Rekomendowane wydawnictwa płytowe szeroko rozumianej klasyki
(rozdział pięćdziesiąty pierwszy)

 


Muzyka skrzypcowa
[1] jako odrębny typ muzyki pojawiła się w 2. poł. XVI w. (L. Marenzia); na pocz. XVII w. zaczyna się krystalizować forma charakterystycznej dla baroku sonaty triowej (da chiesa i da camera) dla dwojga skrzypiec i basso continuo; w Polsce najciekawsze kompozycje skrzypcowe tworzy w tym okresie A. Jarzębski; pierwszym kompozytorem wirtuozowskich utworów na skrzypce był B. Marini (wprowadzenie tremolo i dwudźwięków). Przełomowe znaczenie dla rozwoju muzyki skrzypcowej ma twórczość A. Corellego oraz A. Vivaldiego (L’Estro armonico, Cztery pory roku), dzięki której do perfekcji została doprowadzona forma koncertu trzyczęściowego. W XVIII w. G. Tartini wprowadził do gry skrzypcowej szereg innowacji (m.in. nowa technika prowadzenia smyczka, równolegle działała tzw. szkoła piemoncka (F. Giardini, F. Ciabriano, G. Pugnani). W Niemczech najwybitniejszymi kompozytorami tworzącymi na skrzypce byli H.I. Biber, G. F. Händel i J.S. Bach; klasycy wiedeńscy (J. Haydn, W. Mozart) w sonatach skrzypcowych w sposób bardziej autonomiczny traktują partię fortepianową; podobnie postępuje L. van Beethoven. Muzyka skrzypcowa w dobie romantyzmu albo nawiązuje do tradycji klasycystycznych (L. Spohr, F. Mendelssohn, F. Schubert, R. Schumann), albo staje się obszarem brawurowych popisów wirtuozowskich (N. Paganini – największy eksperymentator w dziedzinie techniki gry: flażolety, staccato volante, staccato ricochet, pizzicato na lewej ręce); do technik stosowanych przez Paganiniego nawiązuje twórczość K. Lipińskiego, a także tzw. szkoły francusko-belgijskiej (Ch. Bériot, H. Vieuxtemps, H. Wieniawski, P. Sarasate, E. Ysaÿe); epokę neoromantyczną reprezentują J. Brahms, M. Bruch, M. Reger (odnowienie nie uprawianej od czasów J.S. Bacha polifonii), a także É. Lalo, C. Saint-Saëns i E. Chausson; wśród impresjonistów najciekawsze kompozycje pozostawili C. Debussy i M. Ravel (m.in. Sonata G-dur z elementami bluesa, rapsodia Cygan).

  • Dwupłytowy album „The Unreleased Berlin Studio Recordings”, firmowany przez Henryka Szerynga, nagrany 19.04.1963, 27.04.1962, 08.02.1982 w RBB Studio 3 (Berlin), wydała 1 maja 2022 roku wytwórnia The Lost Recordings [2]. Nagrania zostały zremasterowane z oryginalnych taśm analogowych.


Henryk Szeryng: „Dzieło Johanna Sebastiana Bacha to Biblia [3]. Bach jest ostatecznym celem; tu wszystko się zaczyna i wszystko się kończy. Jego muzyka przybliża do własnego ducha”. Szeryng przez całe życie utrzymywał intymny związek artystyczny z Bachem. Zręczna praca palców Szerynga wydobywa pełnię blasku wyrazistości i radości Partity. Jego energia, jego ataki, niezwykle precyzyjny ukłon i hojna barwa po raz kolejny świadczą o głębi i intensywności jego przywiązania do Bacha przez całe życie. Przez niezliczone meandry tej Sonaty na skrzypce i fortepian, w których Franck tchnie nowe życie w gatunek, Henryk Szeryng dokonał cudu. Swoją naturalną, dynamiczną interpretacją, ciepłem przesyconej emocjami barwy i dźwięczną wyrazistością artykulacji i intonacji doskonale oddaje sprawiedliwość dziełu, które nieustannie balansuje między zmysłowymi melodiami a formalnym eksperymentem. Henryk Szeryng opanowuje najbardziej wymagające trudności techniczne, jednocześnie oddając najsubtelniejsze efekty pisarstwa Ravela. Jego hojna barwa i czysta fraza, które skłoniły niektórych do porównywania go do „czystej esencji róży”, są wspaniałe w tej atrakcji repertuaru. Ravel, oczarowany lotami muzyki Tzigane, przekazał nam jedno ze swoich najbardziej urzekających dzieł. Występ Szerynga uwidacznia jego zażyłość z Beethovenem. Energia jego interpretacji sonat uchwyciła jednak najdrobniejsze szczegóły dramaturgii utworów.

  • Henryk Szeryng: The Unreleased Berlin Studio Recordings”, wydanie na dwóch krążkach winylowych, nagranych z prędkością 45 RPM, w formacie monofonicznym, zremasterowane z oryginalnych taśm analogowych, zostało wydane w 2022 roku przez wytwórnię The Lost Recordings. Do tego wydania dołączono 16-bitową komputerową kartę pamięci.

Według notatki wydawcy, :Ta produkcja jest wyjątkowa pod wieloma względami. Po raz pierwszy znaleźliśmy nagrania nie koncertu, ale wykonane w studiu. I jest bardziej niż prawdopodobne, że studia zamierzały je wydać. Inżynierowie RBB osiągnęli prawdziwy cud pod względem akustyki: nigdy wcześniej dźwięk skrzypiec nie został nam przywrócony z tak dużą ilością szczegółów i autentyczności. Aby przybliżyć Wam artystyczną i technologiczną sprawność inżynierów, byliśmy zdeterminowani, aby oddać całą dynamikę i szczegóły tej przełomowej interpretacji Partity nr 2 Bacha i Sonaty Francka. Rzeczywiście wyzwanie, ponieważ ścieżki poszczególnych części zostały podzielone na cztery strony podwójnego albumu w formacie 45-rpm. Ten exploit to kolejny pierwszy przypadek w historii wytwórni The Lost Recordings. Wszystkie inne wersje (CD, HD do pobrania i karta do pobrania wydania winylowego) zawierają wszystkie znalezione przez nas nagrania.
Henryk Szeryng – w majestacie w Berlinie:

W kwietniu 1962 i kwietniu 1963, w odstępie roku, berlińscy akustycy, jedni z najbardziej doświadczonych na świecie, dopasowywali zdejmowane panele ścian studia nr 3 berlińskiego studia radiowego. Cud techniki oparty na rewolucyjnych, choć całkowicie tradycyjnych metodach, sala ta została zaprojektowana w 1929 roku przez architekta Hansa Poelziga z wyjątkową i rzadko spotykaną troską: aby zapewnić wysoką wierność akustyki niezależnie od emitowanych częstotliwości, z pogłosem, który można modulować według potrzeb. Henryk Szeryng miał opinię mistrza skrupulatnego, bezkompromisowego i autentycznego, który stoi obok Milsteina czy Grumiaux. W kwietniu 1963 miał 44 lata. U szczytu swojej sztuki skrupulatnie wyjął z etui swojego Guarneriusa del Gesu, zwanego ‘księciem’, z którym tego dnia zapisał się w historii skrzypiec. II Partita jest dziełem monumentalnym pod względem bogactwa i różnorodności pisarstwa, wykorzystującego niezwykłą polifonię na skrzypce solo. Bach wydaje się pragnąć jednego tematu, który ‘nawiedza’ pierwsze cztery części, którego kulminacją jest majestatyczna chaconne, skonstruowana jako dzieło same w sobie. Trwająca 15 minut przedstawia temat, który będzie zmieniany sześćdziesiąt trzy razy, aby w wysoce skonstruowanej całości wywołać wszechświat nieskończenie bogatych emocji, od udręki i smutku po radość i nadzieję. Chcąc uchwycić rosnącą siłę tego postępu, Henryk Szeryng chciał za jednym zamachem wykonać całą partitę. Wystarczą tylko dwa ujęcia, aby stworzyć spektakl o wyjątkowej gęstości, emocjach i czystości, których subtelność udało nam się uchwycić. Zaledwie rok wcześniej Szeryng nagrywał w tym samym Studio 3 sonatę Francka. Między Bachem i Césarem Franckiem istnieje oczywisty związek: poczucie konstrukcji, pragnienie jedności, kontrola czasu. Sonata skrzypcowa, skomponowana w 1886 roku, oparta jest na tym samym intensywnym pisarstwie, co Partita Bacha. Po triumfie pierwszego wykonania jego aura szybko wykroczyła poza sferę muzyczną. Mówi się, że zainspirował Marcela Prousta do napisania historii miłosnej Charlesa Swanna i Odette de Crécy w ‘Du côté de chez Swann’. Podobnie jak w przypadku Partity nr 2, Henryk Szeryng i pianista Günther Ludwig osiągnęli tu prawdziwą alchemię i dokonali jednej z najbardziej niezapomnianych interpretacji tego dzieła.”

 

  • Album „Ciaccona” w wykonaniu I. Gringoltsa, grającego na skrzypcach anonimowego twórcy z pocz. XIX w. i skrzypcach Antonio Stradivariego (Cremona, 1718, „ex-Prové”) na sesjach 7-10 lipca 2020 w Reformierte Kirche Marthalen (Szwajcaria), został wydany lipcu 2021roku przez wytwórnię BIS.

W swojej karierze Ilya Gringolts (według notatki wydawcy) poświęcił się wykonywaniu muzyki współczesnej, a także wspaniałemu repertuarowi koncertowemu, rozwijając jednocześnie żywe zainteresowanie wykonawstwem historycznym. Temat omawianej płyty i jest więc całkiem logiczny: muzyka naszych czasów i jej inspiracja: Johann Sebastian Bach. Tytuł albumu to „Ciaccona”, a oprócz kultowej kompozycji Bacha Gringolts gra kolejne dwie chaconne – lub trzy, jeśli liczyć „Ciacconinę”, która otwiera krótki cykl Heinza Holligera, skomponowany dla Isabelle Faust w 2014 roku. Hiszpański kompozytor Roberto Gerhard napisał swoją „Chaconne”, używając własnego podejścia do techniki dwunastotonowej. We wstępie do albumu Gringolts opisuje jego dwanaście części jako zawierające „wszystko od chorału do ziemi… prawdopodobnie najbardziej wiedeńską muzykę, jaką kiedykolwiek napisał Katalończyk”. Płytę zamyka „Kontrapartita” francuskiego kompozytora Brice’a Pauseta, „rodzaj przeszklonej partity Bacha”, by jeszcze raz zacytować Gringolta. Pauset skomponował swoje dzieło w 2008 roku – siedem części, każda napisana z określoną częścią z partit Bacha na skrzypce solo. W tym utworze (i przeplatających się częściach Bacha) Gringolts wybrał skrzypce w barokowym układzie, stwierdzając, że instrument ten wydaje się odpowiadać „historycznie poinformowanej awangardzie” pisarstwa.
Pierwszą kompozycją na płycie [4] jest „Drei kleine Szenen” dyrygenta Heinza Holligera. Te trzy krótkie utwory dają szeroki wybór wpływów, dźwięków i kontrastów. Pierwszy z nich wykorzystuje ludzki głos wraz ze skrzypcami, aby stworzyć nastrojowy i dość niesamowity efekt; druga jest bardziej kanciasta i daje inne efekty niż te, które można usłyszeć w tradycyjnej muzyce skrzypcowej, a ostatnia jest pod wpływem dźwięku duduka. Ten ostatni utwór nosi tytuł „Musette funèbre” – bardzo trafny tytuł dla muzyki, która jest lamentem. Kolejne dzieło Roberto Gerharda, zatytułowane „Chaconne” , powstało w 1959 roku i składa się z dwunastu krótkich części. Chociaż wykorzystują technikę dwunastotonową, mają również znaczny dług wobec Bacha i niektórych dwudziestowiecznych twórców muzyki na skrzypce solo. Kolejność nut w rzędach tonów nie jest ścisła, co daje kompozytorowi znacznie większą swobodę i uzyskuje się liryczny i często piękny efekt. Istnieje znaczna różnorodność w każdym małym ruchu i chociaż ta muzyka nie jest dla każdego, pisanie jest o wiele mniej surowe, niż można by sobie wyobrazić, a słuchając można wiele zyskać. Pozostałą część tego krążka zajmuje uywór zatytułowany „Kontrapartita” Brice’a Pauseta. Jest to fragment siedmiu części zaczerpniętych z trzech Partit Bacha, odpowiednio 3, 1 i 2, które są poprzedzone siedmioma częściami, które napisał Pauset, odzwierciedlając różne charaktery części Bacha. Czasami mogą pojawić się bezpośrednie cytaty, a innym razem kompozytor uchwyci cechy stylistyczne lub klimatyczne, które wpłynęły na niego podczas tworzenia jego dzieła. Czasami korelacje są oczywiste, innym razem mniej, jednak poszczególne częścczęścią. Na tej płycie jest osiemdziesiąt pięć minut muzyki. Gringolts jest ekscytującym skrzypkiem, jego technika jest bezbłędna, jego brzmienie jest wspaniałe. Myślę, że jest to płyta CD, którą każdy poważny skrzypek i miłośnik instrumentu będzie chciał mieć.

 

Seria wydawnicza przygotowana przez Warner Classics dla uczczenia 70. Urodzin jednego z najwybitniejszych skrzypków naszych czasów – Itzhaka Perlmana – zawierająca 59 albumów (vide >>), prezentujących wszystkie nagrania, jakich słynny wirtuoz dokonał dla EMI Classics i Teldec (w tym także niektóre dotąd niepublikowane) jest cudownym źródłem najwartościowszych nagrań płytowych, łatwych do zdobycia, jeśli nie całego zbioru (boxu Deluxe Edition) to pojedynczych (odłączonych) tytułów. Nagrania pochodzące z czasów analogowych zostały z wielką dbałością i wyczuciem zremasterowane w jakości 24-bit/96kHz w Abbey Road Studios. Wydawnictwa pozostają wierne oryginalnym albumom (zarówno wydawanym jako LP jak i CD): zachowano ich repertuar i oryginalną szatę graficzną. Dzięki możliwości zakupu odrębnych płyt uzupełniłem swój zbiór o dwa tytuły: „Brahms: Violin Concerto” oraz „Wieniawski: Violin Concertos Nos 1 & 2”.

  • Album „Brahms: Violin Concerto”, nagrany na żywo 29 lutego i 1 marca 1992 w Schauspielhaus Berlin, został wydany w 2015 roku przez Warner Music Group. Perlmanowi towarzyszy Berliner Philharmoniker pod batutą Daniela Barenboima.


Izraelski skrzypek Itzhak Perlman i Filharmonicy Berlińscy wykonują Koncert skrzypcowy Johannesa Brahmsa pod dyrekcją Daniela Barenboima, który  po Koncercie skrzypcowym Beethovena jest prawdopodobnie najsłynniejszym niemieckim koncertem skrzypcowym, jaki kiedykolwiek powstał. Obie kompozycje mają ze sobą coś wspólnego- tonację D-dur, w jakim zostały skomponowane. Skomplikowany technicznie Koncert skrzypcowy Brahmsa zarezerwowany jest dla wirtuozów ze względu na wyraźną obecność szybkich pasaży gam i wariacji rytmicznych. Oczywiście Perlman i Filharmonicy Berlińscy znakomicie radzą sobie z wyzwaniami jakie stawia ta kompozycja. Barenboim i Perlman doskonale się rozumieją- każdy z tych artystów działa jak folia dla drugiego. Priorytetem dla Barenboima jest architektura dzieła; a Parlman dzięki temu ma wspaniałe wsparcie w orkiestrze. Do tego klasycznego dzieła Perlman wnosi szczególne napięcie, nerwową energię, która ujawnia poetyckie aspekty utworu. U Perlmana zwracają uwagę dwie cechy jego gry: wyrazista artykulacja oraz ekspresywna jakość brzmienia, ze stosunkowo oszczędnym zastosowaniem vibrato. Kontrast między nerwową intensywnością Perlmana a monumentalnymi tonami Berlińskiej Orkiestry Filharmonicznej buduje wyjątkowej jakości spektakl, a rezultatem jest porywająca wydajność.

  • Album „Wieniawski: Violin Concertos Nos 1 & 2” w wykonaniu Itzhaka Perlmana i London Symphony Orchestra pod dyr. Seiji Ozawy, nagrano 1 i 2 listopada 1971 w Abbey Road Studios (Londyn). Płytę wydał Warner Music Group w 2015 roku.


Przetransponowanie na CD nagrania z początku lat siedemdziesiątych jest tak samo satysfakcjonujące, jak inne nagrania z tamtego czasu, na przykład Kaprysy Paganiniego czy  Koncertu Czajkowskiego, które były bardzo pozytywnie recenzowane przez krytyków najpoważniejszych magazynów muzycznych. To, że nie jedno, a kilka nagrań udało się udanie przenieść na format cyfrowy uświadamia, że przy analogowym nagraniu w latach siedemdziesiątych dobra inżynieria miała kluczowe znaczenie w przekazywaniu realizmu spektaklu. Ten krążek CD  zapewnia bogaty, pełny dźwięk, natychmiastowy i rzeczywisty, wiarygodnie oddający akustykę hali nagrań, a wszystko to zasługą Suvi Raj Grubba jako producenta i Boba Goocha jako inżyniera. Perlman jest wyjątkowo utalentowanym skrzypkiem, którego ciepło okrywa urocze wykonania, które wciąż unikają nadmiernej pobłażliwości. Ozawa i orkiestra, dają obfitość mocy i blasku, pasujące do tego gatunku muzyki romantycznej. Każdy, kto kocha dźwięk skrzypiec, powinien mieć tę płytę w swojej kolekcji.

 

  • Album „Ysaÿe: Solo Sonatas”, w wykonaniu skrzypka Kristófa Baráti, nagrany 8-10 stycznia 2013 roku w Kodály Centre (Pécs, Węgry), został wydany 8 lipca 2013 r. przez wytwórnię Brilliant Classics.


Urodzony w 1858 roku Belg Eugene Ysaÿe [5] był jednym z najwybitniejszych skrzypków swojego pokolenia, solistą-dyrygentem, który podróżował po Europie dając koncerty ale też regularnie zatrudniany przez najsłynniejszych kompozytorów swoich czasów do wykonywania ich utworów… Na przykład przez Césara Francka i Claude’a Debussy’ego. Oprócz napiętego harmonogramu koncertów Ysaÿe odniósł również sukces jako kompozytor, kontynuując tradycję wirtuozów rodaków Huberta Leonarda, C.-A. de Bériot I Henry’ego Vieuxtempsa. Znajomość z francuską szkołą kompozytorów sprawiła, że ​​jego muzyka nabrała namiętnego, improwizatorskiego charakteru, który jest wyraźnie widoczny w Six Sonatas Op.27 na skrzypce solo – temat tego wydawnictwa. Dedykowane największym skrzypkom swojej epoki (Josephowi Szigetiemu, Jacquesowi Thibaudowi itd.), utwory są fascynującym świadectwem sztuki Ysaÿe’a, ich harmonijnej oryginalności oraz wirtuozerii ujawniającej intencję kompozytora- pisania dla potomnych i dla młodszego pokolenia skrzypków. Wybitne cechy muzyki XX wieku, takie jak skale całotonowe i ćwierćtony, są liczne, A jednak Ysaÿe szybko ostrzegł muzyków, by nie pozwalali, aby techniczne elementy kompozycji zdominowały przebieg muzyczny- intensywność emocjonalna musi zawsze dominować.
Urodzony na Węgrzech Kristóf Baráti jest wykonawcą tego wydawnictwa, nagranego w sali koncertowej pięknego, niedawno wybudowanego Centrum Kodály’ego w Pécs’u. Jako jeden z najbardziej utalentowanych skrzypków swojego pokolenia Baráti występował z wieloma czołowymi orkiestrami na świecie oraz współpracował z tak cenionymi dyrygentami, jak Kurt Masur i Iván Fischer. Gra na skrzypcach Stradivariego z 1703 r., „Lady Harmsworth” [6], wypożyczonych przez Towarzystwo Stradivariego.
Krytycy o skrzypku i płycie pisali: „Talent, który pojawia się raz na dekadę, a może tylko raz na pokolenie… cudowne wykonanie… perfekcja techniczna…” (Fanfara), „Gwiazdar” (Diapason), „Dzisiejsze nagranie referencyjne..” (Frankfurter Allgemeine).
Baráti jest skrzypkiem o doskonałej technice i intonacji, o pięknym, nieskazitelnym brzmieniu i bardzo nielicznych szorstkościach. W jego wykonaniu nie ma wielkich efektów tylko dla pokazu, jego tempo nigdy nie jest pośpieszne, nic nie jest powierzchowne, vibrato naturalne, nigdy nie nachalne i nieszkodzące intonacji. Najwyższa ocena nie może wydawać się przesadna, skoro trudno wskazać jakieś błędy, powierzchowności czy błędy intonacyjne.

 

Kristóf Baráti nie jest jedynym (oczywiście), którego chwalono za wirtuozowskie nagrania sześciu sonat Op.27 na skrzypce solo Eugène’a Ysaÿe’a:

  • Album „Ysaÿe: Six Sonatas for Solo Violin, Op. 27”, w wykonaniu Jamesa Ehnesa, wydany 30 kwietnia 2021 przez wytwórnię Onyx

Skrzypek James Ehnes (według notatki wydawcy) nagrał ten album podczas zamknięcia w swoim domu z winy zagrożenia chorobowego. Nagrywanie rozpoczynało się wczesnym rankiem, kiedy w domu panowała cisza. Skrzypce solo, nagrane we wczesnych godzinach porannych w tych niespokojnych czasach, zapewniają potężne i intymne wrażenia słuchowe. Sześć sonat na skrzypce solo Ysaÿe’a to, wraz z Sonatami i Partitami JS Bacha są najważniejszymi rozszerzonymi utworami na skrzypce solo. Ysaye skomponował każdy z nich z myślą o konkretnym skrzypku, oddając jego osobowość i charakterystykę gry. Sonaty te reprezentują stylistyczny pomost między starym a nowym, między tradycją a improwizacją, dając wgląd w „złotą” erę szybko rozwijających się tradycji grania, w której Ysaÿe był jednym z głównych głosów.Tym wersjom sonat krytycy również (jak pozostałym wymienionym w artykule skrzypkom) nie szczędzili pochwał:Magazyn muzyczny BBC „Zapierająca dech w piersiach wirtuozeria Ehnesa jest całkowicie zanurzona w muzykalności tych wykonań, wydobywając na powierzchnię tylko w takich fragmentach, jak zawadiacki sprzeciw, który kończy Trzecią Sonatę… projekt, który jest godnym świadectwem niezwykłych czasów.”Magazyn Gramophone: „Centrystyczne podejście Ehnesa skupia twoją uwagę na muzyce, pozwalając podziwiać jego technikę dopiero po zaprzestaniu słuchania”.AllMusic słowami Jamesa Manheima: „Sporo muzyków nagranych w domu podczas pandemii koronawirusa z różnym skutkiem, a to wydawnictwo skrzypka Jamesa Ehnesa może odebrać nagrodę za domowe tworzenie muzyki w czasach pandemii. Nagrywał z pomocą producenta Simona Kilna późną nocą i wczesnym rankiem, aby uniknąć ruchu ulicznego i rodzinnego hałasu. Sześć sonat Ysaÿe stanowi być może techniczny szczyt repertuaru skrzypiec solo, z którym może rywalizować tylko Kaprysy Paganiniego, zawierające ciężkie inkrustacje tryli, podwójnych flażoletów, ćwierćtonów i nie tylko. Ehnes jest notowany jako skrzypek o czystym brzmieniu w obliczu takich wyzwań i tutaj nie zawodzi, ale okoliczności nagrania utworu pozostawiły ślady na jego grze w sposób być może nieokreślony. Ysaÿe powiedział, że wielki skrzypek ‘musi być skrzypkiem, myślicielem, poetą, człowiekiem, musiał znać nadzieję, miłość, namiętność i rozpacz, musiał pokonać gamę emocji, aby wyrazić je wszystkie w swoim graniu’ i jest tutaj niezwykła refleksyjna jakość, która wynosi to nagranie do królestwa wielkich. Rozważmy pierwszą część, ‘L’Aurore’ (‘świt’), piątej sonaty, w której Ehnes jest rozważny, zmysłowy i pełen czci. To kapitalne wykonanie i dźwiękowo nic nie traci na rzecz niezwykłego otoczenia

 

  • Album „Ysaye: Sonatas For Solo Violin”, w wykonaniu Aliny Ibragimovej, wydany został 1 maja 2015 roku przez wytwórnię Hyperion.

Sonaty na skrzypce solo Eugena Ysaye’a (według wydawcy- Hyperion Records) zostały zarysowane w ciągu gorączkowych dwadziestu czterech godzin w lecie 1923 roku, w odpowiedzi na pytanie, dlaczego od ponad dwustu lat nikt nie próbował podążać ścieżką utworzoną przez Jana Sebastiana Bacha. Rosyjska wirtuozka Alina Ibragimova, znana z wcześniejszych rewelacyjnych nagrań sonat Bacha, staje na wysokości zadania prezentując występ, który jednoznacznie można ogłosić jako więcej niż godny.
Krytycy byli zgodni:
David Denton z magazynu The Strad: „Alina Ibragimova jest jedną z najbardziej bezpretensjonalnych skrzypaczek wirtuozów, a jej podejście do sonat Ysaÿe doskonale sprawdza się w tych wykonaniach, które pragną poruszyć popisem wychodzącego blasku. […[ Kiedy wymaga tego nastrój muzyki, nigdy nie brakuje jej dramatyzmu, a jej zdyszane finałowe sekcje sonat III i IV elektryzują w swojej nieskazitelnej artykulacji, a intonacja na całej płycie jest nienaganna. Jest to osobiste spojrzenie na pracę, ale bardzo mi się podobało, a nagrany dźwięk jest bardzo wysunięty i plastyczny”,
The Guardian: „Jeśli chcesz dowodu na to, że Eugène Ysaÿe był jednym z najbardziej wpływowych skrzypków wszech czasów, spójrz na przyjaciół, dla których napisał swoje sonaty […] Alina Ibragimova jest znakomitą artystką; nic tu nie brzmi jak zwykła wizytówka, a jej występy przepełnione są liryzmem i dowcipem.”
Gramophone: „Ten solowy krążek Ysaÿe’a musi być jednym z jej najbardziej pamiętnych osiągnięć. [Alina Ibragimova] w pełni docenia różnorodny ekspresyjny charakter sonat, ich wirtuozerię oraz pomysłowy i poetycki sposób, w jaki Ysaÿe pisał na swój instrument… teraz zajmuje jej miejsce jako jedna z najwybitniejszych przedstawicielek tych fascynujących dzieł

 

  • Album „Nielsen / Sibelius: Violin Concertos”, w wykonaniu skrzypka Johana Dalene’a i Royal Stockholm Philharmonic Orchestra pod batutą Johna Storgardsa, nagrany 7-10 czerwca 2021 w Konserthuset (Stockholm), został wydany w marcu 2022 przez wytwórnię BIS. Johan Dalene używał skrzypiec Antonio Stradivariego „Spencer Dyke” z roku 1736, które zostały wypożyczone z Fundacji Charytatywnej Andersa Sveaasa.

Carl Nielsen i Jean Sibelius [7], obok Griega, dwóch gigantów nordyckiej muzyki klasycznej, urodzili się w 1865 roku. Obaj również odbyli pierwsze szkolenie muzyczne na skrzypcach, zdobywając cenne spostrzeżenia, jeśli chodzi o pisanie na ten instrument. Ich poszczególne koncerty skrzypcowe zostały skomponowane w odstępie około sześciu lat – Sibeliusa w latach 1904-05 i Nielsena w 1911 – i należą do najczęściej wykonywanych dzieł obu kompozytorów. Są jednak tak różne od siebie, jak temperamenty artystyczne ich twórców. Zachowując tradycyjną, trzyczęściową formę koncertu, Sibelius skomponował coś bliższego późnoromantycznemu orkiestrowemu poematowi muzycznemu, nadającemu orkiestrze niezwykłe znaczenie. Z drugiej strony Nielsen wybrał niekonwencjonalną formę, przypominającą barokowe concerto grosso: neoklasyczne dzieło jest nominalnie dwuczęściowe, ale każda z nich ma część wolną i szybką. Utwory te wykonuje tutaj Johan Dalene, szwedzko-norweski zwycięzca Konkursu Nielsena 2019. Ta płyta jest trzecim wydawnictwem 21-letniego skrzypka w katalogu BIS, po nagraniu Koncertu Czajkowskiego, który został opisany jako „jeden z najlepszych debiutów skrzypcowych ostatniej dekady” w BBC Music Magazine, oraz za całkowicie nordyckie skrzypcowo-fortepianowe recitale przyznano wyróżnienia takie jak Diapason d’or i Gramophone’s Editor’s Choice. Dalene otrzymuje fachowe wsparcie Królewskiej Orkiestry Filharmonicznej w Sztokholmie i dyrygenta Johna Storgårdsa, nawiasem mówiąc, też samoistnego skrzypka solisty.
James Manheim z AllMusic przyznał najwyższą ocenę, komentując ją tak: „…Żywa, raczej delikatna lektura [Koncertu Nielsena] Dalene’a wyłapuje wszystkie jej zwroty akcji, i przekonuje do tej kompozycji. W Sibeliusie, jest też lekki i przypominający sprite’a, gdzie inni skrzypkowie po prostu podkręcają głośność do ’11 godziny’. Sampluj finał, który może przekonać słuchaczy do dania szansy temu nagraniu, nawet jeśli słyszeli już wiele nagrań tego utworu. Royal Stockholm Philharmonic pod dyrekcją Johna Storgårdsa jest pięknie zintegrowana z grą Dalene’a, a dźwięk z Stockholm Concert Hall ujawnia wszystkie małe ozdobniki Dalene’a. Wybitne nagranie tych koncertów”. Alina Mądry w magazynie Audio Video napisała: „Johan Dalene, młody, ale obsypany już licznymi nagrodami za nagrania, skandynawski skrzypek tym razem prezentuje dzieła dwóch, obok Griega, największych twórców klasycznej muzyki nordyckiej. Są nimi Carl Nielsen i Jean Sibelius, urodzeni w tym samym 1865 roku, ale różniący się temperamentami. Ich koncerty skrzypcowe bardzo dobrze to odzwierciedlają. Nielsen ukończył utwor w 1911 roku prezentując światu dzieło nowoczesne tonalnie, ale w formie nawiązujące do concerto grosso. Z kolei wcześniejsza kompozycja Sibeliusa z roku 1905 to typ późnoromantycznego poematu. Znakomite wyczucie tej różnorodnej wyrazowości i dojrzałość interpretacyjna tego młodego, 21-letniego skrzypka jest naprawdę zachwycająca. A orkiestra tylko wzmaga to poczucie. Prawdziwa skandynawska uczta skrzypcowa!

 


 

[1] Według:

[2] Francuska wytwórnia Fondamenta rozpoczęła serię „The Lost Recordings”, która odtwarza cenne źródła dźwięku z wysoką jakością dźwięku, zmieniając nazwę wytwórni na „The Lost Recordings”. To niepublikowane berlińskie nagranie studyjne Henryka Szerynga, skrzypka reprezentującego XX wiek. Starannie zremasterowane przez znany już „Phoenix Mastering” (*) z serii „The Lost Recordings”. źródło dźwięku jest monofoniczne (stereo tylko dla 6) i żywo przekazuje łuskę.
* „Phoenix Mastering” to unikalny proces przywracania, który umożliwia dokładną reprodukcję nagrań analogowych, opracowany przy użyciu technologii francuskiego producenta audio „Devialet”.

[3] Według:

[4] Według:

[5] Według notatki wydawcy:

[6] Stradivari Lady Harmsworth” z 1703 r.- ten piękny przykład ze Złotego Okresu Stradivariego jest nasycony wesołym tonem tak bogatym, jak sugeruje kolor lakieru.

O skrzypcach „Lady Harmsworth”  mówi Kristóf Baráti (według: ):
„Gram na „Lady Harmsworth” od ponad 12 lat. Dostałem je po dwóch latach bez własnego instrumentu. Te lata były trochę ciężkie. Wypróbowujesz instrument przez miesiąc, bawisz się nim, a jeśli nie znajdziesz sponsora, musisz iść dalej i próbować coś innego. Ten instrument jest teraz częścią Towarzystwa Stradivariego i posiadanie go przez tak długi czas jest przywilejem. Musisz zaprzyjaźnić się ze swoimi skrzypcami. I tak jak w relacji międzyludzkiej, nic nie jest statyczne. Zmienia się cały czas – w zależności od warunków pogodowych, sposobu gry, zaczyna inaczej rezonować. A Strad nigdy nie jest łatwym instrumentem. Nie dają tanich emocji, to jak prowadzenie samochodu sportowego. Musisz wszystko kontrolować, aby w pełni wykorzystać moc, którą masz do dyspozycji. A 'del Gesù’ wydaje się być bardzo wyrozumiały, zwykle z bardzo dużym i pięknym brzmieniem, ale są one nieco mniej tajemnicze, łatwiej się w nich zakochać. Strady mają cechy, które nie są od razu oczywiste. Kolory tonów mogą być początkowo tajemnicze, ale warto je kontrolować i doskonalić. „Lady Harmsworth” ma bardzo wyrównany ton we wszystkich rejestrach. Doświadczyłem tego bardzo rzadko z innymi instrumentami. Mogą mieć fantastyczną strunę G i idealnie pasować do koncertu skrzypcowego Sibeliusa. Inne są bardziej miękkie i piękniejsze w wyższych rejestrach, co czyni je lepszymi dla Mozarta. To, co naprawdę podoba mi się w tym instrumencie, to brak słabych punktów i przypuszczam, że model Strada ze złotego okresu opiera się na poszukiwaniu i znajdowaniu tej idealnej równowagi. Mówiąc o tonie, skrzypce te mają ciemniejszy niż zwykle kolor, co nie wpływa na moc projekcji. Możesz mieć bardzo mocny, bezpośredni dźwięk lub piękny ton, ale nieczęsto spotyka się je razem. Być może twórcy muszą w pewnym momencie zdecydować, czy chcą skrzypce do muzyki kameralnej, czy potężny instrument, który ostatecznie poświęci pewne niuanse jakości brzmienia. Ale w tym przypadku jest idealna równowaga między tymi czynnikami. Znam trochę mocniejsze instrumenty, ale mogę grać Koncert Brahmsa z „Lady Harmsworth”. Nagrałem na nim wiele albumów dla Brilliant Classics, od muzyki bez akompaniamentu Bacha i Ysaÿe, przez sonaty Beethovena po Koncert Korngolda. Kiedy zacząłem pracować z moim mentorem w Paryżu, Edwardem Fuchselem, naprawdę skupił się na poszukiwaniu brzmienia, co w dzisiejszych czasach jest niedocenianą jakością. Skupiałem się na tym przez kilka lat, a w 2015 roku nadarzyła się okazja z Hungarotonem nagrać to, co mi się podoba. Nie jestem piosenkarzem, więc aby pokazać swoje własne brzmienie muszę pokazać brzmienie mojego instrumentu i chciałem nagrać płytę, która naprawdę pokaże „Lady Harmsworth”. To nie jest płyta na bis, nawet jeśli tak to wygląda. To raczej płyta z miniaturami, tak popularnymi wśród skrzypków i wiolonczelistów na początku ubiegłego wieku – prawdopodobnie dlatego, że łatwiej je było nagrać niż pełne utwory w formacie 78-płytowej płyty. Mają szczególny urok i zdolność wyrażania własnej jakości dźwięku. Więc kiedy wybierałem kawałki, nie skupiałem się na tych, które najbardziej mi się podobają, ale na tym, które pokazują cechy „Lady Harmsworth”. Staraliśmy się zachować równowagę między espressivo, kantylenowymi figurami postaci i wirtuozowskimi eksponatami, takimi jak wariacje Ernsta „Last Rose of Summer”. Trzy części „Souvenir d’un lieu Cher” Czajkowskiego – teraz pokazują pełną gamę brzmienia instrumentu. Podobnie Wieniawskiego „Légende” i „Paganini Cantabile”, który jest jednym z moich ulubionych utworów do tworzenia dźwięku. Mam nadzieję, że pojawia się poczucie ciepła i tajemniczości – cech, których szukasz, gdy chcesz się z kimś zaprzyjaźnić, a nawet go pokochać. Myślę więc, że odzwierciedla osobowość skrzypiec, a może i mnie. Ale nie moglibyśmy nazwać tego „Osobowością Lady Harmsworth”! Wybraliśmy więc „The Soul of Lady Harmsworth”, która odzwierciedla jej dziedzictwo światu. Gra na tak wspaniałym instrumencie jest zawsze inspiracją. Jedną z ich cech jest to, że nie tylko ci służą, ale prowokują i inspirują do odkrywania nowych pomysłów w twojej grze. Nie chodzi tylko o prestiż czy ich obiektywne cechy, ale o to, że podczas ich grania znajdujesz nowe pomysły, nowe intonacje. Instrument ma swój własny wzór harmoniczny. […] Historia „Lady Harmsworth” jest tajemnicza. Wiemy tylko, że instrument należał do rodziny Harmsworthów w Anglii. Pani, od której pochodzi nazwa, zmarła dopiero na początku tego stulecia. Nie sądzę, żeby ktokolwiek grał na nich zawodowo przede mną. Kiedy grasz na Strad’ach lub „del Gesù” Guarneriego granego wcześniej przez wielkiego solistę, takiego jak Kreisler czy Wieniawski, to zawsze jest to wyjątkowe przeżycie. Z drugiej strony instrument, który nie jest tak dobrze znany, ma urok ukryty i jest przywilejem otwarcie instrumentu na świat. Lubię to.”

[7] Według:

 


Kolejne rozdziały: