CD Mini LP- płyty podrabiane. Pewna historia fałszerstwa.

 

Swego czasu kupiłem poprzez platformę handlową ebay.com japońską edycję CD Johna Lennona „Imagine”. Miała być dokładną repliką longplaya z 1971 roku, wydaną przez Apple Records (jak na fotografii niżej).

Gdy rozpakowałem paczkę przysłaną przez Amerykanina o imieniu Dmitrij okazało się, że mnie oszukał. Oszustwo polegało na tym, że płyta nie była oryginalnym japońskim produktem o numerze katalogowym TOCP-70392 (choć taki widniał na okładce i nadruku CD).  Zaintrygował mnie fakt, że płyta jaką kupiłem wyglądała inaczej niż winylowy wzór z roku 1971. Powątpiewałem, że płyty o tym samym nr katalogowym mogą się czymkolwiek różnić. Nie było innej możliwości- płyta przysłana przez Dmitrija była wyprodukowana poza Japonią, przez innego „producenta” niż EMI. Przygotowywałem reklamację z uzasadnieniem. Jednak jakich argumentów użyć? Te można było znaleźć w zasobach sieci Internet, niestety czasu też potrzeba sporo by je wyszukać. Zrodził się pomysł, by na przykładzie felernego zakupu przedstawić najczęściej spotykane i powtarzalne znaki, dzięki którym można rozpoznać podrabiane płyty, a zwłaszcza te w formie repliki albumu longplay. Może najpierw wyjaśnię co to za edycje…
Mini LP to repliki longplay’ów pomniejszone do wymiaru 12,5cm/12,5cm, które mieszczą krążki CD. Odwzorowanie okładek oryginalnych winylowych edycji jest najczęściej bardzo dokładne, nawet z odwzorowaniem faktury kartonu. Takim przykładem może być replika płyty grupy Jethro Tull wydanej przez Chrysalis Records w 1969 roku. Okładka albumu wykonana w drzeworycie, zaprojektowanym przez rzeźbiarza Jamesa Grashowa, na wzór książki-rozkładanki (pop-up books), tak aby wycięty personel zespołu wstał, przywołując tytuł albumu- „Stand Up”. Poniżej przedstawiam tę replikę (TOCP-65880).

Ta płyta, sądzę, doskonale obrazuje czym różni się płyta CD wydana w formie mini LP od tej powszechniejszej w opakowaniu jewel case (w plastikowym opakowaniu) lub jeszcze innych edycji, jak na zdjęciu poniżej-

Skoro nie ma już wątpliwości co jest, lub nie jest, mini longplayem to mogę wrócić do opisania w jaki sposób rozpoznać podrobioną płytę CD:

Właściwie najlepszym sposobem by rozpoznać fałszywy egzemplarz jest bezpośrednie ułożenie obu- oryginalnego i fałszywego obok siebie i porównać je … Dlaczego? Bo od razu widać podbarwienia okładki, niedokładnie złożone karty japońskojęzycznych informacji, czy niedokładnie sklejone części okładki.  Oczywiście rozumiem, że nie każdy może sobie pozwolić na podobny luksus jeszcze przed zakupem. Najbezpieczniejszym sposobem uniknięcia kupowania fałszywych edycji jest, świadomość czego należy szukać. Niektórzy doświadczeni kupujący unikają sprzedawców niesprawdzonych (w przypadku mojego nieszczęśliwego zakupu Dmitrij miał przy kilku tysiącach sprzedanych płyt 98% pozytywnych opinii), a nawet ograniczają do jednego kontrahenta. Jeszcze inni nie podejmują ryzyka zakupów u sprzedawców rosyjskich, krajów byłego ZSRR lub chińskich. Ja kupiłem fałszywkę od Amerykanina, ale i tak uważam, że zakupy w Japonii, Ameryce Północnej (USA i Kanada), Australii, Unii Europejskiej czy w Korei (bywają też znakomite koreańskie repliki LP) za bezpieczniejsze niż z innych krajów. Jednak jeśli ktoś jest skłonny kupić od kogoś innego niż od zaufanego sprzedawcy, to musie się orientować, że:

  1. Kolorystyka (tzw. balans bieli) druku okładki zazwyczaj odbiega od oryginalnej, tej wzorcowej jaką była wcześniejsza edycja winylowa.
  2. Często fałszywki mają inne co do formy obi (帯 pas, pasek, szarfa. To wąski pasek papieru zakładany na obwalutę lub okładkę książki, płyty CD, LP, DVD itp.), które zawierają japońskie informacje.
  3. Oryginalna japońska wkładka informacyjna najczęściej wykonana jest z delikatnego (cienkiego) matowego papieru. W fałszywkach ta wkładka to grubsza, najczęściej- kredowa złożona kartka (zresztą często niezbyt dokładnie) i czasami zadrukowana bliżej jej krawędzi.

Najwięcej różnic wykazują krążki CD:

  1. Napisy na wewnętrznym pierścieniu płyty są mniejsze niż w oryginale lub ich nie ma. Na zdjęciu niżej (skopiowanego ze strony- http://www.minilps.net/) widać z prawej jak daleko do środka sięga lakier etykiety podróbki w stosunku do oryginału. Bywa też i tak, że nadruki są kompletnie inne (foto poniżej przykładem).
  2. Na każdej płycie są nadrukowane zazwyczaj dwa kody IFPI* (lub SID- Source Identification Code), a mianowicie- kod maszyny tłoczącej Mould Code, tłoczony bardzo mała czcionką blisko otworu płyty oraz kod maszyny wykonującej matrycę – LBR Code (Mastering Code) – dalej od otworu płyty. Żaden z tych kodów nie jest napylany, bo powstają w fazie nacinania (wypalania laserem matrycy) oraz w fazie mechanicznego tłoczenia.

*) Kody IFPI przyznawane są przez PHILIPS’a maszynom replikacyjnym i maszynom wykonującym matrycę. Jeśli więc z jednej tłoczni wychodzą różne tytuły i płyty zostały wytłoczone przez tę samą maszynę, oraz matryce zostały także wykonane przez tę samą maszynę to kody IFPI muszą być identyczne. Kodów IFPI nie można zmienić. Gdzie znajdziemy kody SID? Znajdują się po metalizowanej stronie płyty CD (srebrnej, na której zapisane są ścieżki dźwiękowe), na przezroczystym pierścieniu służącym do chwytania płyty przez napęd.

Uzbrojony w powyższą wiedzę przystąpiłem do analizowania tego co otrzymałem w paczce z Ameryki od Dmitrija:

  1. Kolorystyka okładki- widoczne podbarwienia w kierunku czerwieni.
  2. Obi możliwe do nakładania wyłącznie bocznego (foto pierwsze z poniższych- „fałszywka”). W oryginale japońskim TOCP-70392 jest w formie wsuwanej szarfy, którą można przesuwać po wzdłuż okładki (foto drugie, określone jako oryginał).
  3. Na powyższym zdjęciu widoczna jest fotografia przedstawiająca Johna Lennona trzymającego wieprza za uszy… Wyraźnie widać, że zdjęcie jest różne od tego umieszczonego niżej, bo o innej kolorystyce i innej wielkości (fałszywka jest trzy razy mniejsza). Mało tego, w oryginale to widokówka z odpowiednimi nadrukami na rewersie, czego nie ma w wersji rosyjskiej (jeno czysta biała karteczka). Złożona karta informacyjna w języku japońskim jak z opisu ogólnego- grubsza i z papieru kredowego, w przypadku produktu rosyjskiego.
  4. Dysk CD w nieoryginalnej okładce jest z nadrukowanym jabłkiem charakterystycznym dla wytwórni Apple Records (jak przy plytach The Beatles), zresztą mało czytelnymi czarnymi informacjami o zawartości płyty.
  5. Oryginał dokładnie przenosi nas w czas gdy powstały pierwsze winylowe longplaye. Fotografia niżej to zrzut ekranowy sklepu internetowego shivamusic.es, w którym ta podrobiona płyta kosztuje €14.90 (ja jednak odradzam skorzystanie z okazji tańszego zakupu). Zrzut ekranowy szanowanego sklepu- cdjapan.co.jp udowadnia, że tylko niewielka różnica w dolarach jest pomiędzy wersjami. Niestety, zasoby magazynowe w cdjapan.co.jp się wyczerpały, natomiast Rosjanie limitu nie mają.
  6. Ten punkt dotyczy kodów IFPI. Na fałszywce nie ma tych kodów, ale żeby czymś uwiarygodnić produkt to umieszczono… Nr. katalogowy TOCP-70392 (!). W oryginale jest wszystko na swoim miejscu- oba znaki kodowe i kod paskowy.

Innym reprezentatywnym przykładem niech będzie album „Synchronicity” The Police, na którym poza wcześniej wymienionymi znamionami: brakiem kodów IFPI i sfałszowanej kolorystyki, widnieją różne nr katalogowe płyty na krążku i okładce oraz posiada element reklamujący przebój z tej płyty.

Tym elementem jest krążek w kolorze metalicznym z nadrukiem „FEATURES THE HIT SINGLE ‘EVERY BREATH YOU TAKE’” w wersji oryginalnej nalepiony na folię zabezpieczającą płytę CD. W przypadku płyty udającej japoński egzemplarz mini-LP ten krążek jest wydrukowany tak jakby był elementem projektu graficznego okładki.

Na odwrocie okładki widnieje numer katalogowy- AMLX 63735, który pochodzi z okładki wydania winylowego z 1983 roku. Nr katalogowy jaki powinien widnieć w tym miejscu to UICY-93193.  Fotografia niżej przedstawia oryginał:

Okładka zewnętrzna jest otwarta w oryginale od góry, a nie jak w przypadku fałszywki z boku. Wewnętrzna okładka w oryginale „wpuszcza” krążek CD z boku, a w fałszywce tradycyjnie od góry, poza tym ma naroża zaokrąglone. Brzmienie płyty również różni się od oryginału znacząco- jest ciemniejsze, mniej barwne, ucierpiało też przedstawienie muzyki w przestrzeni, zwłaszcza na głębokości.

Mam nadzieję, że to co do tej pory napisałem i udokumentowałem fotograficznie przekona niezdecydowanych do poszukiwania oryginałów. Przecież już sama „gonitwa za zajączkiem” jest fascynująca, a „złapanie go” może przynieść jeno radość wielką, nawet wówczas gdy po czasie okaże się, że muzyka ta już przebrzmiała lub nie trafia w nowy nasz gust muzyczny. Zresztą, zauważam pewną tendencję- ostatnie miesiące wskazują, że płyty CD cieszą się nadal wielką popularnością, a te wyjątkowe pozycje kolekcjonerskie osiągają ceny wielokrotnie wyższe niż gdy były dostępne w sklepach. Dlaczego? Bo, o czym zapomniałem, pisałem wyżej o limitowanych seriach, które ukażą się jeszcze nie raz zapewne, ale już w innej postaci (o tym innym razem obiecuję napisać).

Już poza głównym nurtem, napiszę o czymś co mnie onegdaj poirytowało i co miało związek z obi w języku japońskim. Otóż poirytowało mnie „puste gadanie” polskiego zasłużonego dla naszego kraju sklepu-empik.com:

Na fotografiach przedstawiłem przykładowe płyty, które można kupić po cenach bardzo przyciągających melomanów. Empik reklamuje je tak: „Legendarne jazzowe płyty w oryginalnych japońskich opakowaniach”… Czy rzeczywiście legendarne? Nie chcę tu być traktowany niczym ekspert muzyki jazzowej lub wyrocznię, więc powołam się na opinie z portalu allmusic.com (znanego Wam, a zresztą nawet wikipedia.org korzysta z ich opinii). Najczęściej te „legendarne” płyty są trzygwiazdkowe (na pięć możliwych), co świadczy o tym, że są co najwyżej dobre. Druga część opisu (dla każdej płyty tej edycji taki sam) sugeruje, że to japońska edycja. Ukryto tu fakt, że płyty są edycjami europejskimi produkowanymi na rynek japoński. W sklepach japońskich są równie tanie co w Polsce, w każdym razie znacznie tańsze niż edycje kraju kwitnącej wiśni czy USA. Powyżej opisałem tylko pewne przekłamania, które nijak się mają do ich wartości, bo płyty są naprawdę dobrze zremasterowane i artystycznie na wysokim poziomie, więc opinia byłaby krzywdząca gdybym pozostawił tylko pretensje do osób odpowiedzialnych za marketing.

Dodaj komentarz