Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych
(rozdział trzydziesty siódmy)

Nie jest odkryciem, że znakomita realizacja techniczna płyt pomaga w odkrywaniu niuansów przekazu muzycznego co przemienia się w łatwiejsze przyswojenie, a może i polubienie, kompozycji wymagających najwyższego skupienia w czasie ich odtwarzania.

W grudniu 1709 roku Georg Friedrich Händel wystawił w Teatro San Giovanni Grisostomo w Wenecji operę „Agrippina” [1]. Libretto opery oparte na historii Agrypiny Młodszej, matki cesarza Nerona. Publiczność włoska była zachwycona operą, każda aria była oklaskiwana, co chwila padały okrzyki: Viva il caro Sassone! (Niech żyje kochany Saksończyk!)…
W lutym 2020 roku Erato Records wydało trzypłytowy box o tytule- „Handel: Agrippina”. W sesjach nagraniowych wzięli udział: Il Pomo d’Oro pod dyrekcją Maxima Emelyanycheva., Joyce DiDonato, Marie-Nicole Lemieux, Franco Fagioli, Luca Pisaroni, Elsa Benoit i Jakub Józef Orliński.


Redaktor Robert Levine z magazynu Classics Today [2] tak opisał spektakl: „’Agrippina’ Handla to istna fiesta przebiegłej manipulacji i korupcji. Prawie każda postać okłamuje siebie nawzajem, a rezultatem jest nikczemna komedia, która łaskocze cyniczną publiczność. Jeśli kiedykolwiek był czas, w którym opinia publiczna byłaby gotowa patrzeć, jak nieuczciwi politycy zarządzają i źle zarządzają światem wokół siebie, to my w nim jesteśmy. W rzeczywistości od czasów starożytnego Rzymu nie było tak łatwo potrząsnąć głową i zmusić się do śmiechu z tak wspaniałej niegodziwości. Nasza tytułowa bohaterka, kobieta bez skrupułów, pragnie położyć ręce na tronie dla swojego rozdrażnionego, niespokojnego syna Nerona. Najpierw mówi mężowi, cesarzowi Klaudiuszowi, niezdarnemu bufonowi pozbawionemu godności, że Ottone, który kocha seksowną, ambitną Poppeę, bardziej chce tronu niż kocha Poppeę. Poppea udaje, że kocha Klaudiusza. Nero stara się o Poppeę, która kocha tylko Ottone (jedyna przyzwoita postać w operze). Narciso i Pallante to głupi, niegodni zaufania dworzanie, którymi bawi się emocjonalnie Agrypina i Poppea. Na koniec Klaudiusz żąda, aby Neron poślubił Poppeę i mianował Ottone’a swoim następcą, ale Ottone odmawia z miłości do Poppei. Następnie, odwracając swoją decyzję, nazywa cesarza Nerona, a Ottone i Poppea pobierają się. Na tym opera się kończy, ale Schadenfreude żąda, abyśmy spojrzeli na historię: Nero ostatecznie wypędza Ottone i poślubia Poppeę. Następnie zamordował swoją matkę, a później wysłał Poppeę na śmierć. I tak to się dzieje. Nie wyobrażam sobie dzisiaj lepszej Agrippiny niż Joyce DiDonato. Technicznie potrafi przejść od szeptu  czy skomlenia do ryku – posłuchaj jej pracy nad wielką arią „Pensieri…”. Rozpoczyna da capo arii o oktawę niżej niż napisane i pianissimo; brzmi jak najsmutniejsza wiolonczela na świecie. A kiedy ryczy, rozpęta się piekło, a koloratura z szybkim ogniem zawsze jest dokładna i zawsze służy dramatycznemu celowi. Potrafi namawiać i grozić – to właśnie definicje charakteru Agrypiny. W „Se vuoi pace”, w którym wydaje się godzić z Claudio, jej gładkie legato zachwyca, a sposób, w jaki bawi się z Narciso i Pallante, jest niesamowicie zabawny. Poppeę śpiewa tutaj Elsa Benoit, gdzie indziej Gilda, Musetta i Zerlina. Jej niewinność wyraźnie spadła do roli Poppei, jest cudownie płynna i insynuowana, a jej „Bel piacere”, prawdziwy moment miłości do Ottone, jest oszałamiający. Ottone to wspaniały kontratenor Jakub Józef Orliński, którego czysty ton i wspaniałe frazowanie definiują tę przyzwoitą postać. On i Benoit błyszczą w swoim duecie. Nero to kluczowa rola, którą łatwo przesadzić, a w rzeczywistości niezwykle zwinny i prawie trzyoktawowy Franco Fagioli przesadza. To, że jego kontratenor sobie z tym wszystkim poradzi, jest spektakularne, ale jego paskudny, chłopięcy ton (który może zmienić za grosze) zabijaki. Przyjemny ton i godność Luci Pisaroniego sprawiają, że lubi się nieudolnego Claudio, z dobrym sięganiem do niskiego D. Inni w obsadzie są też wspaniali – Andrea Mastroni jako Pallante i Carlo Vistoli jako Narciso. Maxim Emelyanychev prowadzi Il Pomo d’Oro w sposób zbliżony do kontrolowanej radości, z recytatywami smakowanymi tak samo jak arie. Uznanie również należy się dla pierwszego oboisty. Inżynieria jest doskonała, podobnie jak równowaga; głosy i instrumenty lśnią i mieszają się. Porównując do innych nagrań tej opery: to jest mistrz.”

Inne magazyny nie mniej entuzjastycznie relacjonowali:
Połączenie blasku tonalnego z oszałamiającą brawurą, to prawdziwa siła” Evening Standard
Joyce DiDonato jest mezzo u szczytu swoich możliwości i nadaje siłę tytułowej roli w tym nowoczesnym ujęciu Handla” Financial Times
Agrippina DiDonato uwodzi dwoje dworzan i publiczność w ciągu 10 minut… DiDonato daje swój najlepszy występ w tym miejscu od lat” The Spectator
Wielki monolog Agrypiny, poszukujący duszy Pensieri, piekielnie śpiewany przez DiDonato… Rzadko kiedy słyszałem, śpiewającą piękniej niż w jej arii pojednania… DiDonato nie zrobił nic lepszego w tym miejscu (ROH)” Sunday Times
DiDonato jest wspaniała” Sunday Express
Gwiazda amerykańskiej mezzosopranistki, Joyce DiDonato, skwierczy i płonie w roli tytułowej, na szczycie wokalu i dramatycznej formy z szeregiem inspirujących gestów” The Observer
Już sama niezwykle żywa kreacja DiDonato gwarantuje, że będzie to Agrippina na wiele lat… Benoit to jasna, świeża Poppea… Orliński wnosi do tej roli swoje podziwiane piękno tonalne, choć jego dykcja w recytatywach pozostawia wiele do życzenia. Nerone Franco Fagioliego to mieszane błogosławieństwo … Reżyseria Emelyanycheva jest pełna werwy i ducha, czerpiąc z zaangażowanej i znakomicie wykonanej gry Il Pomo d’Oro, która znakomicie uzupełnia estetykę, inwencję i dowcip partytury młodego Handla.” Opera

 

Wszyscy kompozytorzy baroku używali surowych form”, wyjaśnia Christina Pluhar [3], „ale te formy pozwalały również śpiewakom i muzykom na swobodne improwizowanie i dodawanie ozdób”. Podkreślając dynamizm i temperament kompozytora, mówi: „Händel musiał być całkiem dziki”. George Friderich Händel dołączył do Purcella, Monteverdiego [4] i Cavalliego na liście kompozytorów, którzy zainspirowali album „Händel goes Wild” Christiny Pluhar i jej zespołu L’Arpeggiata, wydany w 2017 roku przez Erato / Warner Classics.


Tytuł nowego albumu odnosi się głównie do wyobraźni traktowania muzyki Händla przez zespół L’Arpeggiata. Christina Pluhar przypomina, że „Händel musiał być całkiem dziki”, cytując słynną anegdotę: „Na próbie do swojej opery Ottone, kiedy słynna sopranistka Francesca Cuzzoni odmówiła zaśpiewania arii „Falsa immagine”, wpadł w taką wściekłość, że złapał ją w pasie, wystawił za okno i zagroził, że ją wyrzuci.” Na szczęście „dzikość” na tym albumie jest czystą przyjemnością. To nagranie, które łączy zespół używający instrumenty tzw. „z epoki” ze współczesnym kwintetem jazzowym, przywykłymi do improwizacji inspirowanych twórczością Händla. Pani Pluhar i jej zespół robili już podobne rzeczy i wyniki mogą przypominać płyty Jacques’a Loussier’a, muzyka jazzowego i jego sekcji rytmicznej, która przez dekady z powodzeniem eksplorowała świat muzyki klasycznej po to by ją interpretować na jazzowy sposób albo dokonania grupy- The Swingle Singers. Pani Pluhar i jej muzycy radzą sobie jeszcze lepiej wymyślając takie aranże, które dają w efekcie bardziej soczyste, bogatsze tony, które jednak nie oddalają się zbytnio od ducha kompozytora z czasu baroku.
Recenzent BBC Music Magazine napisał: „Wieloletnie doświadczenie w łączeniu baroku ze stylami wykonawczymi inspirowanymi jazzem, w podejściu L’Arpeggiaty tchnie nowym życiem twórczość kompozytora ‘Restoration’, którego basowe tony są podobne do współczesnych riffów, a jego melodie przypominają ludowe w swojej surowej prostocie… Instrumenty barokowe i combo w stylu jazzowym dają intrygujący efekt”. Inżynier dźwięku, miksowania i masteringu- Hugues Deschaux, nagrał album w szwajcarskim Landgasthof Riehen [5] w listopadzie 2016 roku. Dźwięk ma gładką, dobrze zaokrągloną teksturę, która usatysfakcjonuje każdego, nawet najbardziej wymagającego audiofila. Akustyka pomieszczenia (sala balowa Landgasthof Riehen) daje ciepłą pełnię brzmień, z dobrze oddanymi przestrzenią i głębią. Większość z tego co słychać ze ścieżek płyty jest bliska słuchaczom, ale też wystarczająco miękka co zdawałoby się wskazywać na trochę bardziej odległą perspektywę w stosunku do nagrań w małych pomieszczeniach. Dźwięk jest bardzo atrakcyjny, co tylko może przyciągać melomanów do słuchania tych interpretacji.

W zespole Christiny Pluhar L’Arpeggiata soprany o słodkich głosach: Nuria Rial i Hana Blažíková, oferują nam klejnot, rzadkość, która sprytnie zapożycza tytuł tajemniczej opery Cavalliego ‘L’Amore Innamorato’– jak można wyczytać z notatki wydawcy – „uważanej za zaginioną lub być może nigdy nie mającej premiery. Programy z ariami Cavalliego pozostają rzadkością, ponieważ muzycy mają do czynienia z twórczością, która wciąż wymaga ponownego odkrycia i wymaga więcej czasu i pracy niż rękopis opery seria”.


W programie płyty jest wybór arii i utworów instrumentalnych z sześciu dzieł Cavalliego: „L’Ormindo”, „Il Giasone”, „La Rosinda”, „L’Artemisia”, „La Didone”, „L’Eliogabalo” i „La Calisto”, poza tym utwory instrumentalne współczesnych Kapspergera i Falconieriego. Jak pisze Ilja Stephan w broszurze informacyjnej: „tekst poetycki był sam w sobie dziełem sztuki literackiej”, a Cavalli miał szczęście, mając dojście do utalentowanego mistrza takiego jak Giovanni Francesco Busenello (który dostarczył Monteverdiemu libretto do L’Incoronazione di Poppea). Christina Pluhar, kierując zespołem z pozycji harfistki lub theorbistki, na swój sposób wypełniła partytury w postaci jedynie szkieletu kompozycji, wykorzystując bogatą gamę instrumentów: lutnie, harfy, psaltery, perkusję oraz klawesyn i organy kameralne. Sopranistki olśniewają czystymi, zmysłowymi i ekspresyjnymi tonami, wirtuozowskimi deklamacjami i lamentami, ale też równie przekonujący jest grający na cynku (wł. cornetto, ang. cornett) Doron David Sherwin. Zresztą pozostali instrumentaliści nie odbiegają swoim artyzmem od wymienionych muzyków.

 

  • W albumie „Via Crucis”, wydanym przez Warner Classics w marcu 2010. roku, harfistka i lutnistka Christina Pluhar i L’Arpeggiata skupili się na wszechobecnych uczuciach religijnych w krajach Europy Południowej.


Zespół Christiny Pluhar ożywia XVII-wieczną muzykę sakralną, przy czym do klasycznych pozycji wplecione zostały korsykańskie pieśni ludowe oraz jedna współczesna kompozycja. Aranżacje Christiny Pluhar są stylowo zróżnicowane, co bardzo uatrakcyjnia tę płytę. Wykonanie jest wysoce wysublimowane, bo i wykonawcy są wybitni: za stronę wokalną odpowiedzialni są Philippe Jaroussky, Nuria Rial, Jean Philippe Guissani, André Dominici, Maxime Merlandi, Jean Pierre Marchetti, Fulvio Bettini i Vincenzo Capezzuto, natomiast akompaniamentem zajęli się: Christina Pluhar (Theorbo i harfa), Doron David Sherwin (cornetto), Elisabeth Seitz i Margit Übellacker (Psaltery), David Mayoral i Michèle Claude (inst. perkusyjne), Haru Kitamika (organy, klawesyn), Eero Palviainen i Charles Edouard Fantin (lutnia, gitara barokowa), Francesco Turrisi (klawesyn), Sarah Ridy (barokowa harfa), Marcello Vitale (gitara, chitarra Battente), Richard Myron (viol one, kontrabas), Boris Schmidt (kontrabas), Josextu Obregon (wiolonczela), Christine Plubeau, Imke David, Rodney Prada i Vittorio Ghielmi (viola da gamba), Alessandro Tampieri, Mira Glodeanu, Raul Orellana, Veronika Skuplik (skrzypce, skrzypce barokowe) oraz Paulina Van Laarhoven (lirone, altówka),

Odczytanie tylko składu personalnego robi wrażenie… Christina Pluhar skupiła tych wspaniałych muzyków wokół sztuki, której tematem jest pasja i zmartwychwstanie Chrystusa, tak jak mogła być wykonana w XVII-wiecznych południowych Włoszech, co sugeruje podtytuł „Rappresentazione della gloriosa Passione di Cristo”, który pochodzi z rzymskiej sztuki z 1672 roku. Znakomicie wykonane są barokowe utwory instrumentalne, solówki, duety (śpiewane przez Philippe’a Jaroussky’ego i Núrię Rial). Trzeba też wyróżnić śpiew korsykańskiego kwartetu wokalnego (pod dyr. Barbary Furtuny), które są częścią wielowiekowej tradycji ludowej.

Dźwięk jest czysty i ciepły, ma się wrażenie obecności muzyków, do czego już Christina Pluhar audiofilów przyzwyczaiła.
Na fotografiach powyżej przedstawiam dwie wersje tego samego tytułu- „Via Crucis”:

  1. Wydanie wytwórni Erato o nr katalogowym 94577 z 20 kwietnia 2010, w tradycyjnym plastikowym opakowaniu (tzw. Jewel Case) zawierające podstawowy materiał muzyczny liczący 18 utworów w ramach trzech części: „Via Crucis (Rappresentazione Della Gloriosa Passione di Cristo), Maria – La Visione”, „La Morte Di Xsto – O Diu, Tante Suffranze” oraz „Ci Vedrem In Paradiso”.
  2. Wydanie „Via Crucis” w wersji Deluxe Edition, wydane przez Virgin Classics o nr kat. 5099960710703 w marcu 2020 roku. Wersja ta wydana z okazji dziesięciolecia zespołu L’Arpeggiata, ukazała się w luksusowym wydaniu w formie książki w twardej okładce, z 80-stronicową, bogato ilustrowaną broszurą i szczegółowymi notatkami, a także dodatkowe DVD z dwunastoma filmami z historii zespołu w formacie DVD.

 

Bastarda Trio [6], założone przez klarnecistę improwizatora i kompozytora Pawła Szamburskiego we współpracy z dwoma innymi muzykami: Tomaszem Pokrzywińskim (wiolonczela) i Michałem Górczyńskim (klarnet kontrabasowy [7]), stanowi niezwykłe połączenie instrumentów tworzy niepowtarzalną, zupełnie nową barwę, która stała się cechą charakterystyczną stylu Bastardy.

Trio zostało docenione za stworzenie własnego języka muzycznego, który stał się narzędziem reinterpretacji muzyki dawnej. Chórale, motety i litanie są jedynie punktem wyjścia do improwizacji i nowych kompozycji; bogaty kontrapunkt wczesnej polifonii imploduje w minimalizm; metoda „alla bastarda” znajduje swoją drogę w nowym kontekście. W ten sposób tradycje muzyczne z przeszłości przekształcają się w nowoczesny, oryginalny i osobisty głos artystyczny. Muzycy posiłkując się metodą „viola bastarda”, czyli swobodnych skoków między kolejnymi głosami pieśni, improwizując wokół średniowiecznych melodii- osiągnęli własny, oryginalny głos w interpretacji muzyki dawnej. Unikalne brzmienie klarnetu kontrabasowego w połączeniu z wiolonczelą nadaje głęboki, medytacyjny charakter utworów oraz mocną podstawę harmoniczną i rytmiczną dla ekspozycji tematów Petrusa Wilhelmi de Grudencz (Piotra z Grudziądza). Premiera płytowa debiutanckiego albumu „Promitat eterno” z gościnnym udziałem pianisty Marcina Maseckiego, wydana została nakładem oficyny Lado ABC.


Zagadkę tożsamości autora utworów wykorzystywanych przez Bastarda Trio  udało się rozwiązać dopiero w latach 70. XX wieku dzięki badaniom czeskiego muzykologa Jaromira Černego. Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem, Petrus Wihelmi nie podpisywał swoich dzieł, a informacje na temat autorstwa dzieł wykorzystywanych na płycie „Promitat eterno” szyfrował w akrostychach [8]. Dzieła Petrusa Wihelmiego dzielą się na dwa gatunki: pieśni i motety, różniące się sposobem ułożenia słów i techniką kontrapunktyczną. Pieśni, zwykle w dwóch częściach, czasami w trzech, są często bardzo zwięzłe, z tendencją do symetrii i powtarzalności schematów rytmicznych. Klarnet, klarnet kontrabasowy, wiolonczela i fortepian (o stroju 440 Hz) to nietypowy skład jak na muzykę dawną… Równie nietypowe są interpretacje, dalekie od wykonań na instrumenty dawne według tradycyjnego pojmowania muzyki średniowiecznej- muzyka płynie w wyjątkowo niskich rejestrach. Paweł Szamburski jako bazę traktuje tylko melodyczny szkielet, jego klarnet ślizga się ponad sięgającą okolic 60Hz podbudową Michała Górczyńskiego. Między nimi ma swoją przestrzeń wiolonczela Tomasza Pokrzywińskiego i fortepian Marcina Maseckiego (jedynie w kończącym płytę utworze), albo budując linię melodyczną, albo towarzysząc w burdonach klarnetowi kontrabasowemu. Oba te instrumenty jedynie bardzo rzadko przejmują kontrolę nad tworzeniem muzyki.

Utwory Piotra z Grudziądza w wykonaniu Bastardy stają się niesamowicie (grobowo) tajemnicze, ale i ekscytujące. Muzyka płynie powoli, każdy dźwięk długo wybrzmiewa. To kontemplacyjne tempo jest w zgodzie z formą polifonicznych pieśni i motetów Piotra z Grudziądza, tyle że zaaranżowane do wersji instrumentalnej. Linie melodyczne tworzone przez trzy instrumenty (poza utworem gdzie pojawia się fortepian), ze względu na  ich charakterystykę tonalną, tworzą gęsto tkaną fakturę dźwiękową, ale ze wzglądu na bardzo dobrze wykonaną pracę realizatorów nagrań, instrumenty posiadają swoją własną przestrzeń na scenie. Walorem trzeba uznać to, że w interpretacji  Bastarda Trio średniowieczna twórczość jawi się jako estetyka bliska współczesności. Dźwięk instrumentów na ścieżkach płyty „Promitat eterno” został zapisany w sposób jaki może zadowolić nawet najbardziej wymagających audiofilów- jest okrągły, niezwykle pełny, bardzo bogaty barwowo, o zwiększonej skali dynamicznej i o dużym wolumenie (ma się wrażenie bliskiej obecności muzyków). Premiera płytowa debiutanckiego albumu odbyła się 22 października 2017 roku w Studio Polskiego Radia im. W. Szpilmana [9].

 

Program płyty „The Queen’s Delight[10] odzwierciedla pełny smak i bogactwo muzyki angielskiej oraz repertuar instrumentalny i wokalny, który inspirował Europę w XVII i XVIII wieku. Rytmiczny impuls tego repertuaru, czasem wykorzystujący ostinato, osiąga punkt kulminacyjny na gruncie instrumentalnym i tanecznym, które były wówczas ekspresyjne i doprowadziły do opublikowania w 1651 roku kolekcji Johna Playforda „The English Dancing Master”. Zespół Les Musiciens de Saint-Julien, wykazując się znajomością wczesnych źródeł z Anglii, Szkocji i Irlandii, również podkreśla melodyjny aspekt tych tańców, które z czasem przeszły w śpiewane melodie- sopranistka Fiona McGown i baryton Enea Sorini dopełniają barwne instrumentarium. Wreszcie, lekki wymiar rozrywki jest obecny wszędzie w tym repertuarze, który był popularny w tym sensie, że był wówczas powszechnie praktykowany, osiągając sławę, która rozprzestrzeniła się daleko poza Wyspy Brytyjskie.

Pełny tytuł płyty, wydanej przez Alpha Classics w październiku 2020, brzmi- „The Queen’s Delight (English Songs and Country Dances of the 17th and 18th Centuries)„, a został nagrany w paryskim Salle Colonne [11]. Flecista i muzykolog François Lazarevitch [12] zainspirował muzyków zespołu przez siebie prowadzonego- Les Musiciens de Saint-Julien do zmierzenia się z muzyką baroku w sposób inny niż ten do jakiego przywykli- dopasowując źródła ustne i pisemne. Wspólne pokrewieństwo z tradycyjnym repertuarem i muzykami wzbogaciło ich najwcześniejsze projekty i odbiło się echem na całym naukowym świecie muzyki wczesnej i barokowej – to samo pomysłowe wyczucie kolorów, ta sama energia płynąca z tańca, ta sama zmysłowa wrażliwość. Les Musiciens de Saint-Julien budzą drzemiące zbiory muzyczne, ale nie tylko w podejściu- zarówno erudycyjnym, jak i intuicyjnym, zakorzenionym w ludowych praktykach i przefiltrowanym przez wymagające, wirtuozowskie i pełne pasji zawłaszczenie. Wszystko w tej alchemii jest wyjątkowe i identyfikuje zespół nawet bardziej niż odniesienie do bractwa skrzypków-tancerzy, które nadało mu jego nazwę: płaskorzeźba i elegancja linii, elastyczność kołyszących się fraz, bogactwo rzadkiego wczesnego instrumentarium. w którym wyróżniają się flety i dudy, wewnętrzny ogień elektryzujący nawet najbardziej znane dzieła Bacha czy Vivaldiego, naturalność ekspresji, która sprawia, że każda interpretacja jest tak znajoma, a jednocześnie tak nowa.


Większość utworów z płyty „The Queen’s Delight” pochodzi z kolekcji „English Dance Master” skomponowanej przez Johna Playforda w drugiej połowie XVII wieku. W tej publikacji są zapisane tylko linie melodyczne, ale flecista François Lazarevitch potrafił w sposób bardzo elokwentny (jak mi się zdaje) przystosować je do muzyki tanecznej. Do odegrania swych ról zespół użył cały zestaw instrumentów: różne flety, skrzypce, gamby, harfę, lutnię i wszelkiego rodzaju instrumenty perkusyjne. Zespół Lazarevitcha- Les Musiciens de Saint o międzynarodowym składzie, może wydawać się niezbyt angielski jak na ten repertuar, ale tak nie jest. Wiele piosenek jest anonimowych, niektóre są autorstwa Purcella, a w jednej z nich używane są wariacje Jacoba van Eycka. Słuchacze łatwo zaakceptują mezzosopranistkę Fionę McGown, a zaraźliwe rytmy i entuzjazm muzyków dodadzą kolorytu nagraniom, co nie zostało zmarnowane przez realizację nagrań.

 


[1] Według:

[2] Według:

[3] Z informacji ze strony:

[4] Płyty zespołu L’Arpeggiata: „Monteverdi: Teatro d’Amore”  i „Music for a While: Improvisations on Purcell” opisałem w artykułach: “Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych (rozdział 9)” i „Płyty LP i CD edytorsko wyjątkowe (część 14)

[5] Landgasthof Riehen. to hotel mieszczący się nieopodal centrum Bazylei w Szwajcarii.

Sesje nagraniowe dla stworzenia płyty  „Händel goes Wild” odbyły się w dużej sali balowej hotelu, która posiada 380 miejsc siedzących na widowni. To też największa sala w całym Riehen z zauważalną przez każdego niesamowitą akustyką. Ta sala jest świetna, wg właścicieli, dla organizowania koncertów, przedstawień teatralnych, jak i na organizację zawodów w tenisie stołowym lub turniejów szachowych.

[6] Według:

[7] Klarnet kontrabasowy (według: ) jest największym członkiem rodziny klarnetów, który jest w powszechnym użyciu. Nowoczesne klarnety kontrabasowe jest brzmiącym dwie oktawy niżej niż klarnet sopranowy i jedną oktawę niżej niż klarnet basowy. Niektóre modele kontrabasowego klarnetu mają zakres rozciągający się do niskiego tonu e♭, podczas gdy inne mogą schodzić do niskiego D lub dodatkowo do niskiego C. Klarnet kontrabasowy jest również czasami nazywany klarnetem pedałowym, termin ten odnosi się nie do żadnego aspektu mechanizmu instrumentu, ale do analogii między jego bardzo niskimi tonami a podziałem na pedały organów.

Najwcześniejszym znanym klarnetem kontrabasowym był kontrabasowy guerrière, wynaleziony w 1808 roku przez złotnika Dumasa z Sommières; niewiele więcej wiadomo o tym instrumencie. Batyphone, inny typ kontrabasowego klarnetu, był wykonany w skali dwukrotnie większej niż klarnet w C. Podziały skali chromatycznej zostały ułożone zgodnie z zasadami akustycznymi. Dla wygody przy zatrzymywaniu otworów zbyt daleko od siebie, aby mogły być zakryte palcami, zastosowano korby lub klucze obrotowe. Instrument zbudowany był z drewna klonowego, posiadał ustnik klarnetowy odpowiedniej wielkości połączony za pomocą cylindrycznego mosiężnego łącznika z górną częścią tuby i mosiężnym dzwonkiem. Ton tworzony przez ten instrument był przyjemny i pełny, ale niewystarczająco mocny, aby zastępować kontrabas w orkiestrze wojskowej. Batyphone miał poza jedną poważną wadą zaletę- można go było grać z łatwością tylko w prawie pokrewnych klawiszach, G i F-dur. Batyfon został wynaleziony i opatentowany w 1839 r. przez FW Wieprechta, dyrektora generalnego wszystkich pruskich orkiestr wojskowych oraz E. Skorrę, berlińskiego producenta instrumentów dworskich. W praktyce instrument okazał się mało przydatny i został wyparty przez tubę basową. Wkrótce po wynalezieniu Wieprechta, Adolphe Sax stworzył swój burdon-klarnet w B♭. W 1889 roku Fontaine-Besson rozpoczął produkcję nowego klarnetu pedałowego. Instrument składa się z rury o długości 3,0 m, w której połączono cylindryczne i stożkowe otwory. Rura jest podwojona dwukrotnie. Na tubusie znajduje się 13 klawiszy i 2 pierścienie, a palcowanie jest takie samo jak w klarnecie B♭z wyjątkiem ośmiu najwyższych półtonów. Brzmienie jest bogate i pełne, z wyjątkiem najniższych dźwięków, które są nieuchronnie nieco szorstkie, ale znacznie bardziej dźwięczne niż odpowiadające im nuty na kontrabasie.

[8] Akrostych – utwór wierszowany, w którym niektóre z kolumn liter, sylab lub wyrazów dają dodatkowo całe wyrazy, frazy lub zdania. Kolumny takie mogą być czytane w dół, w górę lub naprzemiennie.

[9] Studio Polskiego Radia im. W. Szpilmana zostało opisane w artykule: „sale koncertowe/studia nagrań (część piąta)

[10] Według:

[11] La Salle Colonne została opisana w artykule: „sale koncertowe/studia nagrań (część trzecia)

[12] W oparciu (między innymi) o informacje ze strony:


Kolejne rozdziały: