Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział czterdziesty piąty, część 3)

 

Lata 80. to taki czas gdy publiczność łatwo znajdywała muzykę, z którą mogła się utożsamiać od mainstreamu po punk. Muzyka z lat 80. uznawana jest za pełną kiczu, prostego rytmu i przepełnioną elektroniką, która była wówczas wiodącą. W Polsce narodziło się disco polo (nie zamierzam się tym nurtem zajmować). Ale oprócz disco i popu w latach 80. powstał także nurt muzyczny zwany Nową Falą (New Wave), który wywodził się z punk rocka. W tym czasie dostrzec też można było przejawy buntu politycznego oraz pragnienia wolności – mowa tu zwłaszcza o muzyce bardów wyrażających niezadowolenie z zaistniałej sytuacji politycznej…

 

Jacek Kaczmarski [1] – poeta, prozaik, kompozytor, piosenkarz, twórca tekstów piosenek, znany jest głównie dzięki piosenkom o tematyce historycznej („Rejtan, czyli raport ambasadora”; „Sen Katarzyny II”, „Lekcja historii klasycznej”, „Jałta”, „Ballada wrześniowa”) i społeczno-politycznej („Mury”, „Nasza klasa”, „Obława”). Kaczmarski to postać powszechnie kojarzona z etosem pierwszej „Solidarności” oraz stanem wojennym – okresem, kiedy jego liryka, rozpowszechniana w nieoficjalnych wydawnictwach, identyfikowana była jako głos antykomunistycznej opozycji.

  • Album studyjny Jacka Kaczmarskiego oraz Zbigniewa Łapińskiego „Krzyk”, nagrany w Studio Polskich Nagrań przy ulicy Długiej w Warszawie () w marcu i czerwcu 1981 roku, wydany po raz pierwszy nieoficjalnie w tzw. drugim obiegu,

Wydawnictwo: Agencja Fonograficzna ZAKRES
Data wydania- brak danych, numer katalogowy: brak danych

  • Krzyk” został wydany oficjalnie dopiero w 1989 roku przez Polskie Nagrania „Muza”, natomiast reedycję można było kupić w 2014 w formie digipack’a

„Krzyk” Jacka Kaczmarskiego został nagrany co prawda w 1981 roku ale na płytę trzeba było jednak długo czekać, bowiem po wprowadzeniu stanu wojennego materiał przeznaczono do zniszczenia. Udało się jednak zachować taśmę z nagraniem, dzięki czemu w 1989 roku, materiał mógł zostać oficjalnie wydany. Płyta „Krzyk” stanowi w pewnym sensie podsumowanie solowego dorobku Kaczmarskiego z tamtego czasu. W repertuarze płyty, wśród piosenek napisanych w latach 1974-1980, można znaleźć kilka najbardziej znanych utworów Jacka Kaczmarskiego, bo oprócz tytułowego, także znaną „Obławę” napisaną przez Kaczmarskiego na podstawie tekstu Włodzimierza Wysockiego oraz niezapomnianą „Lekcję historii klasycznej”. Jackowi Kaczmarskiemu akompaniuje pianista Zbigniew Łapiński.
Zbigniew Łapiński w wypowiedzi z sierpnia 1999 r.: „’Krzyk’ to wspaniałe, radosne chwile w studiu Polskich Nagrań; to młodzieńcze kreacje muzycznych uniesień, próba przelania emocji i uczuć, tak ważnych dla nas do dnia dzisiejszego.”
Jacek Kaczmarski w wypowiedzi z sierpnia 1999 r. wspominał: „Nagrywaliśmy tę płytę latem osiemnaście lat temu. Nocą, przy otwartych oknach studia Polskich Nagrań. Nie było w tym nic konspiracyjnego. Takie akurat wypadły wolne terminy. Ale młodzi ludzie wracający ze Starego Miasta ulicą Freta przystawali pod tymi oknami i brali udział w naszym “Krzyku”. Bo to był czas – w owym roku 81 – kiedy wykrzyczane lęki i bóle trwożyły jakby mniej i mniej bolały. Potem płyta, podobnie jak wiele innych, znacznie ważniejszych rzeczy, zniknęła. Na całe 8 lat – do 89 roku i podobnie jak wiele innych, znacznie ważniejszych rzeczy, przebywała w prawdziwej, przymusowej konspiracji, zamaskowana niewinnie polityczną okładką. Jeden jej egzemplarz dotarł nawet do mnie w 1987 r. do Australii. Ale oryginalna okładka, grafika Pawła Petryckiego, przepadła bez śladu. Przedstawiała ludzką twarz, która w miejsce oczu ma wyciśnięty w ciele, jak w ustępliwej glinie, ślad żołnierskiego buciora.”
Główną treścią „Krzyku” jest „diagnoza człowieka w sytuacji bez wyjścia, ubezwłasnowolnionego historią i polityką, a także jego słabości; bronią natomiast pozostaje tylko ironia albo krzyk rozpaczy” (według słów Jacka Kaczmarskiego).

 

 

Aya RL, trio założone w 1983 roku przez Igora Czerniawskiego, Pawła Kukiza i Jarosława Lacha, w 1985 roku to data wydania pierwszego albumu grupy, potocznie nazywanego „Czerwoną płytą”. Na longplayu w pierwszym wydaniu specjalnie nie umieszczono „Skóry”, wielkiego ich przeboju (pojawił się w wznowieniach CD), w zamian pojawił się wysublimowany, inteligentny rock. Kilka utworów z Czerwonej płyty odniosło sukces, m.in. „Unikaj zdjęć”, „Nasza ściana” i „Ulica miasta”. Płyta została nagrana 23–27 kwietnia i 9–15 maja 1985 w Tonpress KAW Studio, Warsaw. Album wydały dwie wytwórnie Tonpress (SX-T 67) i Pomaton (POM CD 007). Producentami byli Walter Chełstowski i Igor Czerniawski.


„Aya RL” to jedna z płyt lat 80., którą łatwo się zapamiętało i mimo upływu 37 lat od nagrania nadal robi duże wrażenie. Paweł Kukiz – raz szeptem, innym razem wrzaskiem, przeważnie przy pomocy melorecytacji przekazuje intrygujące teksty stworzone zespołowo. Muzycznie to nowa fala z elementami elektroniki, popu i psychodelii. Było coś magicznego w twórczości tego tria- nie najłatwiejszej ale melodyjnej co pozwoliło grupie cieszyć się kilkoma radiowymi przebojami. Ale ten największy- „Skóra” nie został umieszczony na longplay’u, prawdopodobnie dlatego żeby nie podejrzewano grupy o wyłącznie komercyjne względy, albo z innego powodu- ani :Skóra”, ani drugi przebój z początkowego okresu twórczości Ayi – “Jazz” nie pasowały stylem do przygotowanego repertuaru na „czerwony album”. Fani spodziewali się utworów podobnych do „Skóry”, a stało się zupełnie inaczej. Igor Czerniawski, Jarek Lach i Paweł Kukiz nagrali muzykę, która jest znacznie bardziej złożona a zarazem refleksyjna niż ich wczesne przeboje. Już pierwszy utwór– “Księżycowy krok” – zwiastował, inne brzmienie. psychodeliczno-nowofalowe, co skłaniało do zadumy a nie do nucenia melodii. Ten utwór polubili słuchacze. Podobnie jak kolejne fragmenty płyty, jak – “Ściana”, “Unikaj zdjęć”, “Ulice miasta”. Płyta została umiejętnie ułożona- utwory łączą się w spójną całość. Aya RL pozostawiła po sobie naprawdę muzyczny spektakl, który przeszedł do historii muzyki polskiej i zapewne tam na wieki pozostanie.
Zwracam uwagę, że na rynku egzystują obok siebie dwie wersje tej płyty: reedycja z 2003 roku wytwórni MJT z podstawowymi utworami jakie były na liscie pierwszego wydania analogowego oraz wydanie Pomaton/EMI z 1995 roku (jak na fotografii wyżej) z dodatkowymi utworami („Skóra”, „Jazz”,  „Oczy”).

 

 

Republika, zespół rockowy powstały w 1981 roku, od początku związany był z Klubem Studenckim Od Nowa w Toruniu przy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, gdzie koncertowali i odbywali próby. Wypracował charakterystyczne nowofalowe brzmienie. W okresie 1982-1985 jedna z najlepszych i najciekawszych grup na polskiej scenie rockowej. W wyniku nieporozumień Republika rozpadła się w 1986 roku, by powrócić w 1990. W latach 90. zespół prowadził czynną działalność nagraniowo-koncertową. W 2001 roku po śmierci lidera i wokalisty Grzegorza Ciechowskiego grupa przestała istnieć.
W trzyosobowym składzie: Grzegorz Ciechowski (akordeon, flet, instrumenty klawiszowe, śpiew, muzyka i teksty), Sławomir Ciesielski (perkusja), Zbigniew Krzywański (gitara, śpiew) i gościnnie Jacek Rodziewicz (saksofon), Republika przystąpiła w 1991 do nagrania płyty z nowszymi wersjami największych przebojów takich jak `Telefony` czy `Kombinat`, jak też premierowe utwory: `Republika`, `Lawa`, `Balon` i `Zawroty głowy`. Tak powstał album „1991”. W miesiąc później funkcję basisty objął Leszek Biolik (znany ze współpracy z Ciechowskim pod koniec lat 80). Nagrania odbyły się 1 lutego – 7 marca 1991 w Studio Chróst  /  Recordings Studio w Sulejówku. Płytę wydała 19 sierpnia 1991 firma M.M. Potocka


Republika, to jeden z najważniejszych polskich zespołów lat 80. Ich muzyka wywarła olbrzymi wpływ na polską scenę alternatywną tamtych lat i następnych również. Ciechowski zawsze tworzył utwory zaangażowane, których celem było przekraczanie pewnych stereotypów, a poza tym zawsze jego twórczość była na wysokim poziomie artystycznym. Był artystą poszukującym, który nie bał się wyzwań… Płyta „1991” zawiera nowsze wersje największych przebojów takich jak „Telefony” czy „Kombinat”, jak też premierowe utwory: „Republika”, „Lawa”, „Balon” i „Zawroty głowy”. Ciekawostką jest to, że album nagrany  jest bez basisty, bo Paweł Kuczyński odszedł przed nagraniem tego albumu, a Leszek Biolik, czyli jego następca doszedł do kapeli już po nagraniu. Według Grzegorza Ciechowskiego niektórym utworom od dawna się należała nowa wersja – jako przykłady wymieniał słabo zrealizowaną pierwszą sesję nagraniową oraz zupełną niedostępność utworów nagranych i niewydanych w latach 80. dla radia. Dorzucono także zapomniane kompozycje znane z dawnych, pierwszych koncertów grupy. Pomysł wydania tych rozproszonych kawałków był bardzo dobry, ale niestety nowe wersje nie do końca się udały. O ile nieźle wypadają utwory wcześniej nieznane, to ludzie pamiętający oryginalne single i stare nagrania raczej będę źli słysząc je w nowych aranżach. Całość brzmi nieco plastikowo, zresztą jak wiele płyt z przełomu lat 80./90.. Nie jest aż tak źle jakby się wydawało po wcześniejszych słowach jakie napisałem, bo tylko kosmetycznym zmianom poddano takie utwory jak: „Klatka”, „Gadające głowy”, „Moja krew” i „Telefony”. W tych utworach zmiany są naprawdę kosmetyczne. Inne zmieniły się bardziej znacząco: do „Samego na linie” dołożono melodyjny riff na początku; „Kombinat”, „Sexy doll” i „Układ sił” są w nowych aranżacjach- „Kombinat” zyskał ostre riffy i zwiększoną rolę perkusji, „Sexy doll” uspokojone stało się balladą, a w „Układzie sił” muzycy wręcz szaleją. „Biała flaga” posiada: przerobiony tekst dla uaktualnienia przekazu, muzycznie w drugiej części utworu następuje zmiana tempa i pojawia się motyw rapowy. Dodane kompozycje z roku 1981, a więc starsze od wielu innych znajdujących się na płycie to odrzuty z tego czasu jak „Zielone usta”, „Noc wampira”, „Witamina X” i „Pornografia”. Płyta wydaje się być summa summarum wartościową pozycją zwłaszcza dla melomanów nieposiadających wcześniejszych pozycji katalogowych lub tych którzy chcieliby mieć do dyspozycji utwory pominięte wcześniej.

 

Kult [3]– zespół grający głównie rock alternatywny, założony został 1982 w Warszawie przez Kazika Staszewskiego i Piotra Wieteskę. Muzyka Kultu ma swoje korzenie w punku i nowej fali, wykorzystuje też elementy rocka psychodelicznego, a nawet jazzu. Od początków istnienia grupa wyróżnia się charakterystycznym, rozpoznawalnym brzmieniem klawiszy i instrumentów dętych, a także głosem i często prowokacyjnymi tekstami wokalisty Kazika Staszewskiego. W 1993 zespół zaistniał już w składzie, w którym znaleźli się Kazik Staszewski (saksofon, śpiew), Janusz Grudziński (instrumenty klawiszowe, gitara), Ireneusz Wereński (gitara basowa), Piotr Morawiec (gitara), Krzysztof Banasik (gitara, saksofon, waltornia, przyśpiewki) i Andrzej Szymańczak (perkusja). Kult zdecydował się na nagranie płyty pt. „Tata Kazika” (S.P. Records, Roj wyd. 1993), na której znalazły się jedynie piosenki Stanisława Staszewskiego, ojca Kazika Staszewskiego. Płyta była promowana w stacjach radiowych utworem „Baranek”.

„Tata Kazika” to pierwszy z dwóch albumów Kultu poświęconych w całości twórczości Stanisława Staszewskiego. Był to pierwszy album zespołu wydany nakładem S.P. Records– niezależnej wytwórni byłego członka zespołu, Sławka Pietrzaka. Album był promowany przez klipy: „Celina”, „Baranek”, „Kurwy wędrowniczki” oraz „Królowa Życia”. W „Białej Księdze” Kultu Kazik wspomina, że nie do końca był przekonany czy ta płyta powinna ujrzeć światło dzienne. Dobrze, że stało się jak się stało i dziś, prawie 20 lat po premierze wydawnictwa, możemy cieszyć się twórczością taty Kazika – Stanisława.

Twórczość Stanisława Staszewskiego to wyjątkowa, piękna i smutna, ba jak można przeczytać w „Białej Księdze” autor tekstów do szczęśliwców nie należał. „Baranek” stał się przebojem, „Celina” również. Kazik wspaniale buduje nastrój, albo może bardziej dopasowuje się do klimatu tekstów w „Knajpie Morderców”, „Dziewczyna Się Bała Pogrzebów” i „W Czarnej Urnie”, – zadymionej knajpy (z czasów Stanisława) późnym wieczorem, z podpitymi muzykami grającymi da szemranego towarzystwa… Niewiele od pijackiego klimatu odbiegają „Inżynierowie Z Petrobudowy” i „Bal Kreślarzy”. Muzycy Kultu, co prawda mieli do dyspozycji stare nagrania, niestety marnej jakości, to stworzyli własną interpretację utworów, tworząc niepowtarzalny, przygnębiający klimat. Płyta stała się poszukiwaną przez fanów, co nie mogło dziwić. Krytycy też dobrze ją ocenili.
Bardzo dobrze wypadła też wydana trzy lata później kontynuacja pod tytułem „Tata 2”, choć zabrakło hitów, które weszły do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej pokroju „Baranka”, Celiny” czy „Królowej życia”..

 

Dżem – grający muzykę z pogranicza rocka i bluesa, został założony w 1973 roku przez braci Adama i Beno Otrębów oraz Pawła Bergera. W tym samym roku do zespołu dołączył wokalista Ryszard Riedel, a następnie w 1978 roku – gitarzysta Jerzy Styczyński. Początkowo działalność formacji była bardzo nieregularna i aż do 1980 roku miała status amatorski. Dopiero w 1985 roku ukazał się debiutancki album studyjny – „Cegła”, który uznawany jest za jeden z najważniejszych albumów zespołu oraz w historii polskiego rocka. Tę płytę nagrano w studio Polskich Nagrań w Warszawie w dniach 28 stycznia – 18 lutego 1985 roku zespołowi w składzie: Paweł Berger (instrumenty klawiszowe, fortepian, rhodes), Michał Giercuszkiewicz (perkusja), Adam Otręba (gitara), Beno Otręba (gitara basowa), Ryszard Riedel (śpiew, harmonijka ustna) i Jerzy Styczyński (gitary). Realizacją dźwięku zajęły się panie: Krystyna Urbańska i Maria Olszewska. Album wydało przedsiębiorstwo  Polskie Nagrania „Muza” w październiku 1985 roku.

Album :Cegła” [3] zawiera utwory stanowiące klasykę nie tylko w skali Dżemu. To zapis fascynacji muzycznych członków grupy. W poszczególnych utworach można usłyszeć różne gatunki muzyczne. Bluesem można nazwać: „Oh, Słodka” i „Czerwony jak cegła”, tradycyjny rock to utwory „Powiał boczny wiatr” i „Nieudany skok”, country – „Whisky”, natomiast reggae słychać w utworze „Kim jestem – jestem sobie”. W studiu album został nagrany partiami, każdy muzyk nagrywał swoją partię osobno. Ten sposób nagrania sprawił, iż nie udało się przekazać na płycie tych emocji, które były szczególnie odczuwalne na koncertach grupy. Na sukces tej płyty niewątpliwie wpłynął długi okres oczekiwania na jej ukazanie się. Warto przypomnieć, że pierwszy wielki przebój zespołu – „Paw” wylansowany był w 1981 roku. Kolejne lata przyniosły następne wielkie przeboje zespołu, lecz ich pierwsza płyta ukazała się dopiero po czterech latach. Gdy więc utwory z tego okresu trafiły na płytę, były słuchaczom już bardzo dobrze znane, głównie z koncertów oraz częściowo z audycji radiowych. Płyta „Cegła” zdobyła nagrodę „Metronom” Sztandaru Młodych oraz uzyskała tytuł płyty roku w ankiecie czytelników Jazz Forum.
W marcu 1986 roku menadżer zespołu Marcin Jacobson zorganizował sesję nagraniową dla Dżemu w studiu „Giełda” Polskiego Radia w Poznaniu. Efektem był wydany w tym samym miesiącu album „Zemsta nietoperzy”, na którym znalazł się między innymi utwór „Naiwne pytania”. Na płycie gościnnie zagrał saksofonista Alek Korecki oraz perkusista Krzysztof Przybyłowicz ze String Connection, który zastąpił tymczasowo Giercuszkiewicza, który został wyrzucony z zespołu za absencje częściowo spowodowaną uzależnieniem od narkotyków. W tym samym miesiącu, po sesjach do płyty „Zemsta nietoperzy”, dzięki Jacobsonowi dołączył grający w TSA Marek Kapłon (perkusja). Płytę wydała wytwórnia Pronit w marcu 1987 roku.


Z „Zemsty nietoperzy” [4] pochodzi jedna z najbardziej znanych piosenek Dżemu- przebój „Naiwne pytania” ze słynnym tekstem w refrenie „W życiu piękne są tylko chwile”. Owe słowa Ryszarda Riedla wyryto mu również na nagrobku. Wszystkie teksty na tę płytę były pisane w niesamowitym pośpiechu, z powodu problemów z narkotykami wokalisty Dżemu- Ryszarda Riedla. W ostatnim na płycie utworze „Klosz” pod koniec słychać „Jezus Maria”, co nie było częścią tekstu, a reakcją wokalisty – ta piosenka była kompletną improwizacją z jego strony. Ale nie tylko ta piosenka była w pośpiechu tworzona, cały album jest kontyngencją- niedopracowane kawałki i ciągła improwizacja, to wyróżniki tej płyty. Ale czy sztuka rockowa nie może być improwizowana?  A może! W efekcie Dżem stworzył prawdziwe dzieło sztuki, z którego mogli być dumni. Należałoby wyróżnić trzy utwory: „Uwierz Mirando” ukazujący upadek pewnej uzależnionej od narkotyków kobiety; wspaniały „Uśmiech śmierci” o przytłaczającym tekście i „Koszmarna noc” charakterystyczna dla twórczości zespołu- niosąca  Jest ona podobna do pozostałych utworów tematycznie, ale coś w jej brzmieniu sprawia, że mimo wszystko jest charakterystyczna i wspaniałe uczucia.
O „Zemście Nietoperzy” wypowiedzieli się muzycy zespołu Dżem:
Jerzy Styczyński: „Moim zdaniem – to najlepsza płyta. Co ciekawe: współpraca z Przybyłowiczem to była przypadkowa sprawa, a ta płyta bardzo wiele mu zawdzięcza. To nie były za bardzo bluesowe numery, ale do dzisiaj są dobre. Ja akurat wsadziłem palec w drzwi studia i gdyby nie Beno, który je jakoś złapał, to prawdopodobnie byłbym bez palca. Na szczęście okazało się że nie ma złamania i solówki już dogrywałem właściwie normalnie.”
Adam Otręba: „Alek Korecki też tam grał i też się dobrze spisał. Wesoło z nim było… Przy Giełdzie (studio w którym powstała płyta – przyp. wk) jest knajpeczka – pękło sporo szkła.”
Paweł Berger: „Zawsze mnie to denerwowało w naszych studiach… Facet, powiedzmy – Jurek, nabija na gitarze utwór, gitara jest czadowa, wchodzi cały zespół i … wszystko siada. Dlaczego? Dlaczego zachodnie płyty tak brzmią? U nas też wszystko w studiach jest zachodnie, ale realizatorowi ktoś powiedział, że wskazówka nie może się dalej wychylić… „Zemsta” jest w takim bardziej melancholijnym klimacie – nawet to reggae, które tam jest.”
Zbigniew Szczerbiński: „’Zemsta nietoperzy’ najbardziej podoba mi się z całego dorobku zespołu.”
Dnia 1 stycznia 1991 roku Ryszard Riedel, Adam Otręba, Benedykt Otręba, Paweł Berger, Jerzy Styczyński oraz manager zespołu Leszek Martinek założyli spółkę cywilną „Dżem”. Pierwszym wydawnictwem nowo powstałej spółki jest album „Detox”, uważany przez wielu krytyków i samych muzyków za najlepszy album grupy. „Detox”, wydany w lipcu 1991 roku przez wytwórnię Asta. nagrano w Studio „Giełda” Polskiego Radia w Poznaniu w dniach 13–14, 25–26 kwietnia 1991 roku. Realizatorami nagrań zostali: Piotr Madziar i Jacek Frączek.


„Detox” to wspaniałe wydawnictwo, z takimi przebojami jak „List do M” czy „Sen o Wiktorii”, które gdy trafiło na półki sklepowe miał już ugruntowaną pozycję na rynku i kilka dobrych płyt na koncie. Najczęściej najważniejsze wydawnictwa płytowe pojawiają się w pierwszych latach funkcjonowania zespołów, ale są wyjątki. Takim stał się „Detox”. Jednocześnie problemy z narkotykami wokalisty Ryszarda Riedla. które nie były tajemnicą, nie ułatwiały spraw związanych z twórczością grupy. Tytuł albumu wydawnictwa sugeruje, że problemy narkotykowe są nadal aktualne. Mimo że Dżem był zespołem znanym i ważnym, wytwórnia dała muzykom bardzo niewielkie możliwości w zakresie realizacji najnowszej płyty. Nowe utwory powstały w 38 godzin rozciągniętych na parę dni kwietnia 1991 roku, a i tak muzycy przygotowali w zgodnej opinii krytyków i fanów najlepszy album w całej swojej karierze, która zresztą w następnych latach podupadła. Powodem było oczywiście uzależnienie Riedla, które doprowadziło do jego śmierci w 1994 roku. Na muzyczną różnorodność, która jest w przypadku płyty „Detex” wyraźna, miał prawdopodobnie fakt, że twórców było wielu: Jerzy Styczyński, Paweł Berger, Adam Otręba i Beno Otręba. Są na płycie akustyczne utwory gitarowe („Śmiech przez łzy”), jest ostrzejszy rock („Jak malowany ptak”), blues („Detox”), są ballady („List do M.” czy „Sen o Wiktorii”). Jednak mimo różnorodności płyta jest spójna. Teksty są Riedla, ale za niektóre teksty odpowiadali Dariusz Dusza oraz Kazimierz Galaś. Teksty są bardzo osobiste, nawiązujące do jego życia, zwłaszcza uzależniania od narkotyków. Na płycie przewija się również tematyka ogarniającej samotności.
Płyta „Detox” była wielokrotnie wznawiana. Kolejne wydania pojawiały się jeszcze w 1991 roku (Asta w czerwcu wydała „Detox” na kasecie, a już w lipcu tego samego roku na płytach CD, dlatego możliwe było dodanie utworu „Ostatnie widzenie”). Ostatnie wydania były wydawnictwami zremasterowanymi, ale wydanymi jako albumy zawierające po dwa tytuły. Kolekcjonerzy nie byli zadowoleni, a oszczędni melomani byli zespołowi wdzięczni.
Drugą serię wznowień albumów Dżemu zamyka płyta „The Singles” (Sonic Records, wydanie ze stycznia 1992 roku). Jest to pozycja szczególna- kompilacja popularnych utworów z niewydanymi wcześniej: akustyczną wersją „Naiwnych pytań” i „Zapal świeczkę”. Te utwory podnoszą wartość „The Singles” – małych płytach Dżem dużo częściej umieszczał utwory znakomite niż przeciętne.

Nagrań dokonano w studiu Polskiego Radia w Katowicach w dniach 7-8 stycznia 1981 roku (utwory- 1, 2), w studiu Tonpress KAW w Warszawie w dniach 9-13 kwietnia 1984 roku (3, 4), w studiu Polskich Nagrań w Warszawie w dniach 28 stycznia-18 lutego 1985 roku (6), w studiu Programu Trzeciego Polskiego Radia w Warszawie w dniach 6-7 sierpnia 1985 roku (5), podczas koncertów w Teatrze STU w Krakowie 9 grudnia 1985 roku (7, 8), w studiu „Giełda” Polskiego Radia w Poznaniu w dniach 3-8 marca 1986 roku (9, 10). Realizacją dźwięku zajmowali się: Zbigniew Malecki i Bogdan Starzyński (1, 2), Włodzimierz Kowalczyk (3, 4), Rafał Paczkowski (5), Krystyna Urbańska i Maria Olszewska (6), Jacek Mastykarz i Piotr Brzeziński (7, 8), Piotr Madziar przy współpracy Jacka Frączka (9, 10).
Z tej składanki absolutnych klasyków polskiego bluesa. wyziera obraz Dżemu, który na singlach przedstawiał przede wszystkim najbardziej dla siebie charakterystycznego rock-bluesa, zwykle w połączeniu z reggae. I rzeczywiście ten album stał się najbardziej reggae’owym albumem w dyskografii grupy.

W pierwszym wydaniu biografii „Ryśka” (autorstwa Jana Skaradzińskiego, wydanej przez InRock) umieszczono gratisową płytę CD. Na płycie z 50. minutami muzyki, są nagrania Riedla z Krzakiem, Józefem Skrzekiem, Nocną Zmianą Bluesa, Martyną Jakubowicz oraz – dotąd nie publikowane – ze Skibiński-Winder Super Session (Katowice ’82).

„To nie jest książka o muzyce, ani o o nałogach, nagranych płytach czy zaśpiewanych koncertach [tak można przeczytać na oficjalnej stronie internetowej- https://rysiekriedel.pl/]. To książka o człowieku. I o przyjaźni. O niezwykłym człowieku i niezwykłych przyjaźniach. Ale też o relacjach rodzinnych, koleżeńskich i zawodowych, a czasami jedynie przelotnych znajomościach. To książka o swoistych „pieczęciach”, jakie niezwykli ludzie zostawiają czasami w naszych życiorysach. I o tym, jaką pustkę odczuwamy, kiedy odchodzą. To książki o człowieku, który wymykał się wszelkim schematom. O zdolnym muzyku, ale przede wszystkim niezwykłej postaci o niebanalnej osobowości. Ryśka Riedla wspominają członkowie jego najbliższej rodziny, przyjaciele, współpracownicy, dziennikarze oraz znajomi. Nieco ponad 25 lat od jego przedwczesnej śmierci to dobry moment na wspomnienia. Czas ich jeszcze nie pozacierał, za to pozwolił je uporządkować i nabrać do nich dystansu. Warto więc było je spisać…” I przeczytać!


 


 

[1] Według:

[2] Według: i

[3] W oparciu o:

[4] Według:

 


Powrót do części drugiej >>
Powrót do części pierwszej >>

Kolejne rozdziały: