Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział trzynasty)

Dzieła prof. Keitha O. Johnsona, twórcy i właściciela wytwórni Reference Recordings, są wyjątkowe w branży płytowej. W 1990 roku Reference Recordings do wyprodukowania płyty „Dick Hyman Plays Fats Waller” użyła nowatorskiej (bodaj jedynej w świecie) technologii nazwanej przez jej twórcę- Johnsona, Direct-to-CD. Jako że płyta DCD sprzedawana była w ilości limitowanej to w tym samym czasie przeznaczono do sprzedaży dwie inne wersje tych samych nagrań- LP i konwencjonalny CD. Ta sytuacja stworzyła okazję do porównań efektów brzmieniowych tych trzech edycji.

 

  • Album „Dick Hyman – Dick Hyman Plays Fats Waller”, w limitowanej edycji (do 25 000 egzemplarzy numerowanych), został zrealizowany i wydany 6 grudnia 1990 roku przez Reference Recordings  (nr kat.- RR-33DCD)

Gdy Bösendorfer 290 SE Reproducing Piano [1] odtwarzał grę Dicka Hymana dokładnie tak, jak na nim grał, sygnał cyfrowy był konwertowany na cyfrowy strumień bitów i przesyłane przez mikrofale bezpośrednio do nacinanego szklanego wzorca CD (dokładniej- materiał muzyczny został nagrany cyfrowym enkoderem KOJ/Sony PCM-701ES). W wydaniach „Direct-to-CD” (DCD) nie używa się żadnej taśmy do nagrywania, a cyfrowy strumień bitów nie bywa uszkodzony na żadnym etapie przez kopiowanie lub edycję. Same cyfry wygenerowane podczas sesji nagraniowej są wygrawerowane na krążku glassmastera. Dołączona numerowana płyta kompaktowa do albumu w formie digipack z limitowanej edycji zawiera dokładne, niezmienione informacje cyfrowe wygenerowane podczas sesji nagraniowej. Nagrywanie „Direct-to-CD” nadzorował prof. Johnson. Wydanie płyty „Dick Hyman Plays Fats Waller” było pierwszym tego typu na świecie. Nagranie wytwarza bardziej intymną perspektywę niż odległą, dzięki czemu efekt jest bardziej realny w domowych warunkach z najprzyjemniejszą atmosferą otaczającą instrument niż to czego się doświadcza w sali koncertowej,. Dźwięki fortepianu Bösendorfera rozbrzmiewają z dużą mocą i czystością, od cięższych nut niższego rejestru po krystaliczne wysokie rejestry.
„Dick Hyman Plays Fats Waller” jest zupełnie inny niż typowe audiofilskie wydania z dawnych czasów, gdzie znakomitą jakość dźwięku przedkładano nad jakość artystyczną. Thomas „Fats” Waller był bardzo płodnym kompozytorem, a wybrano na to wydawnictwo najlepsze numery z jego obfitych kompozycji. Występ Dicka Hymana jest bardzo zbliżony pod względem interpretacyjnym do występów Wallera w wielu przypadkach, a te bardziej odległe są jednak wciąż stylowe. Trzeba przyznać, że Dick Hyman – wspomagany, jak przyznaje, możliwościami edycyjnymi fortepianu – jest w rzeczywistości w lepszej sytuacji wstępnej od Wallera, bo potężny rejestr basowy Bösendorfera zapewnia imponujące podkreślenie wsparcia lewej ręki. Technika pianistyczna Hymana jest bardzo precyzyjna, co niektórzy słuchacze odbierają jako stratę na spontaniczności, którą pokazuje Waller we własnych interpretacjach. Różnice interpretacyjne mogą również wynikać z wykorzystania przez Hymana odtwarzającego fortepianu, który cyfrowo rejestruje akcję klawiszy i pedałów, a następnie odtwarza oryginalne ruchy za pomocą siłowników. Brzmienie z pewnością nie jest takie samo jak fortepian koncertowy używany w studiach nagrań, nawet wykonany przez fabrykę Bösendorfera, ale należy też pamiętać, że istnieją całkiem niemałe różnice brzmieniowe pomiędzy współczesnymi fortepianami koncertowymi Bösendorfera, Steinway’a czy Yamahy. Trzeba mieć świadomość, że w przypadku tej płyty mamy do czynienia jednocześnie z doskonałym pianistą jazzowym, z uznanym przez środowisko muzyczne najlepszym inżynierem dźwięku i muzyką geniusza, a wszystko to razem tworzy wyjątkowe arcydzieło wydawnicze, które jest hołdem składanym przez Dicka Hymana prawdopodobnie najbardziej wpływowemu pianiście jaki kiedykolwiek żył- Thomasowi „Fatsowi” Wallerowi.
Krytyk muzyczny AllMusic- Scott Yanow, tak podsumował to wydawnictwo: „Dziwne się wydaje, że pianista Dick Hyman nie był obecny na sesji nagraniowej, która zaowocowała tą płytą. Miesiące wcześniej Hyman wykonał w Nowym Jorku 15 utworów Fatsa Wallera na reprodukującym fortepianie Bösendorfer 290SE. Komputerowe pliki zostały wysłane do Kalifornii, gdzie zostały zgrane bezpośrednio na CD. […] Zalecana.” Audio w swojej recenzji napisało: „Doskonała muzykalność, najwyższej jakości materiał i dźwięk klasy A”. A ja dodam- tę płytę powinni zdobyć wszyscy fani jazzu.
Reference Recordings przygotował trzy edycje tego tytułu:

  1. „Dick Hyman Plays Fats Waller”, CD o nr katalogowym RR-33DCD, nagrany w systemie Direct-to-CD (DCD, opisany wyżej)


  1. „Dick Hyman Plays Fats Waller”. CD (DDD, na fotografii niżej) o nr katalogowym RR-33CD (Prof. Johnson Digital Master © 1990 Reference Recordings)

  1. „Dick Hyman Plays Fats Waller”, longplay winylowy o nr katalogowym RR-33.(Prof Johnson Pure Analogue Recording © 1990 Reference Recordings)

Recenzent – Robert Deutsch, w 2009 roku pisał: „W mojej recenzji oryginalnego wydania (w 1991 roku) zasugerowałem, że byłoby interesujące porównać wersję direct-to-digital z konwencjonalnie zmasterowaną płytą CD i w pełni analogową płytą LP, gdy tylko będą dostępne. Cóż, są tutaj teraz, a porównania są rzeczywiście interesujące, choć nie tak proste do zinterpretowania, jak mogłoby się wydawać. Jak zwykle w tego rodzaju porównaniach, chciałem, aby wszystkie potencjalnie zakłócające zmienne były stałe […] Jeszcze przed odtworzeniem obu płyt zauważyłem oczywistą fizyczną różnicę: oryginalne wydanie ‘DCD’ ma złoty, odbijający światło materiał, podczas gdy nowy ‘DDD’ ma srebrny. Nie wiem, czy są jakieś przekonujące dowody na to, że podkład w złocie ‘brzmi’ lepiej niż srebrny, ale niektóre firmy fonograficzne z twierdzą, że tak. Ponadto krążki pochodzą z różnych zakładów masteringowych (Disctronics vs Disc Mfg., Inc.), co samo może generować różnice w dźwięku.


Próbuję powiedzieć, że nie jest to tylko porównanie Direct-to-CD vs Digital-tape-to-CD, ale także sposobów produkcji płyt CD. W rzeczywistości istnieją dodatkowe różnice niezwiązane z wykorzystaniem pośredniego nośnika pamięci: nowa płyta CD nie wywodzi się z tej samej wydajności w czasie rzeczywistym, ale z wcześniejszej (powtórzone ‘wykonania’ na fortepianie reprodukującym Bösendorfer są teoretycznie identycznie, ale producent Tam Henderson zauważa, że fortepian był nieco lepiej nastrojony podczas wcześniejszego ujęcia i wystąpiły pewne zmiany w balansie (0,4 dB w lewo), poziomie (0,8 dB wyższy) i korekcji (o 1,0 dB w górę przy 16 kHz) nowej płyty CD. Pomijając wszystkie te zastrzeżenia dotyczące interpretacji różnic dźwiękowych, jak brzmią te nagrania? Po pierwsze, myślę, że można śmiało powiedzieć, że pod każdym rozsądnym standardem określenie- „oszałamiająca” nadal opisuje jakość brzmienia wszystkich trzech wydawnictw. Jeśli nie możesz mieć fortepianu reprodukcyjnego Bösendorfera i związanego z nim cyfrowego sprzętu i oprogramowania (lub być może samego Dicka Hymana) w swoim pokoju odsłuchowym, oto kolejna najlepsza rzecz. Wersja DCD brzmi nieco cieplej w balansie tonalnym, a nuty basowe mają nieco bardziej widoczną wagę. Fortepian na wersji DDD brzmi jakby był nieco bliżej, a górne rejestry wybrzmiewają wyraźniej (zapewne funkcja wyrównania i zmian poziomu; podobno nie było zmian w omikrofonowaniu). Ogólnie wolę D, ale z bardzo małym marginesem.

Słuchanie LP po zapoznaniu się z płytami CD okazało się fascynującym przeżyciem. Jak można by się spodziewać, poziom hałasu jest wyższy, ale nie dokuczliwy. Balans tonalny bardziej przypomina DDD niż D, przynajmniej w moim systemie. Czy płyta LP brzmi lepiej? Jednym słowem tak. Dźwięk poszczególnych młoteczków uderzających w struny, wybrzmienie rezonansów, atmosfera wokół instrumentu, tempo i napęd: wszystko to jest subtelne, ale lepsze od obu wersji CD. Cytując Sama Telliga (a może Gertrude Stein?), jest tego więcej tam. Byłbym szczęśliwy, słuchając którejkolwiek z trzech wersji, ale mam wrażenie, że gdybym mógł przekonać ludzi z Bösendorfera do pożyczenia mi Reprodukującego Fortepianu (i zakładając, że mógłbym go wnieść po schodach i wcisnąć do pokoju odsłuchowego), to brzmiałoby najbardziej jak LP.
O tak, muzyka. To jest wspaniałe! „Dick Hyman Plays Fats Waller ” jest zupełnie inny niż ‘audiofilskie’ płyty z dawnych czasów, gdzie znakomitą jakość dźwięku okraszano gorszymi występami. Thomas „Fats” Waller był prawdopodobnie najbardziej płodnym z kompozytorów/wykonawców swojej epoki, a wybór tutaj obejmuje śmietankę z jego obfitych plonów. W niektórych numerach (np . ‘African Ripples’) występ Dicka Hymana jest bardzo zbliżony do występu Wallera; inne (np.’Honeysuckle Rose’) mają partie brzmiące bardziej ‘nowocześnie’, ale wciąż idiomatyczne. Pod względem techniki gry na fortepianie Hyman – wspomagany, jak przyznaje, możliwościami edycyjnymi odtwarzającego fortepianu – jest w rzeczywistości lepszy od Wallera, a potężny rejestr basowy Bösendorfera zapewnia imponujące podkreślenie ‘kroczącej’ lewej ręki”.

Recenzja albumu „Dick Hyman Play Fats Waller” (Reference Recordings, RR-33DCD), która ukazała się w serwisie , czytelnie opisuje sposób nagrywania „Direct-to-CD”: „Dick Hyman jest bardzo wszechstronnym muzykiem. Poza pracą pianisty koncertowego i grą na organach, komponuje, aranżuje i występuje jako dyrygent. Skomponował muzykę do kilku filmów (Woody Allen często wykorzystuje muzykę Hymana do swoich filmów). […] Został on [album ‘Dick Hyman Play Fats Waller] nagrany na fortepianie Bösendorfer Reproducing Piano, fortepianem podłączonym do komputera w celu ‘nagrania’ rzeczywistych ruchów mechanicznych wykonywanych przez pianistę, a następnie ich dokładnego odtworzenia. Zamiast rejestrować jego wykonanie na taśmie, komputer rejestruje wszystkie ruchy klawiszy i pedałów wykonane przez Hymana na fortepianie Bösendorfera. Następnie zamiast edytować taśmę, Dick wprowadził zmiany w wygenerowanym pliku komputerowym, aby nadać występowi ostateczny szlif. Wreszcie, aby dodać złożoności, nagranie wykonane przez Dicka Hymana zostało odtworzone przez Bösendorfer Reproducing Piano i nagrane bezpośrednio na szklanym wzorcu do masteringu CD [2], skutecznie tworząc pierwsze na świecie nagranie ‘Direct-to-CD’. Łatwiej to jednak powiedzieć, niż zrobić, ponieważ żaden zakład powielania płyt CD nie ma studia nagraniowego obok zakładu do masteringu CD. Tak więc płyty były powielane jako tak zwane ‘złote płyty’, dodając high-endowy akcent do podejścia tego projektu. Dużo pracy przy nagraniu fortepianu, ale uważamy, że było warto. Album „Dick Hyman plays Fats Waller”, z którego pochodzi utwór ‘Bach Up To Me’ (TF Waller), jest bardzo osobistym hołdem złożonym Fatsowi Wallerowi (1904-1943), który był zarówno znakomitym kompozytorem, jak i świetnym pianistą jazzowym. Hyman zapewnia cnotliwe traktowanie utworów, na których Waller rozwinął sztukę pianistyczną nasycając je swoją własną, odrębną osobowością. Wybraliśmy ten utwór, ponieważ jest znakomicie nagrany z genialną wiernością i prezencją. Pod koniec utworu można by łatwo uwierzyć, że gra więcej niż jeden pianista. Nie na takim rodzaju pianina, jaki słyszy się na co dzień.”

______________________________________________

 

Słowa ode mnie i wnioski końcowe:
Odkąd na rynek wprowadzono format CD, debata winyl czy CD trwa. Reference Recordings oferuje dwie płyty CD nagrane w 1990 i 1992 roku, które wyznaczały nowe standardy jakości nagrań wtedy, a wg wielu nawet i dziś. Te dwie płyty z pewnością nie są normą, wg której inne firmy mogłyby produkować płyty, bo są to nagrania „Bezpośrednio na CD”. Oba dzieła: „Dick Hyman Plays Fats Waller”, mimo że zostały nagrane jakieś 28 lat temu, pokazują, jak dobrze może brzmieć płyta CD. Oba nagrania wykorzystują odtwarzający fortepian Bosendorfer 275SE, aby odtworzyć występ, który pierwotnie miał miejsce kilka miesięcy przed wyprodukowaniem płyt.
Jeśli nigdy nie słyszeliście tych dwóch krążków, musicie je koniecznie znaleźć – RR-33DCD i RR-33CD. Jeśli uda Ci się znaleźć te dyski w serwisach aukcyjnych lub innych miejscach to kup je.
Spróbuję przekonać melomanów i audiofilów do zakupu:
To piękne limitowane (numeracja jest wybita na górze wewnętrznego pierścienia krążka).wydanie, w twardej oprawie w stylu digipak w tekturowym futerale z książeczką przymocowaną od wewnętrznej strony twardej okładki, jest pozycją wyjątkową przez swoją jakość artystyczną i techniczną. Nie będę powtarzał słów zachwytu nad umiejętnościami pianistycznymi Hymana po cytowanych wyżej krytykach muzycznych, więc ograniczę się do opisu strony technicznej nagrań. Pierwsze wrażenia z odsłuchu płyty podpowiedziały, że nie dość, że słuchacze mają do czynienia z wybitną produkcją to również z inaczej brzmiącym fortepianem. Nie ma sensu porównywanie współczesnego Bösendorfera 290 SE do Pleyela bądź Erarda, bo różnice brzmieniowe są ewidentne (bez wskazywania wad i zalet), ale z koncertowym Steinwayem już tak. Idealny obraz brzmienia Steinway’a przedstawia album Vladimira Horowitza „Steinway – The King of Piano”, nagrany przez wytwornię ABC, która wykorzystała kopię z analogowej taśmy-matki „1:1”

W recenzji zamieszczonej w artykule: „nagrania jakościowo wybitne (rozdział pięćdziesiąty drugi)” napisałem: „…Dźwięk ma niewiarygodną energię, jest o dużej skali dynamicznej, nieskazitelną selektywność, a przede wszystkim jest niesamowicie naturalny. Jeśli się porówna nawet te bardzo dobre technicznie wydawnictwa z wersjami wytwórni ABC to krążek HD-Mastering CD zabrzmiał znacznie realistyczniej, by nie napisać- prawdziwie, albo jak „żywy” instrument. Nie potrzeba uruchamiać wyobraźni by zobaczyć instrument w pokoju. Artykulacja jest tak wyraźna jak w żadnym innym przypadku zagłębiania się w przekaz muzyczny zarejestrowany na płycie. Dźwięk każdego klawisza- od tego z dolnego rejestru po najwyższy jest bardzo bogato nasycony alikwotami, a ten z zakresu powyżej f3, choć również pełny brzmi tępo i krótko, jak w rzeczywistości i jednocześnie bez ostrości. Mikrofony wyraźnie usytuowano blisko strun, bo fortepian wydaje się usytuowany w bezpośrednim sąsiedztwie słuchacza, co pomaga zagłębić się w niuanse brzmieniowe wspaniałego Steinwaya D. To zbliżenie jest miłe, bo ton jaki wydobywa z instrumentu Horovitz jest szalenie ciepły. O dziwo nie słychać żadnych pozamuzycznych dźwięków jak szumu taśmy magnetycznej, czy mechanizmu pedałów fortepianu, ale też ta cisza nie jest zero decybelowa, co było nienaturalnością. Nagrania na płycie „Steinway – The  King of Piano” cudownie oddają rezonanse jakie powstają w przestrzeni zamkniętej obudową fortepianu, ale nie wyczuwa się pogłosu z sali gdzie sesje nagrań się odbyły. Nie usłyszałem zniekształceń dźwięku, ot np. przesterowań. Nigdy wcześniej nie słyszałem tak wiarygodnego przekazu dźwiękowego jak ten w przypadku produkcji ABC…”
Brzmienie Bösendorfera 290 SE szczególnie w zakresie tonów najwyższych, jest inne niż Steinwaya- pod palcami Dicka Hymana są jak cudowne wielobarwne dzwonki. Mają swoją wagę, są zaokrąglone i nieszkliste. Pozostałe rejestry są w brzmieniu podobne do Steinwaya Horovitza- nasycone, selektywne i zróżnicowane barwowo. W pozostałych aspektach oba nagrania są również bardzo podobne. Instrument jest sytuowany blisko słuchacza (wolumen w obu przypadkach jest bardzo duży). W obu przypadkach charakterystyczne jest to, że nagrania dobrze oddają rezonanse jakie powstają w obudowie fortepianu, ale nie wyczuwa się pogłosu z sali gdzie nagrania powstały.
Nagrania powstałe w czasie sesji Bösendorfera 290 SE są właściwie (bo nie do końca, jeśli się bardzo przysłuchać) pozbawione szumów, efektów dźwiękowych związanych z pracą mechanizmów pedałowych, czy np. trzeszczącego siedziska pianisty- jest tylko muzyka! Wspaniała muzyka!

 


 

[1] Firma Bösendorfer wykonała 3 wersje fortepianu odtwarzającego: 225SE, 275SE i 290SE Imperial. Wytwórnia Telarc, osiem lat później niż Reference Recordings, wykorzystała model 290SE do zrealizowania dwóch płyt o wspólnym tytule- „A Window in Time” (CD-80489, na fotografii niżej oraz CD-80491, płyty te zostały opisane w artykule: „Rekomendowane wydawnictwa płytowe (klasyka, rozdział trzeci)”) stworzonych przy użyciu oryginalnych rolek fortepianowych zapisanych przez Siergieja Rachmaninowa w latach 1919 do 1929..

Realizatorem tych płyt był Wayne Stahnke, który badając z jaką siłą każdy z młoteczków fortepianu uderzał w struny odkrył, że młoteczek jest w stanie opadania swobodnego przez ostatnie 5 milimetrów jego drogi do struny. Analiza procesu opadania młoteczka na tym odcinku umożliwiła obliczenie siły jego uderzenia. Stahnke wyznaczył tę siłę montując dwa czujniki optyczne i dwa źródła emitujące promienie świetlne na początku i końcu tego 5. milimetrowego odcinka opadania młoteczka. Kolejnym etapem był pomiar nacisku na pedał zwalniający tłumiki, co pozwala wybrzmieć strunom oraz pozostałych dwóch pedałów. Stahnke zamontował mierniki nacisku wszystkich trzech pedałów, które pobierały informacje 100 razy na sekundę, a więc o 10 razy szybciej niż muzyk byłby w stanie na nie naciskać. Wszystkie informacje rejestrowane przez czujniki instrumentu zapisywane są w postaci cyfrowej, jednak to jedynie dane mechaniczne opisujące pracę fortepianu. Z takiego zapisu, metodą przesyłu microwave – transmisji cyfrowej bez użycia przetworników, kabli, a jedynie microfali, informacja cyfrowa przekazana zostaje do urządzenia produkującego glassmaster. Ale też mozna inaczej odtworzyć ten zapis. Niezwykle czułe siłowniki zainstalowane w instrumencie, na przykład koncertowym Bosendorferze, odtwarzają całą złożoną pracę dłoni pianisty, choć on sam już jest poza salą nagraniową (taki fortepian staje się instrumentem w rodzaju pianoli).

[2] W procesie masteringu powstaje tzw. stamper, który jest podstawą do produkcji nośników optycznych. Stamper (matryca) powstaje na podstawie tzw. mastera – materiału źródłowego dostarczonego przez twórców nagrań. Pierwszy etap ogranicza się do sprawdzenia dostarczonego mastera pod kątem poprawności zapisu (bez jakiekolwiek ingerencji w jego zawartość). W drugim etapie sprawdzony materiał wypala się laserowo na specjalnie przygotowanym szklanym krążku, pokrytym światłoczułą powłoką (tzw. glass). W dalszym ciągu produkcji glass jest metalizowany. Ta warstwa jest odbiciem nagranego materiału. Tak przygotowany glass trafia do komory galwanicznej, gdzie w procesie elektrolizy tworzy się na nim warstwa niklu. Z niklu oddzielonego od glass-u powstaje matryca – „lustrzane odbicie” glassu. Matryca poddawana jest kolejnym procesom mechanicznym, by później sprawdzić ją pod kątem mechanicznym oraz parametrów optyczno-elektrycznych. Matryca przygotowana w taki sposób jest podstawą procesu tłoczenia płyt.

 


Kolejne rozdziały: