Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział dwudziesty pierwszy, część 1)

Zawsze mnie intrygowało czy bardzo różnią się te same tytuły w oryginalnych wydaniach i licencyjnych. Nie warto byłoby takie rozważania przeprowadzać gdyby nie to, że należałoby wiedzieć czy pozbywać się wersji licencyjnych, które swego czasu były jedynymi dostępnymi na rynku, na rzecz oryginałów teraz wznawianych. Zapewne podobnie powinno się traktować kolejne edycje płytowe wydawane przez macierzyste wytwórnie, bo postęp techniczny w dziedzinie produkcji płyt jest wyraźny.

NOVI Sngers płytą „NOVI Sing Chopin” (czytaj również tu: >>) z 1971 roku, wydaną jako LP (nagrany przez spółkę realizatorów H. Jastrzębską-Marciszewską i W. Piętowskiego) przez Polskie Nagrania zapoczątkowali modę na inspirację chopinowskie w polskim jazzie i muzyce popularnej. Twórczość NOVI Singers, dostępna dziś na płytach winylowych, reedycjach CD oraz w sieci Internet, na przełomie XX i XXI wieku bogatego wyboru nie mieli. Fani, którzy decydowali się inwestować w sprzęt do odtwarzania płyt CD, na półkach płytowych mogli jedynie znaleźć licencyjną edycję „NOVI Sing Chopin” wytworni Selles [1] (Sell 004) z roku 1995. Ze zbliżoną okładką Polskie Nagrania wydały ten tytuł w 2002 roku (wyprodukowane przez Megaus – MEG 8464).


Płyta „NOVI Sing Chopin” w wersji CD przygotowanej przez Selles Records była przez długi czas jedyną na rynku płytowym obok wcześniej wydanych winylowych edycji Polskich Nagrań i wydania na CD w roku 2002. Opisywanie różnic brzmieniowych pomiędzy tymi mediami sensu nie miało, bo nie po to fani muzyki rezygnowali z gramofonów na rzecz CD żeby już na wstępie żałować decyzji… Wtedy rozważania co lepsze opierały się na ważeniu praktycznych plusów i minusów obu systemów. Zresztą audiofilizm, jako sposób na słuchanie w większym komforcie, wtedy dopiero raczkował (dziś wiemy dużo więcej).
Trzeba było ośmiu lat żeby doczekać wydania płyty  „NOVI Sing Chopin” przez wytwórnię Polskie Nagrania Muza na krążku CD (PNCD 1295 pod zmienionym tytułem „NOVI Singers – Chopin”). Pojawiła się z nowym masteringiem przygotowanym przez Grzegorza Rutkowskiego, z okładką nawiązującą do pierwszych wydań analogowych (autorstwa Rafała Olbińskiego).


„NOVI Singers – Chopin” jest reedycją trzeciego albumu kwartetu NOVI (New Original Vocal Instruments), prowadzonego przez wokalistę/kompozytora Bernarda Kawkę, w skład którego wchodzili: wokalistka Ewa Wanat, Janusz Mych i Waldemar Parzyński. Płyta prezentuje jedenaście kompozycji Fryderyka Chopina, w opracowaniu na kwartet wokalny śpiewający a cappella (wokalom towarzyszy jedynie basista).. Muzycy NOVI podjęli się tego trudnego i bardzo ambitnego projektu zaśpiewania muzyki Chopina wbrew wszelkim przeciwnościom… Odnieśli sukces. Wykonania wokalne na tym albumie są absolutnie genialne i nie mają sobie równych w żadnym innym zespole wokalnym od czasu próby zmierzenia się z kompozycjami Chopina. Ta reedycja jest tak dobrze zremasterowana z oryginalnych taśm studyjnych, że trudno o podobnej wspaniałej jakości dźwięku na jakiejś innej płycie z podobnym repertuarem. A więc jak się ma jakość techniczna ścieżek muzycznych zakodowanych w edycji Polskich Nagrań w stosunku do tych znajdujących się na płycie licencyjnej firmy Selles?
Jak widać z dat wydania obu edycji przez co najmniej 10 lat, co jakiś czas sięgałem po  tę płytę żeby ją posłuchać. Podobała mi się. Nie narzekałem na jakość techniczną, choć o zachwyty było raczej trudno, bo brzmiała jak wiele innych dobrych realizacji. Propozycja NOVI Singers od razu spotkała się z powszechną aprobatą, a nawet stała się wielkim wydarzeniem artystycznym tuż po pierwszym wydaniu. Szybko stała się kultową płytą. Zespół NOVI w notce dołączonej do płyty napisał: „Chopin – znaczy muzyka. Chopin – znaczy Polska. Chcieliśmy zaśpiewać Chopina, ażeby zidentyfikować się z jego muzyką, aby odnaleźć w niej to co nasze; w wielkiej prawdzie muzyki Chopina znaleźć fragment swojej prawdy. Jeżeli chociaż w części nam się to udało – będziemy szczęśliwi.”
Wielki kunszt wokalny kwartetu w starannych wokalnych transkrypcjach jest obecny od początku płyty do jej końca, jednak próżno szukać improwizacji, co według nie jest szczególnym wyrazem szacunku dla muzyki Fryderyka Chopina… Rezygnacja z własnych aspiracji była chyba koniecznością dla możliwie najpełniejszego oddania geniuszu melodycznego Chopina, ostatecznie ideału lepiej nie próbować poprawiać. Ale żeby pełnia linii melodycznych była pięknie odwzorowana w nagraniu to i „0” i „1” powinny być doskonałe- czyste, okrągłe i pełne naturalnych barw, klarownie przedstawione, podane z pełną selektywnością co sprzyja wsłuchiwaniu się w poszczególne głosy. Nagrania pozbawione są sybilantów.  Wokaliści powinni „stanąć” przed słuchaczami… I takie efekty są zauważalne w edycji Polskich Nagrań, ale w wersji Selles’a niestety ta realność śpiewu jest znacznie spłycona. Podobnie inne aspekty dźwięku płytowego są zubożone- zwłaszcza wolumen wokali i scena muzyczna. Jedynym pozytywem wersji Selles’a jat to, że na płycie jest 11 utworów a nie 12 jak w przypadku następnych edycji cyfrowych.  Kompaktowe wznowienia albumu licząc od roku 2002., posiadają bonusowe nagranie z 1982 roku- „Fool on the Hill” autorstwa Lennona i McCartney’a… Po co? Pojąć nie mogę.

Po wysłuchaniu obu płyt CD i limitowanej reedycji (do 500 sztuk) LP z 2020 roku nasuwa się taki wniosek- można być przekonanym, że najwyższej klasy profesjonalizmowi realizatorów ze studia Polskich Nagrań: Pani H. Jastrzębskiej-Marciszewskiej (operator dźwiękuJ i Pana Wojciecha Piętowskiego (reżyser nagrania) zawdzięczamy wyjątkowej jakości płytę CD i (staranne) wydania LP. Oczywiście doskonały remaster Pana Grzegorza Rutkowskiego miał tę zaletę, że wydobył pełnię tonów z tego co taśmy studyjne zawierały.


Dzięki wartościom artystycznym jak i technicznym płyta „NOVI Sing Chopin” zajmuje zaszczytne miejsce wśród dokonań i jazzu i klasyki– to przecież jedna z pierwszych udanych z wykorzystaniem śpiewu instrumentalnego prób przeszczepienia muzyki Chopina na grunt innego nurtu niż ten w jakim znajdujemy nagrania Fryderyka Chopina. Dziś „VOVI Singers – Chopin” wciąż jest nie do skopiowania oryginalne podejście zespołu NOVI do klasyki.

Na fotografii LP (fioletowy) z 2020 roku z dołączoną najlepszą wersją SACD/CD z roku 2023.

Reedycja albumu Novi Singers „Sing Chopin” z 2020 roku spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem, kontynuując sławę przełomowego i ponadczasowego arcydzieła, który mistrzowsko łączy jazz i muzykę klasyczną. Recenzje podkreślały wysoką jakość artystyczną albumu, innowacyjne aranżacje wokalne i doskonałą jakość brzmienia, pomimo pewnych luk informacyjnych w oryginalnym nagraniu. Wykorzystanie ludzkiego głosu do wykonania muzyki klasycznej na albumie było uważane za przełomowe i rewolucyjne w momencie premiery i pozostaje takie do dziś. Wyjątkowe partie wokalne: harmonia i precyzja kwartetu wokalnego zostały uznane za genialne i niezrównane, tworząc brzmienie, które było zarówno mistrzowskie technicznie, jak i emocjonalnie rezonujące. Tę wysokiej jakości reedycję  podziwiano za wysoką jakość dźwięku, co świadczy o sukcesie procesu remasteringu. Za wadę reedycji trzeba uznać, podobnie jak w przypadku oryginału, że nie zawiera informacji o aranżerach i basiście akompaniującym wokalistom. Ta reedycja została uznana za pozycję obowiązkową dla fanów polskiej muzyki i jazzu wokalnego, zwracając uwagę na idealną harmonię kwartetu wokalnego i znakomite aranżacje.

31 października 2023 roku wytwórnia Warner Music / Polskie Nagrania wydała płytę „NOVI, Chopin” (SACD Hybrid), w limitowanym nakładzie, w cyklu „Polskie Nagrania catalogue selections”. Jest to jedna z pierwszych w Polsce edycji tej płyty zrealizowanej  w formacie SACD (Super Audio Compact Disc). Reedycja płyt w formacie SACD, ze względu na dostępność archiwów Polskich Nagrań w postaci analogowych taśm matek, jest naturalnym wyborem umożliwiającym najdoskonalsze zbliżenie się albumów do analogowego oryginału wynosząc je na niespotykany dotąd na polskim rynku muzycznym poziom. Przygotowanie materiału muzycznego do postaci SACD powierzono firmie Lipiński Pro-Audio Mastering.


Kultowa płyta Novi Singers, która niegdyś spotkała się z powszechną aprobatą, w wydaniu na CD z 2010 roku, z masteringiem przygotowanym przez Grzegorza Rutkowskiego, przez wielu słuchaczy zostało przyjęte entuzjastycznie. Muzycznie płyta prezentowała się fantastycznie, ale też to wydanie technicznie przygotowane zostało wspaniale, o czym pisałem wyżej.
Ten rozdział dotyczy różnic jakie napotyka słuchacz poznając różne wersje tego samego tytułu, ale nie zawsze te różnice łatwo się ujawniają. I płyty „Novi Singers sing Chopin” z 2021 roku i z 2023 roku takie właśnie są. Wersja SACD (ścieżka CD) wydaje się nico bardziej selektywna, ale ciut  mniej nasycona… Zaznaczam- wydaje się, bo pewności przy odsłuchiwaniu obu edycji nie miałem. Podobnie jest w przypadku szerokości sceny- w wersji SACD wydaje się nieco szersza, ale może to złudzenie?

 

_________________________________________________________________

 

Breakout, jeden z najważniejszych polskich zespołów rockowych, który przyjmował do swojego składu personalnego całe mnóstwo legendarnych muzyków. Wśród nich byli m.in. Tadeusz Nalepa, Mira Kubasińska, Józef Skrzek czy nawet Włodzimierz Nahorny. Do czasu oficjalnego rozwiązania w 1982, które spowodowane było rozpoczęciem przez Nalepę kariery solowej, zespół wydał dziesięć płyt. Pierwszą była „Na drugim brzegu tęczy”:

Album „Na drugim brzegu tęczy”, nagrany przez zespół w składzie Tadeusz Nalepa (gitara, śpiew), Mira Kubasińska (śpiew), Michał Muzolf (gitara basowa), Józef Hajdasz (perkusja) oraz występującymi gościnnie Włodzimierzem Nahornym (saksofon, flet) i kwartetem Alibabki (chórki), został zrealizowany przez:: Wojciecha Piętowskiego i Halinę Jastrzębską-Marciszewską, został wydany przez wytwórnię Pronit w 1969 roku w postaci winylowego LP. Płytę nagrano w „Polskich Nagraniach 'Muza’” (dawniej- Warszawskie Zakłady Fonograficzne) przy ulicy Długiej w Warszawie. Nagrywanie ukończono 31 marca 1969 r.. Materiał muzyczny został zarejestrowany na magnetofonie czterośladowym.

Wraz z płytą LP (w tym samym czasie) wydano 7” singiel „Gdybyś Kochał, Hej” (z okładką zaprojektowaną przez Marka Karewicza), na którym na stronie „B” znalazł się utwór „Za siódmą górą”, który nie zmieścił się na longplayu (na fortepianie grał gościnnie Józef Skrzek). Singiel został wydany przez wytwórnię Pronit w 1969 roku.

Od momentu wydania płyty debiutanckiej dla zespołu Breakout- pomiędzy 1969 i 2025 rokiem, do sprzedaży oddano 9 wersji winylowych „Na drugim brzegu tęczy”. Ostatnie dwie reedycje, z 2016 i 2025 roku, są znacznie lepiej wyprodukowane niż poprzednie wydania i pod względem poligraficznym jak i jakości tłoczenia płyt z granulatu winylowego.

  • Reedycja „Na drugim brzegu tęczy”, została wydana stycznia 2021 r. przez Polskie Nagrania (nr kat.- XL 0531) przy współpracy z Warner Music. Realizacją nagrań zajęli się: Wojciech Piętowski i Halina Jastrzębska-Marciszewska. Do LP dołączyłem egzemplarz w formacie SACD.


 


Debiutancki album zespołu Breakout „Na drugim brzegu tęczy” okazał się przełomowy dla polskiej muzyki i do tej pory uchodzi za jeden z najlepszych albumów w dziejach polskiego rocka. Breakout wyróżniał się świeżością i mocnym brzmieniem. W polskiej muzyce rockowej pojawiło się solo na flecie oraz elementy jazzowe wzbogacone partią saksofonu. Na tych instrumentach zagrał Włodzimierz Nahorny, uznany muzyk jazzowy (nagrania fantastycznie uwypuklają grę tego świetnego muzyka). Dzięki grze Nahornego muzyka rockowa zabrzmiała zupełnie inaczej, była umiejętnie wzbogacona i (prawdopodobnie) dużo bardziej interesująco niż gdyby była pozbawiona cudownych linii melodycznych fletu i saksofonu. Nie można pominąć w ocenianiu albumu spajającego elementu- brzmienie niezwykle nowoczesne jak na koniec 60. lat. Poza tym barwa gitary elektrycznej Nalepy, była wyjątkowa na polskiej scenie rockowej. Zastosowane efekty (deley, wah-wah) i „przestery” były wykorzystane z umiarem, raczej dla budowania ciekawego środka ekspresji, poszerzające tło harmoniczne, za które Nalepa odpowiadał w całości, Inne oryginalne brzmienie wynikało ze zrezygnowania z udziału instrumentów klawiszowych, dało to przestrzeń dla improwizacji Włodzimierza Nahornego, ale również i partii gitary Tadeusza Nalepy, który posługując się profesjonalnym efektami gitarowymi zabrzmiał na płycie bardzo stylowo. Wiodący instrumentaliści zawsze mogli liczyć na sekcję rytmiczną, grającą z dużą wyobraźnią i bardzo dynamicznie. Słynna biała perkusja Józefa Hajdasza. marki „Ludwig” z podwójnym bębnem taktowym była obsługiwana z wielką ekspresją i finezją. Głos Miry Kubasińskiej, zdecydowanie dojrzalszy niż w okresie Blackoutu, pewniej frazuje, a ekspresja wykonawcza pozwoliła na większy ładunek dramaturgii i liryzmu w jej śpiewie. Trzeba przyznać, że zauważone pozytywy zespołowej gry kwintetu zostały, jak widać, zarejestrowane, ale i dobrze oddane na winylowej płycie.

  • Poprzednie edycje LP „Na drugim brzegu tęczy”, mimo dobrych recenzji, nie mogą się równać z zapierającymi dech w piersiach dźwiękami płyty winylowej o wyjątkowej przejrzystości, bezpośredniości, z pełnią alikwotów i o dynamicznej energii- reedycji przygotowanej w 2024 roku przez studio Lipiński- Pro Audio Mastering. 31 stycznia 2025 r. starannie wyprodukowaną limitowaną 200-gramową winylową płytę (super-heavyweight) wydała wytwórnia Polskie Nagrania (nr kat.- XL 0531) przy współpracy z Warner Music.

Ta reedycja „Na drugim brzegu tęczy” ma szczególnie gęsty, bluesowy ton, co już otwierająca piosenka potwierdza-  gitara elektryczna, słyszana w lewym kanale i basowa w prawym nadają całości głębi i masy. Wokal Kubasińskiej, jaśniejszy, tworzy lżejszą aurę, a w kontraście brzmienie fletu jawi się jako ciepłe i obniżone. Dociążenie brzmienia słychać też na przykładzie perkusji, która operuje raczej niskimi tonami. Brzmienie gitary elektrycznej i basu zostało przez realizatorów nagrań wyraźnie podkreślone. Wokal, nieco z tyłu, ma głębię, w przeciwieństwie do wcześniejszych wersji tego albumu, które w brzmieniu były bardziej płaskie. Nagrania charakteryzują się bardzo dużą selektywnością, co jest dla remasterów Damiana Lipińskiego [2] charakterystyczne. Fantastycznie prezentuje się saksofon Nahornego w tytułowym „Na drugim brzegu tęczy”, o dużym wolumenie, pełen alikwotów, ciepły i gęsty. Bas, bardzo dobrze zagrany, jest mocno nasycony i dynamiczny. Perkusja, lekko wycofana, ale nadal trójwymiarowa. Właściwie każdy z utworów ma dużą głębię przy mocno zróżnicowanym brzmieniu i o dość długim pogłosie, co wywołuje wrażenie, że spektakl muzyczny staje się prawdziwszy (bardziej żywy). Nagrania w tym wydaniu pozwalają na bardzo przyjemny odsłuch (ale również pozostawiając miejsce na artystyczne wrażenia), niezależnie od tego czy cichych partiach, czy głośnych.

Pierwsza reedycja albumu na winylu przypada na 1986 rok, kiedy to płyta „Na drugim brzegu tęczy” wchodzi w skład serii „Z Archiwum Polskiego Beatu”. A na pierwszą reedycję cyfrową trzeba było czekać aż do 1991 roku, kiedy to remaster wykonuje wydawnictwo Digiton [3] (nr kat.- DIG 102). Kod SPARS podpowiada, że to remaster analogowy. Płyta została wytłoczona przez firmę CDT Berlin. Niestety nie znalazłem informacji kto jest odpowiedzialny za mastering tej edycji.

Remaster Digitonu jest bardzo udany. Bardzo dobrze został na nim zachowany gęsty bas, jak i otwarta góra pasma. Materiał nie jest specjalnie mocno skompresowany, a dźwięk jest naprawdę wystarczająco wyselekcjonowany. To wydanie prezentuje barwę przypominającą to, co pamiętamy z oryginalnych wczesnych wydań analogowych „Na drugim brzegu tęczy”.

W roku 2007 ukazuje się remaster Polskich Nagrań, wykonany przez Bogdana Żywka i Piotra Nalepę, syna lidera, w 24-bitowej technice. Płyta ukazała się w ładnej wersji mini LP.

Wersja Bogdana Żywka i Piotra Nalepy z 2007 roku, powtórzona na wydaniu z roku 2020 (w formie digipaka). Wysokie tony zostały w niej wyraźnie wycofane i słychać dążenie do uspokojenia przekazu. Wokal jest tu wtopiony w tło i mniej wyrazisty niż w wersji Digitonu. Całość jest lżejsza, nakierowana na odbiór raczej bez zagłębiania się w szczegół.

W okresie od 1969 do 2024 roku udostępniono do sprzedaży 23. edycje tytułu „Na drugim brzegu tęczy”… To niewiele i dlatego znalezienie dobrze brzmiącej wersji tego polskiego klasyka blues-rocka było do sierpnia 2024 roku trudne, jeśli nie niemożliwe. Zaledwie akceptowalną pod względem brzmienia jest wersja z 2007 roku, zremasterowana przez Bogdana Żywka i Piotra Nalepę. Na bazie tego samego masteringu powstała wersja jubileuszowa wydana „na czarnej płycie CD” z okazji 65-lecia Polskich Nagrań (Polskie Nagrania Muza, nr kat. – 9 61928 2, z 2022 roku). Ważne było to, że zdecydowano dołączyć w bonusie piosenkę „Za siódmą górą”, która w 1969 roku była wydana na stronie „B” singla „Gdybyś Kochał, Hej


Debiutancki album: „Na drugim brzegu tęczy”, został uznany za przełomowy, bowiem kompozycyjnie słychać piętno Blackoutu (poprzedniego zespołu Kubasińskiej i Nalepy). ale takie kompozycje jak: „Poszłabym za tobą”, „Na drugim brzegu tęczy”, „Gdybyś kochał hej!” czy „Powiedzieliśmy już wszystko” stanowiły otwarcie nowej – rockowej epoki. Płyta pod względem stylistyki nie jest spójna- oprócz kompozycji decydujących o undergroundowym stylu, część materiału jest zabarwiona pierwiastkiem muzyki ludowej.
Czy można polecać edycje sprzed 2022 roku? Raczej nie, z dwóch powodów- nagrania zostały przepuszczone przez kompresor, który ograniczył zakres dynamiki i sprawił, że ​​bas jest dudniący; drugim jest fakt, że w 2024 powstała reedycja, która spełnia wymagania fanów dbających o jakość techniczną nagrań.

Wersja SACD jest więc dopiero czwartym remasterem tego materiału w ogóle i trzecim na potrzeby wydawnictwa cyfrowego. 2 sierpnia 2024 roku wytwórnia Polskie Nagrania Muza, w limitowanym nakładzie, w ramach cyklu „Polskie Nagrania catalogue selections”. Jest to edycja zrealizowana w formacie Hybrid SACD (Super Audio Compact Disc), przygotowanym poprzez renastering przez Damiana Lipińskiego w Pro-Audio Mastering Studio.
Ze względu na dostępność archiwów Polskich Nagrań w postaci analogowych taśm matek, ta wersja jest najlepszym wyborem umożliwiającym najdoskonalsze zbliżenie się albumów do analogowego oryginału wynosząc je na dużo wyższy muzyczny poziom muzyczny w porównaniu z poprzednimi edycjami. Ta reedycja zawiera nagranie dodatkowe – piosenkę „Za siódmą górą”, która ukazała się na singlu poprzedzającym oryginalny longplay z 1969 roku.



Debiutancki album zespołu Breakout, uchodzący za jeden z najlepszych albumów w dziejach polskiego rocka został pieczołowicie odrestaurowany w formacie SACD Od pierwszych dźwięków wiadomo, że to produkt wyjątkowy- pod względem artystycznym (w każdej z wersji) i technicznym (obecnie). Rozkoszą jest przyglądanie się (tak, tak- przyglądanie! Bo wyobraźnia, jak w filmie; tworzy obrazy) jak rozmieszczone na scenie muzycznej w pokoju audiofila (wyróżniam tych fascynatów, bo dbają o brzmienie nagrań wydobyte z płyty w swoim pokoju przeznaczonym do słuchania muzyki) są muzycy w czasie nagrań lub w wytworzonej „przestrzeni” przez inżynierów nagrań (przede wszystkim remasterującego wliczam do tej grupy decydujących o brzmieniu płyty). Wydaje mi się, że wytworzenie tych realnych obrazów nie mogłoby zaistnieć bez przywrócenia pełni alikwotów jakie tworzyły się w studio nagrań w 1969 roku, bez naturalności i krągłości tonów zapisywanych analogowo na taśmach magnetycznych. Ważne dla odczuwania rytmu muzycznego jest świetne oddanie basu i perkusji… Ta edycja w tej dziedzinie celuje, albo tylko przewyższa poprzednie edycje, co już jest osiągnięciem nie do pogardzenia przez potencjalnych kupujących, z reguły kolejne, wydanie „Na drugim brzegu tęczy”. Wersja SACD od edycji poprzednich wyróżnia się znacznie większą selektywnością. Choć wersja Damiana Lipińskiego jest wyraźniejsza, ale i głębsza tonalnie, więcej w nagraniach znajdziemy smaczków muzycznych. W wersjach wydanych przed 2024 rokiem brakowało dokładniejszego wglądu w nagranie i dociążonego basu. Wokal pani Kubasińskiej jest wyraźniejszy, ale nie krzykliwy. Wydaje mi się, że ten remaster, kończy dążenie audiofila do ciągłego poszukiwania doskonałego brzmienia tego arcydzieła polskiego rocka.

 

_________________________________________________________________

 

Wytwórnia- Polskie Nagrania Muza, w 1970 roku, wydała album „70a” grupy Breakout. Ścieżki dźwiękowe nagrano w składzie: Józef Skrzek (gitara basowa), Mira Kubasińska (śpiew), Tadeusz Nalepa (śpiew, gitara), Józef Hajdasz (perkusja) i gościnnie Włodzimierz Nahorny (saksofon, flet). Na fotografii- edycja z 2000 roku wydana przez wytwórnię Yesterday.


Druga w dyskografii płyta grupy Breakout to, jak ich debiutancki album, klasyka polskiego rocka, z tą różnicą, że może być równie dobrze zaliczana do nurtu bluesowego. Płytę nagrano kilka miesięcy po dobrze przyjętym debiucie „Na drugim brzegu tęczy”, co zawsze budzi porównania. Album „70a” jest jednak bardzo inny… Pewną nowością jest  warstwa wokalna, bo na ścieżkach „70a” Mira Kubasińska dzieli rolę wiodącą w zespole z Tadeuszem Nalepą. Gitarzysta zaśpiewał w czterech utworach o zdecydowanie blues-rockowym charakterze („Skąd taki duży deszcz”, „Taką drogę”, „Piękno” i „Nie znasz jeszcze życia”). Utwory zaśpiewane przez Nalepę można śmiało zaliczyć do najlepszych fragmentów albumu. Świetna partia fletu w „Nie znasz jeszcze życia” w wykonaniu Włodzimierza Nahornego, nie może być pominięta przez wrażliwych słuchaczy- płyta Breakoutów bez udziału Nahornego jest nie do wyobrażenia… W składzie grupy pojawia się Józef Skrzek. Tadeusz Nalepa wspominał tak pracę nad płytą: „… odkryciem muzycznym okazał się dziewiętnastoletni bardzo dobry pianista i basista Józef Skrzek. Współpraca z nim i Włodkiem Nahornym była bardzo ważnym przeżyciem w mojej karierze. Gdzie te czasy i ci muzycy, kiedy płytę nagrywało się w ciągu tygodnia…” Na płycie znajduje się wiele wyjątkowych i ponadczasowych kompozycji, a wśród nich: Piękno, Nie znasz jeszcze życia, Dziwny weekend czy Skąd taki duży deszcz. Piękna muzyka i świetne, mądre teksty, a wszystko to w oryginalnym winylowym brzmieniu. Po prostu stary, dobry blues … Tę płytę trzeba mieć w swojej płytotece Utwory z Mirą Kubasińską jako wokalistką  są wyraźnie kontynuacją debiutu, co może cieszyć fanów wokalistki lub budzić rozczarowanie u tych, którzy wciąż oczekują nowości, eksperymentów czy wspinaczki na jeszcze wyższy poziom artystyczny muzyków. A więc- praca zespołu Breakout może być zaliczona do doskonałych bądź kontrowersyjnych…

Z okazji 65-lecia Polskich Nagrań (wytwórnia została założona w 1956 roku) wytwórnia wydaje jubileuszową edycję legendarnych płyt polskiej muzyki popularnej na krążkach CD w kolorze czarnym.

Spośród nich wybrałem do porównań wersje wydane przez innych wytwórców niż Polskie Nagrania (w tym przypadku – wytwórnię Yesterday) dwa albumy zespołu Breakout: „70a” i „Blues”. Test miał dać odpowiedź w jakim stopniu brzmienie tych edycji się różni, bo może różnią się tylko kolorem krążka CD?

2022-06-24 wydany został przez Polskie Nagrania / Warner Music Poland album „70a”, z serii: „Czarne CD” z okazji 65-lecia Polskich Nagrań


„Czarne CD” płyty „70a” to reedycja, która zbiera właściwie same pozytywne opinie za sam, poprawiony, materiał muzyczny. Dźwięk jest chwalony, zgodnie z oczekiwaniami od materiału sprzed lat. Ta reedycja jest świetnym wyborem i dostarczy nie dość, że kultowych utworów, to w bardzo dobrym brzmieniu, bo porównanie tej wersji z innymi dostępnymi na rynku reedycjami wypada lepiej. Brzmienie „Czarnej” płyty jest naturalniejsze i barwniejsze, a poza tym zauważam poszerzoną i pogłębioną scenę muzyczną. Wolumen instrumentów znacznie się powiększył. Wybór jest prosty- należy wybierać kolor czarny w przypadku płyty „70a”. Oj, chyba do czasu…

W 2025 roku płyta „70a” została masteringowo przygotowana przez Damiana Lipińskiego w Pro-Audio Mastering Studio dla wyprodukowania limitowanej edycji w formacie Hybrid SACD.  Płytę wydała wytwórnia Polskie Nagrania Muza.


Zanim przystąpię do opisywania przeprowadzonych porównań najnowszej edycji płyty „70a” z poprzednimi wydaniami muszę podzielić się pewną refleksją, która jest wynikiem doświadczeń natury audiofilskiej. Otóż doskonale zrealizowane nagranie, w porównaniu do słabszej edycji tego samego tytułu, potrafi poprawić odbierane brzmienie systemu audio w dużo większym stopniu niż dla przykładu- wymiana kabla zasilającego kilkanaście razy droższego. Muszę zastrzec, że wrogiem usprawniania systemu stereo przez wymianę kabla nie jestem (przeprowadzone przeze mnie wielorakie testy sprzętu audio to potwierdzają- >>). Podany przykład odsłuchiwania porównywanych płyt i podmienianego kabla mają jedynie zobrazować skalę poprawy sceny muzycznej jakiej doświadczamy w pomieszczeniu przygotowanym do jej odbierania. Prościej rzecz ujmując- żeby móc usłyszeć różnice brzmieniowe systemu audio podczas podmieniania kabli najczęściej musi pomóc doświadczenie audiofilskie (bywa, że różnice są bardzo subtelne), a do odebrania różnic brzmieniowych pomiędzy odsłuchiwanymi płytami wystarczy nawet niewielkie osłuchanie.
Brzmienie warstwy CD z hybrydowej płyty SACD porównywałem z powszechnie dobrze ocenianej wersji „Czarnej” płyty „70a” (opisanej wyżej). Parę pierwszych taktów otwierającego utworu „Skąd taki duży deszcz” zbudowało przede mną scenę muzyczną znacznie szerszą i głębszą niż na „Czarnej” płycie. To wrażenie wynikało z trzech aspektów- doskonałej selektywności, pełnego nasycenia tonów alikwotami i zwiększonym wolumenem instrumentów. Te same aspekty odpowiadały za poczucie obecności muzyków w pomieszczeniu odsłuchowym. Byli oni precyzyjnie rozmieszczeni w przestrzeni pomiędzy głośnikami, a nawet poza bazą głośnikową. Wokale „opatulone” nieprzesadnym pogłosem (właściwie już naturalnym) stały się wiarygodnie żywe. Już w tym pierwszym utworze pojawia się jeden z najlepiej przedstawionych w nagraniach fortepian o tak naturalnym brzmieniu o jaki trudno nawet w bardzo dobrych nie tylko polskich realizacjach rockowych. Po tych paru minutach odtwarzanej płyty hybrydowej zapomniałem o przekładaniu porównywanych CD, zresztą straciłem chęć słuchania edycji wydanej z okazji 65-lecia Polskich Nagrań. Często zdarza się, że i audiofil woli podziwiać linie melodyczne niż wsłuchiwać się w szczegóły potwierdzające wyższą jakość technicznej natury jednej edycji nad drugą.
Ale skoro obiecałem opisać brzmienie najnowszej edycji „70a”… Trudno nie chwalić pełnię barw, ich zróżnicowanie i naturalność, instrumentów dętych- saksofonu i fletu. Każdy z rejestrów fletu- od ciemnego i syczącego w niskim po krystaliczny w wysokim, są oddane doskonale z pełnią szczegółu. Brzmienie saksofonu jest ciepłe, pełne i okrągłe, z bogatą paletą harmonicznych. Fantastycznie słuchało mi się pozostawionych do gry solowej perkusisty i basisty w utworze „Piękno”. Naprawdę rzadko słyszę tak prawdziwie zarejestrowane delikatne uderzenia w talerze perkusyjne. Bas grający mięsiście też przykuwał moją uwagę. Całość po prostu- fantastyczna!
Podsumowując: Chyba nie przesadzę gdy stwierdzę, że realizacja warstwy CD w edycji SACD płyty „70a” nie ma póki co konkurenta wśród wyprodukowanych klasycznych płyt rockowych, więc śpieszcie się kupić, bo (przypomnę) edycja ta jest limitowana.

Podobnie jak wersję SACD wznowiono w 2025 roku płytę „70a” na 200-gramowym winylu, co jest doskonałym wyborem dla fanów i kolekcjonerów, oferując znaczną poprawę jakości dźwięku w porównaniu z poprzednimi wydaniami. Album został wydany przez Polskie Nagrania Muza / Warner Music Poland na winylu z najnowszego mastera, którego autorem jest Damian Lipiński. Ta edycja jest limitowana (1000 numerowanych egzemplarzy) z paskiem OBI i wkładką informacyjną.


Wydanie albumu Breakout „70a” na 200-gramowym winylu jest bardzo chwalone za mastering i wysokiej jakości tłoczenie. Wysokiej jakości mastering autorstwa Damiana Lipińskiego jest wysoko oceniany za jakość dźwięku (nie tylko tego wydania). Recenzje podkreślają doskonałą jego jakość, który jawi się jako dynamiczny i czysty. Powierzchnia płyty winylowej nie wywołuję efektów tak nielubianych przez słuchaczy- bowiem nie wywołuje szumu powierzchniowego. Tłoczenie premium: 200-gramowy winyl to solidne i wysokiej jakości tłoczenie. Słuchacze podkreślają, że scena dźwiękowa instrumentów jest niezwykle szeroka, ale instrumenty może są zbyt mocno osadzone na jej krawędziach.

To wznowienie „70a” jest doskonałym wyborem dla fanów i kolekcjonerów, który wiernie oddaje klasyczne blues-rockowe brzmienie oryginału, oferując znaczną poprawę jakości dźwięku w porównaniu z poprzednimi wydaniami, a więc jest na pewno pozycją obowiązkową dla fanów polskiego rocka

 

_________________________________________________________________

 

Po wydaniu płyty „70a” skład osobowy grupy Breakout się zmienił: odszedł Józef Skrzek, którego zastąpił Jerzy Goleniowski. Doszło dwóch muzyków- grający na gitarze Dariusz Kozakiewicz i Tadeusz Trzciński (harmonijka). Poza tym zabrakło w składzie Miry Kubasińskiej (zdecydowano o nagrywaniu od tej pory na przemian płyt Breakoutu z Nalepą jako wokalistą i solowych albumów Miry Kubasińskiej). Nowy skład sugerował, że przygotowywany jest materiał bluesowo-rockowy, bardziej jednolity i z mniejszym udziałem jazzowych „flirtów”. Płytę o tytule ”Blues” w 1971 roku wydała wytwórnia Muza. Na fotografii- edycja z 2000 roku wydana przez wytwórnię Yesterday.


Kompozycje Nalepy są wysokiej jakości, przy czym nie można zapominać o wpływie całego zespołu na muzyczny efekt końcowy. Kozakiewicz z tamtych czasów jawi się jako czystej wody rocker dorównujący znakomitościom z wysp brytyjskich. Świetnie też spisał się grający na harmonijce ustnej Tadeusz Trzciński, a jego partia w „Oni zaraz przyjdą tu” jest po prostu mistrzowska. Blues dzięki bolesnym tekstom Loebla pokazuje, że język polski świetnie się w takiej muzyce sprawdza.. Dobrze do takiej muzyki pasuje głos Nalepy i śpiewane przez niego teksty Bogdana Loebla, które poruszają typowo bluesowe tematy. We wszystkich utworach przyciągają uwagę bluesowe zagrywki i solówki Kozakiewicza (o czym wspominałem), wyrazista, dosadna gra sekcji rytmicznej i dodające klimatu partie harmonijki Trzcińskiego. Dobre kompozycje autorstwa Nalepy, świetne ich wykonanie, ale też bardzo dobre brzmienie instrumentów (dzięki starannej produkcji) sprawiają, że album nie odbiega In minus od dokonań anglosaskich grup blues-rockowych.
Czas z płytą „Blues” obszedł się łaskawie- nadal dobrze się jej slucha, zapewne dlatego, że to jeden z najważniejszych albumów w historii polskiej muzyki rockowej. Jest to również, według krytyków, największe osiągnięcie w historii samego zespołu, który już nigdy potem nie zbliżył się do tego wysokiego artystycznego poziomu.
2021-09-28 został wydany przez Polskie Nagrania / Warner Music Poland album „Blues” z serii: „Czarne CD”


Oba studyjne albumy w najnowszej edycji grupy Breakout: „70a” i „Blues” porównałem z wersjami z 2000 roku wydanymi przez wytwórnię Yesterday (vide wyżej). Nagrania płyt wydanych przez Yesterday odbiegają znacznie od dzisiejszych wymagań co do technicznej realizacji nagrań, bo są przede wszystkim płytkie- pozbawione dużej części alikwotów jakie w edycji Muzy (z lat 2021/22) są obecne. Obecne ścieżki dźwiękowe są barwniejsze, okrąglejsze i o większym wolumenie przez co muzycy i wokalista wydają się być bliżej słuchacza. Te lepsze efekty zawdzięczamy nowszym masterom opartym na oryginalnych taśmach matkach Polskich Nagrań. Chciałbym zaznaczyć, że remasterowane edycje wydane przez Polskie Nagrania w 2005 roku brzmią dobrze i te nie wymagają (wg mojej oceny) koniecznej wymiany na te najświeższe, ale…
Można jednak jeszcze lepiej:

31 października 2023 roku został wydany album „Blues” w formacie Hybrid SACD przez Polskie Nagrania, który jest jedną z 75 pozycji płytowych wydanych z okazji świętowania przez Empik swoich 75. urodzin. Wyjątkową urodzinową niespodzianką Empiku dla słuchaczy jest seria „Polskie Nagrania catalogue selections – Limited Edition SACD Hybrid”.




Album „Blues”, wraz z wydaniem wersji SACD otrzymało pełniejsze brzmienie, bardziej naturalne i bardziej dynamiczne (rzeczywiście bliższe dobrym nagraniom analogowym). Zadbano w nowym masterze o wypełnienie alikwotami tonów, zaokrąglenie wyższych rejestrów i wydobycie z tła muzycznego basowego akompaniamentu Te wyniesione do szczytów aspekty brzmieniowe pozwalają odbierać nagrania nie dość, że z większą przyjemnością, to po prostu realniej.

Po 2023 roku pojawiły się ciekawe winylowe reedycje płyty „Blues”. Opiszę trzy:

  • W listopadzie roku 2023. pojawiły się w oficjalnym sklepie Polskich Nagrań limitowane, numerowane edycje „Picture Vinyl/Picture Disc” albumu „Blues”.

Ta wersja jest unikatowym wydawnictwem z tzw. obi nałożonym na grzbiet opakowania. Picture Vinyl/Picture Disc to rodzaj płyty winylowej, na której jedna lub obie strony zawierają kolorowe zdjęcie lub grafikę. Obraz jest naniesiony na płytę podczas procesu tłoczenia. Płyta zawiera remaster wykonany przez Bogdana Żywka.
Picture Vinyl/Picture Disc to rodzaj płyty winylowej, na której jedna lub obie strony zawierają kolorowe zdjęcie lub grafikę. Obraz jest naniesiony na płytę podczas procesu tłoczenia.

  • W lipcu 2025 r. miała premierę 200-gramowa „Super-Heavyweight Vinyl” płyta „Blues”. Ta wersja zremasterowana przez przez Damiana Lipińskiego w studio Lipiński – Pro Audio Mastering, została wydana przez Polskie Nagrania (nr kat.- SXL 0721) przy współpracy z Warner Music Polska. Limitowana kolekcja płyt (ręcznie numerowanych 1000 egzemplarzy) zespołu Breakout była dostępna w sprzedaży od 11 lipca.

Płyta „Blues” z materiałem zremasterowanym przez Damiana Lipińskiego jest bardziej selektywna niż każda wcześniej wydana edycja tej płyty, a to pomaga w lepszej definicji instrumentów przy zachowaniu pełni ich barw. Budowanie sceny muzycznej jest fantastyczne, co z kolei daje wrażenie „obecności”, czy pełni muzycznego spektaklu. Wersja 200-gramowa lepiej niż poprzednie edycje wypełnia barwowo tak wokal jak i instrumenty, szczególnie gitary, które są naturalnie miękkie i ciepłe.
Materiał na płytę „Blues” zarejestrowany został przez Janusza Urbańskiego (reżyser nagrania) oraz Krystynę Urbańską (operator dźwięku). Damian Lipiński o tym materiale pisał do Wojciech Pacuły [według ]:
To jest jedna z tych płyt nagranych naprawdę źle. Barwa „leży” tam absolutnie. Do pracy nad nią miałem kilka zgrań i do tego taśmy. Wszystko grało źle, mniej lub bardziej, ale źle. To była też płyta nad którą siedziałem do tej pory chyba najdłużej. Tak bardzo chciałem postawić ją z głowy na nogi i żeby w końcu było raz a dobrze, na tyle, na ile to możliwe dobrze. I to się udało na tyle, na ile to było możliwe. Ale dała mi w kość nieźle, a i tak pewnych rzeczy nie dało się tam już poprawić. To właśnie jest taka płyta, którą trzeba by nagrać od nowa… co się chyba nigdy nie wydarzy”. Mam wrażenie, że się jednak udało poprawić wystarczająco, by się tą płytą zachwycić!

  • października.2025 wytwórnia Warner Music Poland (nr kat.- 5 021732 862327) oddała do sprzedaży tzw. wersję „Splatter” („Spryskaną”), w której krążek nie jest wykonany z czarnego winylu lecz przeźroczystego z ziemistym rozbryzgiem. Jest to limitowana edycja (600 numerowanych egzemplarzy) wykonana na 200-gramowym winylu.

I ta reedycja winylowa płyty „Blues” wykorzystuje remaster Damiana Lipińskiego. Warto to wiedzieć bo ten fakt upewnia potencjalnego kupca, że obie wersje, jeśli brzmieniowo się będą różnić, to wykrywalne to będzie chyba tylko na bardzo wyrafinowanych systemach audio. Ja jednak różnic nie usłyszałem. A więc korzystajmy z tańszej wersji o nazwie „Splatter”, mimo że Polskie Nagrania nie ujawniły, kto jest remasterującym, wzbudzając w ten sposób nieufność co do wartości brzmieniowej nowszej edycji. Gdy czyta się w recenzjach porównania z oryginałem z roku 1971 to bardzo pozytywne oceniane są reedycje z 2025 roku, podkreślające perfekcyjne wykonanie, nazywając ten album kamieniem milowym polskiego blues-rocka.


Na fotografiach reedycja winylowa z 2025 roku,
z dołączoną płytą SACD (Polskie Nagrania – SXL 0721)

Recenzje winylowego wydania albumu „Blues” z 2025 roku są bardzo chwalą rewelacyjne brzmienie, dynamiczny dźwięk, solidną jakość tłoczenia (cichy winyl) i ogólnie „wzorowe wydanie„. Brzmienie tej reedycji określane jest jako „rewelacyjne”, „dynamiczne”, „bardzo dobre”, z podkreśleniem jakości remasteringu. Oprócz świetnej muzyki i tekstów, wydanie zawiera insert, co jest plusem.

Podsumowując: Winyl „Blues” z 2025 roku to udana reedycja, która docenia oryginalny materiał, dostarczając świetnie brzmiący i dobrze wydany produkt dla fanów i kolekcjonerów, choć  zdarzyła się niedoróbka- na tylnej okładce tyłu jest niedodrukowany w tytule angielskim pozycji nr 8 pozycji brakuje słowa „flowers” (vide fotografia wyżej).

 

________________________________________

 

Niebiesko-Czarni, zespól założony w 1962 roku, szybko wychwytywali zachodnie innowacje i stosowali je w swojej twórczej pracy.: Jako pierwsi w Polsce zastosowali gitarę basową i organy elektronowe, także kamerę pogłosową i inne techniczne nowinki. Ale też pierwsi sięgnęli do muzyki ludowej, „przerabiając” ją na wyjątkowo popularną, pierwsi też rzucili hasło „Polska młodzież śpiewa polskie piosenki”. Chodziło im o to, żeby uaktywnić rodzimych kompozytorów i autorów tekstów. Hasło chwyciło – dzięki temu pozostało całkiem sporo, nieśmiertelnych przebojów. W ponad 14-letniej historii Niebiesko-Czarni nagrali osiem płyt długogrających oraz 24 single i czwórki o łącznym nakładzie 3,5 mln szt.
Trzecia płyta Niebiesko Czarnych – „Mamy dla Was Kwiaty”, nagrana w kwietniu 1968 w Studio 12 Polskich Nagrań przy ul. Długiej 5 w Warszawie, została wydana w tym samym roku przez wytwórnię Pronit jako długogrająca winylowa płyta.

W ramach Serii z Dinozaurem w 1998 roku wytwórnia Polskie Nagrania Muza (nr kat.: PNCD 393) wydała płytę CD „Mamy dla Was Kwiaty / Twarze”, która łączyła trzeci i czwarty album Niebiesko Czarnych.

Wydany w 1968 roku longplay rozpoczął nowy rozdział w karierze grupy, bo Niebiesko Czarni rozstali się z managerem Franciszkiem Walickim, uzupełnili dotychczasowy skład o sekcję saksofonów, a z wielu wokalistów pozostali jedynie Ada Rusowicz i Wojciech Korda. Ukształtował się skład personalny grupy, w którym grali: Tadeusz Głuchowski (perkusja), Zbigniew Podgajny (instrumenty klawiszowe), Mirosław Polarek (saksofon tenorowy, saksofon basowy), Janusz Popławski – gitara, Krzysztof Potocki (gitara basowa), Wiesław Żakowicz (saksofon altowy, saksofon tenorowy). Na płycie „Mamy dla Was Kwiaty” gościnnie wystąpili: Zbigniew Namysłowski (saksofon altowy) Tomasz Stańko (trąbka). Piosenka otwierająca płytę- pacyfistyczny manifest w duchu ruchu „flower power”, jest zbieżna ze stylistyką projektu okładki autorstwa Waldemara Świeżego, prezentującą przebarwione w stylu pop-art. twarze muzyków. Pozostałe utwory albo ocierały się o styl  soulowy („Hallo, jak się masz”, „Wczesny zmierzch nad Sanokiem”, „Ty i ja i noc”), albo dążyły do zachowania konwencjonalnego brzmienia („Czekam na miłość”) lub skorzystania z wzorców bluesowych („Przyszedł do mnie blues”, „Nie mów jej”). Za mniej udane należy uznać „ukłony” w kierunku folkloru.
W wersji wydanej 2 września 2022 roku z okazji 65-lat Polskich Nagrań do podstawowej listy piosenek dołączono bonusowe rovery regularnie grane na koncertach: „Here We Go Again”, „Respect”, „Can’t You See Me” i „Purple Haze”. Tę edycję wydała wytwórnia Polskie Nagrania / Warner (nr kat. 5054197156328).
Mamy dla Was Kwiaty” przygotowano do reprezentowania serii „Czarne CD”.

Album zespołu Niebiesko-Czarni „Mamy dla was kwiaty” z 2022 roku to jubileuszowa edycja trzeciego albumu zespołu Niebiesko-Czarni, która jest kroniką ówczesnych fascynacji zespołu. „Wczesny zmierzch nad Sanokiem” czy „Czym byłby świat bez ciebie” to prawdziwe hity, pełne rockowej energii i zapadających w pamięć melodii.
Płytą „Mamy dla was kwiaty” Niebiesko-Czarni wkroczyli na terytorium psychodelii, choć nie w pełni, nie aż tak jak wskazuje okładka. Niestety, cała magia utworów jaka wyraźnie towarzyszy edycji z 1998 roku wyciekła razem z nowym remasterem przygotowanym przez Krzysztofa Kuraszkiewicza. Słychać dźwięk dęciaków czy dźwięk organów Hammonda B3, czy też kilka łagodnych ballad… Aż nie chce mi się opisywać tego co z „trudem” wyłania się z czarnego CD. A przecież nagrania powstały w warszawskim studio Polskich Nagrań, pod okiem inżynier nagrań: Krystyny Urbańskiej oraz producenta Janusza Urbańskiego, co tłumaczy świetną jakość wzorca zachowanego na taśmie studyjnej.

Mastering edycji z 1998 roku tę jakość doskonale oddaje. Studyjny album w najnowszej edycji: „Mamy dla Was Kwiaty”, porównany z wersją z 1998 roku („Mamy dla Was Kwiaty / Twarze”), wykazuje zubożenie techniczne w stosunku do poprzednika. Nowa wersja pokazuje instrumenty jako dużo gorzej nasycone alikwotami, więc i barwność brzmieniowa jest „wymyta”. Dynamika znacznie zmalała. Wolumen instrumentów pomniejszył się, podobnie szerokość i głębia sceny muzycznej (nagrania są mocno spłaszczone). Płyta jubileuszowa nie stała się konkurencyjną w ogólnym brzmieniu nagrań w stosunku do edycji analogowych, a w wielu aspektach nie przewyższa ich, choć z zasady powinna, o 24 lata starszą produkcję tej samej zresztą firmy- Polskie Nagrania Muza. Jubileuszowego wydania płyty „Mamy dla Was Kwiaty” nie polecam!

 

_________________________________________________________________

 

Początki działalności artystycznej Piotra Szczepanika [według: ] miały miejsce w kabarecie „Czart”, który określa dziś jako „wielką, piękną przygodę” i w teatrze Akademii Medycznej „Dren 59”. Właściwy debiut miał miejsce w 1963 roku w Krakowie, na festiwalu piosenki studenckiej. Zaprzyjaźnił się tam wtedy z jazzowym pianistą Andrzejem Nowakiem. „Andrzej skomponował muzykę do piosenki „Chciałbym kiedyś…”, którą bardzo lubię. W Krakowie śpiewałem też piosenki Wiesława Dymnego, a Piwnica Pod Baranami była moją gościnną przystanią. Właściwie to o moim dalszym życiu, śpiewaniu i o tym, że piosenki przeze mnie wykonywane stały się szlagierami, zadecydowali radiosłuchacze. Nie czyniłem żadnych zabiegów ani specjalnie się nie starałem, aby stać się popularnym.” Pierwsza ‘czwórka’, „Ricercar 64, śpiewa Piotr Szczepanik”, nagrana z grupą Tajfuny i zespołem Ricercar ’64, rozeszła się w nakładzie sześciuset tysięcy egzemplarzy. Jak artysta przekonuje, taki sukces nie był jego celem. Właściwie to w ogóle nie planował kariery estradowej. Na początku swojej kariery Szczepanik pojawiał się na wielu festiwalach studenckich, także za granicą. Na przełomie lat 60. i 70. występował na scenie i w telewizji wspólnie z Jackiem Fedorowiczem i Bohdanem Łazuką w ramach programu „Poznajmy się”. Coraz częściej też sięgał do utworów poetyckich. Próbował także swoich sił jako aktor: w 1979 roku zagrał tytułową rolę w telewizyjnej adaptacji „Chama” Elizy Orzeszkowej w reżyserii Laco Adamika, a w ostatniej dekadzie pojawił się w „Kto nigdy nie żył…” Andrzeja Seweryna i w „Moim rowerze” Piotra Trzaskalskiego. Angażował się też politycznie, od 1980 do 1989 roku współorganizując wraz z Solidarnością Festiwal Piosenki Prawdziwej oraz koncerty w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.
Album z udziałem Piotra Szczepanika o tytule „Piotr Szczepanik śpiewa” był jednym z najpopularniejszych albumów w Polsce w 1966 roku (Polskie Nagrania Muza – XL 0322) i do dziś pozostaje klasyką. Szczepanikowi podczas nagrań towarzyszyły dwa zespoły: Ricercar 64 i Zespół „Studia Rytm”. Za brzmienie nagrań odpowiadali H. Jastrzębska i W. Piętowski.

Jubileuszowa edycja albumu pierwszego solowego albumu Piotra Szczepanika pod tytułem Piotr Szczepanik śpiewa, wydana na tak zwanej czarnej płycie CD z okazji 65-lecia Polskich Nagrań (Polskie Nagrania, wydanie z 2022 roku). Znalazły się na niej największe przeboje Artysty: „Żółte kalendarze”, „Kochać”, „Goniąc kormorany”, „Puste koperty”, „Zabawa podmiejska”, „Nigdy więcej” i wiele innych. Kompaktową reedycję albumu wzbogacono o siedem nagrań, pochodzących z tego samego okresu, co piosenki z oryginalnego longplaya.

Wielu fanów nadal ma oryginalne nagranie winylowe, kupione w Polsce w latach 60. Wspaniale, że w końcu pojawiła się dobrze zrealizowana kopia CD, utwory, szczególnie „Cormorants”, były wielkim hitem w Polsce i przywołują miłe wspomnienia z letnich wakacji w Polsce w latach 60. Świetny zakup dla każdego, kto pamięta i kocha oryginalny album.

 


 

[1] Selles Records (według: ) to wytwórnia związana z magazynami muzycznymi wydawanymi przez Selles Records Sp. z oo Pod koniec lat 90-tych korzystając z chwytów prawnych polskiego prawa autorskiego, bez oficjalnej zgody wydawców oryginalnych wydali kilkaset albumów starszych niż 20 lat. Po zmianach w polskim prawie zmuszony to przerwać. Jako oryginalny wydawca, wytwórnia wydała legalnie również płyty kilku polskich artystów. Po problemach prawnych z instytucjami praw autorskich firma zbankrutowała.

[2] Damian Lipiński – profesjonalny inżynier masteringu dźwięku w Lipinski Pro-Audio Mastering Studio. Współpracuje z różnymi wytwórniami płytowymi, m.in. Polskie Nagrania Muza , GAD Records (2) , Agora SA , Blanco Y Negro (2) , ZYX Music , Flashback Records (2) , Analog Language , Pokorny Music Solutions , Klub80 Records , Emerald & Doreen , Agencja Artystyczna MTJ , Space Sound Records , Coconut i wiele innych…

[3] Digiton, to polska wytwórnia płytowa, która powstała z Klubu Płytowego Razem na początku lat 90. Następnie Digiton przekształcił się w Yesterday.

 

Kolejne rozdziały: