Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział dziesiąty, część 2)

Do trzech klasycznych pozycji płytowych wymienionych w części 1. – „Disraeli Girs”, „Goodbey” i „Blind Faith”, coraz częściej widzi się na podium dwa doskonałe albumy grupy Bad Company (dziś uznawani za najbardziej kultowych supergrup klasycznego rocka): „Bad Co” i „Straight Shooter”.  Zespół Bad Company niedawno odnalazł oryginalne taśmy wielościeżkowe ze swoich dwóch pierwszych albumów oraz odkrył wcześniej niepublikowane utwory, wersje i miksy z tych sesji, które stanowią materiał bonusowy na zupełnie nowych edycjach „Deluxe”.

Założony w 1973 roku hardrockowy zespół Bad Company był supergrupą składającą się z byłego basisty King Crimson Boza Burrella, byłego gitarzysty Mott the Hoople Micka Ralphsa, wokalisty Paula Rodgersa i perkusisty Simona Kirke’a, którzy byli wcześniej członkami Free. Dzięki dynamicznemu wokalowi Rodgersa i bluesowej grze Ralphsa, Bad Company był pierwszym zespołem, który podpisał kontrakt z wytwórnią płytową Swan Song należącą do muzyków Led Zeppelin. Ich debiutancki album o tej samej nazwie z 1974 roku stał się międzynarodowym hitem, zajmując pierwsze miejsce na listach przebojów w USA i zdobywając pierwsze miejsce dzięki singlowi „Can’t Get Enough of Your Love”.

  • Album „Bad Co” został wydany 24 maja 1974 roku w Wielkiej Brytanii przez wytwórnię Island w postaci winylowego longplaya. Wczesne kopie LP miały czerwoną naklejkę na górnej lewej przedniej okładce, na której znajdowała się nazwa zespołu. W USA album został wydany przez Swan Song Records. Nagrań dokonano w Headley Grange [1] (Hampshire) z Mobile Studio Ronniego Lane’a w listopadzie 1973 roku. Miks wykonano w Olympic Studios Londyn i The Temple Goring.

Od roku 1974 ukazało się 196 wersji „Bad Co”. Pierwsza edycja w postaci CD została wydana w USA w 1986 roku. Wersje remasterowane zaczęły się pojawiać od 1994 roku.
Dobrze brzmiącą reedycją jest japońskie wydanie w postaci mini LP z marca 2007 roku. Płytę, o numerze katalogowym WPCR-12542, wydała wytwórnia Swan Song / Atlantic. Materiał muzyczny zremasterował Isao Kikuchi.


Na długo przed wydaniem albumu wszyscy zaangażowani wiedzieli, że ten zespół osiągnął coś wyjątkowego. Mieli rację, gdy debiutancki album o tym samym tytule trafił na pierwsze miejsce list przebojów i sprzedał się w ponad pięciu milionach egzemplarzy. Album dotarł na szczyt listy US Billboard 200. Od tego czasu album został certyfikowany pięciokrotnie jako platynowy przez RIAA i stał się 46. najlepiej sprzedającym się albumem lat 70. Magazyn Kerrang! umieścił album na 40. miejscu wśród „100 najlepszych albumów heavy metalowych wszech czasów”. Album został również uwzględniony w książce 1001 Albums You Must Hear Before You Die. Single „Can’t Get Enough” i „Movin’ On” osiągnęły odpowiednio 5. i 19. miejsce na liście Billboard Hot 100. „Rock Steady”, „Bad Company” i „Ready for Love” to również klasyczne rockowe przeboje radiowe.
Recenzja AllMusic, autorstwa Stephena Thomasa Erlewine’a, tak oceniała „Bad Co”: „Z wraku Free powstało Bad Company, grupa prowadzona przez wokalistę Paula Rodgersa, w której skład wchodzi jego kolega z zespołu, perkusista Simon Kirke, gitarzysta Mott the Hoople, Mick Ralphs i basista King Crimson, Boz Burrell. Ten ostatni jest czymś w rodzaju dzwonka, sugerującego ukryty nurt przygody w zespole, ale jak zdecydowanie dowodzi debiutancki album grupy z 1974 roku, zespół nie jest progresywny. Jeśli już, Bad Company usuwa nadmiary Free- nie ma żadnych krętych improwizacji i bardzo mało dodanego koloru w postaci fortepianów, a nawet powietrza w produkcji; te dwa triki są widoczne w ich tytułowym utworze/wezwaniu ‘Bad Company’, a szczegóły robią różnicę, podobnie jak pasterska akustyka zamykającego ‘Seagull’ – redukując ich rock & rolla do mocnego, ciężkiego chrupnięcia; porównaj ‘Ready for Love’, melodię, którą Ralphs przyniósł z Mott the Hoople, z oryginałem, aby zobaczyć, jak ci członkowie kwartetu trzymają głowy nisko, wykonując swoje obowiązki. Jak na swoją nazwę przystało, Bad Company ma w sobie coś z powolnej, kipiącej groźby. Nawet najszybsze piosenki – bluesowe ‘Can’t Get Enough’ i ‘Movin’ On’ – nie są dokładnie szybkie, ta stałość sprawia, że kwartet wydaje się cięższy. To hard rock malowany na surowo czarno-biało: rozkręcone gitary odzwierciedlane przez celowe uderzenie sekcji rytmicznej, rock & roll tak głośny i podstawowy, że w ogóle się nie zestarzał, mimo że w zasadzie definiował album rockowy z połowy lat 70”. Debiut zespołu od razu stał się klasyką rocka; każda piosenka na tym albumie zyskała uznanie i była grana w radiu, i słusznie. Muzyczna różnorodność jest pięknie zademonstrowana na całej płycie, grupa może przejść od klasycznego hard rocka, takiego jak „Rock Steady”, do melodyjnej i wolnej ballady, takiej jak „Don’t Let Me Down” z największą łatwością. Tytułowy utwór zespołu to świetny utwór łączący balladowe linie fortepianowe z hardrockowym, hymnicznym refrenem i pozostaje ich ostateczną piosenką. „Movin’ On” to kolejny świetny pop-rockowy utwór, który zasługiwał na więcej słuchowisk radiowych. Zamykający utwór „Seagull” to piękna akustyczna ballada, która z pewnością należy do najmocniejszych utworów, jakie zespół kiedykolwiek nagrał. Na debiutanckiej płycie nie ma ani jednej słabej piosenki.
Kwartet Bad Company wydał sześć albumów studyjnych w okresie od 1974 do 1982 roku, z których większość od dziesięcioleci jest dobrze przyjmowana przez fanów rocka. Dwa albumy: „Bad Co” i „Straight Shooter”, doczekały się reedycji Deluxe Edition, wypełnionych dodatkowymi utworami, w tym demami, alternatywnymi ujęciami sesyjnymi, alternatywnymi/wczesnymi wersjami utworów i wieloma innymi na drugiej płycie bonusowej.

Bad Co” w dwupłytowej postaci „Deluxe Edition”, został wydany 6 kwietnia 2015 przez Rhino Records i Swan Song. Album zremasterował Jon Astley w Close To The Edg Mastering [2].

Ten klasyczny album zyskał nowe życie dzięki umowie z Rhino Entertainment Company, która zawsze bardzo dbała o każdy aspekt wydania. Album został zremasterowany, w odpowiedzi na naleganie Paula Rodgersa, z oryginalnych taśm master. Opakowanie jest nieskazitelne z nowymi, obszernymi notatkami napisanymi przez Davida Claytona. Jest mnóstwo rzadkich zdjęć, ale co najlepsze, jest cały drugi dysk z 12 utworami, z których 8 nie zostało wcześniej wydanych. Materiał bonusowy naprawdę pokazuje historię powstawania tego niesamowitego albumu i zawiera dema „Can’t Get Enough” i „The Way I Choose”. Zawiera również strony B „Little Miss Fortune” i „Easy On My Soul”. Jest też piosenka, która pojawiła się dopiero w 1983 roku na solowym albumie Paula Rodgersa Cut Loose, zatytułowana „Superstar Woman”. Krytycy i fani uważają, że Jon Astley i wykonał świetną robotę. Dźwięk jest lepszy niż we wcześniejszych edycjach tej płyty. Zremasterowana płyta główna jest równie cudowna, co rzadkie utwory. Album brzmi świetnie, a „Can’t Get Enough” kołysze mocniej niż kiedykolwiek, a „Bad Company” nigdy nie brzmiał tak śmiało! Każdy utwór jest bardzie mocarny, a w tym przypadku głośniej znaczy lepiej. Głos Rodgersa był zawsze uważany za jeden z najlepszych w branży, ale jego występ w balladzie „Don’t Let Me Down” w nowej edycji deluxe jest po prostu zapierający dech w piersiach. Rockowe „Movin’ On” i „Rock Steady” pokazują gitarowe dzikie ataki. Trzeba podkreślić, że nowe wersje w ramach „Deluxe Edition” zostały zremasterowane po raz pierwszy przy użyciu oryginalnych taśm i brzmią rzeczywiście bardzo dobrze. „Bad Co” to perełka. Ma wszystko: genialne linie melodyczne, szaloną pracę gitary (jak na przykład w podstawowym utworze gatunku „Can’t Get Enough”) i lżejsze, falujące, melodramatyczne ballady („Don’t Let Me Down”). Nowa edycja „Bad Co” Deluxe Edition powinna znaleźć się w kolekcji fana rocka, choć jest jeszcze inna możliwość- kupno wersji wyprodukowanej przez Analogue Productions…
Edycja w formacie Hybrid Stereo SACD, przygotowana w 2024 roku przez Analogue Productions (nr katalogowy: CAPA 009 SA) została zmasterowana bezpośrednio do DSD z oryginalnej taśmy głównej przez Ryana K. Smitha [3] w  Sterling Sound. Ta edycja została wydana jako część „Atlantic Records 75th Anniversary Series”.


Wszystkie cechy charakterystyczne najwyższej klasy reedycji Analogue Productions są w przypadku „Bad Co” bardzo widoczne. W przeciwieństwie do większości tytułów z serii „Atlantic 75” [według notatki wydawcy] wykorzystujących oryginalne taśmy master, a dokładniej wykorzystuje 1-calową kopię taśmy płaskiej oryginalnego mastera. Wykorzystanie tej niemal najlepszej opcji dla materiału źródłowego nadal zapewnia dźwiękowy cud. Wprowadzenie Simona Kirke’a w wypełnienie perkusyjne, które rozpoczyna „Can’t Get Enough”, przypina słuchacza do bluesowego groove’u. Separacja instrumentów jest nie do pobicia, szczególnie pomocnicze instrumenty perkusyjne (tamburyn, claves i krowi dzwonek) w „Rock Steady”, które są bardziej widoczne niż wcześniej. Harmonie przypominające gospel w „Don’t Let Me Down” brzmią bogato i przejrzyście. Wokale Paula Rodgersa zajmują centralne miejsce w „Bad Company”. Ten utwór, wraz z „Movin’ On”, jest przykładem wpływu brzmienia gitary Micka Ralpha, które wydają się łagodne i nie przesadnie zniekształcone. „The Way I Choose” jest dźwiękowym hitem płyty. Talerze i czysty dźwięk gitary dodają pikanterii wyższym częstotliwościom, a podwójnie śledzony wokal Rodgersa w refrenie zapewnia mnóstwo definicji. Podczas gdy aranżacja „Seagull” jest skąpa, skompresowana gitara akustyczna i fazowane wokale sprawiają, że brzmi tak samo pełnie jak zawsze. Można śmiało powiedzieć, że debiut Bad Company nigdy nie spotkał los słabej reprezentacji tandetnych reedycji. Całkowicie analogowa wersja Kevina Graya, wydana przez Rhino w 2009 r., ma dobrze zdefiniowany ton. Cyfrowo pozyskana wersja half-speed Milesa Showella, wydana w 2015 r., jest również przyjemna. Podobnie jak wszystkie tłoczenia Atlantic 75 wykonane przez Analogue Productions, ta wersja Ryana K. Smitha będzie królować jako najlepsza, jaka kiedykolwiek brzmiała na tym albumie.
Mam wrażenie, że wersje nagrań „Bad Co”, opracowane przez Analogue Production, w doskonały sposób spełniają dążenia wyrażane przez producenta Rona Nevisionem, w rozmowie z Hugh Gilmourem (projektant Hugh Gilmour Design) na temat sesji nagraniowej, w których Nevision eksperymentował z różnymi technikami nagrywania w całym studiu, aby uzyskać ostateczny dźwięk: „Wszyscy zgadzają się, że wszystko brzmi dobrze, jasno i blisko, a to jest wyjątkowy dźwięk, ten album Bad Co. Prosty. Do rzeczy. W twarz

  • Straight Shooter”, wydany w następnym roku od ukazania się debiutu, odniósł kolejny wielki sukces, notując hit „Feel Like Makin’ Love”, podczas gdy „Run with the Pack” z 1976 roku był trzecim z rzędu albumem Bad Company sprzedającym się w nakładzie miliona egzemplarzy. Po „Burnin’ Sky” z 1977 roku, Bad Company nagrało „Desolation Angels” z 1979 roku, który ozdobił brzmienie grupy syntezatorami i smyczkami; po trzyletniej przerwie ukazał się „Rough Diamonds”, ostatni LP grupy w jej oryginalnym wcieleniu.

Pierwsze wydanie CD płyty „Straight Shooter”,  ukazało się w Europie 22 lipca 1994 roku. Płytę wydała wytwórnia Swan Song (nr kat.– 7567-92436-2). Niektóre kopie mają naklejkę postprodukcyjną w kolorze srebrnoszarym z czarnym tekstem „Newly Digitally Remastered From The Original Master Tapes”. Wydano w pudełku typu jewel case ze stemplem „W” i czarną tacką na krążek CD. Remasterował George Marino w Sterling Sound.
W maju 1974 roku Bad Company wydało swój debiutancki album o tym samym tytule. Trzy miesiące później zespół i inżynier dźwięku Ron Nevison nagrali co najmniej osiem piosenek w Clearwell Castle w Gloucestershire w Anglii. Jakiś czas później Nevison zmiksował piosenki na Straight Shooter w Air Studios w Londynie. Okładkę albumu zaprojektowano w firmie Hipgnosis, „Straight Shooter” osiągnął 3. miejsce na liście UK Albums Chart i US Billboard 200. Miesiąc po premierze uzyskał certyfikat złotej płyty (sprzedano 500 tys. egzemplarzy) przyznany przez Recording Industry Association of America. Album został zremasterowany i ponownie wydany w 1994 roku. Utwór „Shooting Star” (napisany przez wokalistę Paula Rodgersa ) został zainspirowany tekstem o śmierci Jimiego Hendrixa i innych muzyków rockowych, do której doszło na skutek przedawkowania narkotyków i alkoholu .
Krytycy docenili album: Robert Christgau uważał, że chociaż „Straight Shooter” był lepszy od swojego poprzednika, nie powinien być określany mianem jako hard rockowy, bo Paul Rodgers nie miał wstarczająco mocnego głosu, który jest niezbędny u wokalisty rockowego. Ed Naha, stwierdził w Rolling Stone, że miał o wiele bardziej przychylne odczucia co do albumu niż Christgau. Naha uważał, że swoim drugim albumem Bad Company udowodniło, że nie skończy jak Mott the Hoople, Free czy King Crimson — zespoły, w których kiedyś grali członkowie Bad Company. Naha uważał również, że „Anna” Simona Kirke’a była tak samo zła, jak wtedy, gdy została nagrana po raz pierwszy, ale „Weep No More” pokazało, że rozwijał się jako autor, podczas gdy Boz Burrell również robił postępy na basie. Recenzja albumu autorstwa Gautama Baksiego dla AllMusic stwierdza, że popularność albumu przypisywana jest balladom „Shooting Star” i „Feel like Makin’ Love”, natomiast dwa utwory napisane przez Simona Kirke – „Anna” i „Weep No More” – a także brak wystarczającej liczby utworów wspierających i kolejnych singli sprawiły, że album odniósł mniejszy sukces niż jego poprzednik. Recenzent Stephen Thomas Erlewine, dla tegoż samego magazynu AllMusic, napisał: „…[‘Straight Shooter’] to zwarta kolekcja ośmiu mocnych, ciężkich rockowych utworów, które nigdy, przenigdy nie postępują w pośpiechu, ale od momentu, gdy ‘Good Lovin’ Gone Bad’ rozpoczyna proces, jest jasne, że Bad Company postanowiło rozszerzyć swoją paletę tym razem. Podczas gdy ‘Bad Co’ było surowym, minimalistycznym hard rockiem, ‘Straight Shooter’ ma wiele różnych, żywych kolorów: gitary akustyczne są używane do światła i cienia, gitary są przekazywane przez pedały chorus, fortepiany i organy przeplatają się z okazjonalnym podmuchem smyczków, a całość wydaje się większa i odważniejsza niż wcześniej. Czasami jest też lepiej: dwa wielkie hity, ‘Feel Like Makin’ Love’ i ‘Shooting Star’, stały się klasycznymi rockowymi podstawami dzięki temu rozszerzonemu słownictwu muzycznemu, a nawet rockowi sztywniacy, tacy jak ‘Good Lovin’ Gone Bad’ i ‘Deal with the Preacher’ korzystają z tego dodatkowego potencjału, podczas gdy czują się wystarczająco komfortowo, aby wpasować się w soulowy groove w ‘Anna’ i ‘Call on Me’. Ta zręczność rekompensuje okazjonalne potknięcie – czyli niezdarny funk-rock w ‘Wild Fire Woman’ – i pokazuje, że Bad Company może brzmieć równie potężnie i groźnie, gdy nie koncentruje się na ciężkim gitarowym crunchu
Atrakcyjna- dostępna remasterowana reedycja, zmiksowana przez Rona Nevisona, w replice albumu w tekturowej kopercie wielkości płyty CD z paskiem obi, zadrukowaną wewnętrzną kopertą i książeczką z tekstem w języku angielskim i japońskim oraz notatkami w języku japońskim, o nr katalogowym WPCR-12543, ukazało się  7 marca 2007 r. w Japonii wydanie wytwórni Swan Song.


Brzmienie tej edycji jest bardzo satysfakcjonujące, co nie oznacza, że inne wersje nie przedstawiają wystarczającego postępu w wartości technicznej by się na te nowe remasterowane pozycje nie połakomić.
20 lutego 2015 to data wydania w różnych miejscach świata wyjątkowej edycji „Straight Shooter”- dwupłytowej wersji „Deluxe”, nowo zremasterowanej z dodatkami w postaci bonusowych nagrań w krążku CD zawierającym 16 utworów, w 8-panelowym digi z 20-stronicową książeczką i naklejką informacyjną. Wydawcą jest Atlantic Catalog Group. Materiał muzyczny zremasterował Jon Astle w Close To The Edge Mastering.


Bad Company to kolejna gwiazda ery klasycznego rocka, która może pochwalić się świetnymi wznowieniami. Bad Company i ich producenci reedycji zdołali znaleźć bardzo ciekawe utwory, które towarzyszą obecnym remasterom albumów. Z czasu realizacji „Straight Shooter”, jest wystarczająco dużo interesujących alternatywnych utworów, aby na nowo wyobrazić sobie cały, nieco inny album, który wydaje się mniej ciężki i bliższy tonowi poprzednika. Alternatywne wokale i gitarowe solówki oraz zaskakujące solo na harmonijce w „Feel Like Makin’ Love” sprawiają, że jest naprawdę ciekawie. Są wśród bonusowych nagrań nawet dwa nigdy wcześniej niepublikowane utwory, „See the Sunlight” i „All Night Long”, które brzmią wystarczająco dobrze, aby rozważyć ich włączenie do ostatecznej listy utworów. Ponadto pojawia się kolejna przeróbka utworu „Easy On My Soul” zespołu Bad Company, tym razem bliższa oryginałowi, którą Paul Rodgers przeniósł z „Heartbreaker” (LP z czasów gdy Rodgers był wokalistą zespołu Free). Brzmieniowo reedycje brzmią świetnie. Wszystkie instrumenty są wyraźne i łatwo usłyszeć, jak każdy członek zespołu przyczynił się do ogólnego brzmienia grupy. Po latach należy uznać Bad Company za p lepszy zespół, niż kiedykolwiek im przyznano w latach 70..
Zespół Bad Company we współpracy z Rhino Entertainment Company, zremasterował album z oryginalnych taśm, dzięki czemu brzmi krystalicznie czysto, jakby ktoś stał w kabinie nagraniowej i obserwował, jak to wszystko czego doznaje powstało. Wersja „Deluxe Edition” zawiera drugą płytę, która zawiera 14 dodatkowych utworów, z których wszystkie oprócz jednego nie były wcześniej publikowane! Choć bonusy są dobre, to jednak najlepszą rzeczą w tej zremasterowanej wersji jest nadal główny album. Te utwory brzmią teraz tak dobrze, że jedynym konkrentem dla tej edycji może być produkt firmy Analogue Production, ale o nim niżejj…
Drugi album zespołu Bad Company jest, jak w przypadku debiutu, kolejną okazją do zabłyśnięcia talentu Rodgersa- jego potężny wokal został uchwycony perfekcyjnie, a jego umiejętności pisania piosenek osiągnęły wysoki poziom. Reszta zespołu nie była gorsza. Sekcja rytmiczna Burrella i Kirke’a idealnie utrzymywała tempo emocjonalnych melodii, podczas gdy gitarzysta Mick Ralphs udowodnił, że prostota góruje nad umiejętnościami technicznymi, dodając do piosenek zniekształcone potężne akordy. „Straight Shooter” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto uważa się za fana rock and rolla (podobnie jak „Bad Co”)..
Wśród 75, historycznych tytułów wybranych osobiście i nadzorowanych przez dyrektora generalnego Analogue Productions Chada Kassema [4] nie mogło zabraknąć albumu „Straight Shooter”. Ten tytuł zmasterował z oryginalnych taśm analogowych Ryan K. Smith w Sterling Sound. Nagrania wycięto z prędkością 45 obr./min i wytłoczono (w ograniczonej do 2000 sztuk) na 180-gramowym winylu o dużej gramaturze w Quality Record Pressings. Płyty wydała w czerwcu 2024 roku wytwórnia Analogue Productions (nr kat.– APA 037 45).

Ta edycja „Straight Shooter” [według: ], jest taka jakiej wcześniej fan rocka nie słyszał, a szczególnie wtedy gdy potencjometr głośności wzmacniacza jest porządnie odkręcony… Wtedy fan poczuje się, jak ktoś obecny w pokoju z muzykami, którzy wykonują te klasyczne, oparte na riffach improwizacje. Proszę uwierzyć, że niełatwo znaleźć egzemplarz, który spełniałby wszystkie wymagania, mający odpowiednią wagę, energię i równowagę. Właściwie można by argumentować, że jest to lepszy album niż ich debiut, bo na tej płycie zespół Bad Company mają energię, którą trudno pokonać. Nietrudno usłyszeć, co mają do zaoferowania najlepsze strony albumu „Straight Shooter”- największą, najbardziej bezpośrednią inscenizację w największej przestrzeni akustycznej. Płyty CD dają czyste i klarowne brzmienie, a tylko najlepsze tłoczenia winyli vintage oferują rodzaj magii lamp [elektronowych], który był na taśmach w 1975 roku- mocny, wyrazisty, bogaty, pełny bas z odpowiednią ilością ciężaru w dolnym paśmie, naturalną tonację w średnim paśmie, no i z wszystkimi instrumentami o właściwej barwie. Poza tym oferują przejrzystość i rozdzielczość, kluczowe dla wsłuchiwania się w trójwymiarową przestrzeń studia.
Kto ma lepszy ton niż Mick Ralphs? Połowa brzmienia Bad Company. to jego gitara, a druga połowa to głos Paula Rodgersa. Ta dwójka rozkręcała radio FM w latach 70. tak dobrze, jak każdy zespół tamtych czasów i znacznie lepiej niż większość.
Ten album był jednym z  pierwszych zadań inżynieryjnych Rona Nevisona. Dwa lata wcześniej, w 1973 r., stał za deską w Mobile Studio Ronniego Lane’a przy „Quadrophenii”, jednym z najlepiej brzmiących albumów The Who. On również wyniósł na szczyt jakości na pierwszy album zespołu Bad Company. W 1977 roku pracował nad rozległym bałaganem, który przekształcił się w „Physical Graffiti” grupy Led Zeppelin. Ten facet zdecydowanie wiedział, jak przenieść brzmienie wielkiego rocka na taśmę analogową. Nevison nagrał wiele najlepiej sprzedających się albumów rockowych lat 80.. Co można usłyszeć w „Straight Shooter”? Na pewno energię, następnie:  obecność i bezpośredniość. Wokal nie jest gdzieś „tam z tyłu”, zagubiony w miksie. Jest na pierwszym planie, gdzie umieściłby go każdy inżynier dźwięku szanujący swoją profesję. Pojawia się wielki dźwięk – od ściany do ściany, mnóstwo głębi, ogromna przestrzeń, trójwymiarowość. Mocny bas, który idzie w parze z dobrymi informacjami transjentowymi, daje idealne tło rytmiczne. Taka cecha jak przejrzystość, która pozwala usłyszeć głębokie dźwięki w polu dźwiękowym, pokazując przestrzeń i powietrze wokół wszystkich instrumentów, jest stale obecna. Kiedyś się uważało, że „największym problemem przeciętnej kopii jest ziarnistość, ale od czego jest maszyna do czyszczenia płyt?

Warto zwrócić uwagę tym, których cieszą atrakcyjne okładki płytowe, że w przypadku wydania Analogue Productions winylowe krążki zostały umieszczone w składanej, dwukieszeniowej obwolucie w starym stylu przez Stoughton Printing. Dodam, że wielu fanów zauważyło, że okładka LP jest bardzo piękna. Błyszcząca laminowana rozkładana okładka, która świetnie nawiązuje do angielskich tłoczeń z początku lat 70..

Podsumuję: płyty CD używane do porównań brzmią dobrze w przypadku płyt Bad Company, ale nie mają takiej sceny dźwiękowej, dynamicznego uderzenia, bogactwa harmonicznego i głębszego wglądu w miks, jak wersje wyprodukowane przez Analogue Productions. Konkurencyjne mogą być płyty CD wydane przez wytwórnię Rhino w wersji „Deluxe”, które brzmią niezwykle dobrze… Jednak zastrzec muszę, że jeśli słuchacz nie posiada dobrze skonfigurowanego systemu audio to wersje LP bądź SACD, remasterowane przez Ryana K. Smitha, nie muszą być jedynym dobrym wyborem.

 


 

[1] Headley Grange to dawny dom pracy w Headley, Hampshire, w Anglii. Jest to zabytkowy budynek klasy II.  Najbardziej znany jest z tego, że w latach 60. i 70. XX wieku służył jako miejsce nagrań i prób dla takich artystów jak Led Zeppelin, Genesis , Bad Company i Help Yourself.

Według Jimmy’ego Page’a, gitarzysty Led Zeppelin : „Headley Grange było nieco zaniedbane; ogrzewanie nie działało. Ale miało jedną główną zaletę. Inne zespoły ćwiczyły tam i nie miały żadnych skarg. To poważny problem, ponieważ nie chcesz gdzieś pójść i zacząć zamykać się w procesie pracy, a potem musieć się wycofać.”

[2] Close To The Edg Mastering to brytyjskie studio masteringowe i postprodukcyjne w Twickenham, którego właścicielem jest Jon Astley- producent muzyczny, inżynier dźwięku i masteringu. Nagrał i wydał dwa albumy jako piosenkarz-autor tekstów pod koniec lat 80. Pracował w Olympic Studios w połowie lat 70., zanim został niezależnym inżynierem dźwięku, a obecnie jest właścicielem Close To The Edge Mastering w Londynie, Twickenham.  Jest żonaty z ilustratorką i powieściopisarką Judy Astley . Jest synem Edwina Astleya i bratem Virginii Astley . Ponadto jest, poprzez siostrę Karen, byłym szwagrem gitarzysty Pete’a Townshenda.

[3] Ryan K. Smith to starszy inżynier masteringu w Sterling Sound Nashville. Pracował w Livewire Production & Recording (Nowy Jork) w latach 1995 – 1999, w Right Track Recording 1999 – 2002.

Ryan Smith rozpoczął swoją podróż do świata audio [według: ], kiedy przeprowadził się do Nowego Jorku w 1995 roku. Pod koniec lat 90. pracował w różnych studiach nagraniowych i wykonywał inne „dorywcze prace” w Nowym Jorku. To ostatecznie doprowadziło do pracy jako asystent inżyniera w Right Track Recording na Manhattanie, gdzie Ryan miał okazję pracować z legendarnymi inżynierami. W 2002 roku Ryan zajął się masteringiem. Dołączył do Sterling Sound, gdzie pracuje od ponad 15 lat. Wraz z dzisiejszym odrodzeniem się winylu Ryan stał się jednym z najbardziej poszukiwanych specjalistów od winylu.
Od 1968 roku Sterling Sound jest miejscem dla najbardziej utalentowanych i doświadczonych inżynierów zajmujących się masteringiem na świecie, w tym Ryana Smitha. Każdego roku inżynierowie Sterling opracowują setki projektów, w tym przełomowe projekty dla takich artystów jak Led Zeppelin, Bad Company, The Eagles, Bob Dylan, Fleetwood Mac, Coldplay, Green Day, Maroon 5, Arcade Fire i Adele. Wszystkie reedycje w postaci płyt analogowych Analogue Productions są tłoczone w Quality Record Pressings, która jest całkowicie skupiona na celu, jakim jest tłoczenie najwspanialszych płyt, jakie kiedykolwiek widział świat. Pracownicy tej firmy podnieśli standard maszyn do tłoczenia winyli i przebudowali swoje prasy wyposażone w najnowszą technologię w branży tłoczenia płyt., a tłocznia obsługuje także kilka innych wytwórni, w tym Reference Recordings.

[4] Chad Kassem- przedsiębiorca i właściciel wytwórni Analogue Productions, Quality Record Pressings i Acoustic Sounds. Ostatnio kupił The Mastering Lab od spadkobierców legendarnego inżyniera masteringu Douga Saxa, który zmarł w kwietniu 2015 r. W 1992 roku właściciel Acoustic Sounds, Chad Kassem, wznowił swój pierwszy tytuł Analogue Productions, The Plow That Broke The Plains autorstwa Virgila Thompsona, pierwotnie wydany przez Vanguard.

Analogue Productions rozpoczęło działalność jako narzędzie, za pomocą którego Kassem mógł licencjonować swoje ulubione nagrania wszech czasów i wydawać je ponownie w zremasterowanej wersji ulepszonej od oryginału. Od początku swojego istnienia AP wznowiło setki tytułów, począwszy od muzyki klasycznej, poprzez folk, pop, rock, bluesa i jazz. Wśród licznych osiągnięć Analogue Productions znajdują się wznowienia Fantasy 45 Jazz, wznowienia Blue Note oraz zestawy premium z muzyką takich legendarnych artystów, jak The Doors, Bad Company, Stevie Ray Vaughan, Creedence Clearwater Revival, Nat „King” Cole czy Norah Jones. Zgodnie ze swoją nazwą, Analogue Productions pracuje z oryginalnymi analogowymi taśmami master – bardziej niż jakakolwiek inna wytwórnia reedycji! Rezultatem jest doskonały dźwięk – bogatszy, cieplejszy i bardziej realistyczny niż cyfrowy.

 


Wróć do części 1 >>

Kolejne rozdziały: