Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział jedenasty, część 1- uzupełnienie)

 

Uzupełnienie części pierwszej rozdziału jedenastego o omówienie pięciu istotnych albumów zespołu Grand Funk:

 

 

W połowie 1970 w sklepach płytowych pojawia się wydany przez Capitol Records „Closer to Home” (trzeci album studyjny), który w USA dociera do 4. miejsca na liście najlepiej sprzedających się albumów. Pierwsze albumy zespołu Grand Funk nagrano w składzie trzyosobowym: Mark Farner – wokal, gitara, harmonijka, instrumenty klawiszowe, Mel Schacher – gitara basowa i Don Brewer – wokal, perkusja.


W nagraniach dla „Closer To Home”, Mark Farner zmienił podejście do swojej gry na gitarze na tle pozostałych członków grupy- nie brzmi już prosto i na pierwszym planie, bo jego instrument został zrównoważony w miksie, dodane są organy, gitarę akustyczną, chórek, flet i smyczki, a perkusista Don Brewer mógł po raz pierwszy pokazać swoje możliwości wokalne. Grand Funk Railroad zachowując styl, który wyniósł ich na poziom zarezerwowany tylko dla najlepszych- twardy, ciężki i diabelnie ekspresyjny, włączył przeciwważne, stosunkowo łagodne ballady („Mean Mistreater”), ale one były tylko urozmaiceniem wśród ciężkiego rock and rolla. Na tej i wcześniejszych płytach było coś bardzo charakterystycznego- element melodyczny w ich ciężkich kompozycjach. Album, który został wyprodukowany przez Terry’ego Knight’a (managera grupy), osiągnął status złotej płyty RIAA w 1970 roku, co uczynił ją trzecią złotą płytą grupy w ciągu jednego roku. Fotografia widniejąca wewnątrz albumu (vide fotografia wyżej) przedstawia zespół w czasie koncertu w Madison Square Garden w lutym 1970 roku. Jeśli lubiący rocka chce ułożyć na półce  z płytami jakiś krążek Grand Funk Railroad, ale tylko jeden, to powinien wybrać właśnie „Closer To Home”.

 

 

Pierwotnie wydany przez Capitol Records 16 listopada 1970 roku album koncertowy- „Live Album” zespołu Grand Funk Railroad to bezkompromisowy, pozbawiony zbędnych dodatków, 80-minutowy podwójny LP, który uchwycił surową, ciężką, acidowo-soulową moc, dzięki której zespół stał się jednym z największych zespołów halowych swoich czasów. Materiał muzyczny został nagrany  w Jacksonville Coliseum 23 czerwca 1970 roku, z wyjątkiem utworów „Paranoid” i „Inside Looking Out”, które zostały nagrane w West Palm Beach Civic Auditorium 24 czerwca 1970 roku. Nagranie „Heartbreaker” jest wymienione jako „albo w Jacksonville, albo w West Palm Beach”, trzy kolejne utwory („In Need”, „Heartbreaker” i „Mean Mistreater”) z The Orlando Sports Center z 25 czerwca 1970 roku zostały dodane jako utwory bonusowe na płycie „Closer to Home” 2002.



Wybrane z kilku koncertów z letniej trasy koncertowej z 1970 roku (głównie na Florydzie) takie nagrania jak: prawie 15-minutowy cover klasyka zespołu The Animals, który zmienia się w potężny, ciężki dżem, „Heartbreaker”- chropowaty, potężny występ, który ukazuje charakterystyczny dla zespołu ciężki Groove, „Mean Mistreater”- jedyny stonowany utwór, w którym Farner gra na elektrycznym pianinie Fender-Rhodes, a Brewer śpiewa doskonałe harmonie wokalne. Płyta osiągnęła Certyfikat Złotej Płyty zaledwie tydzień po premierze; a ostatecznie dwukrotną multiplatynę. Choć krytykowany w tamtym czasie, album zestarzał się godnie, bo stając się uwielbianym klasykiem rocka. Niekorygowany i pozbawiony studyjnego szlifu, jest nagraniem „z wszystkimi wadami”, które mocno kładzie nacisk na długie improwizacje i energię koncertową. Sekcja rytmiczna: Bas Mela Schachera jest głośny i przesterowany, tworząc agresywny, napędzający fundament, który niektórzy uważają za najgłośniejszy w historii rocka. Perkusista Don Brewer zapewnia stały, grzmiący puls, kotwicząc trio. Pełen soulu i bluesa występ frontmana Marka Farnera i dominująca praca gitary lśnią przez cały czas, a jego żarty między utworami dodają zabawnego, swobodnego uroku atmosferze koncertu. Wyróżniający się utwór „Inside Looking Out” zawiera rozbudowane solo perkusyjne, które, choć wykwintne, doskonale oddaje klasyczne wrażenia koncertowe z lat 70. Podsumowując- albo kochasz bezkompromisową głośność tria, albo nie. Jeśli szukasz Grand Funk w ich najbardziej surowej, groźnej i bezpośredniej wersji, „Live Album” pozostaje niezbędnym dokumentem hard rocka lat 70. na żywo (z recenzji magazynu AllMusic).

 

 

Survival”, czwarty album studyjny z katalogu płytowego Grand Funk Railroad, został wydany w kwietniu 1971 roku przez Capitol Records. .Album nagrany w Cleveland Recording Company został wyprodukowany przez Terry’ego Knighta (również pełniącego funkcję menadżera Grand Funk Railroad). Nagrań dokonano w marcu 1971 roku w studio w Cleveland Recording Company.


Trio spędziło nad płytą około sześciu tygodni, a efekty były widoczne; „Survival” był najlepiej brzmiącym i najlepiej nagranym albumem, jaki do tej pory powstał. Ten album zespołu Grand Funk Railroad to definiujący kawałek amerykańskiego hard rocka z początku lat 70, zachowujący charakterystyczny, surowy, mocny charakter tria. Nagrania w albumie zmierzają w kierunku nieco bardziej soulowego, lirycznego i dojrzałego blues-rocka. Sekcja rytmiczna to główny atut tych nagrań: bas Mela Schachera jest ciężki i wyrazisty, a perkusja Dona Brewera stanowi zwinny kręgosłup, który spaja w całość muzyczne fragmenty z dużą ilością improwizacji. Jednak perkusista nie był zadowolony z brzmienia perkusji na albumie, ponieważ Knight nalegał, aby Brewer przykrył mu membrany ściereczkami kuchennymi, po tym jak zobaczył Ringo Starra stosującego tę technikę w filmie Beatlesów „Let It Be ” (1970).

Chropowate, hardrockowe reinterpretacje utworów „Feelin’ Alright” zespołu Traffic i „Gimme Shelter” zespołu The Rolling Stones spotkały się z szerokim uznaniem, a ten drugi z powodzeniem trafił nawet na listy przebojów. Oryginalne utwory, takie jak „Country Road”, „I Want Freedom” i „I Can Feel Him in the Morning”, odwołują się do podstawowych, oddolnych aspiracji i frustracji ówczesnej amerykańskiej młodzieży.

Zarówno fani, jak i krytycy doceniają ciepłą, klarowną produkcję albumu, zwracając szczególną uwagę na to, że z powodzeniem przenosi bombastyczną, instynktowną energię koncertową zespołu do warunków studyjnych. Jako minusy można uznać twierdzenia purystów twierdzących, że teksty piosenek czasami popadają w powtarzalne schematy, a wokal Marka Farnera – choć inspirowany soulem i szczery – może czasami wydawać się napięty lub kontrowersyjny, w zależności od utworu.

 

 

Album Grand Funk z 1973 roku „We’re An American Band” (Capitol Records pierwsze wydanie o nr kat.- SMAS-11207) to eleganckie, radiowe odejście od wcześniejszych, mętnych, a czasmi nudnych płyt zespołu. Album został nagrany, w składzie czteroosobowym z Craig’iem Frostem (organy, clavinet, elektryczne piano, Moog), w czerwcu 1973 roku w Miami Beach na Florydzie. Frost dołączył do zespołu na potrzeby albumu wcześniejszego albumu- „Phoenix” (opisanego w innym dziale >>) pod koniec 1972 roku. Po tym albumie nazwa zespołu została oficjalnie skrócona do Grand Funk, Wyprodukowany przez Todda Rundgrena album (kompozytor, producent i multiinstrumentalista, muzyk cenionego zespołu Utopia) zastąpił ich ciężki bluesowy styl ostrym, skupionym power-rockiem.


Kultowy utwór tytułowy to ponadczasowy, imprezowy hymn z krowim dzwonkiem, jest niezaprzeczalnym szczytem albumu. Napisany i śpiewany przez perkusistę Dona Brewera, jest to idealny, bezpretensjonalny kawałek nonszalancji lat 70., który nawiązuje do Freddiego Kinga i dostarcza jeden z najbardziej rozpoznawalnych riffów gitarowych wszech czasów. Najciekawsze utwory to: „Stop Lookin’ Back”- szybki, pełen soulu utwór z palącą pracą gitary i energicznym, rytmicznym groovem, „Creepin”- wolniejszy, nastrojowy i ciężki utwór klawiszowy z lekko upiorną, progresywno-rockową teksturą, którą lubią fani ich eksperymentalnej ery. Odbiór krytyczny i fanów to w pewnej mierze to pokłosie precyzyjnej produkcji Todda Rundgrena, która nadała zespołowi o wiele bardziej zwarty, bardziej profesjonalny szlif dźwiękowy, niż kiedykolwiek wcześniej. Album w większym stopniu wykorzystywał perkusistę Dona Brewera jako głównego wokalistę i autora piosenek, co nadało brzmieniu grupy bardzo potrzebnej, ożywczej inspiracji. „We’re An American Band”  to ogromny hit komercyjny, osiągający szczyt na 2. miejscu na liście Billboard 200, ale i ostatecznie platynowa płyta.

 

 

„All the Girls in the World Beware!!!”, dziewiąty album studyjny Grand Funk Railroad, został wydany przez Capitol Records w grudniu 1974 roku. Album został nagrany w składzie: Mark Farner – vocals, guitars, percussion, Craig Frost – organ, keyboards, percussion, background vocals, Mel Schacher – bass, Don Brewer – vocals, drums, percussion w Swamp, w studiu należącym do Marka Farnera, znajdującym się na jego farmie w Parshallville w stanie Michigan.


Album „All The Girls In The World Beware!!!”, ukazuje hardrockowych artystów, którzy skłaniają się ku dopracowanemu, radiowemu brzmieniu pop-soul. Płyta, z przebojowym hitem „Some Kind Of Wonderful”, to niezupełnie spójna, ale niezwykle rozrywkowa rzecz. Zespół, łącząc surowy garażowy rock z lat 70. z efektowną produkcją Jimmy’ego Iennera, obficie wplatał żeńskie chórki, rytmiczne instrumenty dęte i organowy R&B. Uznananymi za wybitne utwory to: „Some Kind of Wonderful”- optymistyczny, groove’owy cover jest ukoronowaniem albumu i ponadczasowym klasykiem, „Bad Time”- bujna, pełna harmonii soulowo-popowa ballada napisana przez Marka Farnera, która opiera się na świetnym garażowo-country’owym groove’ie i zawiera jedne z najlepszych partii wokalnych na albumie, „Good & Evil”- mile widziany powrót do klasycznych, dudniących, bluesowych korzeni, charakteryzujący się pulsującą linią basową i przerażającym, mocno przesterowanym wokalem, które nadają mu niesamowity gotycki styl. Część albumu cierpi na brak dobrych wypełniaczy, a niektóre eksperymentalne utwory – takie jak niezręczny cover R&B „Look at Granny Run Run” i przesadny dramatyzm ballady „Memories” – nie do końca trafiają w sedno artyzmu, poza tym zagorzali fani ich wcześniejszej, surowej ery mogą uznać, że poleganie na instrumentach dętych i energicznej produkcji jest nieco przesadzone. Słynna okładka albumu – nakładająca twarze członków zespołu na ciała kulturystów Arnolda Schwarzeneggera i Franco Columbu – znakomicie kontrastuje z silnie komercyjnym, pop-soulowym charakterem muzyki na płycie.
Dla fanów pop-soulu i klasycznego rocka lat 70., album pozostaje przyjemną, lekką i zaskakująco funkową produkcją. Jeśli ktoś zamierza zagłębić się w dyskografię Grand Funk, czy po prostu odkrywasz ich hity z lat 70. to powinien zdecydować się na zakup płyty.

 

 

Po wydaniu albumu „All the Girls in the World Beware!!!”, zainteresowanie grupą Grand Funk zaczęło słabnąć. Powróciwszy do nazwy- Grand Funk Railroad, pozostali razem w 1976 roku ale wyłącznie po to, by współpracować z producentem Frankiem Zappą przy „Good Singin’, Good Playin'” (MCA, 1976 rok).

Zespół faktycznie się rozpadł, ale po tym, jak Frank Zappa wyraził zainteresowanie wyprodukowaniem dla nich albumu, zjednoczyli się ponownie, by jeszcze raz spróbować odnieść sukces. Nagrany w 1976 roku dla MCA Records album zawierał gościnny występ Zappy, który zagrał na gitarze prowadzącej w utworze „Out to Get You” W tym czasie Mark Farner odszedł by realizować solową karierę, a reszta zespołu wydała album jako „Flint” z gitarzystą Billym Elworthym.

Grand Funk Railroad reaktywował się w 1981 roku z Dennisem Bellingerem na basie i wydał dwa albumy; tylko „Grand Funk Lives” zdołał dotrzeć na listę przebojów… Jednak tylko na jego na dno. Na początku lat 80. zespół ponownie się rozpadł.

 


Przejdź do części pierwszej artykułu >>
Przejdź do części drugiej artykułu >>
Przejdź do części trzeciej artykułu >>

 Kolejne rozdziały: