Spojrzenie na kabel Verictum Arbiter SX jako elementu
tworzącego efekt synergii z pozostałymi sprzętami  systemu audio.

 

Niewiele czasu upłynęło od poprzedniego testu (vide artykuł: „testy systemu audio (2)”) w którym porównywałem kabel zasilający Verictum Arbiter (na wtykach Furutech Fi-48R) z Neotech’em Nep 3002 (na wtykach: IeGo 8055G i Furutech FI-28). Zachwyciłem się wpływem jaki miał Arbiter na mój system audio, co wywołało u mnie nieodpartą chęć zakupu podobnego, a dokładniej- takiego jaki jest w ofercie firmy Verictum (z wtykami Furutech Fi 38/28 G), ale że od paru dni w ofercie firmy jest zmodernizowana wersja Arbitra, a mianowicie Arbitra SX, to stworzyła się okazja wyboru podczas zakupów pomiędzy wersją z dotychczasowej oferty lub właśnie nowego modelu. Audiofil nie powinien decydować o zakupach sprzętów audio bez ich odsłuchania. Podobnie ja robię. Odsłuchałem. Gdy się zorientowałem co oferuje nowy kabel to… Nie mogłem wyzbyć się chęci podzielenia się wrażeniami z audiofilami, którzy zechcą otworzyć tę stronę bloga. Będzie to następny taki test [1], który dotyczy efektów jakich można się spodziewać (może poprawy? Albo tylko zmiany na inne brzmienie) po zmodernizowaniu modelu uznanego przecież za bardzo dobry.

 

Test zamierzałem przeprowadzać w taki sposób by:

  1. Rozeznać jakie zmiany daje Arbiter SX w stosunku do wersji poprzedniej, której wpływ na brzmienie systemu [2] mam wciąż w pamięci (dlatego też wysłuchałem dokładnie tych samych nagrań co w teście dotyczącym „porównania wpływu kabli AC: Neotech’a NEP 3002 i Verictum Arbitra”)

  1. Zbadać do jakiego stopnia będzie w zgodzie ze sobą sprzęt wchodzący w skład układu zasilającego tej samej firmy. by tworzył mocny efekt synergii [3], w konfrontacji z zestawem gdzie „wtrętem” może być Neotech.

  1. Spróbować opisać sygnaturę brzmieniową charakterystyczną dla najnowszego produktu firmy Verictum- Arbitra SX.

Ad 1) Arbitra włączyłem z jednej strony do gniazda ściennego (Furutech FI-E30G), a z drugiej do dystrybutora prądowego- Cogitari. Budzą zaciekawienie zmiany wprowadzane przez jakiś nowy produkt wpinany w system audio, a tej samej firmy tym bardziej, bo podpowiada jaki kierunek brzmieniowy jest preferowany (lub będzie) przez firmę. Spróbuję porównać efekty brzmieniowe jakie dają dwa różne modele kabla Arbiter- do niedawna w ofercie firmy i ten, który go zastępuje (Arbiter SX), na podstawie wrażeń z przesłuchań czterech płyt: „Swan Lake” w wyk. Orchestre de la Suisse Romande pod dyr. Ernesta Ansermeta (Fim Records, K2HD Mastering), „The Voice That Is!”, w wyk. Johnny’ego Hartmana (Impuls), „Sarah Vaughan with Clifford Brown” w wyk. Sarah Vaughan (EmArcy) oraz „Satie: The Early Piano Works” w wyk.  Reinberta de Leeuw’a (Philips).

  • Swan Lake” zrealizowany w formacie JVC K2HD ze zwiększonym spektrum dźwięku do szerokości pasma 100 kHz i rozdzielczości 24-bitowej, pozwala zatopić się w muzyce Czajkowskiego kompletnie, co oznacza, że gdy system jest dobrze skonfigurowany można zapomnieć o tym, że to tylko odtwarzane nagrania z krążka CD. Arbiter podczas testów trzy tygodnie temu pokazał, że dobrze się w system audio wpisuje- (w porównaniu z Neotechem NEP 3002) ze zwiększoną rozdzielczością i selektywnością, co dawało łatwiejszy wgląd w pracę poszczególnych sekcji orkiestry. Pojawił się również większy zakres dynamiki niż przy użyciu Neotecha. Abiter SX pokazał jeszcze więcej: dramaturgię baletu „Swan Lake”. Ten efekt był niesamowity, a stało się tak dzięki dużej łatwości odtwarzania skoków dynamicznych i oddawania różnic barwowych. Słuchający (czyli testujący) zapomniał po co dołączył te nagrania do listy płyt użytych w testach… Po prostu zasłuchałem się! Trudno mi było przerwać w miejscu w którym przerwałem test trzy tygodnie wcześniej (choć też mi się świetnie słuchało). Wysłuchałem „Лебединое oзеро” („Jezioro łabędzie”) do ostatnich zarejestrowanych sekund. Później, żeby zachować procedury, powtórnie odtworzyłem fragment baletu w takiej długości jak w poprzednim teście, co i tak nie zmieniło mojego nowo wyrobionego zdania- Arbiter SX to szalenie muzykalny kabel.  
  • Nagrania z „The Voice That Is!” miały przede wszystkim potwierdzić naturalność prezentacji. To aspekt, którym charakteryzuje się właściwie każdy produkt firmy Verictum. Nie może być go więcej bądź mniej, bo albo coś brzmi naturalnie albo nie brzmi! Gdy badałem wpływ Arbitra SR ten aspekt się po prostu pojawił. Nagranie „A Slow Hot Wind” miało potwierdzić, że to mocne różnicowanie barwowe, jakiego doświadczyłem słuchając „Swan Lake” nie było złudzeniem. Barwność rożka angielskiego i marimby była spektakularna, oczywiście innych instrumentów również, ale wychwycenie tego aspektu brzmienia podczas ich break’ów było łatwiejsze, bo szczególnie wyraziste. Ta płyta pozwala też na obserwowanie w jaki sposób system radzi sobie z rozmieszczaniem instrumentów lub głosów w przestrzeni. Instrumenty i wokalista podczas próby z użyciem Arbitra SX stały się bardziej bryłowate, co na pewno łatwiej pobudzało wyobraźnię do wirtualnego umiejscawiania ich na scenie klubu jazzowego albo w studio. Zdarzyło się jeszcze coś- tę płytę odtwarzam bardzo często, znam ją na pamięć, znam też dokładnie ustawienie potencjometru głośności (słucham na głośności stale takiej samej), a podczas próby z udziałem Arbitra SX miałem odczucie, że z głośników płynie muzyka głośniejsza. Nie zmieniłem ustawień, ale obserwacja ta dawała do myślenia.
  • Sarah Vaughan with Clifford Brown” przedstawiała się bardzo podobnie do tego co słyszałem w teście poprzedniej wersji Arbitra- sybilanty, jeśli się pojawiały to tylko naturalnie brzmiące, a gładkość wyższych rejestrów była zachowana. Barwa instrumentów była i jest ciepła. Jeśli miałbym koniecznie wyszukać różnice pomiędzy wpływem Arbitra i Arbitra SX to wskazałbym zwiększoną dynamikę pokazu podczas próby z udziałem wersji SX. Mam też wrażenie, że wzrósł wolumen instrumentów i tak już wcześniej trudny do osiągnięcia przez wiele innych systemów.
  • Album „Satie: The Early Piano Works”, który powstał w wyniku rejestracji sesji studyjnej wyjątkowego artysty- Reinberta de Leeuw’a, uważany jest przez mnie za wzorcowy i muzycznie, i pod względem realizacyjnym. Te interpretacje kompozycji fortepianowych Satie’go celnie zrecenzował Janusz Łętowski w „Przewodniku Płytowym” [4] tymi słowami: „…de Leeuw jest […] poetą chce pokazać znacznie coś więcej: melancholię, ironię, piękno dźwięku…”. Rzeczywiście- pianista celebruje każdy dźwięk jaki jest wydobywany z klawiszy fortepianu (vide: „nagrania jakościowo wybitne (część piąta)”). Doznania, gdy do systemu był wpięty Arbiter pierwszej generacji, określiłem przy recenzowaniu tego kabla jako „najpiękniejsze doświadczenie artystycznej natury”… No i jak mam teraz określić to co usłyszałem gdy w tym samym miejscu pracował Arbiter SX? Zamknąłem sobie drogę wcześniejszymi wyznaniami, ale spróbuję tak: NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO! Nadal słychać niuansowanie barwowe każdego klawisza fortepianu C.Bechsteina, nadal doznaję rozkoszy dźwiękowych pochodzących od wybrzmień klawiszy i to w każdym z rejestrów fortepianu, no i nadal oczyma wyobraźni widzę – jak to określiłem trzy tygodnie temu – „w jaki sposób de Leeuwe naciska na klawisze i odrywa opuszki palców od tych klawiszy”.

 

Ad 2) Na pytanie o efekt synergii jaki tworzy Arbiter SX z pozostałymi elementami: w pierwszej linii- z systemem zasilającym Verictum, a w dalszej- z odtwarzaczem Pioneer PD-S06 i wzmacniaczem Leben CS 300XS, odpowiedź jest bardzo prosta, ale zanim ją dam chcę zwrócić uwagę na ogólniej rozumiane to pojęcie. Otóż- jeśli synergię definiuje się jako proces współdziałania dwóch albo więcej czynników, które dają w następstwie efekt większy niż w przypadku pojedynczego działania („2+2=5”), to nie wolno też zapominać o tym, że można uzyskiwać też ujemny efekt synergii („2+2=3”). To nie tylko teoria, bo chyba każdy audiofil tak konfiguruje zestaw sprzętowy, by efekt synergii wzmacniać. Bywa oczywiście różnie- niejeden audiofil doświadcza porażek na polu dobierania kolejnych sprzętów audio.

Na szczęście w przypadku dołączenia Arbitra SX do pozostałych elementów systemu opisanego niżej [5] ryzyko było znikome, ale było (gdyby rozważać zagadnienie tylko teoretycznie). Dlaczego znikome? Bo spoglądając na dokonania firmy Verictum i te poznane empirycznie (w różnych systemach audio poczynając od własnego, a na systemach znajomych audiofilów kończąc), i te opisane w recenzjach umieszczonych w prasie branżowej to można być spokojnym o efekt. Jeśli natykam się na komplet zasilający Verictum u przyjaciół audiofilów to najczęściej są to ujednolicone zestawy- choćby taki: Aria + 5*Demiurg + 5*X-Bulk’ów + 4*X-Block’ów + 5*X-Fuse, jak w przypadku systemu wykorzystanego w teście stóp Audio Stability The One (>>). W przypadku mojego zestawu audio to na zasilanie firmy Verictum składają się oprócz dystrybutora prądu- Cogitari i jednego egzemplarza bezpiecznika X-Fuse, kable zasilające, z których każdy jest inny. Demiurg, Cogitar i Arbiter SX są różnej konstrukcji, ale to nie przeszkadza by w takim zestawie szukać pozytywnego efektu synergii, tym bardziej, że idę drogą audiofilską rozważnie (jak mi się zdaje): pomału- krok po kroku.
Wydaje mi się, że opisy tego co usłyszałem odtwarzając płyty: „Swan Lake”, The Voice That Is!”, „Sarah Vaughan with Clifford Brown” oraz „Satie: The Early Piano Works”, zwalniają mnie z obowiązku wprowadzania tu dodatkowych retrospekcji, bo niczego nowego do recenzji (jeśli tak mogę nazwać ten artykuł) nie wniosłyby.

Ad 3) Jak odbieram wpływ Arbitra SX? Jaką sygnaturą się ten kabel odznacza? Spróbuje to określić, choć zdaję sobie sprawę, że w innych systemach audio może być inaczej odbierany z różnych przyczyn, zwykle zewnętrznych- ot choćby dla przykładu zastosowanych silnie oddziałujących i źle dobranych platform antywibracyjnych lub interkonektów, albo… Podobnych powodów może być dużo. Skupię się więc tylko na tym co słyszę od paru dni w moim pokoju odsłuchowym. Dodam jeszcze jedno  zastrzeżenie- kabel sam nie „gra”, a więc jeśli za chwilę opiszę tzw sygnaturę przewodnika to tylko będzie oznaczało efekt w postaci dźwięku, a więc:
Arbiter SX jest bardzo dynamicznym, zachowującym naturalne (z tendencją do ocieplania) brzmienie instrumentów, kablem zasilającym. Nie podbija, ani nie wycofuje, żadnego z podzakresów częstotliwości. Doskonale współgra z innymi elementami systemu audio. Nie próbuje ukrywać niedoskonałości sprzętu towarzyszącego co może być rozczarowujące dla tych, którzy szukają kabli spełniających rolę modyfikującą brzmienie zestawu, natomiast zadowoli tych audiofilów, którzy dążą do złożenia systemu audio najwyższej jakości (rozumiem pod tym pojęciem nie jakieś przyjemne „granie” lecz niezafałszowane- zgodne z barwą zapamiętaną z akustycznych koncertów).

 

Konkluzją może być tych parę zdań, które i tak nie oddadzą zalet, przyjemności czy po prostu muzyki jakiej można doświadczać, wpinając do systemu Arbitra SX:

  • Jeśli w układ zasilania (co było przedmiotem testu) zastosowany zostanie najwyższych lotów kabel zasilający, to doświadczony audiofil będzie zawsze usatysfakcjonowany. A jeśli ten kabel zostanie zmodernizowany przez zastosowanie doskonalszych materiałów to mimo, że cena wzrasta (w przypadku Arbitra SX o 20%), powinien każdy jego użytkownik być zadowolonym, bo cena przestaje mieć znaczenie jeśli brzmienie systemu audio zyskuje. Powinno się pamiętać (co wykazał punkt 2. relacji z testu), że niejeden audiofil zmieni wzmacniacz kilkakrotnie bądź źródła (które najszybciej „starzeją się moralnie” spośród innych sprzętów audio) ale kable? Kable się nie zużywają, a nawet przeciwnie- z każdym dniem „grają” lepiej, a gdy są doskonałe technicznie (a więc i brzmieniowo) to nietrudno będzie je dopasować do każdego nowego (zmienionego) dobrze skonstruowanego sprzętu. Prościej to ujmę- wszystko zmienimy w systemie, ale nie kable!
  • Osiągnięcie efektu synergii to bodaj najtrudniejsza z przeszkód do pokonania przez audiofilów i jednocześnie podstawowy warunek dobrego dźwięku osiąganego przez system audio. Jednak w przypadku kompletu Verictum chciałbym mocno wyartykułować to, że nie może się wydarzyć (jestem tego pewny) nic złego. Nie ma jednocześnie przymusu dobierania na zasadzie- „jeśli kupować to tylko obiekty topowe”, bowiem dobór sprzętu wg jakiegoś innego klucza z dużą dozą prawdopodobieństwa może dać również sukces (co wykazał test), a więc- trzeba próbować!
  • Mogę powtórzyć to co wyrażałem przy okazji konfrontowania Arbitra z Neotechem NEP 3002- cały zestaw zasilający jednego producenta wykazał się znacznie lepszymi efektami dźwiękowymi niż inny układ, gdzie jeden obiekt był „obcym” (w przypadku przeze mnie użytkowanego zestawu audio był nim Neotech). Takie spostrzeżenie może ułatwić poszukiwania udanego zestawu audio, bo często producenci sprzętu odtwarzającego (ogólniej rozumianego) starają się (jak w przypadku firmy Verictum) utrzymywać sygnaturę dźwiękową charakterystyczną tylko dla niej. A że Verictum dba przede wszystkim o to, żeby ich produkty niekorzystnie nie manipulowały w brzmieniu sprzętu, do którego są wpinane, pozwalając im „szeroko rozkładać skrzydła” to uważam zakup Arbitra SX, Demiurga, Arii czy innych akcesoriów z oferty tej firmy za wyjątkowo bezpieczne.
  • Ostatni wniosek po teście wersji Arbitra z wtyczkami Furutech FI 48 (R) brzmiał: „konsekwencją podtytułu artykułu: „Nic nie już takie same…”. Tak jak się spodziewałem i jednocześnie obawiałem, komplet Arbiter + Cogitari + Demiurg + Cogitar + filtry: X-Bulk i X-Block i bezpiecznik X-Fuse… A co będę owijał w „bawełnę”- kupiłem Arbitra!” Dziś recenzuję Arbitra… Ale innego- bo Arbiter SX w międzyczasie zastąpił wersję poprzednią. Mam szczęście wielkie, nawet mogę wyliczyć jakie- podwójne.

 


[1] Analogiczne testy zostały opisane w następujących miejscach:

[2] Verictum Arbiter SX testowałem w systemie:

  1. Listwa zasilająca- Verictum Cogitari
  2. Odtwarzacz CD: Pioneer PD-S06 (modyfikowany)
  3. Kabel zasilający: Verictum Demiurg(na wtykach Furutech FI- 28/38G)
  4. Interkonekt: Ixos 100.X03 Studio
  5. Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS 300XS
  6. Kabel zasilający: Verictum Cogitar (na wtykach FurutechFI 25G/35G)
  7. Kabel głośnikowy: NeotechNES 1002 z wtykami Furutech FT-211G
  8. Zestway głośnikowe: Klipsch Heresy II
  9. Słuchawki Sennheiser HD 600 (modyfikowane)
  10. Akcesoria- Verictum– X Bulk SilverX Bulk GoldX BlockX-Fuse
  11. Pomieszczenie z adaptacją akustyczną

[3] Według  –  efekt synergii (z greckiego “syn” oznaczające “razem”, oraz “ergon” — dzieło, działanie) oznacza taki proces współdziałania dwóch albo więcej czynników z uzyskaniem większego efektu od łącznej interakcji niż od efektu ich pojedynczego działania. Zasadę można potocznie zapisać jako „2+2=5”.

[4] Janusz Łętowski „PRZEWODNIK PŁYTOWY, MUZYKA KLASYCZNY NA PŁYTACH KOMPAKTOWYCH”, wydawnictwo- Twój Styl Warszawa 1997

[5] Kabel Arbiter dołączyłem do systemu zastępując kabel zasilający Neotech NEP 3002:

  1. Listwa zasilająca- Verictum Cogitari
  2. Odtwarzacz CD: Pioneer PD-S06 (modyfikowany)
  3. Kabel zasilający: Verictum Demiurg(na wtykach Furutech FI- 28/38G)
  4. Interkonekt: Ixos 100.X03 Studio
  5. Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS 300XS
  6. Kabel zasilający: Verictum Cogitar (na wtykach FurutechFI 25G/35G)
  7. Kabel głośnikowy: NeotechNES 1002 z wtykami Furutech FT-211G
  8. Zestway głośnikowe: Klipsch Heresy II
  9. Słuchawki Sennheiser HD 600 (modyfikowane)
  10. Akcesoria- Verictum– X Bulk SilverX Bulk GoldX BlockX-Fuse
  11. Pomieszczenie z adaptacją akustyczną
  12. Akcesoria antywibracyjne: Audio Stability,
  13. Platformy granitowe

 


Przejdź do artykułu „testy systemu audio (2)” >>

Tematy pokrewne:

„Czy pieniądze grają?”  >>