Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział czterdziesty, część 2)

Jeden z pierwszych zespołów, który połączył psychodelię z hard rockiem- Iron Butterfly, osiągnął ogromny sukces i wyznaczył nową erę rocka dzięki albumowi „In-A-Gadda-Da-Vid” z 1968 roku. Tytułowy utwór znalazł się w Top 40 w wersji singlowej. Iron Butterfly stali się największym nowym zespołem rockowym końca lat 60. Zaczęli grać w najbardziej prestiżowych miejscach na psychodelicznej scenie muzycznej. Zespół co prawda nigdy nie odniósł kolejnego sukcesu na taką skalę, ale to wystarczyło, aby ugruntować swoją legendę, a ich mieszanka psychodelicznych muzycznych eksploracji i otwartych improwizacji z twardym, zniekształconym atakiem zapewniła im dużą i lojalną publiczność. [w oparciu o historię zespołu autorstwa  Marka Deminga]

 

 

Hard rock psychodeliczny w roku 1968, w postaci 17-minutowego „In-A-Gadda-Da-Vida” grupy Iron Butterfly, był entuzjastycznie przyjęty przez rzeszę fanów rocka. Ten epicki utwór ustalił normę, że bardziej rozbudowane kompozycje mogą stać się nadawanymi potencjalnymi przebojami na rynku radiowym, torując drogę innym progresywnym zespołom. Utwór skomponowany przez wokalistę, organistę i lidera zespołu Douga Ingle’a, który był (z perkusistą Ronem Bushym) założycielem pierwszej inkarnacji Iron Butterfly w 1966 roku. Szybko grupa przeniosła się do Los Angeles by tam grać na scenach klubowych i w trasach u boku The Doors i Jefferson Airplane. W pierwszym składzie grupy, który rozpadł się po nagraniu debiutanckiego albumu „Heavy” w 1968, grali również: Jerry Penrod (gitara basowa, śpiew), Darryl DeLoach (tamburyn, śpiew) i Danny Weis (gitara). Ich miejsce zajęli: Erik Brann (gitara, wokal wspierający) i Lee Dorman (gitara basowa, wokal wspierający). I właśnie ten nowy skład nagrał w tym samym roku 68. album „In-A-Gadda-Da-Vida” (dla Atco), który sprzedał się w czterech milionach egzemplarzy i spędził ponad rok w pierwszej dziesiątce listy najlepiej sprzedających się albumów.


Na fotografiach japońska reedycja w formacie SHM-CD z roku 2009 (ATCO Records – VICW-70002)

Utwory, które poprzedzają magnum opus albumu- przebojowy „In-A-Gadda-Da-Vida”, są co najwyżej dobrymi jego śladami. Można je traktować jako wstęp do… Te krótkie utwory, utrzymane w stylistyce acid-rocka, z jednej strony intrygują brzmieniem organów Hammonda, ale też rażą ich natrętną „bzyczącą” barwą. Wokal Douga Ingle’a ratuje utwory od pomijania ich (np. przeze mnie). Dopiero „Are You Happy?”, twardy rockowy utwór, który stylem wyraźnie zapowiadał clou płyty. Legenda mówi, że gdzieś nad ranem gdy kompletnie pijany autor- Doug Ingle odśpiewywał dopiero co napisaną piosenkę perkusiście, wychodziły z jego ust inne słowa niż wynikające z tytułu „In the Garden of Eden”. Przyjaciel organisty wpadł wtedy na pomysł zapisania tytułu fonetycznie. To długi utwór- 17. minutowy, co dla  niektórych słuchaczy to jak wieczność, a dla innych w tym tkwi właśnie widzieli sedno jego atrakcyjności, bo jest co prawda uosobieniem psychedelicznego nabuzowania, ale jakże logicznie skomponowanego. Tekst podany przez wokalistę pojawia się tylko na początku i na końcu utworu, natomiast całą pozostałą część zajmują improwizacje (?) organisty, perkusisty i gitarzysty. „In-A-Gadda-Da-Vida” rozpoczyna się organową introdukcją, po której pojawia się figura rytmiczna, która stanie się podstawą budowy pozostałych części kompozycji. Zaczynają- gitara i potężny głos wokalisty. Po tym wstępie rozpoczynają się kolejne z odcieniem orientalnym improwizacje- gitary i organów. Długie hipnotyczne sola instrumentów powoli się uspakajają i wtedy pozostajemy sam na sam z perkusistą wybijającym rytmy, których korzeni można szukać w tradycyjnej muzyce północnoamerykańskich indian. Ron Bushy w niecałe 3 minuty zagrał solo fascynujące, nagrane tak, że dźwięki przemieszczają się pomiędzy głośnikami (to czasy początków stereo i wynik doświadczania tego na co pozwalać może nowa technologia). Od dziewiątej minuty stopniowo powracają do gry organy, bas i gitara, a później muzyka intensywnieje aż do szybkiej agresji. Nagrań dokonano w Gold Star Studios Hollywood, CA i Ultra-Sonic Studios, Hempstead, Nowy Jork. Album znalazł się na 4. miejscu listy magazynu Billboard w pierwszym miesiącu od jego wydania. Dziś album ma status czterokrotnej platynowej płyty w Stanach Zjednoczonych, a na całym świecie rozszedł się w ilości 30 milionów kopii. Był to również najlepiej sprzedający się album wytwórni Atlantic Records do czasu wydania albumu Led Zeppelin IV.
Wydanie płyty „In-A-Gadda-Da-Vida” w formacie SHM-CD (Super High Material CD) w 2009 roku, dało audiofilom szansę na doświadczenie psychodelicznego klasyka w lepszej jakości dźwięku zachowując jednocześnie kultowe brzmienie gitary fuzz, organowe jam session i legendarny, 17-minutowy utwór tytułowy. Płyta była chwalona za surową energię, psychodeliczną głębię i protometalowe wpływy, mimo że niektórzy krytycy uznali jej psychodeliczny nadmiar za wręcz przestarzały. Dzięki temu album stał się definitywnym, choć kontrowersyjnym, albumem dla fanów acid rocka z lat 60. Format SHM-CD miał na celu zapewnienie czystszego, bardziej szczegółowego brzmienia, wydobywając niuanse przesterowanej gitary, ciężkiego basu, dudniących bębnów i organów. Utwór tytułowy: 17-minutowy epos pozostaje centralnym punktem albumu, maratonem psychodelicznego rocka z rozbudowanymi solówkami, fragmentem sola perkusji i riffem, który stał się legendą i wpłynął na wczesny heavy metal. Album zawiera również krótsze, przyjemne psychodeliczne utwory rockowe, które uzupełniają epicki album, oferując pełniejszy obraz brzmienia epoki, często porównywanego do wczesnego progresywnego rocka. Ostatecznie stwierdzono, że album może śmiało być uważany za kluczowy artefakt psychodelicznej muzyki końca lat 60., prezentujący innowacyjne brzmienia i wyjątkową energię.

Wydany w 2009 roku album „In-A-Gadda-Da-Vida” w formacie SHM-CD jest wysokiej jakości wydaniem wpływowego albumu, który dostarcza potężną dawkę psychodelicznego rocka lat 60., zdefiniowanego przez kultowy, rozległy utwór tytułowy i surowe, przesterowane brzmienie.

Na fotografii winylowe wydanie „In-A-Gadda-Da-Vida” z roku 2023 (ATCO– RCV1 33250),
z dołączoną płytą SHM-CD z roku 2009.

Recenzje winylowych reedycji albumu „In-A-Gadda-Da-Vida” z lat 2023/2024 podkreślają doskonałe, współczesne tłoczenia z lepszą jakością dźwięku (szeroka scena dźwiękowa, zrównoważona korekcja) w porównaniu z często słabo brzmiącymi oryginałami. Krytycy chwalą wciągającą, psychodeliczną muzyczną treść, ale jednocześnie przyznają, że album prezentuje w przesadny sposób klimat lat 60. Jednak fani kochają jego zdecydowanie ciężkie, psychodeliczne brzmienie, którego muzyczny wpływ jest niezaprzeczalny, zwłaszcza ikoniczne solo perkusyjne w utworze tytułowym. Wielu recenzentów chwali te współczesne reedycje za świetny dźwięk, szeroką scenę dźwiękową i zrównoważoną korekcję.


Znaczenie muzyczne albumu jest niezaprzeczalne- znany ze swojego wpływu na hard rock i metal. Płyta nadal sprzedaje się znakomicie, stanowiąc kamień milowy w historii rocka. Recenzje z lat 2023/2024 celebrują „In-A-Gadda-Da-Vida” jako ważny, choć momentami przerysowany, fragment historii rocka psychodelicznego, a współczesne wydania winylowe często zapewniają najlepsze wrażenia dźwiękowe dla tego ciężkiego, wpływowego albumu.

 

 

Debiutancki album Iron Butterfly z 1968 roku, „Heavy”, ugruntował charakterystyczne brzmienie zespołu, oparte na ciężkich, żmudnych riffach gitarowych i grzmiącej perkusji. Większość albumu nie była szczególnie dobrze napisana – riffy były utworami, a nie ich fundamentem – ale przytłaczająco głośny atak dźwiękowy zespołu momentami rekompensował słabości materiału [według recenzji Stephena Thomasa Erlewine’a].


 

Na fotografiach japońska edycja z 2006 roku (ATCO Records – VICW-60001)

Debiutancki album Iron Butterfly z 1968 roku, ponownie wydany na CD w Japonii około 2006 roku, to fundamentalny album psychodelicznego/proto-ciężkiego rocka, chwalony za zwięzłe utwory, mocną interakcję organów z gitarą i przełomowe brzmienie jak na tamte czasy, z hitami takimi jak „Iron Butterfly Theme”, choć bardziej przypomina „groovy psych-pop” niż współczesny metal, oferując historyczny kontekst dla późniejszej sławy zespołu, jaką był album „In-A-Gadda-Da-Vida”. Psychodeliczny rock z wpływami bluesa, popu i R&B, ciężkie organy i przesterowane gitary, zaskakująco krótkie utwory, charakteryzują tę płytę. To też płyta, która położyła podwaliny pod cięższe zespoły, prezentując ich wczesny styl przed epickimi improwizacjami. Można wyróżnić zupełnie dobre utwory, takie jak: „Iron Butterfly Theme”, „Unconscious Power”, „You Can’t Win”, „Stamped Ideas”, „Look for the Sun”.
Wydanie na CD w Japonii w 2006 roku, charakteryzuje się doskonałą jakością dźwięku i dodatkowymi utworami. Recenzje określają tę edycję jako „przyjemną”, „chwytliwą” i „łatwą w odbiorze”, zwracając uwagę na ich spójność i historyczny ciężar, pomimo pozornej lekkości w porównaniu z dzisiejszym stylem hard-rock’owym. To też świetne wprowadzenie, oddające esencję psychodelii lat 60., z doskonałą partią organów i chwytliwymi melodiami.
Podsumowując Heavy to historycznie znaczący, zwarty, psychodeliczny album, który zapowiadał cięższe brzmienia, ale pozostaje zakorzeniony w swojej epoce, co czyni go niezbędnym dla fanów psych-rocka.

 

 

Kolejne wydawnictwo- „Ball”, wykazały większą różnorodność muzyczną i też okrył się „złotem” milionowej sprzedaży, ale był też także początkiem końca zespołu. Braunn opuścił grupę i został zastąpiony przez gitarzystów Mike’a Pinera  i Larry’ego „Rhino” Reinhardta, ale te zmiany nie potrafiły zmienić sytuację schyłkową.


Na fotografiach japońska edycja z 2006 roku (ATCO Records – VICW-60003)

Na „Ball” grupa Iron Butterfly nie powtórzyła już części acid rockowych stylizacji z poprzednich płyt, nie ma też takich, które można by porównać z epickim „In-A-Gadda-Da-Vida”. Eksperymenty muzyczne ograniczono do krótszych, bardziej melodyjnych utworów, zachowując jednocześnie swój charakterystyczny, brutalnie głośne, brzmienie gitarowe. Dzięki płycie „Ball” Iron Butterfly po raz drugi z rzędu znalazł się w pierwszej piątce listy przebojów.
Fani zespołu Iron Butterfly i jednocześnie audiofile powinni zwrócić swoją uwagę na edycję japońską edycję z 2006 roku (Victor /  ATCO Records, o nr kat.- VICW-60003), atrakcyjnie wydaną w kartonowej kopercie wielkości płyty CD (rozkładanej), z paskiem obi i wkładką z notatkami głównie w języku japońskim.
Japońskie wydanie płyty „Ball”, będące częścią serii mini-LP, jest wysoko cenione przez krytyków za doskonałą jakość dźwięku, przewyższającą wcześniejsze edycje, oferując głębokie, odseparowane brzmienie, które dobrze oddaje kreatywny psychodeliczny rock. Recenzenci podkreślają muzyczne ambicje muzyków, ich zgranie w mocnych utworach takich jak „Soul Experience” i „Belda Beast” oraz zespół prezentujący większe muzyczne ambicje, elementy progresywne i wpływy soulu. Bardziej spójna i artystycznie rozwinięta płyta czyni ją pozycją obowiązkową dla fanów psych/prog rocka z końca lat 60.

 

 

Zanim rozpad zespołu stał się faktem Iron Buterfly w nowym składzie nagrał w 1970 roku dobrą płytę „Metamorphosis”, na której grupa kontynuowała swoje muzyczne poszukiwania, łagodząc nieco brzmienie i wprowadzając dużo większą klarowność gry. Ale tylko Doug Ingle był entuzjastycznie nastawiony do nowego kierunku muzycznego zespołu, a pozostali muzycy byli ostrożniejsi, twierdzili bowiem, że za bardzo oddalają się od charakterystycznego brzmienia Iron Butterfly. Na pewno na zmodyfikowany styl wpływ mieli dodatkowi muzycy: Mike Pinera (gitara, wokal prowadzący w „New Day”, „Best Years of Our Life”, „Stone Believer”, „Butterfly Bleu”), Larry „Rhino” Reinhardt (gitara), Richard Podolor (sitar, dwunastostrunowa gitara) i Bill Cooper (gitara dwunastostrunowa). Mimo że zespół w progresywnym stylu miesza różne style, dzięki Ingle’owi i Ronowi Bushy zachowuje najważniejsze aspekty swojego brzmienia, więc pomylić z innym zespołem ich nie można. Jest więc znany z poprzednich płyt, przyciężkawy Iron Butterfly w „New Day” czy w „Shady Lady”, jednak tylko obok ballad „Slower Than Guns”, „Soldier in Our Town”  czy nowatorsko potraktowany psychodeliczny, niespójny ale atrakcyjny „Butterfly Bleu”. Nawet dziś, po prawie 50. latach, dobrze słucha się metamorfozy Iron Butterfly. Niestety Iron Butterfly zakończył działalność w 1971 roku.


Na fotografiach japońska edycja w formacie SHM-CD z 2009 roku (ATCO Records – VICW-70005)

Bardzo dobrze wyprodukowaną edycją „Metamorphosis” na pewno jest japońskie wydanie w formacie SHM-CD (Victor / ATCO Records, o nr kat.- VICW-70005), umieszczone w rozkładanej, kartonowej kopercie typu „Mini LP” z dołączonym do zestawu paskiem obi.
Recenzje płyty „Metamorphosis” na płycie SHM-CD chwalą jako mocne, różnorodne rockowe dzieło, znaczący krok naprzód ku produkcji doskonalszej w porównaniu z poprzednimi dokonaniami zespołu, prezentujący więcej elementów blues-rockowych, proto-metalowych i progresywnych, podkreślonych takimi utworami jak epicki „Butterfly Bleu” i przebój „Easy Rider”. Format SHM-CD najczęściej chwalony jest za wyższą jakość dźwięku, ujawniający detale pomijane w standardowych wydawnictwach. Album jest postrzegany jako dojrzalszy w stosunku do ich wcześniejszego psychodelicznego brzmienia, łączącego hard rock, blues i progresywne tekstury z bardziej odważnymi aranżacjami i mocniejszym kunsztem muzycznym. Utwory: „Butterfly Bleu” (często nazywany arcydziełem, epickim utworem proto-metalowo-progowym z wczesnym wykorzystaniem talk-boxu), „Easy Rider”, „New Day” (mocny utwór otwierający) czy „Slower Than Guns” (poruszający komentarz społeczny) są atrakcjami płyty.
Jakość SHM-CD: Recenzenci na stronach takich jak eBay, Discogs i Progarchives.com szczególnie podkreślają, że japońska wersja SHM-CD oferuje zwiększoną szczegółowość i klarowność.
Ta płyta, uważana przez wielu fanów za najlepszą płytę Iron Butterfly, oferuje różnorodną i przyjemną w odbiorze muzykę, która dobrze znosi upływ czasu.

 

­

W ciągu ostatnich dwudziestu lat fani najczęściej słyszeli okropnie brzmiące wersje albumów zespołu Iron Butterfly. W lipcu 2025 roku powstały nowo zremasterowane nagrania zespołu Iron Butterfly, tak aby dostosować jakość dźwięku do współczesnych standardów. Włożono je do 7-płytowego boxu zawierającego wszystkie albumy i single tego legendarnego zespołu acid/progresywnego rocka. Ten zbiór płyt CD, który zatytułowano- „Unconscious Power: An Anthology 1967-1971”, wydał Esoteric Recordings. Nagrania powstały dla wytwórni Atlantic’s Atco w latach 1967-1971. Do tego zbioru dołączono ścieżki dźwiękowe dokonane w Fillmore East w Nowym Jorku w kwietniu 1968 roku.


Box „Unconscious Power: An Anthology 1967–1971” zawiera wszystkie albumy wydane przez Atco, wszystkie zremasterowane z oryginalnych taśm-matek, a także zawiera rzadkie monofoniczne miksy „Heavy” i „Live”, oba wcześniej niepublikowane na CD, wraz z dwoma dyskami nagrań z Fillmore East w Nowym Jorku z 26 i 27 kwietnia 1968 roku. Box zawiera również wszystkie amerykańskie single i edycje singli zespołu, które nie ukazały się na albumie. W pudełku znajduje się również plakat oraz 68-stronicowa, kolorowa książeczka z pełną listą utworów, pouczający esej Mike’a Mettlera z Soundbard.com, składy wszystkich istotnych wcieleń Iron Butterfly i zespołów prekursorskich, mnóstwo zdjęć zespołu, okładki płyt, plakaty i inne pamiątki.



Płyty „Unconscious Power” są dostępne w opakowaniach, które są w postaci mini-LP, przy czym „Ball” i „Metamorphosis” w rozkładanym formacie gatefold. Wszystkie płyty mieszczą się w twardym pudełku, tworząc przyjemnie solidne opakowanie. Zestaw zawiera 87 utworów, 25 bonusowych, z których 18 nie było wcześniej dostępnych na CD.


24-bitowy remastering Bena Wisemana zapewnia zestawowi najwyższą jakość dźwięku.. Bez wątpienia „Unconscious Power: An Anthology 1967-1971” to ostatnie słowo na temat świetlanego okresu Iron Butterfly w Atco Records i z pewnością zainteresuje wszystkich fanów rocka lat 60., rocka psychodelicznego i muzyki rockowej w ogóle.


Recenzenci muzycznych magazynów chwalą „Unconscious Power: An Anthology 1967-1971” za kompletny zbiór wczesnej twórczości Iron Butterfly, wyróżniający się wyjątkową jakością dźwięku, rzadkimi miksami mono, obszernymi notatkami i pięknym opakowaniem. Zestaw jest chwalony jako kompleksowe, wysokiej jakości wydawnictwo, które oddaje potężną energię koncertową i ewolucję studyjną zespołu na pierwszych kilku albumach i singlach. Recenzje konsekwentnie wspominają o „krystalicznie czystym i żywym” brzmieniu, a remastering z oryginalnych taśm zapewnia mocne, energetyczne brzmienie. Płyty CD z koncertami wyróżniają się, pokazując imponującą muzykalność zespołu, a wersje „Iron Butterfly Theme” i „Vida” są często uważane za lepsze od ich studyjnych odpowiedników.
Ten jeden z najpiękniejszych zestawów wytwórni Esoteric, podkreślający design i historyczne detale, to pozycja obowiązkowa dla fanów, którzy chcą doświadczyć ciężkiego psychodelicznego rocka i legendarnych improwizacji zespołu wykraczającej poza „In-A-Gadda-Da-Vida”.

 


Powrót do części pierwszej >> 
Przejdź do części trzeciej>>

Kolejne rozdziały: