Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział czwarty, część 2)
Kontynuacja części pierwszej rozdziału czwartego. Bohaterem zapowiadany zespół Black Sabbath. Retrospektywne recenzje płyt zespołu Black Sabbath są pozytywne, szczególne uznanie zdobyły ich trzy pierwsze katalogowo albumy. Upływ czasu nie przyćmił blasku pierwszych tych trzech nieskazitelnych albumów. Każdy riff, każde słowo z ust Osbourne’a, każdy z okultystycznych tekstów Geezera Butlera doskonale oddają powszechną obsesję na punkcie gotyckiego mroku. Nie ma prawie żadnego innego przykładu aktu tak całkowicie definiującego gatunek i dlatego te reedycje, które poniżej są opisane, na cięższych płytach winylowych czy na innych formatach płytowych:
![]()
Od momentu wydania płyty „Black Sabbath” (oczywiście w postaci LP) w październiku 1969 roku wydano ponad 500 wersji tego tytułu. Przy takiej ilości reedycji warto przejrzeć parę egzemplarzy płyt LP i CD „Black Sabbath”, by zorientować się, które z nich są warte umieszczenia w kolekcji płytowej.


- Zestaw 8 płyt- „Black Sabbath – The Complete 70’s Replica CD Collection”, wydany przez Castle Music (nr kat.– CMXBX305) w październiku 2001 roku, zawiera pozycje w klasycznym składzie personalnym: Ossie Osborne (wokal, harmonijka), Tony Iommi (gitara), Geezer Butler (basowa gitara), Bill Ward (perkusja). Każda płyta znajduje się w indywidualnej tekturowej kopercie LP (rozkładanej lub standardowej). To atrakcyjny zestaw, jeśli chce się posiadać wczesne płyty Black Sabbath z udziałem Ozzy’ego Osbourne’a. Wybór między zremasterowanymi wersjami Warnera a wersjami Castle jest trudny, ale trzeba przyznać, że jest ten zestaw wystarczająco satysfakcjonujący pod względem brzmieniowym.. Muzyka jest czysta, klarowna i bezpośrednia. Podsumowując, jest to doskonały zestaw, który powinien spełnić Twoje potrzeby związane z Ozzym/Sabbath.
- Pierwsze zremasterowane wersje płyty „Black Sabbath” ukazały się w Wielkiej Brytanii i Japonii (na licencji Castle Communications) w 1996 roku. Ten tytuł wydały: wytwórnia Essential! Records w Wielkiej Brytanii i Castle Communications w przypadku Japonii. Obie edycje zremasterował z oryginalnych taśm „Matek” Ray Staff w Whitfield Street Studios. Po 13 latach (w 2009 roku) na nowo zremasterował materiał muzyczny z płyty „Black Sabbath” Andy Pearce.

- Jedną z pierwszych edycji płytowych Black Sabbath, zremasterowanych przez Andy’ego Pearce’a, było japońskie wydanie płytowe firmy Vertigo / Sanctuary o nr katalogowym UICY-94180/1 z 2009 roku. Tę płytę wyprodukowano w formacie SHM-CD (Super High Material CD) jako zminiaturyzowaną replikę LP, z wkładką z notatkami głównie w języku japońskim oraz 20-stronicową wkładką z notatkami/zdjęciami itp. w języku angielskim.
Wydanie debiutanckiego albumu Black Sabbath w formacie SHM-CD z 2009 roku zostało dobrze przyjęte przez fanów za wysoką jakość dźwięku. Format SHM-CD jest chwalony za zauważalną poprawę klarowności i szczegółowości dźwięku w porównaniu z poprzednimi wydawnictwami Recenzenci chwalą mastering Andy’ego Pearce’a, zwracając uwagę na ciężką sekcję rytmiczną i ogólną klarowność nagrania.
Remastery Andy’ego Pearce’am, używane w (większości) płyt Sanctuary / BMG / Vertigo z lat 2009-2011, obejmują cały katalog Sabbath z lat 1970-1992, z wyjątkiem „Headless Cross” i ‘TYR”. Jednak cztery z płyt Sanctuary z lat 2009-2011 w rzeczywistości nie wykorzystują remasteru Pearce’a: Płyta Paranoid z 2009 r. w rzeczywistości zawiera kopię remasteru Raya Staffa (Castle z 1996 roku), mimo że firma twierdzi, że została zremasterowana przez Pearce’a. Prawdziwy remaster tego albumu z 2009 roku autorstwa Pearce’a nigdy nie powstał. To samo dotyczy „Dehumanizera” z 2011 roku, który jest kopią oryginalnej płyty CD z 1992 roku. Płyty „Technical Ecstasy” i „Never Say Die!” z 2009 roku zawierają japońskie masteringi. Ta pierwsza seria remasterów Pearce’a (poza czterema właśnie wymienionymi) brzmi mrocznie, niektóre z nich są umiarkowanie (ale nie nadmiernie) skompresowane. Według powszechnych opinii wszystkie prawdziwe remastery Pearce’a z lat 2009-2011 brzmią od bardzo dobrych do doskonałych. Jeszcze jeden wyjątek: „Wicked World”, znajdujący się na bonusowym dysku z wersji ‘Deluxe’ debiutanckiego albumu (Sanctuary, nr kat. – 2700817). Wszystkie europejskie kopie zawsze były bardzo złe, ta nie jest wyjątkiem. W tym przypadku problem nie leży w masteringu, ale w źródle, z którego pochodziły. Dobre taśmy dla „Wicked World’ znajdują się w USA, a nie w Europie.

- Bardzo atrakcyjną propozycją wytwórni BMG / Sanctuary (nr kat.– BMGRM053LP, z czerwca 2015 roku) jest wyprodukowana w Wielkiej Brytanii i UE 180-gramowa płyta winylowa z dołączoną płytą CD umieszczoną w przezroczystej plastikowej torebce z klapką. CD zostało zmasterowane przez Andy’ego Pearce’a. Na folii termokurczliwej umieszczono naklejkę z napisem „Includes CD of album”. Reedycja na 180g winylu brzmi bardzo dobrze i jest ogólnie dobrze oceniana, a wielu recenzentów chwali jakość dźwięku i ogólne wrażenia słuchowe. Recenzenci szczególnie podkreśla imponującą jakość dźwięku tej reedycji, zwracając uwagę na jego donośne i zrównoważone brzmienie, z mocnym wokalem i wyraźną separacją instrumentów. Klienci podkreślają surowe, ciężkie brzmienie albumu i jego historyczne znaczenie jako fundamentalnego albumu heavy metalu. Podsumowując: reedycja debiutanckiego albumu Black Sabbath z 2015 roku nakładem BMG jest uważana za świetny egzemplarz w kolekcji każdego fana Black Sabbath, a klienci uważają ją za wartą zakupu.


- Nagrania zremasterowane w 2012 roku przez – Andy’ego Pearce’a i Matta Worthama, pierwotnie stworzone na potrzeby „The Vinyl Collection 1970-1978” wydawnictwa Sanctuary (wydanie europejskie), obejmują katalog z lat 70. ery Ozzy’ego Ossborne’a. Z nieznanych przyczyn, te remastery (pomimo że zostały stworzone specjalnie na winyle, a nawet zawierały elementy winylowe w masteringu) zostały ponownie wykorzystane w 2014 roku przez Rhino w oficjalnym wydaniu „The Complete Albums 1970-1978” w wysokiej rozdzielczości (USA) w serwisie HDtracks. Chociaż Universal’owi nie udało się zdobyć dobrej kopii „Wicked World”, znajdującego się w USA, od firmy Warner Bros., to dla Universalu nie stanowiło to problemu wysłanie WB całej reszty katalogu Ozzy’ego z lat 70. Należy wspomnieć, że zestaw 8xCD z 2014 roku ponownie wykorzystał starszą amerykańską serię masteringową. Masteringi Pearce’a z 2012 roku zostały ponownie wykorzystane w serii amerykańskich wydań w 2016 roku: Rhino CD (1xCD, Deluxe 2xCD i „Paranoid” Super Deluxe 4xCD), a także towarzyszących im wydań winylowych. Brzmienie remasterów Pearce’a z 2012 roku waha się od nieco jasnego do bardzo jasnego (w porównaniu z oryginalnymi brytyjskimi LP) z brakiem kompresji.
- Wydanie wyprodukowane w USA w 2016 roku przez firmy Rhino i Warner Bros. Records (nr kat.– RR2 1871), wykorzystujące remaster Andy’ego Pearce’a i Matta Worthama z 2012 roku, nie wszystkich fanów zauroczyło. Reedycje albumów Black Sabbath z 2016 roku nakładem Rhino cieszą się generalnie uznaniem za jakość brzmienia i prezentację, a klienci chwalą lepszą klarowność i zakres dynamiki w porównaniu z poprzednimi wydawnictwami. Jednak niektórzy recenzenci preferowali ciepło i pełnię brzmienia starszych wydawnictw, ale ogólnie rzecz biorąc, reedycje Rhino zostały uznane za warte zakupu, szczególnie dla osób poszukujących nowoczesnego masteringu z bogatym, szczegółowym brzmieniem.


- Europejska reedycja „Black Sabbath”, wydana w 2025 roku przez BMG (nr kat.– 964137672), opiera się o remaster z 2009 roku. Ta reedycja zbiera bardzo pozytywne recenzje, szczególnie za remaster, który jest opisywany jako znaczący postęp w stosunku do poprzednich wersji- jest on chwalony za klarowność, obecność i bardziej dynamiczne, trójwymiarowe brzmienie, dzięki czemu muzyka brzmi bardziej żywo. Nowa wersja płyty „Black Sabbath” nie jest remiksem, a więc zachowując oryginalny charakter albumu jednocześnie wzmacnia jego walory brzmieniowe. Podsumowując: „Black Sabbath” wydany przez BMG w 2025 roku jest zakupem godnym polecenia fanom zespołu, szczególnie tym, którzy cenią sobie dobrze zmasterowany i wydany produkt.



![]()
Od końca lat 60. i przez całe lata 70. zespół Black Sabbath stał się legendą dzięki pierwotnemu wokalowi Ozzy’ego Osbourne’a, charakterystycznym riffom Tony’ego Iommiego, potężnej perkusji Billa Warda i grzmiących linii basowych Geezera Butlera. Powstawał złowieszczy gatunek hard rocka jakiego świat wcześniej nie słyszał. Już debiut płytowy robił ogromne wrażeniem, a przecież zaledwie rok później zespół wydał arcydzieło metalu- „Paranoid”.
- Wydany 18 września 1970 „Paranoid” (Vertigo, nr kat.- 6360 011) został nagrany 16–18 czerwca 1970 roku w studio Regent Sound w Londynie. Płytę wyprodukował Rodger Bain.

Drugi album studyjny zespołu Black Sabbath, wydany 18 września 1970 w Wielkiej Brytanii i 7 stycznia 1971 w Stanach Zjednoczonych (przez Warner Bros. Records). Album zawiera kilka sztandarowych utworów zespołu, w tym „Iron Man”, „War Pigs” i utwór tytułowy, który był jedynym przebojem zespołu w pierwszej dwudziestce, osiągając czwarte miejsce na UK Singles Chart. Paranoid jest powszechnie uważany za jeden z największych i najbardziej wpływowych albumów heavy metalowych wszech czasów, często cytowany jako kluczowy wpływ na rozwój gatunku.
Recenzja dla AllMusic, autorstwa Steve’a Hueya, mówiła: „’Paranoid’ był nie tylko najpopularniejszym albumem Black Sabbath (był hitem numer jeden w Wielkiej Brytanii, a ‘Paranoid’ i ‘Iron Man’ ocierały się o amerykańskie listy przebojów, mimo że praktycznie nie były grane w radiu), ale także jednym z najlepszych i najbardziej wpływowych albumów heavymetalowych wszech czasów. ‘Paranoid’ dopracował charakterystyczne brzmienie Black Sabbath – miażdżąco głośne, minorowe pieśni żałobne, luźno oparte na ciężkim blues-rocku – i zastosował je do nowego, spójnego zestawu utworów z absolutnie zapadającymi w pamięć riffami, z których większość dziś zalicza się do metalowych klasyków wszech czasów. Podczas gdy rozbudowane, wielosekcyjne utwory na debiutanckim albumie momentami przypominały bezcelowe improwizacje, ich odpowiedniki na ‘Paranoid’ zyskały na znaczeniu i kierunku, nadając epicki dramatyzm takim klasykom jak ‘War Pigs’ i ‘Iron Man’ (który może pochwalić się jednym z najbardziej rozpoznawalnych riffów w historii metalu). Tematyka jest nieubłaganie, obsesyjnie mroczna, obejmując zarówno nadprzyrodzone/science fiction horrory, jak i prawdziwe traumy śmierci, wojny, nuklearnej zagłady, choroby psychicznej, halucynacji narkotykowych i nadużywania narkotyków. Jednak Sabbath sprawiają, że jest to całkowicie przekonujące, dzięki pełzającej, mętnej ponurości i depresji bad tripu, tak przerażająco dobrze wywołanej przez ich muzykę. Nawet cechy, które sprawiły, że krytycy przez lata potępiali album (i grupę) za to, potęgują ogólny efekt – techniczna prostota wokalu Ozzy’ego Osbourne’a i słownictwa gitary prowadzącej Tony’ego Iommiego , momenty, gdy teksty popadają w melodramat lub niezręczność, brak subtelności i rzadki dynamiczny kontrast. Wszystko składa się na coś więcej niż suma swoich części, jakby niepokoje kryjące się za muzyką po prostu wymagały, aby zespół osiągnął katharsis, rozgniatając wszystko na swojej drodze, w tym własne ograniczenia. Monolityczny i pierwotnie potężny, Paranoid zdefiniował brzmienie i styl heavy metalu bardziej niż jakakolwiek inna płyta w historii rocka”
- Od momentu wydania pierwszej edycji „Paranoid’ powstało ich około 640… Pierwszą wersją „wartą grzechu” według powszechnej opinii fanów były egzemplarze z 2001 roku, wchodzące w skład zestawu „The Complete 70’s Replica CD Collection 1970-1978”, zawierającego osiem albumów w miniaturowych okładkach LP. Wśród pierwszych edycji na CD, te wyprodukowane przez Raw Power nie są chwalone. Sanctuary/Castle z 1996 roku (zremasterowane przez Raya Staffa), mimo że były mocno krytykowane to są akceptowalne. Ten zestaw replik LP i Rhino Black Box brzmi zdecydowanie lepiej od wszystkich edycji wydanych przed 2000 rokiem. Instrumenty są lepiej wyselekcjonowane, a co za tym idzie szerokość i głębokość sceny muzycznej są większe.


- Od roku 2009 właściwie wszystkie edycje „Paranoid” wyprodukowano na bazie remasteru Andy’ego Pearce’a, oprócz edycji amerykańskiej z roku 2016, która posiadała remaster przygotowany w 2012 roku przez inżynierów z AcousTech Mastering. Firma AcousTech Mastering otworzyła swoje podwoje w 1995 roku, aby sprostać potrzebom audiofilskiej społeczności winylowej. W 1997 roku zaczęła rozszerzać swoje usługi o mastering płyt CD. W 2010 roku została zamknięta (choć niektóre tytuły nie zostały wydane aż do 2012 roku). Firma ta została założona jako wspólne przedsięwzięcie Chada Kassema z Acoustic Sounds i Dona MacInnisa z Record Technology Incorporated, stąd nazwa AcousTech. Acoustic Sounds sprzedaje wysokiej jakości płyty LP i ma własną wytwórnię (Analogue Productions). Ta edycja została wydana 5 sierpnia 2016 w USA w wydawnictwie Rhino Records we współpracy z Warner Bros. Records. Remaster z 2012 roku brzmi zdecydowanie czyściej i bardziej klarownie, bas brzmi znacznie bardziej naturalnie. Ponadto wersja amerykańska wyróżnia się na tle innych przede wszystkim tym, że wokal Ozzy;ego Osborne’a został wysunięty przed zespół instrumentalistów, którzy również zostali przybliżeni do słuchaczy. Przestrzeń wokół instrumentów i czasów zaniku bardziej przypomina żywe spektakle niż w przypadku pozycji zremasterowanych przez Raya Staffa. Muzyka stała się bardziej ekspresyjna, dosadna i brutalna (ale jak miałby być, skoro to ciężka, mocna rockowa rzecz?). Selektywność jest na jeszcze wyższym poziomie niż to co słyszymy w masterach Raya Staffa czy Andy’ego Pearce’a.


- Edycje „Paranoid” z 2025 roku, z masteringiem przygotowanym przez Andy’ego Pearce’a w 2009 roku, przedstawiają brzmienie bardzo zrównoważone, z ustawieniem wokalu wtopionym w resztę zespołu. Brzmienie jest lekko ciemniejsze i złagodzone w stosunku do wersji amerykańskiej z 2016 roku, mają też niewielką przewagę w płynności.


![]()
„Paranoid” zagłębiał się w mrok molowej tonacji, nasycając rock & rolla nowym rodzajem dramatyzmu, który został dopracowany do perfekcji na trzeciej płycie- „Master of Reality”, wydanym w Wielkiej Brytanii 6 sierpnia 1971 roku przez Vertigo Records. Album, wyprodukowany przez Rodgera Baina, który wyprodukował również dwa poprzednie albumy zespołu, krytycy uznali za fundament doom metalu. Materiał muzyczny dla „Master of Reality” został nagrany w Island Studios w Londynie od lutego do kwietnia 1971 roku. Gitarzysta Tony Iommi i basista Geezer Butler obniżyli strój swoich instrumentów podczas produkcji, uzyskując, jak to ujął Iommi, „większe, cięższe brzmienie”. Album Master of Reality osiągnął piąte miejsce na brytyjskiej liście przebojów i ósme miejsce na liście Billboard 200 w USA . Album tuż po premierze zbierał ostrożne recenzje, często negatywne. Portal Discogs zarejestrował od 1971 do 2025 roku prawie 560 wersji „Master of Reality”.
- Jedną z pierwszych wersji jest longplay „Master of Reality”, wydany 6 sierpnia 1971 przez Vertigo. Okładkaw pełni laminowana typu 'box’, otwieraną zarówno od góry, jak i od dołu, o wytłoczonym tytule i nazwie zespołu. W okładce są umieszczone: duży, składany kolorowy plakat i wewnętrzna koperta z winylowym 12-calowym krążkiem.


Współcześni krytycy muzyczni patrzyli na „Master of Reality” raczej z pogardą (według: ). W The Village Voice Robert Christgau nazwał go „głupim, amoralnym wyzyskiem”. Lester Bangs z magazynu Rolling Stone opisał go jako „monotonny” i ledwie poprawiający poprzednika, chociaż uznał teksty za bardziej odkrywcze, ponieważ oferują „pewne odpowiedzi na mroczne ślepe zaułki Paranoid”. W 1994 roku Master of Reality znalazł się na 28. miejscu na liście 50 najlepszych albumów heavy metalowych Colina Larkina. Larkin opisał go jako „pierwszy prawdziwy międzynarodowy przełom” Sabbath i „niezwykłe dzieło”. W MusicHound Rock: The Essential Album Guide (1999) autorzy Gary Graff i Daniel Durcholz opisali album jako „genialny miażdżyciel czaszek”, wyróżniając „Children of the Grave” i „Sweet Leaf” jako „ponadczasowe”. Obecnie „Master of Reality” jest powszechnie uważany za jeden z najlepszych albumów heavymetalowych wszech czasów. Po sprzedaży ponad dwóch milionów egzemplarzy w USA uzyskał status podwójnej platynowej płyty przyznany przez Recording Industry Association of America (RIAA).
- Wśród ośmiu remasterowanych płyt pakietu „Black Sabbath – The Complete 70’s Replica CD Collection” (Castle Music, nr kat.– CMXBX305) z 2001 roku. Każda płyta z boxu znajduje się w indywidualnej tekturowej kopercie LP (rozkładanej lub standardowej), jednak „Master of Reality” przedstawia się szczególnie atrakcyjnie, bo jest zminiaturyzowaną kopią pierwszych wydań analogowych- z wytłoczonym liternictwem na okładce-box’ie, z umieszczonymi w okładce plakacie i w kopercie wewnętrznej płycie CD. Album „Master of Reality” zremasterowany został przez Raya Staffa w Whitfield Street Studios.


Cały zestaw był z reguły bardzo chwalony i z powodu atrakcyjnego opakowania jak i brzmienia zamieszczonych w box’ie płyt. Porównywano z odpowiednikami wydanymi w USA przez Power Sound i Warner Bros. Licencyjne wydanie firmy Power Sound brzmiało zdecydowanie gorzej, natomiast wyprodukowane przez Warner Bros. właściwe się nie odróżniało od opisywanej wersji Castle Music. Opisując brzmienie płyty „Master of Reality” wyjętej z boxu trzeba przyznać, że muzyka jest czysta, klarowna i bezpośrednia. Podobnie jak w przypadku dwóch pierwszych katalogowo płyt znajdujących się w box’ie brzmienie muzyków jest wyrównane, to oznacza, że żaden z nich, jak i wokalista, nie jest wyróżniany.
- Zremasterowana wersja „Master of Reality” przez Andy’ego Pearce’a w 2009 roku została udostępniona w dwupłytowej wersji Deluxe Edition, wydanej przez wytwórnię Sanctuary (nr kat.– 2701106).

Edycja deluxe łączy oryginalny album z płytą bonusową, na której fan zespołu znajdzie mnóstwo naprawdę fascynujących materiałów, zdecydowanie najlepszy materiał bonusowy spośród trzech pierwszych reedycji albumu. Kilka utworów z alternatywnymi (i dziwacznymi) tekstami („Sweet Leaf” jest przezabawny), intrygujący „Lord of this World” z fortepianem i gitarą slide, ciężki, wcześniej niepublikowany „Weevil Woman” oraz kilka odrzutów z sesji nagraniowych. A jeśli się doda do tego świetną książeczkę z notatkami, zdjęciami, grafiką i tekstami, a także świetnie brzmiący remaster na głównym albumie, to otrzyma się absolutnie świetne wznowienie heavymetalowego klasyka. Klienci chwalą ten zremasterowany album za znakomitą jakość dźwięku, zwracając szczególną uwagę na obniżone strojenie i wysokiej jakości produkcję.
- Remaster Andy’ego Pearce’a z 2009 roku będzie wykorzystywany do prawie wszystkich reedycji pojawiających się po tym roku (z wyjątkiem amerykańskiej wersji z 2016 roku, opisanej niżej). Przykładem takiej reedycji jest digipakowy „Master of Reality” z 2010 roku wydany przez wytwórnię Vertigo (nr kat.– 2730325).

- W 2015 roku wytwórnie Sanctuary / BMG / Vertigo (nr kat.- BMGRM055LP) udostępniły atrakcyjny zestaw 180-gramowy LP z dołączoną płytą CD, opakowaną w przeźroczysty PCV. Okładka LP „Master of Reality” posiada wytłaczane liternictwo.

Recenzje winylowej reedycji albumu „Master of Reality” sprzed 2015 roku są mieszane. Niektórzy chwalą wersję z 2010 roku jako „pieszczotliwie nacięty”, ciężki winyl (180-gram), „świetne tłoczenie audio” i „gęsty, miażdżący atak”, podczas gdy inni uważają ją za „brutalną” i „męczącą” wersję brzmiącą z zawoalowanymi wysokimi tonami w porównaniu z innymi tłoczeniami. Wielu słuchaczy dyskutujących o jakości dźwięku preferują wersję z 2010 roku nad remasterem z 2009 roku i reedycjami z 2016 roku, podczas gdy inni uważają, że nowsze wydania, takie jak wersje z 2022 i 2024 roku, oferują lepszą jakość dźwięku i lepszą artykulację.



Recenzje albumu „Master of Reality” z 2015 roku, niezależnie od porównań z innymi edycjami, podkreślają jego trwały status jako arcydzieła heavy metalu, chwaląc jakość brzmienia i ciężkie riffy. Reedycje z 2015 roku, szczególnie na winylu, spotkały się z dobrym przyjęciem za znakomite brzmienie i zachowanie surowej mocy albumu, choć opinie techniczne na temat remasteringu były mieszane. Zarówno fani, jak i krytycy konsekwentnie chwalili album jako szczytowy moment w karierze Black Sabbath, zwracając uwagę na jego mocne kompozycje i wpływowe brzmienie. Reedycje z 2015 roku są często chwalone za doskonałą jakość dźwięku, a niektórzy zauważyli poprawę w zakresie klarowności i siły oddziaływania ciężkiej instrumentacji. Ciężkie brzmienie albumu, mocne linie basowe i wyrafinowana perkusja są uznawane za fundamentalne elementy, które ukształtowały przyszłość heavy metalu. Choć recenzje są generalnie pozytywne, to jednak pojawiały się mniej entuzjastyczne opinie na temat zbytniej kompresji wydawnictw z 2015 roku.
- Wersja „Master of reality” na CD, w zremasterowanym wydaniu przygotowanym przez Andy’ego Pearce’a i Matta Worthama w 2012 roku, została wyprodukowana w USA w 2016 przez wydawnictwo Rhino we współpracy z Warner Bros. Records.


Porównując do brzmienia pierwotnych edycji CD dźwięk wersji Warner Brothers jest nieco jaśniejszy i czystszy niż te raczej surowe (choć wciąż dobrze brzmiące) wcześniejsze wydania CD. W przypadku wersji Warner’a brzmienie instrumentów jest tonalnie naturalne, bas jest teksturowany, melodyjny i wybuchowy, wokal na pierwszym planie- zaokrąglony i ekspresyjny. To co czyni tę edycję atrakcyjniejszą, to właśnie wokal Ozzy’ego Osbourne’a. Na poprzednich albumach był świetny, ale na albumie wyprodukowanym przez amerykanów jest jeszcze lepszy. Ozzy podkreśla słowa bardziej niż na poprzednich wydawnictwach, a jego krzyki nadają mu wściekłą osobowość, która porywa słuchacza. Co prawda nagrania w amerykańskich egzemplarzach mogą nie całkiem równać się z dźwiękami płyt winylowych w przejrzystości, bezpośredniości i dynamicznym przekazie to jednak zbliżają się bardzo blisko do nich.
- Reedycja „Master of Reality”, wydany przez BMG w 2025 roku (globalna wytwórnia płytowa BMG obejmuje między innymi Sanctuary Records- wydawcę Black Sabbath) opiera się o remaster Andy’ego Pearce’a z 2009 roku, a więc trudno spodziewać się różnic brzmieniowych pomiędzy tą wersją i innymi wydanymi po roku 2009.

Remastering na tym krążku dorównuje jakości innych wczesnych wydawnictw Black Sabbath („Black Sabbath”, Paranoid”) wyprodukowanych przez Sanctuary, co oznacza, że brzmi dokładnie tak, jak powinien. Można mieć jedynie obiekcje do „Children of the Grave”, który jest trochę cichszy w porównaniu z pozostałymi utworami. Choć powinno się mieć szacunek dla muzyków, bądź inżynierów masteringu, decydujących o postaci nagrań, to jednak może przeszkadzać fakt, że album brzmi przez to nieco nierówno. Jakość transferu jest mimo wszystko bardzo dobra i można przyjąć, że przesadna drobiazgowość słuchacza jest nie aż tak ważąca by traktować wysiłki producentów za gorsze. Ten album był momentem, w którym Iommi ostatecznie zdecydował się obniżyć strój swojej gitary, zarówno z pragnienia cięższego brzmienia, jak i chęci złagodzenia bólu palca częściowo przeciętego w wypadku fabrycznym w latach sześćdziesiątych. Niesamowita moc tej prostej zmiany, która naturalnie wymagała od Geezera Butlera również przestrojenia basu, jest natychmiast słyszalna w utworze „Children of the Grave”, gdzie duet brzmi jak krwawy nalot. Wielu uważa, że wydanie „Master of Reality” oparte o master z 2009 roku, wydane przez wytwórnię Sanctuary jest obecnie, obok wersji Warner’a, jedną z najlepszych dostępnych wersji na CD.
![]()
Przesuwając palcami po wytłoczonych literach na Master of Reality, otwierając rozkładaną okładkę „Paranoid” znajdzie monochromatyczny obraz młodego Ozzy’ego śmiało noszącego wielki metalowy krucyfiks na szyi. „Black Sabbath” mieści odwrócony krzyż z wierszem napisanym w środku, wszystko na zupełnie czarnym tle. Dostajemy pieczołowicie nacięty kawałek ciężkiego winylu, gotowy do podkręcenia głośności na maksa. Płyty LP Black sabbath wciąż mają niewielką przewagę w płynności, ale dzięki dobremu masteringowi i trosce o przeniesienie nagrań bezpośrednio z oryginalnych taśm analogowych, płyty CD zbliżają się do limitu tego, co jest w stanie odtworzyć, do barwy instrumentu oszałamiająco realnej. Ilość powietrza przy zaniku szumów na tych nagraniach może sprawić, że muzyka w formacie cyfrowym brzmi prawie tak dobrze jak analogowa.
![]()
Kiedy zespół w starym- mistrzowskim składzie rozpadł się w 1979 roku, Black Sabbath kontynuował działalność z różnymi wokalistami– ze szczególnym uwzględnieniem Ronniego Jamesa Dio, który nagrał dwa albumy w latach 80. – podczas gdy Osbourne wykorzystał swoją osobowość w udanej karierze solowej, która trwała całe dekady. Doszło do licznych reaktywacji i częściowych reorganizacji pierwszego składu Black Sabbath, mających na celu odzyskanie części ich wczesnej, „złowrogiej” energii na późniejszych albumach, takich jak „13”.
- Pomiędzy sierpniem 2012 i styczniem 2013 13 powstał dziewiętnasty i ostatni album studyjny Black Sabbath, któremu nadano tytuł „13” [na podstawie: ]. Został wydany 10 czerwca 2013 roku nakładem Vertigo Records, będąc ich pierwszym albumem studyjnym od 18 lat Było to pierwsze nagranie studyjne zespołu z oryginalnym wokalistą Ozzym Osbourne’em i basistą Geezerem Butlerem od czasu albumu koncertowego Reunion (1998), który zawierał dwa nowe utwory studyjne. Był to również pierwszy album studyjny z Osbourne’em od „Never Say Die!” (1978) i z Butlerem od „Cross Purposes” (1994). Oryginalny skład Black Sabbath rozpoczął pracę nad nowym albumem studyjnym w 2001 roku z producentem Rickiem Rubinem. Rozwój albumu został opóźniony o ponad 10 lat, ponieważ Osbourne wznowił karierę solową, a reszta członków zespołu zajęła się innymi projektami, w tym GZR i Heaven & Hell. Kiedy Black Sabbath ogłosił koniec przerwy 11 listopada 2011 roku, zespół poinformował, że wznowi pracę nad nowym albumem z Rubinem. Oprócz oryginalnych członków Osbourne’a, Butlera i gitarzysty Tony’ego Iommi, do zespołu w czasie sesji nagraniowych dołączał perkusista Brad Wilk z Rage Against the Machine i Audioslave, po tym jak pierwotny perkusista Bill Ward zdecydował się nie brać udziału w reaktywacji z powodu sporu kontraktowego. Okładkę stworzyli Nick Dart i Neil Bowen z londyńskiej firmy Zip Design. Zip zlecił rzeźbiarzowi Spencerowi Jenkinsowi stworzenie 8-stopowej cyfry „13” z wikliny, którą następnie podpalono na wsi w Buckinghamshire. Płomienie były widoczne z odległości wielu kilometrów. Zdjęcie wykonał fotograf Jonathan Knowles. Zip Design opublikował film zza kulis, również nakręcony przez zespół Jonathana Knowlesa, pokazujący konstrukcję cyfr. Według basisty Geezera Butlera, tytuł „13” pochodzi od nacisków wytwórni płytowej na zespół, aby napisał 13 piosenek, ale chcieli zatrzymać się na 10; jednak tylko osiem utworów zostało ostatecznie wyciętych.


Album „13” otrzymał pozytywne recenzje od krytyków; pochwały skierowano pod adresem kompozytorów i umiejętności wykonawczych zespołu kilka dekad po jego powstaniu. Podczas 56. dorocznej gali rozdania nagród Grammy w 2014 roku zespół zdobył nagrodę w kategorii „Best Metal Performance” za utwór „God Is Dead?”. Pod względem komercyjnym album „13” był albumem numer jeden w kilku krajach, w tym w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Później uzyskał status złotej płyty przyznany przez Brytyjski Przemysł Fonograficzny (BPI) za sprzedaż 100 000 egzemplarzy w Wielkiej Brytanii.
- 7 czerwca 2013 wytwórnia Vertigo oddała do sprzedaży dwupłytową wersję Deluxe „13”. Digipak posiada okładkę wykonaną w technologii „Lenticular printing”. Ta technologia polega na wykorzystaniu łączonego druku soczewkowe, który pozwala na ukazanie dwóch lub więcej obrazów poprzez zmianę kąta patrzenia na ten wydruk. W przypadku płyty „13” patrząc pod różnymi kątami na obraz płonących cyfr widzimy różną intensywność pożaru.

„Wydanie regularne” albumu zawiera jak wspominałem 8 nowych utworów studyjnych o długości nieco ponad 53 minut, a wydanie „Deluxe” zawiera 3 dodatkowe utwory studyjne, wydłużające płytę o kolejne 15 minut [według: ]. Ogólnie rzecz biorąc, odczucie, jakie się pojawia słuchając tego albumu, sugeruje, że Sabbath starali się odtworzyć klimat swojego debiutanckiego albumu. Większość utworów na „13” jest długa – być może dłuższa niż potrzeba – a większość utworów utrzymana jest w wolnym tempie… Momentami wręcz niemiłosiernie wolnym. W większości kompozycji wyczuwalny jest silny bluesowy klimat i choć to wciąż doom metal, brakuje mu złowieszczej, nowatorskiej, diabelskiej atmosfery, którą tak dobrze stworzył pierwszy album. Pozytywem jest to, że Ozzy brzmi lepiej, niż można by się spodziewać, i od początku do końca prezentuje znakomity wokal. W tekstach jednak tematyka utworu nieustannie porusza tematy śmierci i umierania, Jeśli chodzi o brzmienie, producent Rick Rubin i główny inżynier dźwięku Greg Fidelman otrzymują wysokie noty…

Wersja deluxe zawiera 3 dodatkowe utwory: „Methademic” zaczyna się od pięknego intro gitary akustycznej. Gdy tylko to przeminie, utwór ubiera się w swoje wibracje. Główny riff tego utworu przywodzi na myśl Sabbath z czasów Sabotage z jego bombastycznymi i łagodnymi zwrotkami, utrzymując szybkie, stałe tempo. „Pariah” drugi utwór, który wyraźnie czerpie inspirację z „Supernaut”. Główny riff może doprowadzić do szaleństwa swoją chwytliwością. Wbija się w pamięć i nie pozwala o nim zapomnieć. Druga połowa utworu przechodzi w nieco nieoczekiwany, uspokajający fragment, w którym Iommi wykonuje wspaniałe solo, po czym znów nabiera tempa. „Peace of Mind”, zaskakująco przeciętny, po prostu niewiele w nim się dzieje. Jeśli zamierza się kupić album, polecam edycję deluxe. Według mnie zdecydowanie warto.


Recenzja Freda Thomasa dla AllMusic również bardzo dobrze oceniła album „13”: „Bycie władcą podziemnego świata wiąże się z ogromną presją, a nikt nie wie tego lepiej niż Black Sabbath w 2013 roku. Niekwestionowane legendy i przynajmniej częściowo odpowiedzialni za stworzenie heavy metalu, jaki znamy, dzięki swojemu klasycznemu materiałowi z lat 70., Sabbath zrodzili pokolenia naśladowców i stali się jednym z ostatnich słów tego gatunku. Po pierwszym zwolnieniu wokalisty Ozzy’ego Osbourne’a w 1978 roku zespół doświadczył niezliczonych reaktywacji i mutacji, a nawet 13 nie spełnia pragnień fanów od dziesięcioleci, aby zobaczyć wszystkich czterech oryginalnych członków razem. Oryginalny perkusista Bill Ward pauzuje z powodu sporów o kontrakt nagraniowy, a za jego miejsce odpowiada perkusista Audioslave / Rage Against the Machine, Brad Wilk. Pomimo tej znaczącej nieobecności, ‘13’ jest bliższe oddania desperackiego klimatu, mozolnych rytmów i niezrównanej metalowej magii pierwszych klasycznych płyt Sabbath niż cokolwiek, co członkowie zespołu stworzyli później, w jakiejkolwiek permutacji czy kombinacji. Rozpoczynając od dwóch mulistych utworów, każdy trwający ponad osiem minut, wyprodukowany przez Ricka Rubina ‘13’ potrzebuje chwili, aby nabrać rozpędu. Jednak po rozgrzaniu, każdy element oscyluje pomiędzy przemyślaną rekonstrukcją przeszłości a logiczną progresją, czy to upiorne brzmienie gitary Tony’ego Iommiego, nosowy ryk Ozzy’ego, czy dynamika ataku paniki i poczucie nuklearnego strachu, które tak gęstniały nastroje na ‘Sabotage’ i ‘Vol.4’. Ostre zmiany tempa i zjadliwe, bluesmetalowe riffy w stylu drop-tuning składają się na utwory takie jak ‘God Is Dead?’ i mroczny ‘Age of Reason’. Wiele z ośmiu utworów na albumie przekracza granicę siedmiu minut, pełen ciężkich kompozycyjnych zmian. Łagodniejszy, akustyczny utwór ‘Zeitgeist’ to nowa wersja przestrzennego ‘Planet Caravan’ z drugiego albumu ‘Paranoid’, powracającego do tego samego kosmicznego motywu z tamtego utworu, uzupełnionego o najbardziej inspirowane Django Reinhardtem solówki Iommiego. Teksty, w całości napisane przez basistę Geezera Butlera, koncentrują się na wewnętrznych konfliktach religijnych i psychicznych, a finałowy utwór ‘Dear Father’ porusza temat życia ze wspomnieniami nadużyć. Album jest cięższy, bardziej precyzyjny i ciekawszy niż sugerowałyby to ostatnie dekady twórczości członków zespołu. Nie odtwarzając w pełni energii swoich nienaruszalnych sześciu pierwszych płyt, Sabbath podjęli wyjątkowe wyzwanie, by nie stać się autokarykaturami, tworząc coś nowego, a jednocześnie reaktywując mocne strony z młodości. Zespół jest w pełni świadomy retrospektywnych tendencji ‘13’, o czym świadczy powrót efektów dźwiękowych deszczu i dzwonów kościelnych w ostatnim utworze – tych samych dźwięków, które otwierały ich debiutancki album w 1970 roku. Wpływ wczesnego Sabbath stał się tak wszechobecny, że cztery dekady później powrócił, by wpłynąć na samych twórców, ale rezultaty są nieoczekiwanie genialne, apokaliptyczne i niezbędne dla każdego zagorzałego fana metalu”
