Dystrybutory prądu-  kondycjonery i listwy zasilające

 

W artykule „Odrębna instalacja AC dla systemu audio” przyglądnęliśmy się linii AC od skrzynki bezpiecznikowej po gniazdo ścienne, z którego korzysta system audio. Co lepsze dla obrazu muzycznego- więcej gniazd ściennych równolegle podłączonych i od nich poprowadzone kable zasilające do urządzeń audio, czy jedno gniazdo, do którego podłączyć można dystrybutor prądowy?

Dopóki się nie sprawdzi co rzeczywiście dla melomana lepsze to opcja tańsza jest zawsze wystarczająca. Zadowolenie pryska jak bańka mydlana gdy porówna się efekty soniczne z tymi jakie można uzyskiwać z zaawansowanej listwy zasilającej lub kondycjonera. Gdyby się przyglądnąć rzędowi gniazdek w ścianie, które zostały podłączone do linii AC w układzie najpewniej równoległym to przypomina i montaż i nieskomplikowane rozwiązania bez filtrów (aktywnych lub pasywnych) najprostsze listwy zasilające jakich całe mnóstwo w tanich sklepach. Jeśli nawet zastosujemy wyrafinowane gniazda wykonane z dobrych materiałów to tylko jeden aspekt poprawimy, a nie zastąpimy zaawansowanych technicznie audiofilskich dystrybutorów AC. Wielokrotne testy porównawcze zawsze wskazywały, że w przypadku korzystania z gniazd ściennych, uproszczona i krótsza droga sygnału elektrycznego w tym przypadku nie poprawia komfortu słuchania muzyki.

Gdy omawiałem gniazda ścienne to wspominałem o równoległym sposobie łączenia ich z linią AC. Podobnie może być w przypadku listwy czy kondycjonera. Otóż są dwa schematy łączenia- równoległy i w gwiazdę. Przy łączeniu równoległym pewne gniazda są preferencyjne, a inne drugorzędne. Te gniazda, które są „bliżej” wejścia linii powinny być wykorzystywane dla zasilania urządzeń z większym „apetytem” na prąd, a następne z mniejszym zapotrzebowaniem. W każdym razie trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że jedne urządzenia niejako „kradną” prąd innym urządzeniom. Posiadacze listew o konstrukcji równoległej mogli się przekonać jak wyraźnie zmienia się obraz dźwiękowy w zależności od tego w jakie kolejno gniazda wykorzystamy do źródeł cyfrowych, przedwzmacniacza(y) i  wzmacniacza. W sytuacji gdy korzystamy ze wzmacniacza zintegrowanego lub pojedynczej końcówki stereo dobór kolejnych gniazd jest tylko prostą decyzją opartą o wiedzę lub wrażenia słuchowe. Owszem, degradowanie kolejnych wpinanych sprzętów przez inne budzi obawy czy nie ograniczamy ich potencjału. To tylko obawy, ale gdy przyjdzie nam decydować czy z gniazda bliżej wejścia listwy zasilimy wzmacniacz końcowy prawego kanału czy lewego, staje się zawsze i na pewno złym wyborem.

Z tych rozważań wynika, że należy wybierać dystrybutory prądu, których gniazda są połączone w gwiazdę. Niestety, nie wszyscy producenci podają w materiałach reklamowych, jaki schemat połączeń wykorzystano w ich produkcie. W sposobie łączenia w gwiazdę żadne z urządzeń nie jest ani preferowane, ani poszkodowane, bo prąd jest rozprowadzany po kablach niezależnie od siebie. W obu przypadkach powstaje techniczna niedogodność- kable mają różną długość.

Niby nic, ale firmy mające aspiracje do bycia bezkompromisowymi dbają nawet i o to by zachować ich równą długość. Jak różnej konstrukcji mogą być listwy zasilające, pozornie proste urządzenia, niech świadczą ich opisy na stronach internetowych producentów- jedne to sieć kabli i gniazd z filtrem pasywnym lub bez filtra, a inne to układ filtrów aktywnych z gniazdami i okablowaniem lub szynami miedzi. Ekstremalnymi konstrukcyjnie są kondycjonery. To rozbudowane urządzenia do dystrybuowania prądu elektrycznego z rozbudowaną filtracją, zabezpieczeniami przepięciowymi, a nawet stabilizacją napięcia. Podzielone są zdania czy aby kondycjonery nie są takimi urządzeniami, które grupują w jednym zbyt wiele dobrego… Należy pamiętać, że większość urządzeń w fazie konstruowania czy odsłuchów prototypów nie korzystają z zasilania bliskiego ideałowi, lecz raczej rzeczywistemu. Wydaje mi się, że sprzęt audio, który został przez nas najpierw w sklepie wybrany, później zaskarbił sobie naszą sympatię domaga się czystego prądu o  idealnym przebiegu sinusoidalnej charakterystyki, może właśnie jest przeciwnie- pożądamy zniekształceń, bo konstruktorzy je uwzględnili? Spotkałem niewielu entuzjastycznie przyjmujących dobrodziejstwa jakie wnoszą kondycjonery prądu. Często też powtarzana jest opinia, że separacja galwaniczna przy pomocy transformatora degraduje efekty dźwiękowe systemu podobnie jak to się dzieje gdy dopasowujemy urządzenie z rynku amerykańskiego do europejskich warunków- z napięcia 110V do 230V.

Gdy w systemie jest używany miernej jakości kondycjoner sieciowy, stwarza próg wysokiej impedancji dla chwilowego przepływu prądu. Dlatego najlepsze na rynku listwy sieciowe albo nie mają filtrów w ogóle, ani  innych elementów, które mogłyby powodować straty przewodzonego prądu, albo mają co najwyżej takie, które w układ elektryczny nie są wbudowane, a jednocześnie przez swoją konstrukcję zapewniają eliminowanie wpływu szkodliwego promieniowania elektromagnetycznego. Są wśród braci audiofilskiej tacy, którzy korzystają z listew (lub kondycjonerów) wyposażonych w aktywne filtry, podłączając do nich tylko sprzęt cyfrowy, a analogowy bezpośrednio do gniazd ściennych. Jeszcze inna grupa audiofilów (ja do niej należę) preferuje listwy zasilające z filtracją co najwyżej pasywną lub bez filtracji w ogóle, podłączając do niej wszystkie urządzenia audio, które wymagają zasilania 230V.

Celowo rozgraniczam listwy z filtracją pasywną od tych bez filtracji (np. Oyaide MTS-4e, KBL Sound RPD-6), bo miałem dwukrotnie okazję do porównań tej samej listwy baz filtrów EMI/RFI oraz wyposażoną w taki filtr pasywny (działający niczym antena). Za każdym razem korzyść z zastosowania filtra była nazbyt oczywista by się wahać przy wyborze tej, która mogłaby się stać pożądaną. Fotografia wyżej przedstawia dwie wiodące konstrukcje firm- Acoustic Revive i Verictum, które posiadają w swoim wnętrzu wbudowane pasywne filtry wypełnione specjalnym materiałem (żadna z firm nie chce ujawnić szczegółów), niwelującym promieniowanie EMI/RFI i tłumiącym wibracje. Verictum wzmacnia efekt filtracji dołączając dedykowany filtr X-Bulk. Na efekt dźwiękowy systemu audio mają wpływ gniazda AC i IC. Nie tylko ich jakość, ale i materiał użyty na styki. Byłem świadkiem testów gniazd tego samego producenta (Furutech)- ze stykami złoconymi lub rodowanymi… „Brzmiały” różnie. Zdaję sobie sprawę, że wpływ na to co mogło się podobać miał dobór pozostałych części listwy czy kondycjonera (synergia!), więc swoje sympatie ukryję.

Nie jest też obojętne posadowienie dystrybutora AC, dokładnie tak samo jak podstawowy sprzęt- odtwarzacze, gramofony czy wzmacniacze. Firma KBL w komplecie z listwą sprzedaje podstawę wykonaną z jednego, litego kawałka wyselekcjonowanego gatunku drewna o wyjątkowo dużej gęstości włókien i najwyższym współczynniku tłumienia drgań. Impregnowana też specjalnym preparatem olejowym o właściwościach antystatycznych. Podstawa zapewnia listwie lepsze warunki pracy dzięki mechanicznej izolacji od rezonansów podłoża (jeśli nie całkowite to przynajmniej w dużej części), dystansuje ją także od ładunków statycznych gromadzących się przy powierzchni podłogi (w przypadku obudowy metalowej dystrybutora ma sens). Wg firmy- „Dzięki jej zastosowaniu dźwięk uspokaja się i wygładza, przez co instrumenty brzmią w sposób bardziej wyodrębniony z tła i oddają więcej informacji o atmosferze pomieszczenia, w którym zostało zrealizowane nagranie. Wszystko to składa się na wrażenie bardziej naturalnej prezentacji”.

Inni producenci wybór platformy pod swoje produkty pozostawiają użytkownikom, co nie znaczy, że nie doceniają wpływu drgań, np. wspomniana firma Verictum dobierała materiał na stopy na słuch testujących. W efekcie jedna z par nóżek jest z drewna merbau, a druga para z dębu… Cały komplet dębowy czy merbau’owy nie zgrywał się tak doskonale z innymi częściami listwy co mieszanka tych drzew. Nie jest to, proszę mi wierzyć, li tylko tzw. „marketingowe gadanie”… Ja to słyszałem, byłem przy dobieraniu nóżek do listwy Verictum Cogitari. Zresztą nie tylko firma Verictum poważnie traktuje wpływ materiałów z jakich buduje swoje komponenty, bo i inne firmy są czułe na to zagadnienie. Dam przykład- w recenzji pana Wojciecha Pacuły- „Entreq Powerus + Cleanus + Lynxfeet + AC Wrap” pojawia się komentarz dystrybutora sprzętu Entreq tej treści: „Akurat te stopy Lynx Feet są przeznaczone pod elektronikę. Dźwięk ma szybszy atak kiedy Powerus i Cleanus (listwa zasilajaca i filtr pasywny) leży na tych standardowych twardszych, drewnianych nóżkach. Być może podłożenie jeszcze pod to nplatformy Acoustic Rivive to już za dużo było tego i dźwięk się zdławił i rozmył. Sam Pan wie, jak dalece można kształtować dźwięk akcesoriami antywibracyjnymi i jak ważna jest właściwa konfiguracja. Szkoda, że tak to wyszło, ale może udałoby się choćby w komentarzu uwzględnić te wyjaśnienia, bo to zasilanie Entreqa nie rozmywa ataku i wyjdzie to krzywdząco ostatecznie. Gdyby to tak grało zawsze w rozmiękczony sposób to nigdy bym się Entreqiem nie zainteresował, bo nie znoszę takiego dźwięku”.

Kiedyś stale używałem niemieckiej listwy AudioAgile, którą sobie ceniłem za neutralność, ale i ona „cierpiała” gdy ją stawiałem na innych stopach niż te jakie „polubiła”- sorbothanowe Ixosy. Nie ma w tym przypadku (gdy walczymy z drganiami) uniwersalnych rad- każdy z audiofilów musi zdecydować sam co mu w duszy gra, a firmy decydując się na te stopy lub inne tylko nam sugerują jakie materiały platform mogą korzystnie działać. Wydawałoby się, że taki prosty element audio, dystrybuujący prąd AC, nie powinien mieć znaczącego wpływu na efekty dźwiękowe w każdym jego aspekcie… Jest inaczej niż się spodziewaliśmy- oprócz tego co już zostało wymienione, ma wpływ nawet drut zastosowany w listwie- jego kształt, materiał z jakiego jest zrobiony, przekrój, długość i izolator. Może i zasadniczy wpływ? Kto to wie? Wiedzą chyba tylko producenci. Nie ci, którzy masowo produkują tanie listwy zasilające lecz ci, którzy oprócz wiedzy posiedli też umiejętność analitycznego słuchania i chcieli odsłuchom sporo czasu poświęcić.

 

Wniosek: Po co wydawać pieniądze na listwę dystrybuującą prąd AC, martwić się na czym ją położyć, by „grała” jak tego chcemy? Nie ma listwy to i problemu nie ma, prawda? Przecież można korzystać z gniazdek w ścianie… Gdyby to takie proste było, to zapewne audiofil ten czy ów już dawno odsprzedałby listwę, którą onegdaj kupił za kilka tysięcy dolarów. Niestety, nie jest możliwe skupienie w jednym miejscu, dobrze izolowanym, wielu gniazd AC w ścianie, natomiast w listwach jest to możliwe. Skupienie blisko siebie gniazd pozwala skrócić kable łączące je do minimum, a więc odbiera im się możliwość działania niczym antena odbiorcza (nadawcza zresztą też!). Próby odsłuchowe zmierzające do wydania werdyktu co lepsze- gniazda w ścianie czy w listwie, zawsze wskazują na listwę jako zwycięzcę konfrontacji, nawet w przypadku listwy niezbyt wyrafinowanej. Następne pytania się rodzą gdy zastanawiamy się nad wyborem pomiędzy listwami lub pomiędzy listwami a kondycjonerami… Doradzę w mało oryginalny sposób- słuchajcie i nie oszczędzajcie! Dopowiem- jeśli wybierzecie złą listwę (kondycjoner) to już w żaden sposób tego nie naprawicie w dalszej ścieżce sygnałów elektrycznych w systemie audio.


Inne zbieżne tematy o zasilaniu systemu audio:

  

Dodaj komentarz