Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział piętnasty, część 2)

David Bowie, jedna z największych gwiazd ery rock & rolla, przez całą swoją karierę unikał łatwej kategoryzacji, będąc najbardziej artystycznym rockmanem w mainstreamie i najbardziej przystępnym muzykiem na obrzeżach rocka. Bowie mógł czerpać z idei kultywowanych w undergroundzie, ale nigdy nie był outsiderem, jeśli chodzi o rock & rolla. „Space Oddity” dał Bowie’emu przełom w Wielkiej Brytanii, docierając do pierwszej dziesiątki latem 1969 roku. Niewiele czasu potrzebował by zamienić swoją folkową osobowość na glam-rockowego kosmitę Ziggy’ego Stardusta, jedną z wielu zmian brzmienia i wizerunku, które zdefiniowały jego karierę. Ziggy Stardust & the Spiders from Mars byli sensacją w Wielkiej Brytanii i kultowym fenomenem w USA, fundamentem dekady, w której Bowie miał próbować blueeye soul, avant-pop i eksperymentalnego rocka elektronicznego nagranego z Brianem Eno. Miał hity w tym okresie — elegancki disco-rock „Fame” dał mu pierwszy amerykański numer jeden w 1975 roku — ale nie został supergwiazdą aż do płyty „Let’s Dance”… [na podstawie biografii autorstwa Stephena Thomasa Erlewine’a]

 

David Bowie” (powszechnie znany jako „Space Oddity”) jest drugim z 26 albumów studyjnych Davida Bowiego, oryginalnie wydanym w Wielkiej Brytanii w listopadzie 1969 roku przez Philips Records Ltd., spółkę zależną od wytwórni Mercury. Został nagrany pomiędzy czerwcem i wrześniem 1969 roku w studiu Trident (Londyn). Ten album był wydawany z różnymi tytułami i różnymi projektami okładek na przestrzeni czasu.

Oryginalne wersje z 1969 roku zostały wydane przez Philips i zatytułowane „David Bowie”, podczas gdy wydania w Ameryce Północnej (USA i Kanada) przez Mercury Records miały na górze albumu slogan „Man Of Words / Man Of Music”. Chociaż Mercury nadal katalogował płytę jako „David Bowie”, powszechnie nazywano ją na podstawie sloganu, a kiedy RCA przepakowała ją i ponownie wydała w 1972 roku, błędnie odwołała się do tego tytułu reklamowego. W 1972 roku, po komercyjnym sukcesie Bowiego w Wielkiej Brytanii, RCA wznowiło wersję północnoamerykańską. Ta wersja została przemianowana na „Space Oddity”.
„Space Oddity” (często wznawiany w latach 2007/2009 jako remastery) to folk-rockowy album, charakteryzujący się hipisowskimi klimatami, intensywnymi lirycznymi narracjami i obiecującą mieszanką stylów. Ten album Bowiego jest powszechnie uważany za niedocenione „prawie-arcydzieło”, które wyznacza przejściowy, ale niezwykle kreatywny moment w karierze artysty. Recenzenci często opisują album  jako „wszystko, czym Bowie był, i odrobinę tego, kim się stanie”. Często jako opakowanie wykorzystywane są mini-repliki LP. Płyta „Space Oddity” jest niezbędną, choć czasami pomijaną przez fanów rocka, pokazującą ogromny talent i wczesną, choć niespójną, obietnicę rozwiniętego talentu.

 

 

David Bowie miał umiejętność dostrzegania nadchodzących trendów muzycznych i je albo uprzedzał, albo się szybko przystosowywał. Niektórzy krytycy nazywali go kameleonem rocka. W późnych latach 60. był mod’em, później wszechstronnym artystą muzyki pop, następnie hipisowskim piosenkarzem i autorem piosenek, a na początku 70. lat redefiniował glam rocka z jego niejednoznacznie seksowną postacią Ziggy Stardust. Wtedy Bowie stał się międzynarodową gwiazdą. Potem przeniósł się do Berlina, gdzie nagrał trzy eksperymentalne elektroniczne albumy z Brianem Eno. U progu lat 80. świetnym albumem „Let’s Dance”, Bowie wzniósł się na szczyt sil twórczych. Do końca swych dni Bowie był jednym z najbardziej wpływowych muzyków w świecie rocka.
The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars” (znany również jako The Rise and Fall of Ziggy Stardust lub po prostu jako Ziggy Stardust) z 1972 roku, jest glam-rockowym albumem opowiadającym historię kosmity Ziggy’ego Stardusta, który przybywa na Ziemię ze swoją grupą i staje się gwiazdą rocka. Jak w tytule płyty- przeżywa on swój wzlot i upadek artystyczny.


Płyta zbudowana jako koncept album o kosmicznym gwiazdorze o nazwie Ziggy Stardust, sugestywnie opowiada o dekadenckiej, rozpadającej się przyszłości, a muzyka obrazuje apokaliptyczny strach. Ścieżki to mieszanka hard-rockowych riffów, melodramatycznych melodii i stylu przywołującego na myśl glam-rocka. Piosenki są bardzo dobre- melodyjne w „ostrym sosie”. „Ziggy Stardust” został słusznie uznany za jeden z najlepszych albumów w historii, a zdobył ten status z wielu powodów, między innym dlatego, że skład zespołu był znakomity i potrafił koncepcję Bowiego muzycznie wesprzeć. W oszczędnym stylu David Bowie zdołał uchwycić w tekstach i muzyce nastrój epoki, okres przemian i wielu form protestów społecznych, niezależnie od tego co było ich celem. Niejako przy okazji przedstawia autodestruktywną naturę gwiazdorstwa, bariery społeczeństwa gdy natyka się na kogoś kto nie jest heteroseksualny. „Ziggy Stardust” jest porywający i pulsujący energią.
David „Ziggy Stardust” Bowie, ze względu na swoją niezwykłą artystyczną wizję (i talent muzyczny oczywiście też), był jednym z liderów nurtu glam-rockowego, wraz z Eltonem Johnem, Alice Cooperem, Markiem Bolanem i innymi nieco mniejszymi gwiazdami. Prawie nikt z tego glamowego tłumu nie zdołał przetrwać muzycznej rewolucji połowy lat siedemdziesiątych, niektórzy się dostosowali do nowych wartości produkcyjnych, niektórzy mieli sporadyczne przeboje, a niektórzy nadal robili dobrą muzykę- np. Elton John, ale Bowie był chyba jedynym, który nie stał się dinozaurem rock’n’rolla.

 

 

Young Americans”, dziewiąty z 26 albumów studyjnych Davida Bowiego, nagrany w okresie od sierpnia 1974 do stycznia 1975, został wydany w 1975 roku przez wytwórnię RCA Records.


Na fotografii album „Young Americans” (EMI – TOCP-70148) z roku 2007.

Bowie nazywa ten album swoim własnym albumem protestacyjnym. Muzycznie odszedł od rockowego brzmienia swoich poprzednich albumów i nagrał „Young Americans” w ciągu tygodnia w Sigma Sound Studios w Filadelfii z pomocą głównie afroamerykańskich muzyków soulowych i funk oraz Johna Lennona. Album był remasterowany kilka razy na przestrzeni lat. Pierwszy z nich miał miejsce w 1991 roku w ramach kampanii reedycji katalogu Davida Bowiego przez Rykodisc. Według byłego inżyniera dźwięku Rykodisc, Jeffa Rougviego, nie była to celowa decyzja Bowiego, ale raczej wynik braku skrzyżowania taśm z oryginalnym LP. Alternatywny miks utworu „Fascination” został również wcześniej zamieszczony na Sound+Vision z powodu tego błędu. W 1997 roku Rykodisc wznowił album na złotej płycie CD w ramach swojej linii Au20 ; źródła różnią się co do tego, czy to wydanie przywróciło oryginalne miksy uszkodzonych utworów. Drugi remaster został wydany w ramach serii „The David Bowie Series” w 1999 roku przez EMI, a dystrybucją w USA zajął się Virgin. To wydanie nie zawierało żadnych utworów bonusowych, zawierało oryginalne miksy utworów „Win”, „Fascination” i „Right” oraz wykorzystywało przetwarzanie cyfrowe w celu usunięcia szumu taśmy. Wraz z pozostałymi albumami z serii, został on ponownie wydany przez Parlophone, który odziedziczył prawa do katalogu Bowiego po rozwiązaniu EMI w 2012 roku. Trzeci i najnowszy remaster został wydany w 2016 roku przez Parlophone i stanowił część box setu Who Can I Be Now? [1974-1976] , również bez utworów bonusowych, a z wykorzystaniem miksów z 1974 roku utworów „Win”, „Fascination” i „Right”. Utwory bonusowe z wydania Rykodisc znalazły się natomiast na płycie „The Gouster”, wczesnej wersji albumu „Young Americans”, dostępnej wyłącznie w tym zestawie. Zremasterowany album „Young Americans” został również wydany osobno w następnym roku.
Reedycja płyty CD „Young Americans” z 2007 roku podkreśla zwrot Bowiego w stronę „plastikowego soulu”, łączącego soul z Filadelfii z funkiem. Krytycy chwalą zremasterowaną wersję audio za wydobycie subtelnych faktur, takich jak gitara Carlosa Alomara i saksofon Davida Sanborna. Płyta jest uważana za kluczowe, przejściowe arcydzieło. Edycja z 2007 charakteryzuje się wzmocnionym, czystszym dźwiękiem w porównaniu z poprzednimi wersjami, szczególnie uwydatniając bas, a w niektórych edycjach – nachalne partie gitarowe. Album odchodzi od glam rocka „Diamond Dogs” w stronę funkowego, bardziej soulowego brzmienia. Kluczowe utwory: „Fame”, „Young Americans” i „Win” są często wyróżniane za mocną kompozycję i wokale. Album jest postrzegany jako pewna siebie propozycja, z powodzeniem trafiłająca na rynek amerykański.

 

 

Dawid Bowie w 1976 roku nagrał „Low” w trzech studiach- Cherokee Studios (Los Angeles), Studio Château d’Hérouville (Hérouville, Francja) i Hansa Studio (Berlin Zachodni, Niemcy). Obok Bowiego w nagraniach mieli znaczący udział- producent Tony Visconti, Brian Eno na instrumentach klawiszowych, Carlos Alomar na gitarze rytmicznej, Roy Young na klawiszach, George Murray na basie, Dennis Davis na perkusji oraz Ricky Gardiner na gitarze prowadzącej; Bowie grał na gitarach, saksofonach i wielu innych instrumentach, choć jego rola jako muzyka była trzeciorzędna w porównaniu do pisania piosenek i śpiewania.


„Low” jest oceniany jako pierwszy i najlepszy przedstawiciel The Berlin Trilogy, z „Heroes” postrzeganym jako łatwiejszy i „Lodger” jako nieco mniej eksperymentalne dzieło. Płyta ma „dwie twarze”- na pierwszej stronie longplaya jest siedem krótkich, ostrych i z łatwo rozpoznawalnymi rytmami utworów gdzie głos Bowiego się pojawia, a na drugiej dłuższe, instrumentalne, refleksyjne kompozycje. Na obu stronach LP przewodzą dysonansowe syntezatory i inne elektroniczne instrumenty, W utworach krótszych- agresywnych, gitary są drapieżne, a syntezatory groźnie impulsywne, wokal Bowie’go jest aż do przesady dubbingowany. Instrumentalna część jest bardzo chłodna z prowadzącymi instrumentami elektronicznymi. Tu wpływ Eno jest wyraźny. Bowie zachęcał do eksperymentowania Briana Eno, który zainspirowany jego pomysłami je rozwijał. Jedną z bardziej pamiętanych utworów na płycie jest „Warszawa”- wspólne dzieło Bowiego i Eno. Jest to utwór głównie instrumentalny, ale w jego końcowej fazie można usłyszeć Bowiego śpiewającego kilka zwrotek w wymyślonym przez siebie języku. Bowie był w Warszawie dwukrotnie w 1973 i 1976. Za pierwszym razem tylko przejazdem. W kwietniu 1976, podróżując z Moskwy do Berlina Zachodniego, nieopodal stacji Warszawa Gdańska przespacerował się na plac Komuny Paryskiej, gdzie w księgarni kupił kilka płyt. Jedną z nich były nagrania polskich piosenek ludowych w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Początek utworu to motyw podsłuchany gdy syn producenta- Tony’ego Viscontiego, grał na pianinie parę nut uparcie powtarzanych. Eno wraz z nim „dograł” kilka następnych nut, komponując w ten sposób początek tego utworu. Środkowa, wokalna część utworu opiera się na motywie zaczerpniętym z utworu „Helokanie” Stanisława Hadyny (twórcę zespołu „Śląsk”). Utwór był wielokrotnie nagrywany i niemal na pewno znajdował się na jednej z płyt kupionych przez Bowie’go. W jego końcowej fazie utworu można usłyszeć Bowie’go śpiewającego kilka zwrotek w wymyślonym przez siebie języku. Bezsprzecznie płyta przecierała szlaki dla nowej awangardy rock’a. Choć początkowo album spotykal się z raczej z krytycznymi opiniami, „Low” stał się jednak powszechnie uznawany za jedno z najlepszych i najbardziej wpływowych dzieł Bowiego. Magazyn New Musical Expres uznał album za 14. najlepszy wszech czasów. Został również przez magazyn Rolling Stone wymieniony jako jeden z 500 największych albumów wszech czasów.

 

 

Wielu słuchaczy uważa album „Scary Monsters” za jeden z ulubionych albumów Bowiego, chwaląc jego dopracowane utwory i jakość dźwięku, która nie brzmi staroświecko. Doceniają jakość muzyki, a niejeden z nich zauważył niekonwencjonalny i awangardowy styl Bowiego, a także utwory, z których jeden wyróżnia stronę B utworu „Teenage Wildlife”. Album po raz pierwszy został wydany we wrześniu 1980 roku przez wytwórnie RCA Victor. Uwaga: wczesne brytyjskie wydania na czarnych etykietach RCA są bardzo poszukiwane.

Album „Scary Monsters” jest powszechnie uważany za arcydzieło, które doskonale równoważy eksperymentalne tendencje Davida Bowiego z przystępnymi, popowymi riffami. Często traktowany jako jego ostatni wielki album z tamtej epoki, zawiera hity takie jak „Ashes to Ashes” i „Fashion”, podkreślone ostrą grą gitary Roberta Frippa i produkcją Tony’ego Viscontiego. Album jest opisywany jako mający ciężki, post-punkowy i nowofalowy klimat, z mniejszym wykorzystaniem eksperymentalnych technik Berlińskiej Trylogii. Jest określany jako album „przejściowy”, łączący art-rock z lat 70. z komercyjnym charakterem „Let’s Dance”. Gra na gitarze Roberta Frippa (King Crimson) jest często wymieniana jako wyróżniająca się pozycja.
Podsumowując: płyta cieszy się wysokim uznaniem fanów, często docenianych za brak przestarzałego brzmienia i zachowanie spójnego, wysokiej jakości brzmienia.

 

 

Album „Let’s Dance” (wydany w 1983 roku) jest powszechnie uważany za szczytowy moment pop-rocka lat 80., który z powodzeniem połączył mainstreamową muzykę taneczną z wrażliwością rockową, pomimo początkowo mieszanego przyjęcia krytyków tuż po premierze.


„Let’s Dance”, piętnasty album studyjny Davida Bowiego, wydany w kwietniu 1983 roku przez EMI, wyprodukowany przez Nile’a Rodgersa, (z zespołu Chic), wprowadził Bowiego w erę komercyjnego sukcesu i popowego brzmienia. Tytułowy singiel „Let’s Dance” stał się jednym z największych przebojów artysty, zdobywając szczyty list przebojów m.in. w Wielkiej Brytanii i USA. Podczas gdy niektórzy fani lat 70. postrzegali ten album jako „początek końca” eksperymentalnej fazy Bowiego, późniejsze recenzje często bronią go jako niezbędnej ewolucji artystycznej, która pozwoliła Bowiemu osiągnąć status „czterdziestu najlepszych autorów piosenek”. Współpraca Bowiego z Nilem Rodgersem jest powszechnie chwalona za stworzenie „eleganckiego”, „bogatego” i „mocnego” brzmienia. Produkcja jest często uznawana za mistrzowskie połączenie muzyki tanecznej post-disco z elementami new wave. Gra na gitarze Steviego Raya Vaughana jest często uznawana za jeden z głównych atutów płyty, zapewniając niezbędny, ostry kontrast blues-rockowy z dopracowanymi utworami elektronicznymi i basowymi.
Album jest uznawany za „komercyjny hit”, który na nowo zdefiniował karierę Bowiego. Choć krytycy niekiedy uważali drugą połowę albumu za mniej spójną niż pierwszą, to generalnie jest on uznawany za album pop-rockowy z najwyższą oceną.
Recenzje albumu Let’s Dance z 2007 roku (w tym reedycje z lat 1999-2000) potwierdzają, że album jest „ponadczasowy” i stanowi kluczowy element lat 80., ukazując zdolność Bowiego do rozwoju i tworzenia „wielkiej”, „przystępnej” i „radosnej” muzyki pop.

 

 

Wydany w czerwcu 2002 roku album „Heahen” został powszechnie uznany za jedno z najlepszych dzieł Davida Bowiego od końca lat 70., co oznaczało jego twórcze odrodzenie dzięki ponownemu spotkaniu z producentem Tonym Viscontim. Płytę wyała wytwórnia Columbia w 2002 roku.

Album charakteryzuje się nastrojowym, klimatycznym i dojrzałym brzmieniem, łączącym elektroniczne pejzaże dźwiękowe z ponurymi, introspektywnymi tekstami. Album wyróżnia się bogatą, nowoczesną produkcją elektroniczną, z udziałem gitarzysty Pete’a Townshenda. Krytycy opisali brzmienie jako melancholijne, refleksyjne i spokojne, odchodzące od szalonej energii wczesnych utworów z lat 90. Wśród wyróżniających się utworów wymienionych w recenzjach znajdują się „Sunday”, „Slip Away” oraz covery, takie jak „Cactus”. AllMusic nazwał go „kolorowym, satysfakcjonującym albumem”, który brzmi jak klasyczny album Bowiego. Pitchfork uznał album za najlepsze dzieło od czasów „Scary Monsters”, opisując go jako album „akceptacji”. The Guardian podkreślił „fascynujące aranżacje” i określił go jako jeden z najlepszych. Rolling Stone pochwalił go za „idealną obsadę: Bowie gra Bowiego z klasą”.

 

 

W notatce wydawcy można przeczytać: „Świat muzyki pożegnał legendę. 10 stycznia 2016 roku David Bowie zmarł po 18-miesięcznej walce z rakiem. Zaledwie dwa dni wcześniej brytyjski piosenkarz obchodził 69. urodziny i z tej okazji wydał album „Blackstar” (Columbia – 88875173862).

Na „Blackstar” Bowie po raz ostatni odkrywa siebie na nowo i pokazuje pełne spektrum swojej kreatywności. Podobnie jak cały jego dorobek, album jest trudny do zaklasyfikowania do konkretnego gatunku, ale ujawnia pewne tendencje. Bowie prezentuje na „Blackstar” łącznie siedem nowych utworów, które, jak już zdążyliśmy się spodziewać po jego albumach, mają niewiele wspólnego z jego poprzednimi płytami. Podczas gdy „The Next Day” był muzyczną retrospektywą kariery pod względem stylów Bowiego, tym razem Bowie zaryzykował 42-minutową eksplorację jazzu. Aby to zrobić, zabrał lokalną elitę jazzową do nowojorskiego studia „The Magic Shop”, gdzie wyprodukował album wraz z Tonym Viscontim. Oprócz jazzu, na „Blackstar” słychać również inne wpływy: elektronikę, dubstep i oczywiście pop. Według współproducenta Viscontiego w wywiadzie dla Rolling Stone, można również usłyszeć rapera Kendricka Lamara, którego ostatni album „To Pimp A Butterfly”, podobnie jak płyty Bowiego, był pod wpływem wielu różnych stylów. Pierwszy przedsmak „Blackstar” został wydany 20 listopada 2015 roku wraz z utworem tytułowym. Elementy popu spotykają się tu z jazzującym saksofonem, marszową perkusją i nutą chorału gregoriańskiego. Głos Bowiego jest niemal na tym samym poziomie co instrumenty. Rezultatem jest kulista i hipnotyzująca całość, która stopniowo rzuca na ciebie urok swoimi monumentalnymi dziewięcioma minutami i 57 sekundami. Dzięki „Blackstar” David Bowie po raz ostatni odkrył siebie na nowo – nie spodziewalibyśmy się po nim niczego innego. Album jest kolejnym świadectwem jego geniuszu i ponadgatunkowej kreatywności.”

David Bowie” (Blackstar) w wersji CD, wydany 8 stycznia 2016 roku przez  ISO Records (nr kat.– 88875173862), w postaci  trójskładowego digipaka, z 16-stronicową broszurą, wyprodukowano na wyłącznej licencji firmy Columbia Records.



Album w tej wersji, podobnie jak LP, został powszechnie uznany za przejmujące, arcydzieło jazz-rocka, którego ton: mroczny, ponury i refleksyjny, często opisywany był jako „podróż do serca ciemności”. Dźwięk jest silnie inspirowany jazzem i elektroniką, z wyeksponowanym saksofonem.
Magazyn Pitchfork (9,0/10): nazwał go jednym z najbardziej niesamowitych, dziwacznych i mocnych finałów w historii muzyki. The Guardian: opisał go jako „urzekające zerwanie z przeszłością”, chwaląc jego awangardowy, eklektyczny charakter. NPR: podkreślił współpracę z lokalnym nowojorskim kwartetem jazzowym, podkreślając emocje i awangardowe brzmienie. Prog Mind: uznał go za ważne dzieło artystyczne, choć zauważył pewną niespójność w eksperymentalnych utworach. „Blackstar” jest powszechnie interpretowany jako przemyślany, ostateczny przekaz, z tekstami skupiającymi się na śmiertelności i dziedzictwie.

 


Wróć do części 1 >>

Kolejne rozdziały: