Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych
(rozdział czterdziesty drugi)

Wysoka jakość nagrań wynika z różnych przyczyn- inwencji twórczej muzyków, tonu jaki prezentuje muzyk, jakości instrumentów, pomysłowości i umiejętności inżynierów nagrań i akustyki sali nagrań…

Według notatki wydawcy: – „András Adorján swoimi odkryciami zwrócił uwagę na długo utrzymywane błędne przekonanie, że dzieła na flet braci Dopplerów [1] składają się wyłącznie z popularnych parafraz, potpourri i wariacji. Na przykład na początku lat 70. odnalazł niepublikowany, a więc nieznany Koncert podwójny na dwa flety Franza Dopplera, a ostatnio – wśród kilku innych utworów uznanych  za zaginione-  Sonatę tego samego kompozytora. Jakby Koncert podwójny był tylko kompozycją, na którą czekał świat fletu, od razu stał się standardowym utworem w repertuarze. Od tego czasu wykonywany był bardzo często, a nagrany został już w 1976 roku przez Andrása Adorjána wraz z nestorem flecistów Jean-Pierre’em Rampalem (Erato).

Te nowe „odkrycia”  Dopplera  są również tak atrakcyjne, że najwybitniejszy przedstawiciel obecnej sceny fletowej- Emmanuel Pahud, z entuzjazmem zgodził się pomóc w ich nagraniu.

Dzięki swoim niezwykle atrakcyjnym efektom muzycznym braciom Doppler udało się w ten sposób stworzyć pomost między dwoma czołowymi flecistami swoich pokoleń. Wynikiem wspólnej pracy obu flecistów- Adorjána i Pahuda, przy efektywnym współudziale pianisty Jana Philipa Schulze’go i zespołu Arcis Horn Quartet  jest płyta „Doppler: Discoveries”.

  • Album „Doppler: Discoveries” nagrany został w Pollinger Bibliothekssaal w 2018 roku, a wydany przez Farao Classics w 2019. W tym samym roku album był nominowany do Chamber Music International Classical Music Awards.

W programie „Doppler Discoveries” jest siedem utworów Franza i Carla Dopplerów, mocno podziwianych w repertuarze fletowym. Najbardziej znanym dziełem Franza Dopplera jest „Fantaisie pastorale hongroise” (Węgierska Fantazja Pasterska) na flet i fortepian. Utwór ten, wydany w 1874 jako op. 26, to trzyczęściowa Fantazja zawierająca melodie ludowe, które są szczególnie zaznaczone w części początkowej. Miłym w odbiorze jest „Das Waldvöglein” Franza (Idylle na flet i kwartet waltorni op. 21). Dla wirtuozowskiej partii fletu granej przez Pahuda udział Arcis Horn Quartet bardzo wzbogaca partyturę i zapewnia wspaniale kontrastową barwę tonalną. Stosunkowo nowo odkryty utwór- „Grande Fantaisie”, na flet i fortepian, napisany około 1850 roku, to wczesne dzieło w pięciu sekcjach, w tym niezidentyfikowany temat i dwie wariacje. W 1879 roku Franz Doppler napisał „Aus der Heimat” (Z ojczyzny) dla uczczenia srebrnego wesela cesarza Franciszka Józefa i cesarzowej Austro-Węgier Elżbiety. Dzięki wspaniałemu występowi Adorjána i Pahuda łatwo pojąć, dlaczego „Aus der Heimat” było popularne. Carl Doppler nie publikował własnych dzieł fletowych, więc rzadko więc można spotkać w programie choćby  jeden z jego utworów, a tutaj reprezentują go dwie kompozycje: „Variations sur un air hongrois” na flet i fortepian w trzech częściach oraz czteroczęściowa „Chant pastoral hongrois” (Fantasie na dwa flety i fortepian) uważana przez Dopplerów za wspólną kompozycję. Zachowały się tylko ręcznie pisane partie fletu solowego i tutaj Jan Philip Schulze przygotował realizację z akompaniamentem fortepianu, która sprawia, że to kolejne dzieło, które staje się pełne smaku. Adorján i Pahud, oszałamiająco wirtuozerscy, tworzą klimat muzyczny pełny blasku, lekkości i radości. Utwory są naprawdę zachwycające, a gra trafna, wolno nawet stwierdzić bez ryzyka za genialną. Za największą rewelację można uznać trzy utwory o tematyce węgierskiej, odzwierciedlające głębokie umiłowanie Dopplerów węgierskiej muzyki ludo

wej. Dwóch współczesnych doskonałych flecistów wskrzesza dawno utracone partytury fascynujących Dopplerów- tak podsumuję to co usłyszałem.


Recenzenci byli zgodni, jak w recenzji Todda Gormana z American Record Guide: „…Zarówno Adorján, jak i Pahud mają absolutnie wspaniały ton. Osiągają nienaganne wykonanie, jakie wyobrażamy sobie w grze dwóch wykonawców-kompozytorów. Tryle Pahuda są lepsze niż wyda jakikolwiek ptak w lesie… Zrównoważenie jest idealne dla dwóch flecistów i fortepianu lub jednego flecisty z czterema dętymi instrumentami i również brzmią wspaniale… Dla każdego flecisty jest to materiał, z którego powstają marzenia… Okładka to znany już portret braci Doppler, którzy stoją obok siebie. Głowy dwóch współczesnych flecistów tutaj zostały nałożone na ciała Dopplerów w kolorze. Choć trochę kiczowaty [obraz na okładce], to wciąż hołd złożony czterem najbardziej znaczącym flecistom przeszłości i teraźniejszości  i nie mniej kiczowaty niż muzyka, którą prezentują.” (lipiec / sierpień 2019).
Materiał muzyczny nagrany w Bibliothekssaal, Polling ma dźwięk satysfakcjonujący i dobrze zbalansowany, Należy pochwalić stronę informacyjną sporządzoną przez Andrása Adorjána w postaci eseju zamieszczonego w broszurze płyty, który zawiera istotne informacje o pracach. „Doppler Discoveries” przemawia nie tylko do entuzjastów fletu, ale także do tych, którzy szukają czegoś poza głównym nurtem.

 

Gitarzysta Mateusz Kowalski [2], okrzyknięty przez Classical Guitar Magazine [3] mianem muzyka „spektakularnego”, a jego interpretacje „zapierającymi dech w piersiach”, jest jedną ze wschodzących gwiazd światowej sceny gitarowej. Posiadając w swoim repertuarze utwory z różnych epok- od renesansu po kompozycje współczesne, interpretuje je zgodnie z zasadami wykonawczymi czasów, z których pochodzą. Za cel stawia sobie budowanie ciekawych, przekonujących i nierzadko zaskakujących kreacji muzycznych, będących dla słuchaczy interesującą, wywierającą na nich wpływ opowieścią.

Jako  koncertujący  artysta ma na swoim  koncie  występy w jednych z najsłynniejszych  sal  na świecie.  W wieku  23 lat  zadebiutował w wiedeńskim  Musikverein  oraz w Shanghai Grand Theatre. W roku  2019  wykonał słynne  Concierto  de Aranjuez  z Orkiestrą Filharmonii Narodowej w Warszawie.  Występował z recitalami  w Nowym Jorku, Los Angeles, Paryżu,  Budapeszcie, Londynie, a łącznie można go było usłyszeć w ponad 20 krajach na całym świecie.  We wrześniu 2019 roku miała miejsce premiera debiutanckiej płyty „Mateusz Kowalski Classical Guitarist”. Została wydana przez firmę Accord. Pierwsza płyta to zbiór ważnych dla artysty utworów. W programie znalazły się kompozycje Bacha, Giulianiego, Tárregi, Barriosa, Piazzolli, Ponce’a oraz premierowo Assad’a i Schuberta. Mateusz Kowalski od października 2019 jest wykładowcą Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. W roli pedagoga sprawdził się wielokrotnie udzielając lekcji mistrzowskich między innymi na festiwalach w Szeged (Węgry), w Rust (Austria) oraz w Qingdao (Chiny). Artysta obecnie koncertuje na instrumentach wykonanych przez słynnych mistrzów lutnictwa, takich jak Masaki Sakurai, Karl-Heinz Roemmich i Hanson Yao.

  • W 2020 roku dla Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina Mateusz Kowalski zrealizował płytę „Chopin/ Bobrowicz/ Horecki/ Szczepanowski/ Sokołowski[4] nagraną we wrześniu 2020 w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. Artysta w czasie sesji nagraniowej grał na gitarze świerkowej- Karl-Heinz Römmich [5].

Z informacji wydawcy [6] dowiedzieć się można, że: „…Mało kto wie, że właśnie Polacy w znaczący sposób przyczynili się do sławy i popularności gitary jako instrumentu wirtuozowskiego, zajmującego ważne miejsce w muzyce artystycznej… Mistrzowie interpretacji, improwizacji i kompozycji, zachwycali najwyższe sfery, koneserów piękna i szerokie kręgi słuchaczy. Stanisław Szczepanowski, nazywany królem gitary, grywał dla brytyjskiej królowej Wiktorii; Marek Konrad Sokołowski cieszył się przydomkiem „Byrona gitary”, a w Janie Nepomucenie Bobrowiczu współcześni widzieli… ‘Chopina gitary’. Na płycie Instytutu znalazły się Mazurki Chopina w transkrypcji Bobrowicza na gitarę, jego Wariacje na temat La ci darem la mano z ‘Don Giovanniego’ Mozarta, miniatury Sokołowskiego i Felixa Horeckiego oraz Wariacje na temat „Jeszcze Polska nie zginęła” Szczepanowskiego, zrodzone koncepcyjnie najprawdopodobniej z improwizacji kompozytora podczas spotkania emigracji polskiej w Paryżu, którego głównym bohaterem był Adam Mickiewicz… Album ten to prawdziwy rarytas nie tylko dla współczesnych miłośników gitary; to kolejna w katalogu fonograficznym Instytutu ważna pozycja z niezwykle wartościową muzyką polską – otwarcie kolejnej perspektywy spojrzenia na dziedzictwo Chopinowskie w szerokim kontekście kulturowym. To również wyjątkowe nagranie znakomitego polskiego gitarzysty młodego pokolenia. A zatem– czysta radość słuchania.”


Album „Chopin/ Bobrowicz/ Horecki/ Szczepanowski/ Sokołowski” rzeczywiście przedstawia znakomite utwory na gitarę (i transkrypcje) w przemyślany sposób ułożone na płycie, dzięki czemu słuchacz wciąż jest zainteresowany (i zaskakiwany) wysoce wysublimowanym materiałem. Gitarzysta nie musi niczego udowadniać- że jest wirtuozem, że jest muzykalny, że gra na świetnie brzmiącym instrumencie… Słuchacz po prostu wprowadzony zostaje w spektakl piękny melodycznie, barwny i cudownie nagrany i z którego „nie chce wychodzić”, a żeby było doskonalej utwory zostały tak dobrane i ułożone od pozycji pierwszej do ostatniej, że całość buduje dramaturgicznie doskonały spektakl.
Nie jest możliwe znalezienie w prasie muzycznej recenzji ganiącej płytę Mateusza Kowalskiego, a więc niech słowa znanej Pani krytyk z magazynu Polityka- Doroty Szwarcman, będą reprezentacyjne dla opinii prasowych: „Mateusz Kowalski znakomicie oddaje jej wdzięk, przeplatając kompozycje gitarowych mistrzów owymi transkrypcjami Chopinowskich mazurków dokonanymi przez Bobrowicza

 

Włoski tenor, instrumentalista i aktor- Pino De Vittorio, po bardzo inspirujących licznych występach w ramach operowego, sakralnego i świeckiego repertuaru wokalnego, oraz po jego najbardziej charakterystycznych nagrań, w których eksplorował historyczno-regionalne włoskie formy muzyki ludowej, dla firmy Glossa Music razem z Franco Pavan’em i Laboratorio '600 zrealizowali nagrania, skupiając się na kulturze muzycznej włoskich regionów: Sycylii i Kalabrii.

  • Płyta „Siciliane: The Songs of an Island”, w wykonaniu Pino De Vittorio i zespołu Laboratorio '600, wydana przez Glossa Records w 2013 roku, ale nagrana została parę miesięcy wcześniej w Studio Cascina Giardino w Crema (Włochy) w październiku 2012 roku.

W notatce wydawcy- , można przeczytać te słowa: „’Kiedy kilka lat temu zacząłem badać Sycylijczyków, nigdy nie wyobrażałem sobie niespodzianek, skarbów i cudów, jakie przyniósł mi ten zestaw tekstów w języku używanym głównie na Sycylii. Sławni historycy, dociekliwi muzycy, niejasni typografowie, uczeni i oświeceni etnografowie prowadzili mnie za rękę przez szereg tajnych drzwi, niektóre małe, inne duże, do sal wypełnionych tysiącami dokumentów poetyckich i muzycznych związanych z tradycyjną kulturą najbardziej niezwykłą z regionów śródziemnomorskich.”- to słowa Franco Pavana, dyrektora Laboratory Ensemble '600 i siły napędowej tego wyjątkowego projektu, którego rolę wokalną powierzono piosenkarzowi Pino De Vittorio (powracający udział w wielu programach grupy neapolitańskiej Antonio Florio i I Turchiniego). Fascynujące doświadczenie od samego początku, ta płyta zachwyca muzyką głównie z XVII i XVIII wieku, zakorzenioną zarówno w kulturach popularnych, jak i wyuczonych. Wenecja w pierwszej połowie XVII wieku, dziś znaczna część tego repertuaru istnieje głównie dzięki pracy Giacomo Meyerbeera, Giuseppe Pitre, Alberto Favary podczas ich podróży po Sycylii w XIX wieku. Recital ten został znakomicie nagrany przez Rino Trasiego, pozwalając cieszyć się całym jego pięknem, jak również jego zrelaksowaną, poetycką i delikatną naturą; jego tradycyjny smak łączy się z kulturalną i wyuczoną świadomością grupy artystów, którzy od dziesięcioleci wyrażają swoją miłość do włoskiej muzyki dawnej.

Franco Pavan i Pino De Vittorio na stronie , udzielili wywiadu Mark’owi Wiggins’owi:
„…Pewnego dnia stary Sycylijczyk powiedział mi, że ziemia również tam płacze. Jednak, jak wiemy, możemy płakać jednocześnie z desperacji, z melancholii lub z radości. Myślę, że Sycylia to jedno z miejsc na świecie, gdzie piękno powstaje ze złożoności: piękna krajobrazu, sztuki i najgłębszych przejawów kulturowych. W naszym nagraniu staraliśmy się oddać obraz tej niesamowitej wyspy, zaczynając od łzy, by dotknąć niesamowitego krajobrazu tej wyspy, pamiętając jednocześnie, że żadna wyspa nie jest wyspą.
MW: Czy jest to dobrze udokumentowany repertuar – czy rozproszony po całym świecie? Co było potrzebne, aby dokonać reprezentatywnego wyboru dla tego nagrania?
FP: Pracowałem nad tym repertuarem ponad trzy lata, aby stworzyć ostateczny program do nagrania. Żeby dać ci wyobrażenie, możemy znaleźć dziesiątki tysięcy wierszy napisanych w języku sycylijskim w XVII i XVIII wieku. W przypadku muzyki źródeł mamy mniej, ale jednocześnie te, które znamy, są bardzo bogate. Postanowiłem zacząć od źródeł publikowanych lub rękopiśmiennych, a następnie zająć się transkrypcjami dokonanymi przez wielkich muzyków, takich jak Giacomo Meyerbeer, na początku XIX wieku lub sycylijskich uczonych, takich jak Giuseppe Pitre czy Alberto Favary. W niektórych przypadkach zwróciliśmy się bezpośrednio do tradycji ustnej. Tak więc materiał, nad którym pracowaliśmy, jest bardzo złożony i mamy nadzieję, że udało nam się dostarczyć słuchaczowi prosty, czysty – i oczywiście przyjemny – dźwiękowy obraz z całej tej złożoności.
MW: Czego oczekiwałeś od piosenkarza i jak, bądź dlaczego, pasował tu Pino De Vittorio?
FP: Poznałem Pino wiele lat temu, kiedy obaj pracowaliśmy nad spektakularnym repertuarem neapolitańskim w wykonaniu Cappella de 'Turchini Antonio Florio. Pracowaliśmy razem przez dziesięć lat, po czym wystąpiliśmy razem przy kolejnym bardzo ważnym projekcie z Accordone (Guido Morini i Marco Beasley). Jest jak „śpiewające drzewo” (tak jak Béla Bartók użył go do określenia tradycyjnego piosenkarza z Rumunii: takiego, który był bardzo dobrze osadzony w swoich korzeniach, ale jednocześnie jego gałęzie zbierały pieśni lecące w niebo, tj. przyszłości. Jednocześnie drzewo jest prawdziwym obrazem mocno zakorzenionej „kultury tradycyjnej”). Pino jest także piosenkarzem, która potrafi łączyć tradycje muzyczne pisane i niepisane. To dla mnie bardzo ważny aspekt w tym projekcie, obok pasji, elegancji i ogromnej wiedzy, jaką Pino pokazuje muzyką z południowych Włoch.
MW: Zwracając się do samego Pino De Vittorio, z jaką klarownością te piosenki przedstawiają ducha Sycylii?
Pino De Vittorio: Te piosenki bardzo dobrze oddają surowego i melancholijnego ducha tej krainy. Melodyjny język jest bogaty w dramatyczne i wyraziste akcenty. W jej obrębie wysłuchamy okrzyków sprzedawców, melodyjnych pieśni chłopów i woźniców, kołysanek i rytualnych pieśni wielkopiątkowych. Są to piosenki, które łączą fantazję z pasją, poezję z muzyką i przenoszą nas swoimi procedurami tonalnymi z różnych epok, z przeszłości do teraźniejszości.
MW: W jaki sposób opowiadanie historii w piosenkach z Sycylii różni się od tego, co można znaleźć w innych regionach?
PDV: W tych pieśniach z Sycylii jest wiele podobnych aspektów do innych tradycyjnych dzieł z południa Włoch. Wiele lat swojego życia poświęciłem studiowaniu muzycznej tradycji Apulii i z tą tradycją odnajduję wiele pokrewieństw: melancholię, szlachetność, pasję, elegancję. Te historie opowiadają o klasach robotniczych, chłopach i rybakach, zdesperowanych kochankach, matkach śpiewających synom najsłodsze kołysanki, o braciach, którzy podczas święta świętych śpiewają starożytne, święte melodie. Innym aspektem, który łączy muzykę z Sycylii z innymi krainami na południu Włoch, są wpływy arabskie i greckie. Kolejnym ważnym aspektem jest język. Na Sycylii jest wiele różnic językowych między wioskami i o pomoc przy tym problemie zawołałem drogiego przyjaciela z Modicy. Język tych piosenek jest wczesny i różni się od używanego obecnie; w rzeczywistości w tych piosenkach ten język jest o wiele „słodszy” niż dzisiejszy, o wiele bardziej „bliski”, powiedziałbym. Starałem się być bardzo blisko brzmienia wczesnego języka, a jednocześnie być klarownym i zrozumiałym dla dzisiejszych słuchaczy.
MW: Jakie zakresy emocji i postaci wymagały wcielenia tego wyboru piosenek?
PDV: W tym wyborze piosenek, które zrobiłem z Franco, starałem się wybrać te, które pozwoliły mi wyrazić moje teatralne i wokalne cechy. Te, jak już wspomniałem, obejmują szereg emocji: melancholię, ale i ironię, pasję, szlachetność, poruszający charakter muzyki sakralnej, ale jednocześnie zabawny rytm Tarantelli. Próbowałem pomyśleć, że ta muzyka była ze mną od dawna i od razu utwory nabrały we mnie kształtu. To muzyka, która popycha mnie do śpiewania jej w naturalny sposób i kiedy ją śpiewam, jestem w domu. Te piosenki bardzo mnie poruszyły, kiedy Franco dał mi możliwość ich posłuchania. Było to wspaniałe odkrycie, zarówno dla muzyki, jak i dla duszy ludu Sycylijskiego, który się w nim znajduje. Mamy nadzieję, że również Was wszystkich uda nam się przenieść !!!
MW: Jaka jest granica pomiędzy zapisaną muzyką a duchem improwizacji dla Franco Pavana jako dyrektora muzycznego tego projektu?
FP: Ta linia podziału żyje i leży zawsze dla nas w znajomości muzyki. Każdy repertuar wymaga szacunku i zachowania stylu. Dla Laboratorio '600 najważniejszą rzeczą jest przestudiowanie praktyki basso continuo począwszy od traktatów, stylów i muzyki napisanej przez wielkich kompozytorów. Po trzydziestu latach praktyki wciąż jeszcze daleko mi do wykorzystania wszystkich skarbów, jakie otrzymaliśmy od mistrzowskich kompozytorów. Myślę, że musimy nadal na nowo odkrywać to dziedzictwo, aby nauczyć się, w jaki sposób improwizować z wolnością, a jednocześnie z pełnym szacunkiem. Myślę, że dotyczy to również muzyki tradycyjnej.
MW: W jaki sposób utwory instrumentalne na nagraniu wpływają na muzyczny obraz Sycylii, który prezentujesz?
FP: Lubimy myśleć, że w muzyce poruszanie się jest o wiele bardziej interesujące niż zaskoczenie i w tym kierunku zdecydowaliśmy się podążać także w muzyce instrumentalnej. Pracowaliśmy nad dźwiękiem i nad bardzo „prostymi” rozwiązaniami. Zdecydowaliśmy się oprzeć na pięknej kolekcji przepisanej przez Meyerbeera podczas jego podróży na Sycylię na początku XIX wieku, odzwierciedlającej muzykę, która w większości pochodzi z XVII wieku. Dwa przykłady to Capona i Li cinque passi. Oczywiście korzystaliśmy również z muzyki zaczerpniętej ze zbiorów Pitre i Favary, ale zawsze z tego samego powodu ich wyborów. Użycie instrumentów szarpanych dało nam, mamy nadzieję, możliwość bardzo ekspresyjnego wykonania bardzo osobliwych harmonii i systemu modalnego tej pięknej muzyki. Pracowaliśmy w kierunku prostoty, ale zawsze pamiętając, że Bóg jest szczególny. Musimy również podziękować Rino Trasi za wybitną pracę, jaką wykonał nad dźwiękiem, mieliśmy szczęście, że współpracował z nami tak mądry i pełen pasji człowiek. Mamy nadzieję, że wkrótce po tym pierwszym eksperymencie z tego repertuaru pojawią się inne: ta muzyka jest tak piękna, że na zawsze będziemy nią oczarowani.”

Materiał muzyczny bardzo korzysta na porywającym i intensywnym głosie wokalisty Pina De Vittorio, który zna muzykę tradycyjną południa Wloch doskonale, bo przecież  urodził się w Tarento, mieście na wybrzeżu Apulii, kilka godzin jazdy samochodem do Palermo. Jako piosenkarz był bardzo aktywny w wykonywaniu muzyki ludowej Włoch (zwłaszcza południa- Mezzogiorno), podczas gdy w świecie muzyki klasycznej współpracował i nagrywał z zespołem Antonio Florio z Neapolu Cappella della Pietà de Turchini., Głos De Vittorio, niezależnie od repertuaru, ma zawsze naturalny ludowy charakter- aspekt świadczący o jego szczerości. De Vittorio, co się słyszy, troszczy się o przekazanie emocjonalnej treści utworów, zachowując „wokalne piękno” bez skupiania się na technice wokalnej, albo pokazywania możliwości swojego (fantastycznego) głosu. Nie znam melomanów, którzy obojętnie odbierali De Vittorio, jestem więc przekonany, że prawdopodobnie przemówi do wszystkich słuchaczy, którzy dopiero go poznają. dla mnie były czymś w rodzaju nabytego gustu, „zdobytego” przez słuchanie go na innych nagraniach; Jego głos i naturalna interpretacja jest wciągająca, jego bezpretensjonalność pasuje idealnie do muzyki południa Włoch, stając się dla słuchaczy od pierwszych taktów przyjacielem opowiadającym najbardziej pod słońcem interesujące historie. Instrumentaliści- Katerina Ghannudi (harfa i organy),  Ilaria Fantin (lutnia) i Franco Pavan (teorba, gitara barokowa), świetnie przygotowani do grania muzyki sprzed wieków profesjonaliści, dysponują pięknym brzmieniem i wyczuciem gry muzyki tradycyjnej, ograniczają się do „skromnego” towarzyszenia wokaliście, ale gdy wykonują utwory instrumentalne pokazują znacznie więcej- bogactwo barw, ekspresję i trafną (tak mi się zdaje) interpretację, zmierzającą do przekazania emocjonalnej warstwy utworów.

  • Płyta „Occhi Turchini: Songs from Calabria”, została nagrana w Sant’Antonio Abate [7] (Mediolan) w maju 2016 roku, przez Pino De Vittorio (wokal, chitarra battente & inst. perkusyjne) oraz Laboratorio ’600 w składzie: Fabio Accurso (lutnia), Elisa La Marca (lutnia & theorbo), Flora Papadopoulos (harfa) i Franco Pavan (theorbo, chitarra battente).



Program płyty [8] obejmuje tradycyjne pieśni, przykłady fałszowania lokalnego języka dla efektu komicznego w barokowej operze neapolitańskiej, a nawet parodię tekstu Te Deum w tym samym Kalabrii, ale także refleksje innych – bizantyjskich, greckich, albańskich i arabski – kultur, które przez wieki przenikały ten region. Pino De Vittorio – ta wszechstronna potęga nastroju – jest idealnym interpretatorem wokalnym dla tej wielowarstwowej szachownicy historii kultury regionu, z zespołem Laboratorio ’600, który nadaje barwny akompaniament De Vittorio lub porywającą solistyczną grę w dziełach instrumentalnych, takich jak „Tarantella 'nfuocata”, „La calabrisella”, a zwłaszcza „Canzona a morto”, grana na harfie przez Florę Papadopoulos.

Recenzent- James Manheim z magazynu AllMusic wyraził taką opinię o płycie: „To, co obecnie nazywa się muzyką ludową, wywodzi się z różnych źródeł, z których były też transkrypcje wyszkolonych muzyków, którzy utrwalali starsze utwory i utrzymywali je w repertuarze; Jordi Savall i inni muzycy z różnych krajów nagrywali te utwory. [album] ‘Occhi Turchini’ wokalisty Pino de Vittorio i grupy Laboratorio '600, którzy nagrywali już podobny album z muzyką sycylijską, to album kalabryjskiej muzyki ludowej. Udał się [Album] pod wieloma względami i jest interesujący nie tylko dla tych, którzy interesują się starymi włoskimi tradycjami, ale dla każdego, kto chce spróbować całego tego dzieła, bo jest wyjątkowo dobrze wykonany. Jedną z mocnych stron jest śpiew samego de Vittorio, który przyjmuje nieco dramatyczne, choć często komediowe podejście. Wielokrotnie pracuje z tekstami w niezwykłym języku kalabryjskim (a nawet albańskim), ale i sprawia, że są zabawne. Inteligentnie organizuje program, nigdy nie popadając w koleinę podobieństw, które nękają tak wiele nagrań opartych na starych rękopisach. Są tam wspaniałe utwory instrumentalne, satyry, adaptacja operowa, mroczne piosenki o miłości i wiele więcej. Zawarte w nim utwory ukazują różnorodne wpływy narodowe, w tym afrykańskie. Nie wszystkie utwory pochodzą z rękopisów: niektóre z piosenek przetrwały do XX i XXI wieku i zostały przepisane z nagrań terenowych – jeden przez słynnego amerykańskiego folklorystę Alana Lomaxa. Zachwycająca kolekcja, równie atrakcyjna dla specjalistów, jak i dla zwykłych słuchaczy; można kwestionować jedynie wybór przez Glossę kościoła jako miejsca nagrań tej ziemskiej, świeckiej muzyki.

 

  • Album „Gorzanis: La Barca Del Mio Amore, Napolitane, Balli E Fantasie”, sygnowany przez Pino de Vittorio, La Lyra oraz Bora Zuljana, został wydany 18 maja 2018 r. przez Arcana (numer katalogowy: A450). Nagrania zostały zrealizowane w pażdzierniku i listopadzie 2017 w Vila Vipolže (Slovenia) w składzie: Pino De Vittorio (śpiew, kastaniety), Fabio Accurso (lutnia, colascione, bęben), Domen Marinčič (viola da gamba), Massimiliano Dragoni (perkusja, cymbały) oraz Bor Zuljan (lutnia, gitara renesansowa)


Według notatki wydawcy: Giacomo Gorzanis był jednym z wielkich wirtuozów lutni XVI wieku. Urodzony w Apulii, do 1557 osiadł w Trieście, gdzie wkrótce nawiązał bliskie kontakty ze szlachtą Karyntii i Krainy. Podróże zawiodły go także do Grazu, gdzie występował dla Karola II, arcyksięcia Austrii i brata cesarza Maksymiliana II. W latach 1561-1579 w Wenecji ukazały się cztery księgi z jego muzyką lutniową i dwie księgi napolitańskie. Szczególnie interesujący jest jego rękopis z 1567 r., zawierający dwadzieścia cztery pary tańców we wszystkich odmianach „dur” i „moll”. Od intymnych fantazji na lutnię po żywiołowe tańce i figlarne villanelle alla napolitana, ten oryginalny i kolorowy program jest pierwszym prezentującym pełną gamę jego dzieł. Pełna mało znanych skarbów, wzbogacona niezwykłym głosem i obecnością charyzmatycznego apulskiego piosenkarza Pino De Vittorio.
Muzyka niewidomego Giacomo Gorzanisa była od dawna znana w jego rodzinnych Włoszech dzięki dostępności we współczesnych wydaniach jego muzyki villanelle (utwór wierszowany wywodzący się z włoskiego folkloru) i lutniowej. Ta płyta jest pierwszą z użyciem instrumentów historycznych poświęconą wyłącznie jego twórczości. Lutniowe- „Recercar Secondo” i „Fantasia Terzato”, delikatne kompozycje instrumentalne wykonywane na lutni i gitarze renesansowej, są mocno wyrafinowane. Przeciwnie jego piosenki- mają folkową energię, wzmocnioną charakterystycznym stylem wokalnym Pino de Vittorio.
Album „Gorzanis: La Barca Del Mio Amore” został przez realizatorów zatrudnionych przez wydawnictwo Arcana przygotowany z największą pieczołowitością- dźwięki instrumentów są krągłe, naturalne i świetnie rozmieszczone w przestrzeni akustycznej. Nad nimi góruje (w wokalnych utworach) pełny, mocny i otoczony atmosferą akustyczną wokal Pino De Vittoria. Spektakl jest bardzo dźwiękowo atrakcyjny i jednocześnie bardzo prawdziwy.

 


 

[1] Bracia Franz i Carl Doppler w drugiej połowie XIX wieku tworzyli duet wirtuozowskich flecistów.

Według:

Albert Franz Doppler (1821 – 1883) był wirtuozem fletu i kompozytorem. Urodzony we Lwowie Franz pobierał lekcje gry na flecie od swojego ojca Josepha Dopplera, który był oboistą, a jako flecista zadebiutował w wieku 13 lat. Franz utworzył duet fletowy ze swoim bratem Carlem, który stał się sensacją w całej Europie. W 1838 roku obaj zostali członkami orkiestry Teatru Niemieckiego w Budapeszcie. W wieku 18 lat Franz był już pierwszym flecistą w operze. Trzy lata później obaj bracia przenieśli się do Węgierskiego Teatru Narodowego, gdzie z powodzeniem wystawiono pięć oper Franza. Franz i Karl kontynuowali regularne podróże po Europie i pomogli założyć Węgierską Orkiestrę Filharmoniczną w 1853 r. W Wiedeńskiej Operze Dworskiej Franz został pierwszym flecistą i zastępcą dyrygenta, a ostatecznie głównym dyrygentem. profesora fletu w Konserwatorium Wiedeńskim w latach 1864–67. Franz komponował głównie na flet- koncerty, popisy i wiele duetów fletowych, które miał grać on i jego brat Karl. Jego muzyka zawiera elementy rosyjskie i węgierskie. Franz napisał także piętnaście baletów i siedem oper, które były dość popularne w swoim czasie, w tym jedyną niemiecką operę „Judith” i rosyjskie dzieło „Benyovsky”.
Będąc również znakomitym aranżerem, Franz jest najbardziej znany ze swoich orkiestracji sześciu „Rapsodii węgierskich” Franciszka Liszta. W tym czasie Liszt dopiero uczył się orkiestrować i pomagał Franzowi w tych aranżach. Dobrze znane są również transkrypcje Franza niektórych rapsodii na flet (6 Rapsodii węgierskich nr 3 D-dur).

Carl Doppler, młodszy brat Franza Dopplera (1825 – 1900), urodzony we Lwowie, brał lekcje muzyki z ojcem i bratem, w bardzo młodym wieku jeździł z Franzem na tournee po Brukseli, Londynie i Paryżu. Będąc leworęcznym, Carl grał na flecie na rewersie instrumentu. Dodawało to optycznego efektu do koncertów z bratem. Podobnie jak Franz, Carl był także kompozytorem i świetnym flecistą. Przed 1865 był dyrektorem muzycznym w Teatrze w Budapeszcie. W latach 1865-1898 Carl pełnił funkcję dyrygenta w kaplicy dworskiej w Stuttgarcie. Do najważniejszych dzieł Carla Dopplera należą opery, takie jak „A Gránátos tábor” (Obóz grenadierów), zbiór węgierskich pieśni ludowych do tańca i chórów, muzyka baletowa, a także utwory na flet.

[2] Według:

[3] Classical Guitar Magazine: „Young Mr. Kowalski was spectacular, […] truly breathtaking!”

[4] Na płycie Tomasza Kowalskiego zgromadzono utwory polskich kompozytorów czasu romantycznego wymienionych poniżej:

  • Stanisław Szczepanowski (1811 -1877), zwany „królem gitary”, uchodził za najwybitniejszego wirtuoza gitary. Został mianowany nadwornym gitarzystą przez królową Wiktorię i nadwornym solistą królowej Hiszpanii Izabeli II. Uwielbiany także przez królów Belgii, występował w Dreźnie, Londynie, Rosji, Polsce, Turcji i oczywiście w Hiszpanii. Odważny człowiek, odznaczony Orderem Virtuti Militari za udział w Powstaniu Listopadowym 1830 r. Jak można sobie wyobrazić, na ważnym koncercie w Paryżu zaimprowizował pieśń patriotyczną, która stała się oficjalnym hymnem narodowym w 1830 r. 1927,  „Poland Has Not yet Perished” [Polska jeszcze nie zginęła]. Było to na przyjęciu zorganizowanym dla wielkiego polskiego poety Adama Mickiewicza w Wigilię 1840 r. Polscy  emigranci na Salonie Paryskim byli głęboko poruszeni. Przeniósł ten krótki zestaw Wariacji na papier i dobre wykonanie zamyka tę płytę. Można sobie wyobrazić, że odbywa  się to na gitarze w obozach partyzantów i żołnierzy w okolicach wieczornego ogniska biwaku podczas okrutnych rozbiorów kraju. Jest też miniatura tego kompozytora zatytułowana  Une Larme Morceau expresif  („A Tear”), pierwotnie na wiolonczelę i fortepian, ale zaaranżowana na gitarę przez współczesnego amerykańskiego gitarzystę Matanyę Ophee.
  • Jan Nepomucen Bobrowicz (1805-1881), znany jako „Chopin gitary”, stworzył zachwycające, idiomatyczne transkrypcje Mazurków Chopina na gitarę. Był także jednym z najbardziej znanych ówczesnych polskich wykonawców-kompozytorów, a jego oryginalne kompozycje tę tezę. Również wydawca dzieł literackich w języku polskim, w znaczący sposób przyczynił się do zachowania języka podczas brutalnych rozbiorów kraju, szmuglując przez granicę setki dzieł. Mazurki op. 6 i op. 7 Chopina, przepisane tak muzycznie na gitarę, choć znajome, otworzyły okno na inny krajobraz muzycznej interpretacji i treści. Pełne miłości, powolne tempo i delikatność dźwięków uderzanych palcami, pieszczoty melodii przenoszą w atmosferę intymności, koloru i wyrafinowania, rzadko spotykanej na fortepianie perkusyjnym w nowoczesnej sali koncertowej, chyba że przez pianistów o dużej randze. Oczywiście na tym skromnym instrumencie, tak popularnym wśród zwykłych ludów, jak i samego Chopina, doszedł oczywiście element ludowy, a może i zaskakująco sarmacki charakter instrumentu arabskiego Oud (cechy sarmackie kultywowano w polskim charakterze w XVIII wieku).  2 listopada 1830 roku Chopin wyjechał do Wiednia, by nigdy nie powrócić do Polski. Jechał powozem ze swoim nauczycielem Józefem Elsnerem i kilkoma przyjaciółmi aż do bramy Woli, nie tak odległej od dawnego pola elekcyjnego dla polskich królów. W typowo przeciągłym polskim pożegnaniu wysiedli tuż po wyjeździe z miasta, powóz nagle otoczyła grupa mężczyzn. Jego stary nauczyciel napisał kantatę, którą zebrany chór śpiewał przy akompaniamencie gitary, instrumentu, który szczególnie kochał. Słowa błagały Chopina, aby pamiętał o Polsce i utrzymywał w duszy harmonię kraju, gdziekolwiek by się nie znajdował. Słuchając tych transkrypcji na  ekspresyjną gitarę, nie sposób nie zastanowić się nad tym poetyckim, melancholijnym obrazem łzawego odejścia, smutków wygnania i nieodłącznej intensywnej nostalgii zarówno smutku, jak i zapamiętanych radości. Bobrowicza reprezentują także jego Wariacje na temat pieśni ukraińskiej op.7. Dzieło to było dedykowane hrabiemu Wincentemu Tyszkiwiczowi (1796-1856), ważnemu przywódcy powstania listopadowego 1830 roku. Jest to z natury mazurek, żołnierska pieśń obozowa z Zadworza pod Lwowem (zamieszkiwanej wówczas przez Polaków). W swoim zachwycającym  Distraction (amusement)  Rondeau brillant et facile op.17 Bobrowicz stawia instrumentalisty przed wielkimi technicznymi wyzwaniami polifonii i lekkości wykonania w rondzie koncertowym. Bardzo atrakcyjne są wariacje na temat „La ci darem la mano” z opery Don Giovanni Mozarta.
  • Felix Horecki (1796-1870, jego portrety są niedostępne) był błyskotliwym uczniem wielkiego włoskiego gitarzysty Mauro Giulaniego (1781-1829), który swoją sztuką podbił Europę. Horecki tragicznie zranił rękę, w wyniku czego mógł jedynie uczyć gry na gitarze w Edynburgu i komponował miniatury pedagogiczne. W Fantazji D-dur op. 40 mamy doskonały przykład zabawnego i niewymagającego stylu brillant przyjętego przez Chopina.
  • Marek Konrad Sokołowski (1818-1883) nosił pseudonim „Byron gitary” i był mocno wychwalany w Europie, ale szczególnie w Rosji. Urodził się w 1818 roku w pobliżu Berdyczów w dzisiejszej Ukrainy, był w dużej mierze samoukiem w dziciństwie. W latach 60. XIX w. Odbył wybitne tournée po Paryżu, Londynie, Wiedniu, Mediolanie, Berlinie, Hamburgu, Brukseli, Wilnie, Lipsku, Poznaniu, Krakowie, Warszawie, Lwowie przed znaczącymi arystokratami. Jako mężczyzna, choć zarabiał wysokie honoraria, był niezwykle hojny dla swojej zubożałej rodziny, a zwłaszcza dla chorej matki. Artysta o najwyższym wyrafinowaniu został głęboko dotknięty  powstaniem styczniowym  (22 stycznia 1863 – 18 czerwca 1864),  w wyniku którego Polacy i Litwini byli prześladowani, byli aresztowani, ponosili egzekucje lub wywiezienie w niewolę na Syberię. Ten smutek wewnętrznej refleksji graniczący z rozpaczą, ekspresyjnie i emocjonalnie nakłada się na jego Etiudę D-dur. Przejmujący utwór… Niewiele z jego dzieł przetrwało, by dać wyobrażenie o jego doskonałej sztuce. Kompozycje Sokołowskiego skłaniają do refleksji nad dotąd nieznanej muzyki w zapomnianym świecie polskich osiągnięć muzycznych.

 

[5] Gitara Karl-Heinz Römmich (według:  oraz ), którą Mateusz Kowalski użył w nagraniu płyty „Chopin/ Bobrowicz/ Horecki/ Szczepanowski/ Sokołowski” pochodzi z 2015 roku. Pudlo rezonansowe w części górnej wykonane jest z drzewa świerkowego, natomiast tył i boki z drzewa Indian Rosewood.

Gitary Karl-Heinza Römmicha cechują się niezwykłą wrażliwością, przepięknym, plastycznym dźwiękiem i bardzo długim wybrzmieniem. Jego instrumenty są wyjątkowo przyjazne wykonawcy, mają ergonomicznie skonstruowaną szyjkę i chwytnię przez co są łatwe do grania i chętnie wybaczają drobne techniczne niedoskonałości muzyków. Wszystkie gitary Römmicha wykonane są z wyselekcjonowanego drzewa najwyższej jakości i odpowiednio długo sezonowanego. Starannie wyselekcjonowane dojrzałe drewno jest głównym czynnikiem wpływającym na jakość konstrukcji gitar. Płyty rezonansowe są wykonane z cedru kanadyjskiego lub świerku z Alp Niemiec, Austrii i Szwajcarii, a także z Bośni. Na boki i tył używany jest tylko najlepsze drewno palisandrowe. Szyjki są z cedru honduraskiego i mahoniowca (Swietenia mahagoni), a podstrunnice są hebanowe. Stosowane są tylko naturalne kleje, takie jak kleje rybne i skórne, a wszystkie gitary Römmicha są dokładnie polerowane. Znani gitarzyści, między innymi: Pavel Steidl, Shin-Ichi Fukuda, Xuefei Yang, József Eötvös, Artyom Dervoed, Roman Viazowskiy czy też Tomasz Zawierucha posiadają w swoich kolekcjach gitary Karl-Heinza Römmicha i jego syna.

Karl-Heinz Römmich urodził się w 1953 roku w Stuttgarcie. Mając 19 lat zbudował swoją pierwszą gitarę, dwa lata później wyjechał do Granady by uczyć się od wielkich mistrzów i poznawać hiszpańską szkołę kunsztu lutniczego. Jego mentorem był uznawany obecnie za ojca współczesnej szkoły hiszpańskiej Antonio Marín Montero. Źródłem jego inspiracji są również instrumenty Manuela Ramíreza, Alejandro czy też Daniela Friedericha. W Hiszpanii Karl-Heinz poszerzył również tajniki gry flamenco, jest on, co niezwykle rzadkie wśród lutników, świetnym gitarzystą i prowadził przez szereg lat swoją klasę gitary w miejskiej szkole muzycznej w Crailsheim. Karl-Heinz mieszka w malowniczej wiosce Honhardt na południu Niemiec, od niedawna dzieli swój warsztat z synem Falko Römmichem. Jest artystą wszechstronnym, w wolnych chwilach buduje przepiękne repliki instrumentów lutników XIX-wiecznych takich jak: René François Lacôte (Paryż) czy Louis Panormo (Londyn).

W opinii użytkownika gitary Römmich charakteryzują się: „…pięknym ciepłym, intymnym i kojącym dźwiękiem dzięki niskiemu rezonansowi korpusu między E i F, z bardzo głębokimi basami i najbardziej kremową górą. Ta gitara nigdy nie brzmi ostro ani przeszywająco […] Kształt gryfu jest bardzo wygodny […] Gitary Römmich są całkowicie oddane hiszpańskiej tradycji, a używane są tylko najlepsze materiały i drewno, które są sezonowane przez ponad 40 lat. Mówiąc najprościej- ten instrument ma wszystko: piękne drewno i dekoracje, piękny dźwięk i świetną grywalność.

[6] Według:

[7] Sant’Antonio Abate (według: ) to rzymskokatolicki kościół w Mediolanie , we Włoszech. W tym samym miejscu działał starszy kościół połączony ze szpitalem pod zarządem zakonu augustianów. Zdobienie wnętrza kościoła rozpoczęto w 1582 roku w stylu manierystycznym. Obecny wygląd kościoła jest dziełem Francesco Marii Richiniego, który w 1630 roku ukończył zlecenie dla zakonu teatynów.

Klasycystyczna fasada została zaprojektowana w 1832 roku przez architekta Giuseppe Tazziniego. W kościele znajdują się freski autorstwa Genovese i jego brata Giovanniego Battisty Carlone; cykl o życiu Matki przez Giulio Cesare Procaccini (1574-1625), a „Narodzenie” i „Pokłon Trzech Króli” autorstwa Morazzone i freski Guglielmo Caccia, przedstawiające sceny ze Starego Testamentu.

Kosciół został wyposażony  w organy piszczałkowe wybudowane w 1865 roku . Instrument Paolo Chiesa zastąpił poprzednie organy z 1806 roku, który został odrestaurowany i zmodyfikowany po raz pierwszy przez Giovanni Bernasconi pod koniec wieku XIX i po raz drugi w 2006 roku przez firmę Inzoli. Organy mają w pełni mechaniczną transmisję , z pojedynczą klawiaturą 58 nut i prostym ‘pedalboardem’ obie klawiatury mają wydłużoną pierwszą oktawę chromatyczną.
Oprócz Pino De Vittoria nagrywał tam też duet Daniele Ruggieri,  Andrea Toschi oraz duet Chiara Zanisi, Stefano Barneschi.

[8] Według:

 


Kolejne rozdziały: