Porównanie trzech kabli AC z jednym w tle… Trudnym do pokonania.
(Część trzecia)

Część trzecia ucieszy majsterkowiczów, choć właściwie nie potrzeba wielkich umiejętności by zmontować dwie wtyczki na kablu zrobionym przez profesjonalną firmę (niby nie, a jednak kable różnie potrafią brzmieć nawet wtedy gdy wykona się je z podobnych materiałów). Firmy takie jak Furutech czy Neotech (jest ich więcej, ale te są najpopularniejsze) mają w ofercie kable, które można kupić na metry i znakomite wtyczki, których jest duży wybór. Pewno, że składając w ten sposób kabel AC nie zbliży się on jakością do najlepszych produktów, które wykorzystują bardzo wyrafinowaną technologię, gdzie nawet drut ma inny przekrój niż w typowych kablach, nie wspominając o skomplikowanych splotach, przemyślanych metodach redukcji wpływu szkodliwych drgań, dołączanych filtrach itp. Kabel DIY będzie najczęściej najwyżej dobrym, albo inaczej rzecz ujmując- nie za bardzo szkodliwym. Zaletą jednak będzie się taki kabel mógł pochwalić-będzie znacznie tańszy niż te renomowane wzorce. Bywa, że jest niejednokrotnie lepszy niż kable o bezzasadnie wyśrubowanej cenie. Żeby był lepszy, muszą jednak być spełnione pewne twarde wymogi, o których nie wszyscy chcą pamiętać- powinien być zastosowany kabel renomowanej firmy (nie zawsze najdroższy jest tym, który będzie dla systemu audio DIY’owca najlepszy) i najlepsze wtyczki na jakie można sobie pozwolić (w przypadku wtyczek relacja jakości do ceny jest proporcjonalna- im lepsze tym droższe). Inną kwestią jest taki dobór materiałów, który zapewni dobrą synergię z pozostałymi elementami systemu audio, a to wymaga osłuchania, cierpliwości i przygotowania się na ewentualne dodatkowe koszty. Jak widać po wstępie nie jest działalność typu DIY aż taka prosta jakby się niektórym wydawało, jednak zniechęcać do podejmowania prób nie chcę.

  • Próba trzecia sprawdziła jakość audiofilską dwóch kabli typu DIY, dzięki porównaniu z kablami już w poprzednich testach występujących z: Tarą Labs The One i nazwanym przez mnie „NoName” bezpośrednio i pośrednią drogą.

W każdym z testów wykorzystywałem te same utwory z trzech płyt- Glenna Goulda „Bach: The Well-Tempered Clavier Book I & II”, „The Voice That Is!” Johnny’ego Hartmana oraz monofoniczny „King of the tenor” Bena Webstera.

Kablem, który został poddany próbie w dwojaki sposób był Furutech Alpha 3, o długości 1m. W kablu tym firma Furutech zastosowała przewodniki wykonane z miedzi OCC. Na izolację przewodów wybrano teflon, a na zewnętrzny płaszcz elastyczny PVC (koloru ciemno zielonego). Przekrój przewodników to prawie 3,94mm2. Średnica zewnętrzna kabla wynosi 15mm. Kabel jest jednym z nielicznych, który nie posiada ekranu. Audiofil, który wykorzystał ten kabel zamontował dwie porządnej jakości wtyczki: IEC- Furutech FI-11 Cu i Schuko- Furutech Fi-E11 R.

Zastąpienie poprzednika- Tary Labs, ciemnozieloną Alphą 3 (bo o NoName nie warto nawet wspominać) spowodowało delikatne zmniejszenie wolumenu dźwięku przy jednoczesnym przesunięciu akcentu z góry pasma na przełom średnicy i basu. Ograniczenie tego aspektu brzmieniowego nadało całości większego spokoju, ale i ciepła. Nie traciła na tym motoryka. Lepiej jawiło się  wypełnienie w harmoniczne dźwięki. Takie zmiany odbierałem na płycie Glenna Goulda. Były tak pozytywne (przypomnę- cena zestawu Furutecha w stosunku do Tary Labs to jak 1:5), że pomyślałem nawet o wymianie mojego Neotecha NEP 3002, który łączy gniazdo AC ścienne z listwą zasilającą. Już trochę miesięcy Neotecha NEP 3002 (inna nazwa to Neotech 3PS40) używam do zasilania listwy Cogitari firmy Verictum. To kabel zbudowany przeze mnie (a więc też typu DIY), z ekranowanego trzyżyłowego przewodnika z miedzi monokrystalicznej UP-OCC 7N (o czystości 99.99999%) o przekroju 4,17mm2. Izolacja wykonana jest z PVC, wewnątrz umieszczono bawełniany rdzeń. Na kabel nałożyłem czarny oplot firmy TechFlex Nylon Multifilament. Wtyczki zastosowałem złocone- schuko IeGO 8085 (miedź furukawa pozłacana). IEC Furutech FI-28G (miedź pozłacana).

Zamiana miejsca ułożenia kabla Furutecha, bo w miejsce Neotecha dała zgoła odmienny skutek… Przypomnę, że na swoje miejsce wrócił Demiurg (włączyłem go na powrót do odtwarzacza CD), który jest kablem bardzo z jednej strony wyrównanym i naturalnie grającym, ale z drugiej to jednak kabel z tych ciepło i melodyjnie brzmiących. Furutech zamieniając się miejscami z Neotechem, czyli na wstępie całego systemu, źle się zaprezentował.

Teraz zauważało się pewne zawoalowanie całości przekazu. Wolumen instrumentów się pomniejszył. Straciła też w dużym stopniu obszerność sceny dźwiękowej, nie na szerokość lecz na głębokość i wysokość, co przy płycie „The Voice That Is!” Johnny’ego Hartmana dało się mocno we znaki. Wokalista na którego ostatnimi czasy „patrzyłem z dołu” teraz „siedział na krześle” gdy śpiewał (obraz muzyczny się obniżył). Rozdzielczość najwyższych składowych była ograniczona w stosunku do tego co dawał Neotech. Przekaz muzyczny został spowolniony. Ewentualna zamiana kabli z Neotecha na Furutecha w moim przypadku byłaby błędem, co nie oznacza, że w innym systemie nie byłoby inaczej (o czym może świadczyć zupełnie korzystny wpływ Furutecha gdy łączył odtwarzacz CD z listwą zasilającą).

Wnioski z tych doświadczeń (i innych) płyną takie:

  1. Kabel DIY może okazać się znakomitym i względnie tanim rozwiązaniem, konkurencyjnym dla wielu kabli nawet z przedziału cenowego wyższego (zaznaczę- „może okazać się”, ale jako zasadę tego uznać nie można, bo to już graniczyłoby z nadinterpretacją).
  2. Należy próbować jaki kabel (innej konstrukcji i z innych materiałów) i w którym miejscu systemu audio da najlepszy efekt (szukanie synergii jest bardzo istotne, jeśli nie najważniejsze).
  3. Jakość kabla DIY (i każdego innego też) zależy w równym stopniu od materiału z jakiego jest wykonany sam przewodnik jak i wtyczki. Nie wolno zapominać też o tym, że w pewnym stopniu na „brzmienie” kabla wpływają pozornie nieistotne- rodzaj oplotu (zastosowanie go lub jego brak), siła jaką zastosuje się przy zaciskaniu przewodników w uchwytach wtyczek, ewentualne zastosowanie tulejek pośredniczących lub ich rodzaj (materiał z jakiego są zbudowane), a nawet płyny (Frutech NANO Liquid, DeoxIt Gold i parę innych), które mają chronić przewodnik przed rdzewieniem i polepszać kontakt pomiędzy przewodnikami i zaciskami wtyków.

 

Kable testowałem w systemie:
1.   Listwa zasilająca- Verictum Cogitari
2.   Neotech Nep 3002 + IeGo 8055G + Furutech FI-28
3.   Pioneer PD-S06 (modyfikowany)
4.   Verictum Cogitar (na wtykach Furutech FI 25G/35G)
5.   Ixos 100.X03 Studio
6.   Leben CS 300XS
7.   Verictum Demiurg (na wtykach Furutech FI- 28/38G)
8.   Neotech NES 1002 z wtykami Furutech FT-211G
9.   Chario Delphinus
10. Słuchawki Sennheiser HD 600 (modyfikowane)
11. Akcesoria- Verictum– X Bulk SilverX Bulk GoldX BlockX-Fuse


Powrót do części drugiej artykułu >> 

Powrót do części pierwszej artykułu >>

Artykuł również ukazał się na stronie