Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych
(rozdział trzydziesty drugi)

Są artyści, którzy wzbudzają szczególne zaciekawienie z każdym wyprodukowanym przez nich nagraniem. To oczywiście niewystarczający powód aby takie nagrania mogły trafić do tego działu, ale gdy te nagrania są piękne i wspaniale wyprodukowane to… Warto na pewno o nich napisać.

 

O Teodor’ze Currentzis’ie już wspominałem (vide: „Wydawnictwa płytowe aspirujące do najlepszych (rozdział siedemnasty)”, ale te parę płyt jakie zostały wcześniej opisane to zbyt mało by już nie wracać to tej bardzo znaczącej w środowisku muzycznym postaci.

Rosnąca popularność dyrygenta- Currentzis’a pozwoliła mu podjąć pracę niezależnego, finansowanego ze środków prywatnych, dyrygenta, po ustąpieniu w 2019 roku ze stanowiska dyrektora artystycznego Perm Opera. Mógł teraz skupić się na prowadzeniu zespołu musicAeterna (założył tę orkiestrę w 2004 roku),  być dyrektorem artystycznym chóru kameralnego musicAeterna oraz pozostawać głównym dyrygentem SWR Symphony Orchestra Stuttgart (od 2018 roku). Currentzis jest bardzo zapracowanym dyrygentem, trudno wymienić wszystkie jego przedsięwzięcia- festiwale, koncerty na naszym i amerykańskim kontynencie, nagrania…

Łatwiej wyliczyć wyróżnienia i nagrody jakie otrzymał: w 2017 roku magazyn ECHO Klassik nagrodził produkcję DVD / Blu-ray Purcell’s Indian Queen w reżyserii Petera Sellersa z udziałem musicAeterna, która jest kontynuucją poprzedniej nagrody ECHO Klassik z 2016 roku- „Symphonic Recording (muzyka XX / XXI wieku)” za nagranie „Le Sacre du Printemps” Strawińskiego (opisane niżej), oba wydane przez Sony Classical; w 2015 roku Teodor i jego brat Vangelino Currentzis nagrali i skomponowali ścieżkę dźwiękową ceremonii otwarcia Igrzysk Europejskich w Baku i zostali nominowani do nagrody Emmy w kategorii „Najlepsza reżyseria i kompozycja muzyczna”; Teodor Currentzis został odznaczony Orderem Przyjaźni Federacji Rosyjskiej w 2008 roku i był laureatem prestiżowej nagrody Kairos Fundacji Toepfer w 2016 roku; w tym samym roku miesięcznik Opernwelt nazwał Teodora Currentzisa najlepszym dyrygentem roku za jego „Makbeta” w Operze w Zurychu; poza tym Currentzis otrzymał siedem Złotych Masek – prestiżową rosyjską nagrodę teatralną – ostatnio w 2017 roku jako najlepszy dyrygent operowy za „La Traviata” zrealizowaną w Perm Opera w reżyserii Roberta Wilsona; wcześniejsze nagrody obejmują nagrodę dla najlepszego dyrygenta operowego („Indian Queen” 2015 i „Cosi Fan Tutte”, Perm 2013 oraz „Wozzeck”, Bolshoi 2011), za „genialne wykonanie partytury Prokofiewa” („Kopciuszek”, 2007) oraz za „wybitne wyniki w dziedzinie autentyczności performance ”(„Wesele Figara”, 2008).

Dyrygujący Currentzis wciąż (mam nadzieję, że tak już pozostanie) rozpala wielkie namiętności wśród melomanów i krytyków muzycznych. 48. letni artysta jest kontrowersyjnym artystą, bowiem nie wszyscy krytycy bywają jednomyślni w ocenie jego dokonań, zwłaszcza gdy chodzi o jego podejście do muzyki dawnej, a przede wszystkim do oper Mozarta. On sam mówi, że odczytuje je tak, jak powinny brzmieć w XXI wieku. Jego Mozart jest mroczny i ponury, brakuje lekkości i wdzięku, do którego przyczaili słuchaczy inni reżyserzy oper, poza tym Currentzis zwalnia tempa lub przeciwnie- zbytni przyśpiesza czy stosuje pauzy, których nie ma w partyturze. Może właśnie dzięki temu odnosi tak duże sukcesy? Jest chętnie też fotografowany- niemal zawsze ubrany na czarno lub w dżinsy, T-shirt, kurtkę lub rodzaj żakietu, gdy staje za pulpitem dyrygenckim. Nie przypomina dyrygenta we fraku, ten strój przestał być obowiązkowym.

Currentzis chce być słyszany, nie tylko w Sali filharmonii czy opery- wydał swego czasu oświadczenie w obronie aresztowanego w Rosji Kiriłła Sieriebriennikowa, wybitnego reżysera, dyrektora teatru Gogol–Center w Moskwie. Ta decyzja władz był groźbą skierowaną do niezależnych artystów, czemu nie każdy w Rosji ma odwagę się sprzeciwiać, zwłaszcza gdy piastuje dyrektorskie stanowisko. Currentzis mógł sobie pozwolić na słowa krytyki, bo zdawał sobie sprawę z tego, że w razie restrykcji ze strony władz Rosji świat przyjąłby go z otwartymi ramionami. Jego aktywność jako dyrygenta europejskiego nie zmieniło pewnych nawyków (?) bowiem płyty nagrywa przede wszystkim z zespołem utworzonym jeszcze w Nowosybirsku- z musicAeterna (chórem, jak i orkiestrą grająca na instrumentach historycznych) o tej samej nazwie).

 

  • Album „Tchaikovsky Symphony No 6”, wydany w 2017 roku przez Sony Classical, nagrano w Funkhaus Nalepastraße (Berlin, luty 2015).

Nagranie utworu z tak zwanego kanonu naraża wykonawców na porównanie z najlepszymi interpretacjami- Glenn Gould mówił o „płodnej zdradzie”, myśląc o zapisie nutowym, który trzeba „zdradzić”, żeby odkryć w dziele coś innego niż do tej pory to się zdarzało innym wykonawcom. Wierność wobec partytury może prowadzić do zalewu identycznych, albo przynajmniej niewiele różniących się produktów na rynku płytowych. Teodor Currentzis, czy z potrzeby swojego artystycznego spojrzenia, czy z obawy o jakiej mówił Gould, kierując zespołem musicAeterna stworzył „szóstą” nacechowaną ogromnymi kontrastami dynamicznymi (oj, ten grecki dyrygent to lubi!), które wykorzystują wielkie zaangażowanie wszystkich wykonawców, ich umiejętności i dyscyplinę, a także szalenie ważną przy interpretacji muzyki romantycznej bezkompromisowość. W pierwszej części kompozycji rozlewnie potraktowana śpiewna ekspozycja skontrastowana zostaje mocno drapieżnym przetworzeniem, jednak selektywność nagrania nie została stracona- na wyróżnienie zasługuje gra blachy i rozedrganie kontrabasów. Druga część- walc na 5/4, zagrany jest wartko, ale z nutą melancholii. Popularny marsz jest fascynujący, zagrany w niezwykle wysokim tempie, ale w sposób uporządkowany z zachowaniem detali (np. niskie dźwięki kontrafagotu). W ostatniej części- Adagio lamentoso, w zharmonizowanym pochodzie opadających dźwięków zaskakuje bezkompromisowością barw, bez żadnych osłonek, świeżo, z energią i przekonaniem. Utwór, który jest fanom znany, w interpretacji Currentzisa jest świeżym, zaciekawia, zagrany z polotem. Słuchanie czegokolwiek w interpretacji Currentzisa to zawsze doświadczenie przynajmniej zaciekawiające jeśli nie wzbudzające zachwytu. Można marudzić na tempa dziwaczne, przesadne skoki dynamiczne, ale nigdy na doskonale zdyscyplinowaną grę muzyków musicAeterny, czy ich autentyczne zaangażowanie emocjonalne. Nie wolno też zapominać, że kompozytor zatytułował dzieło- „The Passionate Symphony”, używając rosyjskiego słowa Патетическая oznaczającego „namiętny” lub „uczuciowy”, (błędnie niegdyś przetłumaczone na język francuski jako „żałosny”, „budzący litość”, co miało swoje konsekwencje też interpretatorskie), w więc duch utworu jest zachowany w największej mierze podczas wykonywania go przez musicAeterna prowadzoną przez Teodora Currentzisa.
W eecenzji AllMusic autorstwa Blaira Sandersona czytamy: „Symfonia h-moll nr 6 Piotra Iljicza Czajkowskiego „Pathétique” to jeden z największych przebojów muzyki klasycznej, a nagrania tego niezwykle popularnego utworu są wszechobecne, choć jest wśród nich niewielka różnorodność uzasadniająca dużą liczbę. wydawnictw i wznowień. Jednak raz na jakiś czas pojawia się wersja, która wstrząsa konwencjonalnymi wyobrażeniami o tej symfonii, nadaje jej świeży i zrewitalizowany dźwięk. Teodor Currentzis i jego orkiestra na instrumentach z epoki musicAeterna tworzą z „Pathétique” ostry spektakl, pozbawiony warstw lakieru, który uzyskał dzięki tradycji, a poza kilkoma bujnymi fragmentami muzyka jest zaskakująco smukła i muskularna, a nawet zadziorna. Podczas gdy długie wprowadzenie do Adagio jest wystarczająco ospałe i stonowane, aby brzmieć znajomo dla większości słuchaczy, Allegro non troppo to ogień i wściekłość, nie brzmiąc jak żadna wcześniej nagrana wersja i sugerując raczej wściekłość niż patos. Allegro con grazia jest grane z dużą energią i śpiewnym wdziękiem i pomimo metrum 5/4, ma ekstatyczne uczucie jednego z wielkich walców Czajkowskiego . Część trzecia, marsz oznaczony jako Allegro molto vivace, zawsze był ciekawą częścią symfonii, o ile wydaje się być fałszywym triumfalnym zakończeniem; Aby temu zapobiec, Currentzis zamienia go w naprawdę groźny i brutalny atak, który jest przesadzony w swojej wybuchowości. To usprawiedliwia przejmujący finał jako głęboko tragiczny rezultat marszu, choć czujna gra orkiestry sprawia, że muzyka jest czysta i wolna od niejasności. To surowe i nieoczekiwanie zaciekłe „Pathétique” jest wysoce zalecane jako alternatywa dla większości mainstreamowych interpretacji, a to nagranie to kolejne laur w kolekcji Currentzisa

 

  • Album „Mahler: Symphony No. 6”, wydany w 2018 roku przez Sony Music Classical, został nagrany w Дом Звукозаписи (House of Audio Recording) w Моskwie.

Notatka wydawcy mówi: „Jest to długo oczekiwane, debiutanckie nagranie Mahlera Teodora Currentzisa z jego starannie dobraną orkiestrą MusicAeterna w doniosłej VI Symfonii Mahlera. W 2018 roku Teodor Currentzis i MusicAeterna zaprezentowali ekscytujący debiut podczas sezonu BBC Proms, wykonując Beethoven Symphonies 2 i 5, o czym The Guardian napisał w 5-gwiazdkowej recenzji: „Gra z intensywnością, która sprawia, że muzyka wydaje się w pewnym sensie Beethovenem-plus; więcej Beethovena niż kiedykolwiek wcześniej”; jego ogromny sukces gdy wykonywał cały cykl Symfonii Beethovena na Festiwalu w Salzburgu, okrzyknięty został przez Wiener Zeitung jako „graniczący z geniuszem”, a jego niedawny światowy sukces z wzorcowym nagraniem Czajkowskiego 6, okrzyknięty przez Gramophone: „Zdumiewająco potężna nowa wersja”, Teodor Currentzis wyraźnie odebrał jako czas odpowiedni aby podjąć się nagrania płyty z Mahlerem, po tym jak intensywnie wykonywał utwory swojego ukochanego kompozytora podczas swojego intensywnego programu koncertowego. Zapytany o dobór repertuaru do nagrania ten cudowny dyrygent, o którym „The Times” pisał, że obecnie „szturmem podbija świat”, stwierdza po prostu, że uważa VI Symfonię Mahlera za „…arcydzieło… Mahler to świetny twórca, który bierze prosty pomysł, odnajduje w nim piękno i wzmacnia je, aby wszyscy mogli je zobaczyć… Tworzy coś magicznego”.
Ta płyta (nie tylko ta) jest odpowiedzią co można zrobić z orkiestrą, z którą spędza się dłuższy czas, która jest wyćwiczona do granic możliwości, że każda pojedyncza nuta jest wypolerowana do lśniącej perfekcji (jak to ktoś trafnie ujął). Wydaje się, że Teodor Currentzis uczynił to podejście kwestią szalenie istotną, zwłaszcza w swoich ostatnich nagraniach z drugiej dekady XXI wieku. Muzyka Mahlera jest bardzo złożona pod względem kolorytu i faktury, z pewnością zmierza do pokazania wszystkiego co istotne, ale przecież nie oznacza to, że każda nuta i linia jest tak samo ważna jak każda inna, bo to bardziej kwestia proporcji. Dyrygent- Currentzis, wyćwiczył swoją orkiestrę, a zwłaszcza sekcję smyczkową, do tego stopnia, że jej gra zawstydziłaby wiele dzisiejszych prestiżowych zespołów. MusicAeterna. Ten starannie dobrany zespół, od samego początku stosuje ostre ataki i wyraźną artykulację. W nagraniu Szóstej Symfonii Mahlera Andante moderato, zgodnie z pierwotnym zamysłem, zajmuje trzecią pozycję wśród czterech części, instrumenty dęte wyróżniają się płynnym formowaniem tonu i pozornie nieskończoną zdolnością oddechową. Instrumenty strunowe z kolei tworzą blok wyraźnie oddzielony od sekcji dętej, by emocjonalnie unieść kompozycję, eksponując wewnętrzne struktury symfonii i dostosowując timing do melodii. W rezultacie słuchacz otrzymuje i osobliwa i na wskroś ekscytująca, i przekonująca interpretacja tragicznej symfonii Mahlera. Nagranie zostało wykonane w moskiewskim studiu w warunkach akustycznych z wybujałym pogłosem co może być nie przez wszystkich słuchaczy bezkrytycznie akceptowane.

 

  • Album “Shostakovich: Piano Concertos; Sonata for Violin and Piano, Op. 134”, wydany przez wytwórnię Harmonia Mundi w 2012 roku, nagrany w berlińskim Teldex Studio oraz w Rathaus-Prunksaal w Landshut.

Na płycie prezentują się Mahler Chamber Orchestra pod dyrekcją Teodora Currentzisa oraz soliści: Alexander Melnikov (fortepian), Isabelle Faust (skrzypce), Jeroen Berwaerts (trąbka). Repertuar tej dobrze nagranej płyty zawiera dwa koncerty fortepianowe z wczesnej twórczości Szostakowicza oraz późną sonatę skrzypcową (op. 2, 35 i 134). Materiał muzyczny różni się stylem i treścią, koncerty są utworami humorystycznymi, a sonata niezwykle poważna. Jak zauważa Melnikov: „Ta muzyka jest tak daleka od„ łatwego słuchania ”, jak to tylko możliwe”. Sonata stawia przed słuchaczem niełatwe zadanie- to dzieło związane jest z jego symfonią 14, która z kolei jest związana z tematem śmierci i która, jak mówi kompozytor, „kontynuuje” Pieśni i tańce śmierci Musorgskiego. Sonata jest zatem dziełem introspekcji i napięcia. Trzy części sonaty składają się z dwóch długich fragmentów zewnętrznych, a andante i largo tworzą szybszy i krótszą część środkową. Ponure części zewnętrzne tworzą ramy gryzącego i pozbawionego humoru środkowego scherzo, w którym kładzie nacisk na odczuwanie walki i udręki. Dzieło kończy długie largo, które jeszcze mocniej podkreśla charakter kompozycji. Ta trudna praca jest dostarczana z empatią i zaangażowaniem zarówno przez Isabelle Faust, jak i Melnikova. Lżejszymi w odbiorze są dwa koncerty umieszczone skrajnie, a koncert nr1 z udziałem wybitnej trąbki solowej jest ostatnim w programie.

Jeśli porównać nagranie Szostakowicza z Cluytensem (EMI z 1958 roku) z wersją Melnikova z Currentzisa to zauważa się, że oba koncerty są zinterpretowane bardzo podobnie. Zremasterowane nagrania z 1958 roku, są niejako obowiązkowe, bo przekazują to, co kompozytor myślał o swoich kompozycjach, w tym przypadku- koncertach fortepianowych, ale nie oznacza to, że należy chwalić podobne interpretacje, bo przecież melomani lubią odmienność… Nagranie dwóch koncertów Melnikova i znakomitego trębacza, Jeroena Berwaertsa, są tak bliskie intencjom kompozytora, jak żadne inne nagranie. Różnic, które mogłyby powodować wybór wersji zagranej ponad pół wieku później to aspekty techniczne nagrań, bo dźwięk współczesny jest doskonalszy. Na tym samym krążku jest, o czym nie wolno zapomnieć, sonata skrzypcowa, o którym można napisać, że trudno wyobrazić sobie bardziej namiętnie oddane wykonanie tego utworu niż w wykonaniu Isabelli Faust i Alexandra Melnikova.
O płycie pani Faust i panów Berwaerts, Melnikova, Currentzisa oraz orkiestry musicAetrna wypowiedzieli się krytycy tak:
Niezwykła wydajność, w której logika i retoryka łączą się z ogromną intensywnością” – The Guardian
Wiele twarzy Szostakowicza jest odzwierciedlonych w tym wspaniałym dysku. Jego młodzieńcze wysokie dźwięki są zawsze obecne w koncercie na fortepian, trąbkę solo i smyczki z 1932 roku. Genialnie napisaną partię trąbki gra z zapałem Jeroan Bewaerts. Nie mniej znakomity pianista to Alexander Melnikov” – The Sunday Telegraph
Jego gra, na własnych warunkach, jest tak wirtuozowska i bezpieczna, że poddajesz się jej natychmiast” – Bay Area Reporter
„…błyskawiczne zmiany tempa i nastroju w szybkiej części przewyższają większość dziwacznych konkurentów … Melnikow zawiera porywającą relację z późnej sonaty skrzypcowej Szostakowicza op. 134, w której współpracuje z bardzo imponującą Isabelle Faust …”- BBC Music Magazine
Nigdy nie uważałem barw Melnikova za perłowe, a smyczki Mahler Chamber Orchestra cechują się dyscypliną, która nie mają sobie równej. Jeśli chcesz romantyzmu przez duże R w powolnych częściach i mnóstwem stałych maniakalnych uśmiechów i dzikiej zabawy w innych miejscach, jest to tak dobre, jak to możliwe”- Fanfare
Mielnikow oferuje tutaj genialne relacje zarówno z Koncertów fortepianowych Szostakowicza – neoklasycznego Pierwszego, ożywianego błyszczącą trąbką Jeroena Berwaertsa i wesołego lirycznego Drugiego. Występ Isabelle Faust w Sonacie skrzypcowej stanowi ich doskonałe uzupełnienie, dając nagradzany dysk.”- David Smith, Presto ClassicalMay.

 

  • Igor Stravinsky: Le Sacre du Printemps”, wydany przez Sony Classical w 2015 roku, został nagrany w Studio Stolberger Strasse.

Do dziś babushki we wsiach w regionie Perm – postaci o wielkiej wiedzy i autorytecie, podobnie jak nauczyciele, lekarze i magicy, w jednym stroju, tak jak robili to setki lata temu, siadali i śpiewali te melodie. Stąd pochodzi Święto Wiosny, połączenie rosyjskich melodii ludowych znanych niegdyś każdemu dziecku na rosyjskiej wsi. Takie nagranie chcę zaoferować z wyłącznie rosyjską esencją tego utworu. Chcę Ciebie, słuchacza, namówić do odkrycia prawdziwego muzycznego zapachu tego głębokiego końca świata.” – Teodor Currentzis. Wykonawcy w nowym ujęciu kultowego dzieła Strawińskiego, usuwając zachodnioeuropejskie tradycje symfoniczne minionego stulecia, powraca do tradycji zaczerpniętej z  rosyjskiego folkloru. To wykonanie jest bardziej nakierowane na wydobycie melodyki niż brutalną, rytmiczną eksplorację. MusicAeterna większą uwagą zwraca na artykulację i frazowanie niż na akcentowanie rytmu.
„Święto wiosny” od prawie 11 dekad jest na światowych scenach teatralnych i filharmonicznych, ale nie mniej ekscytuje niż w momencie paryskiej premiery 29 maja 1913.  Melomani mają w czym wybierać- w wykonaniu chicagowskiej orkiestry pod batutą Soltiego, albo:

ekspresyjnego Bernsteina, albo surową precyzję Bouleza, albo żywiołową grę orkiestry prowadzonej przez Davisa, albo oryginalną wersję Strawińskiego i wiele innych. Instynkt teatralny Currentzisa idealnie podpowiada atrakcyjne rozwiązania- wolniejsze tempa (niż w interpretacjach wyżej wymienionych dyrygentów), które pozwalają łatwiej wniknąć w tkankę melodyczną kompozycji, skoki dynamiczne są dużej rozpiętości, co wzmaga ekspresję spektaklu, a jeśli doda się grę orkiestry zapierającą dech w piersiach i wysoką jakość techniczną produkcji  to… No cóż- kupcie!

 

  • Album “Henry Purcell- Dido & Aeneas”, w wykonaniu zespołu MusicAeterna z solistami: Simone Kermes, Dimitris Tiliakos, Deborah York , New Siberian Singers i Teodora Currentzisa jako dyrygenta, został wydany przez Alpha Classics w roku 2017. Nagrań dokonano w Novosibirsk Philharmonic Hall.

Wielu krytyków muzycznych z dezaprobatą pisało o interpretacji Purcella Teodora Currentzisa: „Jak widzieliśmy z jego Mozarta, Currentzis sądzi, że wie lepiej od kompozytora przez większość czasu spektaklu i chociaż jego ekscentryczność i wysoka samoocena są często irytujące, efekty nie powinny być całkowicie odrzucone. Dziwne wybory tempa, dziki komentarz z continuo i umieszczanie akcentów tu i tam sprawiają, że ucho jest zarówno zafascynowane, jak i zirytowane w równych proporcjach…” Glenn Gould też czytywał podobne recenzje swoich spektakli… Kto dziś pamięta kto tak uparcie narzekał na gouldowe tempa? Natomiast Gould jest złotymi literami zapisywany w encyklopediach!
Spektakl rzeczywiście nie przystaje do barokowej praktyki wykonawczej, do jakiej współcześni słuchacze przywykli. Ale kto wie jak muzykę Purcella wykonywano za jego życia? Prawdopodobnie różnica polega głównie na bardzo namiętnej interpretacji, która odbiega od poczucia stylu. Nieskazitelny instynkt teatralny Currentzisa powoduje, że sceny z „Dido & Aeneas” płynnie łączą się z dokonywanym wyborem tempa. Chór i orkiestra – oczywiście instrumenty z epoki – są genialne. Soliści świetni. Oprócz Simone Kermes i Deborah York pozostali wykonawcy to nieznane nazwiska. Pochodzą z Syberii.
Recenzja AllMusic, autorstwa Stephena Eddinsa, mówi: „Trudno jest wiedzieć, od czego zacząć, wyliczając cechy, które sprawiają, że ten zdumiewający występ Dido & Aeneas jest wyjątkowy. Najbardziej oczywisty jest geograficzny: nagranie zostało wykonane w Operze w Nowosybirsku na Syberii. Chór to New Siberian Singers i zespół muzyki dawnej musicAeterna z siedzibą w Nowosybirsku [gdy realizowano nagranie], a większość partii drugoplanowych wykonują rosyjscy śpiewacy. W zasadzie obsada jest międzynarodowa; Simone Kermes (Dido) jest Niemką, Deborah York (Belinda) jest Brytyjką, a Dimitris Tiliakos (Eneasz) i dyrygent Teodor Currentzis są Grekami, chociaż Currentzis mieszka w Rosji od 1994 roku, a od 2004 roku występuje w Operze Nowosybirskiej. jednak kwestionuje większość konwencjonalnych poglądów na temat opery; jest tak śmiało idiosynkratyczny, że gdyby nie działał znakomicie, mógłby zostać odrzucony jako ekscentryczny eksperyment interpretacyjnej pychy. Po pierwsze, w wykonywaniu przerywanych rytmów, instrumentacji, stylu zdobień i ekstremalnych wyborów tempa, praktyka wykonawcza brzmi bardziej kontynentalnie niż po angielsku. Currentzis traktuje partyturę z niespotykaną dotąd dla Purcella swobodą, jako ramy otwarte, a nawet wymagające od wykonawców obszerniejszego dopracowania. Na przykład uzupełnia orkiestrę smyczkową i continuo Purcella o teorbę, gitarę, lutnię, viola da gamba i perkusję; powtarza niektóre części, a nawet dodaje instrumentalne przerywniki oparte na istniejącym materiale wokalnym. Tempo Currentzisa bywa ekstremalne – szybkie są bardzo szybkie, a wolne są bardzo wolne – ale jego wybory nigdy nie wydają się kapryśne ani arbitralne; nadają muzyczny i dramatyczny sens, a także potęgują emocjonalny wpływ opery w sposób, który brzmi naturalnie i spontanicznie. Jego użycie dynamiki jest również niezwykłe. Monolog Dydony na początku opery i jej lament na końcu śpiewane są w pogrążonym w żalu pianissimo. To cud, że Kermes potrafi śpiewać z taką czystością, kontrolą, intensywnością i ekspresją na poziomie, który rzadko wznosi się ponad szept. Nawet jej ostatnie „Pamiętaj mnie”, które większość sopranistów traktuje jako okazję do uwolnienia się, jest przedstawiane jako wyciszona ostatnia prośba bliskiej śmierci kobiety. Kermes wnosi jednak uderzającą moc do momentów, które tego wymagają, jak w swoim pogardliwym odrzuceniu Eneasza. Belinda York śpiewa jasnym tonem i wyjątkową energią. Eneasz nie jest rolą, która daje wiele okazji do zabłyśnięcia, ale Tiliakos wykorzystuje ją w pełni. The New Siberian Singers i Musica Aeterna, które obie założył Currentzis, odpowiadają na jego żądania występami o oszałamiającej wirtuozerii i intensywności. To nieszablonowe przedstawienie powinno zainteresować każdego fana Dydony i Eneasza i może przekonać słuchaczy, którzy uważają operę barokową za osobliwą i duszną.”

 

  • Płyta „Beethoven: Symphony 5”, wydana przez Sony Music Entertainment w 2020 roku, dla uczczenia 250. rocznicy urodzin Beethovena. Materiał na tę płytę został nagrany w 2018 roku w legendarnym Konzerthaus we Wiedniu, a więc w idealnych warunkach studyjnych.

Notatka na stronie przedstawia wrażenia i entuzjastyczne opinie na temat koncertów jakie poprzedzały wydanie płyty z V Symfonią:
„Skrajności i superlatywy królowały w Wielkiej Sali Mozarteum” (Der Tagesspiegel). Krytycy z trudem łapali oddech, a przynajmniej z trudem szukali słów zachwytów, po tym, jak Teodor Currentzis i jego orkiestra musicAeterna wykonali pełny cykl symfonii Beethovena na Festiwalu w Salzburgu w 2018 roku. Popyt na bilety znacznie przewyższył podaż, podobnie jak wtedy, gdy zespół zadebiutował na BBC Proms w Londynie w lipcu pod kierownictwem założyciela i dyrygenta Currentzisa. Tego wieczoru wykonali Drugą i Piątą Symfonię wywołując bardzo pochlebne recenzje. „Gra z intensywnością, która sprawia, że muzyka wydaje się być w jakiś sposób Beethovenem-plus; więcej Beethovena niż kiedykolwiek wcześniej”. (The Guardian)
Tuż po BBC Proms musicAeterna i Teodor Currentzis udali się do Wiednia, gdzie w ciągu tygodnia w Konzerthaus nagrali V i VII Symfonię. […] Te dwa arcydzieła zostaną wydane osobno. Dla Currentzisa każda symfonia jest podobna do powieści, a dwie powieści nigdy nie zostałyby połączone w jedną książkę… Siódma Symfonia ukaże się jesienią 2020 r. natomiast V Symfonia jest w sprzedaży od kwietnia 2020 r. W interpretacji Currentzisa najsłynniejsza Symfonia brzmi mniej dramatycznie niż w przypadku większości wykonań. Jest lekko pośpieszny, co przydaje muzyce potoczystości, a nawet swoistą płynność, bowiem spektakl nabiera tempa w wolnej części „Andante con moto”. Faktury, przy użyciu starych instrumentów, są dobrze oddawane, basy są głębokie, każda z sekcji- zwłaszcza smyczki i wiolonczele, jest doskonale zaprezentowana. Currentzis uzyskuje dokładnie to, czego chce od swojego zespołu, często używa gwałtownych skoków dynamiki, aby wyrażać uczucia (tak mi się wydaje) i trzeba przyznać ten sposób za wysoce skuteczny. Płyta, doskonale zrealizowana, niekoniecznie wszystkim da pełną satysfakcję natury artystycznej. Nie można jej uznać za lepszą niż na przykład interpretację Wiedeńskich Filharmoników pod dyr. Carlosa Kleibera, ale warto ją poznać jako tę zupełnie inną.

Dla podsumowania:
Teodor Currentzis- dyrygent, to showman (to zaleta, a nie wada), który lubi występy na żywo. Są tacy, którzy narzekają na jego emocjonalny styl dyrygowania, styl ubierania czy fryzurę, ale przecież to tylko wizerunek, który nie wpływa na artyzm, albo tylko w niewielkim stopniu Jego zespół- musicAeterna, mający siedzibę w Rosji i Niemczech, gra na instrumentach z epoki i robi to na stojąco, a każdy muzyk wnosi coś indywidualnego do zespołu. Pracują z oddaniem dla Currentzisa, wierząc mu bezgranicznie, że zaprowadzi ich na szczyty- jeśli już tego nie zrobił.

 

  • Album „Beethoven: VII Symfonia A-dur op. 92”, wydany przez Sony Classical w kwietniu 2021 roku, został nagrany w lipcu i sierpniu 2018 przez orkiestrę MusicAeterna pod batutą Teodora Currentzisa w hali Wiener Konzerthaus.

Według:  dla greckiego dyrygenta Symfonia nr 7 ma- „najwspanialszą formę, jaką kiedykolwiek osiągnięto w symfonii”. Porównuje jego strukturalną doskonałość do ateńskiej klasyki, zenitu klasycznej architektury, w której każda proporcja i każde wyrafinowanie skali jest oddane w służbie duchowego piękna, ku czci obrończyni miasta, bogini Ateny.
Przemyślenia dyrygenta podkreślają zaangażowanie i oryginalne myślenie, które złożyło się na efekt pracy po sesji nagraniowej do płyty z siódmą symfonią. Dyrygent kładzie wyraźny nacisk na barwną dynamikę, dba też o to, aby żaden szczegół nie był pominięty w nagraniu, a właściwie nie tyle pominięty co usłyszany. Materiał muzyczny jest świetny, jeśli chodzi o przejrzystość, a MusicAeterna wie, jak być eleganckim i jednocześnie bezwzględnie energicznym zespołem. Zastosowane tempa są w większości nie szybsze niż w wielu innych interpretacjach- pierwsza część ma uspokajająco kołyszący rytm. Oszałamia dynamika- po pierwszym akordzie pierwsza minuta Allegretto jest szalenie cicha, ale prowadzona w cudownie dostojny sposób. Scherzo zaciekawia- utrzymuje się w szybkim, prężnym tempie, nie tracąc przy tym tempa, co nie jest rzadkością w Trio. Finał jest z pewnością wolniejszy niż w wielu wykonaniach, ale z bogatą kolorystyką, emanuje nieokiełznaną energią, która mogłaby w czasie koncertu na żywo przypierać słuchaczy do foteli. To wykonanie siódmej symfonii, jak zwykle w przypadku wirtuozowskiej orkiestry MusicAeterna jest na najwyższym poziomie, a zaskakujące zwroty akcji w przebiegu muzycznym symfonii, z niezwykłymi akcentami sekcji smyczków, świadczą o wyrazistej woli twórczej dyrygenta.


Wielu krytyków podkreślało przy okazji recenzowania Symfonii nr 5, że jest „z pewnością warta posłuchania”, po poznaniu siódmej można śmiało powtórzyć tę ocenę, podkreślając aspekt- „warta wysłuchania”! Podsumowując, siódma symfonia Beethovena, z którą można żyć bez tęsknot za innymi wykonaniami, choć ta wersja ani nie uczyni słuchaczy oszołomionymi, ale i nie oburzy, bo to jedno z doskonałych wykonań. W jednym aspekcie to wydanie góruje nad innymi- technicznym. Brzmienie jest ciepłe, naturalne, pełne, ale przede wszystkim pod względem szerokości ujęcia orkiestry- scena rozwija się swobodnie o wiele szerzej niż przestrzeń wyznaczona przez bazę między głośnikami. Selektywność jest tak duża, że faktura i smyczków, i dęciaków, niezależnie od tego czy orkiestra gra piano czy forte jest podań jak na tacy. Audiofile powinni być szczęśliwymi (bo „usatysfakcjonowanymi” to zbyt słabe określenie) po wysłuchaniu tego fantastycznego spektaklu muzycznego.

 


Kolejne rozdziały: