole World In His Hands”, „Lord’s Prayer”, „Evening Prayer”, „I’m on My Way”, „Walk over God’s Heaven” i „His Eye is on the Sparrow”. To nie tylko jeden z wielkich albumów gospel na żywo, to po prostu jeden z wielkich albumów gospel”.

 

Joan Baez zyskała uznanie na festiwalu Newport Folk w 1959 roku, co przyśpieszyło wydanie debiutanckiego albumu „Joan Baez” przez Vanguard Records. Ta śpiewaczka folk została uznana za najbardziej utalentowaną interpretatorkę folk-music, która wpłynęła na prawie każdy aspekt muzyki pop, zwłaszcza w latach 60.. Co prawda Baez jest powszechnie uważana za piosenkarkę folk, ale jej muzyka jest zróżnicowana od czasów kontrkultury lat 60. XX wieku i obejmuje takie nurty jak: pop, country i gospel. Była jedną z pierwszych znaczących artystek, którzy nagrywali piosenki Boba Dylana na początku lat sześćdziesiątych. Baez była już wtedy znaną na całym świecie artystką, więc zrobiła wiele, aby spopularyzować dopiero „startującego” artystę. Było to na początku kariery gdy jej popularność była znacząca w wyniku sukcesu dwu pierwszych płyt. Oba albumy: „Joan Baez” i  „Joan Baez, Vol. 2” (z września 1961), stały się ogromnymi hitami, podobnie jak trzeci album- „Joan Baez in Concert” (z września 1962). Każdy album był złoty i pozostawał w rankingach bestsellerów ponad dwa lata.
Album „Joan Baez” wydany przez Vanguard Records, zawierał 13 tradycyjnych pieśni ludowych, natomiast późniejsze reedycje zawierały dwie lub trzy dodatkowe piosenki.

Baez nagrała debiutancki album latem 1960 roku, kiedy miała dziewiętnaście lat. Większość piosenek zawierała tylko wokal i gitarę Baez, a w niektórych ścieżkach dźwiękowych z drugą gitarą, na której grał Fred Hellerman z The Weavers. Pomimo braku bogatego instrumentarium, album pojawił się na listach najlepiej sprzedawanych płyt Billboard 200 po sukcesie jej drugiego albumu. W 1983 roku Baez w wywiadzie dla Kurta Lodera z magazynu Rolling Stone opowiada: „Zajęło to cztery noce. Byliśmy w jakiejś wielkiej, śmierdzącej sali balowej w hotelu na Broadwayu, nad rzeką. Nie mogliśmy nagrywać w środowe wieczory, ponieważ grali tam w bingo. Byłam tam na tym brudnym, starym dywaniku z dwoma mikrofonami, jeden na głos, a drugi na gitarę. Właśnie zrobiłam mój zestaw; to chyba wszystko, co znałam. Zrobiłam „Mary Hamilton” raz, to było to. W ten sposób robiliśmy je w dawnych czasach. Tak długo, jak pies nie przebiegł przez pomieszczenie, czy coś takiego, miałeś go”. Pierwszy album Joan Baez był jak objawienie- wyjątkowo czystym sopranowym głosem śpiewaczka przedstawiała folkowe ballady w taki sposób, że nikt nie odważył się coś jej interpretacjom zarzucić. Piosenki są osobiste i proste i w tym właśnie kryje się ich piękno. Swoim pięknym głosem, z dużym vibrato, Joan Baez stworzyła album „kulturowo” znaczący skoro Biblioteka Kongresu USA wprowadziła album do National Recording Registry.

 

Dwudziestoletnia Melanie Safka (Melanie Anne Safka-Schekeryk amerykańska piosenkarka pochodzenia ukraińskiego po ojcu i włoskiego po matce) w 1967 roku podpisała pierwszy kontrakt płytowy z Columbia Records. Kontrakt był krótkotrwały, więc związała się z wytwórnią Buddah. W 1969 roku wydała swój premierowy album- „Born to Be”, 16 sierpnia Melanie wystąpiła na scenie podczas Woodstock Music & Art Festival w Bethel w Nowym Jorku; a jej piosenka „Birthday of the Sun” została później wydana na albumie „Woodstock 2”. Wkrótce potem nagrała swój drugi album „Affectionately”. Obie płyty- premierowa i druga nie odniosły spektakularnego sukcesu. Komercyjnie przełomowa stała się płyta  wydana 11 miesięcy po Woodstocku, która zawierała fantastyczny utwór- „Lay Down (Candles in the Rain)”. nagrany z Edwin Hawkins Singers. Piosenka była hołdem dla publiczności zgromadzonej na festiwalu w Woodstock, przedstawionym w formie hymnu gospel. Płyta- zatytułowana „Candles in the Rain”, która zawierała ten przebój dotarła do pierwszej 20 najlepiej sprzedawanych płyt w USA. Następne jej płyty od momentu wydania trzeciej z katalogu, mimo że miały ułatwioną drogę do popularności, to nie sięgały szczytów list przebojów, choć wiele utworów było imponujących.
Candles in the Rain”, wydane przez Buddah Records w kwietniu 1970, zostało nagrane w trzech miejscach: londyńskim Wessex Sound Studios, Nowojorskim Londyn; Allegro Studios i Catero Sound w San Francisco.


„Lay Down (Candles in the Rain)” był wyjątkowym hitem, który Melanie pokazał jako świetną autorkę, ale i wykonawczynię idealnie wpisującą się muzycznie w nurt (tym razem) gospel, a że festiwal w Woodstock, był inspiracją to i piosenka musiała się spodobać dużej rzeszy hipisów.  Melanie przy wsparciu śpiewaków chóru Edwina Hawkinsa, mogła wznieść się na wyżyny artyzmu, które robią olbrzymie wrażenie nawet po 50 latach od pierwszego odtworzenia na gramofonie ówczesnego rock-fana. Pozostałe utwory przekonują, że Melaniestała się artystką o pewnym brzmieniu, który mógł jej pomóc by stać się tak ekspresyjną jaką do tej pory nie była. W emocjonalnych: „Citiest People” czy „Leftover Wine” jest przekonująca, choć nieco zbyt patetyczna. Melanie uważana za piosenkarkę i autorkę tekstów, była również innowacyjną bądź niekonwencjonalną interpretatorką obcych utworów, tworząc bardzo różne od oryginałów covery (w nowej aranżacji lub inaczej zinterpretowany istniejący utwór muzyczny odgrywany nie przez pierwotnego wykonawcę). Na płycie są dwa rovery- „Ruby Tuesday” (Micka Jaggera i Keitha Richardsa) i „Carolina in My Mind” (Jamesa Taylora). Płyta została wyprodukowana w znakomity sposób, bowiem instrumentaliści, dzięki perfekcyjnym aranżacjom Petera Schekeryka, dali wspaniałe tło artystce. „Candles In the Rain” zaliczyć należy do jej najlepszych prac i do najciekawszych pozycji folk-rocka.

 

Carly Simon był jedną z najpopularniejszych wokalistek i autorek piosenek, którzy pojawili się na początku lat 70 w Ameryce Pólnocnej. Simon rozpoczęła karierę muzyczną w duecie ze swoją siostrą Lucy (która później napisała muzykę do programu Broadway The Secret Garden). The Simon Sisters nagrały singiel z „Winkin ‚Blinkin’ and Nod” w 1964 roku. Jednak solowy debiut Carly Simon nastąpił dopiero w 1971 roku. Debiut plytowy zatytułowany został- „Carly Simon”.  Drugi album Simon- „Anticipation” zainteresował publiczność- w przeciągu dwóch lat otrzymał certyfikat złotej płyty RIAA., otrzymała również w 1971 roku nagrodę Grammy dla najlepszego nowego artysty. Jej trzeci album- „No Secrets”, wyprodukowany przez Richarda Perry’ego, zawierał złoty przebój „You’re So Vain”. Tę płytę wydała w listopadzie 1972. roku Elektra Records. W podstawowym składzie grali: Carly Simon (wokal, fortepian, ARP syntezator, akustyczna gitara), Jimmy Ryan (akustyczna gitara, elektryczna gitara, bas), Klaus Voormann (bas) i Andy Newmark (perkusja). Wielu znakomitych muzyków zaprosiła Carly Simon do udziału w sesjach nagraniowych, między innymi pojawili się na liście grających: Nicky Hopkins (piano), Jim Gordon i Jim Keltner (perkusja), Bobby Keys (saksofon tenorowy), Mick Jagger, James Taylor, Bonnie Bramlett, Linda i Paul McCartney (wokale towarzyszące).

„No Secrets” to zdecydowanie najlepszy album Carly Simon, który był komercyjnie przełomowy, zdobywając certyfikat złotej płyty RIAA, a także singiel „You’re So Vain” był ozłocony. Z tym utworem wiąże się ciekawa historia, bo w trakcie przerwy pomiędzy nagraniami basista- Klaus Voormann, dla wypełnienia czasu albo dla prostego ćwiczenia zaimprowizował znakomity szybki riff, który zaciekawił autorkę albumu… Dorobiła resztę nut, ułożyła tekst i tak powstała piosenka „You’re So Vain”, w której basowy riff pojawia się na wstępie. Właśnie ten utwór nadał albumowi zuchwały ton, z treścią zawierającą szczerą seksualną autobiograficzną opowieść. Nie tylko szczerość Simon sprawiła, że album dobrze był oceniany przez krytyków i publiczność, bo również prosta, ale i perfekcyjna produkcja Richarda Perry’ego dała muzyce Carly Simon płynność i czystość przekazu, sprawił że słuchanie piosenkarki- Simon, było bardziej interesujące. Ta doskonała płyta długo nie traciła na popularności- 25 lat po pierwszym wydaniu album otrzymał certyfikat platynowej płyty wystawiony przez Recording Industry Association of America (RIAA).

 

W latach osiemdziesiątych królowała muzyka post-punkowa bazująca w dużej części na brzmieniu instrumentów elektronicznych, a mimo to wieloplatatynowy (wg. certyfikatu Recording Industry Association of America) nieoczekiwany sukces debiutu (w 1988 roku) Tracy Chapman potrafił przywrócić znaczenie piosenkarza balladzistę i uczynić ten nurt na powrót popularnym.  Stało się tak bo jej piosenki były świeże i mocne, z prostymi pięknymi melodiami i wpływowymi tekstami. To właśnie sukces Tarcy Chapman nie tylko zapoczątkował nową łatwiejszą erę dla balladzistów, ale i pomógł zapoczątkować erę politycznej aktywności wśród całkiem sporej grupy artystów.
Tracy Chapman„, album studyjny wydany przez Elektra Records w kwietniu 1988, został nagrany w studiach Elektry w Hollywood (Kalifornia, USA).

Debiut płytowy Tracy Chapman to społecznie świadoma praca, która przywołuje politycznego ducha Ameryki z lat 70., która pozostaje aktualna do dziś. Słuchając tę płytę można potwierdzić, że jest ważnym przykładem klasycznego współczesnego folku, zasługującym na duże uznanie, bowiem społecznie i politycznie teksty kojarzą się z okresem świetności legend: Boba Dylana i Joan Baez. Jeśli się przyjrzeć muzyce Chapman to wyraźnie zauważa się  wpływy country, rhythm and bluesa i soul.
Recenzent  AllMusic- Stephen Thomas Erlewine napisał: “Debiutancki album Tracy Chapman, który pojawił się wiosną 1988 roku, stał się jednym z kluczowych zapisów ery Busha [prezydent USA w latach 2000-2008], stanowiąc kamień węgielny dla całego ruchu na PC, jednocześnie odradzając tradycję piosenkarza / autora piosenek. A Tracy Chapman mocno wpisuje się w klasyczną tradycję piosenkarza i autora tekstów, brzmi dla całego świata tak, jakby został nagrany na początku lat 70. – to znaczy, jeśli tylko zwrócono uwagę na brzmienie, ponieważ piosenki Chapman są wyraźnie wynikiem rewolucji Reagana [prezydent USA w latach 1981-88]. Nawet pieśni miłosne i lamenty podkreślane są przez urzeczywistnioną wizję spływającego nowoczesnego życia – na dowód wysłuchaj lirycznych szczegółów „Fast Car”. Namiętny, liberalna aktywność i jej rezonans ożywiają jej muzykę Chapman, tchną życie w jej piosenki, nawet jeśli produkcja jest nieco zbyt czysta. Mimo to zestawienie współczesnych tematów i klasycznej produkcji jest tym, co wyróżnia album – przenosi tradycje w teraźniejszość. W tym czasie zrewitalizowano tradycyjne ludowe ideały aktywizmu społecznego i tym podobne, rozpoczynając rewolucję PC w tym procesie, ale gdyby to były jedyne zalety, Tracy Chapman byłaby przestarzała. Płyta wciąż brzmi świeżo, ponieważ pismo Chapman jest tak uważnie obserwowane, a jej silny, odważny śpiew sprawia, że ​​każda piosenka brzmi intymnie i natychmiastowo” Zacytuję jeszcze jedną opinię [1]: „W czasach, gdy muzyka popularna była nasycona tandetnymi liniami syntezatora zamiast elektronicznych beatów tanecznych i ogólnych tekstów imprezowych, wysiłek i sukces Chapman są tym bardziej godne pochwały”. Album znalazł się na 10. miejscu listy 100 najlepszych albumów lat 80., według magazynu Rolling Stones

 

Encyklopedia podaje, że morna to „gatunek muzyki oraz styl tańca wywodzący się z Wysp Zielonego Przylądka, uważany za najbardziej charakterystyczny dla tego kraju i cieszący się największym prestiżem. Morna grana jest w tempie wolnym. Typowe instrumentarium to gitara oraz niekiedy skrzypce. Charakterystyczna dla tego gatunku jest melancholijna, nostalgiczna linia melodyczna. Wykonawczynią, która zdobyła międzynarodową sławę była Cesária Évora[2].
Cesária Évora, zaczęła śpiewać mornę w wieku 16 lat. Jej talent sprawił, że występowała z powodzeniem na wszystkich wyspach, a pod koniec lat 60. Zgromadzone taśmy radiowe dały materiał muzyczny dla pierwszych albumów pieśniarki w Holandii i Portugalii. Mimo to Évorze śpiewanie nie przynosiło wystarczających dochodów w latach 60. i 70. By ze sztuki żyć, więc przestała występować na estradach Wysp Zielonego W 1985 roku, w wieku 45 lat, spróbowała wrócić do muzyki i pojechała do Portugalii, aby nagrać dwie piosenki z antologii wokalistek z jej ojczyzny. Te pierwsze portugalskie nagrania wywołały lawinę sesji nagraniowych zrealizowanych w Paryżu- w latach 1988–1992 powstały dobrze oceniane cztery albumy, a te z kolei wzmogły zainteresowanie publiczności jej koncertami. w Europie, Afryce, Brazylii, Kanadzie, a na koniec w Stanach Zjednoczonych.  by występować dla publiczności z Republiki Zielonego Przylądka. Kolejne nagrania: „Cabo Verde”, „Mar Azul” i „Cafe Atlantico”, umocniły sławę Évory jako wiodącej pieśniarki morny.
Cabo Verde”, z marca 1997 roku wydane przez Lusafrica, jest smutny jak zawsze w przypadku morny, zresztą podobnie jak wszystkie jej albumy, jest to doskonały zbiór pięknych, poruszających duszę piosenek. Poza kilkoma optymistycznymi piosenkami, Évora zagłębia się w nastrojowe, bardziej rozpaczliwe ballady. Z czego bierze się ta wielka nostalgia w muzyce morny? Wyspy Zielonego Przylądka to była kolonia portugalska, która traciła młodych ludzi emigrujących do lepszych światów, więc nie powinno dziwić, że muzyka z „Cabo Verde” jest pełna pieśni separacji i tęsknoty za domem. Kiedy Evora śpiewa w pieśni o tytule „Partida”, że zabierana będzie jej miłość daleko, to każdy, zwłaszcza ten, który doświadczył takiej separacji, mocno odczuje w jej głosie uczucie bólu. Jej głos, regulowany miękkim beatem, wypełnia się ciepłą barwą. Jej śpiew jest wspierany małym zespołem akustycznych instrumentów: gitar, czterostrunowych cavaquinho (kształtem przypominający zmniejszoną gitarę), fortepianu, basu i saksofonu tenorowego (na którym gra świetny amerykański jazzman James Carter). To że „Cabo Verde” uznano za płytę wysoce wartościową niech świadczy fakt rekomendowania tego tytułu do nagrody Grammy.

W maju 1999 wydana została płyta „Café Atlantico” przez wytwórnię Bertelsmann Music Group. W przeciwieństwie do wcześniejszych wydawnictw Évory, które były właściwie wyłącznie zbiorem pieśni inspirowanej formą zwaną morna, ta płyta wskazuje, że pieśniarka z  Wysp Zielonego Przylądka sięga po tradycyjną muzykę kubańską i brazylijską.

Głos Evory pasuje tu idealnie, ponieważ to wydanie jest hołdem dla rodzinnego miejsca na ziemi- portu na wyspie Sao Vicente na Wyspach Zielonego Przylądka, gdzie żeglarze z Portugalii, Brazylii i Karaibów zasiali do muzyki z Zielonego Przylądka inne brzmienia. W „Café Atlantico” Cesária Évora śpiewa ze swoim zwykłym pięknem, spokojem i melancholią. Akompaniament ponownie obejmuje tylko parę instrumentów: fortepian, gitarę akustyczną i bas, ubarwionych tylko sporadycznym akompaniamentem orkiestrowym. „Café Atlantico” jest wysmakowanym krokiem ku poszerzeniu repertuaru Evory, co się wspaniale udało. Mistrzowskie jest wykonanie „Carnaval de Sao Vicente”, jednej z najbardziej radosnych piosenek, jakie kiedykolwiek powstały, z kolei ballada „Roma Criola” ma wyraz tragiczny, podobnie interpretacja „Marii Eleny” jest bardzo bolesna. Inne utwory: „Flôr Di Nha Esperança” i „Amor Di Mundo”, tworzą nastrojową, kolorową aurę. Ten album ma światowej klasy poziom, który będzie dla wielu wzorcem muzyki z rejonów dawnych kolonii portugalskich.

 

Imany (Nadia Mladjao), francuska piosenkarka i autorka tekstów, ex-lekkoatletka, później modelka, pochodząca z Komorów (archipelagu wysp na południowo-wschodnim wybrzeżu Afryki), inspirowała się takimi wielkimi artystkami jak Billie Holiday, Nina Simone i Tracy Chapman, gdy zaczęła wykonywać mieszankę akustycznego folku i bluesa w różnych paryskich klubach nocnych i barach jazzowych, zanim wydała swój debiutancki album „Shape of a Broken Heart”, wydany przez  Island Records w 2011 roku.

Imany w towarzystwie wybitnych muzyków nagrała 12 anglojęzycznych utworów: szczerych i mocno osobistych, w których słodycz miesza się z goryczą, melancholia z pogodą ducha. Island Records oddała do sprzedaży dwie wersje tego tytułu- jednopłytową i edycję Deluxe wzbogacona jest o 7 akustycznych utworów umieszczonych na odrębnym krążku CD. Znajdują się na nim m.in. znany fanom utwór „You will newer know”, „I’ll Be There”- cover The Jackson 5, jak również dwie nowe piosenki – „Just For A Season” z gościnnym udziałem wokalistki Djeneba Kone śpiewającej w języku bambara oraz „Spinning Around”.


„Shape of a Broken Heart” dobrze ukazuje możliwości wokalne i wrażliwość artystyczną Imany, która obdarzona ciepłym i delikatnie chrypiącym altem śpiewa, jakby opowiadała jakieś historyjki z pewną dozą kokieterii, zmuszając do uwagi i zaciekawiając. Imany jest autorką lub współautorką całego repertuaru na płycie, choć łatwy w odbiorze jest bez wątpienia ambitny i dość jednak odległy od głównego nurtu popu. Towarzyszący instrumentaliści: Taofik Farah i Stéfane Goldman (gitary akustyczne), Laurent Vernerey i Stéphane Catry (bas), Latabi Diouani, Steve Shehan i Dupain (instrumenty perkusyjne), Valentine Duteil (wiolonczela) oraz Johan Dalgaard (fortepian i organy), dają wspaniale tło instrumentalne z wyraźnymi akcentami afrykańskimi. Wyprodukowany przez Malicka N’Diaye album oferuje naprawdę frapującą mieszankę akustycznego folku, soulu i namiętnego bluesa. Idealne nagrania dla ukojenia skołatanych nerwów!

 

Afro-majorkańska wokalistka Concha Buika i afro-kubański pianista Chucho Valdés firmują płytę „El Último Trago”, wydaną przez Warner Music Spain S.L. w 2009 roku, która jest (również) hołdem dla meksykańskiej piosenkarki Chaveli Vargas, mającą duży wpływ na piosenkarstwo Buiki. Kompozycje: „Soledad”, Sombras”, „Las Ciudades”, „Cruz De Olvido”, „El Andariego”, „En El Ultimo Trago”, „Se Me Hizo Facil”, „Un Mundo Raro”, „Las Simples Cosas”, „Somos”, „Luz De Luna” i „Vamonos”, to w większości utwory pochodzące z repertuaru Chaveli Vargas.

To, co zawiera „El Ultimo Trago” to mieszanka flamenco, soulu i jazzu. Buika jest piosenkarką o nieco chrapliwym i szorstkim głosie, nadającą się idealnie do wchodzenia klimaty bluesowe. Ale że jest artystką pochodzącą z krainy flamenco i jednocześnie przez ojca mającą związki z hiszpańską kolonią- Gwineą Równikową, to jej muzyka raczej zbliżona jest do tradycji iberoamerykańskiej, tym bardziej że towarzyszą jej muzycy kubańscy, bądź Hiszpanie: pianista Chucho Valdes, kontrabasista Lázaro Rivero Alarcón, perkusista Juan Carlos Rojas Castro, gitarzysta Javier Limón, grający na instrumentach perkusyjnych  Yaroldy Abreu Robles. Profesjonalnej wiedzy Valdésa słuchacz zawdzięcza aranżacje muzyczne budujące wysoką jakość muzyki afro-kubańskiej. Sympatycy jazzu zapewne pamiętają Valdésa, tego fantastycznego muzyka o ciężkich, ale i delikatnych jak dłoniach z legendarnej kubańskiej formacji Irakere (z niej wywodzą się też Pacquito D’Rivera i Arturo Sandoval). Jego fortepian na tej płycie idealnie spaja się z głosem Buiki. Album został nagrany w studiu Abdala na Kubie. Muzycy zarejestrowali ok. 20 utworów, z czego dwanaście znalazło się na płycie. Piosenki opowiadają o życiu, śpiewane po hiszpańsku. Spójność tych tekstów z muzyką jest oczywistym wynikiem wspólnych działań przede wszystkim piosenkarki i pianisty, ale nie bez udziału pozostałych muzyków, bez których południowoamerykański klimat muzyczny nie byłby tak realny. Od czasu pojawienia się debiutanckiej płyty- „Buika” i kolejnych albumów: „Mestizuo The Perfect Place” (2005), „Mamy Calling”, „Mi Nina Lola” (2006), „Nina de Fuego” (2008), Buika po raz kolejny nas zachwyca śpiewając copla andaluza (hiszpańska muzyka rozrywkowa uprawiana od ok. 1940). Nagrania Buiki naznaczone afrykańskimi korzeniami przodków, a przede wszystkim pasją, spontanicznością i nieskazitelnymi wykonaniami muzycznymi przybliżają muzykę wciąż świeżą.

 


[1] Całość recenzji znajduje się tu: 

[2] Według: 

 


Przejdź do części 3 artykułu >>
Powrót do części 1 artykułu >>

Kolejne rozdziały: