Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział czterdziesty pierwszy)
Jest taki album, nosi tytuł- „Time Out”, który jako pierwszy album jazzowy osiągnął status platynowej płyty (według certyfikatu Recording Industry Association of America płyta musi osiągnąć 1 mln sprzedanych egzemplarzy w USA). Najpewniej dlatego otrzymał tę nagrodę zrzeszenia RIAA bo kompozycja- „lokomotywa” Paula Desmonda nagrana przez The Dave Brubeck Quartet (wówczas saksofonisty kwartetu Brubecka) ciągnęła album do najwyższych pozycji popularności nagrań. Są też cudownie melodyjne: „Sketches Of Spain” i „Sonny Clark Trio”, co nie przeszkadza by je uznano za genialne produkty… Nie mogę i w tych przypadkach pominąć spojrzenia na różne ich edycje.
![]()
„Take Five”, popularność zawdzięcza chwytliwemu motywowi przewodniemu granemu na saksofonie oraz nietypowemu metrum- 5/4, które jest podkreślane monotonnymi akordami fortepianowymi. Obok saksofonisty na wyróżnienie zasługuje jeden ze znakomitszych melodyków wśród perkusistów- Joe Morello, którego długi break perkusyjny, odtwarzający linię melodyczną głównego tematu, zapada w pamięci. Jeden znakomity utwór nie może powodować, że cały zestaw nagrań traktowany jest z największa atencją… Na płycie są utwory nie gorsze: zagrany z nerwem, niepokojący „Blue Rondo à la Turk”; uroczo zalotne „Blue Rondo à la Turk”; zagadkowy „Three to Get Ready”; śmiały „Kathy’s Waltz”, przekomarzający się „Everybody’s Jumpin'” i zasmucający „Pick Up Sticks”.

Jedno z pierwszych wydań „Time Out” z 1959 roku, zrealizowanych w wytwórni Fontana (682 065 TL)
Gdy pisze się (lub mówi) o najwybitniejszych muzykach jazzowych to ma się najczęściej na myśli tych, którzy bluesa w sercu noszą, o afro- amerykanach. The Dave Brubeck Quartet to jeden z tych nielicznych liczących się zespołów tamtego czasu, którego tworzyli biali muzycy z wyjątkiem basisty Eugene’a Wrighta. Było więc niemal pewne, że będą tworzyli muzykę różną od tej z głównego nurtu bopowego. Biali jazzmani grali mniej ekspresyjnie, a bardziej intelektualnie. „Time Out” doskonale tę różnicę pokazuje. Kwartet pianisty Dave’a Brubecka w 1958 roku został wysłany przez amerykański Departament Stanu w trasę koncertową po Europie i Bliskim Wschodzie. Podczas pobytu w Turcji, Brubeck zafascynowany tamtejszym folkiem (opartym na nietypowym dla zachodniej muzyki, metrum) postanowił nagrać album z kompozycjami zbudowanymi na niespotykanych dotychczas w jazzie podziałach rytmicznych. Efektem jest właśnie „Time Out”, który w chwili wydania nie spotkał się z uznaniem krytyków (dziwne to bardzo dla dzisiejszych słuchających, ale tak rzeczywiście było), co nie przeszkadzało sprzedać mnóstwa egzemplarzy.
Płyta w ogólnym wyrazie jest refleksyjna, kojąca, ciepła i frapująca… Idealna dla zmęczonych lub znudzonych.

Przykładowa 2-płytowa (LP+CD) edycja albumu „Time Out”
Coraz częściej wytwórnie płytowe wydają atrakcyjne zestawy LP+CD (najczęściej w limitowanej ilości). Taką jest wersja z 2020 roku wytwórni Groove Replica o nr katalogowym- 77011.

Audiofilska, limitowana edycja albumu Dave Brubecka „Time Out”, widoczna na fotografii, posiada bonusową płytę CD, która zawiera aż 2 materiały płytowe: „Time Out” oraz „Brubeck Time„.
W 2020 roku recenzje reedycji albumu „Time Out” przypominały o jego ponadczasowej innowacyjności, wyrafinowanych melodii i nieprzemijającej atrakcyjności, zwłaszcza jego złożonym metrum, takim jak 9/8 w „Blue Rondo à la Turk” i słynnym 5/4 w „Take Five”. Wykorzystanie na albumie niekonwencjonalnych metrum, było kluczowym punktem dyskusji, podkreślającym zdolność kwartetu do „swingowania” w dowolnym metrum. Krytycy w 2020 roku chwalili album jako ponadczasowego klasyka, doceniając jego zdolność do równoważenia złożonych eksperymentów z dostępnością, zauważając, że „Take Five” pozostaje niesamowicie świeży i jest kwintesencją jazzowej piosenki. Recenzenci zawracają uwagę na doskonałe wykonawstwo kwartetu, a w szczególności solówki na saksofonie altowym Paula Desmonda, które zostały opisane jako „gładkie jak lód” i niezapomniane. Niewiele albumów w historii jazzu jest tak gigantycznych… Lydia Liebman pyta: „Dlaczego jest taki świetny?” – Bo to tak jakby Dave Brubeck ogłaszał: „Panie i panowie, w jazzie jest tylko jedna zasada. Moja...” Wydanie z 2020 roku zapewniło fascynujące spojrzenie na proces nagrywania, oferując wcześniej niepublikowane alternatywne ujęcia z sesji z 1959 roku. Recenzenci uznali różnice w alternatywnych wersjach za znaczące i wartościowe, bowiem nowe wersje oferowały „flirciarską swobodę”, która kontrastowała z bardziej dopracowanym oryginałem, oferując słuchaczom inne- świeże, spojrzenie na znane utwory.
Jedną z atrakcyjniejszych winylowych propozycji Jazz Wax Records jest 180-gramowy „Dave Brubeck Quartet – Time Out” z 2010 roku o nr katalogowym- JWR 4525. Płyta została wyprodukowana w technologii DMM (Direct Metal Mastering [1]).


Recenzje winylowego wydania „Time Out” z 2010 roku są bardzo pozytywne: album jest chwalony jako ponadczasowy klasyk o doskonałej zawartości muzycznej. Podczas gdy niektórzy klienci uważają brzmienie za znakomite, inni zauważają pewne niedociągnięcia, takie jak miękki bas w niektórych wydaniach lub nieco mniej wibrujący dźwięk niż na oryginalnej taśmie, wielu zgadza się jednak, że ta reedycja z powodzeniem oddaje klasyczne, jazzowe brzmienie albumu. Wielu recenzentów podkreśla „niesamowitą jakość dźwięku” i „doskonałe winylowe tłoczenie”.

Album jest uważany jako szczególnie relaksujący, co czyni go doskonałym wyborem do słuchania w tle lub do delektowania się nim przy np. drinku. Ta reedycja z powodzeniem oddaje istotę oryginału, a jedno ze źródeł stwierdziło, że „najbardziej autorytatywnie oddaje brzmienie fortepianu i basu”.
Dołączona płyta CD została wydana przez Hallmark Music & Entertainment w 2011 roku. Nagrania zremasterował cyfrowo – Mark Wilder (bardzo prawdopodobnie remaster oparto o nagrania analogowe pobrane z winylowego krążka) w Sony Music Studios w Nowym Jorku.


Recenzje albumu „Time Out”, szczególnie w przypadku wydań CD z około 2011 roku, koncentrują się na jego statusie klasycznego albumu jazzowego, znanego z rytmicznej innowacyjności i niesłabnącej popularności. Recenzenci konsekwentnie chwalą mistrzowską grę kwartetu – Dave’a Brubecka na fortepianie, Paula Desmonda na saksofonie altowym, Eugene’a Wrighta na basie i Joe Morello na perkusji. Album jest ceniony za muzyczne piękno i sposób, w jaki z powodzeniem wykorzystuje nietypowe metrum, takie jak 5/4 w „Take Five” i 9/4 w „Blue Rondo à la Turk”. Sukces albumu często przypisuje się niesamowitej chemii i zgranemu kunsztowi muzycznemu kwartetu, w którym każdy członek wnosi unikalną i istotną część całości. Często podkreśla się brzmienie altu Paula Desmonda w stylu „dry martini” oraz grę na perkusji Joe Morello. Zremasterowane wersje są chwalone za jakość brzmienia, a niektórzy krytycy dostrzegają nowe poziomy klarowności i szczegółowości w tych wydawnictwach.
Jedną z „najlepiej brzmiących dostępnych wersji” „Time Out” jest CD z 2011 roku w formacie K2HD, zmasterowaną przez [głównego inżyniera dźwięku K2HD] – Hakamata Takeshi. Płyta została zapakowana do étui w formie książki. Płyta została wyprodukowana przez Sony Music Entertainment Hong Kong Ltd.


Recenzje audiofilskie remasterów z tamtego okresu chwalą jego zwiększoną klarowność, gładkość i realistyczny dźwięk, zwracając uwagę na ulepszony zakres dynamiki, charakterystykę basu i klarowność talerzy perkusyjnych. Niektórzy audiofile zauważyli jednak nieco inną scenę dźwiękową, ale dodają, że różnice nie zmieniały się diametralnie.

Wiele recenzji remasterów o wysokiej rozdzielczości z około 2011 roku, podkreśla znaczną poprawę płynności i klarowności w porównaniu z poprzednimi wydaniami CD. Według Classical Candor, ten remaster tworzy bardziej „realistyczny” dźwięk, sprawiając wrażenie, jakby muzycy byli w pomieszczeniu ze słuchaczem. Wydaje się, że ten remaster poprawia uderzenie dynamiki, charakterystykę basu i ogólną klarowność. Audiofile zauważyli lepszą definicję instrumentów, przy czym fortepian Brubecka był bardziej „dramatyczny i otwarty”, a akcenty talerzy perkusyjnych Joe Morello miały większą „klarowność tonalną”, zauważa SoundStage! Ultra. Bas Eugene’a Wrighta jest opisywany jako pełniejszy i bardziej obecny w tej wersji w porównaniu ze starszymi wydaniami. W tej wersji nośnik jest zabezpieczony ochronną koszulką (wykonaną z miękkiej tkaniny), która znajduje się w usztywnionej papierowej kopercie wykonanej ze strony 22 broszury. Digibook jest dostarczany w przezroczystej plastikowej kopercie z białym paskiem nadrukowanym na górze i złotymi literami z następującymi informacjami: „Sony Music K2HD Mastering [symbol] CD”.
Nawet po dekadach album, a zwłaszcza singiel „Take Five”, pozostaje jednym z najbardziej znanych i cenionych utworów w historii jazzu, a wielu klientów i recenzentów uważa go za niezbędny element każdej kolekcji jazzowej.
![]()
„Niezwykle swingujący pianista Sonny Clark pojawił się na scenie Blue Note w 1957 r. z przytupem twórczym. Najpierw pojawił się jako muzyk towarzyszący na znakomitej sesji Hanka Mobleya, a następnie szybko powrócił do studia Rudy’ego Van Geldera w Hackensack, aby w ciągu następnych trzech miesięcy nagrać trzy albumy jako lider: debiutancki Dial 'S’ for Sonny, Sonny’s Crib z udziałem Johna Coltrane’a oraz wspaniałe Sonny Clark Trio z basistą Paulem Chambersem i perkusistą Phillym Joe Jonesem .
Zaprezentowany po raz pierwszy bez instrumentów dętych, sześciopiosenkowy zestaw tematów i standardów bebopowych kładzie nacisk na pianistykę Clarka. Album otwiera porywająca wersja utworu Dizzy’ego Gillespie’go ‘Be-Bop’, która demonstruje zręczność Clarka, zanim zwolni do średniego tempa poprzez ‘I Didn’t Know What Time It Was’ Rogersa i Harta. Dwa kolejne tematy bopowe następują z doskonałymi wykonaniami ‘Two Bass Hit’ Gillespiego i Johna Lewisa oraz ‘Tadd’s Delight’ Tadda Damerona. Głęboki liryzm i pomysłowe linie Clarka są widoczne w doskonałej wersji ’Softly As In A Morning Sunrise’, a album zamyka wykwintne solowe wykonanie ‘I’ll Remember April’”. [według opinii wydawcy- Blue Note]
Na 52 wersje płyty „Sonny Clark Trio” 25 jest w formacie LP. Pierwsza z wersji- winylowa (Blue Note – BLP 1579), została wydana w 1958 roku.

Album „Sonny Clark Trio” został okrzyknięty przełomowym, prezentując płynną, melodyjną grę Clarka na fortepianie w oparciu o standardy, z ognistymi solówkami i ostrymi rytmami. Trio wystąpiło w gwiazdorskim składzie z basistą Paulem Chambersem i perkusistą „Philly Joe” Jonesem, tworząc „alchemię” z grą Clarka. Podczas realizacji płyty Clark był skoncentrowany bardziej na standardach niż na autorskich utworach. Tuż po wydaniu albumu krytycy chwalili nienaganną interakcję między basem Chambersa a perkusją Jonesa, podkreślając jej znaczenie jako wzorca dla triów fortepianowych i świadectwa geniuszu Clarka. Utwory takie jak „I’ll Remember April” i „Be-Bop” często uznawane są za wyjątkowej jakości artystycznej. Album „Sonny Clark Trio” uważany jest za fundamentalne nagranie tria fortepianowego, dowiódł mistrzostwa Clarka wykraczającego poza jego role jako sidemana.
Album jest uważany za obowiązkowy, demonstrujący witalność i potencjał Clarka, niestety przerwany przez jego przedwczesną śmierć.
Vinyl Passion Records, wytwórnia założona w Holandii w 2007 roku, chwalona za wysoką jakość dźwięku, naturalne brzmienie i fakturę w reedycjach jazzowych, której produkty często opisywane są jako brzmiące jak amerykańskie tłoczenia high-end, może być tą wybraną przez fana jazzu, choćby z powodu korzystnej ceny. Ta wytwórnia wydała w 2009 roku „Sonny Clark Trio” w okładce wykorzystującej inny projekt graficzny. Krążek LP wykonany jest z czerwonego winylu.

Recenzje wydanych płyt autorstwa Sonny’ego Clarka Trio przez Vinyl Passion chwalą jakość dźwięku, podkreślając to, że obraz dźwiękowy jest szczegółowy i klarowny, z szeroką sceną dźwiękową. Recenzenci zauważyli, że akustyczny bas ma dobry ton, perkusja jest rześka i klarowna, a fortepian dobrze reprezentowany, co tworzy wrażenia słuchowe z pierwszych rzędów. Scena dźwiękowa jest szeroka, otwarta, z dobrym obrazowaniem stereo. Separacja między instrumentami jest bardzo dobra. Również chwalony jest zakres dynamiki. Sekcja rytmiczna jest klarowna i przejrzysta.
Recenzje „Sonny Clark Trio” w wersji Vinyl Passion podkreślają jego dobry dźwięk, czysty fortepian i rzeźką sekcję rytmiczną, nazywając tę edycję „oczywistym wyborem” w porównaniu z droższymi pozycjami na rynku płytowym.
Francuska wytwórnia Culture Factory w 2023 roku oddała do sprzedaży limitowane (do 1000 sztuk), nieoficjalne (ale legalne), wydanie płyty „Sonny Clark Trio”. Album wyprodukowano jako 180-gramowy remaster o wysokiej rozdzielczości.


Na fotografiach: wersja francuska longplaya „Sonny Clark Trio” z 2023 roku,
z dołączonym CD w formacie UHQCD z roku 2024.
Recenzje winylu „Sonny Clark Trio” z 2023 roku, a zwłaszcza wydania 180-gramowe, chwalą jego audiofilską jakość, doskonałą scenę dźwiękową i klarowność, podkreślając hard-bopowy styl tria- Clark, Chambers i Joe Jones. Fani jazzu uznali tłoczenie za bardzo ciche.

Płyta jest chwalona za klarowność, szczegółowość i zakres dynamiki, pozwalając słuchaczom docenić doskonałe rozmieszczenie instrumentów. Edycja pod względem brzmienia jest bez zarzutu co powoduje to, że album jest jest uważany za niezwykle pożądany przedmiot dla kolekcjonerów jazzu, fanów Sonny’ego Clarka i wytwórni Blue Note.
Kolekcjonerom płyt CD polecam dwie edycje:
- Album „Sonny Clark Trio” (Blue Note – TYCJ-81041), wyprodukowany w formacie SHM-CD w Japonii, został wydany 20 listopada 2013 roku.


Japońskie reedycje płyt CD Sonny’ego Clarka Trio z 2013 roku są chwalone za znakomitą jakość dźwięku, trafnie obrazującą subtelną interakcję i klarowne detale klasycznego tria z Paulem Chambersem i Phillym Joe Jonesem. Recenzje podkreślają liryczną grę na fortepianie Sonny’ego Clarka, nazywając ją skarbem „czystego” hard bopu z idealną równowagą instrumentów tria. Krytycy zwracają uwagę na klarowność, separację instrumentów (zwłaszcza perkusji i basu) oraz realistyczne brzmienie, co czyni to nagranie referencyjnym. Na krążku CD zarejestrowano udatnie popis unikalnego stylu Clarka, łączącego płynne linie melodyczne z blokowymi akordami, plasującego go w idealnym miejscu pomiędzy innymi gigantami fortepianu. Sekcja rytmiczna- Paul Chambers (kontrabas) i Philly Joe Jones (perkusja), stanowiąca solidny, idealnie zbalansowany fundament dla fortepianu Clarka, jest w ścieżkach świetnie zbalansowana z prowadzącym instrumentem. Ta edycja uważana za niezbędną, stanowi niezwykle przyjemne nagranie, kultowy klasyk, oferujący głębokie brzmienie dzięki wyśmienitej muzykalności i pięknemu brzmieniu.
- Japońska reedycja wykorzystująca zaawansowane technologie UHQ-CD (Blue Note– UCCQ-9642), aby wiernie odtworzyć oryginalne taśmy-matki, została oddana do sprzedaży 24 stycznia 2024 roku. Ta edycja została zremasterowana przez Kevina Gray’a.

„Płyty UHQ-CD odtwarzają dźwięk oryginalnych taśm-matek tak wiernie, jak to możliwe, wykorzystując nowe technologie transferu i ulepszone materiały, aby uzyskać wysokiej jakości dźwięk z lepszą reprezentacją całej sceny. Płyty UHQ-CD są zgodne ze standardami CD i można je odtwarzać na istniejących odtwarzaczach. Każdy tytuł jest zapakowany w pudełko UHQ-CD z paskiem obi i oryginalnymi notatkami z okładki, umieszczonymi na tylnej wkładce.” [zgodnie z notatką wydawcy] I rzeczywiście wersje płytowe UHQ-CD należą do najlepszych. Wytwórnia Blue Note w ramach japońskiej serii reedycji w formacie UHQ-CD, upamiętniającej 85. rocznicę powstania Blue Note Records, zremasterowanej przez Kevina Graya, wydała CD wiernie odtwarzające brzmienie oryginalnych taśm-matek. Każdy tytuł wydany jest w tradycyjnym plastikowym pudełku UHQ-CD z paskiem Obi.

Recenzje płyt UHQ-CD Sonny’ego Clarka Trio są bardzo pozytywne- chwalą wysoką jakość reprodukcji dźwięku i wierną prezentację oryginalnych taśm-matek. Płyty te wyróżniają się doskonałą jakością dźwięku, osiągającą brzmienie niezwykle zbliżone do analogowych taśm-matek. Od płyt UHQ-CD, wykorzystujących w produkcji zaawansowany materiał fotopolimerowy i utwardzanie światłem UV, można śmiało żądać doskonałej jakości dźwięku „silnie przypominającej analogowe taśmy-matki” i zapewnienia „lepszego odwzorowania całej sceny dźwiękowej”.
Dla miłośników muzyki, którzy chcą doświadczyć artyzmu Sonny Clark Trio w najlepszym wydaniu, te japońskie reedycje UHQ-CD oferują wyjątkowy sposób na zbliżenie się do brzmienia oryginalnego nagrania.
![]()
„Sketches of Spain”, to ponadczasowy, mistrzowski album jazzu, podziwiany za emocjonalną głębię, innowacyjne połączenie muzyki klasycznej i melodii flamenco z jazzową wrażliwością dzięki wyjątkowej orkiestracji Gila Evansa. Od czasu wydania premierowego, w 1960 roku, wydano 380 wersji tego tytułu, w tym niewiele ponad 240 wersji winylowych.
- Pierwsze wydanie stereofoniczne „Sketches of Spain” Milesa Davisa i Gila Evansa, wydane w USA w 1960 roku, był przełomowym albumem, chwalonym za innowacyjne połączenie jazzu z muzyką hiszpańską i klasyczną, ale początkowo recenzje były mieszane. Niektórzy krytycy uważali, że filmowe brzmienie jest zbyt odległe od jazzu. Przełomowy był miks stereo, tworzący wciągający klimat dzieła.

Dzieło trzeciego nurtu, łączące improwizację jazzową z europejską muzyką klasyczną („Concierto de Aranjuez” Rodrigiego) i hiszpańskimi wpływami folkowymi, stworzyło sugestywny pejzaż dźwiękowy. Na tle bogatego tła orkiestrowego zaaranżowanego przez Gila Evansa, improwizował Miles Davis na trąbce. Miks stereo kreatywnie wykorzystał panoramowanie, aby orkiestra brzmiała, jakby maszerowała lub poruszała się wokół słuchacza, dodając dynamicznej głębi. Niektórzy krytycy uznali płytę za zbyt klasyczną lub zbyt mało „jazzową”, ale szybko stała się klasykiem.
Wczesne wersje płyt „Sketches of Spain” miały słabsze brzmienie, co później zostało ulepszone w reedycjach o wysokiej wierności, jednak nie wszystkich: w sklepach stacjonarnych pojawiło się kilka tańszych reedycji, pochodzących od takich wytwórni jak Music On Vinyl, WaxTime, Not Now Music czy DOL, które co najwyżej można określić jako średniej jakości
- W 2020 roku oddano do sprzedaży rocznicową serię jazzowych albumów klasycznych wytwórni DOL [2], głównie na 180-gramowych niebieskich winylach. Jedną z nich jest „Sketches of Spain” o nr katalogowym- DOL789HB. Płyty są wyposażone w dużą pionową naklejkę hype, stwierdzając: „DOL The Blue Collection. Kompletna kolekcja prasowana na 180g kolorowego winylu”. Prawa mechaniczne zostały licencjonowane przez MCPS.




Na fotografiach: LP wydane przez wytwornię DOL
wraz z dołączoną płytą w formacie Blu-spec CD2 (Sony Records Int’l, nr kat.- SICP 30217).
- W 2024 firma Second Records wydała limitowaną reedycję płyty „Sketches of Spain” (nr kat.- SRPD0073LG) o barnym krążku winylowym. Okładka wykorzystuje inny projekt graficzny, jedynie sugerujący z jakim nagraniem fan ma do czynienia.

Recenzje albumu „Sketches of Spain” wydane po 2020 roku opisują tę płytę jako ponadczasowe, mistrzowskie arcydzieło jazzu. Wielu użytkowników uznało ten album za bardziej przystępny niż inne albumy Milesa Davisa, takie jak „Kind of Blue”, podczas gdy inni uznali jego unikalne brzmienie za jego największy atut. Recenzenci konsekwentnie opisywali album jako klasykę, zauważając, że jego unikalne pejzaże dźwiękowe i innowacyjne aranżacje wciąż urzekają słuchaczy dekady po wydaniu w 1960 roku. Muzyka jest często określana jako angażująca emocjonalnie, zapadająca w pamięć i przywodząca na myśl Hiszpanię, a solówki Milesa Davisa są opisywane jako charakteryzujące się zaskakującą autentycznością. Wiele recenzji podkreśla, że najlepiej słuchać płyty „Sketches of Spain” jako kompletnego albumu, a nie tylko zbioru utworów. Album jest powszechnie uważany za arcydzieło i klasykę kanonu Milesa Davisa, genialną współpracę z Gilem Evansem.
Recenzenci często chwalą jakość dźwięku ostatnich reedycji, a wielu z nich zwraca uwagę, że wśród wydań w formacie cyfrowym (CD) jest całkiem sporo spełniających audiofilskie nadzieje.
- Japoński oddział Sony Records wydał w 2015 roku CD „Sketches of Spain” w wersji monofonicznej, w ramach serii „Jazz Collection 1000”.

Recenzje monofonicznej wersji płyty CD „Sketches of Spain” są pozytywne, a niektórzy słuchacze chwalą format mono za klarowność i emocjonalny przekaz. Trzeba zaznaczyć, że wersja mono nie pochodzi z 2015 roku, lecz z reedycji z 2013 roku. Podczas gdy wielu użytkowników uważa miks mono za bardziej skupiony, o bezpośrednich wrażeniach słuchowych, inni sugerują, że wersja stereo zapewnia szerszą scenę dźwiękową i większy zakres dynamiki, szczególnie w przypadku instrumentów dętych blaszanych. Jednak miks mono tworzy poczucie intymności, emocjonalnej więzi z muzyką i podkreśla subtelności każdego instrumentu.
Wiele wersji, w tym monofoniczne wznowienie słynie z wysokiej jakości brzmienia, pomimo wieku oryginalnego nagrania. Niektórzy słuchacze preferują wersję stereo, ponieważ uważają, że oferuje ona szerszą scenę dźwiękową, lepszy zakres dynamiki i bardziej realistyczne odzwierciedlenie rozmieszczenia instrumentów…
- Album CD „Sketches Of Spain” (スケッチ・オブ・スペイン) wydany 11 września 2013 w Japonii przez Sony Records Int’l (nr kat.- SICP 30217), jest na pewno godny rekomendacji.


Opisywaną wersję „Sketches of Spain”, wykonaną w formacie Blu-spec CD2, słuchacze powszechnie chwalą za bogatą, szczegółową i emocjonalnie angażującą jakość dźwięku, podkreślając piękno i ciepło oryginalnego nagrania oraz misterne współgranie aranżacji Davisa i Gila Evansa, wyróżniając poszczególne instrumenty i tworząc rozległą, wciągającą scenę dźwiękową, choć niektórzy audiofile spierają się, czy rzeczywiście przewyższa ta wersja inne reedycje z najwyższej półki, takie jak wersje Mobile Fidelity Sound Lab (MoFi). Jest ono postrzegane jako najwyższej klasy opcja CD, oddająca przejmującą hiszpańską duszę i orkiestrową głębię arcydzieła „Third Stream” („trzeci nurt”), co czyni je pozycją obowiązkową dla fanów klasycznego albumu. Recenzenci zauważają poprawę dynamiki, rozdzielczości i klarowności, pozwalając słuchaczowi usłyszeć każdy instrument z osobna, od trąbki Davisa po faktury orkiestrowe, co tworzy prawdziwie wciągające doświadczenie. Mastering wydobywa pasję, żar i melancholię muzyki inspirowanej muzyką hiszpańską, często opisywanej jako sugestywna, przejmująca i przenosząca słuchaczy do studia nagraniowego. Złożone, zróżnicowane i genialne aranżacje Gila Evansa są uznawane za kluczowy element sukcesu albumu, a jakość dźwięku doskonale integruje te elementy. Choć wersja uważana za doskonałą, niektórzy audiofile porównują ją do winylowych reedycji MoFi, często twierdząc, że oferują one jeszcze większą spójność i głębię sceny dźwiękowej. Jednak Blu-spec CD2 to fantastyczna opcja cyfrowa.
Wydanie Blu-spec CD2 z 2013 roku jest gorąco polecane jako doskonała wersja cyfrowa, która pięknie prezentuje „Sketches of Spain”, oferując słuchaczom możliwość doświadczenia albumu z nową głębią i emocjami, nawet jeśli niektórzy audiofile mogą preferować konkretne wydania winylowe dla uzyskania najwyższej jakości dźwięku.
Nie wolno zapominać o specjalnych edycjach wydawanych przez firmy specjalizujące się w produkcji audiofilskich reedycji wartościowych tytułów. Taką firmą jest Mobile Fidelity Sound Lab.
- W 2012 roku wytwórnia Mobile Fidelity wydała w limitowanej ilości „Sketches of Spain”, w formacie Hybrid SACD (nr kat.- UDSACD 2086), jako 4-panelowy digisleeve z 16-stronicową książeczką, zawierający notatki liniowe i zdjęcia. Materiał muzyczny został przygotowany do produkcji przez inżyniera masteringu Shawna R. Brittona w Mobile Fidelity Sound Lab, w systemie Gain 2 [3].


Płyta SACD „Sketches of Spain”, wydana przez MoFi, jest niezwykle chwalona za wyjątkową jakość dźwięku, oferującą bogatsz brzmienie nagrań. Płyta w tej edycji wydobywa misterne barwy i tekstury aranżacji Gila Evansa oraz niuanse gry na trąbce Milesa Davisa. Recenzenci podkreślają naturalną dynamikę, głębię i klarowność brzmienia, co czyni ją idealną wersją dla audiofilów. Recenzenci zauważają, że ta wersja „Sketches of Spain” ujawnia mikrodynamiczne niuanse, wyraźną separację instrumentów i potężny zakres dynamiki, często pomijany w innych wydawnictwach, ożywiając orkiestrowe barwy, trąbka Davisa brzmi bardziej autentycznie, bogato i mniej szorstko. Mastering Shawna R. Brittona tworzy głęboką, otwartą i rozległą scenę dźwiękową, dzięki której słuchacz czuje się obecny podczas sesji nagraniowej w studiu Columbia 30th Street w Columbii. Produkcja MoFi skutecznie usuwa suchość, którą można znaleźć w niektórych innych edycjach, pozwalając ukazać pełnię emocjonalnego oddziaływania i złożoności tej muzyki. Mimo że oryginalne stereo było wczesne i czasami krytykowane, SACD MoFi oferuje miks stereo, a słuchacze jednak doceniają lepszą głębię i integrację instrumentów czy szerszy zakres stereo. MoFi wykorzystało oryginalne, trzyścieżkowe taśmy, czasami konwertując je, aby uzyskać dokładniejsze odwzorowanie przestrzenne oryginalnej sesji nagraniowej, co zaowocowało świetnym nowym miksem.

Opinie recenzentów były zgodne, oto przykłady:
„Brzmi o wiele bardziej bogato, cieplej i bardziej szczegółowo, że słucham tego tak, jakbym słuchał tego po raz pierwszy w życiu” (Amazon UK).
„Dzięki masteringowi Mobile Fidelity otrzymujemy ‘Sketches of Spain’ w całej okazałości i ze wszystkimi szczegółami zróżnicowanego i złożonego wykonania muzycznego” (Vinyl Gourmet).
„Obraz trąbki jest solidny, a zagięcia, rozmycia i ćwierćtony Milesa słychać z niezwykłą szczegółowością; instrumenty dęte blaszane i drewniane rozmieszczone są w konfiguracji lewa/prawa/środek, co zapewnia zaskakująco głęboką scenę dźwiękową” (HRAudio.net).
Płyta SACD Mobile Fidelity jest zdecydowanie polecana jako doskonały sposób na poznanie albumu „Sketches of Spain”, oferująca udoskonalenia brzmieniowe, które pozwalają słuchaczowi w pełni docenić kunszt tego klasycznego albumu.
Uwaga:
„Sketches of Spain” jest płytą bardzo trudną do odtworzenia. Nie warto czynić próby jej odtwarzania na żadnym innym sprzęcie niż najwyższej jakości. Jeśli system audio nie działa na najwyższych obrotach, to nawet tłoczenia Super Hot i White Hot, czyli te o największym, najbardziej dynamicznym, najczystszym i najmniej zniekształconym dźwięku, mogą sprawiać problemy. System audio powinien być dokładnie rozgrzany, instalacja elektryczna czysta i sprawna. „Sketches of Spain” to płyta, która będzie wymagała od słuchacza trochę ciężkiej pracy, ale która wielokrotnie wynagrodzi Twój czas i wysiłek.
![]()
Trzy albumy Milesa Davisa: “Miles Ahead”, “Porgy and Bess” oraz “Sketches of Spain”, uważane za klasykę, uczyniły z Gila Evansa jednego z najważniejszych aranżerów w dziejach jazzu. Ale przecież jego kariera nie rozwijała się jedynie w cieniu Davisa, bo i on potrafił poprowadzić orkiestrę do sukcesu liderując jej. Świetnym przykładem jest album „Out of the Cool” (Impuls!, z roku 1960.) nagrany z 15. osobowym zespołem The Gil Evans Orchestra. Muzycy byli znakomici: perkusistą był Elvin Jones, za fortepianem zasiadł Evans, na basie zagrał Ron Carter, Johnny Coles i Phil Sunkel na trąbkach, Keg Johnson i Jimmy Knepper na puzonach, Tony Studd na puzonie basowym, Bill Barber na tubie, Ray Beckenstein i Eddie Caine na saksofonach altowych i fletach, Budd Johnson na saksofonie tenorowy i saksofonie sopranowym, Bob Tricarico na flecie i fagocie, Ray Crawford na gitarze oraz Charlie Persip na perkusji. Nagrań dokonano w Van Gelder Studio w Englewood Cliffs w stanie New Jersey 18 i 30 listopada 1960 roku. Płytę doskonale wyprodukował Creed Taylor [4].


Na fotografiach: japońskie wydanie „Out of the Cool” z serii „Masters Of Jazz – 20bit K2 HQ CD”
Muzyka na płycie jest niesamowicie wysokiej jakości z niezapomnianymi kompozycjami lidera: „La Nevada” i „Sunken Treasure”. Między nimi płyty wypełnia przepiękny standard „Where Flamingos Fly” (Elthea Peale, Harold Courlander, John Benson Brooks) i klasyki: „Bilbao Song” Kurta Weilla i Bertolta Brechta „Stratusphunk” George’a Russella. Brzmienie jest wyluzowane w chłodnym jazzowym klimacie West Coast zestawione z gorącym rytmicznym pulsem. Pojawiają się liryczne bądź wypełnione melancholią nastroje impresjonistyczne przechodzące we wręcz ekspresjonistyczne. Jeśli jeden album odwołuje się do stylu i etosu Impulsu! jest nim na pewno „Out of the Cool” i jest też godnym realizatorem spuścizny po „Miles Ahead”, „Porgy and Bess” i „Sketches of Spain” (ostatniego albumu wydanego na 4 miesiące przed nagraniami do „Out of the cool”).
Nagrania „Out of the Cool” bywają nieskazitelnie przedstawiane przez wersje analogowe… Właściwie pisanie w liczbie mnogiej jest mylące, bo te wersje, które bywają aktualnie w sprzedaży, obie wydane przez wytwórnię Impuls! i jedna spoza grupy The Verve Music Group, jednak się różnią:
- Wersja tłoczona w Quality Records Pressing (Salina, Kansas, USA), w ramach Acoustic Sounds Series.
- Wersja z serii Vital Vinyl, wytłoczona przez czeską firmę GZ Media.
- Wersja wydana przez włoską firmę Doxy – Goldenote, niefirmowana przez wytwórnię Impuls!
Ad 1 – Amerykański oddział wytwórni Impuls! wydał „Out of the Cool” (nr kat.- B0033211-01) 14 maja 2021 roku. Charakterystyczne dla tego wydania jest to, że powstało na bazie czysto analogowego masteringu z oryginalnych taśm wzorcowych. Zremasterowaną wersję przez Ryana Smitha (w Sterling Sound) wyprodukowano w USA przez Am-Par Record Corp. Acoustic Sounds Series, w ramach której sprzedaje tę wersję Impuls!, to reedycje audiofilskich płyt LP z jazzem i bluesem, produkowane pod nadzorem Chada Kassema z Analogue Productions. Płyty, nacięte z prędkością 33 ⅓ obr./min i wytłoczone na 180-gramowym winylu, zostały zapakowane w koperty typu gatefold zadrukowane przez Stoughton Printing Company.

Wydanie albumu „Out of the Cool” z serii Acoustic Sounds zebrało entuzjastyczne recenzje audiofilów, chwalone za wyjątkową jakość tłoczenia winylu (ciche brzmienie) oraz oszałamiająco szczegółowe, przestrzenne i dynamiczne brzmienie, które ożywia innowacyjne orkiestracje big-bandowe Gila Evansa, podkreślając złożoność faktur i wzajemne oddziaływanie, czyniąc z niego definitywną, obowiązkową wersję tego jazzowego arcydzieła. Recenzenci chwalili wciągającą scenę dźwiękową, głębię, klarowność, co pozwalało wykazać genialność aranżacji w utworach takich jak „La Nevada” i „Stratusphunk”. Szeroka scena dźwiękowa i wyraźna separacja muzyków są często chwalone, pozwalając słuchaczom docenić niuanse aranżacji Evansa i solówki takich muzyków jak Budd Johnson i Elvin Jones Jakość dźwięku w recenzjach określano jako doskonałą. z potężnym, mocnym basem, przejrzystością, oddającą instrumenty z ogromną głębią. Krytycy określili „Out of the Cool” jako arcydzieło orkiestracji jazzowej, dzięki któremu duży zespół brzmi spontanicznie i intymnie. Opakowanie to piękna, błyszcząca, rozkładana okładka w żywych kolorach, wierna duchowi oryginału.



Na fotografiach LP „Out Of The Cool” wydany przez : Impulse! (Acoustic Sounds Series),
z dołączoną płytą CD wyprodukowaną w Japonii w 1994 roku.
Konkretni krytycy napisali:
- „Brzmienie jest na przemian ciepłe, lekkie i nocne, zwłaszcza w ponad piętnastominutowym utworze otwierającym, który oddaje luźny klimat cool jazzu z Zachodniego Wybrzeża zestawiony z pulsującym, wręcz bulgoczącym, gorącym rytmem surowych ulic Las Vegas. Instrumenty dęte są długo wstrzymywane w miksie, a perkusja wybija się na pierwszy plan. Solo Crawforda – przesiąknięte funkowym bluesem – aż dymi. Kiedy puzony wracają, są powolne i jęczące, a piccolo wgryza się w pulsujący, oszczędny break. Wow.” [Thom Jurek, AllMusic]
- „Brzmienie tutaj, z fragmentem taśmy-matki Ryana K. Smitha, jest niesamowicie przejrzyste, przestrzenne i absolutnie ekscytujące (choć dźwięk w niczym nie przypomina grafiki na wewnętrznej rozkładanej okładce), a także nieco jaśniejsze i mniej bogate w średnie pasmo niż dawno niepublikowane wydanie Alto-Analogue Berniego Grundmana z 1997 roku. Oba są warte posiadania z różnych powodów brzmieniowych i jeśli masz czyste, oryginalne nagranie Rudy’ego Van Geldera (A-4), możesz pomyśleć, że jesteś gotowy, ale to nagranie jest mniej przestrzenne, nieco dynamicznie skompresowane, ma niższe obniżenie basu RVG i jest zdecydowanie mniej przejrzyste – nie żeby było złe, a niektórzy lubią bardziej „w twarz” ekscytujące. Ale to jest już tutaj! Nie przegap tego!” [Michael Fremer, Analog Planet]
- „Pięć kompozycji i ich aranżacje autorstwa Evansa są tak dopracowane, jak dobrze skrojony garnitur, i mają w sobie diabelski urok dziewczyny gangstera w klasycznym filmie noir”. [Robert Ham, Paste Magazine]
„Out of the Cool” to reedycja, którą „trzeba mieć”, dzięki której słuchacze mogą doświadczyć tego klasycznego albumu z niespotykaną dotąd wiernością brzmienia, dzięki czemu brzmi on lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
Ad 2 – W Europie longplay „Out Of The Cool” (nr kat. – 00602577464294) wytwórnia Impulse! wydała w 2019 roku w ramach serii Vital Vinyl. Tę wersję wyprodukowała czeska firma GZ Media. 180-gramowa płyta winylowa jest tłoczona jako nieprzezroczysta- Vital Vinyl Jazz. Jedną z zauważalnych różnic pomiędzy wersjami: amerykańską i czeską jest to, że Czesi płytę nie opakowali w okładkę typu Gatefold (rozkładaną).

Recenzje europejskiej reedycji „Out of the Cool” z roku 2019, są pozytywne- chwalą album podkreślając jego innowacyjne aranżacje, znakomitych solistów i dobrą jakość dźwięku, przy czym współczesne tłoczenia charakteryzują się doskonałym, cichym winylem. Album wyprodukowany przez GZ Media jest ceniony za dobrze uchwycone tekstury i zdolność do brzmienia przypominającego mały zespół pomimo tego, że słuchacz ma do czynienia z dużą orkiestrą jazzową.
Jakość reedycji tej reedycji może być akceptowalna z uwagi na zastosowanie grubego, cichego winylu 180-gram i udany mastering dźwięku, często porównywany do wyprodukowanego przez Quality Record Pressings for Acoustic Sounds (vide wyżej).
Niezależnie od tego, czy potencjalny kupujący jest audiofilem, czy entuzjastą jazzu, recenzje zdecydowanie sugerują, że edycje takie jak europejski Vital Vinyl czy reedycje Verve Acoustic Sounds zapewniają wyjątkowe wrażenia słuchowe, oddając przełomowe brzmienie i atmosferę albumu.
Ad 3 – „Out Of The Cool” wyprodukowany przez włoską wytwórnię Doxy / Goldnote, oddano do sprzedaży w 2012 (na czarnym winylu, o prędkości odtwarzania 45 obr./min). Nagrania zremasterowano i wytłoczono na płycie 180-gramowej.

To wydanie opiszę na podstawie recenzji Michaela Fremera, która ukazała się 30 czerwca 2013 roku w :
„Zeszłej zimy odwiedził mnie stary znajomy z branży audio, przynosząc prezent: nowe włoskie tłoczenie płyty 45 rpm Gila Evansa z mrocznym, ponurym i niezwykle zmysłowym nagraniem ‘Out of the Cool’ z 1960 roku, pierwotnie wydanym w 1961 roku przez nowo powstałą wytwórnię Impulse!, założoną przez producenta Creeda Taylora dla firmy macierzystej ABC-Paramount. Album nosił numer [katalogowy] Impulse! A-4 i był czwartym wydawnictwem wytwórni. To wznowienie w wytwórni DOXY zawiera cały album na jednej płycie 45 rpm. Biorąc pod uwagę, że pierwsza strona trwa prawie 21 minut, byłem zaskoczony, że udało im się ją zmieścić na jednej stronie. Druga strona, trwająca około 16 minut, jest nieco bardziej układna, z kluczowym słowem ‘nieco’. Wewnętrzna rozkładówka oryginału zawiera czarno-biały profil Evansa po lewej stronie oraz adnotację Toma Stewarta po prawej, a także rozkład instrumentów i informację o tym, kto na czym gra. Zawiera nawet informacje o mikrofonach użytych do każdego instrumentu. Nie jest to ‘minimalne nagłośnienie’, ale zapewnia bogactwo brzmienia i klarowność transjentów, a także dramatyczną obecność instrumentów. Chociaż układ większości instrumentów jest rozłożony na scenie w kształcie litery ‘U’, ostateczny miks nie jest ściśle zgodny z diagramem. Z pomarańczowo-czarnym grzbietem, błyszczącymi, rozkładanymi okładkami i logo z wykrzyknikiem, wytwórnia miała charakterystyczny wygląd. Na tę i wiele innych okazji Taylor nagrał płytę z wielkim Rudym Van Gelderem, który stworzył dla wytwórni brzmienie odmienne od słynnego, jaskiniowego, pogłosowego brzmienia Blue Note. Chociaż w tym czasie Van Gelder przeniósł się ze swojego studia w salonie w Hackensack do większego obiektu w Englewood Cliffs w stanie New Jersey, więc samo brzmienie Blue Note również nieco się różniło. Utwór otwierający album, piętnastominutowy wamp g-moll 7./G-dur zatytułowany ‘La Nevada’, to improwizowany utwór zbudowany na znanym już (przynajmniej fanom Evansa i Milesa Davisa) motywie przewodnim, który oczywiście przywodzi na myśl niektóre utwory z ‘Kind of Blue’ , a także, rzecz jasna, wcześniejsze współprace Evansa z Milesem. Album rozpoczyna się od fortepianu Evansa, skąpanego w polu pogłosowym. Na prawym kanale pojawia się shaker wraz z talerzem ride i werblem Elvina Jonesa. Na lewym kanale pojawia się gitara elektryczna Raya Crawforda o pustym korpusie, której brzmienie wielu będzie przypominać zespół ‘Bitches Brew’, który nie powstał aż do końca dekady. Właściwie cały album, w tym część partii trąbki Johna Colesa, zapowiada ‘Bitches Brew’, choć Evans używa tu instrumentów dętych, w tym tuby, puzonu basowego i puzonu, i opiera się na swoim charakterystycznym interfejsie instrumentów dętych drewnianych i blaszanych, aby wydobywać melodie. ‘Bitches Brew’ było o wiele bardziej rytmicznym i elektrycznym doświadczeniem. Wielokrotnie proszono mnie o stworzenie listy 10 lub 100 najlepszych płyt winylowych, a ta płyta znalazłaby się w ścisłej czołówce, zarówno ze względu na wpływ, jaki wywarła na jazz (i z pewnością na Henry’ego Manciniego), jak i na znakomitą produkcję, inżynierię dźwięku i wyjątkowe wykonanie. Improwizowane wykonania zachwycają za każdym razem, a dźwięk jest niezwykle przejrzysty, żywy i dynamiczny, choć scena dźwiękowa jest nienaturalnie szeroka, z większością instrumentów mocno przesuniętych w lewo i prawo. Nie przejmujcie się jednak drobiazgami, bo scena stereo nie zawsze jest zła i tutaj jest to coś więcej niż tylko przyjemność.
Okej? Mam oryginalną, pomarańczowo-czarną etykietę z pierwszego tłoczenia, czarno-czerwoną etykietę z drugiego tłoczenia, tłoczoną z tej samej taśmy głównej, i mam reedycję Alto Analogue z 1997 roku (Alto Analogue była niemiecką wytwórnią reedycji) zmasterowaną przez Berniego Grundmana z oryginalnej taśmy głównej. Mam faktyczne reedycję i tłoczenie testowe z 17 czerwca 1997 roku. Niedawno dostałem też podwójną reedycję Analogue Productions na 45 rpm. Mam więc mnóstwo ‘Out of the Cool’! A, i mam dwa oryginalne monofoniczne, które są prawdopodobnie bardziej spójne, ponieważ nie rozkładają instrumentów nienaturalnie ‘na lewo/prawo’, ale uwierz mi, stereo jest całkiem niezłe.
Więc mój przyjaciel podaje mi nową 45-tkę i puszcza ją na gramofonie. Na początku nie rozpoznałem, że to ‘Out of the Cool’. Fortepian był płaski i twardy. Shaker, tak starannie odłożony w przestrzeni, był szorstko prezentowany z przodu, przyklejony do prawego głośnika. Subtelny talerz perkusyjny i werbel, tak subtelnie wkomponowane w miks, teraz brzmiały ci absurdalnie w twarz. To było po prostu beznadziejne. Po około pięciu minutach zatrzymałem odtwarzanie i wyraziłem swoją opinię, że to bzdurne! Potem wyciągnąłem moje tłoczenia i powiedziałem mu, dlaczego tak myślę. ‘Sheepish’ nie oddaje tego, co musiał czuć po zagraniu różnych wersji, z których najlepsza była moim zdaniem Alto-Analogue z 1997 roku, ale wynikało to częściowo z jakości tłoczenia w porównaniu z dwoma oryginałami, które były nieco zaszumione i miały pewne zniekształcenia, które, jak sądzę, były częścią oryginalnego masteringu. To był problem z niektórymi wczesnymi Impulse’ami i wyjaśnia, dlaczego wiele reedycji Impulse! przebiło oryginał (sprawdźcie reedycję ‘Genius + Soul=Jazz’ Raya Charlesa, wydaną przez Analogue Productions, to dobry przykład). Nie trzeba dodawać, że nie opuścił dwóch tłoczeń DOXY nadzorowanych przez Goldnote. Co więc czytam w internecie na stronie znanego amerykańskiego magazynu audio? Pochlebną recenzję tego kawałka dźwiękowego gówna! Za dźwięk dostaje 4 na 5 gwiazdek! Recenzja twierdzi, że płyta została zmasterowana z ‘oryginalnych taśm’. I wiecie co? NIE MA ORYGINALNEJ TAŚMY! Spłonęła wiosną 2008 roku w pożarze Universal Studios wraz z tysiącami innych taśm-matek. Universal początkowo zaprzeczał, że cokolwiek ważnego zginęło, ale podobnie jak ta reedycja z ‘oryginalnej taśmy’, to była bzdura! Dość bzdur! Wyjaśnijmy sobie jedno. Możemy się nie zgadzać co do jakości reedycji. Niektórzy wolą oryginały, inni reedycje, ale dobrze wyprodukowane reedycje powinny przynajmniej brzmieć podobnie do oryginału. O to właśnie chodzi. W tym przypadku reedycja brzmi zupełnie inaczej niż oryginał. Tak bardzo się od siebie różni, że początkowo nie byłem pewien, czy to to samo nagranie. Jednak recenzja porównuje ją (bardziej) przychylnie do oryginału i do niedawnej reedycji 45 rpm double 180g wydanej przez Analogue Productions z taśmy drugiej generacji, która jest obecnie najlepszym dostępnym źródłem i do której to wydanie DOXY z pewnością nie miało dostępu. I nawet mając dostęp producenta reedycji do taśmy drugiej generacji przechowywanej w zakładzie UMG w Hanowerze w Niemczech, to, co zrobili z tą taśmą podczas masteringu DMM, było po prostu obrzydliwe. Ale moim zdaniem DOXY nie brzmi, jakby zostało zmasterowane z taśmy. Chciałbym zobaczyć zdjęcia z sesji masteringowej, jeśli takowe istnieją. A oto kolejna dziwna rzecz: wytwórnia DOXY istnieje już od kilku lat (nie mylić z wytwórnią Sonny’ego Rollinsa o tej samej nazwie!), a mimo to w tej recenzji twierdzi się, że włoska firma audio Goldenote ‘uruchomiła wytwórnię płytową DOXY, która będzie wydawać nową serię reedycji’. Kolejna bzdura! Ale nie tyle bzdur, co w recenzji, która twierdzi, że oryginał jest ‘bardzo dobry’ (tak myślisz?), wersja Analogue Productions ‘lżejsza i trochę cieplejsza’ (tak myślisz?) i że ten DOXY DMM, który wciska ponad 20-minutową stronę pierwszą na jedną stronę 45 rpm, jest ‘bardzo czysty… z bogatą, piękną barwą… i doskonałą dynamiką’. Kompletna bzdura. Nic w reedycji DOXY nie jest ‘bogate’. Barwa dźwięku nie jest ‘piękna’, cokolwiek to znaczy. A dynamika jest tak stłumiona, jak można by się spodziewać po ponad 20 minutach muzyki na 45 rpm na jednej stronie.
Oto, co musicie wiedzieć: przede wszystkim nie kupujcie tej katastrofy DOXY. Porównałem moje dwa oryginały i reedycję Alto-Analogue z 1997 roku z podwójnym 45-calowym krążkiem od Analogue Productions i oto konkret: Alto-Analogue (powodzenia w znalezieniu), zmasterowane z oryginalnej taśmy przez Berniego Grundmana, jest moim zdaniem lepsze od oryginału w całości. Umieszczona na czterech stronach o wadze 180 g, zmasterowana przez Kevina Graya i wytłoczona w RTI (QRP jeszcze nie istniało), reedycja Analogue Productions oferuje większą dynamikę niż Alto-Analogue, ale jest łagodniejsza, ma mniej obecności i naturalnych transjentów niż oryginał lub Alto-Analogue — co jest konsekwencją drugiej generacji źródła. Jeśli uda Ci się znaleźć czysty, cichy oryginał (prawdopodobnie nie znajdziesz cichego, chociaż czasami można znaleźć oryginały za ok. 35 dolarów na Ebayu i spodziewając się szumów i/lub zniekształceń), możesz zaryzykować i kupić jeden, ale dopóki nie porównasz reedycji Analogue Productions z oryginałem, nie dowiesz się, co zostało utracone na taśmie drugiej generacji. Mastering Kevina Graya jest jak zwykle znakomity, a błyszcząca, rozkładana okładka jest pięknie odtworzona, choć wewnętrzny portret Gila to okropny ‘szkic artysty’ oryginalnego zdjęcia, które, jak sądzę, nie było dostępne. Tak czy inaczej, egzemplarz tego arcydzieła powinien znaleźć się w każdej dobrej kolekcji płyt (chyba że nie lubisz jazzu), a biorąc pod uwagę ówczesne realia, ponad pięćdziesiąt lat po premierze i pięć lat po pożarze, najlepszą dostępną wersją jest ta wydana przez Analogue Productions. Jeśli kupisz wersję DOXY, która kosztuje około połowę tego, co AP, otrzymasz znacznie mniej niż połowę muzyki. (Oczywiście ocena dźwięku dotyczy reedycji Analogue Productions).”
Od momentu wyprodukowania pierwszej wersji cyfrowej „Out Of The Cool”, w 1986 roku, minęło 40 lat i w tym czasie powstało tylko 33 wersje tego arcydzieła na krążkach CD…
- Kalifornijskie Artisan Sound Recorders, przedsiębiorstwo zajmujące się nagrywaniem i masteringiem. założone w latach 60. przez Boba MacLeoda, pracując dla klientów takich jak Warner Bros. Threshold Records, MCA Records, Inc czy United Artists Records. miało możliwość wyprodukowania „Out Of The Cool”. Płytę wydała wytwórnia MCA w 1986 roku.

Reedycja albumu „Out of the Cool” z 1986 roku, wydana przez MCA/Impulse!, oferowała cyfrowo zremasterowane brzmienie, nadając klarowność i dynamikę temu przełomowemu arcydziełu jazzu orkiestrowego z 1960 roku, chwalonemu za kinowe brzmienie, bogate faktury i innowacyjne aranżacje. Album wykraczał poza nieskazitelny „luz”, oferując zwinniejsze, luźniejsze, tworząc unikalną, spontaniczną energię i bardziej awangardowe brzmienie z bogatą orkiestracją. Wznowienie MCA/Impulse! z 1986 roku zostało cyfrowo zremasterowane z oryginalnych taśm stereo, co poprawiło klarowność i separację, zapewniając nowoczesne wrażenia słuchowe.
Jako jeden z fundamentalnych albumów Impulse! (nagranych w 1960 roku), ta reedycja (jak i inne) przybliżyła przełomowe dzieło Gila Evansa nowemu pokoleniu słuchaczy. Album jest uważany za punkt odniesienia dla jazzu orkiestrowego, prezentując unikalną umiejętność Evansa łączenia złożonych harmonii z wyrazistymi rytmami. Wydanie MCA z 1986 roku uczyniło to ważne nagranie jazzowe przystępnym, zachowując jego przełomowe brzmienie dla fanów i budując na legendarnym statusie, który zapewniło mu pierwotne wydanie z 1961 roku.
- Jeną z wcześniejszych europejskich reedycji „Out Of The Cool”, często chwaloną, udostępniono w 1987 roku. Materiał muzyczny został cyfrowo zremasterowany z oryginalnych stereofonicznych taśm-matek. Płytę wyprodukowała firma Record Service GmbH, a wydała ją wytwórnia Impuls! (nr kat.- 254 615-2)

W recenzjach płyta „Out of the Cool”, wydana w Niemczech w 1987 roku, jest powszechnie chwalona za staranne przygotowanie CD do odtwarzania, co przejawia się bardzo dobrą jakością dźwięku: „odważnym”, „nowoczesnym” i „przestrzennym” brzmieniem, bogactwem faktury, dynamiczną interakcją. CD tylko nieznacznie odbiega brzmieniem od oryginału z 1961 roku, kiedy płyta została nagrana. Dźwięk jest opisywany jako przejrzysty, żywy i ciepły, z wyjątkową szczegółowością i szeroką sceną dźwiękową. Recenzje niemieckiej edycji CD podkreślają, że oddaje ona istotę oryginału, oferując doskonałe brzmienie jak na tamte czasy.
Znajomy audiofil, poszukujący najlepszych brzmieniowo edycji CD, stwierdził kilka lat wstecz ze zdziwieniem, że porównywane dwie wersje: digipack z 20-bitowym remasterem Ericka Labsona (Impulse! – IMPD-186, z roku 1996) i niemiecka wersja CD z 1987 roku, dały w wyniku kolosalną różnicę- 20-bitowy remaster był prawie nie do słuchania w bezpośrednim porównaniu. Zauważył również znacznie węższy (prawie monofoniczny) obraz stereo w remasterze w porównaniu ze stosunkowo szerokim miksem stereo oryginalnej wersji płytyowej. Ogólna jakość starszej wersji była o wiele lepsza. W istocie, niemiecka płyta CD „Out of the Cool” oferuje słuchaczom dobrze nagraną wersję niezastąpionego klasyka jazzu, chwalonego za kunszt i nieprzemijający wpływ na muzyków nie tylko jazzowych.
- Dystrybuowany przez ZYX Music, wydany przez CTI Records (nr kat.- PDCTI 1114-2) w roku 1993, album CD „Out of the Cool”, jest pozycją wyjątkową, bo jeśli rozszyfruje się nazwę firmy- CTI [5], która jest skrótem od Creed Taylor Inc. to okaże się, że przecież należała i była nadzorowana przez producenta jazzowego Creeda Taylora. Przypomnę, że to właśnie Creed Taylor był producentem płyty „Out of the Cool”.

Mimo że oryginał został wydany przez Impulse! to późniejsze reedycje mogły ukazywać się pod szyldem CTI/Universal, co wywołało pewne zamieszanie na rynku płytowym. Wyjaśnienia należy szukać w fakcie, że producentem oryginału „Out of the Cool” był Creed Taylor (patrz wyżej).
Album „Out of the Cool” wielokrotnie wznawiany (w tym wersje CTI/Universal z lat 90.), jest powszechnie uznawany (niezależnie od wersji płytowej) za album, prezentujący przełomowe orkiestracje Gila Evansa, łączące rozmach dużego zespołu ze spontanicznością małych zespołów. W najlepszym dziele Gila Evansa słuchacz znajdzie zachwycające solówki Budda Johnsona (saksofon tenorowy), Johnny’ego Colesa (trąbka), Raya Crawforda (gitara), Elvina Jonesa (perkusja) i Rona Cartera (bas), ale też utwory o śmiałych aranżacjach i mistrzowskich interakcjach, co umacnia jego status arcydzieła cool jazzu. Dźwięk jest opisywany przez krytyków jako zwinny, swobodny, z lekkim humorem i nastrojowy, a jednocześnie zachowujący wyrafinowany „luz”.
Recenzje tej reedycji najczęściej przyznają, że jakość dźwięku, dynamika, naturalność barw, przypomina pierwsze wydania analogowe wydane przez Impuls!
- Jedną z atrakcyjniejszych pozycji „Out Of The Cool”, w postaci CD, jest edycja japońska z serii „Masters Of Jazz – 20bitK2 HQ CD”. Ta edycja została wydana 30 listopada 1994 przez wytwórnię Impulse! (nr kat.- MVCZ-67). Okładka jest repliką okładki pierwszych egzemplarzy winylowych „Out Of The Cool”.

Album „Out of the Cool” w japońskim wydaniu HQCD podkreśla jego szczegółowe, dynamiczne brzmienie, choć recenzje HQCD z 1994 roku koncentrują się bardziej na samej muzyce niż na unikalnych walorach brzmieniowych tego konkretnego formatu, zwracając uwagę na świetne aranżacje, takie jak w „Stratusphunk” i „Bilbao Song”. Edycja ta jest ceniona za unikalne brzmienie, żywe barwy i głębię faktury, zmierzająca w kierunku spontanicznego brzmienia z „niezapomnianymi dźwiękami”. Jakość dźwięku wersji HQCD (1994) oceniana jest jako bardzo dobra. Recenzje wspominają o dobrym brzmieniu materiału, ale niektórzy audiofile sugerują, że wcześniejsze lub późniejsze edycje specjalne (np. winylowe) czasami oferują lepszą jakość. Wydanie HQCD z 1994 roku oferuje solidną, cyfrową wersję tego kultowego albumu, nawet jeśli puryści szukają konkretnych wydań winylowych, aby uzyskać najwyższą jakość brzmienia
Zasadniczo każda wersja „Out of the Cool”, w tym wersja HQCD z 1994 roku, oferuje fundamentalne doświadczenie jazzowe pełne misternego piękna i potężnego brzmienia, co czyni ją szczególnie polecaną entuzjastom jazzu.
- Hiszpańska firma Poll Winners Records, której niektóre wydawnictwa wykorzystują luki w europejskim prawie autorskim i w związku z tym mogą być uznane za „szare” pod względem legalności, wydała w 2012 roku CD „Out of the Cool” (nr kat.- 27290). Płytę wyprodukowała wytwórnia MPO Iberica. Tę reedycję określono jako wersję „Special Edition”, prawdopodobnie ze względu na umieszczenie na krążku pięciu bonusowych utworów. Cyfrowo zremasterowana i rozszerzona edycja tego albumu zawiera w całości klasyczny album Gila Evansa „Out of the Cool”, a także oryginalną wersję „La Nevada” z 1959 roku oraz wokalną aranżację Evansa utworu „Where Flamingos Fly” (śpiewanego przez Helen Merrill), które zostały dodane jako bonus. Dodatkowo płyta zawiera trzy utwory Gil Evans Orchestra z Johnnym Carisim jako solistą na trąbce, nagrane w tym samym okresie, co „Out of the Cool”.

Reedycja albumu „Out of the Cool” z 2012 roku, wydana przez Poll Winners Records (często łączona z albumem „Into the Hot”), zebrała pozytywne opinie. Krytycy w recenzjach raczej odnosili się do artyzmu orkiestry, podkreślając przełomowe orkiestrowe faktury Evansa, wybitnych solistów, takich jak Johnny Coles i Jimmy Knepper, oraz innowacyjne połączenie brzmienia dużego zespołu ze spontanicznością małego zespołu, niż do jakości technicznej ścieżek muzycznych zarejestrowanych na krążku CD.
Jakość wznowienia firmy Poll Winners zostały docenione za dobrą jakość dźwięku, żywą dynamikę oraz dodanie dodatkowych utworów, takich jak „Sister Sadie” i wczesne wersje „La Nevada”, co czyni tę edycję niezbędnym zakupem. W istocie reedycja Poll Winners z 2012 roku została uznana za fantastyczną okazję do posiadania ostatecznej wersji albumu, który pozostaje niezwykle wpływowym i nieskończenie satysfakcjonującym materiałem muzycznym, nawet dekady po jego pierwotnym wydaniu w 1960 roku.
- „Gil Evans – Out Of The Cool” (William Claxton Series), to współczesna reedycja klasycznego albumu jazzowego z 1959 roku, zawierająca oryginalne, przełomowe aranżacje Gila Evansa w albumach winylowych bądź cyfrowych, ozdobione zdjęciami legendarnego fotografa jazzowego Williama Claxtona [6] w luksusowych opakowaniach, wydawanych przez wytwórnię Jazz Images (nr kat.- 38038, z roku 2018). Edycja ta zawiera kultowe utwory z oryginalnego albumu, takie jak „La Nevada”, a także materiały bonusowe z tych samych sesji, czasem z innym składem, a także utwory bonusowe, takie jak oryginalny utwór „La Nevada” i ścieżka wokalna Helen Merrill „Where Flamingos Fly”…

Wydanie to upamiętnia oryginalny album „Out of the Cool”, arcydzieło jazzu w dużym składzie, a także oddaje hołd legendarnemu fotografowi jazzowemu Williamowi Claxtonowi, co czyni je cenionym przedmiotem dla kolekcjonerów. Prezentacja albumu w ramach serii „William Claxton Collection” wykorzystuje jego uderzające fotografie, w luksusowym opakowaniu, łącząc sztukę wizualną z nastrojem muzyki. Aranżacje są awangardowe i złożone, ale zachowują naturalne ciepło i swobodną atmosferę, unikając obojętności.
Jazz Images wydała tę wersję jako limitowane, 180-gramowe, audiofilskie LP z luksusowymi, rozkładanymi kopertami lub jako CD w digipaku.
[1] Direct Metal Mastering (DMM) to nazwa procesu stosowanego przy produkcji analogowych płyt drobnorowkowych. Technika DMM została opracowana jako doskonalsza alternatywa dla tradycyjnego procesu przygotowania matryc służących do tłoczenia płyt winylowych. W tej technologii odpowiednio przystosowana do tego celu głowica nacina rowek w płycie miedzianej. Ta miedziana płyta od razu spełnia rolę matki i służy do wytwarzania matryc produkcyjnych. Zastosowanie miedzi zamiast lakieru wymusza zmiany w konstrukcji głowicy nacinającej. W DMM stosuje się diamentowe igły.
[2] DOL to znak towarowy Vinylogy LLC. Vinylology LLC to Rosyjska firma założona w 2008 roku w Moskwie. W 2010 roku zawarła umowę dystrybucyjną z Music On Vinyl BV w Rosji. Firma jest właścicielem kilku nieoficjalnych i działających w szarej strefie wytwórni, w tym DOL, Doxy, Lilith i Vinyl Lovers. Niektóre z tych wytwórni wydają publikacje poza prawem autorskim, należące do domeny publicznej, podczas gdy inne wydają jedynie publikacje pirackie i podróbki. Firma wydaje również publikacje lokalnych rosyjskich artystów. Są one dystrybuowane głównie w Europie, ale także za pośrednictwem podmiotów zewnętrznych na całym świecie
[3] Technologia masteringu GAIN 2™ (System GAIN™) firmy Mobile Fidelity Sound Lab to opatentowana technologia masteringowa, która nadaje ciepło i atmosferę płytom kompaktowym i hybrydowym SACD. Składa się ona z szeregu kluczowych modyfikacji i komponentów opatentowanego przez Mobile Fidelity procesu masteringowego. Kluczowe osiągnięcia technologii GAIN 2™ to możliwość wydobycia pełnej informacji muzycznej poprzez ultrawysokowydajny system odtwarzania taśm analogowych oraz transparentne przechwytywanie i przechowywanie tych informacji za pomocą systemu nagrywania Direct Stream Digital
[4] Creed Taylor (13 maja 1929 – 22 sierpnia 2022) „… rozpoczął karierę jako producent jazzowy w latach 50., a w 1960 roku założył Impulse! wytwórnię, która stała się domem Johna Coltrane’a i innych gwiazd. Nie pozostał tam jednak długo, a większość najsłynniejszych płyt wytwórni powstała później.

Przeniósł się do innej wytwórni jazzowej, Verve. Pozostawił tam trwały ślad, produkując nagrania saksofonisty Stana Getza, które spopularyzowały bossa novę, w tym „Getz/Gilberto”, słynny album Getza z 1964 roku, oraz gitarzysty João Gilberto, na którym znalazł się utwór ’The Girl From Ipanema’ z żoną pana Gilberto, Astrud. Zarówno album, jak i singiel, będący przebojem, zdobyły nagrody Grammy. Pan Taylor pozostawił trwały ślad w Verve Records dzięki nagraniom saksofonisty Stana Getza, które spopularyzowały bossa novę, a w szczególności ‘Getz/Gilberto’. W 1967 roku pan Taylor pracował w A&M, gdzie założył kolejną wytwórnię, Creed Taylor Inc., lepiej znaną jako CTI. Trzy lata później stała się niezależną wytwórnią, która w ciągu następnej dekady zasłynęła stylowymi albumami George’a Bensona, Stanleya Turrentine’a, Grovera Washingtona Jr. i innych – a także niezwykłym dla jazzu sukcesem komercyjnym.
‘Pod wieloma względami brzmienie lat 70. zostało zdefiniowane przez CTI’ – powiedział muzyk i producent Leo Sidran, zapowiadając podcast z 2015 roku, w którym znalazł się wywiad z panem Taylorem.
Płyty, które pan Taylor wydawał w wytwórni, często kładły nacisk na rytm i przedkładały przystępność nad ezoteryczną eksplorację. Jak napisał J.D. Considine w ‘The New York Times’ w 2002 roku, kiedy niektóre z tych nagrań zostały ponownie wydane, pan Taylor ‘wierzył, że jazz, który zaczynał jako muzyka popularna, powinien utrzymać kontakt z szerszą publicznością’. Niektórzy puryści mogli się wtedy krzywić, ale efekt był niezaprzeczalny. ‘Prawdziwą miarą jego wpływu było to, że u szczytu lat 70., kiedy tak wiele stylów muzycznych walczyło o uwagę, więcej osób słuchało jazzu niż kiedykolwiek wcześniej’ – napisał w e-mailu historyk muzyki Ashley Kahn. ‘Dla większości CTI nie było postrzegane jako wytwórnia jazzowa; to było brzmienie, muzyczna tożsamość, jak Motown. Kupując album CTI, wiedziałeś, że będzie to najwyższa jakość pod każdym względem, z co najmniej dwoma lub trzema utworami, przy których będziesz się trzymał przez długi czas’. Impulse!, wciąż potęga jazzu, upamiętniło Taylora na Twitterze. ‘Był geniuszem, jeśli chodzi o odkrywanie nowej i wyjątkowej muzyki, która na zawsze zapadała w pamięć słuchaczom’– napisano we wpisie firmy.
Creed Bane Taylor V urodził się 13 maja 1929 roku w Lynchburgu w stanie Wirginia. Jego ojciec, jak opisała go Donna Taylor, był ‘dżentelmenem-farmerem’, a matka, Nina (Harrison) Taylor, była dyrektorką ds. kadr. Pan Taylor dorastał w Bedford w stanie Wirginia, w sielankowej okolicy znanej jako White Gate, na zachód od Roanoke, gdzie jego rodzina od pokoleń posiadała ziemię. Grał na trąbce w liceum, zainspirowany Harrym Jamesem. W wywiadzie dla JazzWax z 2008 roku powiedział, że otaczała go muzyka bluegrass i country, ale zdecydowanie wolał jazz. ‘To była fajna muzyka’ – powiedział. ‘Sprawiała, że czułeś się modny, a nie kiczowaty’. Zapisał się na Uniwersytet Duke’a, gdzie studiował psychologię, aż wojna koreańska przerwała jego naukę. Po odbyciu służby w piechocie morskiej ukończył psychologię w 1954 roku, ale szybko przeniósł się do Nowego Jorku, aby rozwijać swoje prawdziwe zainteresowanie – muzykę. Wcześniejsza, tygodniowa wizyta w mieście, jak powiedział w podcaście pana Sidrana, zaostrzyła jego apetyt. ‘Pięćdziesiąta Druga Ulica płonęła’ – powiedział. ‘Można było wejść do dowolnego małego klubu u stóp dowolnej kamienicy w tej okolicy i za darmo usłyszeć Basiego, Ellingtona, Getza, co tylko zechcesz. Nie mogłem się doczekać, żeby tam wrócić’. Pan Taylor pracował w Instytucie Badań Audio w Nowym Jorku w 2005 roku. Wraz z odrodzeniem się płyt winylowych w ostatnich latach, kolekcjonerzy cenią płyty, które nagrał dla swojej wytwórni CTI w latach 70. Można powiedzieć, że do zajęcia się produkcją zainspirował go ‘Jazz at the Philharmonic’, długoletni cykl koncertów i nagrań organizowany przez Normana Granza, którego później zastąpił w Verve: nie przypadło mu to do gustu.
‘Długie solówki basowe, solówki tenorowe, co tylko zechcesz’ – powiedział w podcaście. ‘Solówki perkusyjne, publiczność i całe to podekscytowanie – co dzieje się z muzyką w tym wszystkim? Jazz w Filharmonii’” [Neil Genzlinger dla ]
[5] CTI– (skrót od Creed Taylor Inc. ) jest amerykańską wytwórnią płytową należącą do i nadzorowaną przez producenta jazzowego Creeda Taylora. Taylor założył wytwórnię CTI w 1967 roku jako firmę zależną od A & M Records Herba Alperta. Trzy lata później Taylor ponownie uruchomił CTI jako niezależną wytwórnię. W 1978 roku wytwórnia ogłosiła upadłość; Jednakże, duża część jej katalogu pozostała w realizacji. Taylor i Vic Chirumbolo, wiceprezes i kierownik sprzedaży CTI, stworzyli nową umowę dystrybucyjną z Columbia Records, ale ta umowa była krótkotrwała i zakończyła się w 1980, kiedy Columbia zachowała prawa do biblioteki taśm głównych CTI tytułów wydanych pomiędzy 1970 i 1979. Następnie wytwórnia stała się niezależna raz jeszcze i kontynuowała działalność do 1984 roku, wydając nowe albumy takich artystów jak Jim Hall, Roland Hanna i gwiazdorski zespół studyjny Fuse One. Creed Taylor zrestrukturyzował CTI w 1989, po wygraniu długotrwałego procesu sądowego z Warner Brothers o kontrakt George’a Bensona. Creed Taylor wznowił współpracę z inżynierem dźwięku Rudym Van Gelderem i fotografem Pete’em Turnerem podczas nagrywania gwiazdorskiej sesji Rhythmstick w czerwcu 1989 (ambitny projekt wydany na winylu, CD, VHS i LaserDisc w 1990). Zaplanowano kilka innych wspólnych projektów CD/VHS/Laserdisc, przy czym dystrybucją CD początkowo zajmował się PolyGram, następnie Mesa/Bluemoon Recordings, Ltd. (1991-92), Independent National Distributors, Inc. 1993-94 i wreszcie Koch Records (1995-96). W 1993 David Bean został mianowany prezesem CTI Records and Video w Nowym Jorku. Niedługo potem dołączył do niego David Grossman jako wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu i razem zajęli się ostatnimi oryginalnymi wydaniami CTI. W 2002 roku CTI rozpoczęło sprzedaż płyt wyłącznie wysyłkową za pośrednictwem serwisu ctirecords.com i siostrzanej strony ctijazz.com. Strona internetowa zakończyła działalność w 2009 roku. Strona ta sprzedawała również produkcje Creeda Taylora z katalogów Bethlehem, ABC, Impulse, Verve i CTI. Strona internetowa jest ponownie aktywna (od września 2021 r.) i jest rozwijana w imieniu rodziny Taylorów.
[6] Williama Claxton (1927-2008), urodzony w Pasadenie w Kalifornii, jest najbardziej znanym fotografem z dziesiątek wspaniałych portretów postaci jazzu (zwłaszcza Cheta Bakera, któremu zrobił pierwsze profesjonalne portrety) i gwiazd Hollywood (takich jak jego przyjaciel Steve McQueen). Zdjęcia Claxtona zdobiły okładki niezliczonych płyt i ukazywały się w magazynach takich jak Life, Paris Match i Vogue. Claxton napisał 13 książek, zorganizował dziesiątki wystaw swoich fotografii na całym świecie i zdobył wiele nagród fotograficznych. Claxton był ceniony za swoje nastrojowe czarno-białe portrety czołowych jazzmanów, takich jak Duke Ellington, Charlie Parker, Count Basie, Art Pepper i Thelonious Monk. Jego zdjęcia muzyków przy pracy w USA w 1960 roku, zrobione podczas czteromiesięcznej podróży w towarzystwie muzykologa Joachima Ernsta Berendta zostały zebrane w książce Jazzlife.

Claxton zrobił słynne zdjęcie zamyślonego Cheta Bakera z twarzą odbitą na fortepianie. Jego portrety Bakera zostały zebrane w książce Young Chet, z notatką Claxtona, że fotografia to „jazz dla oka”. Fotografie Claxtona znalazły się na uderzających okładkach albumów Pacific Jazz Records, jak na przykład zdjęcie Bakera na morzu dmuchającego w trąbkę na wietrze na okładce albumu z 1956 roku, Chet Baker and Crew. Fotografowanie okładek LP było, jak napisał Claxton, „prostym i przyjemnym doświadczeniem” – i intymnym układem, który wolał od przepychanek z dyrektorami i stylistami, które towarzyszyły sesjom zdjęciowym okładek CD w późniejszych latach.
