Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada
(rozdział dwudziesty szósty, część 3)

Na przełomie lat 60. i 70. rodził się funk, latynoski rock i afro-rock, które obok hard-rocka i heavy metalu stawały się wiodącymi nurtami muzycznymi, zostawiając głębokie ślady na ścieżce historii muzyki, ale też zwróciły uwagę słuchaczy na oryginalną muzykę Czarnego Lądu.

 

Eric Burdon, w latach 60. wokalista The Animals, był jednym z najbardziej oryginalnych wokalistów „Brytyjskiej Inwazji Rocka”, o potężnym blues-rockowym głosie. Kiedy pierwszy skład grupy The Animals rozpadł się w 1966 roku, Burdon utrzymywał nazwę- „Animals” mimo zmienianego składu personalnego zespołu. Dzięki grupie Eric Burdon & The Animals, lider- Burdon eksplorował znacznie bardziej psychodeliczny nurt niż wcześniej preferowany rhythm & blues. Prawdziwe triumfy Burdona jako artysty solowego nastąpiły na początku lat 70., kiedy połączył się z grupą soul-funk o nazwie- War.

Z muzykami War nagrał materiał do dwóch albumów w ciągu jednego roku, a na trzeci i ostatni należało poczekać 6 lat. Stylistycznie The Animals i War bardzo się różnili. Dużo większe znaczenie nabrał puls utworów eksponowany przez poszerzoną (w stosunku do The Animals) sekcję rytmiczną o drugiego perkusistę grającego na rodzinie perkusyjnych instrumentów kubańskich. Burdon z zespołem War odnieśli duży sukces komercyjny i gdy byli już wielkimi gwiazdami na scenie rockowej Burdon z niejasnych powodów opuścił zespół w 1971 roku. War na fali sukcesów jakie osiągali z Eric’iem Burdon’em sięgnęli po jeszcze większą aprobatę ze strony i krytyki muzycznej jak i fanów.

Burdon, po nagraniu albumu z doświadczonym muzykiem bluesowym Jimmy’m Witherspoonem, nagrał serię albumów solowych, ale już nigdy nie zbliżył się do poziomu swojej pracy z wczesnymi Animals’ami i z War.

  • Album “Eric Burdon Declares War”, wydany w marcu 1970 roku przez MGM Records, był pierwszym z dwóch oryginalnych albumów zespołu Eric Burdon and War. Na tylnej okładce znajduje się deklaracja: „My, naród, wypowiedzieliśmy wojnę przeciwko narodowi o prawo do wzajemnej miłości”.
    Okładka zgodna z sugestiami Burdona, przedstawia dwie bezcielesne, ale połączone dłonie, jedną białą i jedną czarną, obie oddające salut trzema palcami, podobne do znaku pokoju. Trzy palce mogą reprezentować literę „W” ze słowa „War”. Salutu tego użyto także na okładce albumu War z 1971 roku. Użycie słońca w tle pojawia się również jako powtarzający się motyw na obu okładkach „The Black-Man’s” i wewnętrznej stronie okładki „Deliver the Word”.


Współpraca Burdona z grupą War okazała się natychmiastowym sukcesem, a grupa i piosenkarz tak dobrze się rozumieli, że koncerty przez prawie rok, nie dość, że nie budziły konfliktów to dobrze przygotowały do sesji nagraniowych ich wspólnego przedsięwzięcia- pierwszej wspólnej płyty. Eric Burdon przed sesjami namówił War do zaangażowania muzyka- Lee Oskara, grającego na harmonijce ustnej (jak się później okazało poszerzony skład o Oskara przetrwał po rozstaniu z Burdonem, aż do rozwiązania zespołu). Tytuł był pomysłowy- „Eric Burdon Deklaruje Wojnę”, co w pacyfistycznym świecie po-hipisowskiej kultury musiało odbić się sporym echem. Album rozpoczyna „Vision Of Rassan” w stylu fusion (dedykowany Rolandowi Kirkowi), w dalszej części, mocno wydłużony o improwizacje muzyków War, standard „Tobacco Road”.
Drugą stronę oryginalnego longplay’a  otwiera „Spill the Wine”. Utwór, który stał się pierwszym wielkim przebojem grupy War, ale ostatnim Erica Burdona. Burdon marzy o kobietach, podczas gdy grupa nadaje rytm funk. Całość utkana jest z pięknej „nici” melodycznej. Później słuchacz natrafia na rozbudowany instrumentalnie 19-minutowy „Blues for Memphis Slim”. Krótki „You’re No Stranger”, z wyeksponowanym fortepianem, kończy album. Eric Burdon Declares War to niedoceniany klejnot, łączący soul, latynoski rytm, jazzowe improwizacje w funkową całość, który zdecydowanie zasługuje na to, aby być traktowany jak klasyki, na przykład Sly and the Family Stone. Ten album jest dowodem na to, że Eric Burdon był jednym z tych nielicznych artystów brytyjskich z lat 60., dla którego „czarna” amerykańska muzyka naprawdę była ważna i który naprawdę ją zrozumiał, stał się czarniejszy niż czarny.
Eric Burdon, wyczerpany aktywnością grupy, nagle zrezygnował z udziału w grupie. W połowie europejskiego tourne septetu War w 1971 roku, Burdon dołączył do zespołu na moment, ale potem wyjechał na dobre.
Album- „War” z 1971 roku, był pierwszym bez udziału Burdona. Nie odniósł sukcesu. Przed końcem tego samego roku nagrali kolejny- „All Day Music”, który przyniósł pierwszą obecność na liście 40 hitów („All Day Music” i „Slippin ‚Into Darkness”), a sam album pojawił się w pierwszej dwudziestce najlepiej sprzedających się LP. War nabierał na znaczeniu z kolejnym albumem- „The World Is a Ghetto” z 1972 roku.

  • The World Is a Ghetto”, wydany przez United Artists Records, osiągnął pierwsze miejsce na liście magazynu Billboard i osiągnął status Albumu Roku tego magazynu.

Ich trzeci album po tym, jak Eric Burden ich opuścił stał się triumfalnym wydawnictwem, wyniesionym na powodzeniu ich poprzedniego albumu- „All Day Music”, ale przewyższającym go pomysłowością i różnorodnością. Rozpoczyna płytę humorystyczny „Cisco Kid”, który stał się dużym hitem, za nim „Where Was You At” podąża z funk’ującą gitarą Scotta i harmonijką Oskara w głównej atrakcji albumu- „City, Country, City”, w którym Miller dostaje swoje minuty na wykonanie kilku solo na saksofonie (znakomite), Jordan dla gry organowej oraz Scott dla cichego sola gitarowego i perkusista. Następny utwór- „Four Cornered Room” jest dobrym wstępem dla utworu tytułowego- mistrzowskiej piosenki, w której ważną rolę odgrywa harmonijka Oskara, podobnie jak doskonale zharmonizowane wokale. Rytm piosenki jest zaznaczany głębokim basem i swobodnym groove’em Browna. Płytę kończy „Beetles in the Bog”, który ma podobny charakter jak utwór otwierający płytę. „The World Is a Ghetto” sprzedał się w ponad trzech milionach egzemplarzy, co uczyniło z niego najlepiej sprzedający się album z 1973 roku. Wyprodukował także dwa przeboje Top Ten: „The Cisco Kid” (dzięki czemu zespół zyskał popularność w społeczności Latynosów) i tytułowa ballada.

„Deliver the Word” z 1974 roku był kolejnym hitowym albumem War sprzedającym się w milionach egzemplarzy, docierającym do pierwszej dziesiątki i  z wyprodukowanymi przebojowymi singlami: „Gypsy Man” i „Me and Baby Brother”. War umocnił swój sukces podwójnym koncertowym LP „War Live”, nagranym podczas czterech nocy w Chicago w tym samym roku.

  • War albumem- “Why Can’t We Be Friends?”, wydanym w 1975 roku, powrócił do brzmienia „The World Is a Getto” z dużym sukcesem.

Z płyty wykrojono dwa single: utwór tytułowy z utworem „In Mazatlan” i „Low Rider” z utworem „So”. Obie strony A zostały nominowane do nagrody Grammy w 1976 roku. „Why Can’t We Be Friends?”, trafił do pierwszej dziesiątki, podobnie jak „Low Rider”, reprezentant latynoskiego funku, który stał się najbardziej ich znaną piosenką. Te dwa utwory- „Why Can’t We Be Friends?” i „Low Rider”, nie są jedynymi atrakcyjnymi na płycie, bo są też: „Leroy’s Latin Lament (Medley)”, złożony z czterech części, rytmiczny latynoski jam, funk’owy- trwający ponad siedem minut „Heartbeat”, albo wzruszająca ballada „Lotus Blossom”. Efekt? Niemal perfekcyjny. Płyta pozostaje jednym z naprawdę wybitnych dzieł grupy War, która stała się integralną częścią gatunku funk.
W 1976 roku ukazał się pakiet największych przebojów z nową piosenką- „Summer”, która okazała się ostatnim hitem zarejestrowanym w Top Ten. W tym samym roku Lee Oskar wydał swój pierwszy solowy album, wspierany przez członków grupy Santana. Podwójny zestaw kompilacyjny zespołu War pojawił się w katalogu wytwórni jazzowej Blue Note w 1977 roku pod tytułem „Platinum Jazz” i szybko stał się jednym z najlepiej sprzedających się albumów w historii Blue Note i dał przebój R & B- „L.A. Sunshine”. Z latami 80. grupa traciła kolejnych muzyków oryginalnego składu- basistę BB Dickersona, saksofonistę Charlesa Millera (został zamordowany), perkusistę Thomasa „Papa Dee” Allena (zmarł na scenie z powodu tętniaka mózgu). Uzupełniany skład pozwalał grać zespołowi War jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku.

 

Pod koniec lat 60. XX wieku, grupa Santana– wprowadziła latynoskie rytmy do głównego nurtu rock’owego wraz z pierwszymi trzema albumami: „Santana” [1], „Abraxas” i „Santana III”. Ich udział w koncercie na festiwalu w Woodstock w 1969 roku był jednym z najważniejszych wydarzeń trzech dni festiwalowych, który pomógł w sprzedaży debiutanckiego albumu wydanego kilkanaście dni później- 30 sierpnia 1969 roku.

Album „Santana” stał się hitem, a singiel „Evil Ways” znalazł się na liście Billboard Top Ten w 1969 roku. Od tego momentu popularność grupy i lidera- Carlosa Santany, nie malała przez dekady. W 1973 roku gitarzysta Carlos Santana zaczął „flirtować” z jazzem, co wymagało wprowadzenie w zespole Santana poważnych zmian personalnych Ten czas obfitował również w znakomite produkcje płytowe, między innymi: „Welcome” (1973),  „Love Devotion Surrender” (1973) i „Borboletta” (1974). Jednocześnie Carlos Santana utrzymywał zespół mieszczący się w nurcie klasycznego rocka z wpływami latynoskimi. Płyty były niezmiennie jakościowo bardzo dobre, choć nie osiągały szczytów list sprzedaży. Popularność grupy znów eksplodowała w 1999 roku dzięki przebojom z płyty „Supernatural”, co umożliwiło Santanie wkroczyć w XXI wiek w pełnym rozkwicie- albumy takie jak „Shapeshifter” (2012), „Santana IV” (2014) (która miała być niejako kontynuacją płyty sprzed pół wieku- „Santana III”), „Power of Peace” (powstała w 2018 roku, ze współpracy z Isley Brothers) oraz „Africa Speaks” (z udziałem hiszpańskiej wokalistki Conchy Buiki w 2019 roku)

  • Album „Abraxas[2], wydany we wrześniu 1970 roku przez Columbia Records, został uznany przez Bibliotekę Kongresu [3] za „znaczący kulturowo, historycznie lub artystycznie” i został wybrany do zachowania w krajowym rejestrze nagrań w 2016 r.


Carlos Santana był zafascynowany Peterem Greenem (lider, gitarzysta i autorem piosenek grupy Fleetwood Mac), którego widział podczas występu w Fillmore West w San Francisco, co zainspirowało go do przedstawienia własnej interpretacji piosenki Greena- „Black Magic Woman”. Obaj byli pod wpływem gitarzysty B.B. Kinga. Zespół dodał na końcu cover instrumentalnego utworu Gabora Szabo „Gypsy Queen”, z kolei „Oye Como Va” był hitem Tito Puente na początku lat 60. XX wieku, a grupa regularnie grała go na żywo, ponieważ zdali sobie sprawę, że to dobra melodia dla publiczności, która chciała tańczyć. „Incident at Neshabur” został napisany wspólnie przez Santanę i jego przyjaciela Alberto Gianquinto, który grał na fortepianie w tym utworze. Gregg Rolie- pianista grupy grał na innych klawiszach, kontrastując z jazzowym stylem Gianquinto. Instrumentalny „Samba Pa Ti” („Samba dla ciebie”) został napisany przez Santanę po tym, jak zobaczył jazzowego saksofonistę występującego na ulicy przed jego domem. Później zostało to zinterpretowane  przez José Feliciano, który dodał tekst, a także przez Angélique Kidjo, która umieściła teksty na swoim albumie Oyo.
Okładka albumu zawiera obraz „Annunciation” z 1961 r. niemiecko-francuskiego artysty Matiego Klarweina. Według artysty był to jeden z pierwszych obrazów, który namalował po przeprowadzce do Nowego Jorku. Carlos Santana podobno zauważył to w czasopiśmie i poprosił o umieszczenie go na okładce nadchodzącego albumu zespołu. Projekt obecnie jest uznawany za dzieło klasyczne wśród okładek albumów rockowych.
Recenzent portalu AllMusic- Alex Henderson, napisał: “Scena rockowa- San Francisco Bay Area, z późnych lat 60. XX wieku zachęcała do radykalnych eksperymentów i zniechęcała do rodzaju bezmyślnej zgodności, która często nęka korporacyjny rock. Kiedy zastanowimy się, jak różnie brzmiały Santana, Jefferson Airplane, Moby Grape i Grateful Dead, staje się oczywiste, jak bardzo było to inspirujące. W połowie lat 90. album tak eklektyczny jak Abraxas byłby uważany za najgorszy koszmar dyrektora marketingu. Ale na początku lat 70. ta niekonwencjonalna mieszanka rocka, jazzu, salsy i bluesa okazała się całkiem udana. Niezależnie od tego, czy dodaje elementy rocka do „Oye Como Va” króla salsy Tita Puento, instrumentalnych jazz-rock’owych „Incident at Neshabur” i „Samba Pa Ti”, czy zmierza do nastrojowego blues-rocka w „Black Magic Woman” grupy Fleetwood Mac, utrzymuje rzeczy nieprzewidywalne, ale spójnie. Wiele albumów Santany, które ukazały się w latach 70., warto kupić, ale dla nowicjuszy Abraxas jest doskonałym momentem rozpoczęcia.”

  • Santana”, wydany we wrześniu 1971 przez Columbia Records, zatytułowany tak samo jak debiut zespołu, wobec tego często określany jako „III” lub „Santana III”, aby odróżnić go od albumu z 1969 roku.


Do zespołu pamiętanego z czasu festiwalu w Woodstock i dwu pierwszych płyt: Carlos Santana (gitara, wokal), Gregg Rolie (instrumenty klawiszowe, wokal), David Brown (gitara basowa), Michael Shrieve (perkusja), Mike Carabello (instrumenty perkusyjne, kongi) i José Chepitó Areas (instrumenty perkusyjne, kongi),  dołączył 17-letni gitarzysta Neal Schon. Materiał muzyczny został nagrany w Columbia Studios w San Francisco, a wydany zarówno w wersji stereo jak i kwadrofonicznej. Wraz z wydaniem III-ki Santana „zaliczył” hat-trick.  Ta kolejna oszałamiająca płyta przedstawia nastoletniego Neala Schona jako drugiego gitarzystę, ale to nie zmieniło ich dotychczasowego brzmienia. Poza Nealem Schonem na „liście obecności” można zauważyć perkusistę Thomasa „Coke” Escovedo, który zastąpić miał José Chepitó Areasa, cierpiącego na tętniaka mózgu, ale szybko wyzdrowiał i dołączył do zespołu.
„Batuka”, która pełni rolę uwertury do „No One To Depend On” zwiastuje wysoce dynamiczny rock, w którym faworyzowana fuzja muzyki rockowej i latynoskiej. Te dwa utwory- świetne kompozycje, w której wszystkie elementy muzyki latynoskiej, rocka, gry perkusistów i oszałamiających solówek gitarowych wprowadzają słuchacza w stan, który nie pozwala opuścić pokoju zanim ostatni dźwięk z płyty się nie rozlegnie. Później uspokojenie następuje wraz z  „Tabu” i na powrót tupiemy stopami przy perkusyjnym jam’ie- „Toussaint l’Overture”. Kolejne utwory: „Everybody’s Everything”, „Guajira” i „Jungle Strut” – melodie, które są niezwykle atrakcyjne melodyjne i do dzisiejszych czasów pojawiają się na koncertach Santany. Delikatny wokal na tle akustycznych gitar i cudownych instrumentów perkusyjnych w „Everything’s Coming Our Way” daje uczucie błogości tuż przed ostatnim utworem na płycie- „Pary los Rumberos” (autorstwa Tito Puente), o mocnej latynoskiej dawce bicia w różnorakie instrumenty perkusyjne, z akcentami granymi przez sekcję dętą i wspólnym śpiewem wokalistów grupy.
Z tym co zawiera płyta „Santana III” czas obszedł się bardzo łaskawie (zresztą podobnie jak z dwoma poprzednimi), nawet nie zestarzał się pod względem walorów technicznych- brzmi bardzo dobrze!

Po dwudziestu ośmiu latach od wydania ostatniej płyty Santany, która osiągnęła pierwsze miejsce list przebojów („Santana III”) Arista Records wydała:

  • Supernatural” z roku 1999, osiemnasty album studyjny z katalogu grupy Santana.

Zanim cokolwiek zostanie napisane na temat „Supernatural” należy przypomnieć (tak mi się wydaje), że styl gitarowy i  barwa instrumentu Carlosa Santany jest tak charakterystyczny (i łatwo rozpoznawalny), że nawet w przypadku produkcji gdzie spotyka się w czasie kolejnych sesji nagraniowych w kalifornijskim Fantasy Studios mnóstwo muzyków gitarzysta Santana jest spoiwem idealnym- nagrania nie robią wrażenia płyty typu greatest hits, lecz przeciwnie- monolitu. Otwierający płytę utwór „(Da Le) Yaleo” to hiszpańskojęzyczna piosenka, którą buduje linia melodyczna gitary Carlosa Santany wsparta płynną latynoską perkusją, następna utwór „Love of My Life”, napędzany perkusją Cartera Beauforda, wieńczy jazzową aranżacja wysuniętymi klawiszami i dobrym wokalem Dave’a Matthewsa. Następnie pojawia się akustyczna ballada „Put Your Lights On” o potencjale hitowym. „Africa Bamba” niesiona gitarami akustycznymi i elektrycznymi, zapewnia przyjazny klimat słuchaczom. „Smooth”, napisany wspólnie przez Itaala Shura i Roba Thomasa, z udziałem Thomasa jako wokalisty znalazł się na szczycie list przebojów i ostatecznie zdobył trzy nagrody Grammy. Kolejne utwory reprezentują rhythm & blues i hip-hop: „Do You Like the Way” i „Maria Maria” (kolejny przebój i wyróżniony nagrodą Grammy). Fantastyczny „Corazón Espinado” jest hiszpańskojęzycznym odpowiednikim „Smooth” i nie mniej przebojowym. „Wishing It Was”, kolejna jazzowa latynoska ballada z wokalem Eagle-Eye Cherry hamuje roztańczenie. Instrumentalna „El Farol” daje mnóstwo miejsca dla wyeksponowania piękna gitary prowadzącej Santany, a następny utwór w stylu latynoskiego popu- „Primavera”, nieco spłyca wypiętrzony artyzm poprzednich utworów, ale „Migra”, piosenka napędzana mocnym beat’em perkusji i agresywną elektryczną gitarą, przypomina, że płyta należy do nurtu rockowego. ścieżką wokalną, a także doskonały akordeon K.C. Porter i zharmonizowane trąbki i puzony. „The Calling”, z udziałem Erica Claptona, rozpoczyna nostalgiczna linia gitarowa, która przemienia się w gospel oparty na rytmie nadawanym przez elektroniczne bębny, na tle których oprócz chórku wokalnego gitarzyści prowadzą dialog instrumentalny, aż do wyciszenia… Godne zakończenie płyty.
Stephen Thomas Erlewine z AllMusic zauważył, że „wydaje się, że nie ma utworu, w którym nie ma gościnnej gwiazdy, co może być główny problem tego albumu […] nigdy nie rozwija spójnego głosu, który trzyma album w spójności” i dodał, że album jest „bezkierunkowy”, ale zakończył stwierdzeniem „szczytowe momenty Supernatural to jedne z najlepszych utworów Santany z lat 90., co czyni go triumfalnym”.

 

Ali Farka Touré [4], to jeden z odnoszących największe sukcesy muzyków z Afryki Zachodniej- gitarzysta, który grał także na innych instrumentach, takich jak tykwa i bongosy.  Podzielał z podobnymi mu amerykańskimi muzykami bluesowymi upodobanie do niskich tonów wokalnych, często grających z minimalnym akompaniamentem. Ogólny ton jego materiału muzycznego był nieco słodszy niż to co słyszało się wśród bluesmanów amerykańskich. Touré śpiewał w kilku językach, a tylko okazjonalnie po angielsku. Jego piosenki mówią „o edukacji, pracy, miłości i społeczeństwie”. Muzycznie czerpał inspirację z afrykańskich tradycji rytmicznych i muzycznych, które sięgają wielu pokoleń.
Touré zbliżał się do wieku 50 lat, kiedy zwrócił uwagę na swoją twórczość rzeszę fanów światowej muzyki albumem zatytułowanym „Ali Farka Touré” pod koniec lat 80. W kolejnych latach często koncertował w Ameryce Północnej i Europie, często nagrywał, czasem z udziałem Taj Mahala i członków  irlandzkiej grupy The Chieftains. W 1990 r. Touré wycofał się całkowicie ze sceny muzycznej, aby poświęcić swoje sily swojej farmie ryżu, ale producent przekonał go, aby ponownie wziął gitarę i nagrał „Talking Timbuktu” w 1994 roku z udziałem Ry Cooder’a (tego samego, który spopularyzował zespół Buena Vista Social Club). Był to jego jak dotąd najlepiej przyjęte dzieło, które przyniósło mu nagrodę Grammy- „Best World Music Album”, ale był to również dowód, że nie wszystkie kolaboracje trzeciego świata z pierwszym światem muszą osłabić niezachodnie elementy, aby uzyskać szeroką akceptację. Przez następne pięć lat nie wydał płyty ale ostatecznie ostatecznie przerwał milczenie w 1999 roku wydając „Niafunké”, którym powrócił do swoich muzycznych korzeni. Potem Touré ponownie odsunął się od światła reflektorów.

W 2005 roku, być może częściowo po to, by jego nazwisko nie było zapomniane wydawnictwo Nonesuch wydało parę dobrze ocenianych jego płyt. Touré zmarł 7 marca 2006 roku na raka kości (żył 67 lat). Z tą chorobą walczył od lat; był jednak w stanie ukończyć ostatni album przed śmiercią. Ten ostatni album, „Savane”, został wydany pośmiertnie w lipcu 2006 roku. Później odkryto, że ukończył zaimprowizowane sesje rok przed śmiercią u boku malijskiego gracza Kora Toumani Diabaté w Londynie. Wyniki tych sesji zostały wydane w 2010 roku  z tytułem „Ali & Toumani”.

  • Album „Talking Timbuktu”, wydany w marcu 1994 roku przez Hannibal Records, jest wynikiem współpracy malijskiego gitarzysty Ali Farka Touré i amerykańskiego gitarzysty i producenta Ry Coodera.

Ali Farka Touré jest jednym z muzyków, który opierając się na tradycyjnej muzyce afrykańskiej łatwo nawiązywał kontakt ze słuchaczami europejskimi jak i amerykańskimi. Nie inaczej dzieje się od momentu wydania „Talking Timbuktu”. Na ścieżkach dźwiękowych płyty śpiewa w 11 językach i gra na gitarze akustycznej i elektrycznej, sześciostrunowym banjo, jednostrunowym instrumencie o nazwie- njarka i perkusji. W sesjach wzięli udział znakomici muzycy nurtu jazzowego i rockowego: basista John Patitucci, perkusista sesyjny Jim Keltner, gitarzyści- Ry Cooder (który pełnił też rolę producenta) i Gatemouth Brown oraz tacy afrykańscy perkusiści jak Hamma Sankare na kalabasie i Oumar Touré na kongach. Ta udana współpraca afrykańskich i amerykańskich muzyków dała muzykę nadal afrykańską ale z zachodnim podbarwieniem. Etniczne wokale, delikatne gitary akustyczne z gitarą, na której gra Cooder techniką slide i odcieniem elektrycznym płynnie komponuje się z innymi instrumentami w dobrze wykonanych utworach bluesowych. Urozmaiciny, wyluzowany i relaksujący dźwięk jest bliski jazzowi w swoim podejściu i odbiorze. To naprawdę piękna muzyka przy której słuchacz doskonale się odpręży. Fani muzyki afrykańskiej i tzw. word-music koniecznie powinni zdobyć tę pozycję płytową.
W 2009 r. otrzymał złoty certyfikat Niezależnego Stowarzyszenia Firm Muzycznych, który wykazał sprzedaż co najmniej mln egzemplarzy w całej Europie. Album został wpisany do księgi- „1001 Albums You Must Hear Before You Die” i otrzymał nagrodę Grammy za album Best World Music z 1994 roku.

 

Senegalski piosenkarz Youssou N’Dour, uznawany był za nowatora w swoim kraju, ale nieznany poza Afryką, zanim międzynarodowa publiczność po raz pierwszy usłyszała jego wysoki tembr głosu w przeboju Petera Gabriela „In Your Eyes” z 1986 roku. Youssou N’Dour utrzymuje swój zespółowi Super Étoile de Dakar od wielu lat, z nim koncertuje i nagrywa, N’Dour był kluczową postacią w multikulturowym muzycznym stylu zbliżonym do Mbalax [5] z końca lat 70. i wczesnych lat 80., a częściowo dzięki gwiazdom popu, takim jak Gabriel i Paul Simon, zyskał międzynarodową popularność w późnych latach 80., które rozkwitły wraz z wydaniami takimi jak „The Guide” (Wommat) z 1994 roku, który przyniósł jego największy hit wyśpiewany w duecie z Neneh Cherry „Seven Seconds” i „Egipt” z 2004 roku, który przyniósł mu nagrodę Grammy.

Rosnąca popularność N’Doura spowodowała, że zaczął być traktowany jako ikona kultury i polityki do tego stopnia, że został nominowany na Ambasadora Dobrej Woli ONZ, ale ostatecznie pełnił funkcję Ministra Kultury i Turystyki Senegalu, cały czas kontynuując karierę artysty nagrywającego i koncertującego.

  • The Guide (Wommat)”, wydany w maju 1994 roku przez Chaos Recordings, prezentuje wszystkie najlepsze aspekty artyzmu wokalisty i autora piosenek Youssou N’Doura.

Płyta dokumentuje to czego oczekiwano w latach 80. w muzyce pop od artystów Trzeciego Świata- zmieszanie przeszłości i teraźniejszości. Płyta napędzana jest przez bicie w djembe i sabar, grą sekcji dętej oraz polirytmami gitarowymi i basowymi, które są tłem dla charakterystycznego głosu N’Doura, który w języku wolof i francuskim (z delikatnym akcentem angielskim) śpiewa urzekająco. Punktem kulminacyjnym płyty jest protest przeciwko rasizmowi zaśpiewany w duecie z Neneh Cherry-  „7 Seconds”, w którym skontrastowane są dwa wyraźne style wokalne z opadającym basowym riffem, co prowadzi do wyjątkowego rezultatu- przeboju (i video clipowi emitowanego przez stację MTV) dzięki któremu Youssou N’Doura poznał cały świat.

  • Joko: From Village to Town”, wydany w lutym 2000 roku przez wytwórnię Small, jest szczególnie dopracowanym albumem, szczególnie atrakcyjny przez fakt połączył sił senegalskiego piosenkarza ze swoimi przyjaciółmi- Stingiem, Peterem Gabrielem, Wyclifem Jeanem, Victorią Chidid i Vinią Mojicą.

Płyty N’Doura był często ganione za to, że myślenie komercyjne przysłaniało to co jest najwartościowsze w twórczości Senegalczyka afrykańskość. Tym razem swój wysoki i słodki, niezwykły głos nie zmarnował na płytką muzykę. Zespół towarzyszących muzyków jest również w doskonałej formie, z wieloletnim basistą / aranżerem Habibem Faye na czele. Płyta daje obraz Youssou N’Doura i zespół tworzący piękne linie melodyczne oparte o skomplikowane rytmy taneczne. Muzyka wydaje się być spontaniczna, atrakcyjna i wciągająca do uważnego wsłuchiwania się w grę muzyków zespołu akompaniującego. Istotną wartością nagrań jest urozmaicenie barwowe na płaszczyźnie wokalnej, na przykład: występ Stinga w „Don’t Walk Away”, którego lekko matowy głos doskonale kontrastuje z wysokim N’Dour’a w duecie, rap Wyclefa Jeana w „How Come” z N’Dour’em w tle, albo wokal Petera Gabriela w „Red Clay”. Wokale Youssou N’Dour’a są jakością samą w sobie, ich omawiać nie potrzeba.
Plyta “Joko: From Village to Town” potwierdza, że N’dour to prawdziwy afrykański ambasador w świecie muzyki.

 

 


[1] Płyta „Santana” została opisana w artykule: „Rekomendowane wydawnictwa płytowe pop/rock/ballada (rozdział pierwszy)

[2] W oparciu o: 

[3] Według  Biblioteka Kongresu (The Library of Congress, w skrócie- LOC)  to jednostka badawcza, która oficjalnie służy Kongresowi Stanów Zjednoczonych i jest de facto biblioteką narodową Stanów Zjednoczonych. Jest to najstarsza federalna instytucja kultury w Stanach Zjednoczonych. Biblioteka mieści się w trzech budynkach na Capitol Hill w Waszyngtonie; utrzymuje także National Audio-Visual Conservation Center w Culpeper w stanie Wirginia. Funkcje biblioteki są nadzorowane przez bibliotekarza Kongresu, a jej budynki są utrzymywane przez architekta Kapitolu. Biblioteka Kongresu jest jedną z największych bibliotek na świecie.  Jego „zbiory są uniwersalne, nie są ograniczone tematem, formatem ani granicami państwowymi i obejmują materiały badawcze ze wszystkich części świata w ponad 450 językach”. Podstawową misją biblioteki jest badanie zapytań członków Kongresu przeprowadzanych za pośrednictwem Kongresowej Służby Badawczej. Biblioteka jest otwarta dla publiczności, chociaż tylko wysokiej rangi urzędnicy państwowi i pracownicy bibliotek mogą sprawdzać książki i materiały.

[4] Według: 

[5] Według:  Mbalax to nazwa gatunku muzycznego od dawna kojarzonego z muzyką senegalską, a ta nazwa teraz określa wszystkie gatunki muzyczne z tego kraju. Termin ten stał się sławny na całym świecie dzięki takim artystom jak Youssou N’Dour, Thione Seck, Baaba Maal i Ismaël Lô. Szczególny rytm Mbalax jest uzyskiwany z lokalnego instrumentu zwanego sabar i stał się znakiem firmowym muzyki Senegalu. Mbalax całkowicie przyćmił każdy inny gatunek tego rejonu. Jego lokalna supremacja skłoniła do stworzenia gatunków pochodnych, takich jak „rock mbalax”, „zouk mbalax” lub nawet „salsa mbalax”. Ale długi marsz w kierunku uznania nie był łatwy na lokalnej scenie. Muzyka Mbalax musiała przejść kilka etapów i przekształceń, zanim osiągnęła swój obecny status.

 


Powrót do części pierwszej rozdziału 26.  >>
Powrót do części drugiej rozdziału 26. >>

Kolejne rozdziały: