Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział trzydziesty ósmy)
Album „Hot Rats”, wydany w październiku 1969 roku, to jeden z najcudowniejszych dzieł muzycznych Franka Zappy i jeden z niewielu albumów, który rezygnuje z jawnego humoru i stawia głównie na instrumentalne brzmienia. Płyta CD, bądź LP, z tym wczesnym, 16-ścieżkowym nagraniem w pełni oddaje złożoność tego prototypowego połączenia kameralnych aranżacji jazzowych i zachwycająco łatwego w odbiorze pastiszu. Zbyt łagodne dla niektórych fanów rocka, ale naprawdę jedyne w swoim rodzaju, a momentami wręcz oszałamiająco piękne… Powstają wciąż nowe, coraz doskonalsze reedycje tej wspaniałej płyty, bo przecież: „Teraz, gdy go już nie ma, Frank Zappa może po prostu sprzedać kilka albumów. Twórczość nieżyjącego już Franka Zappy jest oszałamiająca zarówno pod względem artystycznego rozmachu, jak i ogromnej objętości.” Gary Steel, autor tych słów zamieszczonych w nr 33 magazynu Real Groove, rozmawia z tymi, którzy podtrzymują dziedzictwo nieżyjącego kompozytora i gitarzysty oraz poszerzają je o nową publiczność dzięki 53-albumowemu wznowieniu. Jedna z największych na świecie wytwórnia specjalizująca się w płytach CD, Rykodisc, prowadzi ogromną kampanię mającą na celu podtrzymanie pamięci o Zappie i rozpowszechnienie jego muzycznego dziedzictwa na większą skalę niż kiedykolwiek za jego życia (Frank Zappa zmarł w 1993r. z powodu raka prostaty).

„Kiedy rozmawiałem z Frankiem Zappą [pisze Gary Steel] kilka lat przed jego przedwczesną śmiercią (na raka w wieku 52 lat), stanowczo twierdził, że nie obchodzi go, co stanie się z jego muzyką po jego śmierci. Uważał, że mielibyśmy szczęście, gdyby za sto lat pozostała nam jeszcze jakaś żywa planeta, nie mówiąc już o czasie na docenianie zmarłych kompozytorów. Ale to pochodziło od człowieka, który od lat wspiera żyjących kompozytorów, a nie tych nieżyjących już Europejczyków. Wiele okładek albumów Zappy zawierało stwierdzenie zaczerpnięte z wypowiedzi awangardowego kompozytora Edgarda Varese: ‘Współczesny kompozytor nie chce umrzeć’”. Rozmawiałem z Jill Christensen, która została wyznaczona do poświęcenia swojej uwagi wyłącznie „rozwojowi katalogu” Franka Zappy. Po co więc promować kogoś, kto już nie żyje? „Sześć miesięcy temu powiedziałabym to samo” – mówi Christensen, która nie słyszała ani jednej nuty muzyki Zappy, dopóki nie została zatrudniona przez Rykodisc. „Myślę, że [prezes Rykodisc] Don Rose zawsze doceniał geniusz Franka” – mówi. „Pamiętam, jak czytałam wypowiedzi o Franku po jego śmierci, a Don powiedział, że w Ameryce doceniamy naszych geniuszy dopiero po ich śmierci. A potem przeczytałam wypowiedzi takich ludzi jak [byli gitarzyści Zappy] Steve Vai i Adrian Belew, którzy zawsze używają słowa geniusz. Użyli słowa ‘nieśmiertelny’ i powiedzieli, że muzyka będzie żyła dalej, a ja pomyślałam: ‘Naprawdę?’. Ale ta muzyka nie przypomina niczego, co słyszałam do tej pory, a ponieważ jest tak wyjątkowa i ma tak oryginalny głos, myślę, że jest również nieśmiertelna. Dlatego właśnie ta kampania jest tak duża: on na nią zasługuje”. Jaki był udział Franka w reorganizacji jego katalogu? „Frank chciał sprzedać katalog w ramach planowania spadkowego. Chciał, aby jego żona Gall, która prowadziła firmę przez te wszystkie lata, miała dobre życie i nie musiała zajmować się całym tym biznesem. Wiedząc więc, że zamierza sprzedać katalog, Frank rozpoczął proces recenzji, podczas którego przesłuchał każdy tytuł i podjął decyzję o tym, co należy, a czego nie należy robić”.
Najważniejszą decyzją dla fana jest to, czy konieczne jest pozbycie się wszystkich starych płyt CD i zainwestowanie w nowe…
„Oczywiście to ogromna inwestycja finansowa i popieramy pierwsze płyty wydane przez Rykodisc w latach osiemdziesiątych, ale okładki ucierpiały po przejściu z formatu LP na CD. Naszym głównym zamiarem było przywrócenie im jak największej wierności oryginałowi. Poza małą fortuną dla fana Zappy, który musiałby wydać na zakup tych albumów ponownie, pojawia się też mnóstwo innych zastrzeżeń. Kilka albumów pierwotnie ukazało się jako dwa albumy na jednej płycie CD. Teraz powracają jako oddzielne, pojedyncze płyty CD o długości około 30 minut. Lepsze opakowanie czy lepszy stosunek jakości do ceny? Myślę, że fani mogą teraz sami zdecydować.” Ostatecznie Rykodisc po prostu próbuje czegoś, na czym tylko Zappa mógł się naprawdę wybić – wypromować samego siebie. Czy Zappa nie wpadłby w pułapkę konwencjonalnych strategii marketingowych? „To naprawdę trudne, bo był takim nonkonformistą. Był najlepszym marketingowcem ze wszystkich, który nie tylko przetrwał, ale i odniósł sukces w branży muzycznej w niekonwencjonalny sposób, bez emisji w radiu. Miał tylko trzy przeboje w Top 40 w Stanach Zjednoczonych, a teledyski nie były emitowane przez MTV. Naprawdę zdobył sporą popularność, sławę i sukces dzięki własnemu przekazowi.”
![]()
Nagrania Franka Zappy obejmowały rock, doo-wop, muzykę eksperymentalną, jazz, nowoczesną muzykę klasyczną, rhythm and bluesa i muzykę świata, czasami wszystkie razem na jednym albumie i prawie zawsze z solidną dawką humoru. Jego muzyka była często złożona i graniczyła z niezrozumiałością dla publiczności. Chodziło o to, zdawał się mówić Zappa, że można cieszyć się wszystkimi tymi różnymi rzeczami jednocześnie; że muzyka nie zawsze musi być szczera, może mieć emocjonalną złożoność, która nie wyklucza jej wartości jako czystej rozrywki.

„Hot Rats”, drugi solowy album Franka Zappy i ósmy album w ogóle, jest jednym z najbardziej wpływowych albumów jazz fusion w historii. Był to pierwszy projekt nagraniowy Zappy po rozwiązaniu pierwotnego składu Mothers of Invention. Multiinstrumentalista Ian Underwood jest jedynym członkiem Mothers, który pojawił się na albumie i był głównym muzycznym współpracownikiem. Inni muzycy to basiści Max Bennett i Shuggie Otis, perkusiści John Guerin, Paul Humphrey i Ron Selico oraz skrzypkowie elektryczni Don „Sugarcane” Harris i Jean-Luc Ponty. „Hot Rats”. Album został nagrany na tym, co Zappa opisał jako „domowej roboty szesnastościeżkowy” rejestrator; urządzenie zostało zbudowane na zamówienie przez inżynierów w studiach TTG w Hollywood pod koniec 1968 roku. Dodatkowe ścieżki umożliwiły Zappie dodanie wielu dogrywek na instrumenty dęte i klawiszowe. Do stworzenia wyjątkowo bogatej faktury instrumentalnej, dającej brzmienie dużej grupy, potrzebnych było zaledwie kilku muzyków. To właśnie zastosowanie zaawansowanego dogrywki było główną motywacją Zappy, który nienawidził grać w studiu.
Ten album znalazł się w książce „1001 Albums You Must Hear Before You Die” i został wysoko oceniony przez krytyków poważnych magazynów muzycznych: Steve Huey zauważył, że „niewiele albumów stworzonych po rockowej stronie jazz-rockowej fuzji tak swobodnie wahało się między obiema stronami równania lub osiągnęło tak niezachwianą ekscytację i energię”. Modelką na okładce jest Miss Christine z grupy GTO’s.
Płyta została wydana w Stanach Zjednoczonych przez wytwórnię Blue Bizarre w 1969 roku [według: ]. Wnętrze oryginalnej rozkładanej okładki LP zawiera kolaż kolorowych zdjęć, z których wiele zostało wykonanych podczas sesji nagraniowych. W 1973 roku album został wznowiony przez Reprise Records. Ta wersja została usunięta w 1981 roku, gdy wygasł kontrakt Zappy z dystrybutorem płyt Warner Bros. Records. W 1987 roku Zappa zremiksował „Hot Rats” do ponownego wydania na CD przez Rykodisc. W tym wydaniu wiele zdjęć zostało usuniętych, a te nieliczne, które zostały dodane, zostały wydrukowane w czerni i bieli. Utwór „Willie the Pimp został zmontowany inaczej we wstępie i solówce gitarowej. „The Gumbo Variations”jest o cztery minuty dłuższy; zawiera wstęp oraz partie solo na gitarze i saksofonie, które zostały pominięte w wersji LP. W „Little Umbrellas”fortepian i flet są bardziej wyraziste niż na LP. Inne różnice obejmują znaczące zmiany w ogólnym nastroju i zakresie dynamiki. W reedycji CD z 1995 roku przywrócono pełną okładkę z rozkładanym tekstem. Zremasterowany w 2008 roku oryginalny miks został wykorzystany w limitowanej edycji audiofilskiej LP z 2009 roku przez Classic Records oraz w reedycji CD Universal Music z 2012 roku. Zappa Records wznowiła album na 180-gramowym LP w 2016 roku, zremasterowanym przez Berniego Grundmana. 20 grudnia 2019 roku Zappa Records wydała The Hot Rats Sessions, 6-płytowy box set z okazji 50. rocznicy z muzyką nagraną podczas sesji do albumu, który zawierał niedostępną już wersję miksu z 1987 roku oraz wiele wcześniej niepublikowanych ujęć i miksów.
- Pierwsze wydania w wersji LP „Hot Rats”, w USA (Bizarre Records – RS 6356) i Wielkiej Brytanii (Reprise Records), ukazały się w październiku 1969 roku. Pozycja ta była dystrybuowana przez CBS Records. Nagrano 16 utworów, od sierpnia do września 1969 roku, w TTG Studio (16-ścieżkowy rejestr był unikatowy w tamtych czasach), Whitney Studios i Sunset Sound Studio w Los Angeles. Płytę wyprodukował Frank Zappa.

Pamiętam, że 55 lat wstecz (miałem wtedy prawie 17 lat, byłem od paru lat fanem rocka), na śląskim środowisku fanów cięższych nurtów rockowych i powstającego jazz-rocka, płyty Franka Zappy robiły ogromne wrażenie. „Hot Rats” wzmocnił w nas szacunek dla geniuszu Zappy. Długie, skupione utwory Zappa zbudował wokół rockowego brzmienia i włączył do niego środowisko swobodnej improwizacji, które bardzo różniło się od ówczesnych zespołów jamowych z San Francisco. Wniósł agresję rocka do złożonego, improwizowanego stylu jazzowego, prezentując własną wizję fusion. Ten w większości instrumentalny album w wykonaniu Zappy, Jeana-Luca Ponty’ego i Iana Underwooda, jest perfekcyjnie wyprodukowany. To bardzo interesujący, wciągający album i pełen melodii, które łatwo się wpadają w ucho. Utwór otwierający album, „Peaches en Regalia”, to jeden z najtrwalszych utworów Zappy, a jedyny utwór wokalny na albumie, „Willie the Pimp, jest autorstwa wieloletniego przyjaciela Zappy, Dona Van Vlieta, znanego jako Captain Beefheart. Album składa się z sześciu utworów, od zdyscyplinowanego instrumentalnego utworu otwierającego „Peaches En Regalia” po rozwlekły, dłuższy utwór „The Gumbo Variations”. Był on szczytem boomu na jazz i rock fusion pod koniec lat 60., a także jednym z pierwszych albumów określanych mianem „progresywnych”. W nagraniach wzięli udział: Frank Zappa (gitara, octave bass, instrumenty perkusyjne), Ian Underwood (fortepian, organus maximus, flet , wszystkie klarnety , wszystkie saksofony), Captain Beefheart (wokal w utworze „Willie the Pimp”), Max Bennett (gitara basowa we wszystkich utworach oprócz „Peaches en Regalia”), Shuggie Otis (gitara basowa w utworze „Peaches en Regalia”), John Guerin (perkusja w utworach „Willie the Pimp”, „Little Umbrellas” i „It Must Be a Camel”), Paul Humphrey (perkusja w utworach „Son of Mr. Green Genes” i „The Gumbo Variations”), Ron Selico (perkusja w utworze „Peaches en Regalia”), Don „Sugarcane” Harris (skrzypce w utworach „Willie the Pimp” i „The Gumbo Variations”), Jean-Luc Ponty (skrzypce w utworze „It Must Be a Camel”) i Lowell George (gitara rytmiczna).
- Pierwszy remiks nagrań „Hot Rats” (Zappa Records- CD ZAP 2) pojawił się w 1987 roku. Cyfrowo zremiksowany z oryginalnych, wielościeżkowych masterów z dodanym materiałem z oryginalnych sesji w 1987 roku przez inżyniera miksu Boba Stone’a w Utility Muffin Research Kitchen (UMRK [1]). Płyta zmasterowana w Nimbu zremiksowana w UMRK, wyprodukowana przez Today Croydon Ltd., asprzedawana przez Today Croydon Ltd.

„…Kiedy Zappa po raz pierwszy wydał „Hot Rats” na płycie CD w 1987 roku, całkowicie zremiksował album z wielościeżkowych taśm i ponownie wstawił niektóre dogrywki i warstwy instrumentalne, które, jak twierdził, musiał pominąć na oryginalnym winylu, ponieważ format ich nie obsługiwał. Ten remiks, który dodał kilka minut do i tak już długiego, 12,54-minutowego utworu „The Gumbo Variations” – nie usatysfakcjonował fanów, ponieważ radykalnie różnił się od wersji, którą wszyscy pierwotnie słyszeli i uwielbiali. W rzeczywistości nie jest to tak proste, jak „oryginalny miks świetny, remiks Zappy zły: miks Zappy z ’87 podkreśla kameralny charakter orkiestry i jest tam wiele szczegółów, których brakuje na oryginalnym albumie i na tym nowym wznowieniu Universal, które zostało wzięte z oryginalnych analogowych masterów, a następnie zremasterowane w 2008 roku przez Berniego Grundmana. Oryginalna winylowa kopia tego albumu brzmi matowo i trochę pusto (coś, co można wytłumaczyć po prostu faktem, że jest to re-tłoczenie z początku lub połowy lat 70. albumu z ’69, a mastery tłoczenia mogły ulec degradacji w tym momencie); nowiutka wersja ma moc i pół, a wszystko brzmi czysto i dynamicznie, ale brakuje jej dodatkowego orkiestrowego stylu remiksu Zappy. Jednakże oczywiste korzyści z wersji Hot Rats z 2012 roku obejmują powrót wspaniałego basu Maxa Bennetta. W utworze Hot Rats jest rytmiczny groove , który sprawia, że utwór jest niemal funkowy, i rozumiem, dlaczego Zappa w wersji z 1987 roku prawie pominął bas, ponieważ groove raczej skupia na sobie uwagę, a FZ bardziej zależałoby na podkreśleniu integralności kompozycji. Tak czy inaczej! Pierwszy utwór to jeden z najpopularniejszych i najbardziej lubianych instrumentali Zappy, „Peaches En Regalia”. Jego krótki czas trwania (3.39) pozwala FZ zmieścić w nim wiele: rogi, organy, flet i gitara niosą piękną melodię, a jest też czas na krótkie, wężowe gitarowe solo. Jest coś w tym krótkim, energicznym numerze, co sprawia, że nigdy się nim nie znudzisz […] ‘Willie The Pimp’ […] bluesowy jam session z chrapliwym, szalejącym głosem Captaina Beefhearta, który przy ponad dziewięciu minutach potrafi rozproszyć uwagę. To w zasadzie wehikuł dla rozbudowanego gitarowego solo Zappy, pod którym kryje się kilka interesujących (niektórzy powiedzieliby rozpraszających) stereofonicznych perkusyjnych i niesamowicie powtarzalnych uderzeń fortepianu. Miks z 1987 roku jest zupełnie inny: znacznie bardziej panoramiczny, stereofoniczny i o wiele bardziej wyrazisty w gitarowym solo. Reedycja z 2012 roku ma więcej treści, ale całe fragmenty gitarowego solo są pozbawione wyrazistości i są prawie niesłyszalne wśród natłoku instrumentów, przez co utwór trudno się wciągnąć. Z drugiej strony, ‘Son Of Mr Green Genes’ (powtórka tematu z ‘Uncle Meat‘) w pełni uzasadnia swoją dziewięciominutową długość. Jest pięknie zaaranżowany na instrumenty dęte unisono, co stanowi doskonały nośnik dla rozbudowanych solówek, a sekcja rytmiczna jest znakomita. Prawdopodobnie to właśnie tutaj narodził się pomysł Zappy, boga gitary i nie da się zaprzeczyć, że jego gra na gitarze w tych utworach jest fenomenalna: choć nie może się jeszcze pochwalić czystą, rzeźbiarską mocą jego późniejszych solówek, w pełni rozwinął własną technikę, i mimo że utwór ukazuje żylasty, trzymający w napięciu blues Johnny’ego ‘Guitara’ Watsona, FZ wypracował swój własny, charakterystyczny instrumentalny słownik. Na płycie Hot Rats gra Zappy na gitarze jest szybka, ale nie efekciarska, a on sam jest wyraźnie bardziej zainteresowany kwestionowaniem pomysłów (lub wyczarowywaniem ich nasion) i wydobywaniem tych fakturalnych szczegółów i drobnych niuansów, niż po prostu masturbacją swojego wah-wah. [Chociaż gra naprawdę nieźle z wah-wah]. ‘Little Umbrellas’ i ‘It Must Be A Camel’ (pierwotnie pierwsza i ostatnia piosenka na drugiej stronie winylu) to dwie z najpiękniejszych piosenek, jakie Zappa kiedykolwiek napisał, i pokazują, że facet był zdolny do komponowania muzyki o wykwintnej subtelności i pięknie. Pierwsza ma zaledwie 3,09 długości i jest absolutnym kęsem wspaniałości, uchwytując rzadkie poczucie godności i melancholii. Na początku brzmi jak klasyczny jazz, ale kiedy melodia i aranżacja ewoluują w kierunku zakończenia, słuchacz zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę należy ona do jakiejś osobliwej szczeliny między jazzem a nowoczesną kompozycją klasyczną. Ostatni utwór również emanuje pięknem: zaczyna się od bardzo fajnego basowego intra, Zappa rzuca perkusyjne bomby w stylu Varese, dodając intrygi, a jego gitarowe solo to istne ćwiczenie w powściągliwości. Coś na bezludną wyspę! Pomiędzy nimi znajduje się całe 12,54 utworu ‘The Gumbo Variations’, świetny, zgrzytliwy, brudny groove ze striptizowym saksofonem i długim solowym skrzypcem Dona ‘Sugarcane’a’ Harrisa, w którym niemal widać unoszącą się ze strun woskową parę. […] ‘Hot Rats’ to niemal idealnie uformowany, absolutnie niepowtarzalny, absolutnie klasyczny wpis do kanonu Zappy, którego urok nigdy nie gaśnie…” [według recenzji Gary;ego Steela zapisanej w portalu www.witchdoctor.co.nz]
- Wersje płytowe z roku 1995 i japońskie z roku 1996 albumu „Hot Rats” były nadal oparte o cyfrowy remiks Boba Stone’a z 1986 roku, wykonany w studio UMKR.

Płyta CD z 1995 roku, nieco różni się od oryginalnego winylu – na przykład „The Gumbo Variations” jest o ponad trzy minuty dłuższa, trwa prawie 17 minut. Nowa edycja płyty CD z 2012 roku powróciła do oryginalnych, winylowych masterów. Słuchacze chwalą jakość dźwięku albumu, opisując go jako jazzowo-rockowy, przy czym są głosy, że ta wersja ma czystszy bas i perkusję.
- Japońskie edycje kolekcjonerskie wydane w 2001 (Rykodisc- VACK 1209) i 2008 roku (Rykodisc- VACK 1321) nadal korzystały z remiksu Boba Stone’a z 1986 roku (master zatwierdzony przez Franka Zappę w 1993 roku) (kolejno na fotografiach niżej)



Wznowienia drugiej solowej płyty w dyskografii Franka Zappy, oba są replikami albumu analogowego z okładką o rozmiarze CD, z Obi-strip’em, wydrukowaną kopertą wewnętrzną i wkładem notatek głównie w języku japońskim.
Po kilku aluzjach do utworu Uncle Meat, Frank Zappa zaczął na poważnie zajmować się komponowaniem jazzu i rocka, a „Peaches En Regalia” pozostaje mocnym kandydatem na najbardziej chwytliwy utwór w dorobku FZ. Wspierany przez imponujących artystów, takich jak Sugarcane Harris i Jean-Luc Ponty, daje pierwsze pełnowymiarowe pokazy swoich gitarowych umiejętności. Na szczególną uwagę zasługuje: utwór „The Gumbo Variations” pierwotnie musiał zostać zmontowany, aby mógł zmieśccć się na płycie winylowej; do tej i poprzednich edycji CD został przywrócony do pełnej, 17-minutowej wersji.
Wymienione japońskie wydania CD oferują bardzo dobre brzmienie, choć do pewnego stopnia brzmienie, podobnie jak wszystkie nagrania Boba Stone’a z wczesnego katalogu Zappy dla Ryko, jest matowe, zimne i mocno skompresowane w porównaniu z oryginalnym masterem. Na szczęście, album Hot Rats został ponownie zremasterowany w 2012 roku i wydany ponownie. Tym razem materiałem źródłowym był ten piękny, oryginalny master z 1969 roku. Niestety, to nie wszystko: brzmienie jest wspaniałe, tak jak na winylu, a do tego otrzymujemy oryginalny miks i edycję Willie The Pimp, ale wracamy do oryginalnej, skróconej edycji The Gumbo Variations.
Idealnym rozwiązaniem jest posiadanie obu wydań CD tego przełomowego, przełomowego albumu. Tak czy inaczej, Hot Rats to prawdziwie istotny element historii rocka i jazzu, a żadna kolekcja, która pretenduje do miana kompletnej, nie powinna się bez niego obejść Płyty są mocno skompresowane, ale zachowują naturalne brzmienie, które nie wywołuje uczucia zmęczenia. Wyeksponowana gitara basowa jest może nieco „za mocna”, ale brzmienie wyraźnie zdefiniowane rekompensuje pewne „niewygody”. Fakt, że można wyraźnie usłyszeć cały zestaw perkusyjny, jest dość zaskakujący – znacznie więcej naskórkowości i drewna niż na oryginalnym albumie (dzięki czemu łatwiej docenić precyzję Johna Guerina w „It Must Be A Camel’ i funkowy ogień Paula Humphreya w „The Gumbo Variations”). Ta „tłustość” w sekcji rytmicznej sprawia, że można poczuć się współuczestnikiem spektaklu muzycznego.
- Remaster CD „Hot Rats” z 2012 został oparty na oryginalnym analogowym masterze Berniego Grundmana [2] z 2008 roku. Na wyłącznej licencji Universal Music Enterprises, oddziału UMG Recordings, Inc.


Można uznać za szczęśliwe zrządzenie losu, że album „Hot Rats” (i większość wcześniejszej twórczości Zappy) został ponownie zremasterowany i wydany ponownie, bo fani mają wybór. Idealnym rozwiązaniem jest posiadanie obu wydań z remasterem Stone’a i Grundmana. W przypadku wydania z 2012 roku materiałem źródłowym był piękny, oryginalny master z 1969 roku. Ten uważany za przełomowy album w karierze Zappy i za klasykę gatunku jazz-rock, zremasterowany przez Grundmana, nie tylko ma najlepsze- zaokrąglone najwyższe tony (przede wszystkim sekcja dęta), ale też Zappa i muzycy biorący udział w sesjach nagraniowych są przedstawiani z najbardziej naturalną tonalnością, przy czym instrumenty perkusyjne są niżej strojone, co pozwala je odbierać jako barwowo znacznie cieplejsze. Poza tym bębny są lepiej brzmiące w tej wersji- bardziej precyzyjne i bardziej dynamiczne Gdy słuchacz odda się wnikaniu w nagrania to może doświadczyć namacalnej obecności Shuggie Otisa, Sugarcane’a Harrisa i wszystkich muzycznych potęg, którymi otoczył się Zappa latem 1969 roku. W wersji oryginalnej dźwięk jest dobrze wyważony i szczegółowo definiowany, ale wysokie krańce, zwłaszcza talerze, szybko męczą. W wersji opracowanej przez Grundmana wysokie częstotliwości są lepiej zbalansowane, ale nie stłumione. W tej wersji słuchacz zauważy znacznie szerszą i głębszą scenę muzyczną niż w wersji Stone’a.
- Album winylowy, który pierwotnie ukazał się w 1969 roku, był 83 razy wznawiany w różnych miejscach świata. Wszystkie kompozycje kontrolowane na całym świecie przez Zappa Family Trust, Munchkin Music, w 2008 roku zostały ponownie zremasterowane przez Bernie Grundman Mastering. Album „Hot Rats” z tym remasterem został wydany w rozkładane okładce w 2016 roku, na 180 gramowym winylu, przez Zappa Records (nr kat.- ZR 3841 1, na fotografiach z dołączoną płytą CD opartą również o remaster Grundmana)


Ta konkretna edycja została wydana w Europie w wydawnictwie Zappa Records we współpracy z Barking Pumpkin Records 28. sierpnia 2016 roku. W tej wersji wykorzystano oryginalne taśmy analogowe, więc dziwne edycje czy remiksy zniknęły. Mamy więc do czynienia z oryginalnym, winylowym masterem, który został oczyszczony i podobnie jak wszystkie inne remastery z 2012 roku, brzmi lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Doskonała jakość dźwięku, biorąc pod uwagę stan taśm (Warner Bros. nie dbał o nie tak dobrze, jak powinien. Niektóre analogowe taśmy Zappy były podobno w dość kiepskim stanie, gdy Frank zabrał się za ich remaster w latach 80. i 90.) i nie są tak czyste, jak późniejsze nagrania Zappy, ale wciąż brzmią świetnie.
Jak w przypadku większości starszych albumów progresywnych, oryginalne tłoczenia w dobrym stanie są trudne do zdobycia. Ten zremasterowany album, oparty na oryginalnych, 16-ścieżkowych masteringach i zmiksowany przez Berniego Grundmana z wykorzystaniem w pełni analogowej ścieżki sygnału, dał w rezultacie tłoczenie o bogatszej muzycznej definicji, dzięki znacznemu udoskonaleniu sprzętu masteringowego od czasu premiery albumu.

Dennis Russo z
napisał w recenzji: „Długo oczekiwana płyta winylowa Hot Rats Franka Zappy, warta jest swojej ceny, dla kogoś takiego jak ja, kto od lat jest fanem muzyki Franka Zappy i jednocześnie sfrustrowanym kolekcjonerem płyt, który od lat poszukuje niedrogiego egzemplarza tej płyty w dobrym stanie (tak naprawdę dowolnej jego płyty). Możecie sobie wyobrazić moją ekscytację, gdy uświadomiłem sobie, że koniec moich poszukiwań jest bliski, teraz, gdy ‘Hot Rats’ zostało ponownie wydane, tym razem na 180-gramowym winylu. Trzymając płytę w rękach, poczułem się, jakbym cofnął się w czasie do odległych czasów, wyobrażając sobie, jak by to było kupić tę płytę, gdy ukazała się po raz pierwszy i z niecierpliwością oczekiwałem momentu, kiedy po raz pierwszy jej posłucham. Natychmiast spodobała mi się jakość rozkładanej okładki tego pojedynczego wydania LP, a także sposób przedstawienia grafiki zarówno na wewnętrznej, jak i zewnętrznej stronie okładki. Wyciągając płytę z okładki, ponownie z zadowoleniem zobaczyłem ją w antystatycznej kopercie – co jest ważne i co podkreślałem w wielu, jeśli nie we wszystkich, moich recenzjach płyt. […] Gdy zaczęła się pierwsza piosenka, od razu uderzyło mnie, jak ciche było tło, niemal czarne i jak niewiele było szumu otoczenia. Jedną z wielu rzeczy, które moje głośniki DeVore 3XL robią świetnie, jest generowanie szerokiej sceny dźwiękowej, a ten album ma bardzo szeroką scenę dźwiękową. Choć niezbyt głęboka, sięgała daleko poza granice moich głośników i wypełniała wszystko pomiędzy. To wznowienie pozwoliło mi naprawdę doświadczyć tych utworów takimi, jakimi są. W utworach dzieje się tak wiele, wszystkie są instrumentalne, poza ‘Willie The Pimp’, w którym śpiewa Captain Beefheart. Ten utwór ze wszystkich podobał mi się najmniej, ponieważ chociaż instrumenty w tym utworze (i we wszystkich innych) są bardzo wyraźne, wokal Beefhearta był tu mętny, nie wiem, może ten efekt było celowy, jednak słuchanie go było drażniące. Ogólnie rzecz biorąc, wysokie tony były dla mnie obszerne, ale nie ziarniste […] zakres dynamiki albumu był dobrze wyważony. Kolejny dowód mistrzostwa Zappy w swoim fachu. Instrumenty zostały nagrane bardzo dobrze. Perkusja i bas w utworze ‘Peaches En Regalia’ brzmiały naturalnie i łatwo było je śledzić pośród całej reszty muzyki, a gitara w ‘Willie The Pimp’ była przyjemna i klarowna, z elektryzującą nutą, która bardzo mi się podobała. I jeszcze jedna uwaga: saksofon w ‘The Gumbo Variations’ ma przyjemną, naturalną barwę. Jak wspomniałem wcześniej, scena dźwiękowa jest bardzo szeroka, a instrumenty ładnie rozmieszczone w przestrzeni, nawet jeśli ta przestrzeń była w większości dwuwymiarowa. Ten album jest wyjątkowy, a każda piosenka bardzo różni się od pozostałych. Nawet Zappa nazwał go „filmem dla twoich uszu” na okładce albumu. I rzeczywiście nim jest. […] Na tym albumie jest sporo gościnnych muzyków, dzięki którym brzmi on tak dobrze. Oprócz Captaina Beefhearta usłyszycie też Shuggy’ego Otisa, Jeana-Luca Ponty’ego i Sugar Cane’a Harrisa – i to naprawdę! Fajne jest też to, że ma się mnóstwo okazji, by usłyszeć, jak dobrym gitarzystą jest Zappa. […] Gra Iana Underwooda na saksofonie jest po prostu szalona; gra ten rodzaj jazzu i rocka/fusion, który czasami może być zagadkowy w swoich kompozycjach, ale zawsze nie pozostawia wątpliwości co do jego umiejętności. Jednym stałym motywem, który znajduję w każdej piosence, jest to, że zawsze dzieje się coś innego – coś innego do słuchania. Piosenka może podążać w jednym kierunku kompozycyjnym, a gitara, saksofon czy linia basu mogą iść w innym, ale jednocześnie nigdy nie odbiegać od spójności całej kompozycji, jak w ‘Son Of Mr. Green Genes’. A właściwie dwie stałe: wszystkie utwory na tej płycie to świetne jam session! A to wszystko nawiązuje do Franka Zappy jako producenta, kompozytora i reżysera. To jego wizja od początku do końca. Gdyby w którykolwiek z tych trzech etapów zaangażowani byli inni, nie byłoby tej spójności. To jeden z tych albumów, które trzeba uznać za ‘must have’. Oryginał prawdopodobnie zawsze będzie wart więcej […] To świetny album, którego wielu nigdy wcześniej nie słyszało lub nie słyszało od wielu, wielu lat. Zasługuje na to, by go posłuchać i by znalazł się w Waszej kolekcji.”
- W 2018 roku amerykańskie oddziały firm Zappa Records i Universal Music Group International (nr kat.-– ZR 3841 1) wydały limitowaną wersję winylowej płyty „Hot Rats” o różowo-fioletowym „ochlapanym” krążku LP. Postanowiono ograniczyć sprzedaż tej edycji do 750. egzemplarzy. Nagrania wykorzystują oryginalny analogowy master z edycją FZ, zremasterowany przez Berniego Grundmana w 2008 roku.

Kolorowa, winylowa wersja została wydana wyłącznie nakładem Newbury Comics. Album „Hot Rats” ugruntował pozycję Franka Zappy jako muzycznej siły, z którą trzeba się liczyć. Album, nagrany na prototypowym 16-ścieżkowym magnetofonie, brzmi na tym 180-gramowym, audiofilskim wydaniu równie świeżo i brzmieniowo, jak w momencie premiery w 1969 roku. Łącząc rock i jazz z muzyką czołowych muzyków studyjnych, otworzył drzwi do „muzyki fusion”, jednocześnie umieszczając FZ na mapie najwybitniejszych gitarzystów. Gościnnie pojawia się Captain Beefheart. To prawdziwy „miód dla Twoich uszu”.
[1] UMRK (Utility Muffin Research Kitchen)- to studio nagraniowe Franka Zappy w jego domu w Los Angeles w Kalifornii. Dom i studio nagraniowe zostały sprzedane Lady Gadze w 2016 roku, a następnie zakupione przez Elizabeth Jagger w 2021 roku.

Frank Zappa zbudował studio w swoim domu w Laurel Canyon, kończąc je 1 września 1979 roku. Studio zostało zaprojektowane na zamówienie przez Rudiego Breuera z udziałem Zappy i jego zespołu technicznego. Szacunkowe koszty budowy wahały się od 1,5 do 3,5 miliona dolarów. Niedługo po ukończeniu studia, Ken Scott był inżynierem dźwięku, odpowiedzialnym za produkcję czteropiosenkowej debiutanckiej EP-ki zespołu Missing Persons w UMRK. W 1982 roku dwa utwory z EP-ki zostały ponownie wydane na debiutanckim albumie studyjnym zespołu Spring Session M. W lipcu 1980 roku Zappa zaczął nagrywać w UMRK kilka piosenek, które ostatecznie ukazały się na albumie You Are What You Is. Zappa regularnie korzystał ze studia aż do swojej śmierci w 1993 roku.
W 2016 roku Lady Gaga kupiła posiadłość Zappy, w której mieści się Utility Muffin Research Kitchen. Jest to jedno ze studiów, w których nagrywała swój szósty album Chromatica. W 2021 roku dom został sprzedany Elizabeth Jagger.
UMRK Mobile- było zdalnie sterowanym autobusem nagraniowym zakupionym od Mike’a Love’a od Beach Boys. Autobus studyjny wymagał gruntownego remontu i modernizacji po latach bezczynności w domu Love’a. Mobilne studio zostało wykorzystane w pierwszym programie „Simulcast” telewizji kablowej/FM dla halloweenowego show Zappy z 31 października 1981 roku. Program był transmitowany na żywo w MTV z Palladium w Nowym Jorku, a część audio nadawana była przez nową sieć FM „Starfleet Radio. Transmisję z autobusu UMRK zrealizował wieloletni inżynier dźwięku Zappy, Mark G. Pinske.
Pierwsza znana wzmianka o „Utility Muffin Research Kitchen” pojawiła się w utworze „Muffin Man” z 1975 r. z albumu Bongo Fury.
W zakończeniu opowiadania Zappy Joe’s Garage główny bohater, Joe, poddaje się konformizmowi i dostaje pracę przy linii montażowej w Utility Muffin Research Kitchen; narracja opisująca jego pracę w tej restauracji jest niemal identyczna z narracją otwierającą opowiadanie Muffin Man.

Długoletnim współpracownikim Franka Zappy w domowym studiu nagraniowym, UMRK, był inżynier dźwięku, technik studyjny, producent z Zachodniego Wybrzeża USA, Bob Stone.
[2] Bernie Grundman– inżynier masteringu. Jedna z żyjących legend branży masteringu i montażu płyt, Bernie Grundman, po krótkim epizodzie w studiu nagraniowym w Phoenix podczas studiów, wkroczył do branży w połowie lat 60. w Contemporary Records w Hollywood. Po zaledwie dwóch latach objął stanowisko szefa działu masteringu w A&M w 1968 roku, gdzie zaczął budować swoją reputację jako jeden z najlepszych w branży. Grundman pozostał w A&M przez piętnaście lat, po czym rozpoczął własną działalność.

Grundman używał swoich inicjałów „BG”do oznaczania swoich utworów. Najbardziej znany jest ze swojej pracy masteringowej i studia Bernie Grundman Mastering, które otworzył w 1984 roku w Hollywood. W studiu, w którym pracują inżynierowie dźwięku Chris Bellman, Patricia Sullivan, Joe Bozzi i Mike Bozzi, zmasterowano 37 projektów, które w 2005 roku otrzymały nominacje do nagrody Grammy. W 1997 roku otworzył studio w Tokio. Grundman i jego studio zdobyli liczne nagrody TEC, w tym nagrodę za najlepszy sprzęt masteringowy i kilka nagród produkcyjnych.
Wśród zespołów i artystów, których nagrania Bernie masterował, znajdują się m.in. Frank Zappa, Steely Dan, The Doors, Herb Alpert, Michael Jackson, The Carpenters, Fleetwood Mac i wielu, wielu innych.
Berni Grundman przyznaje się do audiofilzmu: „Jako dziecko byłem prawdziwym audiofilem. W soboty przesiadywałem w sklepie z hi-fi. Byłem wielkim słuchaczem wszystkich tych różnych rodzajów nagrań, które powstawały. Wykształca się w tobie też pewien rodzaj rozróżnienia”I dalej ujawnia: „Jakość dźwięku podnosi jakość muzyki. Wszystko służy muzyce – możesz pójść w złym kierunku, myśląc tylko o jakości, o wiernej reprodukcji instrumentu… saksofonu, trąbki czy czegokolwiek innego, co próbujesz odtworzyć. Chodzi o to, żeby brzmiało to jak najbardziej naturalnie i realistycznie […] Zdecydowanie jestem pod wrażeniem, kiedy słyszę coś, co jest naprawdę dobrze nagrane, ale jeśli nie ma w tym zbyt wiele dobrej treści muzycznej, to po pewnym czasie się tym nudzę.”Jaki sprzęt audio jest używany przez Berniego Grundmana? Ot on: „Obecnie posiadam system odtwarzania na lampach próżniowych z lampowym przedwzmacniaczem Marantza i wzmacniaczami lampowymi McIntosha (30 watów na kanał) zasilanymi parą dużych głośników Tannoy Westminster. Podobnie jak w przypadku nagrywania, lubię utrzymywać ścieżkę sygnału jak najprostszą i zawsze uważałem, że wzmacniacze o niższej mocy (w połączeniu z wydajnymi głośnikami) brzmią dla mnie lepiej niż te o wyższej mocy.”
Grundman opisuje mastering jako „zasadniczo postprodukcję w branży nagraniowej – ostatni etap twórczy przed przekazaniem do producenta w celu masowej produkcji”. Aby wykonać swoją pracę, czołowy współczesny inżynier masteringu wykorzystuje specjalistyczną konsolę z analogowymi i cyfrowymi procesorami sygnałowymi oraz komputerową stację roboczą do edycji i sekwencjonowania. Technologia Grundmana wyznacza dziś standardy cyfrowego streamingu i płyt CD, ale Bernie Grundman wciąż jest ekspertem w zakresie nacinania płyt winylowych.
</div/>
