Te same tytuły w różnych edycjach płytowych
(rozdział dwudziesty piąty, część 2)

Zmiany dźwiękowe jakie wprowadzono wraz z wydaniem kompletu preludiów Fryderyka Chopina w wykonaniu Rafała Blechacza [1] zachęciła mnie do zakupu wersji SHM-CD dwu innych płyt tego pianisty- „Chopin: Polonaises” i „Chopin: Piano Concertos Nos.1 & 2”, mimo że na półce płytowej stoją satysfakcjonująco zrealizowane europejskie edycje tych tytułów.

 

Album „Chopin: The Complete Preludes”, w wykonaniu Rafała Blechacza, wydany przez Deutsche Grammophon, został nagrany w lipcu 2007 roku w Friedrich-Ebert-Halle Hamburg i Emil Berliner Studios. Producentem był ​​Arend Prohmann, inżynierią nagrań zajął się  Mark Buecker, producentem wykonawczym został Christian Leins, natomiast technikiem fortepianu – Jan Kittel. 23 czerwca 2021 roku wytwórnia Universal Music wznowiła ten tytuł w formacie SHM-CD.


Rafał Blechacz (według: ) jest wymieniany przez krytyków jako jeden z tych talentów, które pojawiają się tylko co kilkadziesiąt lat- jego gra charakteryzuje się elegancją, delikatnością i poetycką powagą, która zachęca do porównań z legendarnymi pianistami początku XX wieku, z Krystianem Zimermanem, który jest zwolennikiem i mentorem Blechacza. Rafał Blechacz wkroczył na scenę, odnosząc sensacyjne zwycięstwo na słynnym Warszawskim Konkursie Chopinowskim w październiku 2005 roku.  Jury przyznało mu też wszystkie cztery nagrody specjalne za najlepsze wykonanie sonaty, mazurka, koncertu i poloneza. Od tego czasu Blechacz koncertował w całej Europie i Japonii, ciesząc się dużym uznaniem krytyków i już zapewnił sobie rzesze fanów muzyki fortepianowej. W kwietniu 2008 Deutsche Grammophon wydało debiutancką płytę Blechacza– komplet Preludiów Chopina, jednego z najbardziej lirycznych i znanych cykli fortepianowych Chopina oraz doskonałego programu, który wprowadza słuchaczy w kunszt tego wyjątkowego pianisty. W ramach płyty Preludia są połączone z dwoma Nokturnami op. 62.
Rafał Blechacz nie jest pianistą, który chce epatować efekciarstwem czy nazbyt romantycznym podejściem do kompozycji, jest raczej artystą pieszczącym każdą nutę i frazę i grającym z prawdziwą wiernością w stosunku do zapisów nutowych. W jego interpretacji słyszy się zbliżający impresjonizm. „Jego” Preludia są poważną konkurencją dla najlepszych nagrań w katalogu wytwórni Deutsche Grammophon, Decca czy RCA.  Blechacz nie jest tak burzliwy jak Argerich, mniej dystyngowany niż Pollini, ale ma doskonały instynkt muzyczny umożliwiający odnajdywanie bogactwa melodii kompozycjach Chopina oraz potrafi odnaleźć wspólny pierwiastek dla cyklu tworząc jedno spójne dzieło z logicznie powiązanymi kolejnymi Preludiami.

Wydanie kompletu Preludiów wywołało istną lawinę entuzjastycznych recenzji w światowej prasie (wybiorę parę):

  • „… warto było czekać. Blechacz … poszukuje wewnętrznego głosu Preludium A-dur i e-moll, zabierając słuchacza pod lśniącą powierzchnię, do samego wnętrza nieoczekiwanej otchłani, czasami mroczności. We wzburzonych pasażach pierwszego i ósmego Preludium, artysta jest szybki, lecz nigdy powierzchowny, a w Preludium 21 staje się niezwykle liryczny. Jego sielankowe a zarazem rozważne, ulotne frazy emanują prawdziwie polskim charakterem … Blechacz gra dwa dodatkowe Nokturny z zapierającą dech w piersiach powagą i przekonywującą subtelnością. To prawdziwy mistrz w swoim fachu.” Record Review, Norman Lebrecht, / 10 października 2007 r./
  • Blechacz to pianista najwyższej klasy, a jeszcze wybitniejszy muzyk, jego grę cechuje wyjątkowo czyste brzmienie oraz wyraziste piękno. Wszystko, co czyni Blechacz, zdaje się naturalne, a jego umiejętność wyrażania długich fraz chopinowskich z wewnętrznym wyczuciem czasu oraz przestrzeni dostarcza nieustannej radości. Blechacz wprowadza arystokratyczną subtelność i elegancję do lirycznych preludiów(nr 4, 6 i 15) i w zawoalowanych fakturach (nr 3, 8 i 10). Klasyczne podejście sprawdza się idealnie … zaś jego gra emanuje subtelnością oraz muzyczną wnikliwością …Blechacz po raz kolejny udowadnia talent do ekspresji w dwóch Nokturnach Op. 62, w których mieszanka klasycznej powściągliwości z romantyczną wrażliwością jest po prostu magiczna. Brzmienie jest przez cały czas malownicze i wyraźne a zarazem naturalne.” Tim Parry, BBC Music Magazine (Londyn) / 1 grudnia 2007 r.
  • Preludia w jego wykonaniu są wybitnie spontaniczne, radosne, precyzyjne wykorzystanie dźwięczności, elegancka, w pełni kontrolowana pedalizacja, a przy tym fantastyczne pomysły z nagłymi zmianami barwy (szczególnie w trzecim Preludium). Co zachwyca najbardziej, to muzyczna pewność młodego pianisty. Techniczne trudności najwyraźniej nie stanowią problemu i nawet najbardziej skomplikowane, karkołomne fragmenty Preludiów wybrzmiewają z dużą pewnością.” Nicholas Salwey, International Record Review (Londyn) / 1 grudnia 2007 r./
  • Nie można uwolnić się od gry Chopina tego szczerego poety. Subtelna liryka, legato Blechacza roztaczają delikatny urok melancholijny tak rzadko i prawie nigdzie niespotykany w dzisiejszym medialnie ukształtowanym świecie klasyki. Jego ciemny, pełny ton zatapia się bezgranicznie w intensywne, wyszukane… spektrum wyrazu. W jego wnętrzu znajduje… drogę… do zachwycającej siły opowiadania muzycznego…wykonanie technicznie nienaganne i bezbłędne, śpiewna i refleksyjne. Muzyka Chopina pozostaje autentyczna… Jego płyta zalicza się do najbardziej wartościowych w ostatnich latach.” Kai Luehrs-Kaiser, Musik& Theater (Zurich) / 01 lutego 2008/

Chopin: Preludes”, w wykonaniu Rafała Blechacza, został wydany ponownie w wersji SHM-CD na 120 rocznicę istnienia firmy Deutsche Grammophon 23 czerwca 2021 roku (Universal Music, nr katalogowy UCCG-52032).

„24 Preludia”, uważane za jedne z największych arcydzieł Chopina, ze swobodnym rozwinięciem krótkich pomysłów muzycznych, tu w wydaniu SHM-CD [2] zyskują na atrakcyjności, bowiem ten format (może raczej odpowiednio przygotowany master dla tej reedycji?) spełnia najwyższe normy dźwiękowe przewidywane dla płyt CD, tym bardziej że płyta wyprodukowana została z wykorzystaniem technologii Rubidium Clock Cutting [3], pozwalającej skuteczniej zrewitalizować i oczyścić nagranie.

Mimo że nie zmieniam zdania na temat bardzo dobrej realizacji nagrań wersji cyfrowej z 2007 roku, muszę przyznać, że można jednak jeszcze lepiej przygotować ścieżki dźwiękowe dla tego samego medium- CD. Płyta „Chopin: Preludes” w formacie SHM-CD jest brzmieniowo bogatsza- tony rejestrów wyższych są dźwięczniejsze, poza tym dźwięki zyskały na selektywności. Wersja wcześniejsza- w wydaniu europejskim jest ciemniejsza… Taka prezentacja może się podobać zwłaszcza podczas odtwarzania w systemach audio, które preferują wyższą średnicę, jednak taki wniosek mogę wysnuć dopiero teraz tuż po skonfrontowaniu z nową edycją tego tytułu.

 

____________________________________________

 

Album „Chopin, The Piano Concertos” w wykonaniu Rafała Blechacza (piano) i Royal Concertgebouw Orchestra, pod batutą Jerzego Semkowa, nagrany 2 lipca 2009 roku w amsterdamskim Royal Concertgebouw,  został wydany w tym samym roku przez Deutsche Grammophon. Mastering przeprowadzono w Emil Berliner Studios. Producentem był: Arend Prohmann, inżynierem nagrań został (Tonmeister): Rainer Maillard, a technikiem fortepianu- Michel Brandjes. Płyta uczciła „Rok Chopinowski 2010”.

Od momentu premiery w 2009 roku do sprzedaży oddano 7 wersji tego tytułu, w tym dwie wykorzystujące technologie SHM. o nr katalogowym UCCG-52031 wydana przez Deutsche Grammophon w 2021 roku oraz o nr katalogowym UCCG-53104 wydana w 2023 roku przez Universal Music.

Z obowiązku przedstawiam wcześniejsze wydanie SHM-CD, które nie podlegało próbom porównawczym podobnym do zrealizowanej pomiędzy wydaniem polskim (Deutsche Grammophon – 477 8528) i japońskim w wersji SHM-CD (Universal Music, UCCG-53104).
Materiał muzyczny nagrany „na żywo” 2 lipca 2009 roku w Royal Concertgebouw, zgromadzony na płycie „Chopin, The Piano Concertos” wspaniale oddawał jakość muzyczną spektaklu. Interpretacja Rafała Blechacza do Koncertów Chopina jest poza krytyką – bardzo elegancka, z szerokimi akapitami i wyrazistymi detalami o nienagannym kształcie. Niektórzy krytycy narzekali, że „pomimo całego jego naturalnego stylu i szczerości, tym odczytom ostatecznie brakuje mocno wyrytej osobowości i intensywności”. Nie potrafię podzielić taką opinię, bo jest co podziwiać podczas słuchania płyty. Pomogła orkiestrze i pianiście inżynieria odpowiedzialnych za stronę techniczną w wytwórni Deutsche Grammophon- nie brakuje bogactwa barw i krągłości tonów. Już to wydanie- polskie z 2009 roku, zadowala słuchającego audiofila. Miałem nadzieję na podniesiony poziom nagrań wersji SHM-CD, o czym miałem się dopiero przekonać.
Wspominałem o „narzekaniach” niektórych krytyków muzycznych, jednak większość chwaliła nagrania, jak na przykład John J. Puccio z Classical Candor, który w swojej recenzji z 2010 roku napisał: „Na początek kilka spostrzeżeń: po pierwsze, DG nie nagrał albumu przed żywą publicznością. Policz to na zdecydowany plus; może firmy fonograficzne radzą sobie lepiej finansowo. Po drugie, dobrze jest zobaczyć oba Koncerty fortepianowe Chopina na jednej płycie. Nie tak dawno temu mieliśmy tylko jeden lub drugi koncert na płycie. To są odświeżające znaki. Polski kompozytor Fryderyk Chopin (1810-1849) miał zaledwie około dwudziestu lat, kiedy napisał swoje dwa Koncerty, faktycznie pisząc Koncert, który znamy dzisiaj jako nr 2 przed nr 1, ale nie opublikował ich w kolejności, w jakiej je napisał. Więc jeśli Koncert  nr 1wydaje się bardziej dojrzały i stał się bardziej popularny, to dlatego, że nie była to jego pierwsza próba w tym gatunku. W każdym razie powodem, dla którego wspominam o wieku kompozytora, jest to, że podwójnie właściwe jest to, że pianista Rafał Blechacz nie tylko jest Polakiem, ale jest też dość młody. Co więcej, dyrygent Jerzy Semkow jest Polakiem. Jestem pewien, że Chopin byłby zadowolony. Blechacz może i jest młody, ale nie jest młodzieńczym nadpobudliwością czy beztroską. Stosuje delikatny, pełen wdzięku, płynny akcent do onirycznie kontemplacyjnych tematów Chopina, w wykonaniach bardziej chodzi o niuanse uczuć niż o czystą techniczną błyskotliwość. Chociaż, co prawda, Blechacz też wydaje się posiadać sporo wirtuozerii. Są to w dużej mierze delikatne odczyty, choć Blechacz traktuje części początkowe z bujną radością, a taneczne rytmy części końcowych z werwą. Bez względu na to, jak dobre są, to właśnie środkowe Larghetto Blechacz uważa za rdzeń utworów i nie tylko prezentuje je z miłością i poezją, ale ładnie łączy ich liryczny ton z bardziej energicznymi częściami otoczenia. Może się to wydawać zaskakujące, zwłaszcza że ostatnie odcinki Chopin zaznaczył jako Vivace („bardzo szybki, żywy”), ale Blechacz potrafi zrobić dokładnie to, o co Chopin prosił, zachowując jednocześnie rapsodyczny nastrój części środkowych. Jest zawsze świadomy nostalgicznego, sentymentalnego romantyzmu w sercu Koncertów. Oczywiście pomaga również, gdy pianista, dyrygent i orkiestra grają razem, aby osiągnąć swój cel, i dobrze im się to udaje. DG również ładnie prezentuje dźwięk. Orkiestra to Concertgebouw, której wspaniała sala zawsze dawała jedne z najwspanialszych efektów akustycznych, nadając zespołowi ciepły, promienny, ale nigdy przytłaczający rozkwit ambientu. W tym nagraniu z 2009 roku inżynierom dźwięku udało się stworzyć duży, pełny, gładki, dynamiczny dźwięk, z umiarkowaną przejrzystością i dobrym uderzeniem. Co ważniejsze, odtwarzają pięknie bogaty, solidny i żywy dźwięk fortepianu, być może odrobinę bliski, ale bardzo realistyczny. Być może nowe nagranie młodego Blechacza nie wypiera całkowicie niektórych ugruntowanych ulubieńców w I Koncercieod Polliniego (EMI), Argericha (EMI), Rubinsteina (RCA) czy Li (DG), ale z pewnością zasługuje na wzmiankę jako całkowicie realna alternatywa.”

Album w formacie SHM-CD „Chopin: Piano Concertos Nos.1 & 2”, o nr katalogowym UCCG-53104, wydany 17 maja 2023 przez japoński oddział Universal Music, wykorzystała najlepsze źródła studyjne dla wszystkich ścieżek, przyjmując wysokiej jakości specyfikacje powłoki SHM-CD i z użyciem Rubidium Clock Cutting.

Fascynujące jest porównanie nagrań wydanych na CD wykorzystującej ulepszoną przezroczystą żywicę poliwęglanową (SHM) i na CD tradycyjnym. Koncert e-moll w długim wstępie orkiestrowym, w obu przypadkach płytowych jest podobnie plastyczny i ciepły, dzięki dobrze zarejestrowanej sekcji smyczków Royal Concertgebouw, instrumentów dętych, rogów… No i inżyniera dźwięku Rainera Maillarda rejestrującego nagranie w 2009 roku. Pojawienie się partii fortepianu wspiera minimalistyczną tkanka orkiestrowa, która tworzy rodzaj aureoli wokół jedwabistej linii klawiatury, cieniowaną wciągającymi stopniami zróżnicowania dynamicznego. I to jest podobnie łatwo słyszalne w obu wersjach płytowych. Kiedy rytm nabiera większego tempa, wzajemna relacja między fortepianem a rozpędzoną orkiestrą staje się dramatycznie intensywny. W tym momencie równowaga brawury i poezji gry Blechacza staje się łatwiej odczytywana z płyty SHM-CD. Od tego momentu, zapomina się o analizie nagrań na rzecz podziwiania kompozycji Chopina. To co zarejestrowane w wersji SHM odbiera się jako piękną muzykę, w której jest więcej młodzieńczego żywiołu. Jest w niej spontaniczność i rozmach, ale też zwiększone poczucie, że stworzono muzykę na żywo, które w dużej mierze wymyka się jednak edycji Deutsche Grammophon.

Wersja z 2023 roku bezpośrednio, pewnie i świeżo ukazuje prostolinijną pasję kompozytora oraz zmienność jego bogatych emocji. Robi to bardziej rozpoznawalnie niż wersja sprzed 14 lat. Jeśli ograniczymy się do paru słów opisujących różnice pomiędzy wydawnictwami to nasuwa się jedno- wersja SHM-CD, świetnie oddaje te doświadczenia jakie słuchacz zapamiętuje w czasie trwania rzeczywistego koncertu., ale nie tylko- nagranie Rafała Blechacza, zwycięzcy XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, występującego z Królewską Orkiestrą Concertgebouw pod dyrekcją wielkiego polskiego dyrygenta Jerzego Semkowa, barwnie oddaje obraz Chopina oparty na polskiej tradycji.

 

____________________________________________

 

Album „Chopin Polonaises”, nagrany w styczniu 2013 roku w  Frriedrich-Ebert-Hale w podmiejskiej dzielnicy Harburg w Hamburgu, został wydany we wrześniu 2013 roku przez Deutsche Grammophon (nr katalogowy: 479 0928, na fotografii niżej). Polskie wydanie ukazało się w tym samym roku pod nr katalogowym 479 1271. Pracę producenta objął Arend Prohmann, producentem wykonawczym została Angelika Meissner, technikiem fortepianu został Jan Kittel.


„Chopin – Polonezy” (edycja polska) albo „Chopin: Polonaises” (edycja międzynarodowa) [4] to szósty album Rafała Blechacza, wydany we wrześniu 2013 przez Deutsche Grammophon. Płyta zawiera siedem polonezów Fryderyka Chopina. Album w dniu premiery uzyskał w Polsce status złotej płyty. Nagranie otrzymało nagrodę Preis der Deutschen Schallplattenkritik jako najlepszy album 2013 w kategorii „Muzyka fortepianowa”. Płyta zdobyła Fryderyka 2014 w kategorii „Najlepszy Album Polski Za Granicą” oraz pretendowała do wyróżnienia „Najwybitniejsze Nagranie Muzyki Polskiej”. Opinie o płycie krytyków były bardzo pozytywne, na przykład:

  • Krytyk Christian Berzins z Aargauer Zeitung napisał: „Nikt inny jak młody geniusz Rafał Blechacz zwycięstwem w Konkursie Chopinowskim w Warszawie w 2005 roku udowodnił światu muzyki klasycznej, jak dojrzałym jest pianistą i jak ogromny wydaje się jego potencjał artystyczny. Tylko co drugi rok Blechacz może nagrywać dla Deutsche Grammophon. Jego nowa płyta pokazuje, z jaką uwagą artysta potrafi wsłuchać się w muzykę swojego rodaka Fryderyka Chopina, jak mądrze znajduje swoje kulminacje, jak czule oddaje się tym dźwiękom i ich niesamowitemu brzmieniu. Blechacz, poszukując prawdy, nadaje tym dźwiękom rewolucyjnego ducha. Triumfujące prace są wykonywane w ekstazie, ukazując na końcu zakres zrozumienia. Doskonały [album].”
  • Matthias Kornemann z magazynu Rondo: „Na swoich pierwszych nagraniach Rafał Blechacz był już dojrzały i momentami umiarkowany mimo całego swojego ewidentnego potencjału. Tymczasem ten niezwykle skromny Polak zasłużył sobie na miano jednego z najlepiej zapowiadających się pianistów swojego pokolenia. Ta interpretacja wielkich Polonezów jawi się jako imponujący dowód nieskazitelnego smaku i woli formy. Ujawnia się też wola emocjonalnego nacisku tempa, co było korzystne dla Polonezów. Bardzo znany Polonez A-dur został wykonany z tak żywiołowym duchem, że nawet dla nauczyciela gry na fortepianie, mającego wątpliwości co do tej formy, staje się naprawdę przekonujący. Jednak w kompozycji c-moll puls, gdzie maluje niemal wagnerowskie harmonie i przejścia świetlne w części środkowej, staje się znacznie łagodniejszy. Wielkie frazy rozwijane są swobodnie. (…) Każdy koniuszek palca tego artysty ma o wiele więcej niż tylko talent od pozostałych młodych pianistów z najlepszych firm fonograficznych razem wziętych
  • Kjell Hillveg z Dagsavisen: „(…) Tym razem artysta prezentuje siedem najwspanialszych Polonezów Chopina. W załączonej książce można znaleźć przyczyny takiego wyboru kompozycji. Z przyjemnością przeczytacie komentarze i posłuchacie tych wyjątkowych interpretacji na raz, zwłaszcza Poloneza fis-moll op. 44. Chopin połączył w tym utworze mazurka jako swoiste trio, które stwarza pianiście fantastyczną okazję do zaprezentowania swojego kunsztu artystycznego, zwłaszcza gdy konieczne jest wyeksponowanie różnic w rytmice Poloneza i Mazurka. Wreszcie pionierski Polonez – Fantazja op. 61. Dwa najbardziej znane, A-dur op. 40 i As-dur op. 53, zagrany z zadziwiającą precyzją i zaangażowaniem. Blechacz zdaje się dorównywać tak wybitnym wykonawcom jak Rubinstein czy Horowitz (…).”
  • Jeremy Nicholas z magazynu Gramophone: „Dla wielu miłośników Chopina, nagrania polonezów Arthura Rubinsteina z lat trzydziestych stanowią punkt odniesienia (znacznie bardziej preferowany niż dźwiękowo gorsze wersje z lat 50tych), dla innych ideał stanowi wykonanie Polliniego z lat 70tych (…) Sądzę jednak, iż wraz ukazaniem się nagrania Rafała Blechacza, wszyscy się zgodzą, co do pojawienia nowego wzorca. Nie tylko szlachetność i wzniosłość tych dzieł, czy też zróżnicowany nastrój siedmiu polonezów uchwycił Blechacz tak dobrze, lecz również frazowanie pięknych melodii jak i chwile bolesnego smutku. Jeśli posłucha się powrotu do głównego tematu w Polonezie c-moll to można dowiedzieć się co mam na myśli. Jest to rzadka spójność, gdzie każde dzieło jest technicznie udane, a pod kątem muzycznym przekonywujące, tak jak całość. (…) Jest to muzyka Chopina w najlepszym stylu a zarejestrowany dźwięk pozostawia w tyle wcześniejsze interpretacje.”

 

Album „Chopin: Polonaises” w wersji SHM-CD został wydany dwukrotnie 7 września 2016 roku (Deutsche Grammophon – UCCG-51089) oraz 27 października 2021 roku (Deutsche Grammophon – UCCS-50125).


Porównanie nagrań z europejskiego wydania ograniczę do konfrontacji z nagraniami zgromadzonymi w wydaniu japońskim SHM-CD tylko z roku 2021. Płyta z polonezami w wykonaniu Blechacza jest wyjątkowa, zresztą podobnie jak poprzednie- „Chopin: The Complete Preludes” i  „Chopin: Piano Concertos Nos.1 & 2”. Wkład interpretacyjny pianisty wydaje się być czymś nowym i zaskakującym: Blechacz gra Polonezy z niesamowitą energią, widząc je nie jako wyrafinowane tańce, ale często jako stylizowane frazy i nieco zaciemnione emocje. O polonezach Chopina można pomyśleć jako muzycznej manifestacji charakteru Polski- jej ducha, wrażliwości, nostalgii – wszystkie te cechy słuchacz zidentyfikuje w potężnej interpretacji wykonań Blechacza. Jednak łatwiej jest wniknąć w niuanse ilustracyjne nagrań zapisanych na płycie SHM-CD, co pozwala na głębsze odczuwanie rzeczywistych, bądź tylko wg wyobrażeń słuchacza, intencji pianisty.

Odczytanie partytury Chopina przez Blechacza, jest teraz łatwiejsze do rozpoznania przez słuchacza przede wszystkim dzięki temu, że brzmienie płyty SHM na tle budżetowej płyty CD jest doświetlone, bogatsze barwowo i o zwiększonej selektywności w całym zakresie częstotliwości. W obu formatach płytowych nagrania są dobrze wypełnione alikwotami, instrument jest umieszczony blisko słuchacza, dźwięki są zaokrąglone. Jednak to dwa „różne” instrumenty… To jak wybór pomiędzy Steinway’em a Bösendorfer’em lub pomiędzy tym samym Steinway’em umieszczonym w różnej przestrzeni akustycznej. Długo się zastanawiałem czy kupować nową edycję tego samego tytułu skoro często słuchana wersja europejska przypadła mi do smaku? Ciekawość audiofilska zrobiła swoje… Nie żałuję.

 


 

[1] 22 lutego 2023 w czasopiśmie ukazał się wywiad z Rafałem Blechaczem przeprowadzony przez panią Olgę Łozińską/PAP:

Co jakiś czas powracam do Chopina. Chciałbym nagrać komplet jego dzieł. Bardzo ciekawe byłoby zarejestrowanie wszystkich dzieł kompozytora w ciągu kilkudziesięciu lat. Nie wykluczam nawet, że nagram ponownie utwory, które już znalazły się na moich albumach – powiedział Rafał Blechacz. 3 marca ukazuje się nowa płyta pianisty, zawierająca utwory Chopina.

Nowy album Rafała Blechacza, zwycięzcy XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina (2005), ukaże się 3 marca. Płytę wyda wytwórnia Deutsche Grammophon, z którą pianista jest związany od 2006 r. To kolejne po Nokturnach, Polonezach i Koncertach wydanie z utworami Chopina wykonywanymi przez Blechacza.

Olga Łozińska- To kolejny pana album z utworami Chopina. Czy to część dalekosiężnego planu?

Rafał Blechacz- Rzeczywiście co jakiś czas powracam do Chopina. Chciałbym nagrać komplet jego dzieł. Czas pokaże, czy uda się zrealizować to przedsięwzięcie, bo w zanadrzu mam jeszcze inne projekty. Byłoby to bardzo ciekawe dla publiczności i dla mnie, aby zarejestrować wszystkie dzieła Chopina w ciągu kilkudziesięciu lat.

Olga Łozińska- Słuchacze mogliby usłyszeć, jak na przestrzeni lat zmieniło się pana podejście do tych utworów.

Rafał Blechacz- Nie wykluczam nawet, że nagram ponownie utwory, które już znalazły się na moich albumach. Bo podejście do interpretacji zmienia się z biegiem czasu. Wielu artystów po latach wracało do utworów, które kiedyś zarejestrowali, i dokonywali ich innej odsłony.

Olga Łozińska- W jaki sposób zachował pan świeżość w wykonywaniu Chopina? Niektóre z utworów na płycie grał pan już w liceum.

Rafał Blechacz- Powracałem do nich co jakiś czas. Te powroty zawsze były odświeżające, dawały nowe spojrzenie. Nawet gdy wydawało mi się, że dobrze znam kompozycje Chopina, uświadamiałem sobie, co jeszcze można z nich wyłuskać: ciekawy szczegół polifoniczny, inne zarysowanie frazy. Praca nad Sonatą h-moll, a później Sonatą b-moll, którą włączyłem do repertuaru po konkursie chopinowskim w 2005 r., nie była gwałtowna. Był to proces naturalnego wchodzenia w jeszcze głębszą emocjonalność i lepsze rozumienie stylu chopinowskiego.

Olga Łozińska- Dlaczego wybrał pan akurat te dwie konkretne sonaty?

Rafał Blechacz- Poczułem, że to moment, aby nagrać utwory szczególnie mi bliskie. Wydawało mi się, że Sonata h-moll jest mi bliższa, ale po trudnym okresie pandemii usłyszałem wewnętrzny głos, aby wejść do studia z Sonatą b-moll i ją zarejestrować. Nie chciałem odkładać tego pomysłu na później. Cieszę się z tej decyzji. Do sonat dołączyłem też dwa mniejsze utwory, Nokturn fis-moll op. 48 numer 2 i Barcarolę Fis-dur op. 60.

Olga Łozińska- Czy śledził pan ostatni konkurs chopinowski? Jak pan ocenia werdykt jury?

Rafał Blechacz- Śledziłem konkurs z opóźnieniem, bo w czasie przesłuchań byłem w Japonii. Przez swoje koncerty i zmianę czasu nie miałem możliwości śledzenia go na bieżąco. Gdy wróciłem z tournée, wiedziałem już, jaki jest werdykt, odsłuchiwałem więc nagrania, aby wyrobić sobie zdanie. Koncentrowałem się głównie na finalistach i laureatach. Również kiedy słyszałem, że dziennikarze i melomani żałowali niektórych pianistów, którzy nie znaleźli się w finale czy nie zostali nagrodzeni, weryfikowałem to, słuchając nagrań. Muszę stwierdzić, że przychylam się do decyzji jurorów.

Olga Łozińska- W jednym z wywiadów opowiadał pan, że nawiązał współpracę z Bomsori Kim, bo zachwycił pana jej występ w trakcie konkursu Wieniawskiego. Może i tym razem w tym konkursie znalazł się ktoś, kogo chciałby pan zaprosić do współpracy?

Rafał Blechacz- Nie miałem możliwości śledzenia ostatniego konkursu. Natomiast w 2016 r. miałem mniej koncertów i mogłem się skupić na konkursie Wieniawskiego. Tam zauważyłem Bomsori Kim i nasza współpraca trwa nadal. Na razie nie planuję innego duetu czy innej konstelacji, chociaż w grudniu będzie uroczysty koncert z okazji 125-lecia Deutsche Grammophon i tam wraz z Bomsori Kim oraz wiolonczelistą, którego nazwiska nie mogę jeszcze zdradzić, zagramy Koncert potrójny Beethovena. Mamy też dalsze plany koncertowe związane z tym projektem. Ostatnio nasza współpraca jest mniej intensywna, bo jesteśmy skoncentrowani na swoich odrębnych, koncertowych planach, solowych karierach, ale np. 22 lutego wystąpimy z okazji 30-lecia sali koncertowej w Seulu, raz na jakiś czas spotykamy się także na próby, włączamy nowe utwory do swojego repertuaru. To bardzo ważne, bo w 2016 r. postanowiłem mocno rozwinąć nurt kameralny i będę to kontynuował.

Olga Łozińska- Zasiadał pan w jury konkursu Paderewskiego. Jak udział w konkursach, m.in. w chopinowskim, wpływa na pana pracę jako jurora?

Rafał Blechacz- Miałem jeden epizod jurorski. W listopadzie zeszłego roku od etapu półfinału byłem jurorem właśnie konkursu Paderewskiego. To trudna i ciężka praca, raczej nie chciałbym znowu zasiadać w jury. Nie żebym się zrażał, ale ocenianie jest bardzo ciężkie. Niezwykle trudno niekiedy podjąć decyzję, którego uczestnika przepuścić do kolejnego etapu. To wybór jak między gruszką a jabłkiem.

Olga Łozińska- Jakie ma pan plany na najbliższy czas?

Rafał Blechacz- Przez najbliższe miesiące, do połowy lipca włącznie, to przede wszystkim koncerty, wspomniana Korea i Japonia, a później Europa. Wystąpię z orkiestrami w Niemczech, Austrii, Szwajcarii. Wykonam np. Koncert Schumanna, II Koncert Fortepianowy Liszta, II Koncert fortepianowy Chopina na życzenie festiwalu w Lucernie. A na recitalach zagram utwory Debussy’ego, Mozarta i Chopina, ale nie te, które wykonuję na płycie. Oczywiście czeka mnie też promocja – konferencje prasowe, wywiady, spotkania; zależy mi, aby album dobrze zaistniał.

Olga Łozińska- Widzę, że jeśli chodzi o koncerty, wybrał pan romantyczny repertuar. To celowa decyzja?

Rafał Blechacz- Tak, chcę w ten sposób nawiązywać do estetyki płyty. W tym sezonie gram muzykę Chopina, Schumanna, Liszta. Uwielbiam też barok – utwory Bacha; od jego muzyki zacząłem jako organista i chciałem w tym kierunku podążać. Na recitalu w Brukseli 7 czerwca wykonam II partitę Bacha. Powroty do Bacha są bardzo inspirujące. Od 2000 r. i 2006, kiedy kupiłem fortepian po konkursie chopinowskim, fascynuję się również rozwojem impresjonizmu – barw, kolorów, a zwłaszcza muzyki Debussy’ego.

Olga Łozińska- Czy gra pan także na historycznych instrumentach?

Rafał Blechacz- Nie gram na nich podczas koncertów, ale mam z nimi pewne doświadczenia. Dają one niemałe wyobrażenie, jak mogła brzmieć muzyka, np. Chopina. To wzbogaca spojrzenie i podejście również do technicznych spraw w interpretacji i wykonawstwie. W 2008 r. grałem na dawnym instrumencie, przed nagraniem sonat klasycznych, i kilka szczegółów mnie zaskoczyło. Później próbowałem je zastosować za pomocą innych środków na fortepianie współczesnym, np. w przypadku sonat Beethovena chciałem zbliżyć się artykulacyjnie do tego, co mogło być 200 lat temu. Myślę, że to ważne, aby mieć takie doświadczenia, a nie tylko koncentrować się na tym, co tu i teraz. Dzięki grze na instrumentach historycznych wzbogacamy naszą wiedzę i przybliżamy się do estetyki tamtych czasów, wykorzystując współczesne środki. Rozumiemy też lepiej styl danego kompozytora.

[2] SHM-CD to technologia zmierzająca do poprawienia jakości reprodukcji zakodowanych informacji muzycznych na dyskach CD. Japońscy producenci wykorzystali ulepszoną przezroczystą żywicę poliwęglanową co zapewniło czystsze medium do odczytywania danych, a więc zmniejszyło błędy odczytu, a w konsekwencji poprawiło jakość dźwięku.

[3] Rubidium Clock Cutting– precyzyjny zegar rubidowy wykorzystywany przez oscylator, dla niezwykle precyzyjnej optymalizacji prędkości liniowej szklanego wzorca przy produkcji płyt CD, zapewniając precyzyjne długości wgłębień w celu wyeliminowania wahań czasu.

[4] Według:

 


Wróć do części 1 >>

Kolejne rozdziały: