Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział czterdziesty piąty, część 2)

 

Czesław Juliusz Niemen-Wydrzycki, kompozytor, multiinstrumentalista, piosenkarz i wokalista rockowy autor tekstów piosenek. Przebogata kariera jednego z najważniejszych twórców muzyki w Polsce rozpoczęła się pod koniec lat 50. wraz z  występami w studenckich teatrach i kabaretach w Gdańsku, a kończyła w 2004 roku gdy choroba odbierała mu życie. Był na scenie muzycznej od momentu tworzenia się big beatu po awangardę przełomu wieków XX i XXI. W 1962 poznał Franciszka Walickiego, który zaczął go promować i organizować występy. W tym samym roku odniósł duży sukces na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i w nagrodę odbył trasę po kraju z zespołem Czerwono-Czarni. To właśnie Walicki przekonał Niemena, by zamiast piosenek latynoskich i rosyjskich (bo takie śpiewał w latach 50.) zaczął grać rocka…

.

Grupa Skaldowie od 1965 roku (do dziś) uprawiali gatunki muzyczne od big-beat’u, klasycznego rocka, rocka progresywnego, z dużym wpływem folkloru góralskiego i jazzu, tworząc w efekcie wyrafinowaną muzykę pop. Z okazji 55-lecia działalności Skaldów wydawnictwo Kameleon Records przygotowało pudełko (box) zawierające 12 płyt CD (w tym trzy podwójne) z materiałem zarejestrowanym w latach 1987-2018. BOX stanowi kontynuację bestsellerowego wydawnictwa przygotowanego w 2015 roku na 50-lecie Skaldów.

  • Skaldowie 50 Lat” (limitowany box z 12. CD + DVD + booklet + poster), wydany w 2015 roku przez Kameleon Records.

W grubym kartonowym, laminowanym pudełku najwyższej jakości (przygotowanym w stylu boxu Beatlesów mono) znalazło się bardzo starannie wyprodukowanych 12 albumów katalogowych Skaldów [1] (wydanych w latach 1967-1990), uzupełnionych o liczne nagrania dodatkowe (w sumie 236 utworów), o zminiaturyzowanych wzorcach oryginalnych okładek longplayów, zostały przygotowane w formie rozkładanych, laminowanych card sleevów (mini LP). Firma dodała też dodatkową obwolutę do albumu „Szanujemy Wspomnienia”, który ukazał się oryginalnie w dwóch różnych okładkach. Każdy CD został wsunięty w indywidualną, papierową kopertę ze zdjęciem zespołu i tekstem, zawierającą notę przygotowaną przez Andrzeja Zielińskiego oraz w przypadku albumu „Nie domykajmy drzwi” – Jacka Zielińskiego i Konrada Ratyńskiego. Wszystkie nagrania zostały starannie zremasterowane w technice 24-bitowej z oryginalnych taśm matek, zgodnie z sugestiami i zaleceniami Andrzeja Zielińskiego i innych członków zespołu. Box zawiera pokaźną (32 stronicowa) książeczkę z dokładnymi opisami zawartości kompaktów oraz wieloma unikatowymi, niepublikowanymi fotografiami. W boxie można znaleźć  także duży, rozkładany plakat z wydrukowaną specjalną dedykacją Andrzeja Zielińskiego i podpisami wszystkich obecnych członków zespołu. Dodatkiem specjalnym jest dostępny tylko w tym boxie DVD z niewydanym dotąd oficjalnie filmem dokumentalnym „Jak powstali Skaldowie”, który został zgrany z oryginalnej kopii filmowej (we właściwej prędkości) i otrzymał nową, zremasterowaną ścieżkę dźwiękową. Box jest (był, bo został wyprzedany) pozycją limitowaną z ograniczoną sprzedażą do 250 sztuk Według firmy Kameleon box nie będzie wznowiony nigdy i już jest obiektem mocno kolekcjonerskim i jego cena na zachodnich aukcjach oscyluje powyżej 500 EUR.

Płyty, które zostały w pudełku umieszczone, wydane przez wytwórnię Kameleon na przestrzeni ostatnich lat, wszystkie zostały zremasterowane przez Pawła Nawarę i dzięki temu zyskały pewną spójność, ale nie tylko bo też brzmienie jest bardzo dobre (może dlatego nie warto było zmieniać odpowiedzialnego za remaster…) Nagrania są czyste, szczególnie w wysokich partiach, co nie jest niestety normą w polskiej fonografii. Zachowano też odpowiednie proporcje  między „sopranem i basem”, a pewnym wyjątkiem- „Cała jesteś w skowronkach” ma podkreślony bas i wycofaną górę, co właściwie nie przeszkadza w takim stopniu co wyeksponowana góra pasma. Gdy porówna się brzmienie oryginalnych płyt analogowych z lat 60. i 70. z remasterami pana Nawary to wydają się one całkiem mocno zbliżone brzmieniowo do siebie, a to może się podobać, bo ciepło tu króluje, wolumen instrumentów duży, krągłość tonów i naturalność dźwięków.

Nie wszystkie płyty Skaldów są w centrum mojego zainteresowania, więc opisami opatrzę tylko cztery pierwsze tytuły z bogatego katalogu ich płyt.

  • Debiutancki album „Skaldowie” nagrano 16 sierpnia, 28 listopada 1966, 11 stycznia, 23 lutego 1967 w  Studio Polskiego Radia (Studio S3) w Warszawie pod opieką inż. Janusza Urbańskiego i Krystyny Urbańskiej, został wydany w 1967 roku przez wytwórnię Pronit. W 2014 roku Kameleon Records wydał zremasterowaną tę płytę przez Pawła Nawarę, klasycznego gitarzystę i współzałożyciela Kameleon Records. W sesjach nagraniowych wzięli udział: Andrzej Zieliński (fortepian, organy Farfisa, śpiew), Jacek Zieliński (skrzypce, trąbka, śpiew), Zygmunt Kaczmarski (gitara, skrzypce, śpiew), Janusz Kaczmarski (gitara), Marek Jamrozy (gitara, śpiew), Feliks Naglicki (gitara basowa, gitara, śpiew), Tadeusz Gogosz (gitara basowa), Jerzy Fasiński (perkusja), Jan Budziaszek (perkusja) oraz: Hanna Konieczna (śpiew), Franciszek Zieliński (wiolonczela).


Andrzej Zieliński w 2014 roku opowiadał: „Płyta znakomicie prezentuje nasze muzyczne oblicze z pierwszego okresu działalności. Widać wyraźnie, że już wtedy wyróżnialiśmy się spośród innych zespołów młodzieżowych, proponując własny oryginalny styl i brzmienie. Studio Polskiego Radia na Myśliwieckiej, gdzie realizowaliśmy te utwory dysponowało bardzo dobrym sprzętem nagraniowym, co pozwoliło nadać naszym piosenkom wyjątkowy klimat. Album darzę ogromnym sentymentem, gdyż to on otworzył nam drogę do dalszej kariery.”
Muzykę zespołu nie ma sensu przypisywać konkretnemu nurtowi, bowiem można w niej odnaleźć nie tylko różne gatunki muzyczne (pop, rock, jazz, rock progresywny), ale również melodie wzbogacone (głównie przez Andrzeja Zielińskiego) o elementy i motywy muzyki góralskiej i klasycznej. To sprawia, że twórczość Skaldów ma swój własny- oryginalny, niepowtarzalny charakter. Nie musieli też się wstydzić wyboru tekstów, bo zawsze pisali dla nich najwybitniejsi twórcy: Leszek A. Moczulski, Wojciech Młynarski, Agnieszka Osiecka, Andrzej Kuryło, Andrzej Jastrzębiec-Kozłowski, Ewa Lipska, Leszek Falecki i Tadeusz Śliwiak.
Już ten pierwszy album jest głęboko zakorzeniony w polskim folklorze i współczesnym polskim popie, że bardzo trudno porównać go do jakiejkolwiek grupy polskiej, a spośród zespołów anglosaskich to byłoby niemożliwe. Skaldowie udanie włączyli klasyczne wpływy do swojego brzmienia co dawało im prestiż wśród doroślejszych odbiorców sztuki muzycznej. Łatwo też dostrzec umiejętności kompozytorskie Andrzeja Zielińskiego, co przekładało się na łatwy (ale nie płytki) odbiór muzyki Skaldów. Spośród utworów napisanych przez Andrzeja Zielińskiego wyróżnić należy „Między Nami Morze”, utwór który wydaje się być krokiem ku przyszłej świetności zespołu.

  • Album „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, nagrany 18-23 marca 1968 w Studio Polskich Nagrań w Warszawie pod opieką H. Jastrzębskiej i W. Piętowskiego, wydany po raz pierwszy w 1968 przez wytwórnię Pronit. W nagraniach wzięli udział: Andrzej Zieliński (fortepian, organy, śpiew), Jacek Zieliński (skrzypce, trąbka, śpiew), Marek Jamrozy (gitara, śpiew), Konrad Ratyński (gitara basowa, śpiew), Jerzy Tarsiński (gitara), Jan Budziaszek (perkusja) oraz Alibabki. Album wznowiony został kilkukrotnie, ale z najlepszymi efektami w 2013 roku przez Kameleon Records (remaster Pawła Nawary).


Andrzej Zieliński w 2013 roku skomentował: „Graliśmy jak na tamte czasy muzykę trudną, zawiłą aranżacyjnie, niebanalną pod względem harmonicznym. Odbiegało to dość mocno od obowiązujących wówczas kanonów. Dlatego poszukiwałem jakiegoś wielkiego przeboju, który mógłby przekonać do Skaldów szersze rzesze słuchaczy. Piosenka tytułowa znakomicie spełniła to zadanie. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy nie zaprezentowali publiczności także bardziej skomplikowanych kompozycji, nawiązujących do muzyki klasycznej, orientalnej, czy ludowej.”
Drugi album grupy Skaldowie, jednej z najbardziej wpływowych formacji po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Skaldowie żyli, jak ich fani, wszystko, omijając jakoś trudności ekonomiczne, cenzurę polityczną i względną izolację od ówczesnych zachodnich ośrodków postępu muzycznego. Mając na  uwadze te obiektywne przeciwności losu, ich dokonania na niwie artystycznej, zamazywały niedogodności losu, bo ich muzyka wynoszona była na poziom, który właściwie nie powinien być osiągalny. Płyta została nagrana częściowo w 1967 roku, a ukończona w 1968 roku, podczas gdy skład zespołu wciąż się zmieniał. Muzycznie album wyraźnie ewoluował w  kierunku pełnego wyrafinowanego popu, psychodelii i progresywnego  rocka. Aranżacje z udziałem orkiestry i chóru pod kier. Andrzeja Zielińskiego błyszczą, który skomponował także wszystkie utwory poza jednym. Już w debiutanckich nagraniach wykazywał talent do tworzenia pięknych melodii, a poza tym umiejętności aranżacyjne uatrakcyjniały utwory grane i śpiewane przez Skaldów. Jako wykształceni muzycy (co w tamy uch czasach powszechne wśród muzyków rockowych nie było) łatwo panowali nad harmoniami wokalnymi, niespodziewanymi zmianami tempa i doborem chwytliwych riffów bez ocierania się o kitch i jednocześnie dzięki którym ta muzyka, mimo swojej złożoności i wyrafinowania, była przyswajalna przez każdego z szerokiego grona odbiorców. Podobnie jak w debiucie Skaldowie posługiwali się znakomitymi tekstami: Leszka Aleksandra Moczulskiego, Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego. Skoro muzyka była wysublimowana i teksty również to… Trzeba mieć na półce płytę „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”.

  • Płyta „Cała Jesteś W Skowronkach”, nagrana w Studio Polskich Nagrań i warszawskiej PWSM (Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna) przez: Andrzej Zieliński (organy Hammonda, fortepian, śpiew), Jacek Zieliński (trąbka, śpiew, skrzypce), Konrad Ratyński (gitara basowa, śpiew), Jerzy Tarsiński i Krzysztof Paliwoda (gitara), Jan Budziaszek (perkusja) oraz Orkiestra symfoniczna p/d J.Zielińskiego i zespół wokalny Partita, pod opieką Janusza Urbańskiego i Krystyny Urbańskiej, została wydana w 1969 roku przez Polskie Nagrania „Muza”. W 2014 roku wytwórnia Kameleon Records oddała do sprzedaży zremasterowaną przez Pawła Nawarę reedycję tego albumu. Charakterystyczną okładkę (nie napiszę, że udaną,, albo że odległą od kiczowatości, choć właśnie za taką ją uważam, żeby nie zniechęcać potencjalnych kupców, bo ostatecznie okładka ani nie gra, ani nie śpiewa) zaprojektował Bohdan Butenko.


Jak się okazało to właśnie z tej płyty wyodrębniono najwięcej przebojów radiowych spośród wszystkich płyt Skaldów. Z 11. utworów składających się na płytę, 5 zdobyło pierwsze miejsca na listach przebojów. Album został uhonorowany mianem złotej płyty.
Andrzej Zieliński w 2014 podzielił się następującymi uwagami: „W wypadku autokaru, który mieliśmy pod Sławnem w sierpniu 1968 roku, odniosłem poważne obrażenia. Przez parę miesięcy dochodziłem do siebie. Nie mogłem nawet wychodzić na ulicę, bo od tego uderzenia miałem ciągłe zawroty głowy. To był dla mnie ogromny wstrząs, ale właśnie podczas rekonwalescencji skomponowałem piosenki, które później znalazły się na tej płycie. Aż pięć z nich trafiło na listy przebojów i każda zajęła pierwsze miejsce. Takie płyty nagrywali tylko Beatlesi.”
„Cała Jesteś W Skowronkach” był ostatnim albumem przed zmianą kierunku artystycznego z popowego brzmienia w nurt progresywny. Album jest pełen przyjemnych dla ucha piosenek Andrzeja Zielińskiego co wielu fanów odbierało jako najwspanialszy moment w karierze Skaldów, Poza przebojowymi, niewątpliwie szalenie udanymi, pozostałe piosenki nie dorównują jakościowo, ale to i tak świetny album, którego się cudownie słucha w całości Utwory takie jak „Króliczek”, „Z kopyta kulig rwie”, „Dwadzieścia minut po północy” i „Prześliczna wiolonczelistka” zostały w pamięci fanów przez lata całe.

  • Album „Od wschodu do zachodu słońca” nagrany w składzie: Andrzej Zieliński (organy Hammonda, fortepian, śpiew), Jacek Zieliński (trąbka, śpiew, instrumenty perkusyjne), Konrad Ratyński (gitara basowa, śpiew), Jerzy Tarsiński (gitara), Jan Budziaszek (perkusja) oraz Orkiestra symfoniczna p/d A.Zielińskiego i zespół wokalny Partita, został wydany w 1970 roku przez Polskie Nagrania „Muza”. W 2012 roku Kameleon Records wydał zremasterowaną przez Pawła Nawarę reedycję.


Ten album zapoczątkował kolejny etap naszej twórczości, był wyraźnym muzycznym krokiem do przodu. Ogromne możliwości brzmieniowe świeżo nabytych organów Hammonda zainspirowały mnie do pisania trudniejszej muzyki i rozbudowywania partii instrumentalnych. Na bogatą formę utworów wpłynęły także filozoficzne, pełne nieregularnych konstrukcji teksty Leszka Moczulskiego. Zdaniem wielu krytyków i fanów jest to nasza najlepsza płyta.” – tak wyraził się o płycie Andrzej Zieliński w 2012 roku.
Album został nagrany na początku 1970 roku, niedługo po powrocie ich z trasy amerykańsko-kanadyjskiej. Grupa przywiozła z wojaży organy Hammonda, o których Andrzej Zieliński marzył od wielu lat. Oczywiście album zawiera obszerne fragmenty, w których Andrzej Zieliński „chwali” się Hammondem. Jego brzmienie miało stać się znakiem rozpoznawczym grupy w nadchodzących latach. Muzycznie grupa porzuca wyrafinowany popu na rzecz progresywnego rocka, który w tamtym czasie królował na estradach świata. Utwory stały się dłuższe, bardziej rozbudowane, pojawiają się śmiałe pasaże instrumentalne o skomplikowanej aranżacji z udziałem orkiestry i chóru. Talent Zielińskiego do komponowania pięknych melodii i tu ma swój pokaz. Podobnie jego umiejętności aranżacyjne- wykorzystanie wyrafinowanych harmonii wokalnych i zmian tempa. A łatwość tworzenia przyjemnych melodii sprawiały, że muzyka, była nadal przystępna dla szerokiego grona odbiorców. Ułożenie tekstów powierzyli współpracującemu z grupą od wielu lat Leszkowi Moczulskiemu.
Rozszerzona edycja płytowa wydana przez Kameleon Records zawiera dziesięć utworów bonusowych- częściowo nagrania radiowe, a częściowo rzadkie nagrania dokonane w Czechosłowacji i NRD. Wszystkie bonusowe utwory mają doskonałą jakość i są cennym dodatkiem do podstawowego repertuaru płyty. I ta płyta jest pozycją więcej niż obowiązkową, podobnie jak poprzednie.

 

________________________________________________________

 

55 lat temu wytwórnia Muza wydała płytę „Dziwny jest ten Świat”.  Płytę firmował Czesław Niemen, a w sesjach nagraniowych, które odbyły się w kwietniu 1967 roku uczestniczyli muzycy zespołu Akwarele: Paweł Brodowski (gitara basowa), Tomasz Butowtt (perkusja), Tomasz Jaśkiewicz (gitara), Marian Zimiński (fortepian, organy) oraz gościnnie: Janusz Muniak (saksofon tenorowy) i Alibabki (chórki)


„Dziwny jest ten świat” to płyta, która wniosła do kultury dwie znakomite kompozycje: utwór tytułowy- dramatyczny protest-song i wyrafinowaną balladę „Wspomnienie” z tekstem Juliana Tuwima. Płyta, wydawałoby się eklektyczna, bo obok utworów dziś uznanych za klasyków gatunku, zawiera utwory o mniejszej wadze artystycznej, ale przecież nie ma tak, że wszystkie nuty bywają genialne, zresztą podobnie jak słowa wykorzystane w piosenkach. Mimo tej uwagi, uważam tę płytę za bardzo ważną, choćby dlatego, że w czasie największej popularności Niemena- na przełomie lat 60. i 70., nie było takiego fana muzyki rockowej, który nie miałby na półce płyt Niemena. Płyta też była dla polskiego rynku muzycznego przełomową; bo choć można było rozpoznać wpływy soulu spod znaku Jamesa Browna, to rodziła się nowa jakość w rodzimej muzyce popularnej- z „pretensjami” do artyzmu, a nie hołdująca tanim młodzieżowym gustom.
W 75. rocznicę urodzin Czesława Niemena (Niemen urodził się 16 lutego 1939) Polskie Nagrania zainaugurowali wydanie serii zremasterowanych i odrestaurowanych albumów polskiego wielkiego artysty. W lutym 2014 roku ukazał się pierwszy album długogrający „Dziwny jest ten świat”. Niemena i Akwareli (Tomasz Jaśkiewicz – g, Marian Zimiński – org, Paweł Brodowski – bg, Tomasz Butowtt – dr) z udziałem grupy wokalnej Alibabki i muzyków sesyjnych. „Dziwny jest ten świat nagrany w kwietniu 1967 roku, jako pierwszy w dziejach polskiego rocka zdobył miano Złotej Płyty. Album jast obecnie dostępny wersji CD i na winylowym analogu. Obydwie edycje zachowują oryginalną szatę graficzną, zaprojektowaną przez K. Tarkowską i Władysława Pawelca. Album opatrzony został dwujęzyczną książeczką z tekstem Piotra Chlebowskiego i zdjęciami Pawelca z okresu powstania płyty. Remasteringu dokonał reżyser dźwięku Jacek Gawłowski, który powiedział: „Zadanie, jakie powierzyły mi Polskie Nagrania to. remastering dyskografii Czesława Niemena. W skład tych działań wchodzą: transfer materiału z oryginalnych taśm analogowych przy użyciu wysokiej klasy konwerterów AD w wysokiej częstotliwości próbkowania; czynności związane z odrestaurowaniem starych nagrań czyli odszumienie i usunięcie trzasków pochodzących z taśmy analogowej; mastering audio czyli poprawa jakości tych nagrań i dostosowanie ich do dzisiejszych standardów z zachowaniem ‘ducha’ i natury oryginalnego brzmienia z lat sześćdziesiątych. Odrestaurowaniem zajęła się córka Czesława Niemena Eleonora, która te czynności wykonuje z niesamowitą pieczołowitością, precyzją i w porozumieniu ze mną. Obróbką brzmienia i transferem zająłem się ja. Staram się, aby nagrania te po remasteringu były najbliższe temu co w latach sześćdziesiątych Polskie Nagrania wydały na płytach winylowych i do czego pokolenia słuchaczy się przyzwyczaiły. Mam nadzieję, że te wydawnictwa pozostaną najlepszą możliwie dokumentacją twórczości wyjątkowego artysty przeniesioną jak przeze wehikuł czasu w XXI wiek.”
Czesław Niemen już od najwcześniejszych lat przejawiał nieprzeciętny talent muzyczny, zarówno jako instrumentalista i wykonawca – wokalista, ale również jego wrażliwość poetycka pozwalała mu na wspaniałe muzyczne interpretacje znanych wierszy… .Wystarczy posłuchać „Wspomnienie”, by to zrozumieć.  Dziś nikt w Polsce nie zadaje sobie pytanie – „Niemen…Kto to taki?”.

 

W czerwcu 1969 roku nakładem wydawnictwa Polskie Nagrania „Muza” na półki sklepowe trafił ostatni album „Czy mnie jeszcze pamiętasz?Czesława Niemena, nagrany z zespołem Akwarele, w składzie: Czesław Niemen (śpiew, organy), Zbigniew Sztyc (saksofon tenorowy), Tomasz Buttowtt (perkusja), Tomasz Jaśkiewicz (gitara), Ryszard Podgórski (trąbka), Marian Zimiński (fortepian, organy) i Tadeusz Gogosz (gitara basowa). Remaster autorstwa duetu: Eleonora Atalay – Jacek Gawłowski.


Czesław Niemen przy trzecim swoim albumie postanowił wrócić do starych piosenek w nowej aranżacji, tym bardziej, że na longplayu znalazły się głównie utwory śpiewane jeszcze z zespołem Niebiesko-Czarni. O repertuarze płyty decydował sam Niemen, który tak tłumaczył wybór piosenek: „Brałem pod uwagę raczej moje osobiste do nich przywiązanie, popularność na koncertach we wcześniejszym okresie, no i ich zgodność z moim ówczesnym wizerunkiem estradowym. Pominąłem więc oczywiste samby z samych początków czy utwory cudzej kompozycji, wykonywane z Niebiesko-Czarnymi. Dzięki temu płyta uzyskała – mimo wszystko – walor pewnej spójności, a także stricte autorski charakter„. Na płycie pojawił się też nowy utwór: „Obok nas”. Dwa inne pochodziły spoza repertuaru Niemena: „Nie wiem, czy to warto” oraz „Przyjdź w taką noc”. Na tej płycie Niemen potwierdza, że nie jest tylko polską odpowiedzią dla wytwórni Stax czy Volt Records. W wielu bardziej balladowych utworach słyszy się uczuciowe soulowe wokale, które wskazują inspiracje. Można żałować, że po tej płycie Niemen zaczął bardziej eksperymentować i nie koncentrował się bardziej soulowej lub rhythm and bluesowej linii.
Zawartość płyty jest zgodna z wydaniem z 1968 roku, ale jakość dźwięku jest znacznie lepsza- czystość wokalu, duży wolumen instrumentów, naturalna ich barwa to jest coś co wyróżnia tę płytę  wśród innych niemenowskich reedycji. W przypadku tej płyty remastering z zachowaniem „ducha” i natury oryginalnego brzmienia z lat sześćdziesiątych udał się w stu procentach, a może nawet przebił oryginał (?).

 

Gdy przyszedł rok 1970. w świecie królował nurt art-rockowy, więc jeśli Czesław Niemen chciał oderwać się od ciążącym mu już stylem soulowym. Pójście w kierunku progressive rocka było najbardziej frapującym rozwiązaniem. I tak się stało- Niemen stworzył dzieło najwyższej próby, które uznawany jest powszechnie za jedną z najlepszych polskich płyt rockowych. Zawsze, zwłaszcza w roku wydania, robiło duże wrażenie na słuchaczach. W nagraniach z 13-14, 21 września 1969, które miały miejsce w Filharmonii Narodowej (na tzw. „setkę”) i  w Studio 12 w Warszawie przy ul. Długiej 5. Tę płytę- „Enigmatic”, grupy Niemen Enigmatic wydała wytwórnia Polskie Nagrania Muza (XL 0576). Pierwsze edycje- winylowe long play’e – były płytami monofonicznymi bądź stereofonicznymi do wyboru.


Według wspomnień Niemena [2] impulsem powstania płyty był Wojciech Młynarski, który w 1968 w czasie Festiwalu w Sopocie powiedział mu „gdybyś tak skrobnął muzykę do wiersza Norwida Bema pamięci żałobny rapsod, to byłoby dopiero coś”… No i powstała płyta legendarna, która spotkała się ze znakomitym przyjęciem większości krytyków i publiczności. Utwór „Bema pamięci żałobny rapsod” spędził 18 tygodni na pierwszym miejscu listy przebojów radiowego Studia Rytm, a cały album został w 1971 uhonorowany laurem złotej płyty. „Album […] urzekł siłą wyrazu całości i urodą najdrobniejszych detali. Dwa jego obszerne fragmenty – monumentalny, epicki, początkowo utrzymany w klimacie chorału gregoriańskiego (w nagraniu wziął udział chór), a potem wybuchający rockiem „Bema pamięci żałobny – rapsod” oraz wyprowadzone z bluesa, a opracowane z jazz-rockową swobodą „Jednego serca” – udowodniły, że Niemen nie tylko zwrócił uwagę na szeroko pojęty rock progresywny, lecz również potrafił stworzyć jego własny, oryginalny, „słowiański” model, nie ustępujący najbardziej wartościowym wzorom zagranicznym” (Jan Skaradziński- polski dziennikarz muzyczny, autor książek o muzyce rockowej) Pojawiały się też głosy krytyczne wobec płyty koncentrujące się głównie na oskarżeniu Niemena o „szarganie się na świętości narodowe”.

Album „Enigmatic”, początkowo miał mieć inny tytuł- „Wiersze”, bowiem Niemen planował (i to zrobił) wykorzystać poetyckie teksty Asnyka, Norwida, Tetmajera i Kubiaka. „Bema pamięci rapsod żałobny” — został również utrwalony na taśmie filmowej TVP, wyreżyserowany przez Janusza Rzeszewskiego (film „ze świecami”).
Niemen w 1969 roku skompletował ekipę marzeń, która pozwoliła swobodniej poruszać się po bardziej skomplikowanych liniach melodycznych. W jej skład wchodzili: Czesław Bartkowski (perkusja), Zbigniew Sztyc (saksofon tenorowy), Zbigniew Namysłowski (saksofon altowy), Michał Urbaniak (saksofon tenorowy, flet), Tomasz Jaśkiewicz (gitara), Janusz Zieliński (gitara basowa) i Alibabki (chór). Jeśli meloman pokusiłby się o jednoznaczne określenie gatunku, do którego można „Enigmatic” zaklasyfikować to musiałby się długo zastanawiać. Chyba najbliższy nurt jaki można by przypisać tym nagraniom to progressive rock, bo jest… Pojemny bardzo.
Ponad szesnastominutowa suita „Bema pamięci żałobny – Rapsod”, podzielona na motto wiersza i właściwą jego treść, to jedna z najlepszych kompozycji Niemena. Trudny tekst opisuje przystępna muzyka, ale jednocześnie ambitna. W pierwszej części utworu dominuje nowoczesny jazz-rock; który Niemenowi służy do przedstawienia ceremonii złożenia ciała narodowego bohatera oraz dodaje długi i ważny obraz mszy. Kościelne dzwony, organy Hammonda i chór gregoriański, budują podniosłą atmosferę. Niemen umiejętnie buduje żałobny nastrój. W części przeznaczonej dla wokalisty towarzyszą barokowe pasaże organów Hammonda, oszczędne bębny i prowadząca melodię gitara na tle jazzującego pulsu basu. Wokal Niemena, bez zarzutu, idealnie- niczym wybitny aktor, prowadzi norwidowską narrację poetycką. .Następnym na płycie utworem jest żartobliwy utwór „Jednego Serca” z tekstem Adama Asnyka. To popis gitarzysty i wokalistek z zespołu Alibabki. Kompozycja „Kwiaty polskie”, z tekstem Tadeusza Kubiaka,  jest szalenie melodyjną pieśnią, w której muzyka pomaga słuchaczom wyobrazić sobie „dziewanny złote pod Zamościem”. Wreszcie na koniec „Mów do mnie jeszcze”, z tekstem Tetmajera, staje się ukojeniem trudniejszych wcześniej wysłuchanych utworach. Wokal Niemena na najwyższym poziomie, zachwyca Namysłowski, świetna partia fletu Urbaniaka, znajdujący zawsze trafnie melodie Jaśkiewicz, punktualni  Zieliński i Bartkowski… Oto idealny zespół dla odegrania spektaklu o tytule „Enigmatic’.

Po latach pełnych sukcesów artystycznych i komercyjnych nastąpił czas poszukiwań stylistycznych, wniknięcie do awangardy muzycznej. W styczniu 1971 nowy skład zarejestrował materiał na podwójny album „Niemen” z ambitną muzyką w jazzrockowym duchu, wykorzystując także wiersze Norwida. Jesienią 1971 zetknął się z awangardowym kontrabasistą Helmutem Nadolskim. Z nim oraz z muzykami Silesian Blues Band stworzył Grupę Niemen, która działała do sierpnia 1973. Występował z nią i nagrywał trębacz Andrzej Przybielski. Zespół Niemen nagrał płytę Strange Is This World, w sierpniu 1972, a w sierpniu 1973, również w Monachium, album „Ode to Venus”. Równocześnie Niemen zaczął nagrywać muzykę filmową, którą tworzył przez prawie 10 lat. Wiosną 1973 zarejestrował też w Monachium utwory na płytę solową „Russische Lieder”. W styczniu i lutym 1974 z renomowanymi muzykami sesyjnymi nagrał w Nowym Jorku płytę „Mourner’s Rhapsody”. Zagraniczna kariera Niemena jednak nie rozwinęła się… Czesław Niemen w wyniku choroby zmarł 17 stycznia 2004 roku,

 

 

Grupa Dżamble [3], założona w 1966 roku dopiero trzy lata później został zauważony przez publiczność i krytyków muzycznych gdy czwórka młodych muzyków krakowskich: J. Horwath, M. Pawlik, B. Radecki i  A. Zaucha wystąpili na kilku ważnych festiwalach muzycznych, m.in. na Studenckim Festiwalu Jazzowym Jazz nad Odrą we Wrocławiu (nagroda specjalna, nagroda indywidualna dla Zauchy), na IV Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie (1. nagroda dla Zauchy), na II Młodzieżowym Festiwalu Muzycznym w Rybniku i Chorzowie (1 nagroda dla zespołu, 2 i 3 nagroda dla Zauchy). Wzięli udział także w koncercie Popołudnie z młodością VII KFPP w Opolu i na XII Jazz Jamboree W czerwcu 1969 roku dokonali pierwszych nagrań dla Młodzieżowego Studia Rytm w Warszawie, a także dla Rozgłośni Polskiego Radia w Krakowie. Szybko stali się sensacją, stając się czołowym przedstawicielem nurtu jazz-rockowego, bo rzeczywiście ci wymienieni muzycy Dżambli wyjątkowo stylowo łączyli brzmienie jazzu z rockiem i rhythm and bluesem. Jesienią 1970 roku zespół opuścił Benedykt Radecki, a jego miejsce zajął Jerzy Bezucha. W lutym roku następnego ukazała się debiutancka płyta grupy zatytułowana „Wołanie o słońce nad światem” (Polskie Nagrania „Muza”, wyd. 1970 rok). Zyskała ona sobie natychmiast sporą popularność. Jerzy Horwath (fortepian, organy), Marian Pawlik (gitara basowa, gitara), Jerzy Bezucha (perkusja), Andrzej Zaucha (wokal) i Benedykt Radecki (perkusja w dwóch utorach) stworzyli muzykę do tekstów L. A. Moczulskiego, T. Śliwiaka, J. Ficowskiego i A. Kawy. W nagraniu albumu wzięli udział ponadto Marek Ałaszewski (zespół Klan, śpiew), M. Pawlak (śpiew), Janusz Muniak, Z. Seifert (saksofon altowy), T. Stańko (trąbka), M. Urbaniak (saksofon, skrzypce elektryczne), Józef Gawrych i Jerzy Bartz (obaj instrumenty perkusyjne).


Ten album jest jednym z nielicznych z przełomu lat 60. i 70. udanych przedsięwzięć muzycznych z wpływem jazzu na rock. Tacy muzycy jazzowi, jak Tomasz Stańko, Zbigniew Seifert, Janusz Muniak i Michał Urbaniak biorący udział w jego nagraniu, przekonują, że najlepsi polscy jazzmani byli przekonani, że biorą udział w czymś ważnym. Stworzyli z młodymi muzykami perełkę. Zaucha (jeden z najlepszych głosów w historii polskiej muzyki rozrywkowej) w nagraniach śpiewa mocno, pewnie i z pełnią emocji. Muzycy grają bez zarzutu. Płyta była bogata brzmieniowo i instrumentalnie. Dojrzałe teksty utworów, oryginalność kompozycji i łatwo rozpoznawalny styl Zauchy stanowiły o wysokiej pozycji tego dzieła. Z powodu konfliktu z Polskimi Nagraniami nie doszło do realizacji drugiej płyty długogrającej.  Niedługo potem grupa się rozpadła.

 


 

[1] W oparciu notatkę wydawcy:

[2] Według informacji zapisanych w książeczce dołączonej do albumu „Niemen Enigmatic” oraz w oparciu o

[3] Miedzy innym według:

 


Przejdź do części trzeciej >>
Powrót do części pierwszej >>

Kolejne rozdziały: