Porównanie dwóch listew zasilających
i wpływ kabli zasilających na ich postrzeganie
(część pierwsza)

 

Warto wiedzieć jak firmy produkujące sprzęt audio budują przedmioty tego samego typu lecz z zupełnie innych zakresów cenowych. Chyba nie ma takiego producenta, który poda dokładną specyfikację techniczną, przyzna się do zastosowanych technologii lub nas poinformuje na czym zaoszczędziła, skoro jeden przedmiot jest dwa razy tańszy niż inny, a przecież ma spełnić tę samą rolę i również dobrze, bo przecież żadna szanująca się firma nie pozwoli sobie na celowe „psucie” tańszego produktu. Skoro nie dowiemy się szczegółów technologicznych (a tam „diabeł śpi…”) to jedynie pozostaje przyglądanie się zewnętrzu przedmiotu i słuchanie w różnych warunkach technicznych i akustycznych. Przyglądanie się też niewiele nam podpowie jak się okaże, bo weźmy za przykład dwa produkty firmy VerictumCogitari i Arię. To listwy zasilające z pasywnymi filtrami EMI/RFI. Obie mają po pięć gniazd tego samego typu- Furutecha FI-E30 (pokryte 24-karatowym złotem). Obie posiadają gniazdo IEC Furutech FI-06 (również złocone).  Obudowy obu listew są wykonane z drewna merbau na obrabiarkach CNC. Gdzie oszczędzono, skoro pierwsza jest dwa razy droższa od drugiej (mniej więcej)? Spróbujmy się domyśleć- Aria jest dużo mniejsza od Cogitari (oszczędności materiałowej jakiejkolwiek nie należy lekceważyć). Widać też pewne uproszczenie konstrukcyjne obudowy, choć to nie zepsuło wzornictwa, które jest nadal bardzo atrakcyjne, bo jego twórca to uproszczenie technologiczne potrafił przekuć w korzyść estetyczną. Z rozmowy z konstruktorem dowiedziałem się, że tańsza listwa nie jest tak bezkompromisowa jak Cogitari, w której dużej czystości srebrne przewodniki, pokryte złotem 24K, o dokładnie tej samej długości, połączone są w gwiazdę (szczegóły poznasz tu: ), natomiast w Arii połączono srebrne przewodniki z gniazdami równolegle, co ogranicza swobodę w dobieraniu kolejności podpinania kolejnych komponentów audio do gniazd listwy, poza tym zastosowano też w obu listwach różne filtry EMI/RFI. Teraz pozostaje przekonać się co tracimy (przy założeniu, że tracimy coś rzeczywiście), kupując tańsza listwę… Jeśli wiemy już sporo, ale nie wszystko, to pozostaje posłuchanie jak różny ma wpływ jedna i druga listwa na obraz dźwiękowy systemu, wsłuchując się w nagrania płyt (*) z poniższego obrazu:

Tych płyt słuchałem w moim pokoju, ze swojego systemu audio, opisanego niżej (**). Niejako przy okazji porównywania dwóch listew postanowiłem zweryfikować (potwierdzić lub obalić) swoje twierdzenie, że kabel łączący listwę z gniazdem AC ściennym można traktować jako komplet, a dokładniej, czy świetny (i drogi) kabel z tańszą listwą może stanowić układ konkurencyjny dla droższej listwy z wpiętym tańszym (budżetowym dla przykładu) kablem AC. Całość testu musiałem rozciągnąć na parę dni, bo przecież procedura rozgrzewania przedmiotów badanych musiała być spełniona rzetelnie (przeczytaj- „Od czego zależy zmienność fizycznych parametrów kabli?”).

Wrażenia odsłuchowe wynikające z zastosowania listwy Cogitari z podpiętym kablem AC firmy Neotech łatwo mi opisać, bo tego układu słucham na co dzień:

  • Balladę „My One and Only Love”, z płyty „John Coltrane and Johnny Hartman”, rozpoczyna długa partia tenoru Coltrane’a. Jest nasycona, słychać niuanse gry saksofonisty, słychać przepływający strumień powietrza rzez rurę instrumentu. Baryton Hartmana jest ciepły, głęboki i z lekką chrypką. Wokalista w przestrzeni pomiędzy głośnikami pojawia się na sporej wysokości nad głośnikami i o dużym wolumenie. Obaj- Hartman i Coltrane są też umiejscowieni bliżej linii bazy (co będzie jednym z wyróżników gdy kabel Neotecha zostanie zamieniony Arbitrem).
  • Utwór „A Slow Hot Wind”, z płyty “The Voice That Is!” Johnny’ego Hartmana, rozpoczyna marimba- pełna w bogate harmoniczne i rozciągnięta od lewego głośnika w głąb na odległość około 1,5m, inne instrumenty perkusyjne są wyraziste i obecne. Bujny barytonowy głos Hartmana jest kontrastowany rożkiem  angielskim Dicka Hafera i właśnie na solo tego instrumentu czekam, bo gdy się pojawia to otrzymuję sporo informacji o systemie audio. Dobrze spełnia swoją rolę? A może przeciwnie…. Obój gra prawidłowymi barwami i wybrzmiewa tak by przedstawiać się jako całkiem niemały instrument.
  • W przypadku płyty Los Otros („Aguirre”) dwa utwory mają określić jak system radzi sobie z naturalnością barw, z najwyższym zakresem częstotliwości oraz wyższym rejestrem niskich tonów. W utworze „Canarios” jeden z muzyków klaszcze rytmicznie w dłonie. Klaśnięcia były o naturalnej barwie, głębokie, z lekkim pogłosem sali gdzie nagrania realizowano (o ile się nie mylę- w ewangelickim kościele w saksońskim Colnrade). W „La Oleada” uderzany bijakiem trójkąt koncertowy przez Pedro Estevana (perkusistę stale współpracującym z gambistą Jordi Savallem). Ten prosty instrument z pręta metalowego przedstawiał kiedy Estevan uderza dla wybrzmienia, a kiedy go tłumi dłonią (dźwięk stawał się tępy i innego koloru). Słychać wyraźnie, że trójkąt koncertowy to nie drut lecz kawał pręta! Barwy się zmieniały w zależności od siły i miejsca uderzenia mosiężnym bijakiem. Barwy kastanietów sprawdzam w utworze „Tocotin”, gdzie są pierwszoplanowym instrumentem- koloryt wynikał z uderzeń czasz z twardego drewna o siebie, co było bardzo wyraźne i tylko potwierdzało brak zafałszowań barwowych. Następny utwór- „Spanish Pavan” rozpoczyna się solowym występem violi basowej, która nisko i twardo wybrzmiewała, niczym współczesny kontrabas. Słyszało się też drganie pudła rezonansowego violi.
  • Wzorcowo nagrana płyta „Zelenka, Sonatas” daje możliwość łatwego zbadania rozdzielczości, odtworzenia wielkości instrumentów w obrazie akustycznym 3D. Barokowe utwory zostały napisane na dwa oboje, fagot i continuo a w jednym przypadku obój, skrzypce, fagot i continuo. Obój i fagot nie są łatwymi instrumentami do grania; barokowy obój i fagot są jeszcze trudniejsze. Do nagrania z pełnią harmonicznych też są trudne. Trzy sonaty, pomimo trudności, oddają ciemne, nieco chrapliwe, brzmienia barokowego fagotu Petera Whelana. Inżynier nagrań Linn Records dostosował brzmienia do intymności muzyki Zelenki, umieszczając oboje w pierwszej linii wycofując rytmiczne wraz z fagotem (tu mam problem, bo w przypadku zastosowania w systemie kabla Arbiter inaczej ten aspekt się będzie przedstawiał, ale o tym później…) Rozdzielczość jak i barwy, były bez zarzutu. Podobnie nasycenie w harmoniczne (jak się później okaże mogło być jeszcze lepiej).

TEST NADRZĘDNY:

Jako że celem głównym testu jest porównanie dwóch przedmiotów tego samego typu i tego samego producenta to wydaje się, że jedyną rozsądną opcją jest zamiana miejsc w systemie obu listew i to na tyle dokładnie żeby kable swoich wygięć nie zmieniły, ani ułożenia w stosunku do siebie. Nie do końca to było możliwe, bo każda z listew ma inaczej ułożone gniazdo IEC Furutecha (są przekręcone o 180 stopni względem montażowych gniazd AC). Należało wierzyć, że nie ma to skręcenie znaczącego wpływu na obraz dźwiękowy całości, choć w przypadku Cogitari kabel Neotecha nie dotyka podłoża, a w przypadku Arii na nim się kładzie. Pozostałe kable wpięte nie zmieniły położenia, więc i naprężenia inne nie powstały (***). Aria była wygrzewana przez producenta, więc można było ją traktować jak wcześniej używaną. Zanim doszło do konfrontacji z Cogitari, listwa tańsza z oferty Verictum pozostawała w systemie dwie doby (swoją niecierpliwość i zaciekawienie jakoś poskromiłem).

Przypomnę- listwa zasilająca Aria została połączona (dokładnie jak wcześniej Cogitari) z gniazdem ściennym (posrebrzanym GigaWatt’em) kablem Neotech NEP 3002. Do gniazda najbliższego wejściu IEC wpiąłem kabel prowadzący do wzmacniacza (bo jest bardziej „głodny” prądu), a w następne ten który łączy odtwarzacz z listwą.

Jak się odbiór poszczególnych nagrań z wymienionych płyt zmienił? Oto relacja:

  • W „My One and Only Love” (album wydawcy Impuls!- „John Coltrane and Johnny Hartman”) partia tenoru Coltrane’a zmuszała nie tyle do odkrywania niuansów brzmieniowych, stylu gry czy wirtuozerii saksofonisty, co do mimowolnego nucenia… Listwa od wstępu pokazywała niebywałą muzykalność! Coltrane gra również dźwiękiem nasyconym, ale nie tak bogato zróżnicowanym barwowo jak w przypadku gdy Cogitari „prąd podawała”. Bardzo mnie zdziwiło to, że mimo pewnego uproszczenia przekazu muzykalność się nie obniżyła. Może nawet łatwiej się ja odkrywało? Bo gdy Cogitari pokazuje tak dużo to trudniej o skupienie? Zapewne każdy z melomanów inaczej to bogactwo wykorzysta, zresztą podobno od przybytku głowa nie boli (prawda?). Hartman jest precyzyjnie umiejscowiony i w głąb i na wysokość (jak i inne instrumenty), śpiewa ciepło, nisko sięgającym tenorem.
  • „A Slow Hot Wind” (“The Voice That Is!” Johnny’ego Hartmana), rozpoczynająca w pierwszym planie marimba- nie była aż tak mocno wypełniona harmonicznymi jak w przypadku używania Cogitari, ale jej wolumen nie pomniejszył się znacząco. Rożek angielski Dicka Hafera wybrzmiewa gładko i ciepło i… Zaczyna mnie (nas) Aria przyzwyczajać- muzykalnie!
  • Na płycie „Aguirre” tria Los Otros (z gościnnie występującym w trakcie sesji- Pedro Estevanem) w kompozycji „Canarios” klaskanie perkusisty nie ujawniło wypaczenia barw, ograniczenia pogłosu pomieszczenia gdzie nagrania dokonano, Trójkąt miał cieplejszy odcień w barwie, a niuanse gry perkusisty były równie wyraziste. W utworze- „Spanish Pavan” viola basowa, nisko „schodziła”, co można było zinterpretować, że ze skrajami pasma Aria problemów nie ma, choć w nieznaczny sposób średnica pasma została jednak potraktowana preferencyjnie (Cogitari jest bardzo wyrównana w tym aspekcie)
  • „Zelenka, Sonatas” była przyjemnością samą, bo to idealne pole do uprawiania przez element audio, który muzykalnością się wykazuje. Instrumenty grają w płynny sposób, nie aż tak rozdzielczy jak przy droższej listwie. Wielkości instrumentów w obrazie akustycznym nie zmniejszyły się, co by świadczyło o tym, że duża część harmonicznych się nadal pojawia.

Wnioski z porównania dwóch listew Verictum (boję się uogólnić, bo inne firmy mogą mieć zupełnie inną politykę marketingową) są takie, że co prawda traci się pewną część informacji jaką „przepuszcza” listwa znacznie droższa, ale ta tańsza, choć z pewnymi ograniczeniami w stosunku do droższej, może się sprawdzić w systemach „chłodniejszych”, albo takich przy których narzekamy na techniczność przekazu, bo jest ciepła, bo zakres średnicy jest preferowany, bo skraje pasma są złagodzone… Wybierając (a nie jest to wcale łatwe jak się okazuje) pomiędzy dwiema listwami z różnych pułapów cenowych tego samego producenta należy się chyba już z tym pogodzić, że nie ma żadnych prostych proporcji pomiędzy zależnością wspaniałości efektów dźwiękowych i przyrostem cen za nie wyznaczonych, bo ona wynika (jeśli się orientuję, a przecież mogę równie dobrze się mylić) z przyrostu nakładu kosztów, które muszą „puchnąć” dużo mocniej żeby poprawę usłyszeć w jakości przekazu muzycznego. Brutalniej to ujmę- kto ma wystarczająco dużo determinacji w poszukiwaniu coraz lepszego dźwięku i wystarczającą zasobność portfela ten zapłaci każdą cenę…

 

 


(*) Płyty użyte do testu:

  1. „John Coltrane and Johnny Hartman”, Impulse! (wydanie japońskie) (vide- „płyty polecane (jazz)”)
  2. „The Voice That Is!”, Johnny Hartman, Impuls! (wydanie japońskie) (vide- „płyty polecane (jazz)”)
  3. „Aguirre”, Los Otros, Deutsche Harmonia Mundi (vide- “płyty polecane (klasyka)”)
  4. „Zelenka: Sonatas”, Ensemble Marsyas z Monicą Huggett, Linn Records CKD 415 (vide- “nagrania jakościowo wybitne”)

(**) Obie listwy porównywałem w systemie:

  • Listwa zasilajaca- Verictum Cogitari / Aria
  • Neotech NEP 3002 + IeGo 8055G + Furutech FI-28 / Verictum Arbiter
  • Pioneer PD-S06 (modyfikowany)
  • Verictum Cogitar (na wtykach Furutech FI 25G/35G)
  • Ixos 100.X03 Studio
  • Leben CS 300XS
  • Verictum Demiurg (na wtykach Furutech FI- 28/38G)
  • Neotech NES 1002 z wtykami Furutech FT-211G/R
  • Chario Delphinus
  • Słuchawki Sennheiser HD 600 (modyfikowane)
  • Akcesoria- Verictum– X Bulk Silver, X Bulk Gold, X Block, X-Fuse
  • Pomieszczenie z adaptacją akustyczną

(***) Cytuję  wypowiedź George’a Cardasa: …przesuwanie kabla, w pewnym stopniu, powoduje naprężenia. Wpływ tych naprężeń jest powiązany z użytymi materiałami i konstrukcją kabla. Podczas targów, gdy nie mamy wiele czasu, nigdy nie wyłączamy systemu. Wierzę także, iż stosowanie płyt demagnetyzujących takich jak Cardas Frequency Sweep i Burn-In Record pomaga. Pewna niewielka ilość energii pozostaje w kablu w naprężeniach mechanicznych. Gdy kabel rozluźni się, pewna ilość ładunku również ulegnie rozładowaniu. Jest to powiązanie elektromechaniczne. Wiele czynników związanych z wygrzewaniem kabla znajduje jego odzwierciedlenie w jego sonicznym charakterze i sygnaturze kabla…”


Przejdź do części drugiej artykułu.
Artykuły problematyką zbliżone:  

Dodaj komentarz