Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział pięćdziesiąty siódmy, część 1)

 

Wciąż znajduję na półkach płytowych nagranie rockowe sprzed dekad, które warto opisać, a inaczej określając- „posłuchajcie, jeśli nie znacie!”, bo jestem pewny, że w wielu przypadkach przyniosą artystyczne doznania nie mniejsze niż przed laty:

 

  • Album „Greatest Hits!” grupy The Kinks, wydany po raz pierwszy 12 sierpnia 1966 roku przez Reprise Records, był pierwszym albumem kompilacyjnym wydanym w USA przez tę iście brytyjską grupę rockową. Album składa się z niektórych z najpopularniejszych singli i piosenek wydanych przez Kinks od 1964 roku. Jest to jedyny album Kinks, który znalazł się w amerykańskiej pierwszej dziesiątce najpopularniejszych LP. Współczesna edycja japońskiej firmy Oldays Records (wydanie z 27 sierpnia 2021 roku) zawiera dwie wersje oryginalnych ścieżek- stereofoniczną i mono. Płytę nagrało czterech muzyków: Ray Davies (wokal, gitary; harmonijka), Dave Davies (drugi wokal, gitary), Pete Quaife (gitara basowa) i Mick Avory (perkusja).


Ta płyta zawiera niektóre z najbardziej zapadających w pamięć utworów The Kinks. Wielu jest zdania, że materiał z trzech pierwszych albumów Kinks nie jest uważany za jeden z najlepszych w ich repertuarze (nie ja!), ale nie ulega wątpliwości, że podwaliny ich legendy położono właśnie w latach 64-66. To pierwsza amerykańska kompilacja londyńczyków, w której pojawiają się ich pierwsze single, które przekroczyły ocean, aby potwierdzić inwazję zapoczątkowaną przez wspaniałą czwórkę („fab four”). W przeciwieństwie do innych angielskich zespołów z tamtych czasów, podejście Kinks było znacznie trudniejsze i podobne do garażowanego amerykańskiego rocka.
„You Really Got Me”- w trzecim podejściu, po dwóch nieudanych próbach dotarcia do szczytu listy przebojów, udała się ta sztuka przy pomocy rewelacyjnego dwuakordowego riffu, niezwykłego jak na tamte czasy.. Perfekcyjny wokal Raya przechodzi od chłodnego zdystansowanego śpiewu do growlu w kulminacyjnych refrenach, maniakalne ataki Dave’a Daviesa to jedne z najlepszych momentów w rocku… Tak to się zaczęło, a skończyło na płycie „Phobia”, dwudziestej czwartej wydanej w 1993 roku.

 

  • Płyta „History: America’s Greatest Hits”, nagrana przez trio America w okresie 1971-75 w Air Studios, Trident Studios i Morgan Studios, (Londyn), The Record Plant (Los Angeles), The Record Plant (Sausalito), została wydana w listopadzie 1975 przez Warner Bros.. Płytę wyprodukował George Martin.

„History: America’s Greatest Hits” [1], album z największymi przebojami amerykańskiego folkowo-rockowego trio America, odniósł sukces w Stanach Zjednoczonych, osiągając 3. miejsce na liście albumów Billboard i uzyskując multiplatynowy certyfikat RIAA. 20 lipca 2019 roku album ponownie wszedł na amerykańskie listy przebojów osiągając 50 na liście Billboard Top Rock Albums.
Pod koniec 1975 roku zespół Ameryka wydał pięć albumów studyjnych, które odniosły sukces komercyjny, przyniosły kilka przebojów, w tym dwa hity numer jeden. Ich drugi hit numer jeden, „Sister Golden Hair”, znalazł się na szczycie list przebojów latem 75. roku. Warner Bros. Records postanowiło wykorzystać komercyjny rozmach grupy i rosnący katalog, wydając kompilację największych hitów. Powstała kompilacja przy końcu roku 1975 roku, zawierała wszystkie jedenaście singli z list przebojów Ameryki, a także zredagowaną wersję „Sandman”, popularnego utworu z debiutanckiego albumu, który nigdy nie został wydany jako singiel. Właściwie album ma dwie nazwy: „History”, by zachować tradycję wydawania albumów o nazwach zaczynających się na literę „H”, oraz „America’s Greatest Hits”, by wskazać, że jest to kompilacja przebojów grupy. Pierwsze siedem utworów na albumie, które zostały nagrane przed zaangażowaniem się producenta George’a Martina w grupę, zostało zremiksowanych przez Martina na potrzeby tego wydania, z kilkoma zauważalnymi różnicami w stosunku do oryginalnych miksów. Niektóre z remiksowanych utworów, takie jak „A Horse with No Name” i „I Need You”, mają bardziej wyraźny bas. W tle „A Horse with No Name” można na chwilę usłyszeć głos po około dwóch minutach utworu – tego głosu nie ma na oryginalnym nagraniu. Wysokość dźwięku w „I Need You” jest obniżona o ćwierć tonu w stosunku do oryginalnej wersji. „Sandman” trwa około minuty krócej niż oryginalny mix. Na „Ventura Highway” główny wokal Deweya Bunnella jest dwuścieżkowy, a gitary mają znacznie więcej pogłosu. „Don’t Cross the River” dodaje skrzypce niesłyszane w oryginalnym nagraniu. Dodatkowo, kilka utworów jest przenikających się, aby wyeliminować przerwy między utworami. Ze względu na komercyjny sukces i niesłabnącą popularność tego albumu, zremiksowane wersje amerykańskich hitów w „History” stały się tak samo rozpoznawalne w kulturze popularnej, jak same oryginalne single. Okładka częściowo czerpie inspiracje z okładek poprzednich albumów Ameryki. Rysunki Dana Peeka i Deweya Bunnella pochodzą ze zdjęć na plakacie dołączonym do albumu „Hat Trick”. Wizerunek samochodu i drzew za nim (te ostatnie, które również tworzą koszulkę Gerry’ego Beckleya ) pochodzi z okładki albumu „Holiday”. Most Golden Gate i sosny są zaadaptowane z okładki „Heart”. Chociaż wizerunki Big Bena i piętrowego autobusu nie znajdują się na żadnym innym amerykańskim albumie, ich włączenie symbolizuje pochodzenie grupy, która przebywała w Anglii. Grafika została wykonana przez nieznanego wówczas artystę Phila Hartmana, później znanego jako aktor i komik oraz brat ówczesnego menedżera grupy, Johna Hartmanna.
„America’s Greatest Hits” podkreśla dopracowaną wielowarstwową produkcję George’a Martina oraz folk-popowy styl zespołu typowy dla  Zachodniego Wybrzeża USA. Te topowe nagrania grupy w tym zestawie płytowym to akustyczna stylistyka na podobieństwo Neila Younga- „Lonely People”, hipisowski „Muskrat Love” i acid rock jak „Sandman”. Dodatkowy smaczek dodają takie atrakcje jak zaktualizowany surferski utwór „Sister Golden Hair” i pomysłowy pop w stylu McCartneya- „Only in Your Heart” i „Daisy Jane”. Płyta wydaje się być niezbędna w kolekcji fana folk-rocka z lat 70. z popowym błyskiem i atrakcyjnymi aranżacjami najlepszej jakości.

 

  • Kompilacyjny album „Blues” prezentującego Jimiego Hendrixa w nagraniach 1966-1970, został wydany w kwietniu 1994 przez wytwórnię MCA Records.


Jimi Hendrix, szanowany i podziwiany przez wszystkich gitarzysta psychodeliczno hard rockowy, miał bluesowe korzenie i album „Blues” przedstawia tę inną, zniuansowaną wersję Hendrixa, na którym gitarowe riffy przekonują, że to mógł być jeden z jego bardziej kreatywnych projektów, ale przecież kompilacja powstała 24lata po jego tragicznej śmierci…
Album „Blues” [2] skompilowany został przez byłego producenta Hendrixa- Alana Douglasa. W repertuarze płyty jest jedenaście utworów nagranych przez Hendrixa w latach 1966-1970, z których sześć nie było wcześniej publikowanych. Hendrix napisał siedem utworów. Pozostałe są autorstwa: Muddy Waters, Booker T. Jones i Elmore James . Większość z nich to dema, improwizacje i nagrania na żywo, które Hendrix mógł ukończyć przed wydaniem lub nie. Po wydaniu płyty „Blues” spotkał się z pochlebnymi recenzjami i sukcesami na listach przebojów, sprzedając ponad 500 000 egzemplarzy w ciągu pierwszych dwóch lat od premiery. W 2001 r. „Blues” otrzymał platynę w wyniku doskonałej sprzedaży od Amerykańskiego Stowarzyszenia Przemysłu Nagraniowego (RIAA).
W recenzji z 1994 r. magazyn Rolling Stone był pod wrażeniem tego, jak „Blues” pokazał zdolność Hendrixa do oddania hołdu jego wpływom, ale także do przekraczania ich, podczas gdy NME napisał, że kompilacja długich jam’ów bluesowych wyróżniała się jego „ostatecznym” stylem elektrycznego bluesa. oraz jakość cyfrowego remasteringu.” Pisząc dla AllMusic, Richie Unterberger wypowiedział się, że: „Podczas gdy Jimi Hendrix pozostaje najbardziej znany ze swoich hard rockowych i psychodelicznych innowacji, ponad jedna trzecia jego nagrań była zorientowana na blues. […[ Nagrane w latach 1966-1970 utwory, zawierają mistrza gitarzystę, który rozciąga granice elektrycznego bluesa zarówno na żywo, jak i w studio…”. Krytyk Village Voice, Robert Christgau, uważał, że zwykła koncepcja bluesowa i wybór utworów sprzyjały wyjątkowemu i niepowtarzalnemu brzmieniu Hendrixa. stylowi eklektycznemu. Później pisał o bluesowym dziedzictwie Hendrixa w Blenderze: „Chociaż definiowanie Hendrixa jako bluesmana tylko dlatego, że był czarny, jest uproszczeniem, połączył chicagowski blues, country blues, międzyplanetarny blues i zgięty blues jak nadprzyrodzony. Jego dźwięk był nawet gęstszy niż głos mentora Alberta Kinga, ale mógł stać się tak fantazyjny, jak najlepszy Skip James
Album zapewni tym, którzy znają Hendrixa świeże spojrzenie na ikonę nurtu rockowego, ale też pozwoli cieszyć się po prostu świetną muzyką.

 

  • Texas Flood”, album studyjny Steviego Ray Vaughana i grupy Double Trouble, nagrany w listopadzie 1982 roku w Down Town Studio (Los Angeles, Kalifornia) i  Riverside Sound  (Austin, Texas), został wydany w czerwcu 1983 przez Epic Records.

„Texas Flood” [3], debiutancki album zespołu Stevie Ray Vaughan and Double Trouble , została wyprodukowana przez zespół i inżyniera nagrań Richarda Mullena. Płyta ta została nagrana w ciągu trzech dni w osobistym studio nagrań Jacksona Browne’a w Los Angeles. Vaughan napisał sześć z dziesięciu utworów na albumie. Z albumu wyodrębniono dwa single,  „Love Struck Baby” oraz „Pride and Joy”. „Texas Flood” został nagrany w dwa dni bez dogrywania. Na początku 1983 roku, po podpisaniu kontraktu z Epic, zespół otrzymał zaliczkę w wysokości 65 000 dolarów na mastering nagrań. Album został zmiksowany i zmasterowany w Nowym Jorku. Basista Tommy Shannon tak wspomina sesje: „To naprawdę był tylko wielki magazyn z betonowymi podłogami i kilkoma zrzuconymi dywanikami. Właśnie znaleźliśmy mały kącik, ustawiliśmy się w kręgu, patrząc i słuchając się nawzajem i graliśmy jak zespół na żywo.”. Vaughan użył dwóch Fender Vibroverbs i 150-watowego Dumbleland Special, którego właścicielem jest Browne. Inżynier i współproducent Richard Mullen mówi o swoich technikach produkcji: „Użyłem dwóch Shure SM57 na jego wzmacniaczach gitarowych – jeden na Fender Vibroverb z 15-calowym głośnikiem Altec Lansing, a drugi na dnie Dumble 4×12” (z głośnikami Electro-Voice) podłączonym do głowicy Dumble. Stevie grał przez dwa Vibroverbs, ale w jednym z nich omikrofonowałem tylko jeden z głośników. Umieściłem mikrofony około trzech lub czterech cali od obudowy pod kątem około 45 stopni do stożka. Jedynym efektem, którego użył, był Ibanez Tube Screamer”.
„Texas Flood” otrzymał pozytywne recenzje, a krytycy chwalili głębokie bluesowe brzmienie i pisanie piosenek Vaughana, podczas gdy niektórzy krytykowali album za zbytnie odchodzenie od głównego nurtu rocka. Pięciogwiazdkowa recenzja AllMusic autorstwa Stephena Thomasa Erlewine’a określiła płytę jako „monumentalne uderzenie” i stwierdziło, że „zainicjowało ożywienie bluesa”. Pomimo wielu pozytywnych reakcji, otrzymał również kilka negatywnych uwag, a Rolling Stone krytykował Vaughana za brak oryginalności i twierdził, że nie posiada charakterystycznego stylu. Texas Monthly dał albumowi pozytywną recenzję, nazywając Vaughana „najbardziej ekscytującym gitarzystą, który wyszedł z Teksasu od czasu Johnny’ego Wintera”. W mniej entuzjastycznej recenzji dla The Village Voice, Robert Christgau uznał, że albumowi brakuje „rozmachu i formy piosenki”, które, jak twierdził, są esencją rock and rolla. Album zadebiutował na # 38 na Billboard 200 chart natychmiast po jego wydaniu. Pokrył się platyną w Kanadzie i podwójną platyną w Stanach Zjednoczonych, sprzedając ponad 2 000 000 sztuk.
Według słów producenta Johna Hammonda: „Stevie ma fantastyczną technikę i naturalny smak. Bardzo trudno to znaleźć. Przywrócił styl, który umarł, i przywrócił go we właściwym czasie. Młode uszy nie słyszały niczego z takim dźwiękiem.

 

  • Album „Electric Music for the Mind and Body”, w wykonaniu Country Joe and the Fish, został nagrany w pierwszym tygodniu lutego 1967 w Sierra Sound Laboratories w Berkeley w Kalifornii przez Roberta DeSousę, z produkcją Samuela Chartersa. Został wydany 11 maja 1967 w wytwórni Vanguard .. Płytę wydała wytwórnia Vanguard w maju 1967 roku.

„Electric Music for the Mind and Body” był debiutanckim album Country Joe and the Fish i jednym z pierwszych psychodelicznych albumów, które wyszły z kręgu San Francisco. Radiowe stacje FM, szczególnie Ksan i KMPX w San Francisco, spopularyzowały utwory z LP (przede wszystkim „Rozdział 43”, „Grace” (hołd dla wokalistki Jefferson Airplane- Grace Slick) i „Not So Sweet Martha Lorraine”). Z kolei  „Love” została wykonana i zarejestrowana na filmie w czasie festiwalu Woodstock w 1969 roku. Z powodu pogorszenia się stanu oryginalnych taśm-matek, album został zremiksowany w 1982 roku i ten remiks został wykorzystany do wydania oryginalnej płyty CD w 1990 roku.
Richie Unterberger w recenzji dla AllMusic uznał, że: „Ich pełnometrażowy debiut jest ich najbardziej radosnym i spójnym oświadczeniem oraz jednym z najważniejszych i najtrwalszych dokumentów ery psychodelicznej, wiru przesterowanej gitary i organów zespołu w jej najbardziej pomysłowej formie. W przeciwieństwie do Jefferson Airplane, którzy najlepiej pracowali przy konwencjonalnych strukturach utworów i Grateful Dead , którzy jeszcze nie odkryli, jak przetransponować swoją muzykę do studia nagraniowego, Country Joe & the Fish dostarczyli w pełni uformowane, bezkompromisowe, a jednocześnie całkowicie dostępne – w rzeczywistości często uroczo dowcipne – materię psychodelicznej muzyki za pierwszym razem. Mieszczący się w nastrojach, od dobrej zabawy po wręcz apokaliptyczny obraz, obejmował wszystkie aspekty muzyki zespołu, które zaskakiwały ich różnorodnością: szybujące wypady na gitarę i klawisze („Flying High”, „Section 43”, „Bass Strings”, „The Masked Marauder”), ludowe korzenie grupy („Sad and Lonely Times”), osobista oda McDonalda do Grace Slick („Grace”) i ich bezpośrednia polityka („Superbird”). Prawie żaden zespół od czasów Beatlesów nie wymyślił tak doskonałego i doskonale odważnego wprowadzenia do tego, kim i czym byli, a wyniki – biorąc pod uwagę niesamowite talenty i szeroką orientację tej grupy – mogły najbardziej odstraszyć. główne wytwórnie płytowe. Dodatkowo jest to jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt tego okresu, większość z nich jest tak krzepiąca i ekscytująca, że można poczuć intensywność występu na żywo. Reedycja CD ma również tę zaletę, że jest jednym z najlepszych transferów analogowo-cyfrowych, jakie kiedykolwiek wydano na jednym z klasycznych albumów Vanguard Records, z zaskakująco żywą separacją stereo i bliskim, intymnym dźwiękiem.”.
Album znalazł się w 1001 albumach Roberta Dimery’ego, które musisz usłyszeć, zanim umrzesz.

 

  • Album „Here Comes The Night” zespołu Them, to debiutancki album legendarnego zespołu, którego skład przedstawiał się następująco: Alan Henderson (gitara basowa), John McAuley (perkusja, fortepian, harmonijka ustna), Billy Harrison (gitara prowadząca), Van Morrison (główny wokal, autor piosenek, saksofon tenorowy) i Peter Bardens (organy). Płytę wydała wytwórnia Parrot w 1965 roku. Prezentowana poniżej płyta jest japońską limitowaną 24-ścieżkową edycją CD zawierająca wersje mono i stereo pierwszego albumu Them [wersja amerykańska].


Morrison wspominał swoje dni z Them z pewną goryczą, zauważając, że serce oryginalnej grupy zostało wyrwane przez świadomą wizerunkowo politykę wytwórni płytowej, przy czym sesyjni muzycy (w tym Jimmy Page) często grali na ich nagraniach. Oprócz hitów, Them wydali kilka świetnych albumów i kilka singli z hitami, które mieszały kompozycje Morrisona z coverami muzyki R&B i soul, a także kilka piosenek napisanych dla nich przez producentów takich jak Bert Berns (który napisał „Here Comes the Night”). Po tym, jak Morrison opuścił grupę, Them podzielili się na Belfast Gypsies, którzy wydali album, który (poza wokalami) przypominał wczesne nagrania Them, oraz psychodeliczny strój, który zachował nazwę Them, wydając cztery LP, które niewiele przypominają ciężkie dźwięki ich rozkwit w połowie lat 60. (AllMusic)
Płyta zawiera między innymi fantastyczny przebojową piosenkę „Gloria”, napisaną przez 18-letniego Vana Morrisona. „Gloria” zostało wprowadzone do Grammy Hall of Fame w 1999 roku. Została umieszczona na 69 miejscu w książce Dave’a Marsha z 1989 roku, The Heart of Rock and Soul, The 1001 Greatest Singles Ever i „Mystic Eyes” zostało ocenione na 458 miejscu. „Gloria” została wymieniona na 208 miejscu w filmie magazynu Rolling Stone z 2004 roku, The 500 Greatest Songs of All Time. Jednak w momencie wydania debiutanckiej płyty „Gloria” nie stała się przebojem w Stanach Zjednoczonych w swojej pierwotnej formie. Osiągnęła najwyższy poziom 93. miejsca na liście singli Billboard, nieco wyżej niż jego druga strona, „Baby, Please Don’t Go”. W Wielkiej Brytanii „Gloria” była stroną B, singla „Baby, Please Don’t Go”, więc zauważyli ją tylko nieliczni, którzy zadawali sobie trud odwrócenia płyty. W pozostałych utworach brzmienie zespołu zostało zdominowane przez wrzące riffy organowe, smukłe gitary i twardy wokal wokalisty Van Morrisona, którego nagrania z Them zaliczają się do najlepszych wykonań tzw „brytyjskiej Inwazji rocka”. Morrison napisał również najwyższej klasy oryginalny materiał do nagrań zespołu, którego skład zmieniał się wielokrotnie w ciągu ich krótkiego istnienia. Ich żywoy był krótki – otwierający płytę „Here Comes the Night” znalazł się w pierwszej dziesiątce hitów w Anglii, „Mystic Eyes” (ścieżka druga) i „Here Comes the Night” znalazły się w pierwszej czterdziestce. w Stanach Zjednoczonych – ale ich wpływ był znaczny, docierając do takich zespołów jak The Doors, z którymi grali podczas rezydowania w Los Angeles tuż przed odejściem Van Morrisona z zespołu w 1966 roku.
Mimo pewnych nadziei na utrzymanie kariery na wysokim poziomie Morrison odszedł z zespołu w 1966 roku i rozpoczął karierę jako artysta solowy.

 

  • Album „Dr Hook”, zespołu Dr Hook & the Medicine Show, nagrany w A&R Recording Studios (Nowy Jork), został wydany w 1972 roku przez Columbia / CBS. Producent był Ron Haffkine.

Dr Hook & the Medicine Show (w skrócie Dr Hook w 1975) był amerykańskim zespołem rockowym , założonym w Union City, New Jersey . W latach 70. odnieśli spory sukces komercyjny, wydając takie hity jak „Sylvia’s Motheri”, „The Cover of „Rolling Stone” (oba 1972), „Only Sixteen” (1975), „ A Little Bit More ” (1976), „Sharing the Night Together” (1978), „When You’re in Love with a Beautiful Woman” (1979), „Better Love Next Time” (1979) i „Sexy Eyes”” (1980). Oprócz własnego materiału Dr. Hook i Medicine Show wykonali piosenki napisane przez poetę Shela Silversteina. Zespół miał osiem lat regularnych hitów na listach przebojów w Stanach Zjednoczonych, gdzie ich muzyka była grana w top-40, easy listening i country, a także w anglojęzycznym świecie, w tym w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i RPA. Ich muzyka obejmowała kilka gatunków, głównie nowatorskie piosenki i akustyczne ballady we wczesnych latach, chociaż sukces przyniósł również ich późniejszy materiał, składający się głównie z inspirowanego disco soft rocka, który zespół nagrał pod skróconą nazwą Dr. Hook.
„Doctor Hook”, później wydany jako „Sylvia’s Mother”, to debiutancki album studyjny grupy, który był dobrze odbierany przez krytyków:
Stephen Thomas Erlewine z AllMusic napisal: „Ważną rzeczą do zapamiętania o Dr. Hooku jest to, że nigdy nie zaczynali jako prawdziwy zespół, nie w sensie zagłębiania się w ich serca i pozwalania uczuciom płynąć z estrady. Byli zespołem barowym, który zdobył sobie szanowanych, ale nie wyróżniających się zwolenników na północnym wschodzie, nagrywając demo, które w końcu zwróciło uwagę łowcy talentów, który połączył ich z Shelem Silversteinem, poetą, który został autorem piosenek, który potrzebował ujścia dla swoich utworów. To było nieoczekiwane połączenie, ale okazało się, że jest idealne, ponieważ dr Hook miał przyziemne paskudztwo, które wydobyło brud z Silversteina, autora piosenek często postrzeganego jako czystego i uroczego, częściowo ze względu na jego słynne książki dla dzieci. Silverstein napisał wszystko w debiucie z 1971 roku, poza „Four Years Older Than Me”, naprawdę brzydkim kawałkiem blooze-stomp, i nadal istnieje poczucie, że testował granicę, nie do końca pewien, jak daleko może popchnąć zespół. Tak więc pojawia się sentymentalna passa, która pojawia się niemal natychmiast – „Sylvia’s Motheri” to operowy płacz – ale wkrótce pogrążają się w voodoo funku „Marie Laveaux”, mrugają do Lady Godivy i błagają kochanka, by pocałował ją. ból z dala. Jest tu więcej niż odrobina szczerości, ale płyta naprawdę gotuje, gdy tylko śpiewają o trawce („Makin’ It or Natural”) lub seksie, z taką skłonnością będą biegać na następnym albumie, ale tutaj jest apel do ich balansowania między sentymentalizmem a obrzydliwością, a piosenki są zawsze dobre – zabawne, solidne, sprytnie skonstruowane melodie, które stanowią świadectwo kunsztu Silversteina i pokazują, jak dr Hook może dostarczyć na polecenie.”

 


 

[1] Według:

[2] Na podstawie:

[3] Na podstawie:

 


Przejdź do części drugiej >>

Kolejne rozdziały: