Porównanie dwóch wzmacniaczy Leben CS 300XS:
oryginalnego i modyfikowanego.

 

Dwa poprzednie testy sugerowały, że modyfikowany sprzęt audio przynosi korzyści. Czy zawsze? Poniższy tekst napisałem ku przestrodze:

Audiofil rozumie modyfikacje w ramach systemu audio różnie: jako wymianę kabli, inny jako wymianę: gniazd i zacisków, wymianę stóp w urządzeniach lub szerzej- elementów aktywnych w ścieżce sygnału. Wprowadzenie w układ lamp czy bezpieczników innej firmy niż te zastane przy zakupie urządzenia zmienia dźwięk tak mocno, że często nie rozpoznajemy produktu jaki do tej pory brał udział w tworzeniu obrazu dźwiękowego. Takie działanie nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa popełnienia błędu, którego będziemy żałować bo proces jest odwracalny, a poza tym łatwy do konfrontowania „nowego ze starym” co ułatwia decydowanie. Coraz popularniejsze są takie modyfikacje, które ingerują w układ elektroniczny a nawet w ich topologię.

Nie potrafiłem się pogodzić z entuzjazmem audiofili posuwających się do głębokiej ingerencji w urządzenie, które przez rzeszę użytkowników było chwalone za dźwięk. Z podejrzeniami niemałymi podjąłem się porównać efekty takich działań.  Próbie poddałem wzmacniacz zintegrowany Leben CS 300XS, któremu wbudowano na pewien czas drabinkę rezystorową firmy DACT (model- CT2 100k-2) zamiast oryginalnego popularnego niebieskiego ALPS’a (model typu OEM, który jest niedostępny w wolnej sprzedaży). Do uczestnictwa w eksperymencie namówiłem konstruktora firmy DC-Components, która profesjonalnie zajmuje się modyfikacjami zaawansowanego sprzętu audio klasy Hi-End (vide test: „modyfikacje sprzętu audio (1)”). Właściciel wzmacniacza mógł poznać potencjał jaki drzemie w japońskim produkcie z nadzieją, że żadna krzywda się urządzeniu nie może stać, bo przecież demontował i montował fachowiec wysokiej klasy.

Wzmacniacz posiadał pewne elementy zmienione- lampy EL84 Sovtek na radziecki komplet 6П14П oraz 5751 Sovtek na 5751 JAN GE, a oprócz tego jedynie bezpiecznik produkcji japońskiej marki Fuji na X-Fuse firmy Verictum. Ważną informacją, dla interpretacji wniosków z obu prób odsłuchowych,  jest to, że Leben CS 300Xs generuje jedynie moc 15 Wat na kanał. To niewiele, ale wystarczająco by wysterować poprawnie zespoły głośnikowe z wyrównaną charakterystyką impedancji nawet o skuteczności 85db/2.83V1m (np. zestaw NHT 1,5, które przez rok były łączone z sukcesem z Lebenem CS 300XS). Można wobec tego sądzić, że Leben dysponuje sporą wydajnością prądową, z nadmiarem wystarczającą do zasilania głośników Chario Delphinus (o skuteczności 90dB/1W/1m) , które w trakcie tego testu wybrzmiewały w pomieszczeniu odsłuchowym. Wzmacniacz tak z oryginalnym potencjometrem jak z drabinką rezystorową był rozgrzewany kilkanaście godzin od momentu wymiany regulatora głośności, przy czym oba te elementy były wcześniej długi czas używane.

Do tego testu nie trzeba było wybierać konkretnych tytułów płytowych bo wzmacniacz tak inaczej się zachowywał przed i po wymianie regulatora głośności, że każda płyta wprowadzona do napędu odtwarzacza wyraźnie pokazywała to samo:

  • Stan oryginalny, z zamontowanym niebieskim ALPS’em:
    Leben daje złudzenie, że dźwięk powstaje blisko, ale tylko z rzadka wysuwa się przed głośniki. W obrazie muzycznym „budowane” instrumenty mają duży wolumen (naturalnych rozmiarów), o namacalnej głębi i selektywności wystarczającej do rozmieszczenia ich na dużej szerokości, znacznie większej niż wynosi baza głośników (odległość pomiędzy centrami głośników  lewego i prawego zestawu). Leben CS-300XS zadziwia dynamicznym dźwiękiem, nie ma problemu (pod warunkiem, że głośniki są „przyjazne”) z prezentowaniem kontrolowanego basu, nie tłumi najwyższych częstotliwości. Środkowa część z zakresu słyszalnego jest bardzo rozbudowana harmonicznie bez twardości. Dźwięk jest rozdzielczy, ciepły i naturalny.
  • Z zamontowaną drabinką rezystorową DACT CT-2:
    wzmacniacz nie był w stanie wysterować prawidłowo głośników. Przekręcając pokrętło DACT’a do pozycji zbliżonej do zegarowej godziny 15.00 (kąt 270 stopni) nie osiągałem poziomu głośności jaką się otrzymuje przy pomocy ALPS’a na „godzinie 23.00” (kąt 160/180 stopni). ALPS miał od tego poziomu pewien niewielki zapas, natomiast Leben z zamontowanym DACT’em po przekroczeniu pozycji „godz. 15.00” przechodził w stan przesterowania. Wyraźna była utrata dynamiki. Dźwięk stracił swoją podbudowę, wypełnienie. Obrazy dźwiękowe instrumentów były mocno „odchudzone”. Nie zauważałem innej korzyści po tej modyfikacji niż niewielkie rozbudowanie sceny dźwiękowej, może wynikające z faktu zubożenia tonów o pewien zakres alikwotów. Wymiana potencjometru ALPS.a na drabinkę rezystorową nie była dobrą decyzją w tym przypadku.

 

WNIOSKI:

  • Wynik testu pokazuje, że nawet rewelacyjnej jakości element nie gwarantuje nam 100% sukcesu w wyniku modyfikacji, a wymiana wszystkich elementów w urządzeniu na najlepsze dostępne na rynku nie jest gwarancją uzyskania świetnego efektu końcowego. Powyższy opis nie zmierza do dyskredytowania jakości produktu jakim jest DACT. Ten doskonały (i powszechnie chwalony) potencjometr sprawdza się w wielu aplikacjach. Wmontowywany bez wiedzy i w niedostosowanym do pracy środowisku okazuje się jednak elementem znacznie zmieniającym jakość dźwięku, a nawet degraduje brzmienie urządzenia w stopniu zniechęcającym do podobnych prób.
  • Radzę wszelkie modyfikacje i przeróbki wykonywać z rozwagą, na bieżąco analizować wszelkie zmiany jakie one wprowadzają do dźwięku systemu.
  • Gdy ciekawość audiofilska (lub chęć sprawdzenia opinii innych) spowoduje, że zdecydujemy się na jakąkolwiek modyfikację to warto mieć możliwość przywrócenia sprzętu do stanu pierwotnego (przy założeniu, że zleceniodawca ma pamięć muzyczną doskonale wyćwiczoną).
  • Powierzajmy modyfikowanie sprzętu tylko najlepszym profesjonalnie przygotowanym firmom. Nie dość, że prace wykonają sprawnie, nie dość, że solidnie, to doradzą czy ta wybrana przez zleceniodawcę modyfikacja ma w ogóle sens (w części pierwszej tego artykułu opisałem modyfikację, którą uznaje się za bardzo udaną).
  • Uważam, że należy z dużą ostrożnością odczytywać entuzjastyczne relacje osób, które dokonują nieprofesjonalnych modyfikacji sprzętu, bo nie zawsze te opisy odzwierciedlają rzeczywistą zgodność z powszechniej uznawanym dźwiękiem za wzorcowy

 

Tekst powyższy został również zamieszczony na portalu:


Przejdź do części następnej:
„Czy usłyszymy wpływ wymiany gniazd IEC i RCA w sprzęcie audio? (kontynuacja)” >>
Powrót do części drugiej artykułu:

„Czy usłyszymy wpływ wymiany gniazd IEC i RCA w sprzęcie audio?” >>

 

Powrót do części pierwszej artykułu:
„Porównanie odtwarzaczy  Audio Research, oryginalnych i modyfikowanych przez dc-Components” >>

Dodaj komentarz