Najsłynniejsze sale koncertowe, które bywają studiami nagrań
i najsłynniejsze studia, które publiczności nie wpuszczają.
(część piąta)

Polskie sale koncertowe prezentują się na tle światowych dobrze…

  • [1]    Studio Koncertowe Polskiego Radia
  • [2]    Sala NOSPR
  • [3]    Europejskie Centrum Muzyki w Lusławicach
  • [4]    Studio Eksperymentalne Polskiego Radia
  • [5]    Studio Polskiego Radia Gdańsk
  • [6]    Custom34, Gdańsk
  • [7]    Filharmonia Gorzowska
  • [8]    Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie
  • [9]    Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu
  • [10]  Sala Koncertowa Radia Wrocław
  • [11]  Sale Koncertowe Akademii Muzycznej w Katowicach
  • [12]  Tall Pine Records Kolbudy (Gdańsk)
  • [13]  Studio Monochrom (Gniewoszów)
  • [14]  RecPublica Studios
  • [15]  Wisła DR Studio
  • [16]  Sala koncertowa Filharmonii Śląskiej w Katowicach
  • [17]  Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie
  • [18]  Free Fly Music (Poznań)

 


[1] -> Jeśli oceniać sale koncertowe po ilości nagrań w nich zrealizowanych to na szczycie listy musiałoby się znaleźć Studio Koncertowe Polskiego Radia [21] (S1) im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie, znajdujące się przy ulicy ul. Modzelewskiego. W tym studio występowali m. in.: Misha Maisky, Kronos Quartet, Sinfonia Varsovia, Krzysztof Penderecki, Jerzy Maksymiuk, Jerzy Semkow, oraz zespoły radiowe: Polska Orkiestra Radiowa p/d Wojciecha Rajskiego i Łukasza Borowicza, Orkiestra Kameralna Polskiego Radia „Amadeus” p/d Agnieszki Duczmal, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia p/d Antoniego Wita i Gabriela Chmury.

Studio Koncertowe jest obok Filharmonii Narodowej najważniejszą salą koncertową Warszawy, która dzięki niezwykłym warunkom akustycznym, może pochwalić się 2. sekundowym czasem naturalnego pogłosu. Studio S1 słynie z bardzo dobrej akustyki dedykowanej do koncertowania i nagrywania muzyki przez duże składy akustyczne. Jest doskonale przygotowane do nagrywania muzyki poważnej, orkiestr, chórów i zespołów kameralnych. W studiu odbywają  się zarówno koncerty muzyki klasycznej (symfoniczne i kameralne), jak i rozrywkowej oraz ludowej, festiwale i konkursy muzyczne (sala ma 405 miejsc na widowni). Wiele z tych imprez jest rejestrowana i transmitowana do innych radiofonii zagranicznych.

Studio S1 wyposażone jest w dwa fortepiany firmy Steinway model D, dwa klawesyny firmy Neupert- współczesny oraz kopię instrumentu F. E. Blanchet, Paryż 1737, a także (rzadko spotykane w innych studiach) czelestę i fisharmonię. Zostało też przystosowane do potrzeb rejestracji telewizyjnej- posiada przyłącza zewnętrzne do podłączenia wozu transmisyjnego. Studio posiada połączenia analogowe z reżyserniami R 1, R 2 i R 4. Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, otwarte w 1991 roku, zostało uznane za najlepsze studiem nagraniowym środkowej części Europy. Głównym projektantem obiektu był prof. Stanisław Bieńkuński. Akustykę  projektował doc. dr inż. Witold Straszewicz. Ważną częścią aktywności Studia S1 jest współudział w organizacji, a w następstwie siedzibą tak istotnych festiwali jak: „Chopin i jego Europa”, Festiwal Witolda Lutosławskiego „Łańcuch”, Festiwal Muzyki Folkowej „Nowa Tradycja”, Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Studio jest także atrakcyjne dla zagranicznych wykonawców, nagrywali tutaj m.in.: Kuijken Quartet (kwartety Mozarta i Haydna) i La Petite Bande pod dyrekcją Sigiswalda Kuijkena (symfonie i koncerty skrzypcowe Mozarta), Yehudi Menuhin z orkiestrą Sinfonia Varsovia w 1997 nagrał wszystkie symfonie Franciszka Schuberta, a w styczniu 1998 płytę z uwerturami operowymi Rossiniego. Również ostatnie nagranie płytowe tego wielkiego artysty dokonane było w Studio S1. Tutaj też zostały nagrane wszystkie płyty z serii „The Real Chopin[22]. Dzieła wszystkie na instrumentach historycznych” wydanej w 2010 przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina z udziałem takich artystów jak: Fou T’song, Marek Drewnowski, Wojciech Świtała, Tatiana Shebanova, Dina Yoffe, Kevin Kenner, Aleksandra Kurzak, Mariusz Kwiecień,  Nelson Goerner, Dang Thai Son, Ewa Pobłocka, Janusz Olejniczak, Nikolai Demidenko, Ka Ling Colleen Lee, Andrzej Bauer, Krzysztof Broja i Jakub Jakowicz.
Wiele z nagrań dokonanych w Studiu otrzymało prestiżowe polskie i zagraniczne nagrody, a także zostało wyróżnionych na Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów w Paryżu. Wiele też ukazało się na płytach CD wydanych m.in. przez Polskie Radio [23], Sony, BMG, EMI Classics, CD Accord, RCA, Opus 111, CPO, Pony Canyon, KOCH, Olympia, Chandos Records. Jednym z wielu rarytasów wśród nagrań studyjnych, które ukazały się na płytach, jest bezsprzecznie nagranie z koncertu Marthy Argerich z Sinfonią Varsovia pod dyrekcją Grzegorza Nowaka, będące jedną z pierwszych produkcji fonograficznych studia oraz komplet dzieł siedemnastowiecznego polskiego kompozytora Adama Jarzębskiego „Canzoni e concertin” w wykonaniu muzyków Orkiestry XVIII Wieku pod kierunkiem skrzypaczki Lucy van Dael.
Studia nagraniowe i koncertowe Polskiego Radia to kilka nowoczesnych zespołów studyjnych przystosowanych do prób, nagrań i koncertów orkiestr, chórów i zespołów kameralnych. Nagrywa się w nich muzykę klasyczną, filmową, rozrywkową, jazzową, folkową, ludową, spektakle teatralne i duże formy słowno-muzyczne. Poza podstawowym studiem im. Witolda Lutosławskiego warto wymienić studia S2, S3, S4/6 i studio im. Agnieszki Osieckiej.

  • Studio S2 (ul. Modzelewskiego 59), duże studio do nagrań muzyki klasycznej i filmowej posiadające czas pogłosu 1,2 sekundy. Dzięki ogromnej kubaturze 3320 m3 jest doskonałe do prób dużych składów orkiestrowych i teatralno– chóralnych. Studio S 2 jest połączone 32. liniami mikrofonowymi, słuchawkowymi i telewizyjnymi z zespołem studyjnym S 4/6, a także 32. liniami cyfrowymi (systemu NEXUS) ze Studiem im. W. Lutosławskiego oraz studiem S 4/6. Daje to możliwości realizacji skomplikowanych, złożonych nagrań w technice wielośladowej. Studio jest wykorzystywane do prób oraz nagrań muzyki ludowej, kameralnej, orkiestrowej oraz filmowej.

  • Studio S3 (przy ul. Modzelewskiego) przewidziano do nagrań różnych gatunków muzycznych, posiadające czas pogłosu 0,6 sekundy. Powstają tu duże produkcje muzyki filmowej oraz jazzowej, nagrania fonograficzne oraz filmy reklamowe. Studio jest wyposażone w fortepian Steinway model D. Dzięki powierzchni: 246 m2 i kubaturze 1900 m3 nadaje się do prób dużych składów orkiestrowych, big-bandów oraz zespołów kameralnych. Studio S3 zostało otwarte w 1984 roku, przez kilka lat było siedzibą Orkiestry Jazzowej PR i TV pod dyrekcją Andrzeja Trzaskowskiego. Obecnie S3 jest salą prób dla orkiestr m.in. dla Orkiestry Sinfonia Iuventus oraz zespołów muzyki kameralnej i rozrywkowej. Odbywają się tu próby do festiwalu w Opolu. W studiu tym powstały duże produkcje muzyki filmowej oraz jazzowe nagrania fonograficzne m.in. Henryka Miśkiewicza, Wojciecha Karolaka i Anny Marii Jopek.

  • Studio S4/6 im. Jerzego Wasowskiego (ul. Modzelewskiego) to uniwersalny zespół studyjny składający się z trzech studiów umożliwiających równoczesne nagrywanie odseparowanych sekcji instrumentów muzycznych. To jedno z najlepszych studiów przeznaczonych do nagrań muzyki rozrywkowej i realizacji muzyki filmowej. Dzięki stałym połączeniom reżyserni S4 ze Studiem Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego oraz Studiem S2, istnieje  możliwość nagrywania rozbudowanych składów chóralno-symfonicznych oraz muzyki filmowej. Reżysernia została zmodernizowana według projektu brytyjskiej firmy­ Recording Architecture co umożliwiło realizację znakomitych nagrań, miksów i masteringów. To studio wybierają najwybitniejsi kompozytorzy muzyki filmowej, jak Jan A. P. Kaczmarek, Wojciech Kilar, Krzesimir Dębski, Włodek Pawlik czy Michał Lorenc. W studiu S 4/6 zostały m.in. zrealizowane nagrania płytowe takich zespołów, jak: Hey, T. Love, Republika, Pod Budą, Maanam, Kwartet Jorgi oraz najpopularniejszych polskich wokalistów: Edyty Bartosiewicz, Ewy Bem, Anny Marii Jopek, Kasi Nosowskiej, Stanisława Soyki, Grzegorza Turnaua, Wandy Warskiej, Przemysława Gintrowskiego i wielu innych.

  • Muzyczne Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej (przy ul. Myśliwieckiej) to duże studio koncertowo-nagraniowe przeznaczone do rejestracji zespołów muzyki rozrywkowej i filmowej. Odbywają się tu nagrania oraz koncerty z udziałem publiczności w tym słynne, cyklicznie koncerty Programu 3 PR. Studio ma pow. 256 m2 i 150 miejsc siedzących. Doskonale wyposażona reżyserka umożliwia dokonywanie nagrań oraz rejestracji i transmisji koncertów. Została zaprojektowana przez jedną z najlepszych w świecie firm- Harris Grant Associates Ltd z Londynu. Studio posiada  także stanowisko montażowo-masteringowe SADIE. Muzyczne Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej znajduje się w najstarszym budynku PR w Warszawie, obecnie odnowiony i zmodernizowany. Zanom powstały studia nagrań budynek spełniał rolę ujeżdżalni koni dla stacjonujących w obrębie Wielkich Łazienek oddziałów kawalerii (x XIX wieku), później- w czasie II wojny światowej został on doszczętnie zniszczony. Odbudowano go w 1947 roku, przystosowując do potrzeb rozgłośni radiowej. W centralnej jego części usytuowano duże studio muzyczne zaprojektowane przez inżynierów Tadeusza Dąbrowskiego i Aleksandra Janika. W latach 50-tych XX wieku stało się ono siedzibą Warszawskiej Orkiestry Radiowej, którą dyrygował przez dwa dziesięciolecia znakomity muzyk Stefan Rachoń. Studio zasłynęło ze świetnej akustyki, dlatego podczas jego generalnej modernizacji w latach 1996/97 projektanci: akustyk- Jan Dodacki i architekt- Kazimierz Wośko zrobili wszystko, aby ten walor zachować. Inauguracja działalności studia miała miejsce w 1997 i były połączone z promocją 5-płytowego albumu, zawierającego piosenki z tekstami Agnieszki Osieckiej „5 Oceanów”, wydanego przez Polskie Radio SA. W studiu wystąpili: Anjani Thomas & Leonard Cohen, Amy McDonald, Tori Amos, Katie Melua, Stacey Kent, Diana Krall, Gordon Haskel, Zbigniew Namysłowski, Aga Zaryan, Anna Maria Jopek, Ewa Bem, Hanna Banaszak, Stanisław Soyka, Voo Voo, Raz Dwa Trzy, Grzegorz Turnau, Jacek Kaczmarski, Hey, Dżem, Kult, T-Love, Trebunie Tutki,  Republika i wielu innych.

  • Studio im. Władyslawa Szpilmana jest najnowszym i najmniejszym studiem koncertowym Polskiego Radia. Jego otwarcie nastąpiło we wrześniu 2011 roku i było kontynuowane przez 7 lat (szkoda, że w lutym 2018 roku spotkanie było ostatnie). Kameralny charakter sprawia, iż jest to idealne miejsce do realizacji projektów antenowych z udziałem małych, akustycznych składów muzycznych i wyselekcjonowanej publiczności. Jedną z ulubionych audycji radiowych była relacja z comiesięcznych spotkań publiczności z wybitnymi muzykami w Studiu im. W. Szpilmana. Audycja (niestety już niekontynuowana), która nazywała się „Five o’clock„, była świetną okazją do uczestniczenia w nagraniu i poznania sekretów radia. „Rozmowy z muzykami to nasza radiowa codzienność”– mówiła Agata Kwiecińska, prowadząca i pomysłodawczyni audycji i kontynuowała- „Rzadko jednak mamy okazję prosić ich, by w trakcie opowiadania o swojej pracy pokazali, jak pracują nad interpretacjami, by na żywo zagrali najtrudniejsze fragmenty utworów, z którymi się zmagają, by wyjaśnili, na czym one polegają. Teraz szanse na poznanie tajemnic muzycznej i radiowej kuchni mają także słuchacze…” To studio idealnie nadaje się na tego typu przedsięwzięć.

 

 

[2] -> 85 lat istnienia Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia [24] zaczyna się od skompletowania w Warszawie zespołu Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia przez dyrygenta Grzegorza Fitelberga liczącego 51. osób. ze skrzypaczką Grażyną Bacewicz w składzie. 2 października 1935 roku zespół stawił się w studiu w komplecie. Tego dnia melomani czekali przy radioodbiornikach na kolejną część audycji poświęconej twórczości Fryderyka Chopina, a nowa orkiestra po raz pierwszy miała zagrać przy włączonych mikrofonach. Koncert uznano za wielki sukces. OSPR grał koncerty nie tylko w radiowym studiu- regularnie pojawiał się też w sali warszawskiego kina Roma (potem w Teatrze Wielkim). Próby organizowano w warszawskim Konserwatorium, ale również w sali miejscowego Klubu Wioślarzy. To właśnie u wioślarzy muzycy ćwiczyli przed konkursem orkiestr i dyrygentów zorganizowanym z okazji Wystawy Światowej w Paryżu w październiku 1937 roku. To był ich pierwszy zagraniczny występ. Jeśli mieli tremę, to dobrze ją ukrywali – jury nagrodziło orkiestrę i dyrygującego Fitelberga Złotymi Medalami.

Warszawa, 1937 rok, próba w Warszawskim Konserwatorium
przed pierwszym wyjazdem zagranicznym do Paryża z okazji Światowej Wystawy Sztuki i Techniki.
Fot. Laboratorium fotograficzne A. Sitkowskiego (archiwum NOSPR)

Wracając z Francji, zespół odwiedził Katowice w czasie w którym otwierano gmach katowickiej rozgłośni Polskiego Radia, jeden z najnowocześniejszych w Europie. OSRP sprawdziło wartość nowego obiektu. Dwa lata później wojna rozproszyła OSPR. Fitelberg zdążył jeszcze 17 września w bombardowanej Warszawie zorganizować muzyczną oprawę nabożeństwa transmitowanego z radiowego studia, potem wyjechał z Polski. Następne lata spędził, tułając się po Europie i obu Amerykach. Gdy 25 marca 1945 roku orkiestra dawała swój pierwszy po przerwie koncert w studiu koncertowym rozgłośni katowickiej Polskiego Radia, wojna jeszcze trwała, Warszawa była w gruzach. Katowice dysponowały nietkniętym wojennymi działaniami budynkiem z nowoczesnym studiem nagraniowym. Zespół nie był kompletny. Witold Rowicki, który miał kierować orkiestrą, zebrał początkowo zaledwie 16 osób. Skład jednak się powiększał i w końcu wrócił też Fitelberg by w maju 1946 roku ponownie stanąć na czele orkiestry. Niedługo potem została mianowana Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia.

Katowice 1947 rok, orkiestra pod dyr. Witolda Rowickiego
w dużym studio Rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach.
Fot. autor nieznany / reprodukcja Jan Zegalski (archiwum NOSPR)

Fitelberg zasłynął jako charyzmatyczny lider, niestrudzenie promujący nową polską muzykę, nie idący na kompromisy z władzą. Do legendy przeszła opowieść o jego reakcji na ogłoszoną w 1953 roku po śmierci Stalina żałobę narodową. Podobno stanął wtedy przed orkiestrą i powiedział: „Wczoraj umarł jeden z największych ludzi naszego wieku, człowiek o gorącym sercu i szlachetnym charakterze, autor wielu znakomitych dzieł. Proszę o uczczenie minutą ciszy śmierci mojego przyjaciela Sergiusza Prokofiewa”. Wielki kompozytor rzeczywiście miał to nieszczęście umrzeć tego samego dnia co Stalin, w związku z czym przeprowadzenie jego pogrzebu okazało się niemal niemożliwe. Niedługo potem, w czerwcu 1953 roku, umarł Fitelberg. Kierownictwo orkiestry objął jego asystent Jan Krenz i trwał na stanowisku dyrygenta przez następne piętnaście lat. W tym czasie orkiestra zyskała swoją pierwszą oficjalną siedzibę. Do tej pory, oprócz radiowego studia, regularnie odwiedzała też salę Filharmonii Śląskiej, ale w dziesiątą rocznicę obecności w Katowicach oddano im do użytku salę przy ulicy Plebiscytowej 3. Miejsce to, wcześniejsze kino Capitol, stało się Radiowym Domem Muzyki im. Grzegorza Fitelberga.

Katowice, orkiestra pod dyrekcją Kazimierza Korda w sali na ulicy Plebiscytowej.
Fot. Jan Zegalski (archiwum NOSPR)

Kolejne lata zespół spędził na licznych wojażach: zagrał w La Scali, w Edynburgu grał utwory Dymitra Szostakowicza w obecności kompozytora, a jesienią rejestrował w Londynie koncert dla BBC; połowę 1963 roku zabawił w ZSRR, Mongolii, Chinach, Japonii, Hongkongu, Nowej Zelandii i Australii. W efekcie zaczęto współpracować ze światowej sławy artystami. W lutym 1960 roku z WOSPR zagrał pianista Artur Rubinstein, a w czerwcu skrzypek Isaac Stern. Zgodnie z kierunkiem wyznaczonym przez Fitelberga orkiestra chętnie podejmowała się prawykonań utworów polskich twórców. Swoje dzieła powierzyli jej m.in. Witold Lutosławski i Henryk Mikołaj Górecki. Krenz uhonorował też swojego poprzednika, powołując Konkurs Kompozytorski jego imienia. Gdy w 1967 roku Jan Krenz przeniósł się do Warszawy przyjął tytuł honorowego dyrygenta orkiestry, a kierownictwo objął Bohdan Wodiczko, który wiązał nadzieje z telewizją. Jej nazwę rozwinięto, była teraz Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia i Telewizji. Po nim orkiestrą kierowali znakomici artyści, z których jednak żaden nie zagrzał tu miejsca na dłużej: Kazimierz Kord, Tadeusz Strugała, Jerzy Maksymiuk, Stanisław Wisłocki, Jacek Kaspszyk. W końcu, od 1983 roku, kierownictwo objął Antoni Wit. Dyrygował orkiestrą przez siedemnaście lat. Już wtedy orkiestrze oddano do jej użytku salę Ośrodka Doskonalenia Kadr Kierowniczych i Specjalistycznych przy placu Dzierżyńskiego (dzisiejsze Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek przy placu Sejmu Śląskiego). To właśnie Antoni Wit zabiegał o to, żeby orkiestra stała się „Narodową”, co się ziściło w 1999 roku.

Katowice, 19.02.1982, próba koncertu pod dyrekcją Witolda Rowickiego
w sali Ośrodka Doskonalenia Kadr Kierowniczych i Specjalistycznych
Fot. Jan Zegalski (archiwum NOSPR)

Gmach z reprezentacyjną salą na tysiąc miejsc, o którego wspaniałościach plotkowano, miał służyć partyjnym zjazdom, ale… Podobno zaniepokojona strajkami władza wolała oddać salę orkiestrze. WOSPRiT zyskała siedzibę, w której mogła koncertować dla swojej publiczności. Jednak należało poprawić akustykę Sali, bowiem zbudowano ją tak, by odgłosy z widowni niosły się w stronę sceny („odwrócona akustyka”), co powodowało, że podczas koncertu muzycy nie słyszeli siebie nawzajem, a prowadziła ich tylko batuta dyrygenta. „Chociaż muzycy często żartowali, że im również sprawia to przyjemność, jednak ze względu na złą akustykę męczyli się, a melomani nie słyszeli w pełni brzmienia orkiestry, powstawała bariera- my muzycy tu, na estradzie, a publiczność tam. Jakby dźwięk dobiegał z oddali, nie było tego, o co chodzi podczas koncertów, że muzyka nas zalewa, wnika w nas, uderza”- mówiła w książce „Dotknąć muzyki” obecna dyrektor NOSPR Joanna Wnuk-Nazarow.

Powierzchnię użytkową tego obiektu podzielono na trzy części: konferencyjną (dzisiejsza Sala Koncertowa im. Grzegorza Fitelberga), hotelową (dawniej siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia) i gastronomiczną (z kuchni skorzystano tylko raz); podziemia mają dwie kondygnacje. Dzisiejszy użytkownik- Centrum Kultury Katowice, kontynuuje tradycje Górnośląskiego Centrum Kultury i Estrady Śląskiej. Centrum prowadzi galerie, organizuje festiwale (m.in. Silesian Jazz Festival i Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje”), koncerty muzyczne i przedstawienia teatralne, przygotowuje programy edukacyjne itd. Gdy NOSPR korzystał z sali Centrum Kultury, w latach 2001–2007, funkcję dyrektora artystycznego pełnił Gabriel Chmura, od stycznia 2009 stanowisko dyrektora muzycznego objął Jacek Kaspszyk, tytuł pierwszego dyrygenta gościnnego NOSPR przyjął Stanisław Skrowaczewski, a dyrygenta honorowego – Jan Krenz. Rolę doradcy artystycznego pełnił do grudnia 2014 Jerzy Semkow [25].
W 2009 roku zastąpił go Jacek Kaspszyk, a w 2012 Alexander Liebreich. Ostatni z wymienionych dyrygentów miał szczęście pracować w nowej siedzibie NOSPR. Impuls do wzniesienia nowego gmachu dał przewodniczący Rady Programowej NOSPR Krzysztof Penderecki, który przekonał innych członków rady- Wojciecha Kilara i Henryka Mikołaja Góreckiego oraz ówczesnego prezydenta Katowic Piotra Uszoka. Prace architektoniczne zlecono pracowni- Konior Studio. W 2014 roku zakończono budowę, a w koncercie inauguracyjnym obok orkiestry NOSPR [26] wziął udział pianista Krystian Zimerman (to ta orkiestra akompaniowała mu i pozostałym uczestnikom podczas Konkursu Chopinowskiego w 1975 roku, który Zimerman wygrał).

W obecnej siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, są trzy główne przestrzenie:

  • Wielka Sala Koncertowa i znajdująca się na jej tyłach Sala Kameralna, z których można „pobierać” sygnał do nagrań studyjnych.
  • atrium, w której spotykają się melomani i muzycy
  • „pierścień”, w którym zlokalizowane są sale prób, garderoby i pomieszczenia administracyjne

Te trzy przestrzenie są od siebie odseparowane akustycznie, tak aby odgłosy z sal prób czy z zewnątrz, nie przedostawały się do atrium, a tym bardziej do sal koncertowych. Dzięki temu muzycy mogą ćwiczyć nawet podczas odbywających się koncertów, czy nagrań. Wielka Sala Koncertowa i Sala Kameralna, są skomunikowane z reżyserniami nagraniowymi i objęte systemem nagraniowym. Warto zaznaczyć, że nowa siedziba NOSPR powstała nie tylko w celach koncertowych, ale przede wszystkim do realizacji nagrań małych zespołów muzycznych jak i dużych składów orkiestrowych. Dlatego też akustyka obu sal koncertowych jest w pierwszej kolejności podporządkowana potrzebom zapewnienia odpowiednich warunków do nagrań, choć oczywiście obie sale posiadają znakomite warunki do prowadzenia koncertów.

Studia nagrań, odpowiednio akustycznie zaadaptowane, wymuszają zapewnienie izolacyjności, tym bardziej, że są umieszczone w centrum miasta, stąd zastosowana technologia „pudełka w pudełku”, grube żelbetowe ściany oraz wibroizolacja sal od podłoża, jak i wszelkich instalacji. Studio nagrań to nie tylko sale koncertowe ale i dwie niezależne reżysernie nagraniowe (w przypadku siedziby NOSPR), pomieszczenie studyjne, zaplecze techniczne i socjalne. O dobrze przemyślanym projekcie niech świadczy to, że nawet zadbano o garderoby, które zostały zoptymalizowane pod kątem charakteru różnych grup instrumentów, co powoduje, że pomieszczenia te nie są zwykłymi szatniami, ale także dobrze brzmiącymi i w pełni wyizolowanymi pokojami ćwiczeń.

Reżysernie, z uwagi na wyposażenie, dzielą się na „analogową” i „cyfrową”, do obu jednak sygnał z sal koncertowych może trafiać zarówno w postaci analogowej, jak i cyfrowej (z systemu NEXUS). Kompleks studyjny zlokalizowany jest tak, aby realizatorzy nagrań mogli szybko dotrzeć do sal koncertowych (rzeczywiście przejście z reżyserni do jednej czy drugiej sali zajmuje niecałą minutę).
Z NOSPR w czasie jej długiej historii współpracowało wielu wspaniałych artystów, między innymi: Martha Argerich, Leonard Bernstein, Placido Domingo, Nicolai Gedda, Barbara Hendricks, Kurt Masur, Garrick Ohlsson, Kun Woo Paik, Mścisław Rostropowicz czy Stanisław Skrowaczewski. Prawykonania swoich dzieł powierzali orkiestrze najwięksi polscy kompozytorzy współcześni, oprócz wspomnianych już Witolda Lutosławskiego i Henryka Mikołaja Góreckiego także m.in. Krzysztof Penderecki i Wojciech Kilar. NOSPR odbierała najbardziej prestiżowe nagrody muzyczne z Diapason d’Or i Grand Prix du Disque de la Nouvelle Académie du Disque, Cannes Classical Award, Midem Classical Award na czele. Ma w dorobku ponad 200 wydawnictw płytowych dla wielu międzynarodowych wytwórni fonograficznych (m.in. Decca Records, EMI, Phillips, Naxos), dokonała też wielu nagrań archiwalnych dla potrzeb Polskiego Radia. Symfonia „Turangalila” Oliviera Messiaena w wykonaniu NOSPR pod dyrekcją Antoniego Wita nagrodzona została Cannes Classical Award w roku 2002. W sezonie 2002/2003 orkiestra nawiązała współpracę z Chandos Records, dzięki czemu ukazały się trzy płyty z muzyką Mieczysława Weinberga pod dyrekcją Gabriela Chmury. Nagrane w przez NOSPR Credo K. Pendereckiego, III Symfonia H.M. Góreckiego oraz Missa pro pace W. Kilara Polskie Radio w 2005 roku wydało na płytach DVD jako Tryptyk sakralny. Ostatnio, płyta nagrana dla wytwórni DUX z utworami Krzysztofa Pendereckiego – Capriccio na skrzypce i orkiestrę, De natura sonoris no. 2 oraz Koncert na fortepian i orkiestrę Zmartwychwstanie – z udziałem NOSPR, solistek Patrycji Piekutowskiej i Beaty Bilińskiej pod dyrekcją kompozytora, otrzymała prestiżową nagrodę Midem Classical Award 2008 w kategorii „Muzyka współczesna”.

 

[3] -> Takim dorobkiem jak NOSPR nie może poszczycić się Europejskie Centrum Muzyki w Lusławicach, z racji czasu jaki upłynął od uroczystości otwarcia siedziby Centrum 21 maja 2013 roku, jednak dla audiofilów zdarzyła się rzecz wyjątkowa za sprawą ECM- firma DUX w 2017 roku wydała znakomitą płytę CD- „Fryderyk Chopin – Piano Concertos”, w wykonaniu Szymona Nehringa i Sinfonietty Cracovia pod dyr. Jurka Dybała i Krzysztofa Pendereckiego. To pieczołowicie zrealizowane nagranie zostało wcześniej na stronach bloga opisane w artykule: „Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych (rozdział dziesiąty)

Jakość techniczna tego nagrania podpowiada, że powinno się umieścić notatkę nowicjusza na rynku płytowym- ECM [27] obok tych z wielkim dorobkiem- NOSPR’u i  Polskiego Radia:
Sercem siedziby Centrum, według projektu krakowskiego Biura Architektonicznego DDJM. jest sala koncertowa dla 650 słuchaczy. Estrada o powierzchni 200 metrów kwadratowych zaprojektowana została z myślą o wszechstronnym zastosowaniu.

Ruchomy orkiestron umożliwia wystawianie dzieł operowych i baletowych. Salę wyposażono w urządzenia niezbędne do organizacji konferencji, sympozjów i spotkań.

Akustyka sali spełnia najwyższe międzynarodowe standardy. Zastosowano wyłącznie materiały naturalne, drewno dębowe i świerkowe. Specjalistycznych konsultacji w zakresie wibroakustyki udzielało renomowane niemieckie biuro BBM Müller. W rezultacie sala koncertowa należy do najznakomitszych obiektów o porównywalnej wielkości w Europie, co potwierdzają zarówno występujący w Lusławicach wybitni artyści, jak i specjaliści branży fonograficznej. Salę wyposażono w nowoczesne zaplecze studyjne umożliwiające profesjonalną rejestrację audiowizualną wydarzeń.
Oprócz dużej sali koncertowej architekci z krakowskiego biura w swoim projekcie uwzględnili jeszcze salę prób, która ze 150 miejscami może służyć jako sala kameralna. W budynku znajduje się też biblioteka, czytelnia, pokoje ćwiczeń, magazyn dla instrumentów, kuchnia, jadalnia i baza noclegowa dla 120 osób.
Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego ma spełnić rolę edukacyjną dla najzdolniejszych młodych muzyków, by mieli miejsce odpowiednie dla doskonalenia swoich umiejętności. To kursy mistrzowskie, warsztaty solowe, kameralne i orkiestrowe, seminaria oraz wykłady, z naciskiem na relację między mistrzem a uczniem, mają umożliwić talentom dojść do dojrzałości artystycznej łatwiejszą drogą. Obok realizacji celów edukacyjnych najważniejszą sferą działalności instytucji są koncerty i organizacja festiwali artystycznych.

 

[4]  Studio Eksperymentalne Polskiego Radia (według: , ), PRES (Polish Radio Experimental Studio) założone przez Józefa Patkowskiego– muzykologa, akustyka, kompozytora, wieloletniego prezesa Związku Kompozytorów Polskich. Szefował Studiu 28 lat. Drugą najważniejszą osobą w Studiu był Krzysztof Szlifirski, inżynier elektroakustyk. W czasie realnego socjalizmu taka instytucja jak PRES nie mogło powstać bez zgody władz państwowych, ale podczas „popaździernikowej odwilży” (w domyśle- po polskim październiku 1956, in. w czasie odwilży gomułkowskiej) stało się to możliwe, więc w listopadzie 1957 roku o powołaniu Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia zdecydował Włodzimierz Sokorski, prezes Komitetu do Spraw Radia i Telewizji, choć gdy w latach 1952-56 piastował urząd Ministra Kultury, jako zwolennik socrealizmu przeciwstawiał się przejawom nowoczesności w muzyce.

Budynek, w którym znalazło swoje pokoje Studio Eksperymentalne Polskiego Radia po latach stał się Budynkiem C Polskiego Radia SA. Studio znajdowało się w tak zwanym „Czarnym pokoju” zaprojektowanym przez Zofię i Oskara Hansenów, czyli kwadratowym pomieszczeniu o wielkości 6×6 m. Ściany składały się z czarno-czerwonych obrotowych paneli, które z jednej strony były gładkie (odbijające dźwięk), z drugiej strony perforowane (pochłaniające dźwięk). Panele pomalowane były na żółto i czerwono. Wystrój „Czarnego pokoju” nawiązywał do koncepcji formy otwartej Oskara Hansena. W 1986 roku Studio przeniosło swoją siedzibę do budynków Polskiego Radia przy ulicy Woronicza w Warszawie. Pierwsze urządzenia, które znalazły się w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia to: generator tonów prostych, generator impulsów prostokątnych, oscylograf, uzupełniające się dwa filtry: górno- i dolnoprzepustowy (firmy RFT), dwa magnetofony Sander-Jansen typu SJ100K (produkcji NRD) i konsoleta mikserska krajowej produkcji z czterema tłumikami wyjściowymi.

W kolejnych latach SEPR zdobywał coraz to nowe urządzenia, co pozwalało tworzyć autonomiczne utwory muzyki elektronicznej, ale nie było to głównym założeniem Studia. Tworzono tam niezależne dzieła kompozytorskie, ilustracje dźwiękowe do słuchowisk radiowych, muzykę przeznaczoną dla twórców teatralnych i filmowych. Istniało od 1957 do 2004 roku. Swoje utwory realizowali tutaj między innymi Krzysztof Penderecki, Eugeniusz Rudnicki, Elżbieta Sikora, Włodzimierz Kotoński i Bohdan Mazurek.

Studio Eksperymentalne Polskiego Radia rozpoczęło działalność lat po studiu Pierre’a Schaeffera w Paryżu, sześć lat po Studio für elektronische Musik w Kolonii i dwa lata po Studio di Fonologia Musicale w Mediolanie, a więc było czwartym w kolejności profesjonalnym centrum twórczości elektronicznej w Europie. Od marca 2004 roku zadania Studia Eksperymentalnego przejęte zostały przez Program 2 Polskiego Radia, a odpowiedzialność za ich realizację powierzono Markowi Zwyrzykowskiemu.
„Etiuda na jedno uderzenie w talerz” Włodzimierza Kotońskiego był pierwszym utworem zrealizowanym w Studiu Eksperymentalnym PR. Było to w roku 1959. Pierwotnie ten utwór miał być ilustracją do filmu animowanego Hanny Bielińskiej i Włodzimierza Haupego „Albo rybka…”. Surrealizm filmu ilustrowały surrealistyczny świat dźwięków. Włodzimierz Kotoński wykorzystał przetworzenia elektroakustyczne dźwięku talerza,  a ściślej mówiąc – jednego uderzenia miękką pałką średniej wielkości w talerz turecki. W następnym roku z tej muzyki filmowej powstał pierwszy w Polsce autonomiczny utwór na taśmę.

Istotą tego utworu jest połączenie dwóch całkowicie różnych w swoich założeniach sposobów komponowania: serializmu i muzyki konkretnej. Serializm wymyślił Arnold Schönberg, który sformułował i zastosował w swoich utworach założenia dodekafonii, a ideę tę rozwinął w ramach koncepcji totalnego serializmu Anton Webern. Schönberg postulował tworzenie muzyki w oparciu o ściśle zaprojektowane skale: wysokościową, rytmiczną, agogiczną, dynamiczną, barwną i artykulacyjną. W połowie XX wieku całkowicie nowy sposób komponowania utworów zaproponował Pierre Schaeffer. Ich tworzywem miały być otaczające nas dźwięki – materie gotowe, zastane, uznawane zwykle za hałasy i szmery – nagrywane, przetwarzane i szeregowane w myśl stworzonych dla danego utworu założeń. W obszar sztuki muzycznej francuski artysta wprowadził świat konkretnych zdarzeń dźwiękowych, namacalnych, rozpoznawalnych już w momencie pierwszego z nimi kontaktu słuchowego. Stały się one budulcem muzyki powstającej w wyniku eksperymentowania przy wykorzystaniu taśmy magnetofonowej, i techniki montażu, poszukiwania nowych brzmień, nowych jakości ekspresyjnych. W przeciwieństwie do muzyki powstającej najpierw w wyobraźni kompozytora, zapisywanej w formie partytury, nową jej postać nazwał konkretną. Pierre Schaeffer powiedział we wprowadzeniu przed emisją radiową „Concert de bruits” w 1948 roku: „Otwórzmy zatem nasze uszy, które są wyposażone w precyzyjne instrumenty do powiększenia, przyśpieszenia, zwolnienia, inaczej niż w przypadku oczu, którym potrzebny jest mikroskop.[…] Okazuje się niemożliwe odarcie  dźwięków z ich dramatycznej natury, z ich zdolności kreowania  nastrojów, a także znaczeń symbolicznych. Żaden wysiłek nie zdoła im narzucić jakości abstrakcyjnej„.
Jednak mocne było przywiązanie do tradycji nakazującej zapisanie muzyki na papierze, bowiem pierwsze kompozycje powstające w  Studiu Eksperymentalnym PR wydano w formie partytur, między innymi „Etiuda na jedno uderzenie w talerz”. Muzykę tworzył przekształcany dźwięk talerza za pomocą filtrów w sześciu pasmach o różnej szerokości i transponując te pasma na jedenaście wysokości. Inaczej Kotoński zbudował następną swoją kompozycję- „Mikrostruktury”. Materiałem wyjściowym były nagrane na taśmie podobne do siebie uderzenia w szkło, drewno i przedmioty metalowe. Próbki te zostały następnie pocięte na bardzo krótkie, centymetrowe fragmenty, zawierające atak i część wybrzmienia. Te drobiny, mikroskładniki dźwiękowej układanki, były następnie mieszane i sklejane w nieco większe odcinki w sposób przypadkowy. Powstałe sekwencje powielano, niekiedy skracano oraz sklejano w pętle o nierównej długości. Później były one zgrywane po kilka (od czterech do ośmiu) w jedną warstwę, co dawało  w efekcie „mikrostrukturę”, rodzaj (jak określa to kompozytor) „chmury dźwiękowej”, wewnętrznie rozedrganej, dynamicznej, zawierającej od kilkunastu do kilkudziesięciu zdarzeń na sekundę. Te struktury, podobnie jak we wcześniejszej „Etiudzie”, także zostały przetransponowane w różne rejony wysokościowe. Ich ułożenie w trwający nieco ponad pięć minut utwór dokonane jednak zostało metodą prób i błędów. Zatem wszystkie skomplikowane procedury składające się na proces komponowania zostały poddane na koniec ocenie słuchowej, działaniu w dużym stopniu spontanicznemu.
Czasy pionierskie Studia, dobrze reprezentuje „Psalmus 1961” Krzysztofa Pendereckiego. Ta kompozycja powstała ze śpiewanych lub wymawianych samogłosek i spółgłosek różnej długości. Samogłoski są długie, spółgłoski natomiast krótkie, wybuchowe. Osobną kategorię tworzą spółgłoski szeleszczące i świszczące. Mając do dyspozycji bogaty zbiór takich dźwięków, kompozytor naszkicował partyturę, która była jednak przede wszystkim rodzajem ideogramu. Podobnie jak w przypadku powstałych dwa lata później „Mikrostruktur” Kotońskiego, ostateczny rezultat był wynikiem spontanicznego próbowania różnych układów materii dźwiękowej, różnego jej szeregowania, przy wcześniejszym wykorzystaniu takich procedur technologicznych ówczesnego studia, jak montaż, transpozycja, filtrowanie, wprowadzanie sztucznego pogłosu.

Można przyjąć, że warsztat kompozytorski muzyki elektroakustycznej spod znaku PRES również celnie oddają kompozycje Andrzeja Dobrowolskiego przeznaczone na instrument i taśmę: „Muzyka na taśmę magnetofonową i obój solo” (1965) oraz „Muzyka na taśmę magnetofonową i fortepian solo” (1971) oraz twórczość Eugeniusza Rudnika. „Muzyka na taśmę magnetofonową i obój solo” wykorzystuje zapis na taśmie magnetycznej dźwięków wydobywanych z oboju w sposób nietradycyjny, m.in. z efektów o charakterze perkusyjnym, takich jak stukanie klapkami, oraz z niekonwencjonalnych sposobów zadęcia. Wartością muzyczną, jaką ujawnia zapis magnetyczny, jest to z czego zbudowany jest obój, czyli barwy drewna i metalu, oraz efekty akustyczne wynikające z samego faktu dmuchania. Warstwa solowa była natomiast domeną klasycznie brzmiącego oboju. Połączenie oboju i zapisu na taśmie, a potem fortepianu i taśmy (mowa o wspomnianej kompozycji- „Muzyka na taśmę magnetofonową i fortepian solo”), z zastosowaniem w obu utworach kadencji wirtuozowskich, jest jeszcze jednym przejawem ciągłych jednak nawiązań do tradycji, w tym wypadku zasady koncertowania. Próbę przełamania dotychczasowych wyobrażeń o możliwościach oboju podjął Witold Szalonek w „Czterech monologach na obój solo” (z 1966 roku), jednak tworzący na obój i taśmę Dobrowolski postąpił inaczej- warstwie taśmy przeciwstawił obój wykorzystywany w sposób jak najbardziej zgodny z klasycznymi normami.

Inżynier Eugeniusz Rudnik (od 1957) i reżyser dźwięku Bohdan Mazurek (od 1962), zajmujący się stroną techniczną Studia, dość szybko podjęli własne próby kompozytorskie. Rudnik podszedł do nowego medium bez bagażu doświadczeń klasycznie wykształconego kompozytora, dzięki temu dostrzegał inne możliwości wykorzystania technologii oferowanej przez Studio Eksperymentalne niż twórcy po studiach muzycznych. W jednym z pierwszych jego utworów- „Collage” (z 1965 roku) powstał m.in. z przydźwięku wzmacniacza liniowego konsolety lampowej Telefunkena. „To jest wyolbrzymiona muzyka aparatury, na której robiłem wówczas wszystkie te precyzyjne, czyściuteńkie, sterylne dźwięki. Przecież konsoleta, gdyby odrobinę więcej otworzyć tłumik, zaczyna szumieć, trzeszczeć. Jest puls, są podświadome bulgoty krwi w tętnicach i żyłach, których na co dzień nie słyszymy. Trzeba człowieka zamknąć w doskonale wytłumionym pomieszczeniu, żeby siebie usłyszał. Ja tę duszę, ten puls, te brudy, to nieszczęście inżynierów nagrałem i nazwałem moim utworem. Nadałem mu tytuł i powiedziałem: to jest właśnie kompozycja Eugeniusza Rudnika. Można ją zakwalifikować do ogromnego działu bruityzmu, muzyki szumów, muzyki podłych materii, muzyki zrobionej z dźwięków nieszlachetnych” opowiadał Eugeniusz Rudnik. Inzynier i kompozytor w jednej osobie wykorzystywał również elementy przestrzeni dźwiękowej połowy lat sześćdziesiątych, charakterystyczne składniki docierającej wówczas z radiowych głośników mieszanki dźwiękowej, a w niej znaleźć można muzykę rozrywkową w wykonaniu jakiejś tanecznej orkiestry oraz wypowiedź urzędnika państwowego, wyrażającego troskę o sprawy gospodarcze. Rudnik wykorzystał te elementy w sposób twórczy, niemalże reportażowy, czasem żartobliwy.

Utwory powstające we wczesnym okresie działalności Studia Eksperymentalnego PR wnosiły coś nowego w zakresie technologii i estetyki. Powstawały nowe nurty, rozpoczynały swój bieg nowe kierunki muzyczne, które miały ogromny wpływ na twórczość kompozytorską przez długie lata.

Podczas gdy niektóre zachodnie odpowiedniki studia (Columbia-Princeton Electronic Music Center, San Francisco Tape Music Center, GRM w Paryżu, WDR Studio for Electronic Music w Kolonii) były w swoim czasie szanowanymi instytucjami kulturalnymi (i od tego czasu zajęły niemal status mityczny), dorobek PRES pozostaje niedostatecznie reprezentowany w historii muzyki XX wieku. Dziś próbuje się naprawić sytuację- Instytut Adama Mickiewicza (IAM) zlecił wykonanie reprezentatywnej biblioteki utworów wykonanych w studiu, z zamiarem udzielania ogólnych upoważnień każdemu, kto chciałby w jakikolwiek sposób wykorzystać próbki dźwiękowe, w tym ich nieograniczoną obróbkę lub adaptację.
Tworzenie sampli to najprostszy sposób na nadanie nagraniom archiwalnym nowych-innych szat, a archiwa Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia idealnie pasują do współczesnych praktyk produkcyjnych, bo wielu kompozytorów PRES pracowało w sposób zbliżony do praktyk współczesnych producentów muzycznych niż europejskich kompozytorów muzyki eksperymentalnej, bowiem kompozytorzy bardziej skupiali się na wyrafinowanych teoriach artystycznych niż zaawansowanych eksperymentach technologicznych. Efekty otwarcia zasobów archiwalnych już widać gdy przejrzy się ofertę takich wydawców jak: Requiem, Bôłt / Dux.

Gdy słucha się dziś wydanych na płytach nagrań archiwalnych wydaje się równie fascynujące poznanie efektów pracy znakomitych kompozytorów polskich skupionych w Studio Eksperymentalnym Polskiego Radia co czas poszukiwań nowych dźwięków przez muzyków w pierwszej dekadzie pracy tego Studia.

 

[5] Studio Polskiego Radia Gdańsk (według:  oraz ), RG Studio– studio realizacji dźwiękowej i nagraniowej, wybudowano w dziewięćdziesiątych latach XX wieku,  w ramach projektu nowej siedziby Polskiego Radia Gdańsk. RG Studio obejmuje Studio Koncertowe S-3 im. Janusza Hajduna, Studio Kameralne S-4 oraz M-1 Studio Masteringowe

Studio A1 jest jednym z dwóch studiów emisyjnych używanych obecnie przez Radio Gdańsk. Umiejscowione jest na pierwszym piętrze budynku. Przeznaczone jest do prowadzenia programów z udziałem do pięciu osób. Studio ma kształt prostopadłościenny. Ściany pokryte są panelami z prasowanej waty szklanej z perforacją. Sufit jest podwieszany. Wysokość studia to 3m, objętość 33.18 m3. Czas pogłosu wynosi ok. 0.15 s.

W studio S1, wykorzystywane zarówno jako studio do nagrań muzyki, jak i studio dyskusyjne, dokonano podziału na część „żywą” i „martwą”. W części martwej, otoczonej ekranami akustycznymi, znajduje się stół umożliwiający rozmowę do sześciu-siedmiu osób. Stół umieszczony jest przy oknie reżyserskim, co zdecydowanie ułatwia realizatorowi pracę, zwłaszcza gdy w rozmowie uczestniczy więcej osób. Na ścianie po prawej stronie okna reżyserskiego znajdują się walcowate elementy rozpraszające, natomiast na ścianie z oknem perforowane panele z prasowanej waty szklanej. Sufit wykonany jest w postaci „trójkątnej fali”. Powierzchnia studia to 60.6 m2, wysokość niezaadaptowanego pomieszczenia 3.56 m. Czas pogłosu w części „martwej” wynosi 0.2s dla niskich i wysokich częstotliwości oraz 0.3 s dla częstotliwości średnich.
Kiedy zdecydowano o modernizacji studiów zaplanowano nowoczesny kompleks produkcyjny obejmujący między innymi: studio koncertowe wraz z infrastrukturą (bufet, pokoje gościnne, foyer itd.) oraz studio masteringowe. Przez kilka lat inwestycji stworzono jeden z najnowocześniejszych zespołów nagraniowo-produkcyjno-emisyjnych w Polsce.

Studio główne ma powierzchnię 118 m2, zaś studio dodatkowe, oddzielone od głównego szybą 10m2. Adaptację akustyczną reżyserki o powierzchni 32m2 wraz z doborem systemów odsłuchowych zaprojektowała brytyjska firma Harris Grant Associates, a nad projektem czuwał sam Niel Grant.

Postęp technologiczny i coraz większe wymagania rynku wymuszają nieustanne doposażanie a nie rzadko wymianę sprzętu. Dzięki pracy zespołu technicznego w studiu osiągnięto standard techniczny na poziomie światowym (sprzęt elektroakustyczny, elementy nagłośnienia i wystroju, akustyka , oświetlenie). 4 kwietnia 2003 roku odbyło się oficjalne otwarcie Studia Koncertowego S-3 koncertem Sławka Jaskułke Trio.

Stopniowo studio zaczęło przyciągać muzyków i to zarówno klasyków, jazzmanów jak i wykonawców muzyki pop, rock i heavy metal. Nagrywali u nas: Rafał Blechacz, Oskar Jezior, Anna Maria Staśkiewicz, Xiachan Wang, Andriej Biełow, Bożena Harasimowicz, Magdalena Meziner, Leszek Możdżer, Leszek Kułakowski, Emil Kowalski, Sławek Jaskułke, Grzegorz Nagórski, Wojciech Staroniewicz, Adam Went, Olo Walicki, Krystyna Stańko, Ania Dabrowska, Anita Lipnicka&Johny Porter, Agnieszka Chylińska, Patrycja Markowska, Małgorzata Ostrowska, Krzysztof Krawczyk, Kombi, Ewelina Flinta, Justyna Steczkowska, Vader, El Vehiculo, 0-58, Loud Jazz Band, Farba, Ptaky, Coma, Panika, Makowiecki Band, Muniek Staszczyk, Pivo, Myslovitz, O.N.A., Illusion, Bielizna i wielu innych wykonawców różnych stylów muzycznych.

 

[6]  Custom34 w Gdańsku (według: ,  oraz ) zostało zaprojektowane i wybudowane od podstaw- od „piwnic po dach”, a więc nie jest jak większość studiów adaptacją wcześniej istniejącego budynku, a to między innymi pozwoliło uzyskać parametry akustyczne na najwyższym światowym poziomie.

Borys Kossakowski w ramach portalu trójmiasto.pl pisał po otwarciu studiów Custom34: „W historii polskiego rock’n’rolla otworzył się nowy rozdział. Studio Custom 34, które powstało w Gdańsku Osowie to jedno z najlepszych studiów nagraniowych… na świecie. Zostało zaprojektowane od podstaw przez światowej klasy specjalistów w dziedzinie akustyki. Dodatkowo wyposażono je w unikalny sprzęt nagraniowy, będący marzeniem każdego realizatora dźwięku. Studio marzeń narodziło się w głowie związanego z branżą budowlaną miłośnika muzyki Sławomira Mroczka oraz Piotra Łukaszewskiego – producenta i gitarzysty, który współpracował m.in. z IRA, Myslovitz czy O.N.A.
– Podczas realizacji tego projektu nie uznawaliśmy żadnych kompromisów – mówi Piotr Łukaszewski, obecnie gitarzysta zespołu Fuzz. – Koncepcję studia opracował Sławomir Mroczek, projekt wykonało i zaadaptowało Studio Projektowe – Jerzy Seroka przy konsultacji z dr. hab. Andrzejem Kulowskim. Aranżację wnętrz wykonał Aleksander Konarski.

Wyposażenie studia może przyprawić o zawrót głowy każdego muzyka i realizatora. Właściciele studia konsultowali się ze specjalistami w tej dziedzinie, takimi jak Michał Mielnik, Marcin Bors czy Igor Budaj. Zgromadzono sprzęt absolutnie najwyższej klasy, choć, co ciekawe, niekoniecznie nowy. Szpulowe magnetofony Studera nie są już produkowane od ponad dwudziestu lat. Kompresory, przedwzmacniacze i mikrofony w studiu pochodzą często z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych i nie da się ich zamówić u producenta. W XXI wieku nikt nie obejdzie się bez komputera, w Custom 34 zainstalowano więc także platformę do rejestracji cyfrowej.

Filozofia nasza jest taka, żeby połączyć w pełni analogowe, światowej klasy sprzęt z domową atmosferą – kontynuuje Łukaszewski. – I to podkreślają muzycy, między innymi Myslovitz czy OCN. Mówią: nie wiedzieliśmy, że tu jest aż tak fajnie.
Oprócz pomieszczeń do nagrywania, studio zostało wyposażone bowiem w stół bilardowy, stół do pinballa i siłownię. Oprócz tego wielki telewizor i aneks kuchenny. Wbrew pozorom samopoczucie podczas sesji nagraniowej ma ogromne znaczenie. Ważne, żeby artyści czuli się komfortowo.

W studiu najważniejsza jest akustyka. Żeby nagrać potężnie brzmiące bębny, pomieszczenie musi mieć wysokość około siedmiu metrów. Custom 34 posiada certyfikaty, które stawia je na równi z najlepszymi na świecie. A miejsca jest na tyle, że może się spotkać na nagrania nawet orkiestra kameralna.
Można wymieniać wszystkie rodzaje gitar, wzmacniaczy, bębnów, mikrofonów i peryferiów w nieskończoność. Ale łatwiej użyć porównania. Studio Custom 34 to po prostu Rolls-Royce wśród tego typu obiektów…”

Amerykański inżynier dźwięku Vance Powell, jeden z najlepszych na świecie realizatorów dźwięku, nagrywał polski zespół Ocean w nowo powstałym studiu Custom34 w Gdańsku. Specjalizuje się on w produkcjach rockowych, jest laureatem nagrody Grammy za nagranie piosenki Jacka White’a i Alicii Keys „Another Way To Die”. Powell pracował w studio Custom34 przez tydzień.
Początkowo to Ocean miał lecieć do Vance’a i nagrywać album w USA” – informuje Sławomir Mroczek – „Jednak kiedy zapoznał się ze specyfikacją techniczną, postanowił sam do nas przylecieć i zająć się pracą na miejscu, przy okazji testując możliwości naszego sprzętu. Dla nas to wielka radość i przyjemność.”
To studio jest po prostu znakomite” – po zakończeniu nagrań powiedział Vance Powell – „Sprzęt jest najwyższej klasy, studio przepiękne, ale przede wszystkim jest prowadzone przez wspaniałych ludzi…”

 

[7] Filharmonia Gorzowska – Centrum Edukacji Artystycznej (według:  oraz ) jest obiektem kulturalnym, który powstał w ramach kompleksu Centrum Edukacji Artystycznej. Obiekt zaprojektowali: architekt Daniel Frąc z Biura Projektów Budownictwa Ogólnego SA, natomiast o akustyce decydowali specjaliści pod kierownictwem Tadeusza Fideckiego.

Pod względem akustyki sala koncertowa w gorzowskiej filharmonii należy do ścisłej krajowej czołówki. Sala koncertowa jest pierwszą w Polsce halą o zmiennym polu dźwiękowym. Posiada 15 mobilnych reflektorów akustycznych (330 × 360 cm) wiszących nad sceną, mobilne dwustronne (strona pochłaniająca i odbijająca dźwięki) dyfuzory sceniczne oraz zwieszaną kurtynę akustyczną, stanowiącą – w zależności od potrzeb – tło odbijające lub pochłaniające fale dźwiękowe.

Wszystkie te nowoczesne urządzenia umożliwiają dopasowanie warunków akustycznych do potrzeb danego występu przez regulację pochłaniania lub odbijania fal dźwiękowych.
Sala koncertowa może pomieścić niemal sześciuset gości, ale w budynku ulokowano także salę kameralną oraz cztery sale prób dla zespołu smyczkowego i dętego.

Z zewnątrz filharmonia może zaskakiwać nietypową bryłą złożoną z dwóch modułów. Wewnętrzną przeszkloną część, wznoszącą się na wysokość czterech pięter, otacza rząd żelbetowych słupów. Krużgankiem, obiegającym budynek niemal w całości, można spacerować, a z foyer wewnątrz rysuje się widok na dwadzieścia trzy metry w górę.

 

[8]  Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie (według: ,  oraz ), której bryłę zaprojektował Fabrico Barozzi, Alberto Veiga z pracowni Estudio Barozzi Veiga w Barcelonie (wspierany przez akustyków: Higini Arau z pracowni Arau Acustica z Barcelony), wyróżnia się nietypowym kształtem, ale dopiero w połączeniu ze śnieżnobiałą kolorystyką tworzy śmiałą konstrukcję, przypominającą górę lodową. Budzący wiele emocji obiekt powstał na terenie zniszczonego w latach 40. zeszłego stulecia budynku koncertowego.

W sercu tej „zlodowaciałej bryły” bije prawdziwie złote serce. To sala symfoniczna, której ściany i sufit pokryte są szlagmetalem. Te cieniutkie płatki w kolorze złota tworzą nadzwyczajny efekt blasku i ciepła. Specjalnie dla tej sali zaprojektowano fotele, które pochłaniają dźwięk, a na ich obiciach wyszyto złotą nicią numery. Dla uzyskania jednorodnego i czystego dźwięku ściany i sufit nie są płaskie, ale mają pokrzywioną formę. Scenę wykonano z dębowego drewna i umieszczono w niej zapadnię dla fortepianów.

Główna sala koncertowa, gotowa na przyjęcie tysiąca ośmiuset melomanów, wyposażona jest w trzy balkony, parter, amfiteatr oraz chór. W momencie, gdy chóru nie ma, miejsca zajmują widzowie. To dla nich ogromna przyjemność, bowiem mogą być niemal na wyciągnięcie ręki od muzyków, widzą ich nuty i z bliska słyszą wydobywające się z instrumentów dźwięki. Żaden amator muzyki nie musi obawiać się pogłosów czy złej słyszalności, bowiem w salach zamontowano nowoczesne rozwiązania akustyczne. Podwieszany, ruchomy sufit, komory akustyczne (czyli puste przestrzenie wokół sali) oraz ruchome ściany w postaci kurtyn pozwalają automatycznie sterować warunkami akustycznymi. Do środka nie dostaje się żaden szmer z ulicy, a sama sala jest swego rodzaju „pudłem w pudle”. Dla zwiększenia komfortu widzów każdy fotel posiada odrębny system klimatyzacji. Sala symfoniczna została wyposażona w system nagłaśniający oraz oświetleniowy, a także kabiny realizatora dźwięku oraz oświetleniowca. Dodatkowo zostały zamontowane w niej wysuwane ekrany, skracające czas pogłosu w sali, wykorzystywany zależnie od rodzaju odbywających się w niej wydarzeń. W sali znajduje się także wygłuszony backstage dla artystów. Istnieje możliwość demontażu pierwszych trzech rzędów oraz 81. miejsc na chórze, na potrzeby wydarzeń niestandardowych, np. zawierających elementy choreograficzne lub angażujących duże chóry. Sala jest przystosowana do przyjmowania osób niepełnosprawnych.

Filharmonia posiada również salę kameralną, w której odbywają się mniejsze koncerty. Nazywana jest salą księżycową, bowiem wewnątrz dominuje czerń z elementami koloru srebrnego. Ponadto pomieszczenie można bardzo mocno przyciemnić, by wytężyć zmysł słuchu i skupić uwagę na muzyce.

Sala Kameralna zaprojektowana na 192 widzów, stworzona została na potrzeby koncertów kameralnych oraz wydarzeń edukacyjnych. Została oceniona przez ekspertów jako „akustyczna perełka”, gdyż pogłos w niej wynosi zaledwie 1,5 s i jest idealnie zgodny z zamierzeniami. Nazywana jest „Salą Księżycową” – od czarnego koloru ścian, srebrnych numerów na fotelach i możliwości osiągnięcia maksymalnego zaciemnienia. Posiada także dźwiękoszczelne, odseparowane akustycznie kulisy, zapadnię na fortepian, a także kabiny realizatorów dźwięku i światła.

 

[9]  Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu (według:  oraz ) to kompleks sal koncertowych mieszczących się we Wrocławiu oraz nazwa instytucji kultury powstałej w 2014 roku. Obiekt położony w centrum Wrocławia zaprojektowała firma Kuryłowicz & Associates, a wnętrza Towarzystwo Projektowe. W gmachu znajdują się m.in.: cztery sale koncertowe, w tym główna z 1804 miejscami i trzy kameralne dla widowni liczącej od 250 do 450 osób, a także sale prób, pomieszczenia konferencyjno-biurowe, przestrzeń wystawiennicza. Akustyka, koncepcja akustyczna i teatralna oraz specjalistyczne rozwiązania technologiczne sal Narodowego Forum Muzyki zaprojektowane i zrealizowane zostały przez nowojorską firmę Artec Consultants Inc. (obecnie Arup).

Inspiracją dla architekta były skrzypce – ich formę i budowę przeniesiono na większą skalę, by osiągnąć optymalny efekt wizualny i akustyczny. Elewację pokryto materiałem imitującym drewno, co miało bezpośrednio odwoływać się do urody samego instrumentu. Zachowano jednak odpowiednie otwory wentylacyjne, pozwalające bryle oddychać. Do pokrycia fasady południowej wykorzystano blachę w kolorze złota, natomiast przy wejściu gości wita duże przeszklenie.

Wewnątrz dominuje kontrastowa kolorystyka, a biel balkonów i czerń ścian odwołują się do klawiatury fortepianu. Podczas aranżacji wnętrza wykorzystano corian – innowacyjny materiał powierzchniowy o wysokiej wytrzymałości. Główna sala koncertowa wyposażona jest w trzy balkony, parter, amfiteatr oraz chór. W momencie, gdy chóru nie ma, miejsca zajmują widzowie. To dla nich ogromna przyjemność, bowiem mogą być niemal na wyciągnięcie ręki od muzyków, widzą ich nuty i z bliska słyszą wydobywające się z instrumentów dźwięki. Podczas koncertów dużych zespołów muzycznych pierwsze trzy do pięciu rzędów foteli widowni jest chowane, by powiększyć scenę. Żaden amator muzyki nie musi obawiać się pogłosów czy złej słyszalności, bowiem w salach zamontowano nowoczesne rozwiązania akustyczne. Podwieszany, ruchomy sufit, komory akustyczne (czyli puste przestrzenie wokół sali) oraz ruchome ściany w postaci kurtyn pozwalają automatycznie sterować warunkami akustycznymi. Dzięki temu można wydłużać bądź skracać czas wybrzmienia dźwięków. Do środka nie dostaje się żaden szmer z ulicy, a sama sala jest tzw. „pudłem w pudle”. Zwieńczeniem Sali Głównej są organy z 4700 piszczałkami, o długości zaledwie kilku milimetrów najmniejsza i ponad 10 metrów najdłuższa. Będą wydawać dźwięki od najniższych słyszalnych przez człowieka, o częstotliwości 16 Hz, do bardzo wysokich – 18 000 Hz. Wybrzmią 80 głosami (barwami), w tym wysokociśnieniowymi oraz perkusyjnymi. Wyposażone zostaną w dwa niezależne stoły gry – stały i mobilny. Będzie też możliwość rejestracji ich dźwięku. Za budowę organów odpowiada firma Orgelbau Klais z Bonn.

Narodowe Forum Muzyki oferuje trzy kameralne sale koncertowe, z których dwie znajdują się w podziemiach. Wszystkie sale koncertowe NFM są odizolowane akustycznie (przez specjalne dylatacje, izolatory akustyczne i wibroizolatory) od pozostałej części budynku, a przede wszystkim od źródeł hałasów i drgań zewnętrznych (w tym ulicznych). Wymogom akustycznym podporządkowane zostały także wszystkie instalacje, m.in. system klimatyzacji nawiewowej montowanej pod każdym z foteli. Dzięki standardom akustycznym w salach Narodowego Forum Muzyki osiągnięto najniższy z możliwych poziom hałasu.

 

[10]  Sala Koncertowa Radia Wrocław (według:  oraz ) jest jedną z największych pracowni radiowych w Polsce. Na powierzchni 600 m2 mieści się pełen zespół muzyków oraz chór. Budowę Sali przeprowadzono w burzliwych latach 1939-1942.

Ze względu na brak miejsc siedzących w ciągu kilku pierwszych lat publiczność Sali Koncertowej Radia Wrocław musiała podziwiać występy sceniczne na stojąco. Jakiś czas później Sala Koncertowa we Wrocławiu doczekała się upragnionej widowni na 500 osób.

Jeśli sala nazywana chce być koncertową, to i koncertowe instrumenty muszą być do dyspozycji. Sala Koncertowa Radia Wrocław posiada doskonałe fortepiany Steinway & Sons, organy, klawesyn i inne konieczne. Salę Koncertową wyróżnia spośród innych tego typu sal doskonała [?] akustyka. Dzięki temu artyści koncertujący w niej powracają i koncertują ponownie. W Sali Koncertowej gościli już: Art Farmer – światowej sławy trębacz jazzowy, Kurt Masur – dyrektor Filharmonii Nowojorskiej, najstarszej orkiestry w USA i jednej z najstarszych na świecie, a także: Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej, Orkiestra Operetki Wrocławskiej, Cantores Minores Wratislavienses, Orkierstra Leopoldinum, Alexband, Sami Swoi oraz Ryszard Rynkowski, Piotr Baron, Hanna Banaszak, Stanisław Sojka, grupa Pod Budą, Kabaret Elita, Andrzej Rosiewicz, Tercet Egzotyczny, Krzysztof Krawczyk i wielu, wielu innych.
Dziś Sala Koncertowa Radia Wrocław jest wciąż jednym z największych studiów radiowych w Polsce. Jego kubatura wynosi 7900 m sześc. a powierzchnia 600 m kw. Scena jest w stanie pomieścić wielką orkiestrę symfoniczną wraz z chórem. Zaplecze studia stanowią pomieszczenia o łącznej powierzchni 150 m kw.

Moje spostrzeżenia:
Na fotografiach widoczne są olbrzymie panele, prawdopodobnie pochłaniające, które zajmują większą część powierzchni ścian bocznych. Gdy przed spektaklem „Pieśni Leara”, który miał się odbyć w Sali Koncertowej Radia Wrocław, zajmowałem miejsce w części środkowej 5 rzędu klasnąłem w dłonie… Dźwięk szybko wygasł. Mało tego- klaśnięcie było tępe, pozbawione wyższych częstotliwości. Pogłosu- „0”.  Pomyślałem, że ta „wspaniała” akustyka sali koncertowej, jaką Radio Wrocław się chwali, jest chyba tylko życzeniem. Już sobie wyobrażałem aktorów Teatru, zanim spektakl się  zaczął, widzących aplauz, ale niesłyszących braw publiczności. Najważniejszym aktorem widowiska prezentowanego przez  Teatr Pieśń Kozła jest muzyka- to seria obrazów ze zmagań psyche opisywanych ludzkim głosem przy wtórze nielicznych instrumentów- dud, bębnów ramowych bądź kory (afrykańskiej harfy).

Jedenaścioro śpiewaków (w tym jeden muzyk), muzyk-kompozytor i reżyser-komentator, prowadzą słuchaczy przez zakamarki czyśćców i piekieł nieświadomości, by w heroicznym wysiłku oczyszczania się przez żarliwy polifoniczny śpiew mogli odzyskać utraconą duszę, tak jak Orfeusz odzyskuje Eurydykę. Jeśli śpiewy aktorów można było zaakceptować, bo choć mniej czytelne z powodu akustyki Sali to już delikatne tony kory, a tym bardziej dźwięki dud, które bywają przeszywającymi, brzmiały mało bezpośrednio, a raczej jakby muzycy grali zza kotary. Dramatyzmu takie barwy instrumentu nie dodawały…
Czyżby moja subiektywna ocena akustycznej jakości Sali Koncertowej Radia Wrocław tak bardzo odbiegała od tej powszechnej opinii?

 

[11] Sale Koncertowe Akademii Muzycznej w Katowicach (według:  oraz ), a konkretniej- Sali Koncertowej „Symfonia” i Auli im. B. Szabelskiego, są efektem gruntownej przebudowy obiektu jakim jest Akademia Muzyczna im. Karola Szymanowskiego.
Sala Koncertowa Akademii Muzycznej znajduje się w najnowszym budynku należącym do uczelni– Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej. Charakteryzuje się znakomitą akustyką. Jest miejscem organizacji wielu imprez artystycznych oraz konferencji i sympozjów. Dysponuje studiem nagrań.

Gmach katowickiej Akademii Muzycznej to zwycięzca na najlepszy budynek ukończony w 2007 r., zbudowanego za publiczne pieniądze. Tę nagrodę przyznaje Stowarzyszenie Architektów Polskich. Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej „Symfonia” to prostopadłościenny gmach dostawiony do neogotyckiego budynku Akademii Muzycznej z końca XIX w. Oba budynki łączy przeszklone atrium. Nowoczesna, minimalistyczna architektura nowego zderza się tu z zabytkowymi kształtami starego.

Żelbetowa konstrukcja nowego obiektu została obłożona cegłą klinkierową o odcieniu nawiązującym do cegieł neogotyckiego budynku. Część cegieł wysunięta jest z płaszczyzny elewacji, przez co budynek sprawia wrażenie rozwibrowanego muzyką. Muzyczny charakter podkreślają też pionowe żłobienia na fasadzie, które kojarzą się z gamą w zapisie nutowym albo z piszczałkami organów. W budynku jest m.in. wyłożona ciepłym drewnem sala koncertowa na 490 miejsc. To pierwsza w Polsce sala z regulowaną akustyką. Za pomocą uchylanych jak żaluzje skrzydeł można dostosować salę do koncertu solo albo symfonicznego (ma ogromną scenę mogącą pomieścić nawet 250 muzyków).

Autorami projektu są architekci Tomasz Konior i Krzysztof Barysz. Nowy gmach AM został już zaliczony do grona 40 najlepszych ceglanych budynków świata. Na widowni sali koncertowej przygotowano demontowalne stanowisko dla realizatora nagłośnienia. Konsoletę monitorową można stawiać bezpośrednio na estradzie lub w kulisach sali koncertowej w pobliżu splittera fonicznego oraz w sąsiedztwie stanowiska inspicjenta. W systemie nagłaśniania sali koncertowej wykorzystano technikę umożliwiającą kierunkową propagację małych częstotliwości. Odpowiednie rozmieszczenie i wystrojenie subwooferów umożliwiło znaczną redukcję poziomu ciśnienia akustycznego dla małych częstotliwości na estradzie względem pierwszych rzędów widowni. Zestawy szerokopasmowe rozmieszczono i zestrojono w sposób zapewniający uzyskanie w sali koncertowej poprawnego obrazu dźwiękowego zgodnego z dźwiękiem naturalnie dochodzącym z estrady do słuchaczy na widowni. Wszystkie urządzenia głośnikowe sali koncertowej sterowane są z niezależnych kanałów wielokanałowego procesora wielozadaniowego. Takie rozwiązanie umożliwia pełne dostrojenie systemu nagłośnienia do akustyki sali koncertowej. System nagłośnienia sali koncertowej zrealizowano przy pomocy aktywnych zestawów głośnikowych.

System nagraniowy umożliwia rejestrację wielośladową wydarzeń odbywających się w sali koncertowej z równoczesnym miksowaniem sygnałów na potrzeby równoległego zapisu stereofonicznego. Wyposażenie studia nagrań umożliwia także późniejsze miksowanie nagrań wielośladowych, aby stworzyć ostateczny mix na potrzeby wydawnictw fonograficznych dokumentujących imprezy odbywające się w sali koncertowej. Na potrzeby sali koncertowej w Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej Akademii Muzycznej „Symfonia” w Katowicach, popularnie zwanej Salą Koncertową „Symfonia” projekt kompleksowego systemu elektroakustycznego opracowała wrocławska Pracownia Akustyczna Kozłowski.

Dzięki realizacji projektu- „Rewitalizacja zabytkowego obiektu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach ” Aula im. Bolesława Szabelskiego odzyskała dawny blask, bowiem w wyniku prac remontowych i konserwatorskich światło dzienne ujrzały wyjątkowe ornamenty i zdobienia Auli. Zostały zainstalowane także specjalnie zaprojektowane nowe organy, podkreślające jej unikalne walory wizualne.

Jest to wyjątkowa Aula nie tylko ze względu na walor estetyczny, ale także wymiar historyczny. W okresie międzywojennym w budynku mieściła się pierwsza siedziba Sejmu Śląskiego, a w Auli 10 października 1922 odbyła się pierwsza sesja Sejmu Śląskiego. Aula zlokalizowana jest w budynku Akademii Muzycznej przy ul. Wojewódzkiej w Katowicach. Rewitalizacja zakończyła się w kwietniu 2016 i od tego momentu w odrestaurowanej Auli im. Bolesława Szabelskiego odbywają się liczne wydarzenia artystyczne (np. recitale muzyki organowej), kulturalne i edukacyjne.
W auli im. Szabelskiego odtworzono polichromie, nowa jest też elewacja zabytkowego gmachu przy Wojewódzkiej, dach, okna. W wyniku prac remontowych i konserwatorskich światło dzienne zobaczyły wyjątkowe ornamenty i zdobienia sali. W auli zostały zainstalowane także specjalnie zaprojektowane nowe organy, podkreślające unikalne walory wizualne sali. Zrobiła je słoweńska firma Antona Skrabla. Neogotyckie wnętrze na ścianach przedstawia cztery ważne dla Śląska dzieła architektury: zamek w Oleśnicy (na lewo od organów), dzieło pałacowej architektury renesansowej, drewniany kościół w Mikulczycach, przeniesiony potem do Bytomia, który kilkanaście lat temu spłonął (na prawo od organów), Dom Miar w Nysie (ściana zachodnia, strona lewa) i ratusz we Wrocławiu mniej więcej tak, jak prezentował się na początku XX wieku. – „Te obiekty nie zostały odtworzone wiernie dla konkretnego czasu, to raczej wyobrażenie artysty” – przyznaje prof. Tomasz Miczka, rektor AM. Za organami, jest ukryta św. Jadwiga Śląska, po jej dwóch stronach są postaci: architekta i rzemieślnika. Sklepienie sali jest sieciowe, z żeber neogotyckich, z dekoracją o mocnych kolorach. W rogach podtrzymuje je 12 smoków lub gryfów. Co ciekawe, w auli… zawsze świeci słońce, nawet przy pochmurnej pogodzie. To z powodu witraży. Środkowy utrzymany jest w jasnych, ciepłych kolorach, a boczne są cofnięte, zaś kolory mają chłodne. To powoduje złudzenie, że sala jest rozświetlona. Nowa aula również służy jako sala koncertowa, jest tu 500 miejsc.
Do czasu gruntownego remontu Auli im. B. Szabelskiego w Katowicach był w niej instrument firmy Schlag und Söhne, przeniesiony do uczelni i przebudowany przez firmę Wacława Biernackiego. Z biegiem lat kilkukrotnie przebudowany, został sprzedany w 2013 roku parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Knurowie. Obecny instrument jest 320. dziełem firmy Antona Škrabla z miejscowości Rogaška Slatina w Słowenii. Dyspozycja instrumentu jest utrzymana w stylu romantycznym.

 

[12] Tall Pine Records Kolbudy (według: ) w powiecie gdańskim to mieszkalne studio nagrań położone 15 km od centrum Gdańska. Zbudowany od podstaw w pięknej okolicy, w odległości 11 km od międzynarodowego lotniska w Gdańsku.

Studio jest wyposażone w 48-kanałowy interfejs API Legacy AXS, świetny system monitorowania, niesamowitą kolekcję wzmacniaczy, mikrofonów i instrumentów. Pierwsza z dwóch sal nagraniowych ma 7,5 m wysokości, 60 m2 powierzchni, z doskonałym widokiem na las ze wzgórza. Idealne miejsce do nagrywania mniejszych orkiestr, śledzenia pełnych zespołów na żywo lub nagrywania potężnych rockowych bębnów. Ta sala, nazywana „Liveroom A”, to  sporo  inspirującej i świetnie brzmiącej przestrzeni. Główna sala, dzięki dużej wysokości to pomieszczenie o ogromnej kubaturze! Posiada możliwość skrócenia czasu pogłosu przez kurtyny i ruchome pochłaniacze. Reakcja pomieszczenia jest niesamowicie naturalna z ogromną dawką dyfuzji, dzięki zastosowaniu naturalnych materiałów w odpowiedniej konfiguracji. Bez problemu nagrać tu można orkiestrę kameralną lub zespół w całkowitej separacji – dzięki dodatkowemu pomieszczeniu przeznaczonemu na wzmacniacze lub wokalistę – ISO.

Dyspozytornia, z jedyną w Polsce, zupełnie nową, konsolę miksującą- API AXS Legacy 48ch. Oprócz cyfrowego nagrywania na Protools HD studio ma na stanie w pełni skalibrowany (w NAB lub CCIR + 9db strumień 370nW) 24-kanałowy Studer 827 zdolny do nagrywania w całkowicie analogowy sposób. Jest też dużo wzmacniaczy zaburtowych, kolekcję klasycznych mikrofonów, niepowtarzalny backline- wszystko, co jest potrzebne w procesie tworzenia kolorów w każdym gatunku muzycznym.

Druga przestrzeń- „Liveroom B”, do nagrywania to 3,4m wysokości, 34m2 to specjalne pomieszczenie przeznaczone do wykorzystania na węższych pasmach. Ta druga sala na piętrze, która umożliwia komunikację przez ogromne przeszklenie z salą główną, to pomieszczenie bardziej kameralne, z krótszym czasem pogłosu, pięknie nasycone. Dźwięk jest skupiony, ale w żaden sposób nie tłumiony, po raz kolejny reakcja instrumentów jest bardzo naturalna. Doskonale komponuje się z gatunkami muzyki akustycznej. Może być również używana jako drugi pokój nagrań bez głównego pomieszczenia!

Studio posiada również specjalną wydzielone pomieszczenie ISO o powierzchni 15 m2 stworzony do izolacji kolumn gitarowych basowych, ale może również służyć jako budka wokalna podczas śledzenia zespołów na żywo.

Studio to powstało od samych podstaw, wymyślone, zaprojektowane i wykonane od zera, bez żadnych kompromisów. Całość studia jest wentylowana i klimatyzowana, całkowicie bezgłośnie, by w automatyczny sposób utrzymywać optymalne warunki do pracy w każdym z pomieszczeń. Z miłości do natury właściciele studia zdecydowali się na zastosowanie tylko naturalnych materiałów wykończeniowych- drewna i kamienia. Specjalnie nie stosowano gotowych rozwiązań by w jak najlepszy sposób zapanować nad satysfakcjonującą akustyką na najwyższym poziomie, a zarazem uniknąć „typowych” gotowców ze względów wizualno-estetycznych.
Za projekt akustyczny odpowiadał- Marcin Czapiewski, za projekt architektoniczny odpowiedzialna była pracownia Midi.

 

[13] Studio Monochrom (według: ) stoi w wolnej przestrzeni w Gniewoszowie, na zboczu góry, otoczone łąkami i lasami. Z dala od codziennego zgiełku, z zapierającym dech w piersiach widokiem, w kontakcie z przyrodą i z prawdziwą ciszą. Budynek studia został zaprojektowany i zbudowany od podstaw. Projekt akustyczny i projekt architektoniczny powstawały równolegle. To dało pełną wolność w kształtowaniu brzmienia oraz poczucia przestrzeni.

Studio wypełnia naturalne światło a krajobraz wlewa się wręcz do środka. Prosta i minimalistyczna bryła o kształcie sudeckiej stodoły z szacunkiem wkomponowuje się w tożsamość miejsca.

Założycielom studia zależało na tym by stworzyć miejsce, które różnymi ścieżkami twórczo pobudza. Bliska nam jest idea zrównoważenia najwyższych światowych możliwości technologicznych z doświadczeniem natury oraz kontaktem z żywiołami. Do stworzenia projektu akustycznego zaprosili Masami Sama Toyoshimę, odpowiedzialnego za brzmienie m.in. Abbey Road, Metropolis, Olympic, EMI (Niemcy), Warner Music (Japonia) oraz wielu prywatnych studiów m.in Stinga, Phila Collinsa, Georga Michaela czy Ringo Starra. Jest on prawdziwą legendą i innowatorem w dziedzinie akustyki pomieszczeń. Stworzone przez niego rozwiązania są powszechnie stosowane w projektowaniu przestrzeni dźwiękowych. Toyoshima stworzył unikalny projekt realizując naszą wizję na najwyższym światowym poziomie. Przez cztery lata współpracy nieustannie dopracowywaliśmy rozwiązania akustyczne a Sam osobiście nadzorował prace budowlane na miejscu.

Założyciele studia deklarują, że myśląc o studiu nagraniowym jako miejscu do tworzenia i nagrywania dźwięku, przywiązują dużą wagę do akustyki pomieszczenia. Traktujemy to jako esencję i instrument, bo dźwięki istnieją w kontekście przestrzeni.
Studio składa się z dużej reżyserki i pięciu odseparowanych akustycznie sal nagraniowych o łącznej powierzchni 150 m2. Daje to doskonałe warunki do nagrywania wieloinstrumentalnych sesji, w których wszyscy muzycy grają w tym samym czasie. Pomieszczenia studyjne oraz reżyserka oddzielone są wielkimi przeszkleniami. Stwarza to wspólną płaszczyznę, na której wszyscy podejmują ze sobą interakcję.

Każde z pomieszczeń ma inne brzmienie i przypisane sobie role:
„Live Room” o powierzchni 60 m2 i wysokości 7 metrów jest centralną salą nagrań, wokół której skupione są pozostałe pomieszczenia studyjne. Sala dzięki swojej kubaturze oraz wykończeniu brzozowym drewnem cechuje się żywym, ciepłym i gęstym wybrzmieniem. Doskonale sprawdza się w nagraniach instrumentów akustycznych, których pełnię osiąga się we współbrzmieniu z przestrzenią.

Drum Room o powierzchni 12 m2 jest unikalnie zaprojektowanym pomieszczeniem, które łączy w sobie wysoką absorpcyjność z dużą kubaturą (wynikającą z jego wysokości- ponad 4 m). Daje to możliwość nagrań bliskich, szczegółowych, z zachowanym jednocześnie oddechem. Wykorzystywany w nagraniach właściwie wszystkich instrumentów- od zestawu perkusyjnego czy sekcji dętej aż po wzmacniacze gitarowe.
Piano Booth o powierzchni 17 m2 jest salą zaprojektowaną do nagrywania pełnych detalu i energii ujęć fortepianu oraz innych instrumentów, które świetnie współpracują z umiarkowanie żywą ale bardzo responsywną przestrzenią.
Voc Booth o powierzchni 7 m2 jest przytulnym, mocno absorpcyjnym pomieszczeniem. Jego realna wysokość wynosi ponad 5 m, jednak w połowie wypełniony jest ukrytymi, szerokopasmowymi pułapkami dźwiękowymi. Ze względu na swój charakter spełnia rolę sali do bezpośrednich nagrań głośnych wzmacniaczy instrumentalnych, wokalu oraz wszystkich pozostałych instrumentów.
Amp Room o powierzchni 4 m2 jest zbudowany analogicznie do Voc Booth. Ze względu na swoją dużą powierzchnię pochłaniającą, ukryte pułapki dźwiękowe oraz proporcje jego szczególnym przeznaczeniem jest rejestracja głośnych wzmacniaczy instrumentalnych.
We wszystkich pomieszczeniach studia zainstalowany jest system bezgłośnej, w pełni automatyzowanej wentylacji, odpowiedzialny za utrzymanie optymalnych parametrów powietrza.

Do dyspozycji wynajmujących studio jest  wyjątkowy, fortepian Yamaha C7. Dzięki czułości na artykulację oraz wyrównanemu w całym paśmie, dużemu zakresowi dynamiki, potrafi zagrać bardzo szeroką paletą barw. Swoją popularność w studiach nagrań na całym świecie zawdzięcza niesłychanej wszechstronności. Doskonale sprawdza się w nagraniach solowych oraz świetnie miksuje się z całym zespołem.
Egzemplarz należący do studia pochodzi z 1978 roku, kiedy Yamahy były bardzo ciepło i otwarcie brzmiącymi instrumentami. Jest bardzo zadbany i w świetnym stanie technicznym. Przypłynął do nas od pierwszego właściciela prosto z Japonii.

W nawiązaniu do dobrej, jakościowej tradycji lat 50, 60 i 70 założyciele studia zaprojektowali i wykonali ręcznie konsoletę od podstaw i bez kompromisów w kooperacji z firmą Gem Audio Labs. Ta analogowa, pełna charakteru i jakościowych komponentów konstrukcja zawiera w sobie zarówno klasyczne brzmienia jak i masę innowacji. Dbając o najwyższą jakość kreowanego sygnału do wyboru są różnego typu kultowe przedwzmacniacze, które ustawiane są w pomieszczeniach studyjnych, tuż przy mikrofonach. Sterowanie odbywa się z poziomu stołu w reżyserce. To wyjątkowe rozwiązanie sprawia, że bardzo niski, podatny na zniekształcenia sygnał wzmacniany jest na samym początku swojej drogi co pozwala na rejestrację jakości i barwy dźwięku w jego najlepszej formie. Kolejne moduły współtworzące strukturę stołu to m.in. dwa typy korekcji o różnych charakterach, lampowy i tranzystorowy limiter, wiele grup z układem lampowego nasycenia oraz trzy typy sumowania. Każdy kolejny element konsoli zaprasza do kreatywnego tworzenia brzmień. Studio wyposażone jest w najwyższej klasy mikrofony, takie jak: lampowe U47 oraz lampowa para mikrofonów M49 – wykonane na zamówienie przez manufakturę Flea, para mikrofonów FET 47 wykonana przez Davida Bocka (Bock Audio), para Earthworks QTC-50, para Soyuz SU-013M. Listę mikrofonów uzupełniają wstęgowe pary: Coles 4038, Royer 122v (lampowe) oraz klasyczna Royer 121 a także niezastąpione dynamiczne Electrovoice RE20, Sennheiser 441 (4 szt), Shure 545 (4 szt) oraz SM7 (2 szt). Wśród pozostałych urządzeń zewnętrznych znajdują się lampowy Retro Instruments STA LEVEL, Empirical Labs Disstresor EL8X, pogłos Bricasti M7 czy wariacja na temat lampowego korektora Pultec- Retro Instruments 2a3. Cyfrowe przetwarzanie dźwięku odbywa się na stabilnym systemie AVID Pro Tools HD Native oraz dwóch wysokiej klasy przetworników HD I/O 16×16 będących doskonałym uzupełnieniem analogowego setupu studia. Rolę głównego odsłuchu spełniają monitory studyjne ATC SCM50 ASL. Uzupełniają je monitory bliskiego pola AURATONE oraz klasyczne hi-fi z lat 70 w postaci koaksjalnych, aktywnych Philipsów 544. Do krosowania sygnału wykorzystujemy urządzenia szwajcarskiej firmy Ghielmetti. Wszystkie wewnętrzne połączenia pomiędzy pomieszczeniami studyjnymi oraz kable sygnałowe wykonane są przez japońską firmę Mogami. W celu uporządkowania oraz separacji połączeń elektrycznych w studiu wykonaliśmy osobne obwody dla zasilania oświetlenia, urządzeń studyjnych, instrumentów i ich wzmacniaczy oraz urządzeń osobistych.
Projekt architektoniczny wykonała pracownia braci Winiewiczów, która współpracowała z inwestorami Od pierwszego spotkania z młodymi inwestorami Studia Monochrom Music Recording przez 5 lat- od projektu do ukończenia budowy. To, co wydawało się po prostu nierealistyczną wizją młodych akustyków- Natalii Wakuły i Ignacego Gruszeckiego, staje się obecnie jedną z najpopularniejszych sal nagraniowych w Polsce i tej części Europy. Teren położony na szczycie góry w odległej górskiej wiosce stanowił wyzwanie dla uzyskania pozwolenia na budowę. To w połączeniu z ograniczonym budżetem zaowocowało prostą formą starej czarnej stodoły, obłożonej drewnianymi deskami, która nie przeszkadzałaby zbytnio w otoczeniu. Wieś Gniewoszów, odległa wieś w Górach Bystrzyckich, staje się społecznością kreatywnych młodych ludzi szukających ucieczki od zgiełku miasta…

 

[14] RecPublica Studios (według: ) to wysokiej klasy, profesjonalne studio nagraniowe zlokalizowane w malowniczej miejscowości Lubrza, pośród jezior i lasów.

Studio Recpublica powstało we wrześniu 2008 roku. Zostało zaprojektowane przez Johna Flynna mającego na swoim koncie projekt legendarnego Abbey Road, czy studia takich sław jak Sting, George Michael, Brian May. Główny live-room o powierzchni 120 metrów kwadratowych i kubaturze niemal 1000 metrów sześciennych jest jednym z największych tego typu obiektów nie tylko w Polsce ale i w całej Europie. Studio może pochwalić się 4 niezależnymi salami do nagrań, a także pokojami dla wypoczynku. Wszystko to w jednym niedostępnym dla osób postronnych 700- letnim klimatycznym obiekcie, który zapewnia komfortowe warunki do pracy.

Sercem studia jest 48 kanałowy stół mikserski Solid State Logic Duality– jedyny w Polsce i najnowocześniejszy na świecie. System rejestracji dźwięku zaprojektowany został w oparciu o stację roboczą Pro Tools HD pracującą na komputerach Apple Macintosh. Stół mikserski współpracuje z bogatą kolekcją urządzeń outboard.

Naszym kolejnym, niewątpliwie ważnym i szczególnie interesującym atutem jest fortepian Fazioli F228. Jesteśmy jednym z nielicznych studiów nagrań na świecie posiadających tego “białego kruka”. Ten swoisty Rolls-Royce wśród fortepianów stoi w studio do dyspozycji 24 godziny na dobę!

Redaktor Jakub Krzywak z  w 2009 roku przeprowadził wywiad z realizatorem dźwięku studia RecPublica- Panem Patrykiem Żukowskim. Oto większa część tego wywiadu:

  • JK (Jakub Krzywak)- Powiedz jak powstała koncepcja powstania studia nagrań RecPublica?

(Patryk Żukowski)- Pomysł budowy studia nagrań RecPublica dojrzewał w dłuższej perspektywie czasu. Przełomem było spotkanie z Maciejem Okazał się człowiekiem podobnie zakręconym jak ja. W tym czasie szykowaliśmy się do nagrań z moim zespołem Terminal. Nagrywaliśmy w studiu w Niepołomicach, potem chcieliśmy to miksować i tak znaleźliśmy się w Warszawie w studiu Sound and More, gdzie zobaczyliśmy jak wyglądało wówczas najbardziej profesjonalne studio nagrań dźwiękowych w Polsce. Było ono świetnie wyposażone, ale lokalizacja w centrum fitness okazała się uciążliwa, poza tym mieliśmy problemy z wiekową konsoletą Neve. Przyznam, że nie była to łatwa sesja. Wtedy doszliśmy z Maciejem do wniosku, że fajnie byłoby stworzyć takie studio gdzieś na zachodzie Polski, z dala od miejsc gdzie ludzie są bardzo zabiegani i gdzie większość uwagi skupia się na sprawach innych, aniżeli praca twórcza. Takie zaciszne miejsce, gdzie można się skupić i z czystym sercem powiedzieć „słuchaj załatwimy to w przyszłym tygodniu, kiedy wrócę, bo teraz nagrywamy płytę”. Tak powstała koncepcja studia nagrań, która dynamicznie się rozwijała.

  • JK– Opowiedz coś na temat wyposażenia technicznego studia.

– Na dzień dzisiejszy w Polsce istnieją praktycznie dwa czy trzy miejsca, w których możemy spotkać markowy sprzęt wysokiej jakości. Aczkolwiek są to starsze instalacje z lat 90.. Chcieliśmy stworzyć miejsce, które będzie wyjątkowe jeśli chodzi o przestrzeń i otoczenie. Stąd wybór budynku z 700 letnią historią. Gabaryty budowli pozwoliły na stworzenie liveroomu o kubaturze 1000 m3. Całości dopełniły dbałość o akustykę i wyposażenie najwyższej klasy. Chodziło o to, aby stworzyć miejsce w którym po prostu będzie się łatwo i przyjemnie pracowało. Stąd też wybór SSL-a (Solid Stage Logic). Jak wiadomo jest to firma uznana na całym świecie. Braliśmy pod uwagę również Neve’a, jednak w końcowym etapie wybraliśmy właśnie markę SSL, stawiając na niezawodność i wygodę pracy. Współwłaścicielem firmy SSL jest doskonały muzyk Peter Gabriel. Pod jego rządami, SSL pokazuje ludzką twarz, co widać po produktach, które wychodzą na rynek, oferując wysoką jakość za przystępne ceny. Dodatkowo okazało się że nasz wybór, czyli nowy wypust firmy –  stół Duality jest sprzętem, który łączy w sobie dwa urządzenia: kontroler DAW i analogowy stół, co było dodatkowych atutem. Byliśmy w Anglii (Oxford) gdzie mogliśmy zobaczyć i posłuchać nowego Duality w showroomie, porozmawiać z pracownikami firmy SSL i wymienić nasze poglądy na temat nowoczesne studia nagrań. Wokół SSL-a zaczęło się naturalnie budować pozostałe rzeczy. Uznaliśmy, że najbardziej rozsądne będzie wejście w system Pro-Tools ponieważ jest to chyba najbardziej rozpowszechniony system i nie ma sensu heroicznie forsować innych rozwiązań. Pro-Tools HD był u nas już wcześniej jeszcze przed zakupem stołu. Chcieliśmy rozpocząć produkcję jeszcze przed tym kosztownym zakupem jakim był stół SSL-a. Zaczęliśmy od przetworników DigiDesign po czym już na etapie zakupu stołu uznaliśmy, zdecydowaliśmy się na rozbudowę systemu przetwornikami Apogee. Moim zdaniem są to bardzo dobre urządzenia, które naprawdę oddają to co się dzieje w liveroomie. Jest to naprawdę godne uwagi. Po raz pierwszy w życiu usłyszałem ten dźwięk dokładnie tak samo jakbym stał w pomieszczeniu w którym znajdował się muzyk. Oczywiście jest jeszcze kwestia mnóstwa niuansów jak mikrofon czy preamp, które muszą swoją rolę odpowiednio wypełnić, ale trzeba przyznać, że trudno uzyskać to samo przy pomocy DigiDesign tym bardziej, że posiadanie obu marek w jednym racku pomaga w wysnuciu takiej oceny. Dodam tylko, że już dawno „przesiedliśmy” się na standard 24/88.2, a zmiana jest naprawdę zauważalna.

  • JK– Jaki outboard posiadacie?

– Jeśli chodzi o outboard i w ogóle wybór sprzętu to wiadomo, że każdy ma jakieś określone preferencje. Tu pasuje stwierdzenie „pornografia sprzętowa”. Każdy na pewnym etapie siada przed komputerem i ogląda wszystkie te cacka, czyta artykuły, słucha próbek i próbuje poczuć aromat urządzenia, któremu przypisywane są magiczne właściwości. Dzięki temu, że miałem okazję bywać w innych studiach i przetestować wiele urządzeń oraz wyczuć, które urządzenia są dla nas interesujące, wybór nie był trudny. No i stąd jest Manley Massive Passive, który jest bardzo fajnym korektorem lampowym. Oprócz samej korekcji, używamy go czasem przepuszczając sygnał z korekcja „na zero” uzyskując odrobinę tego ciepłego lampowego nasycenia. Posiadamy również dwa Distressor’y, które są sparowane. To bardzo fajne urządzenie (emulacja), dzięki któremu z jednego „klocka” możemy uzyskać kilka różnych „klocków”. Oprócz tego posiadamy jeszcze kilka kompresorów Universal Audio, mamy Custom La2a, które popełniłem przed maturą. O dziwo wykonałem testy porównawcze z oryginałem i okazało się, że kilka parametrów jest lepszych od oryginału (np. stosunek sygnału do szumu). Z ostatnich nabytków, pojawił się u nas w studiu Neve 1073 DPA, który nie jest wersją Vintage’ową, ale jednak jest to ta sama konstrukcja. Posiadamy również channel stripy Neve 8801, które są urządzeniami alternatywnie używanymi w stosunku do stołu SSL’a, którego preampy są bardzo liniowe i transparentne dzięki czemu możemy uzyskać naprawdę klarowność, aczkolwiek warto posiadać również coś odmiennego takiego jak Neve, co doda nieco koloru. Naszym najświeższym nabytkiem jest Lexicon 960L, o którym bardzo długo marzyliśmy i chwilowo jesteśmy zafascynowani jego działaniem. Jest to standard światowy, który postanowiliśmy nabyć. Gdzieś od kogoś słyszałem, że jest to element tzw. listy życzeń. Nam udało się go wpisać na naszą listę wyposażenia.

  • JK– A co z mikrofonami?

– Jeśli chodzi o mikrofony: mamy mikrofony U87, ale mamy w planie zakup Neumann’a z serii U47, U67. Chcemy zakupić coś Vintage’owego, bo jeśli chodzi o mikrofony nowoczesne, posiadamy Braunera VM1 oraz takie marki jak Schoeps, Gefell, Sennheiser, Shure, AKG, Beyerdynamic, Audio-Technica, Audix czy Yamaha.

  • JK– Interesuje mnie również monitoring. Możesz coś powiedzieć na ten temat?

– Projektantem studia był John Flynn, z którym spędziliśmy tutaj trochę czasu. Dyskutowaliśmy na temat tego jak realnie chcielibyśmy aby nasze studio zabrzmiało. Wiadomo, że dążyliśmy do tego, aby zabrzmiało jak najbardziej wiernie. Chcieliśmy, żeby to było referencyjne miejsce. Myślę, że nam się to udało. Jeśli chodzi o monitory to pomysł na Adam’y przyszedł kiedy przypadkowo znalazłem się w sklepie muzycznym w Berlinie i usłyszałem wersję S5A. Bardzo mi przypadły do gustu i niestety nigdzie nie mogłem posłuchać wersji S6A. Jednak monitory S5A wywarły na mnie tak pozytywne i miażdżące wrażenie i to w pomieszczeniu nie przystosowanym do odsłuchu. Pamiętam, że przy innych markach, które się tam znajdowały Adam’y S5A „zepchnęły mnie” do ściany swoim brzmieniem. Mają niezwykłe odwzorowanie detalu i grają naprawdę niskim dołem, co pomaga w uporządkowaniu tego zakresu pasma.

  • JK– Była brana jakaś inna alternatywna marka w stosunku do Adam’ów?

– Była, generalnie myśleliśmy długo nad tym. Były pomysły pt. PMC, Geithan, Genelec. Ja akurat nie przepadam za Genelec’iem. Jakoś nie mogę zaufać tym głośnikom i niejednokrotnie zawiodłem się na nich bo po prostu miksy wychodziły inaczej niż to co słyszałem w studiu. Muszę przyznać, że naprawdę z Adam’ami takiego problemu nie mam. Na pewno przyczyniła się do tego praca Johna Flynna. Jak mówiłem wcześniej nie miałem okazji posłuchać wersji S6A. Słyszeliśmy z Maciejem model S7A na targach.  Oczywiście nie był to do końca miarodajny odsłuch ponieważ wiadomo jak się odsłuchuje na targach, w nieprzystosowanym otoczeniu. Aczkolwiek okazały się one niewrażliwe na niedoskonałości  przestrzeni akustycznej i tylko potwierdziły trafność wyboru. I tak zdecydowaliśmy się na wersję S6A bo wiadomo wersja S7A to są już takie pieniądze, że nie warto o tym dalej rozmawiać. Wersja S6A również nie należała do tanich jednak już wtedy wiedzieliśmy, że chcemy Adam’y. Odpowiadały one również kryteriom postawionym przez Johna.

  • JK– Imponująco wygląda adaptacja akustyczna.

– Całość adaptacji akustycznej zaprojektował John Flynn. To jest taki człowiek, który w tej chwili ma już ponad 30-letnie doświadczenie w projektowaniu studyjnym. Osobiście byłem bardzo zauroczony sposobem pracy z nim bo oprócz tego, że powstał projekt to przeprowadziliśmy mnóstwo rozmów. Był bardzo zaangażowany w projekt, dzięki czemu konkretne rozwiązania powstawały indywidualnie.

  • JK– Czy John Flynn pojawił się osobiście w Waszym studio?

– Przyjechał tutaj na 2 dni, po czym nasza dalsza współpraca nad projektem odbywała się zdalnie poprzez telefon i Internet. Wiadomo, że dzisiaj takie możliwości istnieją i spełniają swoją rolę należycie.

  • JK– Widzę również fortepian. Co to za marka?

– Jest to fortepian marki Fazioli.

  • JK– W którym roku został wyprodukowany?

– Fortepian ma około 8 czy 9 lat. Marka jest dość rzadka. Nabyliśmy go w Londynie. Okazało się, że nasz kolega jest współwłaścicielem salonu fortepianowego, który jest dystrybutorem marki Fazioli. Udaliśmy się tam na przesłuchania kilku instrumentów, z którego jeden był przygotowany dla nas, aczkolwiek nie chciano nam powiedzieć, który to instrument. Okazało się, że wybraliśmy właśnie ten. Pojechał z nami na przesłuchania świetny pianista Kuba Stankiewicz. Trafność wyboru potwierdzili później m.in. Piotr Dziubek, Michał Tokaj, Łukasz Damrych, czy Andrzej Jagodziński.

[…]

  • JK– Jak wygląda struktura organizacyjna?

– Na tę chwilę pracujemy w trzyosobowych zespole. Z czego Przemek jest menadżerem, a Łukasz drugim realizatorem dźwięku. Łukasz ma już trochę doświadczenia ponieważ pracował w kilku studiach w Londynie, ale musi jeszcze poznać konfigurację tego studia. Z każdym dniem radzi sobie z tym lepiej. Chcielibyśmy zasilić w przyszłości studio w kolejne osoby wraz z rozwojem np. postprodukcji. Ważna jest również obecność Macieja, który swym świeżym uchem niejednokrotnie wychwycił jakieś niedopatrzenia. Fajnie jest gdy właściciel jest nie tylko na papierze, ale również „kręci” się w pobliżu i realizuje wspólnie tę pasję.

  • JK– A teraz koszty wynajęcia. Czy są to wysokie stawki?

– Jeśli chodzi o stawki to mamy pewne pakiety. Chcemy aby była to oferta atrakcyjna zarówno dla klienta jak i dla nas. Myślę, że nie jest to na tyle droga sprawa, żeby nie była osiągalna dla większości ludzi. Zresztą zrealizowaliśmy już kilka projektów pochodzących z okolicznych miast – głównie Wrocławia czy Zielonej Góry. Ktoś stąd chcąc zrealizować dobre nagranie np. w Warszawie musi się liczyć z kosztami dojazdów i noclegów. To wcale nie są małe koszty. Tutaj ma to studio na miejscu, a więc koszty dojazdów i noclegów są raczej ograniczane do minimum, bo w naszej ofercie oprócz samych nagrań znajdują się zakwaterowanie, czy preferencyjne ceny w naszej restauracji.

  • JK– Brzmi to wszystko naprawdę imponująco i profesjonalnie. Życzę w takim razie sukcesów w rozwoju i wielu sesji nagraniowych

– Ja dziękuję i zapraszam wszystkich internautów portalu realizator.pl do skorzystania z usług naszego studia.

 

[15] Wisła DR Studio (według:  oraz  ) tworzyło się w marzeniach późniejszych właścicieli już w 1977 roku. Tak opisują tworzenie obecnego miejsca na ulicy Malinka w Wiśle, gdzie nagrywa wielu znaczących artystów: „W czasach PRL nikt nie mógł robić własnych nagrań. Wszystkie studia radiowe i telewizyjne zostały ujednolicone na brzydkie i nieprzyjazne miejsca. Ściany z metalową wyściółką przynajmniej były niepalne! Wizja studia była bezpośrednim wynikiem naszych przekonań. Jako chrześcijanie – protestanci – chcieliśmy wpływać na ludzi poprzez muzykę. Wtedy to było bardzo ambitne myślenie, ale w końcu, w 1986 roku, doszliśmy do etapu produkcji. Od tego czasu pracownia zaczęła budować opinię „najlepszej w Polsce”. Konsultantem akustycznym był sam Rupert Neve (geniusz nagrań elektronicznych, producent konsol Neve, później Focusrite, a teraz Rupert Neve Designs). Standard studia był na równi ze studiami w Londynie. Nawet teraz używamy większości oryginalnego wyposażenia i wielu instrumentów, wszystkie są regularnie serwisowane i konserwowane. Zawsze stosowaliśmy „profesjonalne podejście”, czyli artyści mają mieć najwyższy komfort pracy i inspirującą atmosferę, aby mogli być w pełni skupieni i żeby nie przeszkadzały im żadne zewnętrzne sprawy. Trudno zliczyć wszystkie piosenki, które zostały napisane tutaj i w otaczającej scenerii.

Nagraliśmy setki zespołów, przeżyliśmy wiele wspaniałych artystycznych, emocjonalnych i duchowych chwil, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci.”
Właścicielem Studio DR jest Stowarzyszenie DeoRecordings, które prowadzi również Radio CCM, Radio Fest, CCM Media, internetowy sklep muzyczny. W 2013 roku Studio zostało całkowicie odnowione i stało się lepsze niż kiedykolwiek wcześniej:

Studio zapewnia izolację akustyczną typu „pokój w pokoju” w oparciu o pływające podłogi. Ściany ustawione zostały pod kątem oraz zróżnicowana wysokość sufitu pozwalają uniknąć fal stojących. Pogłos został ukształtowany na ok. 0,55 sekundy poprzez układ ustrojów dźwiękochłonnych i rozpraszających z możliwością jego wydłużenia. Na wyposażeniu jest zestaw ekranów akustycznych o różnych parametrach rozproszenia.

Sercem reżyserki jest oryginalna konsola Neve 24/8/24 z legendarnymi przedwzmacniaczami mikrofonowymi oraz korekcją parametryczną. Pracownicy studia są także fanami amerykańskiego brzmienia klasycznych urządzeń API, których jest wiele w torze audio DR Studia. W sekcji monitorowej wykorzystywane są m. in. systemy głośnikowe firmy Lipiński oraz APC, a kontrolę nad projektem zapewnia sterownik Yamaha NUAGE. Nagrania realizowane są na platformie Mac Pro z oprogramowaniem głównym Steinberg Nuendo 10 (dostępny jest również ProTools). Istnieje również możliwość nagrywania analogowego z wykorzystaniem profesjonalnego 24-śladowego magnetofonu Studer.

Studio jest w stanie zrealizować nagrania zespołów muzycznych do kilkunastu osób jednocześnie, również na tzw. „setkę”, nagrań lektorskich, dubbingu do bajek i filmów (do 6 aktorów równocześnie!) oraz koncertów „studio live” z jednoczesnym nagraniem wideo.

Studio posiada bardzo dużo relacji międzynarodowych i jest w stanie ściągnąć do udziału w nagraniach nawet najbardziej uznanych światowych producentów czy inżynierów nagrania.

 

[16] Sala koncertowa Filharmonii Śląskiej w Katowicach (według: ) powstała w 1873 roku przy obecnej ulicy Sokolskiej, która wówczas nosiła nazwę Karlsstraβe. W tym miejscu wzniesiono Reichshalle, budynek z salą koncertową, który stanął w sąsiedztwie browaru Juliusa Kuźnickiego z Poznania. W budynku utrzymanym w stylu neoklasycystycznym od 1915 roku mieściła się także restauracja, do której można było wejść od narożnika Placu Wolności i ulicy Sokolskiej. W Reichshalle koncerty regularnie organizował Oskar Meisner, dyrygent chóru i organizator życia muzycznego, który w 1882 roku założył Towarzystwo Śpiewacze w Katowicach. W sali koncertowali wybitni soliści, między innymi Ignacy Jan Paderewski, który właśnie tutaj dał 27 października 1901 roku jedyny koncert na śląskiej ziemi. Reichshalle służyła również zebraniom i zjazdom niemieckich organizacji społecznych, sportowych i kulturalnych. Kiedy w 1906 roku budynek wykupiła spółka z większościowym polskim kapitałem, w sali mogły się zacząć odbywać koncerty polskich chórów oraz spotkania i imprezy polskich organizacji i stowarzyszeń. W 1943 roku dobudowano prawe skrzydło sali, w którym mieścił się balkon i sień przejazdowa. Przebudowano także scenę, przeznaczając budynek na filharmonię. Dzięki tym działaniom w 1945 roku na wiosnę, oddano go nowo powstałej Państwowej Filharmonii w Katowicach.

W 1964 roku Filharmonia otrzymała czterdziestogłosowe organy firmy Berschdorf, które zamontowano na lewym bocznym balkonie, jednak w latach dziewięćdziesiątych ich właściciel postanowił podarować je Salezjańskiej Szkole Organistowskiej w Lutomiersku, co uniemożliwiło Filharmonii prezentację muzyki organowej. Na szczęście, dziś znów jest to możliwe dzięki zyskanym przez Filharmonię instrumencie, który pojawił się – tym razem na scenie – w sali koncertowej im. Karola Stryji wraz z rozbudową i remontem budynku. Zbudowane w 2011 roku przez Karl Schuke Berliner Orgelbauwerkstatt GmbH i zamontowane w latach 2013–2014 nowe organy mają 36 głosów, 3 manuały i pedał i są instrumentem najwyższej klasy. To na nich właśnie koncertują wybitni soliści m.in. podczas Filharmonicznych Wieczorów Organowych, które od 74. sezonu zyskały nowy, multimedialny kształt, wychodząc naprzeciw wymaganiom obecnych czasów, łącząc nowoczesne technologie z doskonałą jakością artystyczną, muzyczną i wykonawczą.

Przez ponad 130 lat zabytkowa sala cieszyła wszystkich wyborną akustyką, neoklasycznym wyglądem i rzadkim w takich miejscach dziennym światłem. Zasłużony dla pracy artystycznej obiekt wymagał gruntownej modernizacji i powiększenia przestrzeni. W 2006 roku rozpisano ogłoszony przez Filharmonię Śląską i Stowarzyszenie Architektów Polskich konkurs architektoniczny, w którym zwyciężył projekt Michała Kapturczaka  z poznańskiej pracowni projektowej Consultor Sp. z o.o.  Projekt dawał nadzieję spełnienia marzeń melomanów i filharmoników śląskich o bardziej komfortowych warunkach tworzenia muzyki. We wrześnio 2009 roku rozpoczęto realizację projektu. 3 marca 2014 roku Mostostal Warszawa SA – generalny wykonawca prac budowlanych – przekazał obiekt Filharmonii Śląskiej. Kilkanaście dni wcześniej do siedziby Filharmonii dotarł wprost z wytwórni w Hamburgu fortepian marki Steinway & Sons, zaś cztery dni po przekazaniu sali do użytkowania fachowcy z firmy Karl Schuke Berliner Orgelbauwerkstatt GMBH zakończyli strojenie i intonowanie organów.

W wyniku remontu powierzchnia użytkowa Filharmonii Śląskiej zwiększyła się do 5252 m2. W nowej części budynku zbudowano salę kameralną na 110 miejsc z wyposażeniem estrady (na fotografii wyżej). Na ostatniej kondygnacji powstała tzw. „Strefa melomana”: sala seminaryjna połączona z kawiarnią muzyczną i podniebnym patio – zielonym ogródkiem muzycznym. Zlikwidowano architektoniczne bariery dla osób niepełnosprawnych, zamontowano nowoczesne windy. Muzycy zyskali nowe garderoby, sale prób, bibliotekę nut, magazyny instrumentów. Garaż dostosowano do załadunku instrumentarium i sprzętu pod dachem.

Połączenie walorów stylistycznych zabytku z najnowszymi trendami architektonicznymi stworzyło niepowtarzalną atmosferę wnętrz, przyciągających wzrok elegancją, lekkością, światłem i przestrzenią. Bogactwo oferty, polegające na jednoczesnym dostępie do dwóch sal koncertowych, salek seminaryjnych, kawiarni i podniebnego patio stwarza warunki dopasowania do indywidualnych potrzeb organizatorów i uczestników spotkań. Obiekt jest klimatyzowany i dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, zaopatrzony w wygodne szatnie i nowoczesny węzeł sanitarny. Zarząd Filharmonii zapewnia bezproblemową współpracę w zakresie najmu, usług towarzyszących, poligrafii, wsparcia merytorycznego. Obiekt pozwala na  wynajem kilku przestrzeni koncertowo-konferencyjnych: Sali Koncertowej im. Karola Stryji Sala, cenionej za bardzo dobrą akustykę,  o powierzchnia sceny: 148,00 m2 i liczbach miejsc: 68 na balkonie: i  358 na parterze; Sali Kameralnej z nowoczesnym zastosowaniem rozwiązań architektonicznych, opartych na elementach drewnianych dekoracji ścian, podnoszących jej możliwości akustyczne. przeznaczonej dla mniejszych form muzycznych, spotkań autorskich i innych form artystycznych. Poza tymi salami w ramach budowli są atrakcyjne miejsca dla realizacji kameralnych spotkań przy muzyce, letnich koncertów pod gołym niebem, wystaw czy seminariów.

 

[17] Teatr Wielki – Opera Narodowa (według:  oraz ) to gmach znajdujący się przy placu Teatralnym w Warszawie z siedzibą Opery Narodowej, jednej z trzech scen Teatru Narodowego, Polskiego Baletu Narodowego i Muzeum Teatralnego. Gmach został wzniesiony w latach 1825–1833. Zniszczony w latach 1939 i 1944 został odbudowany, przekształcony i powiększony w latach 1947–1965 z zachowaniem oryginalnej fasady od strony placu Teatralnego.

Budynek był wzorowany na teatrze S. Carlo Nicoliniego w Neapolu. Kamień węgielny położono 19 listopada 1825, w 150 rocznicę utworzenia Teatru Narodowego. W uroczystości wzięli udział m.in. namiestnik Królestwa Polskiego Józef Zajączek i minister skarbu Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki. Budowa gmachu była finansowana ze środków miasta i rządu. W czasie powstania warszawskiego zachowane części budynku zostały uszkodzone w trakcie walk na placu Teatralnym, a następnie wysadzone przez Niemców. Pomiędzy 6 a 8 sierpnia 1944 w ruinach zamordowano ok. 350 polskich cywilów. Po wojnie zniszczenia budynku oszacowano na ok. 75%. Ocalała wschodnia część fasady i kolumnowa fasada frontowa. Po wyzwoleniu ruiny gmachu zabezpieczono, a w latach 1947–1949 odbudowano skrzydło południowe dla Teatru Narodowego wraz z Salami Redutowymi. Zostały one oddane do użytku 22 lipca 1949. Zarządzeniem Ministra Kultury i Sztuki z 28 lutego 1950 utworzono przedsiębiorstwo państwowe pod nazwą Teatr Wielki Opery i Baletu w Warszawie, które przejęło administrowanie gmachem. W lutym 1951 ogłoszono konkurs na odbudowę Teatru Wielkiego, w którym pierwszą nagrodę zdobył projekt Bohdana Pniewskiego, opracowany przy współpracy Małgorzaty Handzelewicz, Władysława Jotkiewicza i Stanisława Krajewskiego. Projekt był kilkakrotnie poprawiany. Pierwsze prace budowlane rozpoczęto w 1953. Prezydium Rządu zatwierdziło projekt dopiero w 1956, po konsultacjach ze specjalistami zagranicznymi i zmniejszeniu kubatury gmachu. Odbiorów kolejnych części Teatru Wielkiego dokonywano w latach 1962–1965.

Prace budowlane były krytykowane przez prasę ze względu na powolne tempo robót oraz wysokie koszty przedsięwzięcia. Bez zmian pozostawiono fasady, natomiast całkowicie nowym projektem była elewacja od strony placu Zwycięstwa (obecnie plac marsz. Józefa Piłsudskiego). Zespół architektów zaprojektował także od nowa wnętrza teatru. Widownia w kształcie podkowy powstała w miejscu, w którym wcześniej znajdowała się scena. Teatr Wielki miał być jedną z najnowocześniejszych scen w Europie i do jego wyposażenia zaangażowano szereg firm zagranicznych. Zainstalowano m.in. scenę obrotową, sześć zapadni, osiem mostów świetlnych nad sceną, trzy systemy telewizji i posadzkę plastikową dla baletu. Powstało 27 pracowni i warsztatów. Podczas uroczystego otwarcia gmachu 20 listopada 1965 wystawiono „Straszny dwór” Stanisława Moniuszki.

W Teatrze Wielkim – Operze Narodowej znajduje się jedna z największych scen operowych świata, o powierzchni 1150 m2 i wysokości 35 m. Na zapleczu sceny, na jej poziomie znajduje się poczekalnia dla artystów, charakteryzatornia, mała sala baletowa oraz liczne garderoby. Widownia mieści na parterze, w amfiteatrze i na trzech balkonach 1768 osób.

Sala Młynarskiego, nazywana też Sceną Kameralną, w pierwszych latach po odbudowie i otwarciu Teatru w 1965 roku służyła wyłącznie jako sala prób. Jednak już w lutym 1968 roku została otwarta dla publiczności. Od tamtego czasu odbywają się w niej spektakle operowe i baletowe, a także wydarzenia specjalne. Powierzchnia sceny to 270 m2 , a jej wysokość wynosi 13,95 m, miejsca na widowni jest dla 248 osób.

Miejscem wykorzystywanym do organizacji sesji nagrań muzycznych są Sale Redutowe gdzie też odbywają się koncerty, wystawy oraz wydarzenia specjalne, takie jak seminarium Opera Lab Mobilne Idee. Sale Redutowe to dawne sale muzealne, jedyne pomieszczenia teatru, w których całkowicie zachował się pierwotny wystrój zaprojektowany przez Antonio Corazziego. Mają one specyficzny kształt litery T, który pozwala podzielić je na 3 części purpurowymi kotarami (można je również rozsunąć lub zdjąć). Ich wnętrze charakteryzujące się bardzo dobrą akustyką, otoczone jest ozdobnymi galeriami z profesjonalnym oświetleniem. Sale wyposażone są w podwieszany ekran i krzesła do ustawienia widowni.

W salach tych istnieje także możliwość wybudowania sceny. Estetyczne białe ściany, kolumny, drewniana posadzka, to idealny punkt wyjścia do aranżacji tych pięknych wnętrz na różnorodne style, w zależności od potrzeb i okoliczności. Powierzchnia Sal Redutowych wynosi 540 m2, wysokość to 8,22 m i może pomieścić w ustawieniu koncertowym: 400 osób.
Instytucja zarządzająca salami organizuje też wydarzenia specjalne, a takim należy uznać wystawę, na której prezentowane były instrumenty historyczne z kolekcji Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina: oryginały instrumentów Pleyel, Erard i Broadwood oraz kopie: Grafa oraz Buchholtza.

Narodowy Instytut Fryderyka Chopina od kilkunastu lat gromadzi kolekcję fortepianów, o których wiadomo, że były przez kompozytora preferowane: nie tyle konkretne egzemplarze, ale modele określonych producentów z czasów Chopinowi współczesnych. Instrumenty te wykorzystywane są w projektach koncertowych i nagraniowych Instytutu: przedstawiciele elity światowej pianistyki grają na nich podczas festiwali „Chopin i jego Europa” oraz m.in. koncertów w rocznicę urodzin kompozytora, a ich interpretacje zostają utrwalone i wydane w wysoko cenionych seriach fonograficznych Instytutu (m.in. Real Chopin). W większości są to oryginalne instrumenty z pierwszej połowy XIX wieku; jeżeli pozyskanie wybranego instrumentu w kondycji koncertowej nie jest możliwe, wybór pada na możliwie najlepszą jakościowo i najwierniejszą oryginałowi kopię. Kolekcja Instytutu obejmuje w chwili obecnej fortepiany francuskich renomowanych marek Pleyel i Erard (czasy paryskie Chopina!), instrument brytyjskiej manufaktury Broadwood oraz kopię wiedeńskiego fortepianu Graf. W 2018 roku do tego unikatowego zbioru dołącza pierwsza na świecie kopia fortepianu Buchholtz: instrumentu, jaki posiadał w Warszawie Chopin. Fryderyk Buchholtz w czasach Chopina był wysoko cenionym budowniczym fortepianów – i na taki właśnie instrument zdecydowała się rodzina Chopinów. Do czasów nam współczesnych nie zachował się ani jeden instrument tej marki w kondycji koncertowej – odnalezienie w Krzemieńcu na Ukrainie jednego z nielicznych egzemplarzy, w częściowo przynajmniej zachowanej substancji, umożliwiło realizację wyjątkowego projektu: odtworzenia fortepianu, na którym komponował i grał w Warszawie Chopin. Zbudowania kopii instrumentu podjął się Paul McNulty: osiadły w Czechach kanadyjski budowniczy fortepianów, prowadzący wnikliwe badania i odtwarzający techniki stosowane przez mistrzów w XIX wieku. Stworzył on instrument, który po raz pierwszy zabrzmiał publicznie w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, 17 marca 2018 roku, dokładnie w rocznicę prawykonania przez Chopina jego Koncertu f-moll – na Buchholtzu właśnie.

W programie koncertu był: Koncert fortepianowy f-moll grany tak jak grał go po raz pierwszy Fryderyk Chopin, jak również utwory Karola Kurpińskiego: fuga i koda B-dur (na temat „Jeszcze Polska nie zginęła”) oraz Bitwa pod Możajskiem („Wielka symfonia, bitwę wyobrażająca”). Przy fortepianie historycznym zasiadał Krzysztof Książek, z towarzyszeniem zespołu muzyki dawnej Collegium 1704, pod batutą Vaclava Luksa. Spektakl ten był magiczną podróżą po krainie dawnych brzmień, zmierzającą do odkrywania na nowo bogactwa fortepianu i urody dźwięku instrumentów sprzed dwóch wieków.

 

[18] Free Fly Music (według: ) to profesjonalne studio nagrań mieszczące się w Poznaniu, oferujące reżyserię, realizację dźwięku, usługi fonograficzne, profesjonalne nagrania płytowe: zespołu, orkiestry, chóru i solistów.

Free Fly Music to przestrzeń podzielona na reżyserkę i studio. Reżyserka to pomieszczenie zaprojektowane według koncepcji lede (live end dead end) o powierzchni 25m2 i czasie pogłosu 0.22 sek. Do dyspozycji oddane jest przemyślane i w pełni wyposażone centrum „dowodzenia”. Wszystkie urządzenia, które mogłyby przeszkadzać, przeniesiono do przyległego i odizolowanego machine room’u. Dzięki złożonemu systemowi precyzyjnie dobranych ustrojów akustycznych, w połączeniu ze specjalnie usytuowanym estawem monitorów APS Trinity+APS Sub 15, uzyskane zostały idealne warunki odsłuchowe. Umożliwia to powstanie doskonałego obrazu dźwiękowego, nieobciążonego niekorzystnymi zjawiskami modów w pomieszczeniu. Do dyspozycji pozostaje również alternatywny system odsłuchowy APS Coax. Zadbano też o osobny, odseparowany i ekranowany system zasilania o napięciach 110V i 230V.

Studio skupia producentów, realizatorów i muzyków m.in.: Michała Garsteckiego, Marcina Pospieszalskiego, Piotra Kałużnego i Jacka Winkiela. Michał Garstecki (odpowiadający za dźwięk płyt zespołu Janusz Prusinowski Trio)- producent, basista, kontrabasista i gitarzysta, również reżyser dźwięku studia nagrań Akademii Muzycznej w Poznaniu, której jest absolwentem. Od roku 2013 jest adiunktem na wydziale Kompozycji,  Dyrygentury i Teorii Muzyki tejże uczelni, specjalizuje się w zagadnieniach produkcji muzycznej. Zdobył nagrodę polskiego radia „Fonogram 2007” w kategorii folk za płytę „Zegar bije”, nagraną z Jackiem Hałasem oraz „Fonogram 2008” w tej samej kategorii za płytę „Mazurki” zespołu Janusz Prusinowski Trio. Kolejne płyty nagrane z tym zespołem, które uzyskały tytuł Fonogram Roku to: „Serce” (2010), „Po kolana w niebie” (2013).Janusz Prusinowski tak ocenił pracę w studiu: „Sesja w Free Fly Music skrystalizowała naszą muzykę do postaci płyty – w trzy dni. Dzięki akustyce studia nie trzeba było prawie nic majstrować podczas miksu, po prostu mikrofony i instrumenty stały we właściwych miejscach i wszystko brzmiało naturalnie. Oprócz ogromnej koncentracji mieliśmy też świetną zabawę.”

 


[21]  Wg. następujących źródeł:  i 

[22]  Płyty serii „The Real Chopin” zostały opisane w artykule: „Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki (rozdział trzynasty)

[23]  Bardzo sobie cenię te nagrania, na przykład: „Krzysztof Komeda w Polskim Radiu. Volume 1-8”, płyty z serii „Polish Radio Jazz Archives „ ze szczególnym wskazaniem na- „Mieczysław Kosz, Piano Solo” czy  komplet  „Jan Kanty Pawluśkiewicz Antologia”.

[24]  Według: 

[25] W sali Centrum Kultury Jerzy Semkow, wybitna indywidualność międzynarodowej dyrygentury, nagrał komplet Symfonii Johannesa Brahmsa z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach.

Wydawnictwo tak opisuje tę edycję: „4 Symfonie Johannesa Brahmsa z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach zarejestrowane na przełomie 2008/2009 to zdarzenie nie mające swojego odpowiednika w całej dyskografii Maestro Jerzego Semkowa. Maestro Semkow należał to tzw. starej szkoły. Nie dopuszczał nagrywania „po kawałku”. Uważał, że to zabija tok muzycznej narracji. Sesje z NOSPR przebiegały zatem w konwencji koncertowej, dyrygentowi zależało na zachowaniu linii czystego koncertowego wykonania.



I dalej w tej samej notatce można przeczytać: „Semkow pozostawił melomanom swojego Brahmsa, zdyscyplinowanego i odrobinę szalonego. W tych nagraniach nie ma żadnego udawania, jest prawda. To hołd wielkiego dyrygenta złożony wielkiemu kompozytorowi. Dodatkowym atutem wydawnictwa jest obszerne omówienie postaci i twórczości Maestro Semkowa przez dziennikarza Radiowej Dwójki Przemysława Psikutę. Patronat nad albumem objął Program II Polskiego Radia.”

[26]  Sale koncertowe kotowickiego NOSPR’u, umieszczone w budynku przy placu Wojciech Kilara, zostały dość dokładnie opisane w artykule: „Akustyka sal koncertowych i ich przełożenie na akustykę w warunkach domowych„.

[27]  Według: 

 


Kolejne części:

          

Tematy pokrewne:
Akustyka sal koncertowych >>