Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział czterdziesty, część 3)
Obok Iron Butterlfy jednym z zespołów kojarzonych ze stylem psychodelicznym w czystej postaci była grupa Vanilla Fudge. Łącząc psychodelię z ciężkim rockowym brzmieniem, stworzyła „psychodeliczny rock symfoniczny” – eklektyczny nurt, który ostatecznie przekształcił się w heavy metal. Czwórka muzyków: wokalista/organista Mark Stein, basista/wokalista Tim Bogert, gitarzysta/wokalista Vince Martell i perkusista/wokalista Carmine Appice, nie nagrywała własnego materiału… Zespół zasłynął z dramatycznych, ciężkich, spowolnionych aranżacji współczesnych im utworów popowych, które rozwinął w dzieła o epickim rozmachu.
Temu kwartetowi poświęcam trzecią część rozdziału czterdziestego.

Na początku 1965 roku Vanilla Fudge inaczej się nazywała- „The Electric Pigeons”, później „The Pigeons”. Wtedy (w 1966 roku) grupa zrealizowała zestaw ośmiu nagrań demo (zostały wydane kilka lat później). The Pigeons zaczęli coraz mocniej komplikować aranżacje wykonywanych przez siebie coverowych piosenek. Stały się tak trudne, że… Do końca roku 66. kolejny perkusista- Joey Brennan, został zastąpiony przez bardziej zaawansowanego technicznie Carmine’a Appice’a. Na początku 1967 roku ich menadżer Philip Basile przekonał, a miał siłę przekonywania jako członek mafijnej rodziny Lucchese, producenta George’a „Shadow” Mortona z Atco Records aby zarejestrować ich występ na żywo. Na Mortonie ciężko brzmiący przebój The Supremes „You Keep Me Hangin 'On” zrobił duże wrażenie, więc szybko zapadła decyzja, że nagra tę piosenkę w wersji singlowej. Rezultaty zaowocowały umową z wytwórnią Atco, która zasugerowała rozważenie zmianę nazwy zespolu, a ze muzycy lubili lody o smaku „Vanilla Fudge”… „You Keep Me Hangin 'On” nie sprzedawało się tak dobrze, jak się spodziewali, co nie przeszkadzało by muzycy: Carmine Appice (perkusja, wokal), Tim Bogert (bas, wokal), Vince Martell (gitara, wokal) i Mark Stein (instrumenty klawiszowe, główny wokal), skoncentrowali stworzeniem materiału na debiutancki swój album. Koncerty, na których dopracowywali przyszły materiał muzyczny, stopniowo poszerzały grono fanów. I udało się- zespół zobaczył swoją płytę- „Vanilla Fudge”, na miejscu 6. listy najlepiej sprzedających się albumów magazynu Billboard we wrześniu 1967 roku. Jakie covery wybrano do płyty? „Ticket to Ride” i „Eleanor Rigby” spółki John Lennon-Paul McCartney, „People Get Ready” Curtisa Mayfielda, „Bang Bang” Sonny’ego Bono, „You Keep Me Hangin’ On” spółki Brian Holland-Lamont Dozier-Eddie Holland, „She’s Not There” Roda Argenta i „Take Me for a Little While” Trade’a Martina. Wszystkie utwory są podobnie zinstrumentowane- na pierwszym planie szerokimi plamami grają organy Hammonda zharmonizowane z wokalami i indywidualnymi i zespołowymi, natomiast sekcja gitara-bas-perkusja odmierza rytm raz przyśpieszając, a innym razem zwalniając tempo. Interpretacja każdej z piosenek działa na wyobraźnię słuchacza… Niczym narkotyk.
![]()
Jeśli chce się eksplorować najistotniejsze dzieła zespołu Vanilla Fudge to powinno się zwrócić uwagę na obszerny, 9-płytowy box set wydany przez Esoteric Recordings w październiku 2024 roku, zatytułowany „Where Is My Mind: The Atco Recordings 1967–1969” (nr kat.- ECLEC92882), który gromadzi, zremasterowane bezpośrednio z taśm głównych, wersje pięciu pierwszych albumów wydanych przez Atco, rzadkie single, odrzuty oraz pełny koncert sylwestrowy Fillmore West z lat 1968/69. Mastering przeprowadził Ben Wiseman w Broadlake Studios.

Dokładniej zawartość boxu to: albumy- „Vanilla Fudge”, „The Beat Goes On”, „Renaissance”, „Near The Beginning”, „Rock and Roll” (pierwsze dwa w mono i stereo) oraz single spoza albumu, B-strony singli, odrzuty z sesji oraz dwupłytowy koncert na żywo z Fillmore West. Zestaw zawiera również ilustrowaną książeczkę z nowym esejem zawierającym ekskluzywne wywiady z Markiem Steinem i Carmine’m Appice’m
Dla fanów, którzy przez lata podziwiali zespół Vanilla Fudge, wersja Mono debiutanckiej płyty z zestawu „Where is My Mind: The Atco Recordings 1967 – 1969″ (Esoteric Recordings. wydanie z 2024 roku) jest spełnieniem marzeń. Wersje mono i stereo oferują wyjątkowe wrażenia słuchowe, zwłaszcza biorąc pod uwagę dziwaczne techniki miksowania stereo z końca lat 60. Mono porywającej wersji „Ticket to Ride” The Beatles ma o wiele większą moc niż wersja Stereo. Ma to maksymalne ustawienie, podczas gdy podejście Stereo do tego utworu jest nieco cichsze. Wznoszące się, kościelne ujęcie „People Get Ready” Mayfielda daje kilka wspaniałych kazań, które kwartet przynosi na niedzielne nabożeństwa, podczas gdy wersja Mono jego fanfarowej reinterpretacji „Bang Bang (My Baby Shot Me Down)” Cher to ujęcie Steina na tworzenie ścieżki dźwiękowej do filmu z garażowym rockiem. To potężne brzmienie grupy, prezentowane w wersji mono jest nie do pomylenia w stereo…


Box „Where Is My Mind?: The Atco Recordings 1967-1969” zbiera wysokie oceny jako kompletna, niezbędna kolekcja dla fanów rocka, podkreślając przełomowe psychodeliczne/soul-rockowe brzmienie Vanilla Fudge oraz prezentując ich innowacyjne, często dziwaczne, aranżacje coverów, takich jak „You Keep Me Hanging On”. Vanilla Fudge powszechnie zdobyła uznanie za stworzenie nowego języka muzycznego w erze psychodelii, łączącego rock, soul, muzykę klasyczną i pop z dramatycznymi, wolnymi tempami, ciężkimi partiami organów i potężnym wokalem, co wpłynęło na wczesny hard rock i progresywny rock. Podczas gdy niektórzy uważają ich powolne, epickie covery za schematyczne, recenzenci wskazują na przebłyski geniuszu, w których muzycy Vanilla Fudge wykraczali poza swój styl, udowadniając, że potrafią przełamać własne schematy. Płyty zestawu są chwalone za doskonałą jakość dźwięku, zwłaszcza wersje mono, które często określane są jako posiadające większą „moc psychodeliczną”. Ta wysoka jakość dźwięku najpewniej wynika z doskonałego remasteringu.

Warto wyróżnić szóstą i siódmą płytę CD z boxu, które zawierają kompletny, niepublikowany dotąd koncert, który odbył się 31 grudnia 1968 roku w Fillmore West w San Francisco. W Sali koncertowej jest wręcz namacalna energia, gdy Vanilla Fudge z impetem prezentuje kolekcję swoich najlepszych coverów, wprowadza kilka nowych (Shotgun i Like A Rolling Stone) oraz ponad 22-minutową wersję utworu „Break Song”. Jak można sobie wyobrazić, wykonania zyskują podczas obecności publiczności, pojawia się także dodatkowa szczypta finezji, której brakuje w wersjach studyjnych.
Box trzeba uznać za niezbędny dla zagorzałych fanów i historyków muzyki rockowej, bo wydaje się kluczowym dokumentem zespołu, który pomógł ukształtować rock lat 60. i położył podwaliny pod cięższe gatunki rocka.
![]()
Vanilla Fudge był wzorcowym przykładem grupy reprezentującej nurt psychodelic-rock, który muzycznie replikował, wzmacniał lub wyświetlał, psychodeliczne doświadczenia wyniesione z zażycia środków halucynogennych (np. LSD). Nie był to nurt muzycznie jednolity, bo dla przykładu: The Beach Boys skłaniali się ku wyrafinowanemu pop-music, folkowo brzmieli The Byrds, bluegrass’owo The Grateful Dead, bluesowo lub soulowo zakorzenieni Big Brother and the Holding Company. Vanilla Fudge skłaniała się ku heavy-metalowi, ale inaczej podanemu- w mocno zwolnionym tempie. Debiut- „Vanilla Fudge”, wydany w 1967 roku, przedstawia materiał wykorzystujący współczesne im popowe piosenki w swoich bardzo oryginalnych aranżacjach- głośnych, ciężkich, rozciągniętych i jakby powykrzywianych przez mary senne.
Pierwsze edycje płytowe o tytule „Vanilla Fudge” pojawiły się w USA w lipcu 1967 roku za sprawą wydawnictwa ATCO. W Europie niewiele późnej, bo listopadzie 1967 roku, wydała wytwórnia Atlantic.

Na fotografii europejskie wydanie wytwórni Atlantic z roku 1973.
Recenzje debiutanckiego albumu Vanilla Fudge z 1967 roku, podkreślają jego wpływowy status. Album jest uważany za przełomowy przykład rocka psychodelicznego, charakteryzującego się ciężkimi, wolnymi aranżacjami popularnych utworów. Krytycy chwalą unikalny, spowolniony i ciężki psychodeliczny styl zespołu, szczególnie w przebojowym coverze „You Keep Me Hanging On”, zwracając uwagę na wybitne występy organisty Marka Steina, basisty Tima Bogerta i perkusisty Carmine’a Appice’a. Problemem dla słuchaczy stał się wybór wersji płytowych w formacie mono bądź stereo- miks mono jest często opisywany jako mocniejszy i lepiej zbalansowany niż wersja stereo, więc niektóre współczesne reedycje koncentrują się na tym rzadkim miksie dla audiofilów.
Przykładem reedycji winylowego albumu „Vanilla Fudge” w formacie monofonicznym jest wyprodukowana edycja na niebieskim winylu w 2025 roku przez wydawnictwo Sundazed Music. Winyl o wysokiej rozdzielczości, został wycięty z oryginalnych analogowych taśm Atco przez przez Kevina Graya w Cohearent Audio.

Na fotografii: LP wydany przez Sundazed Music (nr kat.- LP-5168),
z dołączoną płytą CD (nr kat.- ATCO Records – WPCR-27845)
W 2025 roku ukazały się dwie nowe edycje winylowe debiutanckiego albumu Vanilla Fudge, zatytułowanego po prostu „Vanilla Fudge”: niebieska, monofoniczna reedycja nakładem Sundazed Music oraz winylowa reedycja „Spirit of ’67” nakładem Purple Marble, będąca osobnym albumem zespołu. Wersja wytwórni Sundazed, wznowiona w czerwcu 2025 roku, to miks mono nagrany bezpośrednio z oryginalnych analogowych taśm magnetofonowych. Limitowana edycja „Spirit of ’67” ukazała się w kwietniu 2025 roku.


Recenzenci, jak i wielu fanów, chwalą oryginalny miks mono za jego surowe, „ciężkie” brzmienie. Muzyka charakteryzuje się dynamicznymi zmianami, przechodząc od łagodnych, spokojnych początków do mocnych, symfonicznych, rockowych fragmentów. Album jest uznawany za jeden z głównych źródeł inspiracji dla wczesnych zespołów heavy rockowych, takich jak Deep Purple i Led Zeppelin (do czego się muzycy tych zespołów przyznają). Jednak nagrania z płyty „Vanilla Fudge” to wyraźny produkt swoich czasów, więc niektórzy krytycy zwracają uwagę, że styl i aranżacje zespołu mogą wydawać się mocno związane z latami 60., co może nie przypaść do gustu wszystkim współczesnym słuchaczom. Recenzja z maja 2025 roku w serwisie Tinnitist skrytykowała album, za dodanie „śmieci”, takich jak „Do Ya Think I’m Sexy?” Roda Stewarta oraz coverów Backstreet Boys i 'N Sync. Pomimo krytyki zawartości, recenzja przyznaje, że album zachowuje charakterystyczne dla Vanilla Fudge „groove’y o smaku grzmotu melasy, klasyczne zagrywki i progresywne improwizacje”.
Pierwsze edycje cyfrowe płyty „Vanilla Fudge” ukazały się w 1988 roku i od tego czasu wyprodukowano 20 wersji tego tytułu. Atrakcyjnymi nagraniami na nośnikach CD są dwa wydania japońskie, oba wydane przez Atco Recors: o nr katalogowych (z roku 1998 roku) oraz WPCR-27845 (z roku 2013). Japońskie reedycje cyfrowe, zwłaszcza te wydane po roku 1998, pozwoliły dość wiernie przywrócić pionierskie brzmienie grupy Vanilla Fudge, które wpłynęło na wiele późniejszych zespołów art-rockowych, nawet jeśli materiał z następnych po debiucie płyt był postrzegany jako mniej spójny.
- Pierwsza z wersji- AMCY-2727, w formacie HDCD (High Definition Compatible Digital), została wydana w ramach serii „Atlantic Masterpiece / 50 lat Atlantic Records”. .



Do japońskiej wersji z 1998 roku, wyprodukowanej przez East West Japan Inc. (Tokio, Japonia), umieszczonej w luksusowej kartonowej okładce mini-LP, będącej repliką oryginalnego projektu okładki albumu, dołączono kartę informacyjną z tekstami piosenek, zawierającą tekst w języku angielskim i dalsze informacje w języku japońskim.
Recenzje reedycji HDCD albumu „Vanilla Fudge” chwalą lepszą klarowność i dynamikę dźwięku w porównaniu ze starszymi płytami CD, zwracając uwagę na zalety HDCD w postaci bogatszego brzmienia, dzięki czemu muzyka brzmi bardziej żywo..
Reedycje „Vanilla Fudge” w formacie HDCD z 1998 roku były rzeczywistym ulepszeniem brzmienia materiału muzycznego zgromadzonego na płycie, prezentując ich ciężkie, pełne duszy brzmienie z większą wiernością, jednocześnie odzwierciedlając złożoną twórczą podróż zespołu.
- W 2013 roku wyprodukowano w Japonii, zremasterowaną cyfrowo wersję mono/stereo (w mono cztery piosenki z dziesięciu: trzy części utworu „Illusions Of My Childhood” i „You Keep Me Hanging On”) z debiutanckiej płyty- „Vanilla Fudge” (ATCO Records – WPCR-27845), dostarczaną w standardowym pudełku z 12-stronicową książeczką i pasem Obi.


Recenzje zremasterowanych płyt Vanilla Fudge, zwłaszcza tych z opcjami mono/stereo z około 2013 roku (również odnoszących się do późniejszych reedycji, np. z boxu wydanego w roku 2024), podkreślają wyższość miksu mono nad miksem stereo. Wielu recenzentów preferuje miks mono ze względu na lepszy balans i zwiększoną dynamikę, dzięki czemu muzyka brzmi bardziej spójnie i wyraziście. Wersje stereo są często opisywane jako mające gorszą separację, bardziej zamulony dźwięk lub mniej żywe brzmienie w porównaniu z mono.
Późniejsze reedycje (takie jak boxu z 2025 roku) są chwalone za doskonały mastering z oryginalnych taśm, ujawniający muzyczne detale.
- Płyty mono i stereo „Vanilla Fudge” z boxu- „Where Is My Mind? (The Atco Recordings 1967-1969)”, zremasterowane przez Bena Wisemana w Broadlake Studios, zostały wydane 11 października 2024 roku przez Esoteric Recordings.

Debiutancki album grupy z boxu jawi się w rzadkim i unikalnym miksie mono, oferując zdecydowanie inne i mocniejsze wrażenia słuchowe niż bardziej popularne wydanie stereo. Pragnę zwrócić uwagę, że ta edycja jest pierwszą pełną wersją mono w formacie CD. Nowo zremasterowane z oryginalnych taśm-matek, wszystkie- 10 utworów z listy płyty „Vanilla Fudge”, są wyprodukowane w mono, w przeciwieństwie do wersji debiutanckiej płyty grupy Vanilla Fudge o nr katalogowym WPCR-27845 (opisanej wyżej) w której można wysłuchać tylko cztery utwory w tym formacie.
Recenzje podkreślają charakterystyczny styl Vanilli Fudge: spowolniony, ciężki, psychodeliczny styl rockowy, który w monofonicznych miksach brzmi wyraźniej, także w utworach bonusowych. Ta edycja jest chwalona za fantastyczne brzmienie oraz za dogłębne zanurzenie się w przełomowych, błyskotliwych interpretacjach hitów. Fani zespołu Vanilla Fudge przyznają, że wysoka jakość miksu mono oferuje świeższe wrażenia słuchowe niż to co prezentują poprzednie edycje tej płyty. Rzeczywiście naturalniejsze brzmienie zawiera format mono, bowiem wersja stereo w sztuczny sposób rozdziela dźwięki instrumentów na dwa kanały. Ale trzeba przyznać pewne plusy miksowi stereo- otóż prezentacja w tym systemie jest szalenie ciepła, podkreślająca wokalną stronę nagrań, z preferowanymi organami Hammonda B3 (plus dla tych słuchaczy, którzy uwielbiają ich brzmienie).
![]()
W następnym- 1968 roku, Vanilla Fudge wydała dwie długogrające płyty- „The Beat Goes On” i „Renaissance”. Ta pierwsza to kolaż dźwiękowy, jakiś zlepek mało poważnych fragmentów coverów, głosy polityków, jakieś komentarze… Muzycy Vanilla Fudge żeby się wytłumaczyć z tego kitschu ogłosili, że producent George „Shadow” Morton stworzył swój własny album koncepcyjny bez znaczącego wkładu z ich strony. A więc, czy ten bezsensowny produkt należałoby włączać do katalogu płytowego grupy? Może zapomnijmy o nim!
Żeby być w zgodzie z historią zespołu Vanilla Fudge- omówię krótko dwie wersje „The Beat Goes On” (nagranego w Atlantic Recording Studios w Nowym Jorku i pierwotnie wydanego w lutym 1968 roku), spośród sześciu cyfrowych edycji:
- Album „The Beat Goes On”, wydany w 1998 roku przez Sundazed Music, został zmiksowany i zmasterowany przez Boba Irwina w Sundazed Studios. Z powodu utraty oryginalnych taśm-matek, trzy utwory zostały skopiowane z płyt archiwalnych. Wydano w białym, ozdobnym pudełku z 8-stronicową książeczką.

Reedycja płyty z 1998 roku, wydana przez Sundazed Music, spotkała się z mieszanymi recenzjami; prezentowała znany z eksperymentów album, ale niektórzy uznali jego brzmienie za stłumione w porównaniu z późniejszymi reedycjami. Opinie na temat walorów artystycznych albumu pozostały podzielone – jedni nazywali go genialnym, a inni „śmieciem”. Wersja Sundazed Music zawiera cenne single z utworami z albumu, co zwiększa jej atrakcyjność dla kolekcjonerów. Eksperymentalny charakter: Album „The Beat Goes On” był postrzegany jako kontrowersyjny, eksperymentalny album, zawierający sample z przemówień politycznych i fragmenty muzyczne zamiast tradycyjnych piosenek. Producent George „Shadow” Morton wywarł duży wpływ na ten dziwny „kolaż”, stanowiący odejście od wcześniejszej twórczości Fudge i prekursora muzyki ambient..
Płyta CD z 1998 roku była standardową reedycją z dodatkowymi utworami, ale jej jakość dźwięku ustępowała późniejszym remasterom; jednak jej główną atrakcją było zapewnienie dostępu fanom do tego wymagającego albumu, którym podobał się oryginalny, dziwny miks.
- Album „The Beat Goes On”, wyjęty z boxu „Where Is My Mind?: The Atco Recordings 1967-1969”, w formatach mono i stereo, został udostępniony do sprzedaży w 2024 roku.

Abum „The Beat Goes On”, zapowiadany jako historia muzyki popularnej na przestrzeni trzech stuleci, zawiera przekombinowane kompozycje Mozarta i Beethovena, głosy Winstona Churchilla i Harry’ego Trumana, a także utwory Cole’a Portera, Liebera i Stollera oraz Sonny’ego Bono. Niektóre utwory są ledwo słyszalne, inne pomysłowe, a jeszcze inne stanowią idealną esencję psychodelicznych czasów. Całość spajają wariacje na temat „ The Beat Goes On” . Ironią jest dla mnie to, że pomimo trudności w odbiorze, jakie niesie ze sobą ten album, pokazuje on, jak utalentowanym zespołem muzyków i wokalistów była Vanilla Fudge.
Zremasterowane wersje z boxu, z oryginalnych taśm-matek, odsłaniają barokowe podteksty kompozycji, ciekawe (jednak!) harmonie, niskie organowe riffy, które sprawiają, że muzyka kwartetu jest niepowtarzalna. Równowaga między nieregularnymi tempami i liniami melodycznymi jest przedstawiona bardzo wyraziście. Znacznie ulepszona została również potężna, perkusja Carmine’a Appice’a.
Muszę przyznać, że nowy master sprzyja słuchaczom- tworzy materiał muzyczny jako bardziej wyróżniający te lepsze strony kompozycji, choćby ciekawe harmonie. W każdym razie dużo łatwiej mi było przebrnąć przez całość muzyczną, która w tej wersji zajmuje czterdzieści-parę minut.
![]()
Trzeci album „Renaissance” (nagrany w Ultra-Sonic Recording Studios ), wydany w parę miesięcy później niż „The Beat Goes On”, będzie ostatnim efektem współpracy Mortona z zespołem. Ten album z kolei obnaża zespół jako nie mającego szczególnego talentu kompozytorskiego. Na siedem utworów pięć jest autorstwa muzyków zespołu Vanilla Fudge, ale żaden nie miał takiego potencjału żeby mógł być tzw „lokomotywą” albumu, więc ratowano się znakomitymi kompozycjami znanych autorów Essry Mohawka („The Spell That Comes After” ) czy Donovana („Season of the Witch”). Z perspektywy paru dekad należy być zdziwionym, że wtedy- w 1968 roku, okropnie pretensjonalny „The Beat Goes On” wspiął się na 17 miejsce najlepiej sprzedających się albumów magazynu Billboard, a o wiele lepszy (choć do jakości debiutanckiej płyty daleko mu) „Renaissance” zajął pozycję 20. tego samego rankingu.
Mimo różnie ocenianego materiału na „Renaissance” jest on jednak uważany za klasyczny album, punkt kulminacyjny wczesnej kariery Vanilla Fudge i ważny krążek dla fanów ciężkiej psychodelicznej muzyki końca lat 60.. Coraz większa pewność siebie znajduje wreszcie odzwierciedlenie w ich własnym pisaniu piosenek, gdzie każdy członek zespołu wnosi swój wkład, samodzielnie lub w duecie z kolegą z zespołu. Jednym z licznych utworów bonusowych jest studyjna wersja utworu, który stał się jednym z ich koncertowych gigantów- „Break Song”. To kompozycja zespołowa, bluesowo-jamowy utwór, który trwa dwadzieścia minut, dając każdemu instrumentaliście popisowy moment.
Jeśli przyjrzeć się jakości technicznej nagrań płytowych to warto do porównania wziąć pod uwagę dwa wydania:
- „Renaissance”, wydany w 1991 roku przez Repertoire Records (nr kat.- RR 4126-WZ), zapakowany został w standardowe pudełko z białą tacką (typowe dla wytwórni Repertoire), z 8-stronicową książeczką z listą utworów i fotografiami.

Chociaż płyta z 1991 roku jest tylko reedycją oryginalnego albumu z 1968 roku, recenzje koncentrują się na nieprzemijającej jakości samej muzyki na niej zgromadzonej. Album „Renaissance” wyprodukowany przez Repertoire Records, jest przez fanów z reguły chwalony jako mocny, dojrzały album, prezentujący charakterystyczne połączenie rocka psychodelicznego, ciężkich organów, mocnego wokalu i elementów protometalu. Krytycy wyróżniają takie utwory jak „Season of the Witch”, „The Sky Cried When I Was A Boy” i „Faceless People”, choć niektórzy ganią bezcelowe improwizowanie. Jednak recenzje często wspominają o „Renaissance” jako o kroku naprzód, prezentującym coraz częściej oryginalny materiał, rozwijając umiejętności kompozytorskie zespołu wykraczające poza ich słynne covery. Brzmienie zespołu w tej edycji płytowej jest opisywane jako gęste, często zaczyna się cicho, a następnie eksploduje ciężkimi, psychodelicznymi fragmentami, tworząc mocny, a czasem niepokojący nastrój.
Niektórzy recenzenci zwrócili uwagę na ujawniające się napięcia w zespole, ponieważ członkowie nagrywają osobno, choć wielu uważa, że nadal jest to mocne, spójne dzieło.
- „Renaissance” z zestawu „Where Is My Mind?: The Atco Recordings 1967-1969”, udostępniono 11 października 2024 roku dzięki Esoteric Recordings.

Album „Renaissance”, wydany w zestawie „Where Is My Mind? (The Atco Recordings 1967-1969)”, jest uważany za przełomowe wydawnictwo prezentujące psychodeliczny i hard-rockowy rozwój zespołu, z epickimi coverami, takimi jak „Some Velvet Morning”, orkiestrowymi aranżacjami i wyróżniającymi się utworami, takimi jak „Break Song”. Zadziwia krytyków swoją głębią, wykraczającą poza wcześniejsze, niekiedy schematyczne, przeboje, co stanowi punkt kulminacyjny innowacyjnego podejścia zespołu przed późniejszymi albumami. Album „Renaissance” w edycji z 2024 roku pokazuje bardziej wyraźnie wyjątkową umiejętność muzyków do przekształcania piosenek pop w monumentalne rockowe eposy, bogatsze brzmieniowo o naturalniejszej barwie. Wysokie tony są zaokrąglone, w żadnym razie nie próbujące być krzykliwymi. Separacja instrumentów jest dużo znaczniejsza niż w wersji Repertoire Records (choć jakościowo naprawdę zupełnie dobrej)
Podsumowując: po zremasterowanej płycie CD z 2024 roku, spodziewać się można mocnych pochwał za dynamikę i klarowność nagrań, często przyćmiewające wcześniejsze edycje, choć sama muzyka pozostaje kwestią subiektywnego odbioru.
![]()
Czwarty z pięciu katalogowych albumów „Near The Beginning” zespołu Vanilla Fudge, nagranych w latach 1967-1969, jasno pokazał co sprawiało, że byli wyjątkowym zespołem na światowej scenie rockowej. Co ich wyróżniało? Przed wszystkim sposób, w jaki traktowali materiał muzyczny innych artystów. „Near The Beginning” z perspektywy czasu zauważa się, że dynamika zespołu, która osiągnęła apogeum na „Renaissance”, została wyraźnie stłumiona, stawiając zespół w pozycji ofiary własnych pomyłek. Z jednej strony „Near The Beginning” ukazuje rozwijające się dążenie zespołu do cięższego i bardziej hard-rock’owego nurtu. Jednak bez producenta, bowiem muzycy Vanilla Fudge postanowili samodzielnie wyprodukować czwarty album, który interweniowałby w momentach rozprężenia zespołu album „Near The Beginning” okazał się interesującym, ale bardzo chaotycznym zbiorem utworów.
Płytę rozpoczyna „Shotgun”, przebój z 1965 roku, który nie pozwala określić konkretnego stylu muzycznego. Następny utwór to „Some Velvet Morning”, który pozwolił Nancy Sinatra i Lee Hazlewoodowi sięgnąć po Top 30. Po 7,5-minutowym popowym hicie Hazlewooda i Sinatry, następuje oryginalny utwór Appice’a „Where Is Happiness”, pełny psychodelicznego, awangardowego szaleństwa. Druga strona albumu to kolejny zaskakujący utwór zespołu. W całości składa się z nagrania koncertowego „Break Song”, które zostało wykonane w Shrine Auditorium w Los Angeles.
- Album „Near The Beginning”, wydany przez Sundazed Music w 1998 roku, został masteringowany w Sundazed Studios w Coxsackie w stanie Nowy Jork.

Album „Near the Beginning” z 1998 roku zbiera mieszane recenzje, postrzegane jako album przejściowy, na którym początkowa psychodeliczna magia zespołu zanikła, stając się bardziej schematycznym, ale wciąż prezentującym wysoki poziom muzyczny. Podczas gdy niektórzy krytycy uważają ten album za niezbędny ze względu na pełne soulu, mocne momenty, takie jak „The Windmills of Your Mind”, inni uważają go za nierówny. Recenzenci zauważają podział na mocne, soulowe utwory i bezcelowe improwizacje. Ponad 20-minutowy jam na żywo- „Break Song”, wywołuje skrajne emocje – niektórzy uważają go za nudny i egocentryczny, podczas gdy inni doceniają instrumentalne eksploracje.
Płyta jest polecana oddanym fanom, którzy chcą obserwować ewolucję zespołu i słyszeć potężne, indywidualne występy.
- Nowy mastering albumu „Near The Beginning”, wyjętego z boxu „Where Is My Mind?: The Atco Recordings 1967-1969” w 2024 roku, zmienia pogląd na to dzieło:

Album jest częścią obszernego, 9-płytowego zestawu, chwalonego za dopracowanie, nowe remastery i materiały bonusowe, a więc łatwo wersję z 2024 roku, chwalić za bardziej uwydatnioną surową energię i głębokie brzmienie, zwłaszcza w porównaniu z poprzednimi wydaniami tego materiału muzycznego. Podkreślić też należy zauważalną ewolucję zespołu w kierunku hard rocka: „Near the Beginning” to znaczący krok w kierunku cięższych brzmień, prezentującymi ich potężny kunszt muzyczny, odchodzący od czysto psychodelicznych eksperymentów z debiutu. Nowo zmasterowany, koncertowy utwór „Break Song”, pozwala głąbiej sięgnąć po szczegóły demonstrowanych umiejętności improwizacyjnych muzyków Vanilli Fudge. Recenzenci konsekwentnie chwalą talent zespołu, zwłaszcza grę na perkusji Carmine’a Appice’a i grę na organach Marka Steina, które napędzają utwory zgromadzone na płycie „Near The Beginning”.
Według wielu recenzentów, remaster z oryginalnych taśm w zestawie zapewnia doskonały dźwięk, co tym łatwiej docenić bardziej intensywny, spójny i wpływowy kierunek hard rockowy w materiale muzycznym „Near The Beginning”.
![]()
Grupa Vanilla Fudge postanowiła zmienić styl- na bliższe rock’n’rollowi, zatrudniając pierwszego producenta Aerosmith i ostatniego Velvet Underground, Adriana Barbera, który zastąpił Shadowa Mortona. Powstała muzyka do płyty „Rock & Roll”. Nagrań dokonano w Atlantic Recording Studios w Nowym Jorku (USA. Płytę w formacie CD po raz pierwszy wydano w 1991 roku. „Rock & Roll” ukazuje zespół w momencie jego rozpadu…
- „Rock & Roll”, wydany w 1991 roku przez Repertoire Records, został opart o licencję daną przez EastWest Records GmbH.

Album „Rock & Roll”, jest często postrzegany jako kontrowersyjny, ale istotny element dorobku zespołu Vanilla Fudge, prezentujący twardsze, bardziej bezpośrednie brzmienie rockowe, połączone z charakterystycznymi dla nich psychodelicznymi organami i soulowymi harmoniami, choć naznaczone wewnętrznymi tarciami w zespole, prowadzącymi do chaotycznych nagrań, z takimi perełkami jak epicki „The Windmills of Your Mind” i utwory takie jak „Need Love”. Choć niektórzy recenzenci uważają go za mniej spójny niż wcześniejsze dzieła, inni chwalą jego proto-progresywne elementy i mocne wykonania. Z notatek na okładce wynika, że zespół się rozpadał, a jego członkowie często nagrywali osobno, co wpływało na obniżenie ogólnej spójności artystycznej nagrań. Oczywiście są też utwory bardzo dobre: „The Windmills of Your Mind” (wolny, psychodeliczny epos), „Need Love”, „Lord in the Country” i „Church Bells of St. Martin”, które są często wymieniane jako mocne przykłady talentu muzyków grupy Vaniilla Fudge.
Odbiór krytyczny był różny, ale częściej pozytywny: mimo że niektórzy krytycy uważają go za nierówny ze względu na brak jedności w zespole, wielu nadal uważa go za mocny, niezbędny album, szczególnie dla fanów brzmienia zespołu i wczesnego rocka progresywnego.
- „Rock & Roll”, z obszernego zestawu „Where Is My Mind?: The Atco Recordings 1967-1969”, który został oddany do sprzedaży w 2024 roku, został uznany za definitywne opracowanie nagrań Vanilli Fudge z 1969 roku.

Recenzje albumu „Rock & Roll”, z 2024 roku, najczęściej koncentrują się na jego uwzględnieniu w obszernym zestawie „Where Is My Mind? The Atco Recordings”, chwaląc połączenie soulowych coverów i hard rocka, unikalną interakcję organów z gitarą oraz wpływowe, choć czasem pomijane, odejście w stronę cięższych brzmień. Niektórzy uważają go za mocny, skupiony finał, podczas gdy inni uważają, że jego produkcja, nacechowana latami 80., jest nieco jałowa w porównaniu z ich psychodelicznym szczytem. Niedawne dyskusje, szczególnie te dotyczące zestawu pudełkowego „Where Is My Mind?”, przyniosły ponowne zainteresowanie tym tytułem: fani odkrywają lub na nowo oceniają „Rock & Roll” obok ich wcześniejszej twórczości.
Zremasterowany „Rock & Roll”, z taśm wzorcowych The Atco Recordings, jest generalnie postrzegany pozytywnie jako mocny, skoncentrowany projekt, który zmierza w stronę brzmień rocka przyszłości, a jego ostrzejszy charakter jest dla wielu atutem. Niektórzy recenzenci uważają, że czas obszedł się z albumem zupełnie dobrze, jak ich wcześniejsze dzieła, na co zapewne ma wpływ świetny remaster nagrań z listy płyty „Rock & Roll”.
![]()
Po wydaniu ostatniego albumu, zatytułowanego „Rock & Roll”, zespół Vanilla Fudge zagrał kilka pożegnalnych koncertów w USA i rozwiązał się na początku 1970 roku. Bogert i Appice najpierw utworzyli hardrockowy zespół Cactus, a później dołączyli do Jeffa Becka w nazwanym trio Beck, Bogert & Appice. Appice został aktywnym muzykiem sesyjnym i koncertowym, współpracując z różnymi artystami rockowymi i hardrockowymi. Po roku 1984. Vanilla Fudge reaktywowała się wielokrotnie w różnych składach…
