Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział trzydziesty, część 1)
Analogue Productions [1], wytwórnia płytowa specjalizująca się w produkcji i dystrybucji reedycji albumów LP, CD i SACD, zawierających przede wszystkim jazz, blues, rock, folk i klasyczne style muzyczne, coraz mocniej zaznacza swoją obecność na polskim rynku muzycznym. Firma jest oddziałem firmy Acoustic Sounds, Inc. założonej przez przedsiębiorcę muzycznego Chada Kassema [2] w Salina w stanie Kansas w Stanach Zjednoczonych w 1992 roku. Od początku swojej działalności AP (Analogue Productions), wśród wielu najważniejszych wydarzeń w historii wytwórni, znajdują się reedycje Fantasy 45 Jazz Reissues, reedycje Blue Note oraz wysokiej jakości zestawy pudełkowe z muzyką takich legendarnych zespołów jak The Doors, Stevie Ray Vaughan, Creedence Clearwater Revival, Nat „King” Cole, Johnny Hartman, czy Norah Jones. Dzięki swojej osobistej pasji do kolekcjonowania płyt, a następnie kupna i sprzedaży używanych płyt LP, pan Kassem przekonał się, jak trudno jest znaleźć oryginalne płyty w idealnym stanie, więc stąd pomysł założenia firmy Analogue Productions. Mastering dźwięku dla wznowionych albumów firmy Analogue Productions odbywa się wyłącznie przy użyciu oryginalnych analogowych taśm-matek.. Rezultatem jest doskonały dźwięk – bogatszy, cieplejszy i bardziej realistyczny niż dźwięk cyfrowy.
Ciekawym doświadczeniem, połączonym z dużą przyjemnością, stało się porównanie brzmienia paru różnych edycji płytowych z odpowiednikami wyprodukowanymi przez Analogue Productions… Ale nie tylko z remiksami tej wytwórni.
______________________________________________________
„Selling England by the Pound”, piąty album studyjny zespołu Genesis, wydany 28 września 1973 roku nakładem Charisma Records, został nagrany w sierpniu 1973 roku w Island Studios w Londynie. Krytycy i sami członkowie zespołu mieli mieszane opinie na temat albumu (według: ), choć gitarzysta Steve Hackett powiedział, że to jego ulubiona płyta Genesis. Z biegiem czasu jego reputacja uległa poprawie, pojawiając się w różnych rankingach krytyków i fanów najlepszych albumów z rockiem progresywnym. Album dobrze się sprzedawał i uzyskał złoty certyfikat brytyjskiego przemysłu fonograficznego i amerykańskiego stowarzyszenia przemysłu nagraniowego. Album w formie cyfrowej ukazał się po raz pierwszy w 1985 roku w Europie (Virgin – CASCD 1074, Charisma – CASCD 1074). Został znacząco zremasterowany na CD w 1995,1999, 2008 i 2023 roku.
Reedycja na CD z marca 1999 roku, zremasterowana przez: Chrisa Blaira, Geoffa Callinghama, Nicka Davisa (w The Farm i Abbey Road w 1995 roku), została udostępniona w Japonii w postaci mini LP przez wytwórnię Charisma / Virgin (nr kat.- VJCP 68095).


Europejska odświeżona edycja pochodzi z 2008 roku (Virgin – 5099926570129). Nowy mix dla tej reedycji przygotowali: Nick Davis i Tom Mitchell. Remasteringiem zajął się Tony Cousins w firmie Metropolis Mastering.

W lutym 2024 roku wytwórnia Analogue Production wydała album „Selling England by the Pound” w formacie Hybrid SACD (nr kat.- CAPA 002 SA), w ramach serii „Atlantic 75 Audiophile Series”. Materiał muzyczny został zmasterowany przez Chrisa Bellmana.


W momencie premiery albumu różnie „Selling Englane by the Pound” oceniano (według: ),. Paul Gambaccini z Rolling Stone chwalił zespół za próbę czegoś zupełnie innego w „stagnacji sceny pop”, ale skrytykował teksty albumu, czując, że nadużywają odniesień do brytyjskiej popkultury i poskarżył się na niektóre fragmenty muzyczne. Mimo to Gambaccini uznał, że album „zasługuje na uznanie”. Barbara Charone z New Musical Express stwierdziła, że ten album był „najlepszym i najbardziej pełnym przygód albumem zespołu w dotychczasowej historii”. Pisząc dla The Village Voice w czerwcu 1974 roku Robert Christgau ocenił tę płytę jako „przyziemną, postępową, co oznacza, że oddaje się snobistycznej satyrze na temat wulgarnej daremności młodzieży z klasy robotniczej. Czy TS Eliot byłby dumny? w to wątpię. Mam jednak wrażenie, że mówią wprost to, co myślą wszyscy ich współpracownicy z tego gatunku, a jest tu dość gęsta muzyka.” Recenzje retrospektywne były zdecydowanie przychylne. AllMusic i BBC Music zauważyły, że album powrócił do kapryśnej ekscentryczności „Nursery Cryme”, zachowując jednocześnie hardrockową intensywność i pesymizm płyty „Foxtrot”, łącząc to, co najlepsze z obu elementów, aby stworzyć najlepszy album Genesis do momentu jego wydania. Christgau, pisząc później w Christgau’s Record Guide: Rock Albums of the Seventies (1981), przyznał, że utwory „Firth of Fifth” i „The Battle of Epping Forest” mają „złożoność tonu, która jest dość rzadka w jakiejkolwiek sztuce”, choć resztę albumu podsumował stwierdzeniem, że „brzmi jak zwykle snobistycznie”. „Selling Englane by the Pound” zostało docenione przez innych autorów piosenek i muzyków. Perkusista Rush, Neil Peart, powiedział: „Myślę, że Selling England by the Pound to trwałe arcydzieło gry na perkusji. Piękna gra na perkusji, cudowne brzmienie i aranżacje. Myślę, że naprawdę udało im się zrobić to, co najlepsze z tego, co ten zespół jako całość mógł zrobić…” Fish, artysta solowy i były wokalista Marillion, nazwał ten album „ostatecznym albumem Genesis”, pochwalił jego „emocjonalny” charakter i powiedział, że gra słów to „jedna z rzeczy, która wywarła na mnie duży wpływ – gry z tekstem” i podsumował, że „poczynił ogromny skok do przodu i był to album, który naprawdę wciągnął mnie w Genesis”. Według gitarzysty prowadzącego Stevego Hacketta, John Lennon powiedział, że album mu się podoba podczas wywiadu radiowego, z którego zespół czerpał wielką inspirację. „Jest to bliskie mojemu sercu z wielu powodów” – zauważa Hackett, który podczas swojej obecnej solowej trasy koncertowej wykonuje w całości Selling England by the Pound. „Dla mnie był to najlepszy album Genesis, w który zaangażowała się nasza piątka”. Szwedzki gitarzysta Yngwie Malmsteen również wymienia ten album jako główny wpływ. W wywiadzie Robert Pollard z Guided by Voices powiedział, że „Selling Englane by the Pound to jedna z 10 moich najlepszych płyt wszechczasów” oraz że „Genesis z Peterem Gabrielem może mieć na mnie największy wpływ”
Krytyk muzyczny Jan Hecker-Stampehl napisał: „…współpraca zespołu z producentem Johnem Burnsem opłaciła się i zaowocowała płytą Genesis z najlepszym jak dotąd dźwiękiem. Formacja nie uległa zmianie przez dwa lata, a te dwa lata doświadczenia scenicznego doskonale dostroiły każdego muzyka do siebie. Z pewnością było to widać na płycie. Niektórzy nawet uważali, że brzmiał w sposób zbyt dopracowany, a sesje studyjne dla Selling England By The Pound uznano za nieco sterylne w porównaniu z jego następcami i poprzednikami; co oczywiście wyglądałoby inaczej podczas występów na żywo…”
Zmasterowany bezpośrednio z oryginalnej taśmy-matki przez Chrisa Bellmana w Bernie Grundman Mastering przekonuje wspaniałą jakością techniczną nagrań przygotowanych dla edycji wydanej 6 lutego 2024 przez wytwórnię Analogue Production. Zapewne taśmy studyjne doskonale przygotowane przez inżynierów w czasie nagrań: Johna Burnsa i Rhett Davies, dały taką możliwość. Album „Selling England…” został nagrany w ciągu trzech tygodni sierpnia w Basing Street Studios w zachodnim Londynie (Island Studios). Zespół poprosił o produkcję Johna Burnsa, który pracował jako inżynier przy płycie „Foxtrot”. John Burns. który był w wieku muzyków Genesis, miał już spore doświadczenie, a siłę i wytworność materiału potęguje jego wyrazista, bogata produkcja. tym, co naprawdę wyróżnia to konkretne tłoczenie na tle innych, jest jego niezrównana jakość dźwięku. Praca inżynierska Analogue Productions z serii Atlantic 75 Audiophile oferuje wysoką selektywność i precyzję, które na nowo przedstawiają oryginalne nagranie. Każdy efekt dźwiękowy, każdy niuans instrumentów ożywa z krystaliczną czystością.. Głębia basu, blask gitar, klarowność harmonii wokalnych – wszystko jest doskonale wyważone i skrupulatnie zmiksowane. Każdy ton zakodowany w krążku jest bogaty w alikwoty. Brzmienie jest bardzo naturalne, choć w większości użyte instrumenty nie są akustycznymi. Ogólne brzmienie jest szalenie ciepłe. Muzyka Genesis przedstawiana jest tu w zupełnie nowym świetle, pozwalając słuchaczowi zachwycać się każdym elementem nagrania i to tak, jakby się doświadczało gry zespołu na żywo w studiu, dźwięk jest tak bliski i żywy. Dla audiofilów ta edycja jest spełnieniem marzeń o doskonałej produkcji płyt niezależnie od formatu z jakoego materiał muzyczny jest odczytywany. Album Genesis „Selling England By The Pound” wydany przez Analogue Productions z serii „Atlantic 75 Audiophile Series” jest nie tylko artystycznym arcydziełem, ale także audiofilskim objawieniem.
______________________________________________________
W roku 2023 Pink Floyd wydali w różnych formatach fizycznych reedycje klasycznego albumu „The Dark Side Of The Moon” z okazji jego 50. Rocznicy. „The Dark Side Of The Moon” zespołu Pink Floyd został pierwotnie wydany w marcu 1973 roku, a nagrany w Abbey Road Studios w Londynie pomiędzy czerwcem 1972 a styczniem 1973 roku, jest jednym z najbardziej znaczących i wpływowych albumów wszechczasów. Słynna okładka, która przedstawia widmo pryzmatu, została zaprojektowana przez Storma Thorgersona ze studia Hipgnosis i narysowana przez George’a Hardie (na fotografii niżej „The Dark Side of the Moon” z 1973 roku, Capitol SMAS-11163).

W ciągu 50. lat od momentu premiery płyty „The Dark Side Of The Moon” wyprodukowano w świecie 1322 jej wersji. Jedną z wersji, która swoją okładką nawiązuje do brytyjskiego winylowego oryginału jest remasterowana europejska edycja wydana przez wytwórnię Harvest (nr kat.– SHVL 804) w 2007 roku.


Inną wartościową reedycją była wersja w formacie Hybrid Multichannel SACD (nr kat.- CAPP 81033 SA), z lipca 2021 roku, przygotowaną przez wytwórnię Analogue Production.

Jest to wielościeżkowe arcydzieło [2]. zmiksowany do dźwięku przestrzennego 5.1 i stereo z oryginalnych analogowych taśm-matek przez producenta/inżyniera Pink Floyd Jamesa Guthrie Na liście 500 najlepszych albumów magazynu Rolling Stone „Dark Side…” umieszczono na 43. miejscu wśród 500. „…oceniam ją bez sprzeczności, ponieważ ta strona skupia się w równym stopniu na jakości dźwięku, jak na treści. Więc choć nie w moim guście, to mimo to sprzedała się w ponad 45 milionach egzemplarzy i jest uważana za jedną z najlepszych w historii, stale umieszczoną na szczycie wszelkie ankiety. To, co zapewnia ekipa Chada Kassema, to prawdopodobnie najlepiej brzmiący jak dotąd transfer cyfrowy – zarówno w stereo, jak i w formacie surround 5.1 – nawet dorównujący płycie MoFi UHQR z 1981 r. pod względem bogactwa. Kilka sekund do ‘Money’ lub ‘Time’, a klikniesz ‘Kup teraz’, niezależnie od preferowanego dostawcy. Zadziwiające, zwłaszcza w formacie 5,1 cala — Jakość dźwięku: 95%” (Ken Kessler, Hi Fi News , marzec 2022 r.) Kolejny klasyczny tytuł Pink Floyd otrzymuje wielokanałową reedycję, a Acoustic Sounds oraz Analogue Productions po raz kolejny zajmuje się wyłączną dystrybucją tego SACD. Jakie szczęście, że wszyscy możemy usłyszeć, jak to legendarne nagranie studyjne pokazuje swój pełny potencjał. To Pink Floyd w najlepszym wydaniu, w którym każdy ma swój wkład. David Gilmour wziął na siebie ogromną część muzyki – napisał, ułożył progresje akordów w „Breathe”, „Time” i „Any Color You Like”, a także śpiewał w najlepszych piosenkach z albumu. Roger Waters ustąpił miejsca znacznie lepszemu głosowi Davida. Gilmour zaśpiewał także utwory „Money” i „Brain Damage”, które później okrzyknięto jednymi z najbardziej wpływowych riffów gitarowych w historii rocka. Według wszystkich standardów branżowych „The Dark Side Of The Moon” jest fenomenem. Znany ze złożonych faktur instrumentalnych, album ugruntował pozycję Pink Floyd jako jednego z najbardziej innowacyjnych zespołów w historii rocka. Album koncepcyjny, którego tematyka eksploruje konflikt, chciwość, czas i choroby psychiczne, przy czym ta ostatnia jest częściowo zainspirowana pogarszającym się stanem zdrowia członka-założyciela Syda Barretta, który odszedł w 1968 roku. „The Dark Side of the Moon” wyprodukowało dwa single: „Money” i „Us and Them”. Album znajdował się na szczycie listy Billboard przez tydzień i pozostawał na tej liście przez 741 tygodni od 1973 do 1988. Po zmianie sposobu liczenia sprzedaży przez Billboard w 2009 roku, ponownie wszedł na listy przebojów i od tego czasu ukazywał się przez ponad 900 tygodni. Z szacunkową sprzedażą przekraczającą 45 milionów egzemplarzy, jest to najlepiej sprzedający się album Pink Floyd i jeden z najlepiej sprzedających się na świecie.
Należy wspomnieć o inżynierach, którym słuchacz zawdzięcza wysoką jakość brzmienia płyty SACD: masteringiem (5.1 i mastering stereo) zajęli się Doug Sax i James Guthrie, za wspomaganie przy masteringu odpowiadali Gus Skinas i Joel Plante, autorem systemu DSD (Direct Stream Digital) jest Gus Skinas.
Dokładnie te hybrydowe wielokanałowe matryce SACD (hybrydowa wielokanałowa płyta SACD jest reedycją remasteringu Jamesa Guthriego wydanego w 2003 roku z okazji 30. Rocznicy), wydane przez Analogue Productions zostały wykorzystane w japońskiej edycji z 2023 roku [3] (Sony Records Int’l – SICP-10143, Pink Floyd Records – SICP-10143) wydanej w limitowanej wersji opakowanej w 7-calową okładkę w formie repliki odwzorowującej oryginalny brytyjski projekt płyty LP. Krążek Hybrid SACD zawiera 5.1-kanałowy dźwięk przestrzenny oraz stereofoniczną warstwę odczytywaną przez odtwarzacz CD. W zestawie jest Obi w złotym kolorze używanym w 4-kanałowej edycji kwadrofonicznej wydanej w Japonii w latach 70-tych. Poza tym dołączono rzadkie przedmioty związane z ich drugą trasą koncertową po Japonii w 1972 r. wraz z plakatami.





Warstwy płyty japońskiej i starszej płyty SACD w wydawnictwie Analogue Production są identyczne, więc ocenianie obu wydań odrębnie jest bezcelowe, skoro SACD, o nr kat.- SICP 10143, wykorzystuje hybrydowe wielokanałowe matryce SACD wydane przez Analogue Productions w 2021 roku.



Sony Music Japan wypuszczając własną, limitowaną rocznicową edycję „The Dark Side Of The Moon”, zdecydowała, że źródłem dźwięku jest pierwsza japońska wersja zmasterowana na płycie SACD/CD Multi-Hybrid Edition wydanej w 2021 roku przez Analog Productions, wytwórnię specjalizującą się w wysokiej jakości dźwięku. To co usłyszałem w czasie słuchania płyty „Dark Side…” z 7-calowej okładki upewniało, że trudno oczekiwać lepszej produkcji. W najnowszej wersji „Dark Side…” nie słychać agresji (na granicy ostrości) w momentach gry tutti zespołu, nieczystości zwielokrotnionych wokali i ich pewnych nienaturalności barwowych. Efekt uzyskany przez inżynierów Analogue Production daje zauważalne korzyści słuchaczowi- dużo szerszą scenę ale i ciekawą głębię, bo sięgającą przestrzeni i przed bazą głośników. Przestrzeń pomieszczenia w którym słucham muzyki z płyt została wzbogacona gęstą aurą, w której nie można wyróżnić tzw. „powietrza” i słusznie bo w rzeczywistej sytuacji koncertowej też jej nie ma, zwłaszcza w dobrze przygotowanej akustyce sali. Ogólne brzmienie nagrań jest bardzo ciepłe. Tony z rejestrów średniego i wyższego są zaokrąglone i mocno wzbogacone alikwotami.
Na tle płyty z 2007 roku, o nr kat.- SICP 10143, wersja Analogue Production jawi się jako nieosiągalna technicznie dla innych produkcji. A przynajmniej ja już nie zechcę nawet tego sprawdzać… Bo i po co?!
„Animals”. dziesiąty album studyjny zespołu Pink Floyd, wydany po raz pierwszy 21 stycznia 1977 roku w Wielkiej Brytanii oraz 12 lutego 1977 roku w USA, jest albumem koncepcyjnym, który zawiera zjadliwą krytykę warunków społeczno-politycznych w Wielkiej Brytanii pod koniec lat 70. i reprezentuje wyraźną zmianę stylu muzycznego w stosunku do ich wcześniejszej twórczości. „Animals” został w okresie od kwietnia do grudnia 1976 roku nagrany w studiu zespołu Britannia Row Studios [4] w Londynie, ale produkcja została przerwana przez pierwsze oznaki niezgody, które zakończyły się odejściem klawiszowca Richarda Wrighta z zespołu kilka lat później. Okładka albumu, świnia unosząca się między dwoma kominami w Battersea Power Station, została zaprojektowana przez basistę i tekściarza Rogera Watersa i sfotografowana przez długoletnich współpracowników z firmy Hipgnosis. „Animals” został wydany na płycie CD w Wielkiej Brytanii i Japonii (na fotografii niżej) w 1985 roku, a w USA w 1987 roku.

New Musical Express nazwał ‘Animals’ „jednym z najbardziej ekstremalnych, nieustępliwych, wstrząsających i wręcz obrazoburczych kawałków muzyki, jakie kiedykolwiek udostępniono po tej stronie słońca”, a Karl Dallas z Melody Maker opisał go jako „nieprzyjemny smak rzeczywistości w medium, które w ostatnich latach stało się coraz bardziej usypiające”. Frank Rose z Rolling Stone nie był pod wrażeniem, pisząc: „Floyd z 1977 roku stał się zgorzkniały i ponury. Narzekają na dwulicowość ludzkiego zachowania (a potem tytułują swoje piosenki na cześć zwierząt – rozumiesz?). Brzmią, jakby dopiero to odkryli – ich przesłanie stało się bezcelowe i nudne”. Robert Christgau z The Village Voice uznał negatywną reakcję za przesadnie cyniczną, argumentując, że album funkcjonuje po prostu jako „kawałek dobrze skonstruowanej muzyki programowej politycznej … lirycznej, brzydkiej i porywającej, wszystko na właściwych miejscach”. Recenzja płyty „Animals”, autorstwa Stephena Thomasa Erlewine’a, która ukazała się w magazynie AllMusic, mówiła: „Ze wszystkich klasycznych albumów Pink Floyd, Animals jest najdziwniejszy i najciemniejszy, płyta, którą trudno początkowo zaakceptować, ale która ostatecznie przynosi tyle samo nagród, co jej równie nihilistyczny następca, The Wall. Nie chodzi o to, że Roger Waters odrzuca rasę ludzką jako świń, psów lub owiec, ale o to, że stworzył album, którego muzyka jest tak ponura i gorzka, jak jego światopogląd. Po ciepłym (choć melancholijnym) Wish You Were Here, zmiana tonu jest nieco zaskakująca, a jest tu jeszcze mniej właściwych piosenek niż na Wish lub Dark Side. Animals to same rozbudowane utwory, ale nigdy nie dryfuje – powoli, złowieszczo zmierza w kierunku celu. Jak na album, który tak wyraźnie jest ‘Watersem’, gitara Davida Gilmoura dominuje całkowicie, a klawisze Richarda Wrighta rzadko wznoszą się ponad nastrojowe tło (jak na przykład we wstępie do ‘Sheep’). Nadaje to muzyce, czasami, bezpośredniości i faktycznie wzmacnia mroczny nastrój, dodając jej siły. Sprawia również, że Animals jest tak przystępny, jak to tylko możliwe, ponieważ wznosi się z odważnymi blues-rockowymi liniami gitarowymi i hipnotycznymi teksturami space rocka. Przez to wszystko jednak całkowita czerń ducha Watersa pozostaje prawdziwa, a ponieważ nie ma żadnych wokalnych haczyków ani melodii, wszystko opiera się na nastroju, niemal nihilistycznych tekstach i gitarze Gilmoura. To są rzeczy, które zadowalają fanów i wynagrodzą ich uwagę — po prostu nie ma sposobu na to dla zwykłych słuchaczy.”
Szukać analogowego ciepła w oryginalnyn mikscie to strata czasu, bo jego brzmienie charakteryzuje się chłodnym i surowym- płaskim brzmieniem. Słuchanie tego szorstkiego, chropowatego brzmienia nie może wzbudzać entuzjazmu. Oczywiście, są słuchacze, którzy mimo tej surowości i „brudnych” dźwięków, uważa album za niestarzejący się. Rzeczywiście- pomimo upływu prawie pięciu dekad od ukazania się pierwszego wydania, ten album nadal zachwyca (nie brzmieniem, lecz wyrazem artystycznym).
Dziwi fakt, że zanim ukazał się remaster wykonany przez James’a Guthrie’go i Joela Plantewa w 2011 roku wszystkie (chyba się nie mylę?) reedycje bazowały na tym samym masterze z początków lat 80., np. atrakcyjna edycja z 2008 roku w postaci zminiaturyzowanej repliki LP. Album został wydany w limitowanej ilości przez europejski oddział EMI (nr kat.- 50999 511107 2 7).


Zremiksowane wersje płyty „Animals” w 2018 roku przez James’a Guthrie’go, miały swoją kontynuację dopiero w 2022 roku, kiedy to firma Pink Floyd Music Ltd., oddała „Animals” do sprzedaży i dystrybuowania firmie Parlophone Records Ltd., spółce Warner Music Group w Europie i Sony Music Entertainment na świecie poza Europą. Najpopularniejszą wersją jest digipak z pojedynczą remasterowaną płytą CD, wydaną w europie 16 września 2022 roku.


W tym samym czasie- 16 września 2022 roku, w Japonii ukazuje się limitowana edycja o nr katalogowym- SICP-6480. Ta wersja CD została wytłoczona w fabryce Sony Shizuoka, gdzie odpowiadający za remix James Guthrie usłyszał próbne tłoczenie i zatwierdził jej dźwięk. Opakowaniem jest rozkładany digipak, który zawiera 28-stronicową książeczkę plus monochromatyczną 10-stronicową broszurę w języku japońskim. Całość opatrzona została nową, zaktualizowaną grafiką (podobnie w wersji europejskiej), która ma odzwierciedlać zmiany czasów. Autor okładki- Aubrey 'Po’ Powell z firmy Hipgnosis powiedział: „skorzystałem z okazji, aby stworzyć nowy cover, który będzie w stanie odzwierciedlić zmieniający się świat. Dzięki nowoczesnym technikom kolorowania cyfrowego raczej zachowałem ponure przesłanie Pink Floyd o moralnym upadku, wykorzystując do tego orwellowskie motywy zwierząt, świnię ’Algie’, dzięki czemu pozostałem wierny przekazowi albumu„.

Nowy miks został przykryty pewnym sprzeciwem- otóż stworzony w 2018 roku przez Jamesa Guthrie (który stworzył również wersję 5.1 Surround), został opóźniony z powodu kłótni o notatki na okładce albumu. W wywiadzie z kwietnia 2020 r. Waters powiedział, że naciskał na wydanie zremiksowanej i zremasterowanej wersji winylowej utworu Animals Jamesa Guthrie, ale Gilmour i Mason ją odrzucili. W czerwcu 2021 r. Waters wydał oświadczenie zapowiadające nową wersję z miksami stereo i 5.1 surround. Waters jako powód opóźnienia podał spór z Gilmourem o zestaw notatek na okładce napisanych przez Marka Blake’a i opublikował odrzucone notatki na swojej stronie internetowej. Remiks został wydany we wrześniu 2022 r. na płycie winylowej, CD i Blu-ray; limitowana edycja luksusowego pakietu gatefold zawierającego wersje winylowe, CD, Blu-ray i DVD remiksu oraz 32-stronicową książkę została wydana 7 października 2022 r. Hybrydowa wielokanałowa płyta SACD z remiksami stereo i przestrzennymi została wydana wyłącznie przez Acoustic Sounds (Analogue Productions) 16 września 2022 r. Zespół wydał remiks utworu „Dogs” z 2018 r. jako singiel cyfrowy 22 lipca 2022 r.

Wszystkie wymienione wersje są przygotowanego sprzedaży w nieskompresowanej jakości wysokiej rozdzielczości. Cały album brzmi w nowym mikscie potężnie, perkusja, bas, klawisze, gitara i wokale są popowe i wszystko brzmi jako o wiele bardziej obecne. Oryginalny miks z 1977 roku, cierpiał przede wszystkim na niewielki brak dynamiki i wydawał się trochę cichy w porównaniu z innymi albumami Floydów, wiele osób odbierało płytę jako trochę mętną. Wszystkie wady oryginalnego miksu zostały naprawione i tak bardzo, że teraz usłyszeć można wiele rzeczy, o których wiedziałeś, że tam były wcześniej, ale teraz są całkowicie oczywiste… A także pewne momenty, których wcześniej się nie słyszało. W edycji 5.1 jest się „przeniesionym” do studia i czasami brzmi to tak, jakby słuchacz słuchał zespołu w trakcie sesji nagraniowej. to całkiem szalone. James Guthrie nie przesadził- gustownie rozmieścił efekty instrumentalne. W miksie Guthrie’go słyszy się wzmocniony bas i perkusję… Puryści audio, którzy wolą trzymać się oryginalnego miksu mogą, jako że zmiany nie mają bardzo zasadniczego wpływu na sam wyraz artystyczny nagrań, mogą traktować miks z 2018 roku jako alternatywę dla tych, którzy zawsze chcieli, aby ten album brzmiał nieco bardziej dynamicznie.
W styczniu 1979 roku Pink Floyd rozpoczął siedmiomiesięczne nagrywanie „The Wall”. z przerwami w Super Bear Studios [5], Studio Miraval we Francji, The Producers Workshop w Los Angeles, Britannia Row (Londyn) i CBS Studios w Nowym Jorku (z New York Philharmonic Orchestra i dyrygentem/aranżerem Michaelem Kamenem). Oprócz nieco innych wzorów „The Wall”, kolorowania i (oddzielnych) naklejek z przodu, pierwsze wydania w Wielkiej Brytanii można rozpoznać po napisie „Produced by David Gilmour” wydrukowanym po prawej stronie składanej okładki, zamiast „Written by Roger Waters”, a także po innych ustaleniach dotyczących autorów na okładkach. Wydanie główne zawiera wyłącznie album w oryginalnej wersji z 1979 r.

Wśród 932. wersji albumu „The Wall” są, jak w przypadku większości nagrań, materiały remasterowane, które poszukują lepszego (lub jeszcze lepszego) brzmienia płyt. The Wall został po raz pierwszy zremasterowany w 1994 roku w Wielkiej Brytanii przez EMI. Następnie w 1997 roku firma Columbia zremasterowała album, z lepszą jakością dźwięku niż EMI, aby został wydany w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii, Ameryce Południowej i Japonii. Krótko po dwudziestej rocznicy albumu, Capitol ponownie wydał edycję z 1997 roku w Stanach Zjednoczonych w 2000 roku, przejmując europejski remastering, a EMI zrobiło to samo w Kanadzie, Australii, Ameryce Południowej i Stanach Zjednoczonych, Japonii. W 2007 roku europejski oddział EMI wydał remasterowaną dwupłytową reedycję, w okładce przedstawiającą replikę pierwszego wydania winylowego albumu „The Wall” (na fotografii niżej).


„The Wall”, jedenasty album zespołu Pink Floyd [według:
] wydany 30 listopada 1979 roku przez Harvest / EMI i Columbia / CBS Records, jest operą rockową, która eksploruje Pinka, zblazowanego gwiazdora rocka, budującego psychologiczny „mur” izolacji społecznej. Album początkowo otrzymał mieszane recenzje od krytyków, z których wielu uważało go za pretensjonalny, ale później został uznany za jeden z najlepszych albumów wszech czasów… Recenzując płytę dla Rolling Stone w lutym 1980 r., Kurt Loder okrzyknął ją „oszałamiającą syntezą znanych już obsesji tematycznych Watersa”, która „ożywa z nieustępliwą liryczną furią, która jest wyraźnie autentyczna i, w swojej żmudnej szczegółowości, ostatecznie przerażająca”. Natomiast krytyk The Village Voice Robert Christgau uznał go za „głupią epopeję o udrękach gwiazdy rocka” popartą „kiczowatym minimalistycznym maksymalizmem z efektami dźwiękowymi i fragmentami mowy”, dodając w The New York Times, że jego światopogląd jest „samouwielbiający” i „przedstawia samouwielbienie bogatego, sławnego i zdecydowanie post-nastoletniego protagonisty jako rodzaj heroizmu”. Melody Maker oświadczył: „Nie jestem pewien, czy jest genialny, czy okropny, ale uważam go za całkowicie wciągający”. Album przez 15 tygodni znajdował się na szczycie listy przebojów US Billboard 200, sprzedając się w nakładzie przekraczającym milion egzemplarzy w ciągu pierwszych dwóch miesięcy sprzedaży, a w 1999 roku uzyskał certyfikat 23- krotnej platyny przyznany przez Recording Industry Association of America (RIAA). Wysiłki inżyniera Jamesa Guthrie’ego zostały nagrodzone w 1980 roku nagrodą Grammy za najlepsze nagranie inżynieryjne (nieklasyczne), a album został nominowany do nagrody Grammy za album roku. W 2008 roku The Wall został wprowadzony do Galerii Sław Grammy.
W 2011 roku album został pieczołowicie zremasterowany przez Jamesa Guthrie (inżyniera dźwięku i współproducenta oryginalnego albumu) i Joela Plante’a w studiu nagraniowym das boot w Lake Tahoe w Kalifornii. Jeden z najbardziej uznanych albumów koncepcyjnych wszech czasów- „The Wall”, w 2016 roku ukazał się jako reedycja wersji z 2011 roku, wydany przez Pink Floyd Music Ltd., dystrybuowany przez Parlophone Records Ltd. i Warner Music Group Company. Zremasterowane z oryginalnych taśm analogowych, przez Jamesa Guthrie’go, Joe Plante’go, 2 CD w tekturowym opakowaniu, składana na trzy części (Gatefold Digisleeve), zawiera 24-stronicową broszurę z tekstami piosenek (na fotografiach niżej).


Pochodzący z oryginalnych taśm master wykonany przez Jamesa Guthrie’go, przebija wszystkie inne, jakie słyszałem do tej pory. Pełen oszałamiającej dynamiki, ogromnej sceny dźwiękowej od przodu do tyłu, nowo odkrytych szczegółów, zrównoważonych transjentów i ciepła, sprawi, że naprawdę można usłyszeć „na nowo”. Niezależnie od tego, czy fan rocka (Pink Floy’dów) ma już The Wall na starszym analogowym tłoczeniu, czy na jednej z niezliczonych wersji CD, powinien posłuchać tę wersję „The Wall”.
______________________________________________________
Powszechnie uznana za jedeną z najlepszych płyt wokalnych wśród jazzowych i uznana za najlepszą współpracę między muzykiem grającym na saksofonie i śpiewającym w historii muzyki jest zapis „John Coltrane and Johnny Hartman” Obaj współpracowali ze sobą tak, że wydaje się podczas słuchania albumu, że chyba jakaś magia stworzyła definitywne występy o trwałych standardach, które nie zostały dorównane przez ponad pięćdziesiąt lat od czasu ich nagrania. Album – złożony z sześciu wolnych, ale łatwo przyswajalnych romantycznych ballad – zawiera najpiękniejsze pół godziny muzyki, jaką słyszałem na jednej płycie CD.


Johnny Hartman, barwa jego głosu, bezwysiłkowy, gładki, uwodzicielski ton, sprawiają, że trudno oprzeć się przed kupnem pozostałych dzieł z jego katalogu płytowego… Na przykład o tytule „The Voice That Is!”, spełnienie marzeń audiofila, bo nie dość, że cudowna muzycznie, to też fantastycznie wyprodukowana przez firmę Analogue Production (wydanie z 2012 roku), a wcześniej przez wytwórnię Impulse! (nr kat. – UCCI-9067, wydanie z listopada 2001 roku). Wcześniejsze wydanie to japońskiej produkcji CD, zremasterowany do 24-bitów / 96 kHz, w rozkładanej, miniaturowej kopercie LP z obi i japońską wkładką.
„Bogaty barytonowy głos Johnny’ego Hartmana wzbogacił wiele dużych zespołów w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, w tym Dizzy’ego Gillespiego i Erola Garnera. Ale w latach sześćdziesiątych nagrał wiele wspaniałych albumów jako lider i z gwiazdorskimi małymi zespołami. Chociaż nie jest tak popularny jak niektóre z jego innych wydawnictw, ‘The Voice That Is’ jest wyjątkowym pokazem jego pięknego talentu. Hartman jest wyraźnie centralną postacią w tym nagraniu. Nie dzieli się światłem reflektorów z wieloma solistami, jak na jego innych zorientowanych na jazz albumach z tego samego okresu. Muzyka towarzysząca jest wspaniale zaaranżowana przez Boba Hammera w całkowitym wsparciu jego śpiewu. ‘My Ship’ zaczyna się tylko od gitary, której wysokie brzmienie pięknie uzupełnia głęboki głos Hartmana. Dobra część bluesowego ‘The More I See You’ ma Hartmana w duecie z basem. Kilka piosenek ma latynoski klimat, w którym stopniowo wykorzystuje się: gitarę akustyczną, marimbę, latynoskie instrumenty perkusyjne (w tym kastaniety) i obój, jak w ‘The Day the World Stopped Turning’ i ‘Joey, Joey, Joey’. Inne mają standardowe wsparcie kwartetu z gitarą, basem, perkusją i wspaniałą, wrażliwą pracą fortepianową Hanka Jonesa. Hartman ma głęboko rezonujący i czysty głos. Bardzo ostrożnie artykułuje teksty, dając życie śpiewanym słowom. Jego mocną stroną jest ballada. W ‘My Ship’ wspaniale tworzy marzycielską i tęskną jakość utworu. Jego zwięzły atak i powolne uwalnianie również wspaniale opisują namiętne spojrzenie w ‘A Slow Hot Wind’. Zmienia również styl na skuteczny blues w ‘The More I See You’ Hartman znacznie przekracza najważniejszy cel wokalisty, jakim jest wywarcie poruszającego wrażenia na słuchaczu. To nagranie jest cudownie zaaranżowaną i wspierającą prezentacją bogatego i pełnego głosu Johnny’ego Hartmana. Może nie jest tak jazzowy jak niektóre z jego nagrań, ale skłanianie się nieco w stronę popularnego stylu wydaje się wydobywać to, co najlepsze, co ma do zaoferowania. A posłuchanie tego albumu powinno przekonać, że jego oferta jest znaczna.”- AAJ Staff (
)
Wytwórnia Impulse! w 2009 roku zainicjowała serię wznowień legendarnych nagrań z olbrzymiego, ponad 60-letniego, katalogu płytowego firmy. Wytwórnia Analogue Productions, pod egidą profesjonalnego masteringowca Kevina Graya w AcoustTech w Kalifornii, aby przerobić analogowe taśmy wzorcowe i wydać je jako hybrydowe SACD. Możliwości dźwiękowe tych przeróbek wyraźnie przyćmiewają nawet oryginalne płyty LP z lat 60. na ścieżce CD i są wyraźnie lepsze od poprzednich wersji cyfrowych.
Album „The Voice That Is!” w formacie Hybrid SACD, firmowany przez Analogue Productions (nr kat.– CIPJ 74 SA) oraz Impuls! (nr kat.– AS-74), został zmasterowany przez Kevina Graya.

„Hartman nigdy nie był powszechnie znany. Zagorzali fani jazzu prawdopodobnie najlepiej znają go z ‘John Coltrane and Johnny Hartman’, jedynego albumu saksofonisty, na którym wystąpił wokalista. Coltrane znał Hartmana z ich krótkich epizodów w big bandzie Dizzy’ego Gillespiego pod koniec lat 40., a w 1963 roku sprowadził wokalistę do Impulse! Records, gdzie Hartman nagrał jeszcze dwa LP. Producent Bob Thiele, który prowadził Impulse!, nadzorował tam pracę Hartmana. ‘The Voice That Is!’, trzecie nagranie piosenkarza dla wytwórni, zaprezentowało mu kwartet prowadzony przez pianistę Hanka Jonesa, który wspierał go w pięciu utworach, oraz septet bez fortepianu w sześciu pozostałych utworach. Jones akompaniował Hartmanowi w jego drugim wydawnictwie Impulse!, ‘I Just Dropped By to Say Hello’ oraz w ‘All of Me’, nagraniu z 1956 roku dla Bethlehem Records. Zawsze był życzliwym akompaniatorem dla śpiewaków, dając im solidne harmoniczne podstawy, ale nigdy nie przytłaczając ich swoimi znacznymi umiejętnościami. To kwartetowe melodie najlepiej sprawdzają się w ‘The Voice That Is!’. Muzycy gromadzą się wokół głosu Hartmana, zapewniając, że pozostaje on w centrum uwagi. Aranżacje są modelami tego, jak muzycy w małej grupie jazzowej mogą zachować swoją tożsamość, jednocześnie dając wokaliście silne wsparcie. W ‘The More I See You’, ‘Waltz for Debby’ i pozostałych utworach kwartetu Jones i gitarzysta Barry Galbraith subtelnie tkają wokół bogatego barytonu Hartmana, podczas gdy mocne linie basowe Richarda Davisa i stanowcza, ale powściągliwa gra na perkusji Osie Johnsona tworzą solidne tło. Hartman pięknie swinguje melodiami, nigdy nie tracąc z oczu melodii ani znaczenia słów. Davis, Johnson i Galbraith zostają na sekcje septetu, które są uzupełnione o drugą gitarę, instrumenty dęte drewniane, marimbę i latynoskie instrumenty perkusyjne. Te utwory są bardzo przyjemne, ale mniej niż sesje kwartetu. Perkusista Willie Rodriguez wydaje się czasami niezdecydowany i niepewny, szczególnie w ‘Joey, Joey, Joey’, utworze Franka Loessera z The Most Happy Fella. Niektóre utwory wybrane przez Thielego do tych aranżacji wydają się niepasujące, ale w większości Hartman i grupa sobie z nimi radzą, szczególnie ‘Let Me Love You’ Barta Howarda, który pozwala Hartmanowi i muzykom się rozluźnić i grać jazz. Hartmana słucha się z taką przyjemnością, że gdy jego głos jest połączony z solidnym rzemiosłem songwritingowym, takim jak ‘A Slow Hot Wind’ Henry’ego Manciniego, przyćmiewa czasami mdłe aranżacje septetu. Mimo to te sesje kwartetowe sprawiają, że wciąż wracam do The Voice That Is! Ten SACD/CD Analogue Productions zachowuje oryginalną sekwencję Impulse! LP, która miesza utwory kwartetu i septetu (reedycja CD GRP Records z 1994 r. umieściła wszystkie utwory kwartetu na pierwszym planie). Tempo oryginalnej sekwencji jest przyjemne, a z czasem docenisz, jak Hartman potrafił znaleźć coś osobistego i godnego uwagi nawet w utworach, które nie wydają się dla niego odpowiednie. Porównałem warstwę CD płyty Analogue Productions z edycją GRP z 1994 roku. Nowy remastering jest bardziej dosadny, wysuwa głos Hartmana na pierwszy plan i uwypukla takie szczegóły, jak trzask werbla Johnsona. Remastering utworów SACD przybliża mnie znacznie do muzyki. Hartman wychodzi do pokoju, faktura jego głosu jest otoczona nutą pogłosu. Znacznie lepiej rozdzielone są instrumenty, co ułatwia usłyszenie dźwięków gitary akustycznej i rezonansu perkusji. Aranżacje septetu ożywają w utworach DSD; odkryłem, że znacznie łatwiej mi się nimi cieszyć. Krótki przypadek zniekształcenia basu na początku ‘The More I See You’ jest słyszalny w GRP CD i bardziej oczywisty w ścieżce CD tej reedycji; wyższa rozdzielczość ścieżki SACD sprawia, że jest to dość rażące. Jednak zniknęło w mniej niż sekundę i nie słyszałem żadnego innego zniekształcenia w tym nagraniu. To była pierwsza reedycja Impulse!, jaką słyszałem od Analogue Productions; jej rozdzielczość i klarowność są tak imponujące, że zamówiłem ich reedycję Blues and the Abstract Truth Olivera Nelsona. Płyta The Voice That Is! nie jest arcydziełem, ale dyskografia Johnny’ego Hartmana jest krótka, większość albumu jest naprawdę dobra, a doskonały remastering Kevina Graya sprawia, że jest to wersja ostateczna” – Joseph Taylor (
)
[1] Według:
oraz ![]()
[2] Chad Kassem– Przedsiębiorca i właściciel wytwórni Analogue Productions , Quality Record Pressings i Acoustic Sounds. Niedawno kupił The Mastering Lab od majątku legendarnego inżyniera masteringu Douga Saxa, który zmarł w kwietniu 2015 r. Przejęcie nastąpiło zaledwie trzy miesiące po tym, jak firma Acoustic Sounds kupiła 13 zabytkowych maszyn do nagrywania, aby zaspokoić rosnący popyt na płyty winylowe.

Analogue Productions początkowo produkowało swoje płyty w tłoczniach płyt w Los Angeles, Kalifornii i Niemczech. Jednak w 2011 roku Kassem uruchomił własną tłocznię płyt Quality Record Pressings. Celem QRP było udoskonalenie najlepszych audiofilskich tłoczeń, w tym wprowadzenie innowacji, których nigdy wcześniej nie wypróbowano w branży tłoczenia płyt. Do tej pory Analogue Productions wydało ponad 300 wcześniej nagranych albumów od znanych historycznych wytwórni płytowych.
[3] Wydanie Analogue Production zostało pierwotnie ogłoszone pod koniec 2019 roku i od tego czasu fani cierpliwie czekają. Obecnie na stronie internetowej Acoustic Sounds w USA jest wyświetlany jako „w magazynie” i można go zamówić w przedsprzedaży w Wielkiej Brytanii za pośrednictwem Rough Trade z datą wysyłki/dostawy 27 sierpnia. Powstały różne wersje, które były dostępne (i w większości przypadków są nadal dostępne). W 2003 roku z okazji 30. rocznicy wydano hybrydową płytę SACD, która zawiera album zmiksowany do dźwięku przestrzennego 5.1 przez Jamesa Guthriego oraz wersję stereo w warstwie dla CD.
Następnie w 2011 roku ten sam miks 5.1 był dostępny zarówno na Blu-ray, jak i DVD w zestawie Immersion. Firma Analogue Productions potwierdziła, że warstwa CD nowej płyty SACD ma „ulepszony mastering” i oczywiście płyta SACD jest dźwiękowo lepsza od DVD w zestawie Immersion. Ponadto, w przeciwieństwie do Blu-ray w zestawie pudełkowym, SACD ma tę zaletę, że nie wymaga podłączenia do ekranu telewizora. Hybrydowe wielokanałowe matryce SACD były wielokrotnie wydane przez Analogue Productions, ostatnie w 2021 roku.
[4] Britannia Row Studios– położone w sercu Londynu, tuż przy Kings Road, Britannia Row zostało założone w 1976 roku przez Pink Floyd jako ich osobiste studio nagraniowe.

Po nagraniu „Animals” studio stopniowo stało się bardziej przedsięwzięciem komercyjnym i gościło niektórych z najbardziej znanych i lubianych artystów ostatnich trzydziestu lat. Nazwy takie jak Joy Division, New Order, Pulp, Soul ll Soul, Page and Plant, Snow Patrol, The Verve, The Charlatans, The Futureheads, Westlife, Lemar, JLS, Gary Barlow, Leona Lewis, Adele i oczywiście Pink Floyd, wszystkie dokonały znaczących nagrań w Britannia Row.
[5] Super Bear Studios – to francuskie studia nagraniowe w Berre-les-Alpes (w pobliżu Nicei). Działały od 1977 do 1986. Występują również jako: Superbear Studios.

Super Bear Studios w Nicei było prywatnym studiem nagraniowym. Pod koniec lat 70. i na początku lat 80. zyskało reputację dzięki doskonałości technicznej i innowacyjności. Położone u podnóża Alp Nadmorskich w pobliżu miasta Nicea we Francji, średniowiecznej wioski Berre-les-Alpes. Było własnością Damona Metrebiana i małej grupy młodych brytyjskich ekspatriantów. Dzięki najnowocześniejszej konstrukcji akustycznej Toma Hidleya (Eastlake Audio), kwadrofonicznej sali kontrolnej wyposażonej w jeden z pierwszych zautomatyzowanych, analogowych mikserów (MCI JH-500), imponującej liście sprzętu zewnętrznego, mikrofonów i instrumentów studyjnych, Super Bear było miejscem docelowym dla niektórych z największych nazwisk w branży muzycznej; Pink Floyd, Queen, Elton John, Paul McCartney, Van Morrison, Ringo Starr, The Police i Kate Bush, która nagrała tam swój album „Lionheart”. Latem 1986 roku kompleks przechodził całkowitą przebudowę i przeprojektowanie. W szczególnie gorący i wietrzny dzień w lipcu niezamieszkany budynek znalazł się na drodze pożaru lasu i został całkowicie zniszczony. Po odbudowie budynku dom stał się galerią obrazów, a następnie pensjonatem, którym jest do dziś.
