Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział dwudziesty czwarty)

W ramach jednej wytwórni często spotykaną praktyką jest poprawianie (wykonanie nowego masteru lub miksu) wcześniej wydanej płyty wykonawcy, który daje nadzieję ponownego dużego zysku finansowego. Fani mają dylemat- zostać przy starej wersji czy kupić nową? Najczęściej, nie mając innej możliwości, musi polegać na własnym (audiofilskim) instynkcie wybierając ponowny zakup lub rezygnację z niego, bo jakąż mają możliwość konfrontacji?!
Niżej przedstawiam właśnie taką sytuację dotyczącą reedycji płyt dwóch zespołów The Beatles i Rival Sons. W przypadku Rival Sons trudno się zorientować przed zakupem czy brzmienie będzie inne, bo opis jest niejednoznaczny. W przypadku płyty The Beatles miksy i mastery są dobrze opisane- do tworzenia remiksów wartościowych zatrudniono syna George’a Martina– Giles’a.

 

 

  • Album „Revolver” zespołu The Beatles, w wersji monofonicznej jest częścią 10-płytowego limitowanego boxu o tytule „The Beatles In Mono”. Zbiór został wydany w 2012 roku przez EMI (TOCP-71041/53).

Oryginalne albumy studyjne Beatlesów zostały zremasterowane przez zespół inżynierów z Abbey Road Studios w Londynie. Zanim wydano „The Beatles In Mono”, inżynierowie studia przy Abbey Road przeprowadzili odpowiednie zabiegi w trakcie kopiowania materiału muzycznego z analogowych taśm- „matek” i przeprowadzania konwersji w formę cyfrową z wykorzystaniem systemu 24-bit/192 kHz. Dla przykładu- artefakty takie jak pojawiające się kliknięcia elektryczne w mikrofonach wokalnych, korygowano nadmierne sibilanty do takiego stopnia by nie zagrażało to działanie materii muzycznej utworów. Nie użyto kompresji na żadnym z mono mixów, co nnie zaszkodziło  dynamice. Rezultatem tego pracochłonnego procesu jest najwyższa wierność, jaką katalog The Beatles nie miał od czasu jego oryginalnego wydania. Płyty zestawu zostały wydane, by uczcić 50. rocznicę inwazji Beatlesów na USA, opakowane w pomniejszone kopie okładek oryginalnych albumów winylowych.


Dlaczego melomani chcą kupować monofoniczne wersje gdy w zestawach audio mają po dwa zestawy głośnikowe? Zapewne aspekt dźwiękowy był najważniejszy, a zwłaszcza ten przywracający autentyczność nagraniom. Ostatecznie większość płyt The Beatles została oryginalnie zmiksowana i wydana w formacie monofonicznym, natomiast nagrania stereo były nowością dla muzyki pop w latach sześćdziesiątych i nie były standardem aż do końca dekady, dokładniej do 1968 roku gdy zmiksowano „White Album” dwu-standardowo.
Trzeba przyznać, że pomimo swojej potęgi „Revolver” miał jedną zasadniczą wadę– okropny miks stereo. Abbey Road było światowej sławy studiem, które zaoferować mogło jedynie czterościeżkowe rejestratory w czasie, gdy ośmiościeżkowe rejestratory były dostępne w USA od lat. The Beatles nabierali wprawy w pokonywaniu tych ograniczeń, zapełniając wszystkie cztery ścieżki taśmy, a następnie miksując je do jednej ścieżki, aby mieć trzy kolejne na dodatkowe dogrywki. Jednak ich sposób nagrywania nie pozwalał na oddzielenie najważniejszych instrumentów w polu stereo – często najpierw nagrywali gitarę, bas i perkusję, a następnie miksowali je tak, że były następnie nierozerwalnie połączone w spektrum stereo. Nie zależało Beatles’om na rozdzieleniu instrumentów, ponieważ w tamtych czasach większość sprzedawanych albumów była w mono. W momencie wydania „Revolver” miks mono był uważany za ostateczny, a zespół i ich zaufany producent George Martin zainwestowali znaczną ilość czasu, aby zapewnić, że miks mono jest idealny. Miks stereo był dodatkiem. W rezultacie, przez ostatnie ponad pięćdziesiąt lat fani słuchali dość okropnego miksu stereo „Revolvera”. Instrumenty były często stłoczone przy jednym głośniku, podczas gdy wokale i sporadyczny tamburyn były zlepione z drugim. Zawiłości niezrównanych linii basowych Paula często ginęły w trzasku talerzy Ringo Starra. Podsumowując, całkiem niezła muzykalność została pozbawiona wielu niuansów i szczegółów, pogrzebana w stercie instrumentów zmiksowanych na jednym utworze. Po stworzeniu kilku niezwykłych remiksów albumów Beatlesów z późniejszego okresu, w 2022 roku Giles Martin i jego zaufany kompan Sam Okell w końcu zremiksowali „Revolver”. Album, który nie dawał pewności czy kiedykolwiek będzie mógł zostać poprawnie zremiksowany do formatu stereofonicznego, utrafił w czas produkcji filmu dokumentalnego „Get Back”, podczas którego ekipa Petera Jacksona dopracowała do perfekcji sztukę rozdzielania dźwięków na nagraniu i chociaż technologia ta była zastrzeżona, pan Jackson uprzejmie zaoferował jej wykorzystanie, aby w końcu rozdzielić wszystkie instrumenty w nagraniach z „Revolvera”.

  • Lp „Revolver”, wydany w październiku 2022 roku przez wytwórnie Apple Records / Universal, został zremiksowany przez duet: Giles Martin, Sam O’Kell.

Recenzje remiksów płyt LP i CD „Revolver” z 2022 roku są w dużej mierze pozytywne, a wiele osób podkreśla klarowność i poszerzone brzmienie nowego miksu stereo, choć niektórzy preferują moc oryginału lub specyficzne rozmieszczenie wokali w starszych miksach. Nowe miksy, nadzorowane przez Gilesa Martina, są postrzegane jako udana aktualizacja z wykorzystaniem nowoczesnej technologii, ze szczególnym uznaniem dla „niebiańskiego” nowego miksu „Here, There, and Everywhere” oraz bardziej obecnego „Taxmana”. Jednak dla niektórych fanów wersja mono czyni go najlepszą wersją tej płyty.


Nowy miks stereo jest chwalony za klarowność, przejrzystość i bardziej szczegółową prezentację instrumentów i wokali, choć niektórzy słuchacze zauważają, że brakuje mu surowej agresji oryginału. Miksy Martina i O’Kella sprawiają, że harmonie wokalne brzmią pełniej i bardziej ekspansywnie, szczególnie w utworach takich jak „Here, There, and Everywhere”. Recenzenci uznali produkcję za ciepłą, zachęcającą i pozbawioną ostrych, cyfrowych akcentów. Ulepszony miks mono, nagrany z oryginalnych taśm-matek, jest opisywany jako głośniejszy, czystszy i bardziej żywy niż poprzednie wersje. Remiksy płyt „Revolver” z 2022 roku spotkały się z uznaniem krytyków, a wielu recenzentów nazwało je triumfem i udaną aktualizacją uwielbianego albumu..
Wersja mono, brzmieniem, jest znacznie bliższa znanemu z analogowych płyt Beatlesów niż starsze wersje stereo, nawet producent George Martin dawał nie raz do zrozumienia, że mixy mono są lepsze niż stereofoniczne. Czy miał rację? Przekonam się porównując wersję mono z wersją stereo zremiksowaną przez jego syna- Gilesa Martina.

  • Kompilacyjny podwójny album „Revolver: Special Edition” (nagrany pomiędzy 6 kwietnia i 21 czerwca 1966 roku) został wydany 28 października 2022 przez wytwórnie Apple / Universal Music Group. Materiał muzyczny z taśm-matek został zremiksowany przez Gilesa Martina, syna produkującego oryginalne nagrania z 1966 roku George’a Martina.


„Revolver: Special Edition” [1] to rozszerzona reedycja albumu Revolver z 1966 roku autorstwa angielskiego zespołu rockowego The Beatles. Remiks albumu autorstwa Gilesa Martina, z pomocą technologii demiksowania opracowanej przez firmę WingNut Films Petera Jacksona, a także oryginalny miks mono, sesje nagrań, dema i EP-ka zawierająca nowe miksy niewybranego na album singla „Paperback Writer” i jego strony B z utworem „Rain”, nagranych podczas sesji do płyty „Revolver”.
Giles Martin już wcześniej wyrażał zainteresowanie remiksowaniem albumu „Sgt. Pepper…” za pomocą specjalnej technologii „demiksowania”, ale (mówi Giles Martin)- „chciałem poczekać, aż oprogramowanie zostanie ulepszone na tyle, aby można je było wykorzystać w takim projekcie”. W rozmowie z Rolling Stone w lipcu 2021 r. Martin powiedział, że oprogramowanie „stało się znacznie lepsze” i „nieustannie przyglądał się temu, jak moglibyśmy do tego podejść, gdybym kiedykolwiek doszedł do [remiksu] Revolver’a lub Rubber Soul, wczesnych albumów, o których wielu ludzi wyraża pragnienie, żebym to zrobił”. W październiku 2021 r. Martin powiedział o edycji Super Deluxe Edition- „Nie sądzę, aby był gotowy w tej chwili” i dalej mówi-  „Na Revolverze nie ma tak dużo przetwarzania jak na Pepper . Nie ma tak wielu instrumentów, to nie jest takie skomplikowane. [Na „Taxmanie”] Mogę zdjąć gitarę, mogę zdjąć bas, a potem mogę nawet oddzielić werbel i stopę. I brzmią jak werbel i stopa. Nie ma tam ani śladu gitary (mimo że zostały zapisane razem na taśmach-matkach). I nie wiem, jak to się robi! To tak, jakbym dawała im ciasto, a oni dawali mi mąkę, jajka, mleko i trochę cukru.”– mówił Giles Martin o technologii „demiksowania” użytej do remiksowania albumu. Pod koniec sierpnia 2022 r. Martin potwierdził na Twitterze (internetowy portal społecznościowy), że Revolver otrzyma remiks z kolejnym tweetem wskazującym na dodatkowy miks dźwięku przestrzennego. Ponowne wydanie zostało oficjalnie ogłoszone 7 września 2022 roku. Zremiksowana i rozszerzona edycja „Revolver’a” ukazała się ponad miesiąc później. Edycje zawierają zestaw super deluxe składający się z pięciu płyt CD lub czterech płyt LP z jedną 7-calową EP’ką, zawierającą oryginalny album zremasterowany w połowie prędkości, zarówno w wersji stereo, jak i mono, dema i sesje oraz 100-stronicową książkę; edycja deluxe (dwupłytowa), zawierająca skróconą 40-stronicową książkę, nowy miks stereo, skróty sesji i miksy stereo singli; oraz standardowe wydania cyfrowe, CD i winylowe. 100-stronicowa książka zawiera przedmowę Paula McCartneya; wprowadzenie Gilesa Martina; esej Questlove i notatki autora Kevina Howletta. Książka jest ilustrowana obrazami odręcznych tekstów piosenek, kaset magnetofonowych i kart nagrań, a także reklamami prasowymi z 1966 roku i fragmentami powieści graficznej, napisanej i zilustrowanej przez Klausa Voormanna (autora okładki albumu). Wraz z przywróceniem oryginalnej okładki albumu na okładce płyty zawierającej fragmenty sesji znajduje się proponowany projekt okładki Roberta Freemana, przedstawiający głowy Beatlesów w psychodelicznym kręgu.
Zestawy płytowe „Revolver” znalazły powszechne uznanie wśród recenzentów muzycznych:
Annie Zaleski z The Guardian przyznała albumowi pięć na pięć punktów, pisząc: „Nowe ujawnione szczegóły Revolvera wydobywają głębsze znaczenia w utworach. Melodia jak staromodna rock’n’rollowa piosenka miłosna; pianino wyłamujące się z tonacji w ‘I Want to Tell You’ odzwierciedla niepewność narratora; a dudniący chodzony bas McCartneya w ‘Taxmanie’ rozświetla gryzący, cyniczny ton Harrisona. teksty … Rewolwer wciąż brzmi żywo.”
Joe Marchese z portalu theseconddisc.com napisał między innymi: „…Revolver dopasował etapy pisania piosenek do rewelacyjnych procesów studyjnych, w tym ADT (Artificial Double Tracking), pętli taśmy, bliskiego omikrofonowania, taśmy varispeed i odwróconej oraz nietradycyjnego instrumentarium, w tym sitar, tambura, tabla, fisharmonia, klawikord i jeden utwór, w którym samotnemu Beatlesowi towarzyszył wyłącznie oktet smyczkowy. Album okazał się niezwykle wpływowy, ponieważ poszerzył definicję popu o elektronikę, muzykę świata i nie tylko. Teraz ‘Revolver’ jest wydany w serii rozszerzonych edycji deluxe firmy Apple Corps […] To, że w ogóle istnieje nowy miks, jest świadectwem współczesnej technologii; we wstępie Giles Martin opisuje zadanie ‘odmiksowania’ oryginalnych taśm w celu wyizolowania poszczególnych elementów [nagrań]. Pomimo tego herkulesowego wysiłku, Martin przyznaje, że ‘nie ma nic zbyt ekstremalnego’ w remiksie stereo jego i Okella. Jednak przynosi nową klarowność i dynamikę tego, co było już na taśmach i było znane długoletnim słuchaczom, czy to wybitny bas McCartneya w ‘Taxman’, migoczące harmonie w ‘Here, There, and Everywhere’, kapryśne efekty dźwiękowe w ‘Yellow Submarine’, klaskanie w ‘Good Day Sunshine’ lub żałobna waltornia Alana Civila w ‘For No One’. (W przypadku „Yellow Submarine” Martin i Okell wzorowali swój remiks na masterze mono, z dodaną otwierającą struną gitarową i słowa John’a ‘a life of ease’) Niektóre wyciszenia zostały również nieco wydłużone. Wszystko błyszczy w tej iteracji ‘Revolvera’, zwłaszcza wokal i bębny Ringa, pozostając w dużej mierze wiernym planowi starszego Martina z 1966 roku. Remiks stereo został zmasterowany przez Milesa Showella. Oryginalny miks mono można usłyszeć na płycie w remasterze Thomasa Halla. […] Box ‘Revolver’ kładzie nacisk na jakość, a nie ilość, a wcześniej niepublikowany materiał studyjny trwa nieco ponad 81 minut (lub nieco dłużej niż jedna standardowa płyta CD) […] Trudno przecenić wpływ Revolvera na muzykę popularną, a ten zestaw oddaje żywy hołd jego dziedzictwu – nie jako relikt przeszłości, ale jako niezwykle istotny i wpływowy tu, tam i wszędzie” .
Allan Kozinn z The Wall Streat Journal napisał: „Nowo odkryta miłość do „Revolvera” jest prawdopodobnie zakorzeniona w spóźnionej świadomości tego, jak rewolucyjny był album, co mogło zostać przesłonięte pojawieniem się „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” zaledwie 10 miesięcy później. Ale tam, gdzie praktycznie wszystkie kompozycje Beatlesów, poprzez swojego poprzednika, „Rubber Soul”, były piosenkami miłosnymi, większość „Revolvera” znajduje swój temat gdzie indziej. Tutaj Beatlesi narzekają na nadmierne opodatkowanie (w „Taxman”) George’a Harrisona, opisują intensywną samotność (w „Eleanor Rigby” pana McCartneya), muzę o przyjemnościach marzeń (w „ I’m Only Sleeping”) i badać skrzyżowanie życia, śmierci i narkotyków (w „She Said She Said” Lennona i „Tomorrow Never Knows”). Są też piosenki miłosne, w tym dwa najwspanialsze dzieła McCartneya: „Here, There and Everywhere” i „For No One” oraz „Love You To” Harrisona o hinduskim zabarwieniu. Ale przede wszystkim „Revolver” to parada dziwacznych postaci, takich jak Rigby i ojciec McKenzie, „Doktor Robert” i imprezująca ekipa „Żółtej łodzi podwodnej”. Muzycznie „Revolver” uchwycił Beatlesów w najlepszym wydaniu jako samodzielny zespół: Posłuchaj hermetycznego zespołu w „Doctor Robert”, „And Your Bird Can Sing” i „Got to Get You Into My Life” oraz znakomite harmonie wokalne w większości utworów. Jednak rozszerzyli się, aby objąć oktet smyczkowy, instrumenty dęte w stylu Stax, indyjskie instrumenty i struktury, a także solowy zwrot wielkiego waltornisty Alana Civila, a także eksperymenty z pętlami taśm, wstecznymi dźwiękami gitary i wokalu oraz zmianami prędkości nagrywania, które dał niezwykłe barwy instrumentalne. Pomysły Beatlesów przesunęły granice czterościeżkowego sprzętu nagrywającego EMI i ograniczyły to, co ich producent, George Martin, mógł zrobić podczas tworzenia miksów stereo, szczególnie w przypadkach, gdy perkusja, bas i gitara rytmiczna zostały nagrane na jednej ścieżce taśmy. . Wejdź do technologii demiksowania sztucznej inteligencji opracowanej przez ekipę dźwiękową reżysera Petera Jacksona podczas kręcenia zeszłorocznego filmu dokumentalnego „Get Back”. Ten system pozwolił panu Jacksonowi na oddzielenie instrumentów, głosów i szumu tła z nagrania mono i od tego czasu poprawił się: teraz może oddzielić komponenty zestawu perkusyjnego Ringo Starra. Nowy miks Martina-Okella jest mistrzowski – cieplejszy, solidniejszy i lepiej zbalansowany niż miks z 1966 roku. W oryginalnej wersji „Eleanor Rigby” struny były wyśrodkowane, a główny wokal McCartneya znajdował się po prawej stronie. Teraz wokal jest wyśrodkowany, a smyczki ustawione tak, jak byłyby na scenie – skrzypce po lewej, wiolonczele po prawej, altówki pośrodku. W „Yellow Submarine” przywrócono akord gitary wspierający otwierający wokal pana Starra, obecny w miksie mono, ale nieobecny w stereo, a efekty specjalne wędrują przez scenę dźwiękową, podobnie jak pętle taśmy w „Tomorrow Never Knows”. ” W całym albumie tekstury gitar są bardziej chropowate, a bas i perkusja mają większą obecność i głębię.
Kilka fragmentów było dostępnych (choć w różnych miksach) na „Anthology 2” (1996), ale wśród nowych rozkoszy jest energetyczna wczesna mieszanka „Got to Get You Into My Life”, w której gitary przejmują linie melodyczne, później dubbingowany przez saksofony i trąbki. Urocza wczesna interpretacja „Here, There and Everywhere” ma nieodpartą przejrzystość, a demo „Yellow Submarine” pokazuje, że piosenka, długo uważana za melodię dla dzieci McCartney’a, zaczęła się jako mroczna, introspektywna kompozycja Lennona, zaczynając od wiersza: „W miejscu, w którym się urodziłem, nikogo nie obchodziło, nikogo nie obchodziło”. Porzucone zwrotki i alternatywne aranżacje jeszcze mocniejsze rzucają światło na proces twórczy zespołu.
Seria remiksów Beatlesów wywołała debatę wśród kolekcjonerów, a niektórzy twierdzą, że oryginalne miksy są święte. Te miksy pozostają dostępne dla tych, którzy tak czują. Ale jeśli utworzysz listę odtwarzania z przeplatanymi miksami z 1966 i 2022 r. i posłuchasz przez słuchawki, ulepszenia, które oferują nowe miksy, będą natychmiast widoczne.”

W przedmowie do książki dołączonej do zestawu „Revolver: Special Edition” Paul McCartney pisze: „Na pytanie, jaka była nasza formuła, John i ja powiedzieliśmy, że jeśli kiedykolwiek ją znajdziemy, natychmiast się jej pozbędziemy”. To wyjaśnia dlaczego Revolver wciąż brzmi tak fascynująco i w sposób, który nigdy nie wywoła znużenia płytą. Nowa wersja z pewnością brzmi pełniej, jaśniej i głębiej, ale jeśli nie jest się audiofilem dysponującym wyrafinowanym standardem hi-fi, większość słuchaczy może osiągnąć podobne wrażenia, podkręcając głośność lub może inwestując w parę przyzwoitych słuchawek. W porównaniu do wersji mono w wersji stworzonej przez Gilesa Martina wyraźniej słyszę rockową duszę nagrań (czasem zbyt ostro podaną). Wersja mono jest bardziej zbliżona brzmieniowo do nagrań analogowych- bardziej wyokrąglonych i złagodzonych w wyższych rejestrach. Co wybrać? Ja wybrałem obie wersje, stoją na tej samej półce płytowej i tylko od nastroju będzie zależało, po którą sięgnę gdy zachcę posłuchać „Revolver’a”

 

_____________________________________________________

 

Rival Sons grają rock’n’rolla w najczystszej postaci, bez udawania. Zamiast tego po prostu podłączają się, pojawiają się i zgrywają na własnej ścieżce. Po drodze stworzyli cieszący się uznaniem krytyków katalog, w tym „Pressure & Time” (2011), „Head Down” (2012), „Great Western Valkyrie” (2014), „Hollow Bones” (2016), „Feral Roots” i „Darkfighter” (2023). Wcześniej zespół nagrał własnym sumptem „Before The Fire” (2009) i EP-kę „Rival Sons” (2010), która została nagrana wkrótce po tym, jak wokalista Buchanan dołączył do zespołu. Dopiero wtedy zwróciła na siebie uwagę założyciela Earache Records, Digby’ego Pearsona, który w listopadzie 2010 roku podpisał kontrakt, który doprowadził do nagrania Pressure & Time na początku 2011 roku.
Ten przedostatni reprezentował kreatywny rock, zdobywając dwie nominacje do nagrody Grammy w kategoriach „Najlepszy album rockowy” i „Najlepszy występ rockowy” za singiel „Too Bad”. wynosząc zespół na inny poziom. Mówiąc o ich wpływie, magazyn Rolling Stone stwierdził: „Rival Sons zrobili, co do nich należało, wprowadzając nowych fanów w świat rocka”. W 2021 roku założyli własną wytwórnię Sacred Tongue Recordings dystrybuowaną przez Thirty Tigers i świętowali dziesiątą rocznicę „Pressure & Time” wykonując album w całości podczas trasy koncertowej.

  • Album „Pressure & Time” w postaci winylowego LP i CD, został pierwotnie wydany przez wytwórnię Earache w czerwcu 2011 roku. Nagrany i mixowany w Station House Studio w 1974 toku. Materiał muzyczny został wyprodukowany przez Dave’a Cobba, a nagrany przez inżyniera – „Platinum” Pete’a DiRado.


„Pressure & Time” [2]. drugi album studyjny zespołu Rival Sons, Został wydany 20 czerwca 2011 roku w Wielkiej Brytanii i 28 czerwca 2011 roku w Stanach Zjednoczonych przez niezależną brytyjską wytwórnię Earache Records. Okładkę zaprojektował Storm Thorgerson, który wcześniej pracował dla Led Zeppelin i Pink Floyd. Krytycy pozytywnie wyrażali się o płycie: Redaktor AllMusic, William Ruhlmann, zauważył, że zespół był osobliwością w większości death metalowym składzie Earache, ale pochwalił ich muzyczną umiejętność nawiązania do hard rocka późnych lat 60., przypominającego Led Zeppelin („Pressure & Time”, „Gypsy Heart”) i „Hush” -ery Deep Purple („All Over the Road”), podsumowując, że „każdy, kto lubi tego rodzaju muzykę, powinien przeoczyć implikacje wytwórni płytowej i sprawdzić Rival Sons”. Joseph Giannone z Cinema Blend był ambiwalentny w stosunku do płyty, chwaląc chwytliwą muzykalność zespołu i trafne uchwycenie hard rocka późnych lat 60. i 70., ale uważał, że brakuje jej wirtuozerii i stylu, który można by nazwać własnym. Wyróżnił utwór tytułowy, „Gypsy Heart” i „Face of Light”, aby pokazać potencjał zespołu w danym podgatunku i powinien być wykorzystany jako plan do naśladowania, pisząc, że „zamiast zajmować się łatwo przyswajalną muzyką, może ten album byłby wyróżniony”. W połowie 2012 roku „Pressure & Time” został wybrany drugim albumem roku, a zespół otrzymał tytuł „Przełomowego Artysty Roku” magazynu Classic Rock.
Wpływ zespołu Led Zeppelin jest ewidentny i muzycy Rival Sons nie próbują tego ukrywać, a utwór tytułowy jest tego dobrym przykładem. Jednak grupa nie ogranicza się tylko do brzmienia zbliżonego do Zeppelinów, słychać też echa innych zespołów: West, Bruce & Lang; Mountain; Bad Company; The Cult… Króluje na płycie bogate brzmienie hard-rock’owe z dozą bluesa, groove’u i soulu, czego efektem jest dźwięk, który musi zachwycić każdego, kto uwielbia estetykę rocka lat 70.
Powszechna opinia głosi, że charakterystyczne brzmienie Rival Sons wynikające z nagrywania albumów na żywo w studio bez przesadnie dopracowanej produkcji, jest jedynym sposobem na oddanie energii zespołu, jego szalonej ekspresji… Jednak są też tego koszty- kłopoty w oddaniu wypełnienia tonów (zauważalne pewne zubożenie alikwotów) i oddanie limitu selektywności jaką się doświadcza podczas koncertów (brzmienie nie jest krystalicznie czyste, poza tym tworzy się pewien bałagan podczas stłoczenia instrumentów, wokalu i chórków). Te niedostatki natury technicznej mocno się odczuwa słuchając płyty CD w edycji europejskiej z roku 2011 (Earache – MOSH 434CD).

 

  • 10 grudnia 2021 roku wytwórnia Sacred Tongue Recordings ‎wydała reedycję „Pressure & Time” z okazji upływającego 10-lecia od pierwszego wydania w 2011 roku (10th Anniversary Edition, nr kat.- 5585CD). Płyta CD w tej wersji ukazała się tylko w USA, natomiast winylowe LP również w Europie. Materiał muzyczny dla tej edycji korzystał z pracy masteringowej wykonanej przez Pete’a Lymana dla Infrasonic i z miksu Marka Rainsa wykonanego w The Station House w 2011 roku.


Rival Sons okrzyknięto współczesną mieszanką Small Faces, The Who, Led Zeppelin i The Kinks i diabli wiedzą kogo jeszcze… Żeby szczęście było pełne grupa ma wokalistę Jay’a Buchanana, który przyciąga uwagę i uznanie ze wszystkich stron- i krytyków i publiczności. Na początku swojej działalności artystycznej zespół zobowiązał się do stworzenia takiego doświadczenia, które ściśle pasowałoby do nastroju i emocji jednego z ich występów na żywo… I tak stara się nagrywać płyty. W przypadku „Pressure & Time” po czterech tygodniach spędzonych w trasie, Rival Sons napisali, nagrali i zmiksowali album w zaledwie 20 dni; zapewniając surowość zarówno słuchaczowi, jak i zespołowi. Drapieżny rock nasycony bluesem, który z pewnością wzburzy emocje każdego fana rocka, nawet opornego. Jednak żeby to się udawało, wydaje mi się. Płyta powinna być doskonale wyprodukowana, czego nie można było powiedzieć o edycjach europejskich sprzed 10. lat.
Wydawnictwo europejskie z 2011 roku ma problemy z selektywnością i przejrzystością, co w efekcie w momentach stłoczenia instrumentów z chórkami tworzyło drażniący bałagan, na co narzekałem, bo nie tworzyło to dużego komfortu słuchania. Amerykańskie wydanie z 2021 roku przywraca komfort przysłuchiwania się bogactwu gry zespołowej Rival Sons. To nowsze wydanie charakteryzuje się dobrze zbalansowanym, czystym brzmieniem, tworzącym miejsce na nasycenie instrumentów alikwotami. Muzyka stała się czytelna, dużo cieplejsza, energiczniejsza i bardziej ekspresyjna. Jeszcze raz potwierdzona została obiegowa opinia, o lepszej jakości technicznej wydań amerykańskich (podobnie do japońskich) niż europejskich!

 


 

[1] Według:

[2] Według:

 


Kolejne rozdziały: