Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział sześćdziesiąty szósty, część 2)

Kontynuacja części pierwszej:

_______________________________________________________

The White Stripes – amerykański zespół rockowy, został założony w Detroit przez gitarzystę Jacka White’a i perkusistkę Meg White. W zespole grają tylko dwie osoby. Od czasu ukazania się w 1999 roku debiutanckiego albumu – The White Stripes, grupa zyskała popularność na niezależnej scenie muzycznej Stanów Zjednoczonych. Dzięki mało prawdopodobnemu, ale fascynującemu połączeniu artystycznych koncepcji i surowych dźwięków, The White Stripes byli wśród liderów odrodzenia garażowego rocka z początku lat 2000. i pomogli zdefiniować brzmienie rocka XXI wieku w miarę postępu dekady [w oparciu o biografię zespołu The White Stripes autorstwa Heather Phares] Sprytne wykorzystanie ograniczeń przez Jacka i Meg White – od ich składu po instrumenty, po ich czerwono-biało-czarną kolorystykę – zmaksymalizowało ich kreatywność, pozwalając im wnieść zaskakującą liczbę aspektów do ich pozornie powracającego do podstaw podejścia. Prosta, minimalistyczna perkusja Meg idealnie uzupełniała swobodne gitary i wokale Jacka, a ich muzyka nawiązywała nie tylko do oczywistych poprzedników, takich jak Gories i Stooges, ale także do mitycznego bluesa Son House i Blind Willie McTella, riffów Led Zeppelin, szalonego punku Gun Club i ponadczasowych opowieści legend country i folk, takich jak Loretta Lynn i Bob Dylan. Obszerność ich brzmienia i zamiłowanie do mistycyzmu – mówili, że holenderski ruch projektowy De Stijl miał na nich tak samo duży wpływ, jak na każdego muzyka, i twierdzili, że są rodzeństwem, chociaż do 2000 roku byli małżeństwem – dały White Stripes większą siłę przetrwania niż wielu ich współczesnych. Kiedy z pary dzieciaków z Detroit na The White Stripes z 1999 roku stali się międzynarodowymi gwiazdami rocka odpowiedzialnymi za trzy albumy nagrodzone Grammy („Elephant” z 2003 roku, „Get Behind Me Satan” z 2005 roku i „Icky Thump” z 2007 roku ), zawsze pozostali wierni swoim ideałom.

The White Stripes”, debiutancki album duetu The White Stripes, wydany 15 czerwca 1999 roku przez wytwórnię Sympathy for the Record Industry, wyprodukowany przez Jima Diamonda i wokalistę/gitarzystę Jacka White’a, został nagrany w styczniu 1999 roku w Ghetto Recorders i Third Man Studios [1] w Detroit. White zadedykował album zmarłemu muzykowi bluesowemu Sonowi House’owi .


Album został nagrany w ciągu tygodnia w Ghetto Recorders z „Screwdriver”, „Sugar Never Tasted So Good”, „St. James Infirmary” i „Astro” nagranymi w domu Jacka White’a (informacje na podstawie: ). Johnny Walker z Soledad Brothers grał na gitarze slide w dwóch utworach: „Suzy Lee” i „I Fought Piranhas”. Walkerowi przypisuje się nauczenie Jacka White’a gry slide, techniki często występującej na pierwszych dwóch albumach White Stripes. Walker wyjaśnia: „[Jack] miał czterościeżkowy rejestrator w swoim salonie i zaprosił mnie, abym przyszedł i nagrał kilka utworów. W zamian pokazałem mu, jak grać slide”. Duet wykonał cover „St. James Infirmary Blues” po zapoznaniu się z piosenką z kreskówki o Betty Boop.
Album otrzymał głównie pozytywne recenzje. Norene Cashen z The Metro Times napisała, że ​​LP „służy lepiej jako przypomnienie, że lokalna tożsamość [Detroit] ma więcej opcji niż karta członkowska do najnowszego banału… lub bilet w jedną stronę na wybrzeże”. Większość opinii mediów pojawiła się dwa lub trzy lata po premierze, po tym jak sława duetu rozprzestrzeniła się poza Detroit. AllMusic określił album w taki sposób: „Głos Jacka White’a to wyjątkowa, sugestywna kombinacja punku, metalu, bluesa i backwoods, podczas gdy jego gra na gitarze jest wspaniała i uderzająca z wystarczającą ilością lirycznych akcentów slajdów i subtelnej solówki … Meg White równoważy pracę progów i progów metodycznymi, oszczędnymi i dudniącymi talerzami, bębnem basowym i werblem … Wszystkie duety DIY punk -country-blues-metal singer-songwriter powinny brzmieć tak dobrze”. DJ BBC John Peel po raz pierwszy zauważył album w sklepie płytowym i powiedział: „Po prostu spodobał mi się jego wygląd i spojrzałem na tytuły – rozwijasz w sobie instynkt, rozumiesz, o co mi chodzi? I wyglądał jak rodzaj płyty, którą chciałbym mieć, więc ją wyjąłem i spodobała mi się, więc zacząłem jej słuchać”.  Jego poparcie było kluczowe dla zwiększenia ich popularności w Wielkiej Brytanii.

De Stijl”, drugi album duetu The White Stripes, nagrany Third Man Studio na przełomie 1999–2000, został wydany 12 października 2001 roku w dwóch formatach- LP dzięki wytwórni Sympathy For The Record Industry (nr kat.– SFTRI 609) i CD przez wytwórnie XL Recordings, Third Man Records (nr kat.- XLCD 150). Tytuł albumu pochodzi od holenderskiego ruchu artystycznego i magazynu o tej samej nazwie z początku XX wieku. Nie można ukrywać, że wytłoczona na 180-gramowym winylu i umieszczona w okładce Stoughton tip-on [2], jest bez wątpienia najlepszą wersją „De Stijl”, jaka kiedykolwiek trafiła na półki.



Drugi album The White Stripes nagrywano w wygodnych warunkach studia Third Man Jacka White’a, które wówczas mieściło się na parterze jego domu w południowo-zachodnim Detroit. To album, który wyniósł zespół na szczyt popularności rock and rolla na całym świecie. Trafne covery utworów Son’a House’a i Blind Willie’go McTella wspaniale współgrają zarówno z minimalistycznymi, ponurymi numerami w downtempo [3], jak i maksymalnymi wybuchami energii o nieskażonej mocy.
„De Stijl” otrzymał pozytywne recenzje od krytyków i uzyskał certyfikat złotej płyty od British Phonographic Industry . Album stał się kultowym klasykiem po pojawieniu się na liście Billboard 's Independent Albums w 2002 roku i znalazł się na liście NME „The 500 Greatest Albums of All Time” w 2013 roku. Krytycy zauważyli jego prostotę i połączenie bluesa z „scuzzy garage rock”. Heather Phares z AllMusic napisała, że ​​„Pomimo reputacji odrodzenia rocka garażowego, White Stripes prezentują imponujący wachlarz stylów na swoim drugim albumie, De Stijl, co po holendersku oznacza „styl”. Być może różnorodność albumu — która zawiera elementy bubblegum, kabaretu, bluesa i klasycznego rocka — nie powinna być zaskoczeniem dla zespołu, który dedykuje swój album bluesmanowi Blind Willie’mu McTell’owi i holenderskiemu artyście Gerritowi Rietveldowi. Niemniej jednak, odświeżające jest usłyszeć, jak zespół przechodzi od popu w stylu Tommy’ego Jamesa w ‘You’re Pretty Good Looking’ do garażowego tupania w ‘Hello Operator’ w jednym podwójnym uderzeniu. Jeszcze bardziej imponujące jest to, że teatralna, napędzana fortepianem ballada ‘Apple Blossom’ i cover Son House’a ‘Death Letter’ tak dobrze pasują do siebie na tym samym albumie. Subtelna praca produkcyjna Jacka White’a oraz wszechstronna gra na gitarze i wokal również wyróżniają się w leniwym, niewyraźnym ‘Sister, Do You Know My Name?’ jak również natarczywe rockowe kawałki takie jak ‘Little Bird’ i ‘Why Can’t You Be Nicer to Me?’ Tak charakterystyczny, jak i różnorodny, De Stijl łączy artystyczne skłonności Stripes z wystarczającą mocą rocka, aby wesprzeć ambicje zespołu”. William Bowers z Pitchfork napisał, że album „zawiera grzmiący, honky-soul, rozdzierający pop na różnych etapach ewolucji”. Jenny Eliscu z Rolling Stone nazwała go „zadziornym i sprytnym” i pochwaliła występy perkusyjne, gitarowe i wokalne, stwierdzając, że „jak wszystko w White Stripes, [De Stijl] udowadnia, że ​​nie trzeba bombastyczności, aby wywołać eksplozję bluesa”. Ann Powers z New York Times opisała album jako „to, co wielu fanów hip-rocka uważa za prawdziwą muzykę”.

White Blood Cells” (według: ), trzeci album studyjny duetu The White Stripes, wydany przez Sympathy for the Record Industry 3 lipca 2001 roku, został nagrywany przez: Jacka White’a  – wokal, gitara, pianino, produkcja, miksowanie oraz Meg White  – perkusja, wokal, w Memphis w stanie Tennessee w Easley-McCain Recording w ciągu trzech dni lutego 2001 roku, a jego producentem był gitarzysta i wokalista White Stripes, Jack White. Produkcja została przyspieszona, aby uchwycić „prawdziwe napięcie” i energię zespołu. Płytę zmasterowano w Absolute Audio.


Wraz z nagraniem „White Blood Cells” White Stripes odeszli od swoich korzeni inspirowanych bluesem i wybrali proste brzmienie garażowego rocka. Zespół promował ten album trzema koncertami w Detroit na kilka tygodni przed jego wydaniem płyty. Wydali również trzy single, aby spopularyzować album: „Hotel Yorba”, „Fell in Love with a Girl” i „Dead Leaves and the Dirty Ground”, które są jednymi z najbardziej znanych piosenek zespołu. „White Blood Cells” osiągnął 61 miejsce na liście Billboard 200 i zyskał szerokie uznanie krytyków, wynosząc zespół na czoło odrodzenia rocka garażowego. Jest uważany za album definiujący ten okres. Okrojone brzmienie rocka garażowego albumu spotkało się z uznaniem w Wielkiej Brytanii, a wkrótce potem w USA, przy czym kilka mediów chwaliło ich podejście „powrotu do podstaw”. Redaktorka AllMusic Heather Phares napisała: „Trzecia próba Jacka i Meg White dla Sympathy for the Record Industry owija ich potężny, myląco prosty styl wokół rozważań na temat sławy, miłości i zdradyto właśnie ta mieszanka siły i słodyczy, wśród innych kontrastów, sprawia, że ​​White Stripes są tak intrygujący. Podobnie, zdolność White Blood Cells do zaskakiwania starych fanów i zdobywania nowych sprawia, że ​​jest to jeden z najlepszych albumów Stripes”. Paul Travers z Louder nazwał go „jednym z pierwszych wspaniałych albumów XXI wieku” i ich najlepszym albumem. Dan Killan i Ryan Schreiber z Pitchfork napisali, że „Jack i Meg White przywołują Ducha Świętego i przekazują go przez 16 idealnie zwięzłych piosenek tęsknoty, z brudną, zniekształconą gitarą elektryczną podkręconą do maksymalnego wzmocnienia, miażdżącymi, poobijanymi bębnami i niczym więcej. Nie wprowadzają innowacji do rocka; ucieleśniają go”. Rolling Stone stwierdził, że w ‘White Blood Cells’ „fantazje Jacka o Delta-roadhouse, detroitowskie garażowe rockowe szaleństwa i liryka rozbitej miłości, a także bębnienie Meg w stylu toy-thunder, wszystko to osiągnęło szczyt jednocześnie”. Joe Hagan z The New York Times oświadczył, że White Stripes „sprawili, że rock znów stał się rockiem, powracając do jego korzeni jako prostego, pierwotnego brzmienia pełnego nieograniczonego zapału”.
Album „White Blood Cells”, uważany za jeden z najlepszych albumów XXI wieku i wszech czasów, stał się ich pierwszym albumem, który sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy, zdobywając platynowe certyfikaty od British Phonographic Industry (BPI) i Recording Industry Association of America (RIAA).

Elephant”, czwarty album studyjny duetu The White Stripes, został nagrany głównie w Maida Vale i Toe Rag Studios w ciągu dwóch tygodni w kwietniu 2002 roku i wyprodukowany bez użycia komputerów, zamiast tego wykorzystując sklejony taśmą klejącą 8-ścieżkowy magnetofon i różny sprzęt nie nowszy niż z 1963 roku. Album ten został wydany 1 kwietnia 2003 roku przez wytwórnie V2 , XL i Third Man. Album został wyprodukowany przez gitarzystę i wokalistę zespołu, Jacka White’a.


Po wydaniu, „Elephant” otrzymał szerokie uznanie krytyków muzycznych [na podstawie: ]. Od 2023 roku, „Elephant” jest najlepiej ocenianym albumem The White Stripes. Został nominowany do nagrody dla najlepszego albumu na MTV Europe Music Awards w 2003 roku i zdobył nagrodę Grammy za najlepszy album muzyki alternatywnej w 2004 roku. Elephant został okrzyknięty przez krytyków jednym z wydarzeń definiujących odrodzenie rocka garażowego w latach 2000. Wielu recenzentów uważało, że przewyższył energię ich wcześniejszych albumów i uznało go za równy lub lepszy od „White Blood Cells”. Krytyk AllMusic Heather Phares stwierdziła: „White Blood Cells mogło być reakcją na ilość sławy, jaką White Stripes zyskało do momentu wydania, ale paradoksalnie, uczyniło z Jacka i Meg White pełnoprawnych gwiazd rocka i sprzedało się w ponad półmilionowym nakładzie. Pomimo ambiwalencji White Stripes, sława wydaje się im odpowiadać: stają się po prostu bardziej utalentowani, im więcej uwagi im poświęca się uwagi. Elephant uchwycił tę sprzeczność w Stripes i ich muzyce; to pierwszy album, który nagrali dla dużej wytwórni i brzmi jeszcze bardziej wkurzająco, paranoicznie i oszałamiająco niż jego poprzednik. Mroczniejszy i trudniejszy niż White Blood Cells, album nie oferuje niczego tak natychmiastowo zadowalającego tłumy lub słodkiego jak ‘Fell in Love With a Girl’ lub ‘We’re Going to Be Friends’, ale jest bardziej spójny, eksplorując rozczarowanie i odrzucenie z ostrym jak brzytwa skupieniem. […] Niemal tak samo przyjemny do analizowania, jak do słuchania, Elephant przepełnia się jakością — jest pełen zwartego pisania piosenek, ostrych, dowcipnych tekstów i rozważnie używanych basów i wirujących melodii klawiszowych, które podkreślają potężną prostotę zespołu (a doskonały „The Air Near My Fingers” zawiera wszystkie te elementy). Co najważniejsze, White Stripes znają różnicę między sławą a sukcesem; choć nie czują się do końca komfortowo ze swoją sławą, udało im się połączyć bluesa, punka i garażowego rocka w elektryzujący i wyjątkowy sposób odkąd byli wyłącznie fenomenem Detroit. Pod tymi względami Elephant odniósł fenomenalny sukces.”. Alexis Petridis z The Guardian nazwał album ich „apoteozą” i napisał, że „muzyka White Stripes wydaje się niemal elementarna, a ich moc niezaprzeczalna: jasne jest, dlaczego są jedynym zespołem, który przekroczył getto indie”. Lorraine Ali z Newsweek skrytykowała „sztuczki” otaczające muzykę White Stripes, ale stwierdziła, że ​​„Elephant nadal brzmi świetnie”. John Mulvey z NME stwierdził, że „Elokwencja, barbarzyństwo, delikatność i przesiąknięta potem witalność Elephant sprawiają, że jest to najbardziej w pełni zrealizowany album White Stripes”. Tim Alves z PopMatters powiedział, że album ugruntował „ich ewolucję od cover bandu Blind Willie McTell z wrażliwością na pop do pełnoprawnych, uczciwych bogów rock 'n’ rolla”. Magazyn Uncut zauważył, że „Elephant to miejsce, w którym tabloidowy fenomen lata 2001 r. udowadnia, że ​​nie jest żadnym błyskiem na patelni, tworząc naprawdę fenomenalną płytę”.
W marcu 2003 roku, miesiąc przed premierą, NME umieściło Elephant na 74. miejscu na liście „100 najlepszych albumów wszech czasów”, a w 2013 roku ta sama publikacja umieściła go na 116. miejscu na liście „500 największych albumów wszech czasów” w 2013 roku. Rolling Stone nazwał go jednym z najlepszych albumów dekady i umieścił go na 390. miejscu na liście 500 największych albumów wszech czasów z 2012 roku oraz na 449. miejscu w wydaniu z 2020 roku. Został on uwzględniony w książce 1001 „Albums You Must Hear Before You Die” („Albumy, które musisz usłyszeć przed śmiercią”).

Piąty album duetu The White Stripes– „Get Behind Me Satan”, wydany 7 czerwca 2005 roku przez V2 Records, choć nadal przewidywalny w stylu produkcji, oznaczał wyraźną zmianę w stosunku do poprzednika z 2003 roku, płyty „Elephant”, w którym dominowały gitary. Duet stworzył repertuar płyty oparty na melodiach granych na fortepianie i eksperymentowaniu z marimbą w „The Nurse” i „Forever For Her (Is Over For Me)”. „Get Behind Me Satan” minimalizuje wpływy punku, garażowego rocka i bluesa, które dominowały na wcześniejszych albumach.. Frontman White Stripes- Jack White, gra inną techniką niż w przeszłości, zastępując gitarę elektryczną fortepianem, mandoliną i gitarą akustyczną we wszystkich utworach z wyjątkiem kilku, ponieważ jego zwykły styl gry na gitarze prowadzącej zostaje przyćmiony przez przeważnie rytmiczne podejście..


„Get Behind Me Satan” został pozytywnie przyjęty przez krytyków: Otrzymał nagrodę Grammy za najlepszy album muzyki alternatywnej w 2006 roku. Album wszedł na listy przebojów w USA i Wielkiej Brytanii na 3. miejscu, plasując się wyżej na listach przebojów w USA niż ich poprzednie płyty, ale niżej na listach przebojów w Wielkiej Brytanii niż „Elephant”. W 2006 roku album został uwzględniony w „1001 Albums You Must Hear Before You Die”, pod redakcją Roberta Dimery’ego. „Blue Orchid”, pierwszy singiel, stał się hitem radiowym w Stanach Zjednoczonych i drugim hitem zespołu w UK Top 10. „ My Doorbell ” był drugim singlem z albumu, po nim nastąpił „ The Denial Twist ”. Oba również dotarły do ​​Top 10 w Wielkiej Brytanii i znalazły się na listach przebojów Modern Rock Charts.
Recenzja „Get Behind Me Satan” dla AllMusic, autorstwa Heather Phares, mówiła: „Według Jacka White’a, Get Behind Me Satan zajmuje się ‘charakterami i ideałem prawd’, ale tak naprawdę album jest równie o tym, czego ludzie oczekują od White Stripes, jak i o tym, co oni sami chcą przekazać. W materiałach promocyjnych albumu podano, że został napisany na fortepian, marimbę i gitarę akustyczną, sugerując, że będzie to cichy azyl w małym pokoju zespołu po wielkim brzmieniu i większym sukcesie Elephant . Następnie pojawił się ‘Blue Orchid’, główny singiel Get Behind Me Satan. Diabelski kawałek disco-metalu z mocno przetworzonymi, niemal robotycznymi riffami, piosenka była ekscytująca, ale także dziwnie pobieżna; wydawała się niemal karykaturą ich okrojonego, ale mocnego rocka. Jako utwór otwierający Get Behind Me Satan, ‘Blue Orchid’ jest więcej niż trochę perwersyjny, jakby White Stripes dawali swojej publiczności wymagany rockowy singiel, zanim wrócą do tego małego pokoju, zamkną za sobą drzwi i zrobią, co im się podoba. Nawet praca Jacka White’a nad ścieżką dźwiękową do filmu ‘Cold Mountain’ i ‘Loretty Lynn nad Van Lear Rose’ nie są odpowiednim przygotowaniem na to, jak rozległy jest ten album: Get Behind Me Satan to dziwna, wciągająca kolekcja, która łączy w sobie brzmienia z kilku albumów, a pierwsze cztery utwory tak bardzo różnią się od większości poprzedniej muzyki White Stripes – jak i od siebie nawzajem – że na początku są wręcz dezorientujące. Jakby mylny trop, jakim jest ‘Blue Orchid’, nie był wystarczającym ostrzeżeniem, że Get Behind Me Satan ma na celu przełamanie oczekiwań, ironicznie radosne marimby i nieregularne uderzenia perkusji i gitary w ‘The Nurse’ – nie wspominając o tekstach takich jak ‘pielęgniarka nie powinna być tą, która sypie sól na twoje rany’ – sprawiają, że jej domowe intrygi są jedną z najbardziej zagadkowych i niesamowitych piosenek, jakie kiedykolwiek nagrali White Stripes (chociaż krótki epizod Meg, ‘Passive Manipulation’, który szczyci się refrenem ‘musisz wiedzieć, jaka jest różnica między ojcem a kochankiem’, dorównuje mu). ‘My Doorbell’ z drugiej strony jest niemal śmiesznie bezpośredni i wpadający w ucho, a dzięki przeskakującemu rytmowi i jaskrawo tłuczonym pianinom, zaskakująco funky. Tymczasem ‘Forever for Her (Is Over for Me)’ zamienia sprytnie ustrukturyzowaną grę słów i te trzepoczące marimby w letnią, wzruszającą balladę. Ale pomimo ostrych zakrętów Get Behind Me Satan, jego natchnione obrazy i skomplikowane uczucia dotyczące miłości trzymają go razem. Chociaż ‘ideał prawdy’ brzmi prosto, album jest pełen dwuznaczności; nawet jego tytuł, który skraca biblijną frazę ‘get thee behind me Satan’, ma niejasne znaczenie — czy to wsparcie, czy wybawienie od Lucyfera, o które proszą Stripes? Są błagalne rockowe utwory, takie jak błagalny i oskarżycielski ‘Red Rain’, i buntownicze ballady, takie jak ‘I’m Lonely (But I’m Not That Lonely Yet)’, który ma uparty podtekst pomimo archetypowej, rozdzierającej piwo melodii country. Nawet najszczęśliwiej brzmiąca piosenka Get Behind Me Satan, radosna ‘Little Ghost’, jest nawiedzana przez miłość do kogoś, kto mógł tam w ogóle nie być. Widmowa obecność Rity Hayworth odgrywa również znaczącą rolę na albumie, w ‘White Moon’ i doskonałym ‘Take, Take, Take’, ostro zarysowanej winiecie o chciwości i sławie: w trakcie utworu główny bohater przechodzi od bycia po prostu szczęśliwym do przesiadywania z przyjaciółmi w obskurnym barze, a następnie żądania kosmyka włosów od syreny ekranowej. Get Behind Me Satan jest eklektyczny, nie jest idealny: energia trochę spada w środku, a warto zauważyć, że ‘Instinct Blues’, jeden z bardziej tradycyjnie brzmiących utworów Stripes, jest również jednym z najmniej angażujących. Chociaż Jack i Meg nadal znajdują świeże, artystyczne reinterpretacje swoich klasycznych inspiracji, tym razem wyniki są ekscytujące w inny sposób niż zwykle; i chociaż album powstał w zaledwie dwa tygodnie, potrzeba trochę czasu, aby go rozwikłać i docenić. Get Behind Me Satan może dezorientować, a nawet odpychać niektórych fanów White Stripes, ale im bardziej zespół się stara, tym lepiej.”
W lutym 2007 roku Get Behind Me Satan sprzedało się w Stanach Zjednoczonych w nakładzie 850 000 egzemplarzy.

Icky Thump”, szósty i ostatni album duetu The White Stripes, został wydany przez Warner Bros. i Third Man Records w czerwcu 2007 roku i w Wielkiej Brytanii przez wytwórnię XL Recordings.

„Icky Thump” oznacza powrót do wpływów punku, garażowego rocka i bluesa, z których zasłuynął zespół [według: ]. Ponadto album wprowadza do swojej formuły szkocką muzykę folkową, awangardę, trąbkę i dudy, jednocześnie przywracając starsze cechy, takie jak pierwsze nagranie studyjne wczesnej piosenki White Stripes „Little Cream Soda”. „Icky Thump” został nagrany i zmiksowany w całości analogowo w Blackbird Studio w Nashville przez Joe’a Chiccarelliego.

„Icky Thump” otrzymał bardzo pozytywne recenzje od krytyków i odniósł sukces komercyjny, wchodząc na listę UK Albums Chart na pierwszym miejscu i debiutując na drugim miejscu na liście Billboard 200, stając się najlepiej notowanym albumem duetu w USA ze sprzedażą 223 000 egzemplarzy. Barry Nicolson z magazynu New Musical Express napisał: „Icky Thump jest genialny, nie da się tego obejść”. Komentując „pełniejsze brzmienie i swobodne loty wyobraźni” albumu, Heather Phares z AllMusic napisała: „Icky Thump to dojrzały i daleki od nudnego” album i że „po prostu świetnie się słucha grającego zespołu”. Jody Rosen, pisząc dla Blendera, nazwał album „brzmieniem zespołu, który nie tyle się rozciąga, co się w nim zakorzenia: zakopuje się głębiej w gliniastej glebie, którą dobrze zna”. W jednej z bardziej negatywnych recenzji Josh Tyrangiel z Time zauważył: „White Stripes są zbyt dziwni i utalentowani, żeby być nudni, ale brzmi to tak, jakby mogli się trochę nudzić”. Robert Christgau z Rolling Stone podsumował powracający album w ten sposób: „Chociaż nowe konstrukcje nie kuszą tak konsekwentnie, jak powinny, ich hałas pozostaje z tobą. A to, co ten hałas reprezentuje, jest samo w sobie”. Dodał: „Podobnie jak jego niegdysiejsi idole Led Zeppelin, Jack White buduje pomniki. Nadają się do pełnych podziwu wizyt. Ale nie są miejscem do osiedlenia się”.
6 grudnia 2007 roku „Icky Thump” został nominowany do czterech nagród Grammy 2007: „Najlepszy Album Alternatywny”, „Najlepszy Pakiet Specjalnej Edycji Pudełkowej lub Limitowanej”, „Najlepsza Piosenka Rockowa i Najlepszy Występ Rockowy Duetu lub Grupy z Wokalistą za singiel ‘Icky Thump’”, wygrywając w kategoriach „Najlepszy Album Alternatywny i Najlepszy Występ Rockowy Duetu lub Grupy z Wokalistą”.
Pod koniec lipca „Icky Thump” uzyskał certyfikat złotej płyty w Stanach Zjednoczonych. 10 lutego 2008 roku album zdobył nagrodę Grammy w kategorii Najlepszy Album Muzyki Alternatywnej.

 

_______________________________________________________

 

Tool [według biografii Tool autorstwa Neila Z. Yeunga] ugruntował swoją pozycję jako jeden z najbardziej trwałych i nieprzewidywalnych zespołów w Ameryce, z ciągle ewoluującą marką muskularnych, ale zmieniających umysł dźwięków, ironicznym poczuciem humoru i mistyczną estetyką, która przyciągnęła rzeszę oddanych fanów zaledwie kilkoma albumami rozłożonymi na przestrzeni dekad. Ich największym przełomem było połączenie mrocznego undergroundowego metalu z ambicjami art rocka, tworząc wielosekcyjne, warstwowe utwory, jakby byli klasycznymi kompozytorami. Przyjmując to, co artystyczne, oddali również muzyczny hołd nieubłaganie ponurym wizjom grindcore’a, death metalu i thrashu. Nawet z ich wpływami post-punkowymi, wykonywali swoją muzykę z brzmieniem i klimatem rocka progresywnego, przeplatając długie, szczegółowe instrumentalne interludia z lirycznymi tyradami w swoich utworach.

Debiutując na początku lat 90. z „Undertow”, początkowo byli wrzucani do jednego worka z ówczesnymi nu-metalowymi zespołami, co sprawiło, że stali się hitem w rockowym radiu dzięki swojemu drugiemu dziełu, „Ænima” z 1996 roku. Jednak wkrótce oderwali się od tych skojarzeń, ewoluując poza ograniczenia tradycyjnych struktur piosenek i długości utworów, tworząc epickie utwory, które często przekraczały dziesięciominutową granicę na LP head-trips Lateralus (2001) i 10,000 Days (2006). Po długiej 13-letniej przerwie powrócili do składu w 2019 roku ze swoim piątym, szczytowym, nominowanym do nagrody Grammy Fear Inoculum. W 2022 roku świętowali swoje 30-lecie „Opiate²”, ponownie nagraną wersją swojego debiutanckiego singla.
Album „Undertow” został po raz pierwszy wydany 6 kwietnia 1993 roku przez wytwórnie Volcano, Tool Dissectional i Sony Music.



Ten album zespołu Tool, wyprodukowany przez zespół i Sylvię Massy, ​​został nagrany pomiędzy październikiem i grudniem 1992 roku w Sound City Studios w Van Nuys i Grandmaster Recorders w Hollywood.
Recenzenci przychylnie przyjęli album: David Browne w Entertainment Weekly, napisał: „Podobnie jak wielu jego braci w korpusie alternatywnego metalu — Alice in Chains , Stone Temple Pilots i Helmet — Tool może grać z najlepszymi z nich. To, co stawia ten zespół z Los Angeles o oczko wyżej od pozostałych, to lepsze piosenki (z prawdziwymi zwrotkami, refrenami i haczykami — sprawdźcie wspaniały „Prison Sex”) i nuty wrażliwości w głosie wokalisty Maynarda Jamesa Keenana”. Recenzent Tim Grierson nazwał album „Essential Tool Album” i stwierdził: „Być może niemożliwe jest opisanie wpływu, jaki Undertow miał w momencie wydania w 1993 roku. Szukający, wściekły, wyzwalający i przerażający, pełnometrażowy debiut Tool pojawił się w okresie w muzyce rockowej, gdy zespoły z Seattle, takie jak Nirvana i Pearl Jam, wyrażały alienację poprzez grunge’owe riffy, inspirując wielu artystów naśladujących. ‘Undertow’ również wyrażał alienację, ale imponujące fale nieszczęścia i strachu na albumie wydawały się pochodzić z zupełnie innej planety niż grunge, zapewniając zaskakujący kontrapunkt dla modnych dźwięków epoki”. W recenzji AllMusic Rob Theakston napisał: „Właśnie gdy grunge osiągnął punkt wrzenia, a radiowy punk-pop majaczył na horyzoncie, Tool wydał Undertow, który mocno wzmocnił pozycję metalu jako stylu muzycznego – ale tym razem miał coś wartościowego do powiedzenia. Na czele komercyjnej eksplozji Tool znajdowały się uderzające, nawiedzające wizualizacje, które uzupełniały nihilistyczny, ale melancholijny nastrój albumu. Czerpiąc równą inspirację z Black Sabbath, alternatywnych teorii nauki i religii Wschodu, ścierny atak dźwiękowy Tool zaczyna się od początkowych nut i trwa przez ostatnie chwile ostatniej kompozycji, otwartej kpiny z zorganizowanej religii i jej niezdolności do oryginalnego myślenia. Dzięki swojemu technicznemu geniuszowi, muzycznej złożoności i agresywnym alikwotom Undertow nie tylko utorował drogę kilku zespołom do przebicia się do głównego nurtu demograficznego nastolatków wściekłych na galerie handlowe, ale także udowodnił, że metal może być jednocześnie inteligentny, emocjonalny i brutalny.”
Do 2020 roku album „Undertow” sprzedał się w Stanach Zjednoczonych w liczbie ponad trzech milionów egzemplarzy i uzyskał potrójną platynową płytę przyznaną przez Recording Industry Association of America (RIAA)

Zespół Tool swój drugi album studyjny, „Ænima”, nagrany pomiędzy wrześniem 1995 i marcem 1996 w Ocean Way (Hollywood) i The (Hollywood), wydała w formacie winylowym 17 września 1996 roku, a w formacie płyty kompaktowej 1 października 1996 roku, wytwórnia Zoo Volcano. Płyta dotarła do 2. miejsca listy przebojów Billboard. Utwór „Ænema” został uhonorowany nagrodą Grammy dla najlepszego metalowego wykonania w 1998 roku. Rolling Stone umieścił album na 18. miejscu listy 100 najlepszych albumów metalowych wszech czasów w 2017 roku.



Opakowanie albumu „Ænima” zostało nominowane do nagrody Grammy w kategorii Best Recording Package. Północnoamerykańskie wydania albumu zostały zapakowane w specjalne soczewkowe pudełko typu jewel (nazywane w notatkach dołączonych do okładki „Multi-Image CD case”). Okładkę i inne obrazy w notatkach do płyty i można umieścić za soczewkowym obrazem aby uzyskać efekt animacji sekwencyjnej. Europejskie wydania CD miały standardowe pudełko, a wkładka zawierała katalog szesnastu fikcyjnych i żartobliwie zatytułowanych „inne albumy udostępnione przez Tool”.

Do uzyskania efektu soczewkowego użyto następujących obrazów specjalnych:

  1. Obraz Cama de Leona Smoke Box przedstawia animowany dym i otaczające oczy.
  2. Poprawiona wersja obrazu Cama de Leona Ocular Orifice, w której źrenica oka obraca się całkowicie dookoła.
  3. Zdjęcie akrobatki Alany Cain z nogami owiniętymi za głowę, która wydaje się wykonywać na sobie cunnilingus. Na kanapie po prawej stronie siedzą perkusista Danny Carey (nago) i basista Justin Chancellor. Gitarzysta Adam Jones kuca obok nich, podczas gdy wokalista Maynard James Keenan, również nago, wstaje, by rzucić pojedynczą różę na ziemię przed Cain, lewą ręką zakrywając genitalia. Na samym krążku można zobaczyć inny obraz akrobatki.
  4. Obraz Kalifornii przed i po dużym trzęsieniu ziemi jest pokazany na tacy za płytą – nawiązanie do piosenki „Ænema” i szkicu Arizona Bay Billa Hicksa. Wkładany obraz USA błędnie przedstawia Oklahomę Panhandle, a hrabstwo Cimarron znajduje się w stanie Teksas. Nie wiadomo, czy celowa była ta fałszywa informacja.

Po wydaniu płyty „Ænima” spotkała się ona z ogólnie pozytywnymi recenzjami krytyków muzycznych głównego nurtu [według: ], którzy podkreślali innowacyjność i ambicje zespołu w brzmieniu albumu. Jon Wiederhorn z Entertainment Weekly napisał, że jest to „jeden z najdziwniejszych i najsilniejszych albumów alt-metalowych 1996 roku”, podczas gdy Edna Gundersen z USA Today napisała, że ​​„Tool przesuwa się na czoło sklepu z alternatywnym metalem dzięki swojemu trzeciemu i najlepszemu wydawnictwu”. Dziennikarz Los Angeles Times Sandy Masuo stwierdził, że zespołowi udało się z powodzeniem włączyć egzotyczną instrumentację i samplowanie do swojego „surowego, porywającego rocka”, aby nadać mu „jeszcze bardziej ekscytujący charakter”. David Fricke z Rolling Stone powiedział, że Tool „wpycha swoje riffy z żelaznymi kolcami i polemiki terapii szokowej prosto w klaustrofobiczny ślepy zaułek tak zwanego alternatywnego metalu w imię większej metafizycznej chwały”, nazywając album „godnym podziwu” i „nawet trochę imponującym”. W retrospektywnej recenzji „Ænima”, autor AllMusic Rob Theakston stwierdził, że na albumie „Tool eksploruje terytorium rocka progresywnego wcześniej wykute przez takie zespoły jak King Crimson . Jednak Tool jest koncepcyjnie innowacyjny w każdym najmniejszym szczególe swojej sztuki, co odróżnia ich od większości zespołów”.

 

_______________________________________________________

 

Algiers, politycznie świadome indie trio łączące elementy post-punku i no wave z surowym bluesem, gospel, a nawet wczesną muzyką industrialną. Ich debiutancki album z 2015 r. zatytułowany po prostu „Algiers” zyskał pozytywne recenzje w USA i Europie. Późniejsze prace „The Underside of Power”, „There Is No Year” i „Shook” wywołały powszechne uznanie, a niektórzy krytycy nazwali ich brzmienie „dystopijną duszą”.

Debiutancka płyta zespołu Algiers- „Algiers”, nagrana pomiędzy kwietniem i czerwcem 2014 roku w 4AD Studios (Londyn), została wydana 2 czerwca 2015 roku przez wytwórnię Matador.


Album Algiers otrzymał pozytywne opinie od współczesnych krytyków muzycznych po wydaniu. Na Metacritic, który przypisuje znormalizowaną ocenę na 100 do recenzji od krytyków głównego nurtu, album otrzymał średnią ocenę 79, na podstawie 13 recenzji, co oznacza „ogólnie pozytywne recenzje”.
W swojej recenzji dla AllMusic, Thom Jurek stwierdził, że „Algiers to transkontynentalne trio multiinstrumentalistów, które po raz pierwszy spotkało się w Atlancie w 2009 roku, zanim przeniosło się do różnych miejsc i kontynuowało tworzenie muzyki przez internet. Matador podpisał z nimi kontrakt po dwóch uderzających, niezależnie wydanych singlach. Brzmienie Algiers jest pełne odniesień, które rozmazują się w pejzażu dźwiękowym, który potwierdza (nie łączy na nowo) tradycje muzyczne w sposób instynktowny, bojowy, duchowy: prążkowany post-punk Certain Ratio, atak agit-prop funkowy Pop Group, kanciaste, elastyczne gitarowe screes à la Gang of Four, pulsujący industrialny crunch Suicide, twarda psychodeliczna dusza Temptations, surowy georgiański gospel circa the Elders of Zion, wczesny boogie Johna Lee Hookera i samotne zawodzenia chain gangów i field hollers. Album został współprodukowany przez Algiers i Tima Morrisa w londyńskich studiach 4AD. W „Remains” wokalista Franklin James Fisher wygłasza gospelowe zawodzenie: ‘We’re you’re careless mistakes/We’re the spirits you’ve raised/We are what remains’, ujęte w ponury, niski dźwięk klawiszy, spiętrzone oklaski, zapętlone bębny basowe i jęczący chórek (zapewniony przez niego samego i jego kolegów z zespołu). Zaskakujące wokale Fishera wychodzą prosto z czarnego kościoła; jego światopogląd został ukształtowany przez międzynarodowe zmagania o równość rasową i klasową. Odpowiadają mu kolczaste odłamki gitary Lee Tesche i wstrząsająca linia basowa Ryana Mahana z zakłócającym, kruchym programowaniem perkusji i mancuniańskimi motkami syntezatora. ‘Claudette’ łączy wyjący soul, cyfrowy dub i trzęsący tyłkiem basowy funk z wrzeszczącym sprzężeniem zwrotnym gitary na szczycie unoszących się Wurlitzerów i skandowanych i śpiewanych wokali gospel. ‘Blood’ wykorzystuje hipnotyczny, pogłosowy bas, pętle perkusyjne, klaskanie, gospel typu ‘call-and-response’ oraz powolną, zakłócającą, bluesową gitarę, gdy Fisher intonuje ‘Four hundred years of torture/Four hundred years a slave/Dead just to watch you squander/What we tried to save…So drown in entertainment/’Cause all our blood’s in vain’. Jego teksty odnoszą się do osobistej i zbiorowej alienacji w XXI wieku, gdzie historia została niemal wymazana, ale jego odmowa milczenia i żądanie bycia usłyszanym — i widzianym — na jego własnych warunkach rozszerzają kontinuum historycznej walki o sprawiedliwość. Zastosowanie dub piano w utworze ‘But She Was Not Flying’ (który przypomina Mikeya Dreada w Sandinista ! The Clash i Dennisa Bovella w Y) dodaje szkieletową ramę melodyczną do zderzenia rytmów instrumentalnych i wokalnych. W ‘Black Eunuch’ wstyd staje się czynnikiem motywującym do przebudzonego poczucia oporu i odmowy. Bojowe klaskanie, gruba gitara funkowa, wirujące linie basowe i zniekształcone wokale wspierające podsycają jego wznoszący się, rozdzierający wokal. Puls klawiszy w stylu Suicide jest odwzajemniany przez szaloną gitarę Afrobeat i dudniący bas. ‘In Parallax’ to wstrząsająca, apokaliptyczna piosenka o odkupieniu. Potężne jęczące i stękające chóralne wokale są podsycane przez pętle i gitary elektryczne grane palcami. Algiers, zarówno zespół, jak i album, oferują muzyczną i tematyczną intensywność na przemian złowrogą i pełną pasji w poszukiwaniu i potwierdzaniu prawdy, ludzkiej i nieziemskiej. Wszystkie te pozornie różne historyczne elementy muzyczne są destylowane w tak zaskakujący sposób, że z fragmentów wycinają coś nowego. To oszałamiający debiut
Drugi album w dorobku Algiers- „The Underside of Power”, nagrany pomiędzy czerwcem i październikiem 2016 roku, wydany 23 czerwca 2017 roku przez wytwórnię Matador, został wyprodukowany przez Adriana Utleya z Portishead i jego współpracownika Aliego Chanta. Mastering został przeprowadzony przez Jasona Warda z Chicago Mastering Service. W postprodukcję tego albumu zaangażowany był także Ben Greenberg (The Men, Hubble, Uniform), a efektem jest bezkompromisowa i imponująca płyta, łącząca południowy rap, z północnym soulem i muzyką gospel oraz tak odległymi gatunkami jak IDM, industrial, grime i italo. Na płycie pojawiają się takie tematy jak ucisk, brutalność policji, dystopia i hegemoniczne struktury władzy.


W jedenastu utworach [według notatki wydawcy], które wypełniły album Algiers trzech emigrantów z dalekiego amerykańskiego południa atakuje ciemiężców, głosicieli odnowy religijnej i wojowników odpowiedzialnych za kulturowy szok kapitalizmu. Każdy krzyk wokalisty Franklina Jamesa Fishera zabiera słuchacza od czasów przepoconego ferworu Temptations z okresu Dennisa Edwardsa, przeprowadza przez bunt spod znaku Niny Simone, doprowadzając do samotnego wycia o północy w stylu PJ Harvey. Gitary Lee Tesche pulsują razem z partiami basu Ryana Mahana, a całość wzbogacają syntezatorowe wstawki, przekształcające całość w neomodernistyczne hymny, przepełnione strachem i nasycone popowym eksperymentatorstwem. W czasach, gdy podmiotowość polityczna i ludzka zdolność przyłączeniowa zostały rozbite na kawałki przez wymagania kapitału, Algiers prezentują postawę wierności wywrotowym duchom przeszłości i podążają w stronę światła. Chociaż być może nigdy nie dotrą do celu, przywracają do życia umarłe dźwięki i popychają je w nowym kierunku.
Płyta The Underside of Power otrzymała szerokie uznanie krytyków muzyki współczesnej [według: ]. Na Metacritic, który przyznaje znormalizowaną ocenę na 100 punktów recenzjom krytyków głównego nurtu, album otrzymał średnią ocenę 86 na podstawie 21 recenzji, co oznacza „powszechne uznanie”. W swojej recenzji dla AllMusic, Thom Jurek napisał, że „Algiers ostatecznie niespodziewanie odwraca apokalipsę. Na The Underside of Power twierdzą, że nawet pośród przemocy, ciemności i horroru, duch ludzki jest potwierdzany poprzez świadectwo i opór, co prowadzi nie tylko do pocieszenia, ale i do odkupienia”. „To jest prawdopodobnie również spowodowane faktem, że gitarzysta Portishead Adrian Utley zajął się produkcją który precyzyjnie zrównoważył nieokiełznaną moc piosenek i muzyków bez szerokiego brzmienia drugiego albumu nie każdemu się spodoba, ale zaangażują się w niego, jednak ci, którzy się go kupią zagłosują na ten album jako jeden z najlepszych w tym roku.” (Good Times, sierpień/wrzesień 2017). „Mocny, ale nieodparty materiał od międzynarodowych ogarów piekielnych” (Rolling Stone, sierpień 2017).
Trzeci album studyjny zespołu Algiers- „There Is No Year”, nagrany w kwietniu i maju 2019 r. w nowojorskich: Studio Figure 8, Strange Weather i Studio E, został wydany 17 stycznia 2020 r. przez  Matador Records. Album został wyprodukowany przez Randalla Dunna i Bena Greenberga i zmasterowany przez  Jasona Warda. Płyta CD umieszczona w opakowaniu 8-panelowym typu digisleeve z drukowaną broszurą i krążkiem CD. Płyta winylowa, CD i różne projekty promocyjne albumu „There is No Year” korzystają z różnych barwowo projektów, ale pewne zdjęcie się powtarza bez zmian- „upadającego człowieka” zawłaszczonej przez artystkę Sarah Charlesworth, uchwycenie zawieszonego momentu między życiem a śmiercią wydawało się idealnym kontrastem dla okładki albumu. Obraz, w połączeniu z niekończącym się ciągiem zdań dzięki rozległemu poematowi autorstwa frontmana Algiers Franklina Fishera, tworzy balans między harmonią a strachem, zgodny z rozczarowującymi podtekstami muzyki. Okładka albumu zrodziła język wizualny używany w różnych materiałach, w tym w merchandisingu i planszach do filmów promocyjnych. Dostępnych jest wiele edycji z różnymi kolorami winylowych edycji.


„There Is No Year” otrzymał generalnie pozytywne recenzje. „Industrialna dusza – to właśnie oznacza Algiers z Atlanty Nigdy wcześniej termin określający mieszankę muzyki industrialnej i soulowej nigdy nie zasługiwało na swoje tak bardzo, jak na nowym albumie Albumie There Is No Year […] Nowe dzieło jest zatem pojednawcze tylko w kilku miejscach, ale dmucha z pełnym impetem.” (Good Times, luty/marzec 2020). NME opisał teksty albumu jako pilne i bardziej precyzyjne niż w przypadku ich poprzednika. Chwalili również zróżnicowane brzmienie albumu za połączenie post-punku, soulu z lat 60., gospel, disco i noise. AllMusic opisał album w ten sposób: „There Is No Year […] jeszcze bardziej rozszerza zasięg ich poprzednich wydawnictw, oferując jednocześnie bardziej strategicznie artykułowaną, zdyscyplinowaną muzykalność bez poświęcania ich podstawowego brzmienia lub stępienia ich emocjonalnego wpływu. W gorącym gulaszu post-punkowej manii, zmutowanego gospelu, chaotycznego bluesa i spustoszonego funku i soulu, dodają do swojego ataku więcej brudnych elementów elektronicznych i industrialnych. Pulsujące syntezatory i elektroniczne, klekoczące, zmechanizowane rytmy (przypominające maniakalne podejście pierwszego albumu Suicide) wprowadzają otwierający utwór tytułowy. Wokalista i autor tekstów Franklin James Fisher zaczyna zeznawać z przekonaniem aktywisty i sercem człowieka duszy. Jego pilność oferuje przenikliwą, sprawiedliwą, społeczną i kulturalną krytykę, a nie oskarżenie i osąd. Rozkład saksofonu przez gościnnego muzyka Skerika przesuwa margines. W utworze ‘Dispossession’ Fisher śpiewa: ‘Run around/Run away from your America/While it burns in the streets/I been here standing on top of the mountain/Shouting down what I see…’ na dramatycznym, kołyszącym się, gospelowym pianinie i chórze (Latoya Kent i Kyle Kidd), które zakorzeniają jego temat w rytmicznych kadencjach. Ujmując dramatyczne napięcie, chaos i twardą prawdę, Fisher wywraca to na drugą stronę w pomostach, zestawiając surową rzeczywistość i żarliwą nadzieję: ‘…Seen the kings and the soldiers/Overthrown and consumed/Run and tell it to everybody underground/Freedom is coming soon….’ W utworze ‘Losing Is Ours’ wrzeszcząca, przesiąknięta kwasem bluesowa gitara Lee Tesche spotyka dysonansowy syntezator, ostry hałas i procesyjny fortepian Ryana Mahana, podczas gdy wokal Fishera wznosi się ponad to wszystko; Rożek Skerika po raz kolejny dodaje jazzowy wymiar. ‘Chaka’ z toczącym się organicznym zestawem Matta Tonga, zmechanizowanymi automatami perkusyjnymi, syntezatorowymi smyczkami i efektami protoindustrialnymi to Algiers oferujący mordercze i oryginalne disco XXI wieku połączone z post-punkowym electro i free jazzem. ‘Wait for the Sound’ jest niemal nie do zniesienia kruchy; jego rozpadająca się elektronika, monotonna psychodeliczna gitara i doomowe syntezatory tomów budują chwiejny, ale imponujący piedestał dla Fishera, który napięto artykułuje: ‘….The streets all rain with fire/But we’re too old to run away….’. Nucone i jęczące chóralne tło przypomina Blind Boys of Alabama à la ‘Couldn’t Hear Nobody Prayin’’, zanim gotycki Wurlitzer potwierdzi zarówno ideologiczne zamieszanie, jak i duchowe pragnienie wyzwolenia. Closer ‘Void’ rozpoczyna się podwójnym rytmem punkowych bębnów, hałasem, sprzężenia zwrotne i głośne gitary z Fisherem śpiewając wystarczająco szybko, by utrzymać się przed zgiełkiem; następnie wciąga zespół w swoją furię. There Is No Year zawiera więcej elementów fakturowych i brzmieniowych, niż można śledzić, ale to nie ma znaczenia. Te zwarte, wybuchowe piosenki łączą wyrafinowane poetyckie podejście do tekstów piosenek i aranżacji, które jest równie pilne, jak dwa poprzednie albumy, a jednocześnie jest tak naładowane emocjonalnie, że pozostawia słuchacza bez tchu i wyczerpanego, a także zniewolonego i podekscytowanego”.
Shook”, czwarty album grupy Algiers, nagrany pomiędzy kwietniem 2021 i grudniem 2021 roku w: Atlantic Center for the Arts, Kawari Sound, Pirate Studios i Retro City Studios, został wydany przez Matador Records 24 lutego 2023 roku.

„Shook” został dobrze przyjęty przez krytyków muzycznych. Na Metacritic, który przypisuje znormalizowaną ocenę na 100 do recenzji od krytyków głównego nurtu, album otrzymał średnią ocenę 79, na podstawie 16 recenzji, co oznacza „pozytywne recenzje”. Dziennikarz Daily Telegraph Andrew Perry stwierdził, że „dla niewtajemniczonych,sensoryczny atak Shooka może przypominać Fear of a Black Planet zespołu Public Enemy, zaktualizowaną na potrzeby ery po Trumpie”.  Stevie Chick z Mojo stwierdził, że „historie walki, bólu i uzdrowienia Shook są przedstawione w ostrym electro, namiętnym punk-soulu, ulewnych falach jazzu i pulsujących rytmach pułapek grzechotników”. W Pitchfork, Matthew Ismael Ruiz zauważył, że „grupa brzmi najbardziej naturalnie w najciemniejszych momentach — pogłosowy growl gitar, syntezatory zabarwione brudem i kurzem… Korzystają z wirtuozowskiej gry na perkusji Matta Tonga, która wydaje się luźniejsza i bardziej żywa niż jakikolwiek automat perkusyjny”. Recenzując album dla AllMusic, Heather Phares opisała album takimi słowami: „Algiers wymownie odniósł się do systemowej niesprawiedliwości i hipokryzji na długo zanim wiele innych aktów zyskało świadomość społeczną pod koniec roku 2010. Mimo to są na innym poziomie z Shook, albumem, którego tytuł oddaje strach i potencjał zmian, towarzyszące czasom wielkich wstrząsów. Algiers nie byli tylko wstrząśnięci, ale prawie złamani, zanim nagrali album. Jednak gdy Franklin J. Fisher i Ryan Mahan nagrywali podczas globalnej pandemii COVID-19, nawiązali ponownie kontakt ze swoją muzyką, przyjaźnią i odpornością swojego rodzinnego miasta Atlanta. Kreatywne odrodzenie Shook podkreśla, jak dobrze przygotowani są Algiers do wyrażania wszystkich stron głęboko zakorzenionego, sprawiedliwego gniewu. Mogą być pełni rewolucyjnego ognia, jak w ‘Everybody Shatter’. Jeden z wielu utworów przesiąkniętych historią, otwierający album utwór łączy dźwięki systemu metra w Atlancie, […] Mogą być ponurzy i żałobni, jak w ‘Green Iris’, medytacyjnym miksie jazzu i gospel, który powoli staje się wezwaniem do walki. Jednak nigdy się nie poddają. Jeśli cokolwiek, to ciężkie czasy sprawiły, że zespół był bardziej skłonny do wkraczania na niewygodne terytorium: ‘A Good Man’ przekształca ‘Am I a Good Man Them Two’ w palącą punkową winietę wątpliwego białego sojuszu. […] Jeśli chodzi o mówienie prawdy władzy w stylu przekraczającym granice, Rage Against the Machine to bratnie dusze, a Zach de la Rocha idealnie pasuje do ‘Irreversible Damage’, ponieważ zmienia się z gęstego rap-rocka przerywanego irytującymi gitarami i syrenimi syntezatorami w skoczny rytm, niemal inspirowany Bliskim Wschodem. ‘Bite Back’ to koszmarny wybijający się utwór, w którym Backxwash i Billy Woods przedstawiają świat pełen korupcji, przemocy i uzasadnionej paranoi nad rzucającymi się syntezatorami i kłującymi klawiszami, godnymi horroru. W ‘I Can’t Stand It!’, rozdzierającym serce połączeniu gospel, soulu i hałasu, Samuel T. Herring z Future Islands i Jae Matthews z Boy Harsher wywierają równie duży wpływ. Gdy Algiers sięgają po komunię, otwierają swoją muzykę od gęstych dźwięków swoich wcześniejszych albumów. Produkcja płyty Shook jest niezwykle wielowarstwowa, czy to w upiornym interludium ‘Cleanse Your Guilt Here’, czy w skomplikowanym kolażu Sun Ra i spoken word w „Out of Style Tragedy”. Ta wciągająca jakość jest szczególnie poruszająca, gdy Algiers śledzi ból i gniew Shooka z powrotem do jego korzeni. Przywołują stulecia traumy spowodowanej niewolnictwem w ‘„An Echophonic Soul’, spektralnej, pełnej smyczków i saksofonu współpracy z DeForrestem Brownem Jr. i znajdują słodko-gorzkie zapewnienie w ‘Momentary’, które zamyka album chórami gospel i monologiem Lee Bainsa III z Glory Fires. Bardziej doświadczenie niż zestaw piosenek, oszałamiająca, często wstrząsająca podróż w Shook w przetrwaniu i stawianiu oporu jest warta odbycia.”

_______________________________________________________

Zespół Anathema odegrał ważną rolę w tworzeniu nurtu doom (czasami określanego jako doom/death), który czerpał obficie z goth metalu. We wczesnych latach 90., charakteryzował się szorstkim wokalem w stylu death. Grający na gitarach bracia Vincent i Danny Cavanagh założyli Anathemę w 1990 roku z wokalistą Darrenem White’m, basistą Duncanem Pattersonem i perkusistą Johnem Douglasem, początkowo nazywając się Pagan Angel. Jako Anathema zespół nagrał demo inspirowane dokonaniami Black Sabbath i Paradise Lost zatytułowane „An Iliad of Woes”; kolejne demo, „All Faith Is Lost” z 1991 roku, oraz szwajcarski singiel zatytułowany „They Die” zapewniły grupie kontrakt z Peaceville Records. Pierwsze oficjalne nagranie Anathemy, EP zatytułowane „The Crestfallen”, ukazało się w 1992 roku, a w następnym roku ukazał się długogrający album „Serenades”, najbardziej tradycyjny album w stylu doom w ich dorobku.
Po trasie koncertowej zespół ponownie wszedł do studia w 1994 roku, aby nagrać „Pentecost III”. Nastąpiły zmiany w składzie osobowym i wtedy zaczęli udowadniać, że Anathema jest wyjątkową grupą na undergroundowej scenie doom. Nagrali „The Silent Enigma”, „Eternity”,  „Alternative 4″… Zespół przeszedł kolejne zmiany wraz z początkiem nowego stulecia. Gdy podpisali kontrakt z filią Snapper, KScope, wydali zbiór akustycznych re-nagrań utworów katalogowych zatytułowany „Hindsight” . Po roku 2010 ukazały się kolejne albumy: „We’re Here Because We’re Here”, „Falling Deeper” i „Weather Systems”.  W 2014 roku odbyły się sesje do „Distant Satellites”,  album koncertowy „A Sort of Homecoming”, zawierający występ grupy w katedrze w Liverpoolu, ukazał się w 2015 roku i wreszcie jedenasty album studyjny grupy „The Optimist”, który ukazał się w 2017 roku. Nie wymieniam tytułów bez przyczyny, bowiem chciałbym zwrócić uwagę fanów rocka na 13-ścieżkowy zestaw nagrań zespołu Anathema  wyprodukowanych w  najlepszych latach kscope zespołu anathema, zawierająca ulubione przez fanów utwory- „The Best Of: Internal Landscapes” (Kscope – KSCOPE628). Płyta została wydana 26 października 2018 r..



„The Best Of 2008 – 2018 Internal Landscapes” prezentuje bezkompromisowe oddanie wpływowego sekstetu z Liverpoolu bezkompromisowej sztuce. Od 1990 roku nieustannie ewoluują, pokładając nadzieję w przyszłości — od opuszczenia sceny undergroundowej, którą wnieśli fundamentalnie, po nieustanne hipnotyzowanie świata dramatycznym postprogresywnym rockiem alternatywnym, który nie zna granic. Na płycie umieszczono trzy piosenki z „Weather Systems”, kolejne trzy z „Distant Satellites” i „The Optimist”, odpowiednio, podczas gdy dwa pochodzą z „We’re Here Because We’re Here”. Dołączono również orkiestrową przeróbkę „J’Ai Fait Une Promesse” i akustyczną reinterpretację utworu Hindsight „Are You There?”. Te nagrania tworzą imponująca spójność w oferowanej głęboko melodyjnej, głęboko osobistej oprawie. Ta kolekcja, opracowana przez zespół, wybiera bezapelacyjnie najlepsze prace z ich bogatego dorobku w przełomowej wytwórni Kscope. W tym czasie zespół odszedł od swoich cięższych korzeni i przeszedł do emocjonalnego ciężaru, który rezonował głęboko w sercu słuchacza.
Anathema jest jednym z najbardziej oszałamiających, wrażliwych (i niedocenianych pod względem sukcesu komercyjnego) brytyjskich zespołów rockowych – progresywnych – a ta kolekcja utworów dowodzi głębi ich genialności w ciągu dziesięciu lat.

 


 

[1] Firma Third Man Records zostało założone przez Jacka White’a w Detroit w 2001 roku, a w 2009 roku otworzyło swoją siedzibę w Nashville, w której mieszczą się biura wytwórni, centrum dystrybucyjne, studio fotograficzne i sklep z płytami. Siedziba Third Man Records w Nashville, zajmująca powierzchnię ponad 10 000 stóp kwadratowych i mieszcząca się pod dwoma adresami, jest niewątpliwie najbardziej szczegółowym, dogłębnym i szeroko zakrojonym projektem, jakiego kiedykolwiek podjął się White.

White kupił główny budynek w październiku 2008 r. i natychmiast zgromadził swój ulubiony zespół współpracowników (cieśli, architektów, malarzy, ekipę remontową) w ramach szalonej przebudowy przestrzeni, która wcześniej pełniła funkcję raczej nudnego biura/studio fotograficznego. Zbudowane w 2008 roku i przerobione opuszczone studio malarskie, studio Third Man Recording Studio od momentu powstania było miejscem realizacji niemal wszystkich nagrań Jacka White’a. Jack włączył do swojego projektu niezliczone eksperymentalne pomysły na wygłuszanie i odbijanie dźwięku. Tak naprawdę nie ma dwóch takich samych powierzchni. Na jednej powierzchni znajdziesz płytki metra, na drugiej hiszpańskie dachówki, a przed materiałem pochłaniającym dźwięk znajdziesz niestandardowe deski rozproszone.

Liczne dziwne cechy sprawiają, że studio brzmi wyjątkowo; w tym pomieszczenie całkowicie pokryte blachą, szklane okna (które rzadko można znaleźć w studiach) i małe odstępy, aby zachęcić do „przepuszczania” i pracy zespołowej. Innowacje dźwiękowe, od rzadkich dwucalowych 8-ścieżkowych rejestratorów Studer, po tajne techniki projektowania, które nie zostaną nagłośnione, sprawiają, że jest to naprawdę wyjątkowa przestrzeń. Od ciemnego pomieszczenia po scenę do występów na żywo, od masteringu płyt winylowych po klimatyzowane magazyny taśm głównych, od sprzedaży wysyłkowej bezpośrednio do klientów po szpitalną kuchnię… siedziba Third Man Nashville to oszałamiająca różnorodność nie tylko funkcji, ale także przyciągającego wzrok designu i wystroju, który od dwunastu lat niezmiennie zachwyca i robi wrażenie na wszystkich, którzy przekraczają próg.
Znajdujący się w londyńskiej dzielnicy Soho nowy sklep Third Man Records jest trzecią lokalizacją wytwórni i jej pierwszym międzynarodowym sklepem. Na dole od głównego obszaru sklepu znajduje się The Blue Basement, miejsce muzyki na żywo zaprojektowane na kameralne i ekscytujące pokazy lokalnych i międzynarodowych artystów. Założyciel wytwórni i muzyk Jack White jest znanym audiofilem i osobiście zaprojektował systemy audio sklepu, aby spełniały jego wysokie standardy.

White wybrał sprzęt firmy HARMAN Professional Solutions, aby zapewnić wysokiej jakości muzykę w tle w części sklepowej oraz efektowny dźwięk na żywo w The Blue Basement.

W górnej części sklepu znajduje się system muzyki w tle składający się z kompaktowych głośników JBL AC16 i subwooferów ASB6112, który ożywia eklektyczny repertuar muzyczny Third Man dzięki krystalicznie czystemu dźwiękowi. Wzmacniacze Crown DCi 8|600DA z technologią Dante Networked Audio i DriveCore zapewniają wyjątkową moc systemowi głośników, a kontrolery BSS Soundweb Contrio zapewniają personelowi intuicyjne, łatwe w użyciu elementy sterujące.
W 2015 roku otwarto siedzibę w Detroit, w której mieści się salon płyt i nowości, studio masteringowe i zakład produkcyjny Third Man Pressing.

Third Man jest innowatorem w świecie płyt winylowych i przesuwa granice w świecie nagranej muzyki, którego celem jest przywrócenie namacalności i spontaniczności w biznesie płytowym oraz wydawanie wydawnictw, które nie pozostawiają wątpliwości w umysłach słuchaczy, że muzyka jest rzeczywiście święta.

Najnowocześniejsza fabryka płyt winylowych Third Man Pressing mieści się w Cass Corridor w Detroit. Third Man Pressing to inwestycja w rodzinne miasto Third Man Records, dzielnicę w mieście bogatym w historię muzyczną, tworząc przestrzeń równie inspirującą, co płodną.

[2] Stoughton tip-on (Old Style Tip-On Jackets) to okładki na płyty CD i winylowe marki Old Style® są wykonane w ten sam sposób, w jaki robiono to w latach 50. i 60. ubiegłego wieku — z ręcznie wykonanymi końcówkami. Po latach próbowania innych, bardziej zautomatyzowanych sposobów, wrócono i mocno zmodyfikowano maszyny, aby odtworzyć to, co już nie istniało — owijarkę, która mogłaby z powodzeniem wykonać okładkę płyty (pojedynczą lub składaną) z jakością i sztywnością okładek z lat 40., 50. i 60. Podniesiono też jakość w projekcie samej powłoki okładki, aby nadać jej wytrzymałość i elastyczność, jakiej nie ma żadna inna w branży. Doświadczenie ponad 50 lat w tej branży, „ponownie wynaleziono” stary, rzemieślniczy styl produkcji, nie tylko dlatego, że działał, ale dlatego, że produkował lepszy produkt. Starsze metody po prostu dają lepszą okładkę- drukując je (zewnętrzne, podszewki i wewnętrzne rozłożenia) na najnowocześniejszym sprzęcie drukarskim, jaki można zdobyć. Mówiąc prościej, okładka pokryta klejem i „pusta” jest ręcznie sklejana w miejscu, w którym przechodzi przez specjalną maszynę do owijania, aby utworzyć zewnętrzną stronę okładki. Następnie podobny proces jest wykonywany, aby nałożyć tylną stronę lub wewnętrzną gdy jest rozkładana w procesie, który nazywany jest „ślepym widzeniem”, ponieważ operator nie widzi obrazu, który montuje. Wymaga to ogromnych umiejętności i doświadczenia. Na koniec wszystkie okładki przechodzą ostateczne przycięcie i są starannie sprawdzane, marszczone, składane i pakowane w kartony.

[3] Downtempo to gatunek bazujący przeważnie na synkopowym rytmie podobnym do hip-hopowego i na wielu elementach zapożyczonych z różnych gatunków muzycznych, takich jak np. dub, lounge, jazz, hip-hop i muzyki latynoskiej

 


Powrót do części pierwszej >>

Kolejne rozdziały: